Poznańscy kierowcy to chamy.

20.04.06, 15:52
Mieszkam w Poznaniu od urodzenia (czyli od 30 lat).
Od dwóch zaś lat jestem szczęśliwym posiadaczem samochodu.
I nieszczęśliwym uczestnikiem ruchu drogowego.
Codziennie po kilka razy obserwuję wyprzedzanie lewym pasem po to, żeby za
chwilę wepchnąć się na chama tuż przed maskę na lewy.
Codziennie po kilka razy obserwuję mamy z wózkami i przedszkolaków
czekających przed przejściem dla pieszych po kilka minut, bo Panowie Kierowcy
mają swoje Bardzo Pilne Sprawy.
Codziennie widzę samochody stojące na środku skrzyżowania i blokujące ruch,
bo przecież dupa by z żalu pękła, gdyby nie wjechać na jeszcze żółtym/już
czerwonym.
A im kulturalniej ktoś jeździ tym częściej wykorzystywana jego naiwność.
I nie ma takiego dnia, żebym nie miał ochoty wyskoczyć z auta i przylutować
takiemu cwaniakowi.
I sam nie wiem, co mnie jeszcze powstrzymuje, ale chyba już niedługo.

Zawsze żyłem w złudnym(?) przekonaniu, że Poznaniacy to ludzie uprzejmi i
życzliwi.
Czy aby na pewno?

M
    • Gość: Q Polscy kierowcy to chamy IP: 195.20.110.* 20.04.06, 15:58
      Masz generalnie racje - z jedną uwagą.
      Tak jest w każdym dużym mieście i nie tylko w mieście.
      Na "trasach" nie jest nic lepiej z kulturą.
      Polscy kierowcy to po prostu chamy.
      Ale co sie dziwić - kultury trzeba sie nauczyć.
      A kiedy Polacy mieli sie uczyć kultury jazdy, jak przez 50lat auto było tylko
      przywilejem prominentów? Trzeba więc jeszcze troche poczekać - niestety.
      • Gość: leda10 zgadzam się z przedmówcą: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 16:08
        nie tylko poznańscy, lecz w ogóle - polscy kierowcy nie znają podstawowych zasad
        uprzejmosci na drodze. Dzisiaj to generalnie jakas masakra, ledwo żyję po 1,5 h
        kursie po mieście. Najbardziej mnie irytuje szczególne zacięcie i postanowienie
        "niewpuszczania" innych aut na dany pas ruchu, lub wyjeżdzających z
        podporzadkowanej, co jest powodem jeszcze większych korków i braku płynności
        ruchu, jeżeli w ogole o czymś takim mozna mowić ;)
    • Gość: Pozhoga Re: Poznańscy kierowcy to chamy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.06, 17:16
      Niektórzy kierowcy są aż za uprzejmi. Jest to tzw.
      "uprzejmość polska" polegająca na tym, że robisz
      komuś dobrze łamiąc przy tym zasady ruchu drogowego
      i tym samym sprowadzając zagrożenie na innych
      uczestników. Częstym przypadkiem "uprzejmości
      polskiej" jest wpuszczanie z podporządkowanej.
      Dodam, że zwykle niepotrzebne, bo najdalej trzy auta
      za "uprzejmym" kierowcą na drodze pusto i wiatr hula.

      Pzdr,
      • dobrusia_to_ja Re: Poznańscy kierowcy to chamy. 20.04.06, 19:17
        Piszesz o takich, jak ja. Ale jeśli mam za sobą trzy samochody, to nie jestem w
        stanie stwierdzić, czy za trzecim coś jedzie, czy nie. Często wpuszczam te z
        podporządkowanej, jeśli widzę, że prawdopodobnie długo stoją. Już nie raz byłam
        za to przeklinana, otrąbiana i pokazywano mi środkowy palec. Uważasz, że to jest
        w porządku?? Natomiast nie wpuszczam kierowców - cwaniaków, którym nie chce się
        stać w korku i próbują wcikać się na siłę. Tak się notorycznie dzieje na Aleji
        Wielkopolskiej, Dąbrowskiego, Bukowskiej. W takich przypadkach jestem
        tolerancyjna tylko dla tych, którzy jadą na numerach spoza Poznania.
        • Gość: Pozhoga Re: Poznańscy kierowcy to chamy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 10:11
          Sprowadzasz zagrożenie w ruchu drogowym.
          Po to są znaki, by ich przestrzegać. Jak ktoś
          jest na podporządkowanej i długo czeka: TRUDNO,
          to mógł wyjechać z domu wcześniej.

