Na karetki nie ma rady

30.07.06, 15:23
"Zdaniem naszego Czytelnika, karetki włączają sygnał po to, by szybciej i wygodniej jeździło się ratownikom po mieście."

I bardzo słusznie robią, bo właśnie powodem włączenia sygnału jest:
a) szybsze dotarcie z punktu A do B, co zauważył juz czytelnik
b) ostrzeganie innych użytkowników ruchu o karetce poruszającej się z dużą prędkością (sens jest taki sam jak włączanie świateł w dzień. Nie chodzi czy widzimy, bo przecież my widzimy, a czy jesteśmy widziani)
    • Gość: LMB Re: Na karetki nie ma rady IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 30.07.06, 16:19
      > "Zdaniem naszego Czytelnika, karetki włączają sygnał po to, by szybciej i wygod
      > niej jeździło się ratownikom po mieście."
      >
      > I bardzo słusznie robią

      Chodzi o powrót do bazy - nie powinien być na sygnale.
      • ququ777 Kuzwa, szlag trafia 30.07.06, 17:22
        U mnie w NIemczech to nawet w dzie jak karetka wjezdza w mniej ruchliwa ulice,
        to wylacza sygnal, a takze czesto jak jedzie na ruchliwej dlugiej ulicy..tylko
        jak dojezdza do skrzyzowaia to jest sygnal. To wlasciwe rozwiazanie...
        ......................
        Kazde uprzywilejowanie ostatecznie prowadzi do degeneracji i naduzyc
        takamoja sikava
      • Gość: asp420 Re: Na karetki nie ma rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 23:37
        Z artykułu wcale to jednoznacznie nie wynika: "Karetki włączają sygnał alarmowy jeszcze na terenie stacji (czyli jak wyjeżdżają - asp420), bez względu na porę dnia i nocy, nawet jeśli nie ma ruchu na ulicach - skarży się pan Piotr. - Kilka dni temu przez godzinę obserwowałem wyjazd karetek ze stacji. Wynik tej inwigilacji to sześć wyjazdów, w tym pięć na sygnale, choć na Rycerskiej nie było żadnych innych pojazdów. W tym czasie dwie karetki na sygnale wróciły z powrotem do bazy (może te dwie były z chorymi? - asp420)."

        Świadczyłoby to o tym, że ktos ma pretensje że w ogóle sygnał jest włączony, niezależnie od kierunku (wyjazd - przyjazd). Oczywiście zgodzę się z tobą, że puste karetki nie powinny wracać na sygnale i powinno byc to wzbronione. Jeśli chodzi o powrót z pacjentami, to oczywiście sygnał powinien być włączony.
        Ciekaw jestem, czy pan Piotr zapina pasy bezpieczeństwa na chwilę przed wypadkiem (bo taką ma intuicję) czy też w chwili uruchamiania pojazdu? Na ulicy nie ma pojazdów, ale mogłyby być i wtedy mogłoby być niewesoło a na ich właczenie zbyt późno. Rozumiem, że hałas to nic przyjemnego, jednakże karetka dość specyficzny pojazd, używany w specyficznych sytuacjach.
        • lmblmb Re: Na karetki nie ma rady 31.07.06, 17:58
          Gość portalu: asp420 napisał(a):

          > [...] Oczywiście zgodzę się z tobą, że puste karetki nie powinny wracać na
          > sygnale i powinno byc to wzbronione.

          Widzisz, to JEST zabronione. W Policji kierowca musi uzyskać zgodę oficera dyż.
          na włączenie sygnału. W pogotowiu trzeba mieć zgodę dyżurnego: podaje się
          miejsce i informację czy "na sygnale". Od kiedy to wiem, to obserwuję
          "niebieskie szklanki" i często widzę nadużycia, tj. koleś sobie jedzie w mieście
          i jak wie, że będzie tłok, to włącza sygnał.

          > Ciekaw jestem, czy pan Piotr zapina pasy bezpieczeństwa na chwilę przed
          > wypadkiem (bo taką ma intuicję) czy też w chwili uruchamiania pojazdu?

          Wiesz, wystarzy lekko ustawę zmienić, np. że po 23.00 wystarczy sygnał świetlny.
          Też mieszkam niedaleko 3 szpitali, kiedyś jeszcze byl hałas z Chełmońskiego,
          stąd już pytałem dyrektora jak to jest i niestety wiem, że się lepiej NA RAZIE
          nie da.

          > Rozumiem, że hałas to nic przyjemnego, jednakże karetka dość specyficz
          > ny pojazd, używany w specyficznych sytuacjach.

