Po wypadku pod Rysami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.03, 11:35
Należę do grona osób, które nie lubią wędrować samotnie, a w większych
grupach. Kiedyś organizowałem grupy wycieczkowe, korzystając z położonych
wysoko w górach schronisk PTTK. Takich jak ja pasjonatów było więcej. Nadal
byśmy to robili, gdyby nie fakt, że w polskich górach od jakiegoś czasu stało
się to... nielegalne

W biegłym roku jeden z moich kolegów klubowych, posiadający zresztą
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK, w trakcie prowadzenia przez
niego obozu wędrownego został zaczepiony na szlaku przez jakiegoś ważniaka,
który zaczął mu cytować przepisy i straszył karą administracyjną. Człowiek
ten zupełnie go skompromitował w obecności prowadzonej przez tego kolegę
grupy turystycznej (znam sprawę z jego relacji). Chodzi o okryte sławą
Rozporządzenie RM mówiące, że wycieczki piesze w górach powyżej 1000 m n.p.m.
mogą prowadzić tylko przewodnicy górscy (zawodowi).

Chyba zrozumiałe, że nikt z nas nie ma zamiaru narazić się na podobne
incydenty, zwłaszcza, że po ostatnim wypadku w Tatrach pod Rysami należy się
spodziewać zaostrzenia przepisów i kontroli na szlakach. Jak się okazuje -
nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym tabu. Od samego początku ten wypadek w
Tatrach wykorzystuje się jako argument do umocnienia interesów pewnej wąskiej
grupy ludzi - przewodników i urzędników państwowych.

W moim regionie działalność górska od lat opiera się wyłącznie na społecznych
inicjatywach, wśród których prym wiodą przodownicy turystyki górskiej PTTK, a
nie na przewodnikach. Istnieje kilka prężnie działających klubów górskich, w
tym Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej. Te kluby, z których
najstarszym jest Klub Górski "Grań" przy O/Poznańskim PTTK, od lat zrzeszają
i szkolą przodowników turystyki górskiej. To one przez całe lata organizowały
wycieczki w góry i korzystały tam z bazy noclegowej, gastronomii itp., dając
miejscowym ludziom zarabiać na turystyce. CZY TO BYŁO ZŁE?

W tak dużym ośrodku akademickim jakim jest Poznań, nie ma ani jednego, nawet
studenckiego koła przewodników górskich. Nie ma ich również w takich
ośrodkach jak Zielona Góra czy Gorzów Wielkopolski, choć w góry (Sudety) mamy
bliżej niż przewodnicy ze studenckich kół przewodników górskich z Warszawy
czy Lublina. Teraz góry się od nas jakby oddaliły. Organizujemy wycieczki do
Czech czy na Słowację, gdzie tysiące turystów spaceruje spokojnie samotnie i
w grupach, jak się komu podoba i bez obawy, że to "nielegalne".

Koledzy, którzy mogliby korzystać z górskich schronisk PTTK, od czasu
wprowadzenia wspomnianego przepisu stopniowo wycofują się z organizowania
takich grup wędrownych, które kiedyś wypełniały PTTK-owskie schroniska
górskie wieczornym śpiewem przy akompaniamencie gitary, rozmowami o
przygodach na trasie i wesołym gwarem przy śniadaniu w jadalni. Tego ma już
nie być! To zgroza!

Z poważaniem

Lech z Poznania
    • a-r Re: Po wypadku pod Rysami 16.02.03, 12:54
      Gość portalu: Lech napisał(a):

