hippeastrum
29.03.06, 09:14
Sytuacja taka: godzina ok. 8, na Teatralce wysiada Combino. Inne tramwaje jadą objazdami, ale uszkodzony wóz w końcu daje się uruchomić. I co robią panowie z MPK? - pchają go na Pestkę. Problem polega jednak na tym, że wagon jedzie 'porywami', po 50 metrów, z prędkością 10-15 km/h. I myliłby się każdy, kto sadziłby, że geniusze z MPK wpadną na to, że na przystankach mają tory odstawcze - uszkodzony wóz w tym tempie jechał aż na Os. Sobieskiego (a za nim inne wozy), gdzie spokojnie oczekiwał go wóz techniczny (jakby nie mógł gdzieś wcześniej). Skutek jest taki, że nie zdążyłem na zajęcia, podobnie jak wielu innych studentów. Czy w MPK tak trudno zrozumieć, że w porze szzytu nie można w ten sposób tarasować trasy "szybkiego" tramwaju?