synergie
20.04.06, 15:52
Mieszkam w Poznaniu od urodzenia (czyli od 30 lat).
Od dwóch zaś lat jestem szczęśliwym posiadaczem samochodu.
I nieszczęśliwym uczestnikiem ruchu drogowego.
Codziennie po kilka razy obserwuję wyprzedzanie lewym pasem po to, żeby za
chwilę wepchnąć się na chama tuż przed maskę na lewy.
Codziennie po kilka razy obserwuję mamy z wózkami i przedszkolaków
czekających przed przejściem dla pieszych po kilka minut, bo Panowie Kierowcy
mają swoje Bardzo Pilne Sprawy.
Codziennie widzę samochody stojące na środku skrzyżowania i blokujące ruch,
bo przecież dupa by z żalu pękła, gdyby nie wjechać na jeszcze żółtym/już
czerwonym.
A im kulturalniej ktoś jeździ tym częściej wykorzystywana jego naiwność.
I nie ma takiego dnia, żebym nie miał ochoty wyskoczyć z auta i przylutować
takiemu cwaniakowi.
I sam nie wiem, co mnie jeszcze powstrzymuje, ale chyba już niedługo.
Zawsze żyłem w złudnym(?) przekonaniu, że Poznaniacy to ludzie uprzejmi i
życzliwi.
Czy aby na pewno?
M