      > Należę do grona osób, które nie lubią wędrować samotnie, a w większych
      > grupach. Kiedyś organizowałem grupy wycieczkowe, korzystając z położonych
      > wysoko w górach schronisk PTTK. Takich jak ja pasjonatów było więcej. Nadal
      > byśmy to robili, gdyby nie fakt, że w polskich górach od jakiegoś czasu stało
      > się to... nielegalne
      >
      > W biegłym roku jeden z moich kolegów klubowych, posiadający zresztą
      > uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK, w trakcie prowadzenia przez
      > niego obozu wędrownego został zaczepiony na szlaku przez jakiegoś ważniaka,
      > który zaczął mu cytować przepisy i straszył karą administracyjną. Człowiek
      > ten zupełnie go skompromitował w obecności prowadzonej przez tego kolegę
      > grupy turystycznej (znam sprawę z jego relacji). Chodzi o okryte sławą
      > Rozporządzenie RM mówiące, że wycieczki piesze w górach powyżej 1000 m n.p.m.
      > mogą prowadzić tylko przewodnicy górscy (zawodowi).
      >
      > Chyba zrozumiałe, że nikt z nas nie ma zamiaru narazić się na podobne
      > incydenty, zwłaszcza, że po ostatnim wypadku w Tatrach pod Rysami należy się
      > spodziewać zaostrzenia przepisów i kontroli na szlakach. Jak się okazuje -
      > nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym tabu. Od samego początku ten wypadek w
      > Tatrach wykorzystuje się jako argument do umocnienia interesów pewnej wąskiej
      > grupy ludzi - przewodników i urzędników państwowych.
      >
      > W moim regionie działalność górska od lat opiera się wyłącznie na społecznych
      > inicjatywach, wśród których prym wiodą przodownicy turystyki górskiej PTTK, a
      > nie na przewodnikach. Istnieje kilka prężnie działających klubów górskich, w
      > tym Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej. Te kluby, z których
      > najstarszym jest Klub Górski "Grań" przy O/Poznańskim PTTK, od lat zrzeszają
      > i szkolą przodowników turystyki górskiej. To one przez całe lata organizowały
      > wycieczki w góry i korzystały tam z bazy noclegowej, gastronomii itp., dając
      > miejscowym ludziom zarabiać na turystyce. CZY TO BYŁO ZŁE?
      >
      > W tak dużym ośrodku akademickim jakim jest Poznań, nie ma ani jednego, nawet
      > studenckiego koła przewodników górskich. Nie ma ich również w takich
      > ośrodkach jak Zielona Góra czy Gorzów Wielkopolski, choć w góry (Sudety) mamy
      > bliżej niż przewodnicy ze studenckich kół przewodników górskich z Warszawy
      > czy Lublina. Teraz góry się od nas jakby oddaliły. Organizujemy wycieczki do
      > Czech czy na Słowację, gdzie tysiące turystów spaceruje spokojnie samotnie i
      > w grupach, jak się komu podoba i bez obawy, że to "nielegalne".

      To przykre, że nasz kraj stał się bardziej folklorem i skansenem niż wolnym
      krajem obywatelskim. Nie chcę tu rozwodzić się o polityce i prawie ogólnym
      gdzie niemalże wszystko i wszystkie działania są monitorowane przez urzędy i
      instytucje publiczne. Niemalże każda czynność człowieka zostaje umieszczona w
      normach prawnych i na każdą działalność człowiek musi mieć pozwolenie jakiegoś
      urzędu. Żyjemy wśród bezsensownych przepisów przez które nasz kraj zamiast się
      rozwijać i iść do przodu się cofa. Skoro żyjemy w tak w absurdalnym kraju, to
      nie dziwią ciągle ujawniane przypadki korupcji, afery Rywina itp.

      Przepraszam za politykę, ale czym są przepisy dotyczące poruszania się w górach
      jak nie polityką? Jest jednak spora różnica w podejściu do przepisów. Na
      przepisy dotyczące biznesu wszyscy psioczą i dają przykłady bezładu. Na
      ostatnim spotkaniu Millera i biznesmenów amerykańskich, dopiero oni uświadomili
      naszego premiera, że jest biurokracja i przerost administracji, brak jasnej
      jasnej odpowiedzialności który urząd za co odpowiada, zdobywanie tysięcy
      koncesji, pozwoleń, uprawnień itp., że Polska nie jest krajem sprzyjającym
      inwestycjom.

      Różnica w tym, że o sprawy górskie nikt nie krzyczy i się nie dopomina. Jest
      wręcz medialna nagonka, zwłaszcza po ostatnim wypadku pod Rysami, że wszystko
      powinno być usankcjonowane przepisami. Pilnowane przez tysiące strażników, a
      turysta to tylko ten, kto daje zarobić całej zgraji biurokratów poobsadzanych
      przez "swoich". Niestety mentalność totalitarnego myślenia pozostała w Polakach
      bardzo zakorzeniona. I teraz, po nagłośnieniu, każdy domaga się regulacji
      odgórnych, nauczony tym, że "państwo wszystko załatwi".

      Przepraszam jeszcze raz za tyle polityki i tego wszystkiego, ale jestem
      wściekły, że w takim Państwie przyszło mi żyć. I że prawo jest stanowione pod
      urzędowe stołki, a nie dla obywateli i działaczy społecznych.

      Pozdr.
      • Gość: behemot Re: Po wypadku pod Rysami IP: *.ds.uj.edu.pl 16.02.03, 18:41
        Szkoda ze nie widzisz roznicy miedzy polityka a gorami.
        Czy chcialbys aby twoje dziecko bylo prowadzone w gorach
        przez osobe ktora nigdy nie przeszla zadnej
        selekcji??Albo inaczej czy chcialbys jechac autobusem
        prowadzonym przez kierowce rajdowego??Zapewne taki
        swietnie umie prowdzic prawda??Tylko czy moze odpowiadac
        za kilkadziesiat osob??
        • Gość: Lech Re: Po wypadku pod Rysami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.03, 19:47
          Gość portalu: behemot napisał(a):

          > Szkoda ze nie widzisz roznicy miedzy polityka a gorami.
          > Czy chcialbys aby twoje dziecko bylo prowadzone w gorach
          > przez osobe ktora nigdy nie przeszla zadnej
          > selekcji??

          Szkoda, że nie czytałeś uważnie. Pisałem o klubach górskich, w których działają
          przodownicy turystyki górskiej PTTK. Czy wiesz, że aby taki przodownik mogł
          doprowadzić wycieczkę swoich kumpli - dorosłych ludzi - do schroniska powyżej
          1000 m n.p.m. , nawet latem w terenie gdzie ludzie zbierają jagody, grzyby i
          maliny, musi wynająć przewodnika górskiego. Inaczej robi to nielegalnie (sic!).
          Rozumiesz istotę absurdu?

          > Albo inaczej czy chcialbys jechac autobusem
          > prowadzonym przez kierowce rajdowego??Zapewne taki
          > swietnie umie prowdzic prawda??Tylko czy moze odpowiadac
          > za kilkadziesiat osob??

          Nie porównuj prawa jazdy i prowadzenia pojazdu po zatłoczonych szosach, z
          wycieczkami pieszymi i spacerami po polskich górach, w większości terenach
          turystycznie łatwych (np. w dużo trudniejszych Alpach nie ma obowiązku
          chodzenia z przewodnikiem), bo to nie ta skala i powaga problemu. Takie
          porównanie jest po prostu śmieszne. W Alpach w razie zagrożenia lawinowego czy
          innych niebezpieczeństw po prostu zamyka się szlaki. Nie można tak u nas?

          Pozdrawiam
          Lech
          lechu.republika.pl
          • Gość: behemot Re: Po wypadku pod Rysami IP: *.ds.uj.edu.pl 16.02.03, 22:50
            Gość portalu: Lech napisał(a):

            > Gość portalu: behemot napisał(a):
            >
            > > Szkoda ze nie widzisz roznicy miedzy polityka a gorami.
            > > Czy chcialbys aby twoje dziecko bylo prowadzone w gorach
            > > przez osobe ktora nigdy nie przeszla zadnej
            > > selekcji??
            >
            > Szkoda, że nie czytałeś uważnie. Pisałem o klubach
            górskich, w których działają
            >
            > przodownicy turystyki górskiej PTTK. Czy wiesz, że aby
            taki przodownik mogł
            > doprowadzić wycieczkę swoich kumpli - dorosłych ludzi -
            do schroniska powyżej
            > 1000 m n.p.m. , nawet latem w terenie gdzie ludzie
            zbierają jagody, grzyby i
            > maliny, musi wynająć przewodnika górskiego. Inaczej
            robi to nielegalnie (sic!).
            >
            > Rozumiesz istotę absurdu?
            >
            > > Albo inaczej czy chcialbys jechac autobusem
            > > prowadzonym przez kierowce rajdowego??Zapewne taki
            > > swietnie umie prowdzic prawda??Tylko czy moze odpowiadac
            > > za kilkadziesiat osob??
            >
            > Nie porównuj prawa jazdy i prowadzenia pojazdu po
            zatłoczonych szosach, z
            > wycieczkami pieszymi i spacerami po polskich górach, w
            większości terenach
            > turystycznie łatwych (np. w dużo trudniejszych Alpach
            nie ma obowiązku
            > chodzenia z przewodnikiem), bo to nie ta skala i powaga
            problemu. Takie
            > porównanie jest po prostu śmieszne. W Alpach w razie
            zagrożenia lawinowego czy
            > innych niebezpieczeństw po prostu zamyka się szlaki.
            Nie można tak u nas?
            >
            > Pozdrawiam
            > Lech