          Wszystko zależy od dobrej woli.
    • Gość: Stanley Re: Na karetki nie ma rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.06, 21:14
      Kodeks mówi, że pojazd uprzywilejowany musi mieć włączone sygnały: dźwiękowy i
      świetlny - owszem. Ale mówi też, że uprzywilejowany jest taki pojazd TYLKO
      PODCZAS AKCJI! Czyli jak jedzie do wypadku, jak wiezie chorego do szpitala - a
      nie jak wraca do bazy. Jednak nawet przy pustych ulicach, w nocy, jeśli pędząca
      do wypadku karetka korzysta z przywilejów pojazdu uprzywilejowanego, czyli
      przekracza dozwoloną prędkość, nie stosuje się do niektórych znaków drogowych
      (np. zakazu wjazdu czy ruchu), nie stosuje się do sygnalizacji świetlnej itp.
      musi mieć włączone oba sygnały. Wyjeżdżająca ze stacji karetka włącza więc
      sygnały chociażby po to, aby ewentualnie jadący ulicą pojazd musiał ustąpić jej
      pierwszeństwa. Przepisy zezwalają jedynie na to, aby kierowca karetki po
      przybyciu na miejsce akcji wyłączył sygnały - pod warunkiem jednak, że zatrzyma
      się w miejscu dozwolonym. Przy zatrzymaniu w miejscu niedozwolonym kierowca
      może wyłączyć jedynie syrenę pozostawiając sygnały świetlne włączone.
      Wyjściem mogłoby być ustawienie sygnalizatorów świetlnych przy bramie
      wyjazdowej na ulicę - wtedy kierowcy mogliby włączać syrenę dopiero przed
      najbliższyn skrzyżowaniem. Z mojej orientacji wynika jednak, że jest to tak
      blisko stacji pogotowia, że >nie warta skórka za wyprawkę<.
    • afro-beat Re: Na karetki nie ma rady 30.07.06, 21:32
      a ja mieszkam tuż koło straży pożarnej na piątkowie i oni jakoś mogą jeździć bez
      "sygnału dźwiękowego" w nocy

      włączają jedynie "dyskotekę" i pędzą gasić

      karetka nie może tak?

      dziwne...
    • Gość: ich11 uprzywilejowany może przekroczyć IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 30.07.06, 21:37
      dozwoloną prędkość??? Czy tylko ma mieć wolny przejazd, wolną drogę?
      • Gość: lynx Re: uprzywilejowany może przekroczyć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.06, 22:05
        Oczywiście, że może.
    • Gość: p-racuch Re: Na karetki nie ma rady IP: *.icpnet.pl 30.07.06, 23:17
      Ja mieszkam na Ratajch. W nocy często jeżdżą przed moimi oknami karetki na dyżur
      do szpitala na Szwajcarskiej. Czasm mają włączone sygnały dźwiękowy i świtlny, a
      kiedy indziej tylko świetlne. Wszystko w rękach kierowcy karetki...
      • Gość: cc Re: Na karetki nie ma rady IP: *.icpnet.pl 31.07.06, 10:22
        Co tu duzo gadac, wszystko zalezy od stopnia debilizmu lub tez inteligencji
        kierowcy,ktory jadac o 5 rano w centrum pusta ulica zadecyduje czy obudzi pol
        miasta czy nie. W wiekszosci zachodnich krajow dziala ten sam system: jesli
        jest noc i znikomy ruch to sygnal dzwiekowy wlaczany jest tylko przed
        skrzyzowaniami i to tez nie wszystkich tylko na tych, na ktorych akurat karetka
        musi wymusic pierwszenstwo.
        • Gość: obserwator pojazdy MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 10:47
          Istotnie te karetki są irytujące w nocy ze swoim hałasem. Najgorsze, że pewnych
          spraw nie można zweryfikować łatwo, kto naduzywa, a kto nie. Podam przykład.
          Mostem Dworcowym pędzi Skoda Fabia z MPK. Sygnał dźwiękowy, świetlny, wszyscy
          zjeżdżają, bo myślą, że tramwaj albo autobus miały wypadek. Ale skąd. Kierowca
          skręca w lewo z mostu, już jest Składowa. Wyłącza sygnały, po chwili zatrzymuje
          się a z auta wysiada jakiś koleś. I po akcji:) Takich
          przejazdów "okolcznościowych" jest sporo, to pewne.
          • mircea ul. Rycerska 31.07.06, 11:03
            A jakie pojazdy mają ustępować pierwszeństwa wyjeżdżającej z bazy karetce na
            JEDNOKIERUNKOWEJ, osiedlowej ul. Rycerskiej?? Przecież tam jest tak niewielki
            ruch, że żadne "koguty" nie są potrzebne!
            Nie popadajmy w paranoję!!

