czlowiek.przyjezdny
26.08.06, 17:43
Do Wroclawia przykechalem w czwartek rano w interesach. Podwiozl mnie kolega.
Wszedzie korki, ulice rozkopane. Widoczne smieci. Okolo 11 chcielismy cos
zjesc. Zanim znalezslismy jakakolwiek restauracje w centrum, ktora nie
wygladalaby jak speluna, to natknelismy sie na rozbudzone ego wroclawian.
Szybko jakos laza w ogole. Zadzieraja nosa a na pytanie ,,gdzie mozna zjec"
mowia ze w Mc Donaldsie na rynku. Do tego co krok ktos wciska ulotki o
szkolach dla madrych inaczej, albo przerozne gazety. W jednej z nich (Metropol
jesli dobrze pamietam) przeczytalem, ze pod Wroclawiem sa tajne fabryki
niemieckie z czasow III Rzeszy. Autor (wroclawianin sprawdzilem w goglach)
pisal o tym z taka pasja jakby nadal bronily ich oddzialy Waffen SS i jakby
wogle istanialy ;] Naiwnosc wroclawian...
Po poludniu zalatwilem cois trzeba i wracalem do domu. Juz pociagiem. Na
dworcu roi sie od narkomanow, pijakow i podejrzanych typkow. Panuje dziwny
zapaszek... No nic wrocilem jakos do Poznania.
Jednak wczoraj znowu bylem w tym NAJPREZNIEJ ROZWIJAJACYM SIE MIASTEM W POLSCE
i bylo podobnie. Tez smieci, szybko lazace ludziska, smrod na dworcu i jeszcze
do tego taksiarz mnie okradl bo za kurs dworzec - ul.Kosciuszki (to dosc
blisko) wzial 4 razy wiecej niz powinien.
To tyle.
Poznan gora!