          No, ale Polak oczywiście wie lepiej.

          Gdy puszczasz z podporządkowanej:
          - kierowca za Tobą słusznie się wkurza, bo
          właśnie dlatego wybrał tą trasę że sądzi, iż
          pojedzie drogą główną i będzie miał pierwszeństwo,
          dzięki czemu dojedzie do celu na czas;
          - sprowadzasz zagrożenie w ruchu drogowym:
          (1) na drodze podporządkowanej zaczyna się wśród
          kierowców loteria: "mnie też jeszcze puści, czy może
          już nie ?"
          (2) często zmuszasz kierowców za Tobą do gwałtownego
          hamowania.

          Ale nade wszystko: ŁAMIESZ PRAWO i to jedno
          powinno wystarczyć.

          Pzdr,

          • dobrusia_to_ja Re: Poznańscy kierowcy to chamy. 21.04.06, 11:21
            Po piewrsze - nie przepuszczam setek samochodów, ale jeden lub dwa, jeśli za
            drugim nie ma już żadnego.
            Po drugie - nie stwarzam zagrożenia dla nikogo, ponieważ nie hamuję jak kretyn -
            nagle, ale spokojnie, tak, aby każdy miał szansę zrobić to samo.
            Po trzecie - są miejsca na drodze, z których nigdy nie byłoby szansy wyjechania
            z podporządkowanej, gdyby nie uprzejmość innych kierowców, a nie zawsze istnieje
            szansa włączenia się do ruchu na pierwszeństwie.
            Po czwarte - nie łamię żadnych przepisów, bo fakt, że znajduję się na
            pierwszeństwie nie czyni ze mnie cesarzowej dróg, ale wymaga również logicznego
            myślenia.
            Po piąte - to, czy kierowcy wpuszczają, np. na Dąbrowskiego lub Niestachowskiej,
            próbujących włączyć się do ruchu przesądza o tym, czy ci z podporządkowanej
            będą tam stali godzinami, aż będą mieli okazję dojechać do celu, czy nie.
            Po szóste - tak się robi w wielu miejscach cywilizowanej Europy.
            Po siódme - uprzejmość to miłe słowo, prawda?? Fajnie, gdy pozostaje nie tylko
            pustym słowem.
            Teraz już wiem, że jeżeli jakiś facet pozwoli włączyć mi się do ruchu, to nie
            będziesz to Ty. Dziękuję. Jeśli wpuści Ciebie jakaś blondynka z długimi włosami
            - to możliwe, że będę to ja. Ale rozumiem, że takiej okazji nie wykorzystasz, bo
            to byłoby wbrew Twoim przekonaniom.
            • Gość: Pozhoga Re: Poznańscy kierowcy to chamy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 12:33
              Po pierwsze - puszczasz jeden czy dwa, ale inny "uprzejmy inaczej" puszcza dziesięć.

              Po drugie - Ty nie hamujesz jak kretyn (czy aby tylko tak Ci się na zdaje ?),
              ale ten drugi już tak.

              Po trzecie - są `takie miejsca itd. - nie ma takich miejsc, z których NIGDY nie
              wyjedziesz: gdyby były nikt by nimi nie jeździł, logiczne, nie ? Są tylko
              miejsca z których trudno wyjechać i zajmuje to ileś tam czasu. TRUDNO - taki
              jest układ ulic w tym miejscu, a Twoją rzeczą jest jechać zgodnie z przepisami,
              a nie naprawiać świat.

              Po czwarte - owszem łamiesz prawo, a brakiem logicznego myślenia jest właśnie
              "uprzejmość polska".

              Po piąte - to niech kierowcy z podporządkowanych wyjeżdżają wcześniej albo
              wybierają inną trasę. Dopóki układ ulic jest w danym miejścu taki jaki jest, to
              należy go przestrzegać.

              Po szóste - a gdzieś Ty widziała takie dziwo ? W tych miastach w Europie, gdzie
              jeździłem samochodem nie natrafiłem na coś takiego, a wręcz przeciwnie: w tych
              "cywilizowanych krajach" każdy (?) wie, że przepisy są po to, by ich
              przestrzegać i jak ma pierwszeństwo to jedzie do przodu, a nie robi bałagan.

              Po siódme - to co robisz na drodze to nie jest żadna uprzejmość. To zwykła
              głupota: łamiąc prawo robisz dobrze jednemu, ale źle drugiemu. Gdzie tu
              uprzejmość ? Ano nigdzie - bo to "uprzejmość polska".

              Pzdr,
              • joshka1 Re: Poznańscy kierowcy to chamy. 21.04.06, 13:40
                Po pierwsze - puszczasz jeden czy dwa, ale inny "uprzejmy inaczej" puszcza dzie
                > sięć.
                ~~~~`po pierwsze-osobista kultura nigdy nie zawadzi,możesz być tym wyjeżdżający
                z podporządkowanej!
                ~~~~~po drugie...zostawiam bez komentarza
                ~~~~~po trzecie-patrz - po pierwsze
                ~~~~~po czwarte,może jednak Ty zaczniesz myśleć logicznie/pisać/,
                ~~~~~po piąte:tak,najlepiej do pracy na 07.00 wyjechać o 05.00 ...
                /kiedyś Ty to wymyślił?pewnie stojąc na podporządkowanej :)))/
                ~~~~~po szóste:śmiem twierdzić że nigdy nie wychyliłeś/łaś/ nosa poza
                granice Polski,a tym bardziej samochodem do "cywilizowanych"krajów,
                ~~~~~po siódme: daj se spokój nauczaniem jazdy!
              • joshka1 Re: Poznańscy kierowcy to chamy. 21.04.06, 13:54
                I zgadzam się z tym w 100%!
                Nie raz byłam świadkiem brutalnego wręcz zachowania się poznańskich kierowców i
                wcale nie prawda że w innych miastach jest to samo,a mam podstawy aby tak
                twierdzić.
                Na Głogowskiej przez "zebry" przechodził starszy człowiek podpierając się na
                kulach,dość wolno,widać było że poruszanie się sprawiało mu trudność,a tu z
                piskiem nadjeżdża samochód i klaksonem pogania nieszczęśnika!Na to patrol
                zajechał z boku/byli na szczęście w pobliżu/,i wyciągnęli z samochodu
                rozchulane towarzycho.Nie jest to odosobniony przypadek,niestety!
                Następny-na skrzyżowanie wiechał samochód - na obcych rejestracjach,widać było
                że wykonał zły manewr,ale poznańscy kierowcy oczywiście stanęli na wysokości
                zadania i zaczęli niemiłosiernie trąbić i rzucać niewybrednymi epitetami w
                stronę nieszczęśnika.A wystarczyłoby aby pierwszy który mógł się wkurzyć -
                puścił fatalistę i byłoby po wszystkim.Jednak nie!Zrobił się korek,zajeżdżanie
                drogi,rumor,hałas,krzyki...Szkoda że tego nie widzieliści.
                Po prostu wstyd!
          • Gość: Bart Re: Poznańscy kierowcy to chamy. IP: *.icpnet.pl 21.04.06, 15:11
            dawno nie słyszałem takiego głupiego toku rozumowania i myślenia.. a co jeżeli
            akurat mieszkają przy takiej ulicy i nie mają jak inaczej wyjechać? specjalnie
            mają nadrabiać bo jakiś koleś jedzie główną ulicą i nikogo nie przepuszcza...
            mam nadzieję że się nie spotkamy na ulicy.. ale jeszcze bardziej wkurza mnie
            wiara która np na niepodległości albo na garbarach wpycha się na chama z
            prawego pasa na lewy mimo że z miesiąc obie ulice są w połowie zamknięte to oni
            nadal swoje. nigdy takich nie wpuszczę!
            • Gość: Pozhoga Re: Poznańscy kierowcy to chamy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.06, 15:24
              No - toś pięknie w jednej wypowiedzi zaprzeczył sam sobie.
              Ciekawe, czy to widzisz ?

              Pzdr,
    • l.george.l Re: Poznańscy kierowcy to chamy. 20.04.06, 19:03
      Z Twojego opisu wynika raczej, że to Ty stanowisz problem na drodze. Nie mc nic gorszego niż oferma blokująca lewy pas i nie dostosowująca się do ruchu. Skoro zostawiasz luki przed sobą, to sę nie dziw, że Cię wyprzedzają. Przez takie ofermy tworzą się korki w mieście.
      • Gość: Pozhoga Re: Poznańscy kierowcy to chamy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 10:12
        Zgadza się. Przy czym taki oferma też łamie prawo:
        wszak kodeks drogowy nakauzje jazdę przy prawej
        krawędzi jezdni.

        Pzdr,
    • Gość: true Ostatnio na Grunwaldzkiej ,,zabiłbym'' kobietę IP: *.icpnet.pl 21.04.06, 12:33
      Jak? Jadę prawym pasem w kierunku śródki (na wysokości targów, a przed
      sheratonem). Grzecznie się zatrzymałem przed przejściem dla pieszych. Kobieta
      weszła z wózkiem i tylko jej uwaga doprowadziła do tego, że nie zginęła na
      miejscu. Zgadnijcie dlaczego?
      • Gość: true Re: Ostatnio na Grunwaldzkiej ,,zabiłbym'' kobiet IP: *.icpnet.pl 21.04.06, 12:40
        Oczywiście chodziło o rondo Kaponiera a nie Środka ;)

        Często jako student przechodziłem przez to przejście dla pieszych idąc na
        zajęcia do Chemicum. Wiem więc jak trudno tamtędy przejść. Stąd też zawsze się
        zatrzymuję i pozwalam wyczekującym pieszym przejść. Nie robię im żadnej łaski,
        to jest ich prawo. Niestety jest to zła taktyka ponieważ ja się zatrzymam, a
        koleś z lewego pasa, jadąc 80km/h ,,zamiata'' wszystko co akurat przechodzi.
        Kurde, prawie bym ,,zabił''.
    • conena a każdy pijak to złodziej! 21.04.06, 13:45

      • Gość: kiks4 Re: a każdy pijak to złodziej! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.06, 14:00
        Ludzie- w Poznaniu naprawdę nie jest źle. Jest dużo jeżdżących - jak opisujecie w postach, ale nie wszyscy sa tacy.
        W interiorze, czyli na polskiej prowincji jest dopiero wesoło. Prędkość na terenie zabudowanym- ile fabryka dała, a że padło nie ma hamulców- to mój Boże, co ja za to mogę?
        Na szosach powiatowych- masakra. Mieszkam 30 km od Poznania więc wiem co piszę. Nasza droga jest gęsto obsadzona drzewami, dziś prawie na każdym jest krzyż, świeczki, bo wyprzedzanie przed zakrętem to taka wiejska sztuka przetrwania. Co, ja nie potrafię, kurna??
        W Poznaniu jest już trochę fotoradarów i to temperuje kierowców. W interiorze tylko moc silnika jest ogranicznikiem
        • joshka1 Re: a każdy pijak to złodziej! 21.04.06, 14:21
          No,nie każdy,nie każdy...
          Co do prędkości-masz rację,nie często się zdarza aby była przestrzegana właśnie
          w mniejszych miasteczkach i osadach.Ale za to jaka frajda jest patrzeć na
          kierowców którzy wyprzedzają właśnie przed granicą zabudowanego terenu i za
          zakrętem zostają zatrzymywani przez patrol,a ja sobie spoko jadę dalej.....
      • energy52 A wszyscy Polacy to jedna rodzinia! 23.04.06, 10:22
    • marghot Chyba nie tylko i nie zawsze poznański kierowca=ch 21.04.06, 14:35
      am.
      Mieszkam pod Poznaniem i w drodze do pracy przejeżdżam przez tory na
      Starołęckiej.
      gdy szlaban jest opuszczony dzieją się tam sceny dantejski. Wystarczy stanąć
      przepisowo przed szlabanem (zostaje wówczas jakaś luka), a natychmiast
      jakiś "sprytny" kierowca wciska się z końca kolejki. To tylko jeden przykład
      zachowań.
      marzę o działku, tak abym mogła ustrzelić albo o walcu aby stuknąć, każdego
      niekulturalnego kierowcę.
      • Gość: qiekrz Re: Chyba nie tylko i nie zawsze poznański kierow IP: *.tosa.pl 22.04.06, 19:47
        dobre, sam poziom dyskusji świadczy o tym, jak słabo jest z kulturą jazdy....
        nie mówię o prawie, kodeksie itd - o kulturze jazdy. Wpuszczanie z
        podporządkowanej w warunkach powolnego ruchu lub korka na głównej - oczywiście -
        normalne, dopuszczalne i zalecane (również przez drogówkę - każdy na głównej
        będzie kiedys na podporządkowanej). Wcinanie się cwaniaków (np. na Bukowskiej) -
        byłoby tego mniej, gdyby się paru krawężników ustawiło za skrzyżowaniem (takie
        łatwe pieniądze, czemu tego nie robią?). Chamstwo, trąbienie, złośliwość - taki
        już mamy kraj. Zero wdzięku, mnóstwo agresji, to po prostu kolejna odsłona
        burackiej natury większości zakompleksionyego bydła, która wychodzi tak samo w
        wyborach, jak i za kierownicą... nie zmienimy tego tak szybciutko, spojrzcie na
        wpisy powyżej: nie wpuszczę takiego, bo nie! Brawo!
        • Gość: Piccolo_Jr Re: Chyba nie tylko i nie zawsze poznański kierow IP: *.icpnet.pl 23.04.06, 17:00
          Tu nie chodzi o to że poznascy kierowcy bywają chamscy i niedouczeni. Wiekszośc polskich kierowców tak ma. Interesuje ich tylko własna d.... i to żeby jak najszybciej dostać sie z punktu A do punktu B nieraz za wszelką cenę. Pozhoga - misiu kolorowy jesteś właśnie tego typowym przykładem. Wpuszczanie kierowców z podporządkowanej jest objawem czegoś takiego jak kultura na drodze. Bo co ma zrobić kierowca czekający na podporządkowanej jak na głównej jedzie jeden za drugim sznur czasem nawet 50 albo 100 samochodów. Typowy przykład Tir wyjeżdzający z Centry na Gdyńskiej chwilami bywa tak że jak go ktoś nie wpuści to przez pół godziny albo godzinę mógłby nie wyjechać. To samo wyjeżdżając na Gdyńską z Chemicznej. Poza tym postój trwający 30 sekund (no dobra czasem 60) naprawdę Ci krzywdy nie zrobi. A co do argumentu ze ten za mną alebo ten za nim będzie musiał ostro hanmować i może uderzyć: To na h.... tak blisko jedzie,90% kierowców nie wie co to bezpieczna odległość i jeżdżą po "warszawsku" (nie moje określenie - ukuli to w programie "Karambol" na TVN Turbo) zderzak w zderzak. Poza tym jak kogoś przepuszczam to hamuję delikatnie a przed skrętem włączam kierunkowskaz zanim zacznę hamować (90% kierowców robi na odwrót - a potem się czasem jelenie dziwią że ktoś ich uderzył). Kolejną rzeczą jest chamstwo w stosunku do motocyklistów. Debilne próby scigania się z nimi, zajeżdzanie drogi, wymuszanie pierwszeństwa, próby nieprzepuszczania w korku (jak ja stoję to on niech też stoi - pies ogrodnika - ot taka typowo polska mentalność), zresztą to samo jest z rowerami (chociaż czasem rowerzyści niepotrzebnie pchają się na drogi gdzie naprawdę jeździ się szybko -patrz. Niestachowska, Hetmańska, Majakowskiego, Estkowskiego - i wtedy to oni stwarzają zagrożenie. No ale niestety polscy kierowcy są często niedouczeni i nie mają pojęcia co może a co nie może zrobić samochód i jak się on zachowa w pewnych sytuacjach. A do tego dochodzi jeszcze ta wredna polska mentalność (jak ja nie mogę to on też nie, lub: najważniejszy jestem ja).
          • Gość: Pozhoga Re: Chyba nie tylko i nie zawsze poznański kierow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.06, 15:30
            > Pozhoga - misiu kolorowy jesteś
            właśnie tego typowym przykładem. Wpuszczanie kierowców z podporządkowanej jest
            objawem czegoś takiego jak kultura na drodze.

            Bzdura, bzdura, bzdura. Ale cóż - taka nasza polska specjalność: przepisy
            przepisami, a Ty wiesz lepiej, a co. A to, że urządzasz w ten sposób na drodze
            ruletkę rosyjską to masz w d..., misiu bury.

            Pzdr,
            • dobrusia_to_ja Re: Chyba nie tylko i nie zawsze poznański kierow 24.04.06, 15:57
              Wiesz, gdzie jest ulica Nowina?? Napewno. Wczoraj wieczorem (!) musiałam jechać
              tą ulicą, ponieważ tak wygląda objazd na Świecko. Wylot z Dąbrowskiego jest
              zamknięty. Miałam dużo szczęścia. Pierwszy kierowca jadący Polską grzecznie mnie
              wpuścił. Inaczej musiałabym stać baaaaaardzo długo modląc się o to, aby wreszcie
              wszyscy zaczęli oglądać Losta na AXN, albo złamać przepisy i zawrócić tuż przed
              skrzyżowaniem, a póżniej nadrabiać drogi cofając się do ulicy Bukowskiej.
              Powiedz, dlaczego jesteś tak nietolerancyjnie nieuprzejmy??
            • Gość: Piccolo_Jr Re: Chyba nie tylko i nie zawsze poznański kierow IP: *.icpnet.pl 24.04.06, 16:44
              Jak widać logiczna argumentacja nie trafia do co niektorych główek... I nie pidol mi tu misiek dyrdymałów o rosyjskiej ruletce. Akurat dobrze wiem kiedy mogę to zrobić a kiedy nie. Delikatne zhamowanie np z 50 km/h do zera nazywasz mi tu rosyjska ruletka?? Ha ha to by znaczyło że chyba bardzo co niektórzy se za kółkiem nie radzą zresztą zatrzymanie się (też delikatne) jak się jedzie 30km/h albo prawie stoi człapiąc w korku też nie wprowadzi żadnego zagrożenia. Ale nietórzy są jak widać przewrażliwieni a już na pewno nie interesują ich inni uzytkownicy drogi tylko własna d..., tak jak prezentowany tu przykład - osobnik Pozhoga reprezentujący jakąś 80% większość kierowców którzy nie mają ochoty wpuszczać nikogo z podporządkowanej - no bo po co - stracę jakieś 30 do 60 sekund cennego czasu. Kurczę w ten sposób daleko nie zajedziemy....
            • Gość: kierowca Re: Chyba nie tylko i nie zawsze poznański kierow IP: *.icpnet.pl 24.04.06, 23:42
              Pieprzysz wasc jak potluczony. Od samego poczatku. Szkoda ze tacy jak ty maja
              prawo jazdy.
    • antoniazzi Re: Poznańscy kierowcy to chamy. 24.04.06, 01:44
      Nie mieszkam w Poznaniu od urodzenia ale jestem tu bardzo często. I też to
      zauważyłem. W przypływie gniewu mógłbym też tak ich nazwać jednak nie należy
      generalizować. Nie wszyscy tacy są ale prawdopodobnie większość a może jednak:
      "typowy poznaniak aka pyra"? Wszystko się zmienia i typowych buraków jest coraz
      mniej mówiąc ogólnie.

      Ostatnio jechałem w mieście dwupasmówką lewym pasem żeby miejsce zrobić dla tych
      którzy się spieszą...mi akurat nie było spieszno. No i zatrzymałem się w korku
      na światłach...obok podjezdza kierowca i mówi mi przez szybę, że na parkingu
      dostałbym po gębie - dziwne bardzo bo normalnie wyglądam i nic nie zrobiłem.

      Albo jade dwupasmówką i zawracam tam gdzie można z 3 pasu. Gośc jedzie po prawej
      drugim pasem i skręca w lewo i chce zawrócić ale robi to z niewłaściwego pasu.
      Ja więdząc że można to zrobić tylko z tego na którym jestem, jade na pewniaka
      ale nie szybko a ten mi ładuje się przed auto z drugiego pasa i hamulcach. Stoi
      i otwiera okno i coś piszczy. Nie będę w trakcie ruchu tłumaczył wtórnemu
      analfabecie że zawracał z niewłaściwego pasa.

      Jestem na krzyżówce, wyjeżdżam na główną trasę chcem skręcić w lewo. Ktoś jedzie
      z lewej ale ma kierunkowskaz włączony że skręca na tą z której wyjeżdżam. Z
      prawej czysto więc wyjeżdżam a on prawie wbił mi się w auto - chciał skręcić w
      następną ulicę ale już miał na moją z której wyjeżdżałem sygnalizację włączoną
      sic! I pulta się. Unikneliśmy bijatyki bo inni trąbili.

      A i typowe w Poznaniu...zapala się zielone a typ budzi się po 5 sekundach i
      wszyscy dopiero ruszają. Przejdzie kilka aut i przez jego kretyńskie opoznienie
      nie przejechalo kilku gdzie w normalnym trybie wiecej uczyniloby to.

      Nie chce mi sie dalej pisac...codziennie mam nerwy i groteskowe sytuacje.

      Dla spokoju ducha olałem i jakoś się wzmocniłem a pseudokierowcy i ich
      nieudolność nie robią na mnie już wrażenia.
    • Gość: kierowca Re: Poznańscy kierowcy to chamy. IP: *.icpnet.pl 24.04.06, 23:31
      Jade sobie dzisiaj i szukam skretu w lewo. Okolica nieznana wiec jade pomalu
      zeby nie przegapic zjazdu. Na ulicy luz wiec niczego nie blokuje. W pewnym
      momence miga mi cos z tylu dlugimi. No przeciez nie przyspiesze, bo deklowi sie
      spieszy to co mam jechac 100km/h i nigdy nie wjechac w uliczke ktorej szukam? No
      to jade pomalu a ten znowu miga i tak kilka razy. W koncu nie wytrzymalem i
      dalem po hamulcach. Dekiel zrownal ze mna na dwupasmowce i cos tam jeszcze
      belkotal. Masakra. Ale niestety sytuacja dosyc czesta. W takim momencie to mam
      ochote gosciowi powiedziec zeby sobie helikopter kupil jak mu sie tak spieszy.

      Sytuacja inna. Srodek nocy. Mieszka I. Wyjezdzam z uliczki i skrecam w prawo.
      Widze ze z dalek jedzie cos po prawym pasie ale mysle sobie "wyjade na prawy to
      ten sobie zmieni pas bez problemu i mnie wytnie" Nie, gdzie tam! Tylko ja i on w
      promienu 2km ale musi trabic.

      Inna sprawa to poznanscy taksowkarze - krolowie szos. O tych panach to juz mi
      sie nawet pisac nie chce.

      Jezdzilem po Polsce bardzo duzo, duzo po Europie. Kilka lat po Warszawie (ani
      razu nikt mnie tam nie chcial bic :) ) ale takiego chamstwa na drodze jak w
      Poznaniu to nigdnie nie widzialem. Krolowie szos...
    • Gość: Pozhoga O "polskiej uprzejmości" słów kilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.06, 09:15
      Przykład pierwszy z brzegu, z dzisiejszego ranka, skrzyżowanie
      Majakowskiego z Piwną. Jedzie sobie Majakowskiego kilka samochodów
      w stronę Browarnej. Majakowskiego jest drogą główną. Oczywiście
      super "uprzejmy" kierowca odrapanej furgonetki wiozącej jakieś
      śmieci z budowy jadący dwa samochody przede mną hamuje i puszcza
      chętnych do lewoskrętu jadących w przeciwnym kierunku do naszego.
      Za mną jest jeden samochód za nim pustka - czyli: jakbyśmy wszyscy
      przejechali, to najdalej za 5 sekund lewoskręt będzie wolny.

      A teraz o sajgonie, jaki uprzejmy kierowca spowodował:
      1) pierwszy chętny do lewoskrętu skręcił;
      2) drugi chętny do lewoskrętu zaczął skręcać, jednak chyba się
      wystraszył, że uprzejmy inaczej kierowca jednak ruszy, więc
      przyhamował. Niestety, kierowca trzeciego w kolejności samochodu
      nie przewidział tego manewru, więc mu przydzwonił w tył;
      3) z Piwnej też chcieli się wcisnąć, a co: pierwszy ruszył, żeby wjechać w
      Majakowskiego w lewo, bo myślał, że ten drugi z lewoskrętu (patrz pkt 2)
      przejedzie (jak pamiętamy, nie przejechał, tylko stanął na skrzyżowaniu, czym
      spowodował stłuczkę). Kierowca nr 1 z Piwnej w efekcie też utknął na skrzyżowaniu.

      A wszystko dlatego, że ktoś chciał być "uprzejmy".
      A tu jakiś piccolo mędrkuje, że on żadnej ruletki na drodze nie urządza.

      Pzdr,
      • Gość: kierowca Re: O "polskiej uprzejmości" słów kilka IP: 195.94.213.* 25.04.06, 09:30
        No tu akurat masz racje, ale co powiesz na totalny traffic-jam wszyscy stoją a
        koles chce z bramy wyjechac. Nie puscisz go?
        • Gość: Pozhoga Re: O "polskiej uprzejmości" słów kilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.06, 13:54
          No dobra - przyznam się: w totalnym traffic jamie
          też puszczam - zero ryzyka spowodowania wypadku,
          tak się usprawiedliwiam:)

          Pzdr,
      • dobrusia_to_ja Re: O "polskiej uprzejmości" słów kilka 25.04.06, 10:12
        Według Twojej zasady nie można przepuszczać ludzi na przejściu dla pieszych, bo
        ktoś może Tobie przydzwonić w Twój szlachetny tyłeczek. ja, na przykład, kiedyś
        komuś przydzwoniłam, ale to była moja wina i nieszczęśliwy zbieg okoliczności.
        Na domiar złego panowie policjanci zajęli się się troskliwiej mną, niż
        poszkodowanym kierowcą, który ich wezwał do niewielkiej zresztą stłuczki, co
        poszkodowanego doprowadziło do histerii. To nie był koniec. Następnego dnia, na
        tej samej ulicy, lecz kawałek dalej, stałam na światłach (stałam, nie
        hamowałam!) wjechała we mnie z całej siły sanitarka wojskowa. Kierowcę przede
        mną uratowało tylko to, że ja trzymałam nogę na hamulcu i nie stałam za nim
        zderzak w zderzak. Niestety, przez to nieco mocniej ucierpiały moje plecy.
        Zdążyłam jednak, puściwszy hamulec, skręcić kierownicą w prawo. Mój samochód już
        nie nadawał się do jazdy. Ja też. Stało się to wszystko mimo zachowania przeze
        mnie wyjątkowej ostrożności. Jednak dzięki niej facet z przodu miał tym razem
        szczęście, nawet o tym nie wiedząc.
        Tak więc w tyłek można dostać w każdych okolicznościach.
        • Gość: serever Re: O "polskiej uprzejmości" słów kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 23:34
          wielkie rozwazania-szcegolowe omowieniea- a chamstwo jest
          chamstwem..............wciaz obecnym ............................ w nas
        • Gość: Pozhoga Re: O "polskiej uprzejmości" słów kilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.06, 13:56
          Niestety - zasada, o której piszesz nie jest moją zasadą:
          Prawo o ruchu drogowym mówi (tak mnie przynajmniej uczono),
          że pieszy sygnalizujący zamiar przejścia jezdni w miejscu
          dozwolonym ma pierwszeństwo. Więc puszczam wszystkie
          matki z dziećmi itd - nie ma to żadnego związku z "polską
          uprzejmością" a jest po prostu przestrzeganiem prawa.
          Czego i Tobie życzę.

          Pzdr,
Pełna wersja