            Z pogotowia na Chełmońskiego jak wyjeżdżają karetki, to dopiero dojeżdżając do
            Głogowskiej włączają sygnał - i chwała im za to, inaczej cały Łazarz miałby
            "dyskotekę" dzień i noc.
            • Gość: Czytelnik - Poznan Prostactwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 22:56
              Kierowcy karetek z Rycerskiej reprezentują zwykłe chamstwo i prostactwo.
              Wyjazd z bazy karetek bez sygnału w porównaniu z wyjazdem na sygnale będzie
              wolniejszy o 0,245 sek. tę jakże wielką stratę czasu jeden głąb z drugim może
              odrobić na innym odcinku drogi!

              Na tej ulicy która jest jednokierunkowa zresztą, gdyby przeprowadzić statystyki
              ruchu w ciągu doby to okazałoby się, że jakikolwiek pojazd przejeżdza tędy raz
              na kilkanaście minut może kilkadziesiąt minut! Zatem bezmózgi kierowcy karetek ?
              Zdecydowanie tak ! Czy zwykłe chamstwo i prostactwo ? Zdecydowanie TAK.

              Czy jest jakiekolwiek usprawiedliwienie na powroty na sygnale do bazy ?
              Oczywiście kawa stygnie, a ludzie w bloku ? a co im tam ludzie !!!

              Kiedyś widziałem jednego głąba jak wracał do bazy karetką (bez sygnału i chwała
              mu za to) wjechał na czerwonym świetle oczywiście zatrzymał ruch smochody
              zaczęły trąbić i hamować z pisekiem opon ale co tam głąb wracając do bazy
              zapomniał włączyć sygnał (widocznie kawę już wychlał i nie miało co stygnąć).
              Mają już takie mechaniczne odruchy - pojazdy uprzywilejowane stoja ponad prawem
              mogą wszystko, a już napewno wykorzystywać możliwości jakie daje im zajmowane
              stanowisko pracy nie zważając na innych ludzi.
              To tylko przeciętne polskie chamstwo i prostactwo.

              P.S.

              Dla chamstwa i prostactwa nie ma wytłumaczenia! Powinno być tępione wszędzie
              gdzie się pojawia (problem w tym, że wybilibysmy przynajmniej połowę narodu ;-)
              a już napewno wybylibyśmy do nogi kierowców karetek z Rycerskiej).
    • Gość: Adam Re: Na karetki nie ma rady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.06, 00:36
      Prosze o opanowanie! Już dłużej nie mogę słuchać tego jazgotu na kierowców
      karetek pogotowia. Co Wy od nich chcecie? Jeżdżą szybko - bo ratują komuś
      życie - często narzekamy ze karetka zbyt późno dociera na miejsce. Ja podziwiam
      tych Panów w karetkach, musze grząznąć w korkach, muszą omijać bezdusznych
      kierowców! Nawet po pracy jak przyjdą do domu to włączają internet i są
      zmuszeni przeczytać te brednie! To skandal! Nawet by mi się nie przyśniło, że
      karetki zakłocają kumuś spokój - to skandal. Nie dajmy się zwariować w chamskim
      społeczeństwie - przepuszczajmy karetki bo byc może kiedyś będą speiszyć nam
      ratować życie. Nadmieniam, że nie jestem kierowcą karetki. Serdecznie ich
      pozdrawiam a p. Piotrowi życzę by mu się poprawiło zdrowie psychiczne.
      • mankut400 Re: Na karetki nie ma rady 01.08.06, 11:00
        Gość portalu: Adam napisał(a):

