patrycjaa82
31.08.06, 11:35
Witam, chciałam wszystkich przestrzec przed korzystaniem z usług poznańskiego
biura podróży Fun Club. Dzoś w godzinach porannych po wielu niezbyt
przyjemnych "przygodach" dotarliśmy wreszcie do Polski z wczasów spędzanych w
miejscowości Lloret de Mar. Mimo zmęczenia postanowiłam napisać o naszym
pobycie organizowanym przez Fun Club na tym forum, bo może to uchroni
kolejnych klientów tego biura przed probelmami, jakie nas spotkały. Zgrzyty
zaczęły się już na początku. W dniu wyjazdu z Warszawy zamiast autokaru klasy
LUX podstawiono autokar klasy turystycznej, dodam, że w złym stanie
technicznym (brak pasów bezpieczeństwa, uszkodzone fotele pasażerów,
niedziałający nawiew klimatyzacji itp.)Te mankamanty może nie wydają się
bardzo poważne, jednak przy podróży trwającej ponad 36 godzin sprawiają
naprawdę duży dyskomfort(w ofercie oczywiście jest zapewnienie, że podróż z
granicy pol-niem do Hiszpanii trwa około 22 godzin, więc wychodzi na to, że z
Warszawy do Zgorzelca jechaliśmy 14 godzin). Zmęczeni przyjechaliśmy wreszcie
na miejsce, lecz tam niestety czekało kolejne rozczarowanie, bo biuro po raz
drugi nie wywiązało się z umowy. Zamiast w HOTELU jednogwiazdkowym,
zostaliśmy zakwaterowani w przedpotopowym HOSTELU "MAS". To prawda, za cenę
1200 zł od osoby nie spodziewaliśmy się żadnych luksusów, jednak to co
zobaczyliśmy, wzbudziło w nas wielkie zdumienie i złość. Grzyb na ścianach
pokoi i w łazienkach, zniszczone klosze od lamp, widok przez okno na ściany
znajdujące sie w odelgłości ok 2 metrów, powyrywane kontakty, stęchlizna i
brud, to w skrócie warunki oferowane przez ten samozwańczy "hotel", którego
właścicielka mimo naszych nalegań nie przedstawiła żadnych dokumentów
potwierdzających status obiektu. Ponieważ pani rezydent nie umiała załatwić
przekwaterowania grupy do hotelu o standardzie określonym w umowie, dosłownie
przekoczowaliśmy te 9 dni w "MAS-ie".
Nadszedł wreszcie dzień powrotu. Wykwaterowanie jak to zwykle bywa do godz
10.00, wyjazd z Lloret de Mar do Polski według oferty miał nastąpić w
okolicach godziny 16.00. Dzień wcześniej pani rezydent wywiesiła w holu
kartkę z informacją, że autokar będzie podstawiony na pewno po godz. 18:00, a
wyjazd nastąpi między 18:00 a 20:00. Wielkie więc było zdziwienie części
grupy, która o godzinie 17:00 spokojnie przebywała jeszcze na plaży, że
odjazd pierwszego z dwóch autokarów będzie miał miejsce o godz. 17:15.
Całkowity chaos organizacyjny i dezinformacja po raz kolejny spowodowały
pośpiech i nerwową atmosferę.
Stawiliśmy się jednak wszyscy o ogłoszonej godzinie na parkingu i
odetchnęliśmy z ulgą, gdy zobaczyliśmy, że w drogę powrotnej będziemy jechali
autokarem LUX, jak to przewiduje umowa. Wydawało się, że limit niekompenencji
biura się wyczerpał i teraz już wszystko pójdzie sprawnie. Wydawało się...do
czasu, gdy na granicy niemiecko-polskiej kierowcy i pilotka zaczęli coś
przeburkiwać, że we Wrocławiu czeka nas przesiadka do innego autokaru, który
zawiezie nas wreszcie do pozostałych miast Polski (Poznań, Warszawa, Łódź).
Zdenerwowani zadzwoniliśmy do szefa Fun Clubu, który zapewnił nas jednak, że
przesiadka nie wiąże się z jakimkolwiek oczekiwaniem i będzie trwała nie
wiecej niż 15 minut. Zamiast kilku chwil spędziliśmy na stacji benzynowej we
Wrocławiu prawie 3 godziny czakając, aż Fun Club łaskawie zdecyduje o naszym
dalszym losie. Paranoja! W najbliższym czasie złożymy oczywiście reklamację
do biura, zawiadomimy urząd ochrony konkurencji i konsumenta i inne
instytucje. MAm nadzieję, że sprawę uda się jak najbardziej nagłośnić,
również na łamach poznańskiej gazety. Nie chodzi nam już nawet o zwrot
kosztów za zmarnowane wakacje, ale przede wszystkim o to, aby nie pozwolić na
dalsze bezkarne oszukiwanie ludzi, jakiego dopuszcza się Fun Club.