            Po pierwsze jak chcialbys to uregulowac prawnie??Zapisac
            w ustawie ze "przodownik moze prowadzic kumpli"
            Po drugie: niewielkie, kilkuosobowe grupy i tak chodza
            same i nikt sie tego nie czepia - zawsze jest mozliwosc
            powiedzenia ze my sie nie znamy i spotkalismy sie na
            szlaku. A duzych, kilkudziesiecioosobowych grup doroslych
            ludzi typu rajd zakladowy w ogole sie nie powinno w gory
            wpuszczac, szczegolnie do parkow narodowych.
            Po tzrecie jezeli przodownik ma prowadzic w gory grupy to
            czym bedzie sie roznil od przewodnika??Tym ze przewodnik
            bedzie musial przejsc kilkanascie egzaminow a przodownik nie?
            Po czwarte - tu chodzi o odpowiedzialnosc - jesli idziesz
            sam w gory lub z kumplami kazdy z was odpowiada za siebie
            i mozecie miec zaufanie do swoich umiejetnosci natomiast
            jesli prowadzisz obca grupe nic o nich nie wiesz. Tylko
            jeden problem: jak w sposob formalny i prawny odroznic
            kumpli od nie-kumpli??
            pozdrav
            aha i nie jestem przewodnikiem

            • Gość: Lech Re: Po wypadku pod Rysami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.03, 23:44
              Gość portalu: behemot napisał(a):

              > > Szkoda, że nie czytałeś uważnie. Pisałem o klubach
              > > górskich, w których działają
              > > przodownicy turystyki górskiej PTTK. Czy wiesz, że aby
              > > taki przodownik mogł
              > > doprowadzić wycieczkę swoich kumpli - dorosłych ludzi -
              > > do schroniska powyżej
              > > 1000 m n.p.m. , nawet latem w terenie gdzie ludzie
              > > zbierają jagody, grzyby i
              > > maliny, musi wynająć przewodnika górskiego. Inaczej
              > > robi to nielegalnie (sic!).
              > >
              > > Rozumiesz istotę absurdu?
              > Po pierwsze jak chcialbys to uregulowac prawnie??Zapisac
              > w ustawie ze "przodownik moze prowadzic kumpli"

              Po prostu nie powinno być żadnych ograniczeń przepisami: kto, kogo i po co
              prowadzi. Góry to tereny otwarte, a Konstytucja RP - jako prawo najwyższe -
              zapewnia swobodę poroszania się po jego terytorium i wolność wyboru miejsca
              pobytu. Nie żyjemy już (teoretycznie) w totalitaryzmie.

              > Po drugie: niewielkie, kilkuosobowe grupy i tak chodza
              > same i nikt sie tego nie czepia

              Tak? Znów nie czytałeś uważnie. Zatem powtórzę fragment. Jest tu:

              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=67&w=4651172
              "W biegłym roku jeden z moich kolegów klubowych, posiadający zresztą
              uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK, w trakcie prowadzenia przez
              niego obozu wędrownego został zaczepiony na szlaku przez jakiegoś ważniaka,
              który zaczął mu cytować przepisy i straszył karą administracyjną. Człowiek
              ten zupełnie go skompromitował w obecności prowadzonej przez tego kolegę
              grupy turystycznej (znam sprawę z jego relacji)."

              > - zawsze jest mozliwosc
              > powiedzenia ze my sie nie znamy i spotkalismy sie na
              > szlaku.

              Czyli mamy posługiwać się oszustwem? Dziwne prawo, które ma zachęcać ludzi do
              tego typu manipulacji? Czego się ludzie w ten sposób "nauczą"? Na początek
              kłamstwa i matactwa, a póżniej złodziejstwa i korupcji. No świetnie! Nie ma
              co!!!

              > A duzych, kilkudziesiecioosobowych grup doroslych
              > ludzi typu rajd zakladowy w ogole sie nie powinno w gory
              > wpuszczac, szczegolnie do parkow narodowych.

              A czy o takich grupach piszę? Zrozum wreszcie, że chodzi tu o wycieczki
              turystów kwalifikowanych kilkunastu osób - uczestników obozy wędrownego...


              > Po tzrecie jezeli przodownik ma prowadzic w gory grupy to
              > czym bedzie sie roznil od przewodnika??Tym ze przewodnik
              > bedzie musial przejsc kilkanascie egzaminow a przodownik nie?

              Przodownik zanim otrzyma uprawnienia musi dużo chodzić po górach, co potwierdza
              zdobyty odpowiedni stopień odznaki GOT, musi zaliczyć kurs i wycieczkę
              szkoleniową, a następnie zdać pozytywnie egzaminy. To gwoli ścisłości, bo
              widzę, że nie masz pojęcia.

              Ale jeśli ktoś nie posiada takich uprawnień, to dlaczego nie miałby prowadzić,
              jeśli pozostali to akceptują, a on to robi po koleżeńsku i nie bierze za to
              pieniędzy? W Czechach np. w swoim prawie takiej głupoty nie umieścili. Tam
              ludzie chodzą w grupach czy indywidualnie i nikt się nie pyta o jakiegoś
              przewodnika, bo tam po prostu czegoś takiego nie ma. W Alpach są przewodnicy,
              ale nikomu żadne przepisy nie narzucają jego wynajmowania.

              Jak to jest możliwe, że PTTK, które jest właścicielem schronisk nie może z nich
              w pełni legalnie korzystać, bo dla grupy członków tego Towarzystwa zmierzającej
              do takiego schroniska trzeba wynająć przewodnika? A może by tak oddać sprawę do
              Strasburga lub jakiejś innej instytucji międzynarodowej?


              > Po czwarte - tu chodzi o odpowiedzialnosc - jesli idziesz
              > sam w gory lub z kumplami kazdy z was odpowiada za siebie
              > i mozecie miec zaufanie do swoich umiejetnosci natomiast
              > jesli prowadzisz obca grupe nic o nich nie wiesz. Tylko
              > jeden problem: jak w sposob formalny i prawny odroznic
              > kumpli od nie-kumpli??

              Otóż prawo nie jest w Polsce tworzone dla porządku, ale dla wygody leniwych i
              niekompetentnych urzędników. Projekty ustaw podsuwają im nowobogaccy
              biznesmeni, którzy starają się w ten sposób zapewnić sobie jak najwięcej
              swobody działania. Jedyną "weryfikacją" tych projektów stanowi sejm, który
              zupełnie nie panuje nad urzędnikami.

              Każdy przepis - niezależnie od rangi - powinien podawać definicje tego, czego
              dotyczy. Tylko nieliczne przepisy są tak skonstruowane. Zupełnym
              nieporozumieniem są przepisy, które załatwiają kawałek jakiegoś problemu, a
              resztą - zamiast sejmu - zajmują się jakieś tajemne pozaziemskie istoty. W
              latach osiemdziesiątych miała być wydana ustawa o turystyce, zamiast tego
              ukazała się jakaś niewydarzona ustawa o usługach turystycznych. Po rozwiązaniu
              GKKFiT powstała luka prawna, z którą męczymy się w naszej dyskusji.

              Pozdrawiam

              Lech

              lechu.republika.pl
    • Gość: Manius Re: Po wypadku pod Rysami IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 08:09
      Popieram Lecha!
      O obowiązku wynajmowania przewodnika po raz pierwszy usłyszałem po wspomnianym
      wypadku. I mówiąc szczerze - zatrzęsło mną. Są jakieś granice absurdu...
      Niestety, w Polsce urzędnicza koteria wszystko usiłuje załatwiać paragrafami i
      zakazami. Staje się to nieczytelne i nie wnosi nowej jakości, jedynie zabija
      inicjatywy społeczników.
      Czy wiecie, że do Parku Narodowego w Białowieży można wejść TYLKO z tamtejszym
      przewodnikiem? Można go wynająć za skromne 99 zł brutto :(( Oczywiście nikt nie
      przewidział tworzenia grup z turystów indywidualnych. Inicjatywę lokalną
      odczytuję tak: albo płać kupę forsy, albo sp...
      • Gość: Lech Re: Po wypadku pod Rysami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 13:11
        Gość portalu: Manius napisał(a):

        > Popieram Lecha!
        > O obowiązku wynajmowania przewodnika po raz pierwszy usłyszałem po
        wspomnianym
        > wypadku. I mówiąc szczerze - zatrzęsło mną. Są jakieś granice absurdu...
        > Niestety, w Polsce urzędnicza koteria wszystko usiłuje załatwiać paragrafami
        i
        > zakazami. Staje się to nieczytelne i nie wnosi nowej jakości, jedynie zabija
        > inicjatywy społeczników.
        > Czy wiecie, że do Parku Narodowego w Białowieży można wejść TYLKO z
        tamtejszym
        > przewodnikiem? Można go wynająć za skromne 99 zł brutto :(( Oczywiście nikt
        nie
        >
        > przewidział tworzenia grup z turystów indywidualnych. Inicjatywę lokalną
        > odczytuję tak: albo płać kupę forsy, albo sp...


        Jak może być inaczej, skoro celowo stosuje się administracyjne przepisy
        uniemożliwiające nawet nauczycielom samodzielnie organizować i prowadzić grupy
        młodzieżą? Po co wprowadzono przepisy wymagające wynajęcia przewodnika? Po to
        by teraz schroniska młodzieżowe w pełni sezonu świeciły pustkami? Kiedyś to
        ludzie na szlaku mówili sobie "dzień dobry", dziś jak komuś to powię, to patrzą
        na mnie jak na idiotę. Kto ma młodych ludzi uczyć zasad ochrony przyrody czy
        zachowania w górach? Przecież przewodnik coś tam grupie naopowiada, większość
        go i tak nie słucha, po skończeniu wycieczki mówi "do widzenia" i jego rola na
        tym się kończy. Acha! Bym zapomniał: bierze za to swoją dolę i znika...


        Kręgi przewodników tatrzańskich, pazernych na każdy "grosz" stworzyły dosyć
        silne lobby, które niewątpliwie ma wpływy nawet w Sejmie. Po ostatnim wypadku w
        Tatrach pod Rysami należy się spodziewać zaostrzenia przepisów i kontroli na
        szlakach. Jak się okazuje - nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym tabu. Od
        samego początku ten wypadek w Tatrach wykorzystuje się jako argument do
        umocnienia interesów pewnej wąskiej grupy ludzi - przewodników i urzędników
        państwowych.

        Cały nasz cyrk z państwowymi uprawnieniami przewodnickimi i ich regionalizacją,
        tysiącem metrów n.p.m., gdzie obowiązek wynajęcia przewodnika rzekomo daje
        gwarancję bezpieczeństwa itp., to specyficznie polskie kuriozum nie mające
        precedensu w żadnym normalnym kraju, pozostałość jakiegoś dziwnego konglomeratu
        przedwojennych tradycji turystyczno-społecznikowskich, FASCYNACJI
        GÓRALSZCZYZNĄ - warunków geograficznych (duży kraj + małe góry) z
        (przeważającą) mentalnością państwa totalitarnego - kontroli wszystkiego i
        wszystkich.

        Słuchając i czytając od lat różne wypowiedzi, przeraża mnie poziom niewiedzy i
        ignorancji, i samoprzekonania, że to normalne, że w innych krajach przepisy są
        podobne, itd. itp. Napiszę krótko - bzdura !

        W naszych Polskich warunkach mieliśmy tylko jeden krótki okres normalności -
        lata 1990 - 1995. Pytanie: komu to przeszkadzało? Oczywiście rzeszom, dawnych
        działaczy wydających pozwolenia, przewodników i pilotów wycieczek
        zagranicznych, których główną kwalifikacją była deklaracja współpracy z SB, i
        którzy zostali nagle odstawieni od koryta. Kiedy konsultowano projekt ustawy
        turystycznej były głosy ze strony ekspertów zagranicznych: zabezpieczenia
        finansowe biur jak najbardziej, ale zawód pilota czy przewodnika jest w
        większości krajów UE wolnym zawodem i nie ma czegoś takiego jak państwowe
        uprawnienia!

        Ale oczywiście nikt tego nie słuchał bo na nieszczęście turystyka w tym kraju
        jest kompletnie marginalną gałęzią gospodarki i mało kto się na tym zna.
        Dlatego, za cenę (zapewnę niższą niż 17,5 tys USD ;) Sejm SLD-PSL-oswski
        klepnął ustawę w ostatnich dniach urzędowania. No i mamy dzisiaj - ach jak
        pięknie - dziesiątki dodatkowych państwowych, etatów drogie kursy i całą z tym
        związaną korupcyjną otoczkę.

        Czytając różne wypowiedzi przewodników z Centrum Przewodnictwa Tatrzańskiego po
        ostatniej tragedii pod Rysami, że "u nas ludzie są głupi, nieświadomi i dlatego
        obowiązują administracyjne rozporządzenia, że trzeba nadadal wprowadzać zakazy,
        nakazy, kontrole..." to tak myślę: Dlaczego - jako w większości Polacy z nizin -
        nie ogłosić się narodem tak upośledzonym, skoro nie możemy już samodzielnie
        funkcjonować, i nie poprosić o opiekę "Gorallenvolku" spod Tatr? Może z nami
        zrobią w końcu porządek...

        Pozdrawiam
        • Gość: 21 Re: Po wypadku pod Rysami IP: *.sympatico.ca 19.02.03, 17:20
          Lechu, masz najzupelniej racje. Dziwie sie osobom, ktore probuja tu z Toba dyskutowac. Kraj niby wolny,
          a jednak nie. Coraz wiecej glupich zakazow, ktore zamiast ulatwiac zycie, tylko je utrudniaja. To jest
          postep??? Mylilismy sie ci, ktorzy myslelismy ze totalitarne myslenie zmieni sie wraz z systemem. Dla
          obywatela takie zarzadzenia rzeczywiscie sa niezgodne z konstytucja, z "human rights" z prawem do
          swobodnego poruszania sie.
          I bardzo trafna uwaga na temat "udawania ze sie nie znamy". Ofiary zaczynaja mowic tym samym
          jezykiem co ich oprawcy.
          Ta pozorna demokracja zabija ludzka godnosc. DO cholery, czlowiek jezdzi w gory, zeby poczuc sie
          wolnym!
          PS. Powinno sie ze zdrowym rozsadkiem zamykac szlaki, kiedy jest niebezpiecznie. Przeciez wtedy ludzie
          musza robic cos innego i ktos moglby wtedy tez i zarobic.
    • Gość: Manius monopol "przewodników" IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.03, 08:21
      Dzięki nowej ustawie doszło do tego, iż w niektórych miastach zaczyna
      działać "kartel" przewodników którego działania mają cechy monopolistyczne.
      Pokazując znajomym uroki starówki zwykły człowiek naraża się na zaczepki ze
      strony "licencjonowanych" przewodników iż czyni to nielegalnie....
      Zero wolności, stajemy się państwem policyjnym gdzie wszystko chce regulować
      Najwyższa Władza w imieniu własnym i kolesi.
      • Gość: Lech Re: monopol 'przewodników' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.03, 10:15
        Gość portalu: Manius napisał(a):

        > Dzięki nowej ustawie doszło do tego, iż w niektórych miastach zaczyna
        > działać "kartel" przewodników którego działania mają cechy monopolistyczne.
        > Pokazując znajomym uroki starówki zwykły człowiek naraża się na zaczepki ze
        > strony "licencjonowanych" przewodników iż czyni to nielegalnie....
        > Zero wolności, stajemy się państwem policyjnym gdzie wszystko chce regulować
        > Najwyższa Władza w imieniu własnym i kolesi.

        Takie zaczepki są pogwałceniem zagwarantowanych konstytucyjnie wolności i praw
        osobistych człowieka i obywatela Rzeczpospolitej Polskiej. Art. 54 Konstytucji
        RP stanowi: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz
        pozyskiwania i rozpowszechniania informacji"...

        Jeżeli ja jakiejś grupie wycieczkowej swoich przyjaciół z jakiegoś
        zaprzyjaźnionego klubu turystycznego pokażę poznański Stary Rynek, opowiem o
        historii budowy Ratusza, o jego architekturze, to upowszechniam informacje o
        swoim mieście. Konstytucja RP jest prawem najwyższym i nikt nie może mi tego
        zabronić.

        Niestety, u nas ustanowiono szereg norm prawnych całkowicie sprzecznych z
        Konstytycją i zadeklarowanym przez Polskę poszanowaniem praw człowieka. Oto
        jeden z takich "chwastów" zawartych w kodeksie wykroczeń, z którym można
        zapoznać się tu:
        www.kspttk.prv.pl/zlot_sptg.htm#d2
        Pozdrawiam

        • Gość: Lech Monopol 'przewodników' - zakamuflowaną cenzurą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.03, 18:39
          www.friko.pnet.pl/~rugala/cenzura.htm
Pełna wersja