        > Co Wy od nich chcecie? Jeżdżą szybko - bo ratują komuś życie

        Miałem wątpliwą przyjemność pobyć w szpitalu. Specjalistyczne badania miały być
        zrobione w innym szpitalu, przewóz właśnie karetką. Ledwo wyjechaliśmy,
        sanitariusz (?) do kierowcy: "włącz koguta, bo w mieście są korki i szkoda
        czasu".
        Zaręczam, że nie byłem umierający :/
        • dellka Re: Na karetki nie ma rady 01.08.06, 15:11
          a czy ty myslisz idioto ze oni z toba na wycieczke pojechali????
          karetki sa oprocz przewozu chorych miedzy placowkami do AKCJI RATUJACYCH
          ZYCIE!!!
          Zastanow sie dobrze, miasto sie korkuje coraz bardziej , by przejechac przez
          centrum i nie tylko potrzeba spoooooro czasu.I wierz mi ze ten czas jest CENNY,
          zwlaszcza dla karetki.A potem ludzie narzekaja ze dlugo czekali na
          karetke...oni nie maja skrzydel tylko kola.I niejednokrotnie a wlasciwie kazdy
          ich wyjazd to narazenie swego zycia bo nigdy nie wiadomo czy jakis lysek czy
          inny palant nie wlaczyl sobie super glosno muzy w swej wypasionej furze i moze
          wlasnie wyskoczyc wprost na karetke!!!
          Acha...i miejcie swiadomosc ze karteka niekiedy pedzi na sygnale i swiatlach
          przez cale miasto tylko po to by na miejscu okazalo sie ze jedna pani czy pan
          za przeproszeniem kupki zrobic od 3 dni nie moga lub inne nie do uwierzenia!!!
          A takie rzeczy sie zdarzaja!!!!
          A kto wzywa do tego karetke???? Z pewnoscia nie kierowcy karetek...
          Acha, nie pracuje w Pogotowiu.....
          • Gość: Gość Re: Na karetki nie ma rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 19:57
            Jesteś idealistą człowieku.
            W życiu nie ma rzeczy tylko białych i tylko czarnych.
            Wsytarczy, że kierwcy tychże karetek wykażą odrobinę dobrej woli i zrozumienia
            to samo tyczy oczywiście wszystkich uczestników ruchu (jeśli mowa o jeździe po
            np. mieście)
            Pragnę jednak zwrócić uwagę mojego przedmówcy, że kierowca karetki który będąc
            często bezmózgiem włączającym kiedy tylko zapragnie sygnał dźwiękowy może
            doprowadzić do furii mieszkańców 2-wóch bloków z Rycerskiej w najlepszym
            przypadku to w najgorszym do zawału starszych mieszkańców w/w bloków i wtedy
            będzie szybciutko musiał zawrócić i pod klatkę przed blok podjechać więc po co
            sobie robotę robić dodatkową?

            Co do szlachetności "zawartości personalnej karetek" wogóle.. to przypominam
            szlachtność "karetek" z Łodzi. Jakże oni życie ratowali... co to były za
            brawurowe akcje, niczym rycerze księżniczki z paszczy smoka ratowali, a z jakim
            poświęceniem przecież pawulon zdobyć to nielada wyzwanie. Jestem jednak
            przekonany, że rycerze z Rycerskiej mają jedynie problem z włącznikiem sygnału
            dzwiękowego i już są na etapie analizy sytuacji i niebawem myśl złota w ich
            głowach zaświta, a to tylko kwestia tygodni, że przycisk włączający sygnał
            dzwiękowy to nie pieprzona zabawka!

            Pozdrawiam wszystkich rycerzy z Rycerskiej i życzę więcej przejawów dobrej woli
            z ich strony i zrozumienia bliźniego żeby wyjeżdzając z bramy na Rycerskiej na
            względzie mieli tych biednych mieszkańców z nad przeciwka co to okna w takie
            upały pozamykane mieć musieli, a doprowadzić przecież mogło to do kolejnych
            nieszczęść.
    • sebicomm Re: Na karetki nie ma rady 01.08.06, 20:17
      kiedys przeszkadzaly dzwony w kosciele, nawet sygnal dla niewidomych na
      przejsciu dla pieszych tez przeszkadzal mieszkancom, teraz sygnaly karetek...
      a moze by tak za miasto? w Bieszczady?
      tam na pewno Pan Piotr znajdzie cisze...
      • mircea Re: Na karetki nie ma rady 03.08.06, 09:21
        sebicomm napisał:

        > kiedys przeszkadzaly dzwony w kosciele, nawet sygnal dla niewidomych na
        > przejsciu dla pieszych tez przeszkadzal mieszkancom, teraz sygnaly karetek...
        > a moze by tak za miasto? w Bieszczady?
        > tam na pewno Pan Piotr znajdzie cisze...

        To może przeprowadź się na Rycerską?

        Na osiedlowej uliczce jeździć z włączonym sygnałem to jest przesada po prostu i
        zwykły brak wyobraźni.
        Trudno się dziwić okolicznym mieszkańcom, że nie znajdują zrozumienia dla tak
        bezmyślnego zachowania kierowców karetek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja