lmblmb 19.10.06, 23:41 Cóż, żal gościa, to nie pierwszy raz próbuje się kogoś wrobić. Wcześniej to był głównie panie, teraz coraz częściej panowie. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
asp420 To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 19.10.06, 23:56 Magdalena Sroda niech sie puknie w ten swoj pusty garnek. Malzenstwo jest w stanie rozkladu, natomiast kobieta jest w ciazy. Oznacza to, ze po rozwodzie maz maz bedzie przez dlugie lata placic alimenty na dziecko, ktore nie jest jego i splodzone wbrew jego woli (i to jasnym i stanowczym sprzeciwie!). A Sroda nazywa to przesadem. Co za idiotka! Odpowiedz Link Zgłoś
renepoznan Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 00:07 Szczerze mówiąc to ja nie rozumiem w czym problem. Facet nie jest biologicznym ojcem i to nie wzbudza watpliwosci. Zapłodnienie sztuczne nastąpiło wbrew jego woli zatem ten problem takze nie istnieje. Sąd nie moze podjąć innej decyzji jak tylko uznać, że nie jest ojcem. Inny wyrok bedzie całkowitym zignorowaniem prawa. Zdaje się, że problem to raczej dziennikarski a nie prawny. Natomiast do czasu tego orzeczenia będzie płacił i nikt mu tego nie zwróci. Współczuje facetowi. A Środa z tymi kompleksami obcej spermy to tylko pokazuje swoją głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
dobrusia_to_ja Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 00:17 renepoznan napisał: > A Środa z tymi kompleksami obcej spermy to tylko pokazuje swoją głupotę. Jakoś nigdy nie lubiłam tej kobiety. Na dodatek w tym przypadku nawet nie wie, o czym mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
lmblmb Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 08:01 > > A Środa z tymi kompleksami obcej spermy to tylko pokazuje swoją głupotę. > > Jakoś nigdy nie lubiłam tej kobiety. To jest forum nt. artykułu, jak chcesz się wynaturzać, to załóż bloga. Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 gdy środa jest w poniedziałek 20.10.06, 08:19 W Polsce istniej tabu "obcego plemnika", "obcej spermy"? Ten przypadek to raczej przykład kompleksu "własnego brzucha". Kobiet ama oczywiście prawo do pragnienia urodzenia. Mezczyzna nie powinien mieć prawa do pragnienia posiadani własnego potomstwa. Brawo! Więcej takich idiotek w mediach, a w krótce nawet noramlni dotąd ludzie będą głosować na Giertycha. może by tak wrócić po rozum do głowy. Finał tej sprawy może być jeden: oszuści powinni byc karani. W tym przypadku to oczywiście powinno byc uznanie winy kobiety jako powód rozpadu związku i ewentualne ozadośćuczynienie za poniesieone szkody moralne i cierpienie psychiczne. ----------- www.tata.pl Odpowiedz Link Zgłoś
centrolew Tabu?! 20.10.06, 08:26 Co to za tabu obcego plemnika?! Środa jakieś niestworzone rzeczy mówi! Kobieta zrobiła sobie dziecko na boku z innym facetem, a teraz chce żeby jeleń płacił. Nie jest on ojcem tego dziecka, nie chciał go, dlatego sprawa jest prosta. Gdzie tu są kontrowersje?! Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Profa. (Prof?) Środa 20.10.06, 08:36 Warto pamiętać o tym, że Madzia Środa to wieloletnia ławniczka sądów rodzinnych. Myślę, że może czuć się współwinna "sukcesów" sądów rodzinnych i obecnej opinii o nich. Strach pomyśleć ile porządnych ludzi skrzywdziła. Swoją drogą ciekawe dlaczgo GW pyta o te sprawy Środę, a nie np. Macieja Giertycha? Pewnie w trosce o obiektywizm argumentów;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prawnik domniemanie ojcostwa IP: *.echostar.pl 20.10.06, 09:08 Kontrowersja jest w domniemaniu ojcostwa. Jeśli dziecko rodzi zamężna kobieta domniemuje się że ojem jest mąż. I jeszcze druga sprawa. Prawo ma chronic najsłabszych. A w tym momencie najsłabsze jest dziecko. PS A środa jest dziś jakaś wczorajsza... Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: domniemanie ojcostwa 20.10.06, 09:21 Masz rację z tym, że nie tylko Środa jest wczorajsza. Również obecny kodesks rodzinny i opiekuńczy. Sposób ustalania ojcostwa, o którym mówisz to raczej jaką dziwna operacja matematyczna, a nie nowoczesne prawo mające racje bytu w czaasach genetyki i zapłodnień invitro. Nawet Konstytucja się pogubiła w kwestii równych praw ojców i matek (czyli w konsekwencji podstawowych praw dzieci). Państwo ma obowiązek troszczyć się o los dzieci, ale nie kosztem pojedynczego obywatela. dlaczego to nie Ty powinieneś utrzymywac to dziecko skoro jego (a nie Twoje) dobro jest najważniejsze? Pozdrawiam, -------------- www.tata.pl Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Bo to nie on zawarł związek z tą Panią. I to nie 20.10.06, 11:13 ona była bezpłodna. Jakby była cwana puściła by się a tatuś byłby szczęśliwym ojcem. Czasami miłość i wiara w drugiego człowieka nie popłaca. Odpowiedz Link Zgłoś
alejajaniemaco Mi i mojemu mezowi nie przeszkadza czyjas sperma 20.10.06, 12:00 na mojej twarzy czy narzadach rodnych. Nie rozumiem dlaczego w polsce nadal istnieje tabu spermu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miś Powinna była znaleźć sobie innego męża IP: *.dsl.rcsntx.swbell.net 20.10.06, 13:10 Problem jest, że oboje są uparci. Powinni byli najpierw się rozwieźć, a potem ona mieć dziecko. A tak ona próbowała go sobie podporządkować sama podejmując decyzje za oboje. A Sroda prezentuje podobną postawę - mężczyźni są potrzebni aby zarabiać pieniądze i słuchać kobiet. Czy ona ma męża? Trudno - w dobie zapłodnień in vitro, dziecko będzie miało jednego rodzica. Lepszy jeden niż żaden. Zdarzają się sieroty, którym zamarło oboje rodziców. Mnie też wychowywała tylko matka i nie przypominam z tego powodu większych kłopotów. Może tylko z nietolerancją polskiego społeczeństwa w stosunku do dzeci mających tylko matkę. Ale w efekcie jestem za oceanem. Czyli też mi to wyszło na lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Mi i mojemu mezowi nie przeszkadza czyjas spe 20.10.06, 13:01 alejajaniemaco napisała: > na mojej twarzy czy narzadach rodnych. a to gratulacje... Nie rozumiem dlaczego w polsce nadal > istnieje tabu spermu. jakie tabu. Sprawa jest prosta jak kilo gwoździ: kobieta oszukała swojego partnera. I żadna Środa tego nie zmieni... no chyba że do walki włączą się ałtorytety... oni wszystko potrafią przekabacić. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alfa Re: Mi i mojemu mezowi nie przeszkadza czyjas spe IP: 81.210.112.* 28.10.06, 11:06 z uwgą śledzę Twoje wypowiedzi i b.podoba mi sie Twoja argumentacja , niestety PANI ŻONA nie wie już chyba sama co ,komu i gdzie powiedziała-w sądzie mówi co innego i w każdej gazecie "zeznaje" co innego .Polecam piątkowy nr. gazety FAKT. Jej postawa jest żałosna.Nadal rozpaczliwie brnie w kłamstwie które sama zapoczątkowała .Sąd owszem udowodni (miejmy nadzieję że udowodni)- prawdę Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: Mi i mojemu mezowi nie przeszkadza czyjas spe 20.10.06, 13:10 Mi też nie przeszkadza to o robisz. Każdy powinien robić to co umie najlepiej. A oszustwa są po prostu przestępstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek Mi i mojemu mezowi nie przeszkadza czyjas sperma 20.10.06, 13:42 alejajaniemaco napisała: > na mojej twarzy czy narzadach rodnych. Nie rozumiem dlaczego w polsce nadal > istnieje tabu spermu. To wzniosły przykład lewicowej tolerancji męża, ale zauważ szanowna Alejajniemaco, że gdyby Twój mąż był gejem, to obca sperma na Twojej twarzy i narządach rodnych mogłaby mu przeszkadzać, bo mogłoby mu się kojarzyć, że pozostawił te wydzieliny jego kochanek. Wówczas to Ty musiałbyś być tolerancyjna wobec jego szału zazdrości czy wybuchu histerii. Odpowiedz Link Zgłoś
vice_versa Re: Mi i mojemu mezowi nie przeszkadza czyjas spe 21.10.06, 06:43 Może lepiej najpierw skonsultuj ze sobą swoją tożsamość, seksualną również. Jaka kobieta napisze o swoich "narządach rodnych", ale i biedny, w dodatku kłamca, a zważywszy świeżość pewnie i prawiczek: A tu dowód, któreś z Twoich alter ego: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=49342991&a=50294985 Widać od wąchania tynków intelygencji Ci przybywa Odpowiedz Link Zgłoś
ello16 Re: Bo to nie on zawarł związek z tą Panią. I to 20.10.06, 12:23 On był bezpłodny a nie ona,i powinno być tak że jeśli kobieta płodna che mieć dziecko a mąż jest bezpłodny to powinni się rozstać, gdy on nie chce.Ojcem odpowiedzialnym za dziecko powinien być ojciec bilogiczny.Jest też adopcja zaznaczam a nie eksperymenty z in vitro. Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: domniemanie ojcostwa 20.10.06, 09:25 Poza tym obecno krio nie dfiniuje poęcia "ojca". On mówi tylko kto jest "mężem matki". Nie wierzycie? Sprawdźcie sami! ------------------- www.tata.pl Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? 20.10.06, 10:27 W planach są zmiany dotyczące m.in. kwestii związanych ze sztucznym zapłodnieniem, ale także i z alimentami. Kiedy mają wejść w życie - i czy w ogóle? Bo wg obecnego prawa, to zgodnie z art. 62 krio facet jest ojcem dziecka i kropka, choćby nawet urodziło się czarne. I nim będzie, dopóki sam nie doprowadzi do sądownego zaprzeczenia ojcostwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qronix Re: Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? IP: *.aster.pl 20.10.06, 12:07 Nie wiem jakie jest prawo, ale jedyne słuszne rozwiązanie to przed takim zabiegiem powinien być podpisany jakiś papier (umowa czy orzeczenie). Małżeństwo starające się o dziecko w ten sposób powinno się podpisać, że oboje świadomie decydują sie na taki zabieg (gdzie nasienie pochodzi od innego dawcy) i taki papier powinien być równoznaczny z przyznaniem sie do ojcostwa i przyjęciem pełnych praw jakie są z tym związane. Dodatkowo mogliby być do tego jacyś świadkowie żeby nie było jakiś przekrętów i tyle. Rozwiązanie proste i skuteczne, aż nie chce się wierzyć że nie ma takiego rozwiązania w rzeczywistości. A jeśli chodzi o opisany przypadek nie ma o czym dyskutować. Zapłodnienie invitro bez zgody męża można traktować jak skok w bok i wpadkę dlatego nie widze tutaj tematu, conajwyżej nad przepisami albo raczej ich głupotą jeśli faktycznie mimo wszystko tego człowieka uznają za ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
ello16 Re: Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? 20.10.06, 12:26 Papier nie daje gwarancji na miłość i chęć sprawowania opieki.Do in vitro należy dopuszczać tylko komórki rozrodcze rodziców które się na zabieg taki decydują, a nie obcych, to z tego zawsze będą kłopoty.Matki natury nie oszukasz nawet jak się mocno starasz.In vitro użyciem nieznajomych dawców powinno być zakazane. Odpowiedz Link Zgłoś
ello16 Re: Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? 20.10.06, 12:30 jedynym odstępstwem od tej zasady byłaby sytuacja gdy kobieta musi urodzić dziecko dla ratowania innek osoby9są takie przypadki medyczne)a nie nie jest w stanie zajść w ciażę z mężem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Wyrzeka się obcego dziecka :) IP: *.pl 20.10.06, 13:56 Poślubł cudzą żonę ,td Rodzice nie swojej córki ,itd Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? 20.10.06, 14:44 O czym Wy mówicie? Według Was to jest takie proste: on nie chce to pa pa ona chce, on bezpłodny to pa pa Co za bzdury Jesteście albo głupimi małolatami, albo nigdy nie kochaliscie drugiej osoby. Wszyscy traktujecie miłość jak cholerny kontrakt! Współczuje waszym przyszłym partnerom!I obecnym też. Gdyby mój mąż był bezpłodny, a ja szalałabym z tęsknoty za macierzyństwem, pozwoliłby na in vitro, bo adoptowane dziecko jest genetycznie zupełnie obce, a tak chociaż w połowie ma geny jednego z nas. Gdybym ja była bezpłodna, a inna kobieta nosiłaby jego dziecko, byłoby mi bardzo trudno (ale w tym przypadku wszystko jest bardziej zawiłe i bolesne), ale poświeciłabym się, bo kocham swojego meza. Wiem tylko, że maż tej kobiety z artykułu bym potwornym egoistą, a ona nie powinna zrobić tego, co zrobiła. Ale znajduję dla niej usprawiedliwienie, bo wiem, ze można bardzo pragnać dziecka i bardzo kochać męża, i czasem nie da się wybrać tylko jednego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 15:02 Innymi słowy uważasz że w imię macierzyństwa można oszukać kochającego męża? Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? 20.10.06, 15:32 Nie uważam tak. Oszustwo jest straszne. Ale nie będę osądzać tej kobiety jeśli nie znam jej pobudek, może to był akt desperacji (głupi, ale niekoniecznie spowodowany wyrachowaniem). Zresztą powiedzmy sobie szczerze, to nie był kochający mąż. Po prostu meżczyźni powinni wiedzieć, ze dla większości kobiet ciąża i urodzenie dziecka jest nieodzownym elementem małżeństwa, ich wielkim pragnieniem. To, że kobieta będzie sie chciała tego wyrzec jest tak prawdobpodobne jak to, ze zdrowy, zakochany meżczyzna nie bedzie chciał kochać się ze swoją kobietą. Ona zrobiła błąd, ze go oszukała, ale jego wina w mojej opinii jest co najmniej taka sama. Oboje zachwali się egoistycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Kiedy zmiany Kodeksu Rodzinnego i Opiek.? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 17:27 <Po prostu meżczyźni powinni wiedzieć, ze dla większości kobiet ciąża i urodzenie dziecka jest nieodzownym elementem małżeństwa, ich wielkim pragnieniem. To, że kobieta będzie sie chciała tego wyrzec jest tak prawdobpodobne jak to, ze zdrowy, zakochany meżczyzna nie bedzie chciał kochać się ze swoją kobietą.> A może kobiety powinny po prostu wiedzieć że marzeniem większości mężczyzn jest częsty seks z róznymi kobietami i jest to ich wielkim pragnieniem i powinny na to z miłości do męża pozwalać? Ten sam instynkt zachowania gatunki i ten sam sposób rozwiązania problemu - albo zgodny z miłością, wiernością i uczciwością jak przyrzekali na ślubie albo oszustwo, zdrada i brak miłości. Dla mnie sprawa jest jasna, nie było napisane że facet nie zgadza sie na kolejne in vitro więc mogli próbować dalej. Nawet jeśli nie nic jej nie usprawiedliwia przed oszustwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GILDA Re: domniemanie ojcostwa IP: 217.153.106.* 20.10.06, 11:08 KRIO nie definiuje słowa ojciec, definiuje jednak ojcostwo, a to jest bardzo ważne!!!, poza tym w kodeksie występuje słowo ojciec. natomiast będący lub nie będący "mężem matki" odnosi się do stanu prawnego związku w którym zostało poczęte dziecko! prosze lepiej zapoznać się z KRIO! Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: domniemanie ojcostwa 20.10.06, 12:56 Niestety miałem okazję zapoznać się z krio i mnie tylko bardzo dokładnie. W oparciu o obecne zapisy ustalania ojcostwa (wg krio jest nim "mąż matki" więc prosze nie wprowadzac ludzi w błąd) ustalic mozna niemalże wszytsko (np. wartość Pi do 7 miejsc po przecinku) ale na pewno nie to kto jest ojcem. A Konstytucja RP gwarantuje ochronę: "maciewrzyństwa i rodzicielstwa". O ojcostwie w prost nie wspomina. Wprawdzie mieści się tam razem z macierzyństwem, ale ono nie wiedzieć czemu jest w takim razie wpisane dwukrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Jedyna sensowna opinia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 09:32 Gość portalu: Prawnik napisał(a): > Kontrowersja jest w domniemaniu ojcostwa. Jeśli dziecko rodzi zamężna kobieta > domniemuje się że ojem jest mąż. I jeszcze druga sprawa. Prawo ma chronic > najsłabszych. A w tym momencie najsłabsze jest dziecko. > PS A środa jest dziś jakaś wczorajsza... Odpowiedz Link Zgłoś
piekny_romanek [...] 20.10.06, 10:27 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: indis domniemanie, tak, ale ... IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.10.06, 11:53 jest to tylko domniemanie. W terminie do 6 m-cy od urodzenia dziecka mąż matki dziecka może złozyć wniosek o zaprzeczenie ojcostwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ox jakie domniemanie? IP: *.timplus.net 20.10.06, 11:54 po co domniemywac skoro nie trzeba? To nie jego dziecko. Nawet go nie chcial. A o jego dobro bedzie musiala sie martwic jego matka. Zreszta juz sie martwi bo probuje zrobic z meza jelenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seroo1 Re: jakie domniemanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 11:58 Niestety takie jest w Polsce prawo - płaci i opiekunem prawnym jest ten, który jest mężem w czasie ciąży. Nawet jeżeli matka i biologiczny ojciec dziecka twierdzą zgodnie z prawdą, że mąż nie jest ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: jakie domniemanie? 20.10.06, 13:00 To co piszesz niestety nie jest prawdą. Trzeba wykonac parę operacji matematycznych (dodawani i odejmowanie). Liczą się dni :-) To sa zupełne jaja. Kto nie wierzy niech poczyta krio. Najlepiej z komenatrzem - jest jeszcze śmieszniejszy. Nic dziwnego bo praktykę tworzą do dziś gwiazdy pokroju Środy. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: domniemanie ojcostwa 20.10.06, 12:55 Gość portalu: Prawnik napisał(a): > Kontrowersja jest w domniemaniu ojcostwa. Jeśli dziecko rodzi zamężna kobieta > domniemuje się że ojem jest mąż. ależ tu - sądząc po artykule - nie ma żadnego "domniemania"... żeby nie być gołosłownym, odpowiedni cytat: "Anna P. przyznała, że do skutecznego zapłodnienia doszło w tajemnicy przed mężem. I że użyto do niego nasienia innego mężczyzny." no ale prawo u nas jest tak skonstruowane, że tej kobiecie może się udać... Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wal.do Re: domniemanie ojcostwa IP: 195.42.249.* 20.10.06, 14:06 Gość portalu: Prawnik napisał(a): >A w tym momencie najsłabsze jest dziecko To niech prawo chroni najsłabszego przy pomocy najsilniej winnych - kobita i rodzinka, która wspierała jej dążenia. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek ... to DŁUGa LEWICowa historia ... 20.10.06, 09:16 Podejście sądów wg zasady "szukania jelenia" do płacenia alimentów miało długą historię u lewicy bolszewickiej w PRLu. Nie wiadomo nawet jak mała część alimentów była zasądzana od faktycznego ojca dziecka - wówczas nawet stosunki (he he) społeczne uwzględniały taką obawę: "a czy ta twoja chętna kobitka z zeszłej nocy, przypadkiem nie wrobiła cię już w bachora". Badanie porównawcze grup krwi wykluczało tylko bodaj 1/3 "kandydatów", a rekordzistki potrafiły po kolei wskazywać kilku następnych, gdy miały pecha i badanie krwi wykluczały kolejnych. Okazuje się, że bolszewicka lewica i tak była "praworządna" wobec dzisiejszej "nowoczesnej" lewicy. Bo dziś badanie genetyczne 100% wskazuje pokrewieństwo lub brak i tu zaczął się problem dla lewych. Jakieś 3 lata temu, lewicowa posłanka niemiecka złożyła w Bundestagu projekt, wg którego mężczyźni, którzy bez zgody (ex-)/partnerki badają pokrewieństwo z dzieckiem (na które łożą) ... będą trafiać do więzienia. Pamiętam nawet dyskusję na forum GW "feminizm". Pierwsza dyskutantka obruszyła się, że nie wyobraża sobie tak głupiego i niesprawiedliwego prawa, a pozostałe ... przyklasęły, że to bardzo dobry projekt posłanki niemieckiej. Ręce opadły. W tym kontekście ciekawe jest, że nijaka Magdalena Środa oświadczyła, że rozumie postawę mężczyzny (tego się po niej nie spodziewałem). Co prawda dodała, że uległ tabu "obcej spermy" i jak to u lewicowców, konkluzja końcowa pewnie będzie taka, że "wimy, rozumimy. Czy wasze, czy nie wasze, ale płacić towarzyszu musicie przez 25 lat". Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: ... to DŁUGa LEWICowa historia ... 20.10.06, 09:23 Nie ma w tym nic odkrywczego zwazywży, że to komuniści wsadzili Środy na traktory ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
indis Re: ... to DŁUGa LEWICowa historia ... 20.10.06, 12:04 Podzielam w całości. Prawie w całosci. Nadużyłeś przymiotnika "bolszewicki". Nie mama zamiaru, broń Boże, bronić bolszewików ale w Bolszewickim Związku Radzieckim udowodnienie ojcostwa dziecka ze zwiazku wolnego nie było dla matki dziecka takie proste. Świadkowie musieliby zeznać, że para zamieszkiwała razem, prowadziła razem gospodarstwo domowe, przynajmniej 6 miesięcy przed zajściem kobiety w ciążę. W innych bardziej "przelotnych" sytuacjach kobieta była bez szans. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek Re: ... to DŁUGa LEWICowa historia ... 20.10.06, 13:49 indis napisał: >Podzielam w całości. Prawie w całosci. Nadużyłeś przymiotnika "bolszewicki". Ni >mama zamiaru, broń Boże, bronić bolszewików ale w Bolszewickim Związku >Radzieckim udowodnienie ojcostwa dziecka ze zwiazku wolnego nie było dla matki >dziecka takie proste. Świadkowie musieliby zeznać, że para zamieszkiwała razem, >prowadziła razem gospodarstwo domowe, przynajmniej 6 miesięcy przed zajściem >kobiety w ciążę. W innych bardziej "przelotnych" sytuacjach kobieta była bez sz >ans. Ciekawa uwaga, traktowałem ówczesne prawo(lewo) jako kalkę ze Związku Sowieckiego. A tu wynikałoby, że były skrajnie różne podejścia. Ja z kolei słyszałem, że w Sowietach alimenty od ojca nie były praktykowane lecz ten obowiązek przejmowało państwo, jednak nie traktuję tego jako sprawdzoną informację. Choć patrząc na politykę jak najwyższej rozrodczości (rodzenie nowych żołnierzy) i bodaj karę śmierci za aborcję wprowadzoną przez Stalina, to miałoby to prawo szansę istnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Re: Profa. (Prof?) Środa 20.10.06, 18:02 koles751 napisał: > Warto pamiętać o tym, że Madzia Środa to wieloletnia ławniczka sądów rodzinnych > . > Myślę, że może czuć się współwinna "sukcesów" sądów rodzinnych i obecnej opinii > > o nich. > Strach pomyśleć ile porządnych ludzi skrzywdziła. Znasz jakieś konkrety, czy tylko tak sobie, hmm... "pomyślałeś"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Baca Re: Tabu?! IP: *.dsl.bell.ca 21.10.06, 02:54 a coz to takiego? przecie jak ta pani byla z mezem u nas na wczasach,to zodnego tam tabu nie bylo - ino trojkat Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Bardzo kochał żonę. Wolał obce dziecko od urodzone 20.10.06, 11:08 - go przez własną żonę. Większego przygłupa i zarozumialca nie widziałem. Dupek do potęgi. Odpowiedz Link Zgłoś
altar_of_madness to co zrobila posiada symptomy zdrady 20.10.06, 11:58 i to typowe. w momencie w ktorym podejmowala decyzje o zapłodnieniu przez obcego faceta bez wiedzy męża - zdradziła go. I niewazne, ze nie bylo stosunku płciowego. W momencie gdy adoptujemy dziecko - owszem - jest ono tak samo od obcego mężczyzny, ale na tym koniec podobieństw, pani profesor. To tak, jakby mrs Środa napisała że wlasciwie wszystko jedno czy zaszla w ciaze z innym mezczyzną bez wiedzy męża, czy miala miejsce adopcja. Cóż. Nie jest wszystko jedno ;) w pierwszym przypadku podejmuje sie świadomą decyzję o poczeciu dziecka, o daniu mu zycia - w drugim to dziecko JUż żYJE i potrzebuje normalnej rodziny. To czy OBOJE by sie zdecydowali na chociaż połowe swoich genów w wychowywanym dziecku, to ich sprawa już (i kazdego z nas z osobna kiedy sie w nich "wczuwamy"). Nie ma zadnego "tabu obcej spermy" w tym przypadku. Jest bardzo wiele egoizmu - zapewne z obu stron konfliktu. Założe sie ze zwykła powazna rozmowa i tzw kompromis zapobiegłby sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Bardzo kochał żonę. Wolał obce dziecko od uro 20.10.06, 13:37 krzych.korab napisał: > - go przez własną żonę. Większego przygłupa i zarozumialca nie widziałem chyba jaja se robisz... poczęcie dziecka to powinna być wspólna decyzja obojga rodziców. Adoptowanie czy zapłodnienie in vitro tak samo. Ale w tej sytuacji kobieta oszukała. Równie dobrze jak zapłodnienie in vitro bez wiedzy męża mogła się puścić z dowolnym innym mężczyzną. Efekt ten sam i odpowiedzialność taka sama. Chciała mieć dziecko wbrew woli partnera w związku i waląc go po rogach? nie ma sprawy. Najpierw sie z nim rozwiedź, potem zrób sobie dziecko. Tylkw tylko, że prawo u nas w tym względzie jest pokopane... Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wal.do Re: gdy środa jest w poniedziałek IP: 195.42.249.* 20.10.06, 14:04 koles751 napisał: > W Polsce istniej tabu "obcego plemnika", "obcej spermy"? No to ja chyba mam jakieś kompleksy, bo w sytuacji tego gościa czułbym sie tak jakby mi się żona z innym facetem bzyknęła - niby jej nie ubyło, ale jakoś tak niefajnie... Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: gdy środa jest w poniedziałek 20.10.06, 14:30 Ja Was nie rozumiem. Para chce dziecka, jedno z nich jest niepłodne. Są dwa sposoby, albo bedzie to dziecko zupełnie obce, albo bedzie miało geny jednego z małżonków. W dodatku zdrowy przyszły rodzic chce podjąć się wszystkiego, co z tym zwiazane ( w tym wypadku ciaza, rozstępy, poród etc). Bardzo tego pragnie. Chcyba lepiej, zeby dziecko było choć z jednego rodzica, nie? Przecież kocha się tę drugą osobę, więc pokocha się też dziecko, które ma cześciowo jej geny. Facet według mnie to idiota. Nie kochał swojej kobiety był wstrętnym egoistą, i dlatego ona odpłaciła mu tym samym (niewątpliwie zrobiła źle, ale on też jest winien sytuacji) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aurora Re: gdy środa jest w poniedziałek IP: *.icpnet.pl 20.10.06, 19:38 a ona nie jest egoistką??? za wszelką cenę chciała być w ciąży, nie licząc sie w ogóle ze zdaniem sowejgo męża. facet ma prawo do protestu i jak najbardziej powinien wygrać z tą kobietą. a poza tym, co to są dwa lata starania sie o dziecko? niektórzy walczą dłużej i się im udaje, coś dziwny ten poiś;piech u owej pani. no i jeszcze do tego dochodzi to, czy kobita nie jest typem "modliszki", tzn czy jak już się dzieciak urodził to nie przerzuciła CAŁKOWICIE swojej uwagi na dziecko, męża traktując jedynie jako dostarczyciela kasy. to tym bardziej ma prawo być wkurzony (delikatnie ujmując). jak dla mnie jest to porównywalne do zdrady (jak już wcześniej ktos napisał), i to jeszcze na tyle bezczelnej, ze mąż musiał rachunek zapłacić:/ gdyby tak bardzo kochała swojego meża, to nie zrobiłaby tego, a ona, mówiąc wulgarnie, myślała tylko macicą. Jakby myślała głową, to starałaby się jeszcze gościa przekonać, rozmaiwać z nim - niechby to trwało i rok czy dwa, ale moze by w końcu sie udało, a tak? tak pozostaje niesmak, jak sie czyta o takich oszustwach no i dzieciaka żal,nie chciałabym być na jego miejscu i za lat kilkanaście się dowiedzieć jaka była afera z powodu jego poczęcia :/ Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 13:09 lmblmb napisał: > To jest forum nt. artykułu, jak chcesz się wynaturzać, to załóż bloga. opuściłeś drugą część wypowiedzi, a to nieładnie. Zresztą i jedna i druga część tyczy się jak najbardziej fragmentu artykułu, w której Środa babola walnęła. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
miguel1977 Dziwna sytuacja 20.10.06, 08:35 Nie rozumiem dlaczego związek się rozpadł. Nie udało im się zrobić dziecka (czyli CHCIELI go mieć), mąż nalegał na adopcję (czyli CHCIAŁ mieć dziecko, choć nie jego i nie żony), żona w końcu ma dziecko (bo wciąż CHCE mieć dziecko)... a tu rozwodzik z powodu zajścia w ciążę nie z mężem (czyżby mu się odwidziło i już NIE CHCE dziecka?). Facet sam nie wie czego chce. Adopcja dobra, invitro z obcym facetem zła. Adopcja=nie jego i nie żony, invitro=nie jego, ale za to jego żony. Egoista? Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 08:46 Facet jasno powiedział na co się zgaqdza, a na co nie. Jego zycie jego sprawa. Najwyraźniej jego żona i Ty wiecie lepiej co dla niego dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
seroo1 Do Miquela1977 20.10.06, 08:59 Przeczytaj uważnie jeszcze raz ten artykuł. "Małżeństwo już było w trakcie rozpadu...", kiedy laska go oszukała zachodzac w ciążę (prawdopodobnie za namową "rodzinnych psychowróżek" -cyt.:"rodzina wysłała ich na wakacje..."). Fakt, dziecko łączy, ale wspólne dziecko. Adopcja a obce nasienie to dwie różne sprawy. Sam nie wiem, jakbym się zachował? Przynajmniej w pierwszym okresie małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sdfbvrg Re: Do Miquela1977 IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 09:37 jejuś koleś miał jakiegoś fioła tabu i zajoba. Każdemu wolno, to w końcu nie jest sfera życia podlegająca rozsądkowi. Niby rozum mówi Ci, że tak lepiej, ale niektórzy czują się źle z taką czy inna perspektywą.... Ej, to tak jak seks analny - niektóre lubią niektóre nie. I nie ma sensu tłumaczenie że to, ze tamto. A jak facet natarczywie nalegałby, żeby żona regularnie zgadzała się na seks analny to byście się dziwili, że małżeństwo by się rozpadało? Laska go wykołowała i ponosi winę za rozpad małżeństwa a dziecko zrobiła sobie sama. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 14:55 koles751 napisał: > Facet jasno powiedział na co się zgaqdza, a na co nie. > Jego zycie jego sprawa. > Najwyraźniej jego żona i Ty wiecie lepiej co dla niego dobre. No właśnie kiedy wstępujesz w zwiazek małzeński, albo po prostu jestes z kimś, to już nie jest to tylko jego sprawa. Atakujecie Środe, a ona właściwie poddaje w watpliwość sens zachowania meza I ma rację. Kiedy żyjesz z kimś innym, kochasz kogoś, to nie kierujesz się tylko i wyłącznie własnym widzimisie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Dziwna sytuacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 15:06 Właśnie, i taką żonę jak Ty bym chciał. Nie kierowała byś się własnym widzimisie tylko zrozumiała byś moją biologiczną jako mężczyzny skłonność do seksu z jak największą ilością kobiet. Super!! Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 15:38 ość portalu: Paweł napisał(a): > Właśnie, i taką żonę jak Ty bym chciał. Uwierz, chciałbyś, ale nie o tym mowa :) > Nie kierowała byś się własnym widzimisie tylko zrozumiała byś moją biologiczną > jako mężczyzny skłonność do seksu z jak największą ilością kobiet. > Super!! Nie zapominaj o normach, norma jest macierzyństwo, a poligamia nie, przynajmniej w naszym społeczeństwie. Natomiast rozumiem sam instynkt, dlatego nie wściekam się i rwę włosów z głowy, kiedy mojemu ukochanemu zdarzy się skomplementować jakaś aktorkę czy dziewczynę na ulicy. Troszkę umiaru Pawle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Dziwna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 17:38 To była aluzja to Twojego toku myślenia, ale nie zrozumiałaś ... Aby to troche przybliżyć, mamy tak: - instynkt przetrwania gatunku: a) u kobiet pragnienie posiadania i wychowania dziecka więc i dobrego partnera, który go utrzyma (dlatego część kobiet leci na kase) b) u mężczyzn chęć seksu z wieloma partnerkami (dlatego zdrady i mniejsza stałość) - normy społeczne a szczegółowo małżeństwo (MIŁOŚĆ, WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ MAŁŻĘŃSKA): podobno mamy wolną wole i rozum by panowac nad instynktami. Kwestie adpopcji, leczenia bezpłodności, zapłodnien in vitro są drażliwymi tematami i wymagają czasu. A tu doszło ewidentnie do oszustwa i to poważnego. Myślę że wystarczającego do orzeczenia winy z jej powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Dziwna sytuacja 23.10.06, 13:55 Zrozumiałam doskonale.Tylko Tobie jedynie się wydaje, ze idziesz moim tropem myślenia.Są instynkty wyższe i niższe, nie porównuj poligamii z chęcią przedłużenia gatunku. To, ze mężczyna ma biologiczne potrzeby obdarzenia swoimi plemnikami jak największej ilosci samic, nie oznacza jeszcze, ze to instynkt przetrwania, wbrew obiegowej opinii.Sa już opracownia naukowe, które tłumaczą monogamię samców jako instynkt przedłużenia gatunku z biologicznego punktu widzenia. Poczytaj trochę :) Ty nie zrozumiałeś, można powiedzieć, ze jesteś konsekwentny w wypowiedziach i ograniczony w myśleniu. Nie ma dla mnie żadnego racjonalnego powodu, dla którego maż mógł nie zgodzić sie na in vitro z inną spermą niż jego, a zgodził się na adopcję. Czytałam meskie posty dotyczace tego tematu, i choć przyjmuje do wiadomości, nie rozumiem. Tak jak Wy mężyczyźni nigdy nie zrozumiecie, dlaczego kobieta chce mieć dziecko.Nogdy sie zupełnie nie zrozumiemy. W kontekście tewgo artykułu, ona dopuściał sie rzeczy niewybaczalnej, ale on ją do tego sprowokował. Nie mów mi o przedłużeniu gatunków, bo ja po socjobiologii jestem :) Sa takie opracowania, które tłumaczą dlaczego instynkt kobiecy posiadania potomstwa jest ponad poligamiczny instynkt meżczyzn,jakie są różnice tych instynktów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Dziwna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 16:32 Myslę że się w niektórych kwestiach nie zrozumiemy i to nie z powodu róznicy płci (znajome koleżanki a także moja żona podzieliła mój punkt widzenia) tylko podejścia do niektórych spraw. Piszesz że to facet sprowokował jej oszustwo? Myślę że idąc tym tokiem myślenia mozna by łatwo usprawiedliwać gwałcicieli (ona była prowokująco ubrana a jestem facetem więc jej wina, wiecie jak to jest). Oszustwo w małżeństwie w kluczowych sprawach jest dużym przewinieniem. Przykładowy gwałt na własnej żonie jest również gwałtem i nie może być tłumaczony: "bo długo mi nie dawała więc co miałem zrobić". Podobnie w tym przypadku, oszustwo jest oszustwo. Mogli dalej próbowac razem in vitro, nie zawsze od razu się udaje. Druga sprawa: na jakiej podstawie osądzasz: nie miał racjonalnego powodu by się nie zgodzić. To jest jego sprawa i jego żony co uważa za racjonalne a co nie. Zgodził sie na pewne rzeczy a na inne nie - powinien być to wybór obojga ludzi w małżeństwie. Każdy ma prawo do swoich opini tym bardziej w kwesti swojego życia a tematy bezpłodności/adpocji/in vitro są kontrowersyjne i ma prawo wybrać jak chce.Sensem małżeństwa jest miłość/wierność i uczciwość małżeńska a tu jej nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Dziwna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 17:01 Kolejny temat: W kwesti moralnej mozemy się spierać co jest etyczne a co nie. Kwestia prawna to inna historia. Według mnie tu sprawa jest prosta: według prawa polskiego: dziecko się poczęło w trakcie trwania małżeństwa, więc jest domniemanym ojcem. Skoro się nie dogadali i rozwiedli (maja prawo) to skoro dziecko nie było biologicznie jego i za jego sprzeciwem (analogicznie jak zdrada) to nie powinien płacić alimentów na nie jeżeli w ustalonym terminie zrzeknie się jego ojcostwa. W przeciwnym przypadku każda kobieta mogła by w czasie małżeństwa z róznych powodów "zrobić sobie" dzieci z nieprawego łoża (in vitro z obcym nasieniem) a mąż by musiał na nie płacić. I jeszcze jeden dotyczący poligami/monogami: Uprościłem to w poprzednich postach ale widzę to tak: ponieważ istnieje nadal monogamia i poligamia znaczy że w różnych przypadkach jest inna droga do przetrwania gatunku. Po prostu w niektórych gatunkach lepsza jedna droga czasem druga, a czasem wymieszane. Skoro wiekszość mężczyzn gdyby nie powodowało by to komplikacji zdradzało swoje partnerki to myśle że można wstępnie wnioskowac że ta opcja jest znacząca. Podsumowując: Naprawdę rozumiem że kobiety mają silny instynkt macierzyński ale niezależnie jak szlachetny jest to instynkt kobieta zaryzykowała dla niego małżeństwo i się sparzyła. Mogła próbować dalej, mogła rozmawiać z mężem, ale wolała go oszukać by osiągnąć swój cel. Znam mężczyzne, który ożenił się z dzieciatą kobietą i są super małżeństwem i zaakceptował że nie dzieci nie sa jego ale SAM podjął tą decyzje. Aż się dziwie że nie możesz tego zrozumieć. Myślę że jesteś po prostu kolejna "wyzwoloną" feministką-egoistką dla której najważniejsze w związku to JA a faceci to w ogóle Bee. czyżbym się mylił? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Dziwna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 17:14 Acha i jeszcze jedno: <cytat> "Nie ma dla mnie żadnego racjonalnego powodu, dla którego maż mógł nie zgodzić sie na in vitro z inną spermą niż jego, a zgodził się na adopcję"<cytat> A może np taki powód: W przypadku adopcji są w równej sytuacji w stosunku do dziecka. W przypadku in vitro z innym nasieniem przykładowo: a) żona może wypomieć w trakcie kłótni że dziecko nie jest jego b)taka forma zajścia w ciąże może kojarzyć się facetowi ze zdradą (ma takie prawo i wcale nie znaczy że jest zły/głupi/nieodpowiedzialny itd) a w przypadku adopcji nie ma problemu. Znalazłem dwa powodu, dyskusyjne ale konkretne. A skoro dyskusyjne to właśnie nalezy o nich w małżeńswie rozmawiac i wspólnie uzgadniac decyzje. Czy to w końcu dotarło? I aby to jeszcze jeąsniej wyrazić: Gdyby to był ostatni moment kobiety na urodzenie dziecka typu: śmiertelna choroba męża czy jej, kataklizm zagrażający gatunkowi, wojna, cokolwiek co jest istotnym powodem że musiała właśnie wtedy urodzić to bym nie dyskutował w ogóle. Ale: mogła poczekać, mogła próbowac dalej z mężem, mogła rozmawiaą, ale wolała zaryzykowac wszystko i przegrała. I winę ponosi wyłącznie ona. Mąz nawet jak ją kochał miał prawo się rozwieść bo jeśli nie może w ważnych sprawach zawierzyć onie to jaka gwarancja że ona go nie oszuka w innych kwestiach np nie nabierze kredytów itd. Odpowiedz Link Zgłoś
pm7303 Hmm? Z nick'u wynika, ze jestes mezczyzna ...? 20.10.06, 10:11 Ale z postu juz nie bardzo? No ale sprobuje Ci podpowiedziec, zmieniajac troche sytuacje: Jest sobie malzenstwo, ma problemy z uzyskaniem potomstwa, zabiegi nie pomagaja, w koncu decyduja sie na adopcje - ona pragnie dziecka (instynkt macierzysnki), on wiedzac, ze biologicznie nie moze zostac ojcem, decyduje sie aby pomoc jakies sierocie i uszczesliwic zone. Ale zona, zamiast szukac adopcji, zdradza go z innym facetem i zachodzi w ciaze. W tym przypadku, rozumiem, ze bys 'zrozumial' faceta? No wiec, ten: 'kompleks obcej spermy' pani Srody, to wlasnie fundamentalny instynkt mezczyzny: w zadnym wypadku nie lozyc na 'bekarta' ani niewierna zone. To co zrobila ta kobieta to w sumie 'zdrada malzenska'. A adopcja dziecka ma calkiem inny wymiar psychiczny dla mezczyzny. Tak, ze zmien nick na 'miguella', albo cos kolo tego. Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Hmm? Z nick'u wynika, ze jestes mezczyzna ... 20.10.06, 15:00 nstynkt mezczyzny: w zadnym wypadku nie lozyc na 'bekarta' ani niewierna zone. > To co zrobila ta kobieta to w sumie 'zdrada malzenska'. > A adopcja dziecka ma calkiem inny wymiar psychiczny dla mezczyzny. Adopcja i macierzyństwo ma całkiem inny wymiar dla kobiety, a z tym łożeniem, to już nie przesadzajcie, bo ten wymiar "męskości" praktycznie przestaje istnieć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Hmm? Z nick'u wynika, ze jestes mezczyzna ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 17:44 "już nie przesadzajcie, bo ten wymiar "męskości" praktycznie przestaje istnieć.." to że kobiety są bardziej niezależne nie zmienia faktu że jak gość przegra sprawe będzie płacil alimemty na nie swoje dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
basia9979 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 10:12 Facet ma kompleksy z powodu tego że nie on dokonal wielkiego dziela jakim jest stworzenie dziecka wlasnej żonie, woli adopcje bo wtedy ma poczucie że razem podjeli decyzje i dziecko nie jest ani jego ani żony.Wniosek z tego taki że facet jest glęboko zakompleksiony i nie jest wart by nazwyać go ojcem czy to dziecka adoptowanego czy z probówki.Na szczęśćie w naszym kraju malo jest juz tak zacofanych facetów, a większość jeżeli już się decyduje na potomka i ma z tym problemy to potrafi racjonalnie myśleć. PS. pozdrawiam wszystkich dojrzalych mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
kadfael Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 10:15 basia9979 napisała: > Facet ma kompleksy z powodu tego że nie on dokonal wielkiego dziela jakim jest > stworzenie dziecka wlasnej żonie, woli adopcje bo wtedy ma poczucie że razem > podjeli decyzje i dziecko nie jest ani jego ani żony.Wniosek z tego taki że > facet jest glęboko zakompleksiony i nie jest wart by nazwyać go ojcem czy to > dziecka adoptowanego czy z probówki.Na szczęśćie w naszym kraju malo jest juz > tak zacofanych facetów, a większość jeżeli już się decyduje na potomka i ma z > tym problemy to potrafi racjonalnie myśleć. > > PS. pozdrawiam wszystkich dojrzalych mężczyzn. Dziecko pomysl trochę zanim napiszesz bzdurę. To kobieta jest zakompleksiona i niedojrzała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seroo1 Re: Dziwna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 11:46 I jeszcze jest nieuczciwa (...i ślubuję Ci milość, wierność i UCZCIWOŚĆ...) Odpowiedz Link Zgłoś
piekny_romanek basia9979 ale ty jestes po.. :PPP 20.10.06, 10:33 Pewno tez zrobilas jakiegos bachora na boku w wioska-disco i probowalas naciagnac jakiegos jelenia zeby ci sponsorowal bachora. No widac dla ciebie jelen to dojrzaly mezczyzna buhahahaah nie pisz juz tych bzdur tylko spadaj do podstawowki, bo jak sie czyta takie bzdety to szkoda. A jakbys nie mogla miec bachora i facet zrobilby dziecko z inna to tez bys go nazywala dojrzalym :PPP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MJ Re: Dziwna sytuacja IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.06, 11:28 Sie odezwala dojrzala kobieta:P To nie chodzi o to.. tez zgodzilbym sie na adopcje a nie na in vitro z przyczyn chociazby moralnych. A wrabianie kogos w dziecko z probowki to postawa dojrzalej kobiety? Nie, dlatego w pelni goscia popieram. Dla mnie sprawa jest prosta,wiec nie za bardzo rozumie jaki problem moze miec sad. Facet dziecka w taki sposob nie chcial, dziecko nie jest jego, wiec w czym tkwi problem? Niech ta kobieta za swoja GLUPOTE teraz placi Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 14:24 Gość portalu: MJ napisał(a): Dla mnie sprawa jest prosta,wiec nie za bardzo rozumie jaki problem > moze miec sad dla CIebie tak, dla sądu nie. I wcale się sądowi nie dziwię, bo prawo u nas jest w tym przypadku dość pogmatwane. Oczywista popieram tu stanowisko oszukanego mężczyzny, ale co sąd postanowi, któz to wie... Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
greg0.75 i wszystko się zgadza 20.10.06, 12:09 on też nie chce, zeby go nazywać ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
chudymisio Logika i racjonalizm to bardzo zmienny argument... 20.10.06, 12:29 > Facet ma kompleksy z powodu tego że nie on dokonal wielkiego dziela jakim jest > stworzenie dziecka wlasnej żonie, woli adopcje bo wtedy ma poczucie że razem > podjeli decyzje i dziecko nie jest ani jego ani żony.Wniosek z tego taki że > facet jest glęboko zakompleksiony i nie jest wart by nazwyać go ojcem czy to > dziecka adoptowanego czy z probówki. Wielu ludzi jest zakompleksionych i wcale nie musimy ich przez to skreślać. Jeśli wierzymy w racjonalne: "nic co ludzkie nie jest mi obce", to musimy racjonalnie uznać to, że kompleksy istnieją. Istnieją i w dodatku towarzyszą w zasadzie wszystkim, będąc mniej lub bardziej dokuczliwymi. Teoretycznie jak ktoś ma poniżej 100 IQ, to też nie powinien być ojcem/matką. No bo nie jest przecież "wart". A każdy ma prawo postępować, jak uważa i każdy ma prawo do swoich kompleksów. Nie możemy tak wartościować. Zwłaszcza, że takie poniżanie to ewidentny efekt jakiegoś kompleksu. > Na szczęśćie w naszym kraju malo jest juz > tak zacofanych facetów, a większość jeżeli już się decyduje na potomka i ma z > tym problemy to potrafi racjonalnie myśleć. > > PS. pozdrawiam wszystkich dojrzalych mężczyzn. Rzeczywiście facet musi być strasznie zacofany, że nie chce płacić alimentów na dziecko, którego nie uznaje za swoje i którego nie czuje się ojcem. Racjonalnie było by dodać, że na ten wariant to się facet akurat nie zdecydował. Generalnie coś te "racjonalne" argumenty wydają się być raczej emocjonalne. PS. Pozdrawiam dojrzałych i niedojrzałych forumowiczów ;) Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 14:19 basia9979 napisała: > Facet ma kompleksy z powodu tego że nie on dokonal wielkiego dziela jakim > jest stworzenie dziecka wlasnej żonie, woli adopcje bo wtedy ma poczucie że > razem podjeli decyzje i dziecko nie jest ani jego ani żony.Wniosek z tego > taki że facet jest glęboko zakompleksiony i nie jest wart by nazwyać go ojcem wnioski z tego płyną co najmniej 2: 1. decyzja co do dziecka powinna być podjęta przez obie strony. 2. Kobieta oszukała, a teraz ma pretensje czy to > dziecka adoptowanego czy z probówki.Na szczęśćie w naszym kraju malo jest juz > tak zacofanych facetów o ile zacofaństwem nazwiesz brak zgody na to, by ktoś drugą stronę oszukiwał i to w sposób poważny, to mam nadzieję ze takich "zacofanych" facetów czy kobitek, które jasno mówią, że nie zgadzają się na oszukiwanie, jest w naszym kraju wielu. Inaczej marnie to widzę. Sprawa byłaby czysta tylko w jednym przypadku: kobieta _najpierw_ sie rozwodzi, a dopiero _potem_ robi sobie dziecko i wtedy nie ma pretensji o uznanie ojcostwa. Podrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
piekny_romanek zaden egoista, natomiast z ciebie prawdziwy debil 20.10.06, 10:30 miguel1977 napisał: > Nie rozumiem dlaczego związek się rozpadł. Nie udało im się zrobić dziecka > (czyli CHCIELI go mieć), mąż nalegał na adopcję (czyli CHCIAŁ mieć dziecko, cho > ć > nie jego i nie żony), żona w końcu ma dziecko (bo wciąż CHCE mieć dziecko)... a > tu rozwodzik z powodu zajścia w ciążę nie z mężem (czyżby mu się odwidziło i ju > ż > NIE CHCE dziecka?). Facet sam nie wie czego chce. Adopcja dobra, invitro z obcy > m > facetem zła. Adopcja=nie jego i nie żony, invitro=nie jego, ale za to jego żony > . > Egoista? A ty kim jestes? Pewno zwolennik giertycha i pisdziochow i TY WIESZ NAJLEPIEJ co jest dla niego najlepsze??? Facet jasno powiedzial, ze ADOPCJA TAK, a z probowki NIE - jestes takim debilem, ze nie potrafisz tego zrozumiec czy tylko udajesz?? Jak nie rozumiesz to nie pisz na forum tylko wracaj do podstawowki matole. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: zaden egoista, natomiast z ciebie prawdziwy d 20.10.06, 14:28 piekny_romanek napisał: A ty kim jestes? Pewno zwolennik giertycha i pisdziochow nie żeby co, ale broniąca kobiety-oszustki Środa jest popierana raczej przez PO i SLD, a nielubiana przez PiS czy LPR :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Konrad a ja nie lubie PiS tlyko PO IP: *.sfc.pl 20.10.06, 16:12 i jestem w 100% za facetem choć rzeczywiście trochę egoistą był ale to nie uprawnia nikogo do oszustwa i zdrady!!! sprawa dla mnie jest oczywista, a Pani Środa jeśli ma jakieś wątpliwości niech lepiej idzie na emeryturę bo widać już się trochę zmęczyła ... Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: zaden egoista, natomiast z ciebie prawdziwy d 20.10.06, 15:48 Co za agresja w Twoich postach! Zostałeś chyba strasznie potraktowany przez jakąś kobietę. Dlaczego wy zapominacie o kompromisie? Co z tego, ze on mówi probówka NIE! A jak kobieta Ci powie, brukselka Tak, a schabowe Nie, to staniesz sie nagle roślinożercoą? Problem tkwi w tym, że oboje byli egoistyczni, tak wynika z treści artykułu. Zero kompromisu, każde chciało za wszelką cenę dopiać swego. A to, ze ktoś ma inne zdanie niż piękny romanek, nie oznacza, ze jest zwollenikiem Giertycha, takie myślenie to ignorancja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krysia Re: Dziwna sytuacja IP: 156.17.201.* 20.10.06, 10:31 Tak,egoista. Żona nie zrezygnowała z niego dlatego,że jest bezpłodny. Chciała żyć z nim dalej, w szczęśliwej rodzinie.On zaś szybko zrezygnował, choć sam nie może dać im dziecka. Może to brzmi drastycznie,ale...w sumie jego wina-on nie może mieć dziecka, dlaczego więc chce odebrać to szczęście żonie? Żby było "sprawiedliwie" - "ja nie mogę, to Ty też nie będziesz miała swojego. Zaadoptujmy, to nie będzie ani moje, ani Twoje". Sprawiedliwe no nie? Tia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j Re: Dziwna sytuacja IP: *.ondraszek.ds.polsl.pl 20.10.06, 11:11 Kobiety, nie rozumiecie naszej natury? My faceci gdzieś podświadomie jesteśmy konkurującymi ze sobą samcami i nigdy nie będziemy chętnie zgadzali się, żeby nasz konkurent korzystał z naszej partnerki do powielania swojego materiału genetycznego. Przełamywanie tabu "obcych plemników" to wygląda jak kolejny etap zniewieścienia mężczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 16:02 Rozumiemy, dlatego wiemy, ze czasem lubicie obejrzeć się za cycatą blondyną, obejrzeć z kolegami mecz, pobyć w swoich jaskiniach itp. Nie odmawiamy wam prawa do seksu ( z reguły bardziej wam zależy na jego częstotliwości) Ale ciąża to jest nasz "popęd", i nasza natura, najważniejsza. Większość z nas nie czuje sie kobietami i jest bardzo nieszczesliwa, jeśli nie jesteśmy matkami. Czujemy sie wtedy tak, jakbyście wy sie czuli będac kastratami. Trudno to przekazać inaczej, ale pragnienie dziecka może kobiecie pomieszać w głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie-kobieta? Nie jestem kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 02:20 Wiesz co, mojboze, przeczytałam w tym wątku ileś tam Twoich postów, z którymi się nie zgadzam, ale teraz, kiedy czytam, że ciąża to jest "nasz popęd i nasza natura, najważniejsza. Większość z nas nie czuje sie kobietami i jest bardzo nieszczesliwa, jeśli nie jesteśmy matkami. Czujemy sie wtedy tak, jakbyście wy sie czuli będac kastratami." to wybacz, ale muszę Ci odpisać. Jestem jak najbardziej kobietą, bardzo lubię dzieci - z wzajemnością zresztą - ale wcale nie mam żadnego "popędu" do tego, żeby zachodzić w ciążę. Jeśli nawet myślę o tym, że może spełniłabym się wspaniale jako kobieta (a może raczej jako CZŁOWIEK) wychowując, ponosząc pełną odpowiedzialność za dziecko, to myślę o ADOPCJI. Już od lat jestem w związku z drugą kobietą, która ma biologiczne dzieci ze swojego poprzedniego związku z mężczyzną. Jeśli czegoś jej zazdroszczę, to tylko tego czasu, który spędziła ze swoimi dziećmi, widząc jak dorastają. Nie nachodzi mnie chęć zrobienia sobie dziecka z jakimś facetem (i to nie dlatego, że mam do mężczyzn jakiś wstręt; wcale nie, przez lata byłam na zabój zakochana w mężczyźnie i uwielbiałam seks z nim) - ale teraz jestem w związku, w którym ciąża nie może się ot tak po prostu zdarzyć i bardzo mnie to cieszy (jak i seks pozbawiony obawy "wpadki"). Nie czuję potrzeby noszenia w brzuchu rosnącego człowieka, nie czuję potrzeby obrzmiałych od mleka piersi, i czego tam sobie jeszcze chcesz - o, może "misterium porodu", "najcudowniejszej chwili w życiu kobiety". Czasem myślę, że fajnie byłoby wychowywać razem z partnerką jakieś "wspólne" dziecko (bo jej biologiczne dzieci nie są tak naprawdę wspólne ze mną, i to nie dlatego, że nie mają moich genów, a dlatego, że nie było mnie z nimi od początku, i czuję, że brakuje mi jakiejś części ich dzieciństwa, w pewnym sensie). Myślę jednak wtedy, powtarzam, o dziecku adoptowanym. Nigdy nie poszłabym za plecami partnerki czy partnera robić sobie dziecka z kimś innym, czy to metodą tradycyjną, czy przez in vitro - to po prostu ŚWIŃSTWO, i ta kobieta, która to zrobiła za plecami męża (pewnie nie ona jedna) postąpiła żałośnie dziecinnie. Jeśli aż tak jej zależało na fizycznym doświadczeniu ciąży i porodu, a mąż nie akceptował zapłodnienia spermą innego, to powinna wszystko sobie przemyśleć i po prostu uczciwie ODEJŚĆ, poszukać może innego mężczyzny albo zdecydować się na samotne macierzyństwo, ale nie wrabiać kogoś w TAKĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ jaką jest rodzicielstwo! To po prostu oburzająca bezczelność. Na co ona liczyła? że ją kocha, to wszystko wybaczy? tak powinno być? to jest po chrześcijańsku? jeśli tak, to powinnaś też uznać, że należy w nieskończoność wybaczać wszystkim mężczyźnom, którzy piją i biją żony, a na dodatek je notorycznie zdradzają, bo taka ich "natura" i po prostu "pomieszało im się w głowie". A cała ta otoczka świętości wokół ciąży, porodu, karmienia piersią i tiutiania do noworodka nad jego pełną pieluchą to po prostu świetny chwyt propagandowy, dzięki któremu kobiety wciąż dobrowolnie odwalają najczarniejszą robotę... Przemyśl to sobie. I jeśli miesza im się w głowie z "pragnienia macierzyństwa" to nie jest to pragnienie fizyczne takie jak np. głód czy popęd seksualny, tylko świetnie przeprowadzona społeczna indoktrynacja. Na koniec: zastanów się nad tym, co napisałaś, porównując rozpacz kobiety, która nie może zajść w ciążę z rozpaczą mężczyzny kastrata. Przecież bohater tej historii, nie mogąc (przynajmniej na razie) spłodzić potomka, tak się pewnie czuł! Czyli i on, i żona byli w dokładnie takiej samej sytuacji! Ich pragnienie fizycznego przekazania życia nie mogło się spełnić. Mężczyzna zaproponował WSPANIAŁY KOMPROMIS - ADOPCJĘ, która na dodatek URATOWAŁABY dziecko skazane na życie w ośrdoku wychowawczym. I on, i ona mogliby się w równym stopniu zaangażować w takie rodzicielstwo. To ona nie potrafiła zgodzić się na ten kompromis. Co w ogóle w moich oczach wystawia jej bardzo marną ocenę z "przydatności rodzicielskiej". Albo się kocha DZIECKO (np. dziecko adoptowane), albo się po prostu kocha swoje własne geny. Ja myślę, że ta pani po prostu chciała zmultiplikować SIEBIE. Wcale nie rozmnożyć miłość, która być może kieeeedyś daaaaaawno temu przez chwilę łączyła ją z mężem. Bardzo smutne. Przecież gdyby adoptowali dziecko, byłoby ono darem jednakowo dla nich obojga. Ona jednak nie chciała daru. Ona sobie chciała coś WZIĄĆ. To sobie wzięła. Spermę innego pana. Wyrazy współczucia dla męża. Mam nadzieję, że wygra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Reijo Zdrada in vitro IP: *.telia.com 20.10.06, 11:30 Znamy tylko to co napisala GW. On niczego zonie nie chce odbierac. Po prostu trudno mu sie pogodzic z faktem, ze zaplodnila sie in vitro bez jego zgody. Jesli sie na prawde kochaja, to mu mu po jakims czasie przejdzie i to zaakceptuje. Formalnie jednak nie powinien byc potraktowany jako ojciec, bo ja nie widze roznicy miedzy zaplodnieniem BEZ ZGODY in vitro i zwykla zdrada malzenska, BEZ ZGODY. To co, jesli zona by sobie skoczyla na bok (bez zgody meza) i sie zaplodnila, potem przychodzi dumnie do domu i mowi: bedziemy miec dziecko ! To wtedy facet mialby byc uradowany ? Bezsens. Kobitka dopuscila sie zdrady in vitro, w ten sposob moze mu urodzic jeszcze 10 takich bobaskow, a on na to nie ma zadnego wplywu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: seroo1 Re: Zdrada in vitro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 11:49 I na wszystkie będzie płacil alimenty w świetle polskiego prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Faktycznie,mogłaby tak co roku po jednym bobasku IP: *.pl 20.10.06, 11:52 Boże ,jakie to koszty ! Zemsta kobiety ,facet ani razu mógłby jej nie puknąć ,a byłby ojcem wielodzietnej rodziny. Chociaż z punktu widzenia koministów ,kobiety miały być wspólne,tak więc nadal w Polsce jest PRL . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: komuszek Re: Faktycznie,mogłaby tak co roku po jednym boba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 11:54 Przyślij adres swojej kobiety - chętnie zostanę komunistą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mar Re: Faktycznie,mogłaby tak co roku po jednym boba IP: *.pl 20.10.06, 12:00 Ba ,z od strony technicznej ,to lekarz jest ojcem ,to on jej zrobił dziecko he he Odpowiedz Link Zgłoś
chudymisio zawsze "technicznie" był to listonosz 20.10.06, 12:39 albo facet roznoszący mleko lub "polski hydraulik" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jas Re: Dziwna sytuacja IP: *.man.com.pl 20.10.06, 11:30 Czy wy wszyscy oszaleliscie. A gdzie w jakimkolwiek zwiazku isnieja pojecia sprawiedliwosci, rownosci itd. Zadna kobieta nigdy nie bylaby z zadnym mezczyzna bo po pierwszym swinstwie zrobionym przez druga strone musieli by sie rozstac w imie "sprawiedliwosci". A jednak wybaczaja sobie. Czasem bardzo wiele. Granice tolerancji musza wyznaczyc SAMI i ustepowac drugiej stronie w takim stopniu jak SAMI zdecyduja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MJ Re: Dziwna sytuacja IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.06, 11:37 > Tak,egoista. Żona nie zrezygnowała z niego dlatego,że jest bezpłodny. Chciała > żyć z nim dalej, w szczęśliwej rodzinie. Jakby tak go kochala, to by zaakceptowala JEGO decyzje,ze nie chce miec dziecka od innego goscia z probowki. To ona jest egoistka, swoje dziwnie rozumiane pojecie szczescia ukierunkowala wyzej niz ich zwiazek. Jak jedna strona nie chce to druga zmusisz? Jak w malzenstwie mezczzyna chce w danym momencie sie "przespac" z kobieta a ona nie to wtedy jest GWALT. Nie myl pojec kobieto. To nic z egizmem nie ma wspolnego > on nie > może mieć dziecka, dlaczego więc chce odebrać to szczęście żonie? To jest wlasnie natura. Skoro sie nie da to sie mowi trudno. Nie jest to sprawiedliwe, ale zycie nie jest sprawiedliwe, inaczej wszyscy byliby szczesliwi albo i nie;-) A skoro tak rozumuie ta kobieta pojecie szczescia to teraz ma okazje byc z innym i zajsc w ciaze> Mogla tak od razu:P W tym momencie przypomina mi sie dziwne pojecie rozumienie szczescia wg Nitzschego - "szczescie to pojecie kobiet, krow i demokratow;)" Odpowiedz Link Zgłoś
mojboze Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 15:55 MJ Dziecko dla kobiety to coś więcej niż dziwnie rozumiane szczęscie. Co dla faceta jest najważeniejsze - chyba jego penis, trudno osądzić, wiec wyobraź sobie, że żona stwierdza, ze ponieważ ona nie moze przeżyć orgazmu, to Ty też, i dlatego nie beziecie się już kochać. A jeśli koniecznie musisz, to dobra, ale tylko ręką... Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 14:35 Gość portalu: Krysia napisał(a): > Tak,egoista. Żona nie zrezygnowała z niego dlatego,że jest bezpłodny. Chciała > żyć z nim dalej, w szczęśliwej rodzinie nie chciała, skoro w artykule stoi jak byk, ze małżeństwo było w stanie rozkładu. Właśnie z powodu róznic co do zapatrywań na kwestię posiadania dziecka. Kobieta równie dobrze w tej sytuacji mogła się puścić z pierwszym lepszym menelem spod budki z piwem. > dlaczego więc chce odebrać to szczęście żonie babo. to nie tu jest problem. Rzeczona kobieta widzi od lat, ze mąż nie może mieć dzieci, wie, że mąż zgadza się na adopcję, nie zgadza się na zapłodnienie in vitro nasieniem innego mężczyzny, dochodzi na tym tle do powaznego kryzysu małżeńskiego, a ta mimo tego decyduje się na oszukanie męża i wyciąganie teraz względem niego konsekwencji po swoim oszustwie. Nosz kurcze, co to ma niby być? Równie dobrze mogłaby się puścić z jakimś obcym facetem na przystanku PKSu i teraz żadać uznania ojcostwa przez "byłego" który nie miał z tym nic wspólnego i na takie numery sie nie zgadzał. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TP Re: Dziwna sytuacja IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 21.10.06, 06:46 Chlopie,-przeciez facet wg artykulu chcial dziecko ale adoptowane.Natomiat dziecka urodzonego przez zone z nasienia innego faceta nie.Gdzie tu logika. Uwazam,ze dziecko jako najslabsza strona tej sprawy powinno byc chronione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zadne nie ma poję- Re: Dziwna sytuacja IP: *.jelonki.robbo.pl 21.10.06, 09:29 cia o rodzicielstwie! Ona chciała dzidziusia, on chciał dzidziusia ale nie mógł. Ona sobie zrobiła dzidziusia "z probówki", gdyby nie rachunek facet ucieszyłby się z dziecka i je kochał.A przecież jeśli jest bezpłodny musiał WIEDZIEĆ ,że nie jego. Oboje potraktowali dziecko jak zabawkę , tylko to człowiek a nie lalka. Wszyscy tylko o tych "niby rodzicach" a kto pamięta o istocie najbardziej skrzywdzonej, bo powołanej na świat przez dwójkę niezdolnych do miłości idiotów. Na prowadzenie auta trzeba mieć kwalifikacje/prawo/ na bycie rodzicem wystarczą genitalia oraz zero mózgu i uczuć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Milton Jest to sytuacaj typowa i wcale nie dziwna IP: *.ruch.com.pl 20.10.06, 15:05 O jakiej "winie" Pani mówi ? Sprawa dotyczy uczciwości ludzkiej, w tym przypadku małżeńskiej. Tego, czy małżonkowie mogą sobie wierzyć i ufać, w małych i dużych sprawach. I to dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet. Jeżeli na początku małżeństwa dochodzi do braku szacunku w postaci poszanowania woli osoby teoretycznie najliższej (czyli męża lub żony), to potem może być tylko gorzej. W dodatku gdy w tle występuje rodzina jednej ze stron. W tym przypadku jedna ze stron sprzeniewierzyła się drugiej (taką stroną może być mężczyzna również), popełniła czyn, które wywołuje długofalowe skutki emocjonalne i finansowe, a teraz obarcza drugą stronę 'winą' i żąda pieniędzy, za sfinansowanie swojej niegodziwości i nieroztropności zarazem. Nawiasem mówiąc, to dziennikarz powinien zebrać trochę materiałów o sytuacji materialnej małżonków, bo być może tu jest klucz do prawdy. Podobnie powienien raczej pytać się o zdanie sędziów sądów rodzinnych, a nie kontrowersyjnej pani filozof. Ale cóż, czego spodziewać się po GW, jak nie obniżonych standardów dziennikarskich. Odpowiedz Link Zgłoś
magdolot Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 10:48 miguel1977 napisał: > Nie rozumiem dlaczego związek się rozpadł. Nie udało im się zrobić dziecka > (czyli CHCIELI go mieć), mąż nalegał na adopcję (czyli CHCIAŁ mieć dziecko, cho > ć > nie jego i nie żony), żona w końcu ma dziecko (bo wciąż CHCE mieć dziecko)... a > tu rozwodzik z powodu zajścia w ciążę nie z mężem (czyżby mu się odwidziło i ju > ż > NIE CHCE dziecka?). Facet sam nie wie czego chce. Adopcja dobra, invitro z obcy > m > facetem zła. Adopcja=nie jego i nie żony, invitro=nie jego, ale za to jego żony > . > Egoista? Powiedziałabym: pies ogrodnika. Rozumowanie typu: jak ja nie mogę mieć dziecka, to ty nie będziesz miała brzucha - adoptujmy. Na to żona z mocą: a guzik, właśnie, że sobie będę miała. I ty też! Związek się rozpadł, bo oboje państwo woleli stawiać na swoim niż próbować się dogadać. Związek polega na dogadywaniu się i dawaniu drugiej osobie czasu na oswojenie się z uczuciami partnera, zmianę decyzji i wyjście z twarzą z sytuacji. Usłużna rodzina powinna była się trzymać od tego z daleka. Na zdrowy rozum obawy męża trudno zrozumieć i wytłumaczyć czymś innym niż owo "tabu obcej spermy". Ale mąż mógł zmienić zdanie! Sądownie raczej dziecka nie zaakceptuje ani nie pokocha... A jeśli by go nie zmienił, to państwo mogli się rozwieść i pani mogła sobie sprawić brzuch normalnie, z nowym panem mężem. Dziecka żal. Taki proces to woda na młyn przeciwników in vitro. Daje im argument przeciwko masie ludzi, co marzą o dziecku. Argument durny raczej, bo problem w niedojrzałości państwa X, nie w in vitro. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mario Re: Dziwna sytuacja IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.06, 11:44 > Na zdrowy rozum obawy męża trudno zrozumieć i wytłumaczyć czymś innym niż > owo "tabu obcej spermy Otoz sa cos takiego jak wzgledy moralne, ktore wg mnie sa juz uzasadnionym powodem dla ktorego ten Pan dziecka w taki sposob nie chcial... Chociaz sa podstawy,ze akurat tym sie nie kierowal. Swiadczy o tym chociazby wziety rozwod i, co wg mnie zdecydowanie wazniejsze, ten cyrk teraz z dzieckiem. Gdyby byl "swiety" to zaakceptowalby to dziecko w mysl zasady,ze co sie stalo nie odstanie sie a dziecko jest i bedzie i wymaga milosci. Z drugiej strony, odrzucajac kwestie moralne, to akurat gosciu ma racje. Wrobila go za przeproszeniem w ciula, to niech teraz odpokutowuje. No coz, nie postapila jak dojrzale myslaca kobieta,a za glupote niestety sie ponosi (a raczej powinno) konsekwencje Odpowiedz Link Zgłoś
magdolot Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 12:09 Gość portalu: Mario napisał(a): > Otoz sa cos takiego jak wzgledy moralne, ktore wg mnie sa juz uzasadnionym > powodem dla ktorego ten Pan dziecka w taki sposob nie chcial... Co to za względy moralne? Z drugiej strony, > odrzucajac kwestie moralne, to akurat gosciu ma racje. Wrobila go za > przeproszeniem w ciula, to niech teraz odpokutowuje. No coz, nie postapila jak > dojrzale myslaca kobieta,a za glupote niestety sie ponosi (a raczej powinno) > konsekwencje Prawdopodobnie odpokutuje. Szkoda, że razem z dzieckiem, za czym nie przemawiają ŻADNE względy moralne. Zaś niedojrzałość była niestety obustronna. Ja przedkładam zwyczajną odpowiedzialność ponad ogólną mętność bliżej niesprecyzowanych "względów moralnych". Twój post, Mario, jest bardziej męski, niż mój- kobiecy. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 14:43 magdolot napisała: > Co to za względy moralne? ano takie, że moralnie jest _nie oszukiwać_ bliźniego. No chyba ze feministki wprowadziły nowy rodzaj moralności. > Zaś niedojrzałość była niestety obustronna jednostronna. Mianowicie po stronie kobiety, która oszukała, a teraz za swoje oszustwo jeszcze ciąga oszukanego po sądach Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aja74 Re: Dziwna sytuacja IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.10.06, 12:14 A nikt nie zauwazyl do tego rodziny ktora to na sile uszczesliwia. Jak ja nie lubie uszczesliwiania na sile. Byc moze to i rodzina przyczynila sie do tego. AJA Odpowiedz Link Zgłoś
chudymisio eeeee tam 20.10.06, 12:51 > A nikt nie zauwazyl do tego rodziny ktora to na sile uszczesliwia. Jak ja nie > lubie uszczesliwiania na sile. Byc moze to i rodzina przyczynila sie do tego. Nikt ich do wyjazdu siłą nie zmuszał (jak przypuszczam, bo inaczej to sprawa karna dla rodziny ;) i co więcej nikt ich w ogóle nie zmusza do słuchania rodziny. Jeśli ktoś ma własną wolę, to rodzina nic mu nie wciśnie. A jak ktoś nie ma, to niech siebie wini, a nie rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
magdolot Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 13:09 Gość portalu: aja74 napisał(a): > A nikt nie zauwazyl do tego rodziny ktora to na sile uszczesliwia. Jak ja nie > lubie uszczesliwiania na sile. Byc moze to i rodzina przyczynila sie do tego. Tak, zapewne się przyczyniła. I przedkładanie stawiania na swoim, szantaży moralnych, liczenia na świętość sakramentów, prawo, inklinacje bliźnich do taszczenia krzyży itp... ponad lojalność i uczciwość małżeńską. Tak, też nie lubię uszczęśliwiania na siłę i mam fart, że moja mamusia też tego nie lubiła i doradzając mi życiowo była głosem rozsądku w moim domu... jak na filozofkę przystało:) Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 14:40 madziuś, nie kombinuj. Kobieta oszukała i tyle. Sie nie podobało to: _najpierw_ rozwód, _potem_ dziecko. Czy to in vitro, czy też z menelem pod sklepem. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Dziwna sytuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 10:53 Podpisuję się pod każdym Twoim słowem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MJ Re: Dziwna sytuacja IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.06, 11:46 Czy wy kobiety sie naprawde dobrze czujecie, czy to jakas kobieca - zle pojmowana - solidarnosc. Facet zostal przez nia oszukany,wiec ciezko go winic za glupote kobiety Odpowiedz Link Zgłoś
magdolot Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 12:43 Gość portalu: MJ napisał(a): > Czy wy kobiety sie naprawde dobrze czujecie, czy to jakas kobieca - zle > pojmowana - solidarnosc. Facet zostal przez nia oszukany,wiec ciezko go winic > za glupote kobiety eżeli mówisz "my kobiety" mając na myśli Agę i mnie, to odpowiadam. Z opisu sytuacji wynika, że głupota była obustronna. Ta głupota polegała na tym, że oboje małżonkowie uznali swoje instynkty biologiczne za ważniejsze od związku i zachowali się nieracjonalnie oraz nieodpowiedzialnie. Jeżeli nie mogę cię zapłodnić MOJĄ spermą, to NIKT cię nie zapłodni - taki komunikat nadał żonie ten pan. Jeżeli ją kochał, to mógł przyjąć, że lepiej mieć dziecko ukochanej kobiety /jakby w połowie własne/, poświęcić swoje męskie ego i dać jej ten brzuch, ten poród i to karmienie piersią. Dwa nieudane zabiegi z użyciem jego spermy mogły mu pomóc tę decyzję podjąć. Mógł to zrobić dla niej, ale nie musiał. Ona mogła mu dać więcej czasu na decyzję i w zależności od jego postanowienia :docenić jego poświęcenie lub się z nim rozstać. Wcale nie twierdzimy, że powinna go była oszukiwać, ani że go nie oszukała. My twierdzimy tylko, że odpowiedzialnie było najpierw się dogadać i podjąć wspólną decyzję. Gdzie tu widzisz żle pojmowaną kobiecą solidarność? Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 14:49 magdolot napisała: Z opisu > sytuacji wynika, że głupota była obustronna. Ta głupota polegała na tym, że > oboje małżonkowie uznali swoje instynkty biologiczne za ważniejsze od związku i > > zachowali się nieracjonalnie oraz nieodpowiedzialnie czy to głupota - nie wiem. W sumie to nie komunizm, gdzie wszystkie kobiety i dzieci miały być wspólne. No chyba że sądzisz inaczej. Głupio zachowała się tylko kobieta. Sie nie podoba to sprawa jest prosta: _najpierw_ rozwód, _potem_ dziecko. Nie odwrotnie, a nawet jak, to niech oszustka nie domaga sie łożenia na dziecko, które sama sobie sprokurowała. Bo różnicy miedzy tym co zrobiła, a puszczeniem sie bez wiedzy i zgody partnera z dowolnym obcym mężczyzną i żadaniem by na poczęte z tego dziecko łożył mąż, nie ma. I tyle. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
pacal2 jak to gdzie? 20.10.06, 15:12 kobieta postawiła faceta przed, niechcianym przz niego, faktem dokonanym, który może mieć dla niego NIEZAWINIONE konsekwencje do końca życia, a wy tu coś pleciecie o "obustronnej nieodpowiedzialności". Weźmy taką sytuację - trzeba Ci jak krowie na rowie, bo chyba nadal nie rozumiesz w czym rzecz: - załóżmy, że macie wspólnotę majątkową z współmałżonkiem. - występujecie o kredyt na 100.000zł. Oboje. Zgadzacie się na to. Kredyt nie zostaje przyznany. - z przyczyn finansowych małżeństwo zaczyna się rozpadać. - twój współmałżonek występuje ponownie o kredyt, podrabiając twój podpis, tym razem na 1.000.000zł i otrzymuje go, po czym w szybkim tempie wydaje na własne potrzeby. - rozwodzicie się ale kredyt musicie spłacać oboje, bo został zaciągnięty w czasie małżeństwa, Mówisz że twoje zdanie to nie "solidarność jajników", lecz taki masz po prostu światopogląd. W takim razie w opisanej wyżej - analogicznej - sytuacji również mówiłabyś o obustronnej nieodpowiedzialności. I oczywiście potulnie spłacała raty z byłym już mężusiem, zamiast oddać sprawę do prokuratury o sfałszowanie podpisu. Odpowiedz Link Zgłoś
slawek611 Re: Dziwna sytuacja 20.10.06, 13:54 jestes qutasem miquelu1977 - proponuję, wykastruj się i powiedz swojej kobiecie, że chcesz żeby miała z tobą dzieci. a potem wyobraź sobie co będziesz czuł jak w ona w ciążę zajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ximena Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: 212.244.177.* 20.10.06, 10:19 Środa ma zupełną rację. Mężczyzna prędzej zaakceptuje dziecko, które nie jest ani jego ani żony - czyli adoptowane. Zapłodnienie in vitro przy użyciu obcej spermy może potraktować tak: zona daje swoje geny a on nie.... To może rodzić frustrację. A ci , którzy wypowiadają się negatywnie o opini Magdaleny Środy- to chyba same kobiety..... Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 14:53 Gość portalu: Ximena napisał(a): > Środa ma zupełną rację. Mężczyzna prędzej zaakceptuje dziecko, które nie jest > ani jego ani żony - czyli adoptowane. Zapłodnienie in vitro przy użyciu obcej > spermy może potraktować tak: zona daje swoje geny a on nie.... babo?chłopie? tu problem jest w czymś zupełnie innym, niż fantasmagorie Środy. Problem tkwi w tym, że kobieta oszukała swojego partnera, robiąc sobie na własną rękę dziecko (nieważne czy in witro, czy z jakimś obcym chłopem w krzakach) a teraz ma jeszcze do niego jakieś pretensje Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
l.george.l Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 00:41 renepoznan napisał: [...] > A Środa z tymi kompleksami obcej spermy to tylko pokazuje swoją głupotę. [...] Głupotą to wykazał się facet, co prof. Środa trafnie ujęła. Ewidentnie jego reakcja jest wynikiem kompleksów, bo przegrał na całej linii. Nie dość, że jego robaczki nie biegają jak należy, to jeszcze żona miała w nosie jego zdanie. A tak z innej beczki - znasz lepszą od prof. Środy recenzentkę kaczych idiotyzmów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jvkjvkjgv Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 09:39 no, jakie głupie by jego zdanie nie było, żona wrobiła go w dziecko którego nie chciał i to na dodatek nie jego dziecko. Więc konkluzja jest taka, ze facet jest debil, ale rozwodowi winna żona a dziecko jest jej własne i faceta nie dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kierownik_szatni Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.delphi.com 20.10.06, 09:51 Masz racje, co za looser. Dowalic mu jeszcze 25 lat placenia alimentow. Niech placi za swoje kompleksy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gall Anonim mylisz sie calkowicie i Sroda tez! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 10:17 To kobieta cierpi na kompleks "swojej waginy". Zwroc uwage, ze zgadza sie TYLKO na to co wylezie jej z waginy, chocby dziecko nawet nie bylo jej meza. Na adopcje zas sie nie zgadza. Woli cichcem i wbrew opinii meza zaplodnic sie obcym nasieniem. Decyzja nalezy do kobiety i mezczyzny, a wiec obojga, a nie jednego z nich. Widocznie Sroda limituje decyzje co posiadania dziecka, jako decyzje obojga partnerow w parze jedynie do par homoseksualnych. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 15:13 l.george.l napisał: > Głupotą to wykazał się facet, co prof. Środa trafnie ujęła. Ewidentnie jego > reakcja jest wynikiem kompleksów, bo przegrał na całej linii. Nie dość, że > jego robaczki nie biegają jak należy, jego robaczki - jego problem. nie upoważnia to kobiety do puszczania sie na prawoi i lewo, bo jej sie robaczki partnera nie podobają. > to jeszcze żona miała w nosie jego zdanie. może mieć. Po rozwodzie (i przepisowych miesiacach od niego, no chyba ze prawo się zmieni tak, by jak sie baba puści, to niech bedzie wolno szybko i łatwo poprzez badania genetyczne sprawe wyjaśnić, co obecnie nie jest możliwe). Wtedy może sie zapładniać na prawo i na lewo czy to z pipety, czy z członka dowolnie poznanego faceta. Tylko męża do efektow swojej radosnej twórczości niech nie miesza. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuzyn Problem prawny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:21 Nie rozumiesz w czym jest problem - bo ojciec nie jest biologicznym ojcem ? I to ma być problem ? Przeczytaj to: facet i laska są w separacji od 10 lat - nie zalegalizowali tego stanu w postaci rozwodu. Ona jest z kimś i ona jest z kimś. Ona zachodzi z nowym partnerem w ciążę. Ojciec dziecka chce być jego ojcem. Szczęśliwa mama zapomniała już o byłym. Były nie przyznaje się do dziecka, bo nikt mu tego dziecka nie wmawia... Nikt ??? Prawie nikt !!! Państwo polskie w majestacie prawa twierdzi, że do czasu rozwodu to jej były jest ojcem i prawnym opiekunem nieswojego dziecka, a jego biologiczny ojciec nie ma żadnych praw i obowiązków (które chce mieć !!!). I nawet przeprowadzona w trybie ekspresowym spóźniona rozprawa rozwodowa nie zmienia tego faktu - rzecz została skierowana do prokuratury, ta w procesie KARNYM udowodni, że ojciec jest ojcem, nieojciec nie jest ojcem (czyli, że jest tak jak wszyscy zgodnie twierdzą). I NIE MA INNEJ DROGI PRAWNEJ, żeby ojciec mógł być pełnoprawnym ojcem dla swojego dziecka (paszport, opieka zdrowotna, zasiłki, szkoła itp.)!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuzyn Problem moralny ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:29 Dodam jeszcze nienawiązując od mojego powyższego wywodu prawnego, że bohaterka tego reportażu zachowała się bardzo egoistycznie (przede wszystkim oszukała!) i chyba nie do końca zrozumiała co to jest małżeństwo. Jej facet i tak pokrzywdzony przez los zasługuje na więcej uczciwości i wyrozumiałości. Szukaj dalej - powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fkitc sami pokazujecie swoją glupotę IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 09:31 Środa o kompleksie obcej spermy mówiła mając na myśli nie to, ze koleś nie chce uznać córki - tu mu porzecież rację przyznaje. Jej chodzi o to, że facet wolał adpotować CAŁKOWICIE obce dziecko zamiast dziecka swej żony. Środa odniosła kompleks do przeszłej sytuacji. No ale czytanie ze zrozumieniem sprawa trudna, a czytanie bez szukania gdzie by tu można dopieprzyć autorowi to juz absolutnie niepolska cecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robercik Re: sami pokazujecie swoją glupotę IP: *.strowgernet.pl 20.10.06, 09:56 Nareszcie ktoś napisał rozsądnie. Zajadłość przeciwników Środy jest niesamowita, zatruwa umiejętność logicznego rozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
maria333 Rozsądnie ująłeś,większość nie zrozumiała intencji 20.10.06, 13:23 Gość portalu: fkitc napisał(a): > Środa o kompleksie obcej spermy mówiła mając na myśli nie to, ze koleś nie chce> uznać córki - tu mu porzecież rację przyznaje. > > > Jej chodzi o to, że facet wolał adpotować CAŁKOWICIE obce dziecko zamiast > dziecka swej żony. > Środa odniosła kompleks do przeszłej sytuacji. > > No ale czytanie ze zrozumieniem sprawa trudna, a czytanie bez szukania gdzie by> tu można dopieprzyć autorowi to juz absolutnie niepolska cecha Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: sami pokazujecie swoją glupotę 20.10.06, 14:58 Gość portalu: fkitc napisał(a): > Jej chodzi o to, że facet wolał adpotować CAŁKOWICIE obce dziecko zamiast > dziecka swej żony. jego prawo. Problem prawny jest gdzie indziej, a banialuki to pani Środa moze se pleść dowolne, np. o wpływie spermy na plamy słoneczne (albo odwrotnie). Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
pacal2 Środa natomiast pokazuje totalny brak uczuć 20.10.06, 15:20 w tej sprawie ewidentnie cała wina leży po stronie kobiety, ale Środa nie potrafi tego wprost powiedzieć, że w tym konkretnym przypadku kobieta jest "tą złą". Od razu jej zachowanie pokrywa stertą "nawet", "ewentualnie", "jestem w stanie zrozumieć" i "ale...". Niby inteligentna (ciekawe felietony o Kaczkach), a w sprawach damsko-męskich zachowuje się jak pies Pawłowa: Jeśli mamy spór kobiety z mężczyzną - mężczyzna nie może mieć 100% racji, trzeba poprzeć kobietę. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 10:30 renepoznan napisał: > Szczerze mówiąc to ja nie rozumiem w czym problem. Facet nie jest biologicznym > ojcem i to nie wzbudza watpliwosci. Zapłodnienie sztuczne nastąpiło wbrew jego > woli zatem ten problem takze nie istnieje. Sąd nie moze podjąć innej decyzji > jak tylko uznać, że nie jest ojcem. Problem w tym, że zgodnie z art. 62 krio "jeżeli dziecko urodziło się w czasier trwania małżeństwa lub przed upływem trzystu dni od jego ustania lub uniewaznienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. (...)" Sąd wie, facet wie, żona tez pewnie wie, ale wszystko trzeba udowodnić sądownie. Odpowiedz Link Zgłoś
renepoznan Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 10:38 tata_tomek napisał: > Problem w tym, że zgodnie z art. 62 krio "jeżeli dziecko urodziło się w czasier > trwania małżeństwa lub przed upływem trzystu dni od jego ustania lub > uniewaznienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. (...)" Sąd wie, > facet wie, żona tez pewnie wie, ale wszystko trzeba udowodnić sądownie. Tak. Masz rację. Ale domniemanie, że dziecko pochodzi od męża matki jest tylko domniemaniem i moze byc obalone. I właśnie o to toczy sie sprawa. Dowodowo nie ma problemu. Biologicznym ojcem nie jest. Zapłodnienie nastapiło in vitro bez zgody męża matki. Zatem pozostaje tylko ocena prawna. A na gruncie naszego prawa sad musi wydac wyrok uznajacy zaprzeczenie ojcostwa męża matki. Zasady współżycia społecznego nie mogą iść kontra przepisom. Jak napisałem wcześniej - ojcem jest dawca nasienia. I tu w przypadku pozwu o ustalenie ojcostwa i zasądzenie alimentów byłby problem prawny. Choc też nie do końca - jezeli brać pod uwagę prostą wykładnie literalna przepisu. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 10:49 renepoznan napisał: > Ale domniemanie, że dziecko pochodzi od męża matki jest tylko > domniemaniem i moze byc obalone. I właśnie o to toczy sie sprawa. Też masz rację :) Tylko że dla większości czytelników oburzające jest to, że facet poszedł z tym do sądu. A dokąd miał pójść? Miał zresztą na to tylko 6 miesięcy od porodu. Dlatego napisałem: co z tego że "wszyscy wiedzą"? Bez sądu ani rusz... Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 11:57 renepoznan napisał: > Szczerze mówiąc to ja nie rozumiem w czym problem. Facet nie jest biologicznym > ojcem i to nie wzbudza watpliwosci. Zapłodnienie sztuczne nastąpiło wbrew jego > > woli zatem ten problem takze nie istnieje. Sąd nie moze podjąć innej decyzji > jak tylko uznać, że nie jest ojcem. Inny wyrok bedzie całkowitym zignorowaniem > prawa. Zdaje się, że problem to raczej dziennikarski a nie prawny. > Natomiast do czasu tego orzeczenia będzie płacił i nikt mu tego nie zwróci Otóz chyba się mylisz. Nie jestem prawniczka, ale cos mi się zdaje, że dziecko urodzone w trakcie trwania związku małżenskiego jest z automatu traktowane jako dziecko obojga współmałżonków (jego pochodzenie biologiczne nie ma tu nic do rzeczy). Silą rzeczy póki co facet ma wobec dziecka obowiązek alimentacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
ello16 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 12:20 Powinno się znieśc domniemanie ojcostwa i wprowadzić zasadę ,że tylko ojciec bilogiczny jest ojcem dziecka i ma placić alimenty(od tego są testy genetyczne).Ja jestem przeciwnikiem zapłodnienia in vitro w przypadku stwierdzenia obustronnej bądź jednostronnej bezpłodności, po prostu albo para się rozstaje albo żyje bezdzietnie.Jeśli jedna strona chce mieć dziecko a i driga nie, to powinni się rozstać, bo to bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
maria333 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 13:18 Też rozumiem gościa. Ale nie rozumiem czemu zgadzał się na adopcję, a nie na zapłodnienie in vitro, gdzie dziecko byłoby jego żony... Środa ma rację, facet ma pewnie kompleks że on jest bezpłodny, a żona nie jest. renepoznan napisał: > Szczerze mówiąc to ja nie rozumiem w czym problem. Facet nie jest biologicznym > ojcem i to nie wzbudza watpliwosci. Zapłodnienie sztuczne nastąpiło wbrew jego> > woli zatem ten problem takze nie istnieje. Sąd nie moze podjąć innej decyzji > jak tylko uznać, że nie jest ojcem. Inny wyrok bedzie całkowitym zignorowaniem > prawa. Zdaje się, że problem to raczej dziennikarski a nie prawny.> Natomiast do czasu tego orzeczenia będzie płacił i nikt mu tego nie zwróci. > Współczuje facetowi. > A Środa z tymi kompleksami obcej spermy to tylko pokazuje swoją głupotę. Odpowiedz Link Zgłoś
pacal2 tak samo jak ja nie rozumiem 20.10.06, 15:23 dlaczego żona wolała zapłodnić się in vitro w tajemnicy przed mężem, niż adoptować za obopólną zgodą dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.06, 12:41 wystarczy ze ojciec pisemnie nie wyrazil zgody na zaplodnienie obcym nasieniem, jak facet przegra, to stanie sie wielka niesprawiedlisc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mila Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.catv.net.pl 20.10.06, 11:53 Tak praktycznie min. 25 lat x 12x np. 500PLN = 150000 PLN będzie facet miał z bańki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drojb Asp, to ty się puknij (jeżeli masz w co) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 20:20 Ten facet to typowy "pies ogrodnika", którego wzrok nie sięga czubka własnej żołędzi. I to wbrew jego dynastycznym interesom! Skoro to jego słabe nasienie było przyczyną bezpłodności, to byłe to dla niego jedyna szansa na posiadanie potomka. Teraz nie będzie miał żadnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: euro67 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.adsl.proxad.net 20.10.06, 00:05 Zgadnie z prawem jesli badanie genetyczne wykluczy ojcostwo a skor nie zgodzil sie na sztuczne zaplotdnienie to zero alimentow. Odpowiedz Link Zgłoś
ange135 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 00:21 Zgadza się, to nie dziecko tego mężczyzny, ale skoro zgodził się na adopcję zupełnie obcego dziecka, to dlaczego nie chce opiekować się dzieckiem własnej żony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Q Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: 195.20.110.* 20.10.06, 08:01 Co innego WSPÓLNIE podjąć decyzję o adopcji (oboje małżonkowie są wtedy równi w stosunku do dziecka, bo żadne z nich nie jest biologicznym rodzicem, tzn. nikt z nich nie jest tym "lepszym" - w przypadku gdy jedno z małżonków jest bezpłodne to ma ogromne znaczenie psychologiczne i rzutuje na późniejszy stosunek do dziecka) a co innego OSZUKIWAĆ małżonka, postępować WBREW jego woli i jeszcze za to bezczelnie przysyłać rachunki do domu. Taka postawa żony jeszcze bardziej zniechęca faceta do tego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mirek Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:26 Sroda jest głupia. Wszedzie doszukuje sie stereotypów - (jakiej obcej spermy?)- podobnie jak Kaczory szukają układu ona wszedzie tropi męskie spiski. Nienawidzę fanatyzmu i wszystko mi jedno po której jest stronie. Skoro kobieta ma prawo według Srody do usuwania ciaży bez względu na zgode ojca, to dlaczego męzczyzna nie moze wybrać czy che mieć dziecko adoptowane czy z obcej spermy. To nie szanowanie uczuc innych. A tak naprawdę to tej kobiecie zależalo tylko na dziecku, zero miłosci, a meżczyzna, z którym zyła miał tylko donoscić kasę. Zwykła zdrada, oszustwo, kłamstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fdbsdfg Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 09:45 sam jesteś głupi. Czytaj uważnie, ze zrozumieniem i nie bądź fanatykiem szukania fanatyzmu u innych. Przecież Środa przyznała, że żona postąpiła nie fair. Nie powstrzymała sie jedynie od wtrącenia uwagi na temat WCZEŚNIEJSZEJ sytuacji, gdy mąż i żona kłócili się o to, czy dziecko adoptować, czy in vitro z obcą spermą. "Kompleks obcej spermy" polegał na tym, że facet wolał adopowane dziecko od dziecka swojej żony. Środa może mieć rację albo nie, ale nie jest to przejaw szukania męskich spisków czy fanatyzmu tylko wysoce prawdopodobna. konkluzja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robercik Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.strowgernet.pl 20.10.06, 09:59 Dokładnie... Odpowiedz Link Zgłoś
pacal2 właśnie że jest 20.10.06, 15:27 "nie powstrzymała się jedynie od wtrącenia uwagi". Właśnie mogła sobie tą uwagę darować, bo pasuje do tej konkretnej sytuacji jak pięść do nosa. Ale nie darowała. Dlaczego? Sam się zastanów, czy to nie fanatyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J23 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:50 Przed sztucznym zapłodnieniem podpisuje się zgodę na taki zabieg i oświadcza się że dziecko urodzone w wyniku takiego zabiegu przyjmuje się jako własne i podejmuje się wszelkich obowiązków wobec niego. Jeżeli dokonano dwóch zabiegów wcześniej to taka zgoda musiała być podpisana przez oboje małżonków. Facet jest niestabilny emocjonalnie i nieodpowiedzialny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomalap Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:56 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomalap Re: To nie moje nasienie - tylko dziecka szkoda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:59 W 2 pierwszych zabiegach nasienie było od niego. Nie zgadzał się na innego dawcę. Czy miał czy nie miał jakiekolwiek kompleksy to jego prywatna sprawa. Małżeństwo to wspólnota, nie wolno drugiego stawiać przed faktem dokonanym. Facet ma rację - tylko dziecka szkoda, bo jakim będzie człowiekiem wychowywane przez egoistkę, ukierunkowaną tylko na własne pragnienia Odpowiedz Link Zgłoś
kulka251 Re: To nie moje nasienie - tylko dziecka szkoda 20.10.06, 09:09 Kto tu jest egoistą?Jak ja nie mogę to Ty też??? Odpowiedz Link Zgłoś
polikastra nie JA, nie TY, lecz MY nie możemy 20.10.06, 09:18 takie myslenie powinno obowiązywać w związku kochających sie ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sdfbgb Re: To nie moje nasienie - tylko dziecka szkoda IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 09:48 kto tu jest egoistką? Ty nie chcesz ale JA chcę więc po mojemu będzie! Anie jedno ani drugie nie popisało się w tym związku, ale żona przegięła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 09:03 Alez byly dwa zabiegi wczesniej, tyle ze z uzycie jego wlasnego nasienia. Skoro facet nie wyrazal zgody na zaplodnienie "obca" sperma, to sprawa jest jasna. A do adopcji, to oboje musza na nia wyrazic zgode, czyli chec. Czy wy czytac nie umiecie? Jak sie ktoremu baba na wczasach pusci z obcym facetem (bo na to samo wychodzi), to macie obowiazek lozyc na to dziecko i traktowac je jak wlasne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hans olo Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.prokom.pl 20.10.06, 09:57 Zgadzam się, właśnie coś podobnego chciałem napisać. Ważna jest równowaga - wtedy nikt nie jest gorszym ani lepszym rodzicem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poparciedla Q Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 11:14 Q, wyraźnie napisałaś/eś w czym problem. Kłopot,nie że IVF ,ale że BEZ ZGODY męża nasieniem dawcy. A małżeństwo to tez umiejętnosc rezygnacji z części własnych zachcianek na rzecz WSPÓLNEGO życia. Pani była tak bardzo zdesperowana, że skopała życie DZIECKU przede wszystkim. Bo jak młode dorośnie i zapyta, gdzie tatuś, to co odpowie? że w lodóweczce w klinice go poznała? p.s. nie jestem przeciwnikie IVF -w żadnym wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wichura Rogi z probówki mu przyprawiła. Zgwałciła dumę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:25 Tak trudno to zrozumieć? Skoro facet nie zgodził sie na obce nasienie, zabieg nie powinien się odbyć. No ale głupia baba chciała się spełnić jako kobieta i "zobaczyć jak to jest" a wykonawca zabiegu chciał koniecznie zarobić. Wszyscy zgodnie zapomnieli o mężu tej głupolki. Jakby go w ogóle nie było. Będę trzymał za niego kciuki. Niech nie da się wrobić w jakieś szyte alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś
renepoznan Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 09:37 ange135 napisała: > Zgadza się, to nie dziecko tego mężczyzny, ale skoro zgodził się na adopcję > zupełnie obcego dziecka, to dlaczego nie chce opiekować się dzieckiem własnej ż > ony? Bo po prostu ma do tego prawo. I nikomu nic do tego dlaczego tak chce. Ma do tego sprzeciwu prawo. Jasne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tenare To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.tktelekom.pl 20.10.06, 07:03 Skoro związek jest w rozkładzie, a ona upiera się przy tym, by on uznał dziecko, to raczej chodzi tylko o wyrwanie przez nią od niego kasy na tzw. alimenty. Zdaje się, że dziecko jest teraz tylko narzędziem - wytrychem do jego portfela. Ale ostatecznie PANI sędzina może widzieć to inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dana Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:04 tenare: slusznie. jestem tego samego zdania. zal faceta, a babka jest sprytna i przebiegla. nie daj sie, chlopie! Odpowiedz Link Zgłoś
tim_1982 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 08:09 Wyborcza szuka tematów i upodabnia się powoli do Faktów:/ --- Wroclaw and Lower Silesia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kulka Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.aster.pl 20.10.06, 08:10 W pełno solidaryzuję się z tym facetem i życzę mu wygranej. Perfidna żona mu się trafiła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wichura Facet ma rację. Trzymaj się chłopie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:13 Jego żona nawet nie wie jak bardzo go zraniła. W takim przypadku postąpiłbym identycznie. Natychmiastowy rozwód i wyrzeczenie sie dziecka. Adopcja to ZDECYDOWANIE coś innego niż nasienie obcego gościa w ciele mojej żony. Tylko baba może nie kumać o co tu chodzi. Niech teraz sama wychowuje to dziecko. Spełniła się jako kobieta potwornie raniąc swojego męża. Wybrała między nim, a "spełnieniem". Dlaczego on ma płacić alimenty, skoro dziecko ewidentnie jest NIE JEGO. Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 08:17 W Polsce istniej tabu "obcego plemnika", "obcej spermy"? Ten przypadek to raczej przykład kompleksu "własnego brzucha". Kobiet ama oczywiście prawo do pragnienia urodzenia. Mezczyzna nie powinien mieć prawa do pragnienia posiadani własnego potomstwa. Brawo! Więcej takich idiotek w mediach, a w krótce nawet noramlni dotąd ludzie będą głosować na Giertycha. może by tak wrócić po rozum do głowy. Finał tej sprawy może być jeden: oszuści powinni byc karani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Róza Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:31 No fakt, tacy ludzie jak Środa napędzają PiS-owi i Giertychowi elektoratu. Chyba sama zagłosuję na Wierzejskego, to żart :) Ale prosze nie róbcie z szalenców autorytetów.Czy my musimy mieć wybór miedzy jedna skrajną głupta, a drugą Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 08:55 Otóż to, Różo. Świat jest pełen mądrych kobiet. Aż żal, że można mieć tylko jedną żonę na raz. To też żart ;-) Dlaczego w ich imieniu najgłośniej zawsze krzyczą te najgłupsze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ihbho kompleks obcej spermy nie istnieje? IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 09:53 to popatrzcie robaczki 4 posty do góry (w chwili gdy piszę) na post niejakiego Wichury. To jest właśnie kompleks obcej spermy w całej okazałości. I jest to zjawisko w pełni zrozumiałe. Oczywiści, ze nierozsądne, ale fobie i kompleksy nigdy rozsądne nie są. Czym innym są negocjacje, kompromis i wspólne przezwyciężenie fobii, a czym innym stawianie przed faktem dokonanym. To tak jakby żona panicznie się bała latać a mąż chciał polecieć za granicę. I zamiast uzgodnić z żoną, czy w takim razie polecą czy pojadą, po prostu zaciągnął żonę i wepchnął do samolotu. Tyle że w tym wypadku mąż bał się obcej spermy w brzuchu żony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Robercik Re: kompleks obcej spermy nie istnieje? IP: *.strowgernet.pl 20.10.06, 10:10 A nie pomyśleliście o tym, że chodzi po prostu o brak zaufania? A nie pomyśleliście, że nie tylko ów kompleks mógł kierować facetem, ale także zwykły rozsądek?. Jeśli anonimowy dawca - to jak wykluczyć pewne choroby genetyczne? Jeśli adpopcja - to jednak wspólny (!) dojrzały wybór. Oczywiście - można się doszukać postawy egoistycznej u obojga - ale niewątpliwie znajdziemy ją w każdym z nas. Nie chcę oceniać. Odpowiedz Link Zgłoś
koles751 ihbho, Robercik 20.10.06, 13:06 Chłopcy, w pełni się z Wami zagdzam więc nie wiem czemu piszecie swoje złote myśli akurat w odpowiedzi na mój post. Czyżbyście byli z gatunku tych, którxzy odpowiadają zanim zapoznają się ze stanowiskiem rzekomego oponenta? do tej pory podejrzewałem o tę skłonność przekupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xell Re: kompleks obcej spermy nie istnieje? IP: *.icpnet.pl 20.10.06, 16:48 Heh , przykład idealny , tylko że odwrotnie ustawiłaś postacie - kto tu kogo na siłę zaciągał do spełniania własnych pomysłów ? Pomyśl trochę ..... Odpowiedz Link Zgłoś
shia2 To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 08:36 a co na to prawo kanoniczne? Odpowiedz Link Zgłoś
gczern Gdyby wyraził zgode sprawa byłaby prosta 20.10.06, 08:39 Uważam że to co zrobiła ta kobieta było nie w porządku i gość nie musiał na to wyrazić zgody, byłoby to niesprawiedliwe gdyby przegrał tą sprawę, tutaj niestety kobieta okazała się egoistką Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:45 Prawo natury jest nieubłagane, i nie kieruje się zadnymi sentymentami.Nie mogła mieć dziecka więc odchodzi od faceta i układa życie z innym.Tak samo mężczyzna, nie sprostał oczekiwań, to niech nie stawia wymagań.Narzucanie komuś z urzędu ojcostwa,-to mogła wymyśleć tylko kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:47 Babka moim zdaniem postąpiła fatalnie i nic, nawet mocne pragnienie dziecka ją nieusprawiedliwia. Natomiast facet też dziwny, gdyz wystarczyłaby chyba rozmowa z dobrym psychologiem o ile w ogóle pasują do siebie. Dlatego, że w sytuacji gdy facet zgadzał się na adopcję, na pewno przekonałby się, że przynajmniej dziecko będzie miało geny matki i to przecież dobra sytuacja, możliwość spełnienia się żony. Pokręcony świat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orient Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.ichf.edu.pl 20.10.06, 12:29 A skąd wiesz czy akurat zgoda na adopcję nie było próbą kompromisu z jego strony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2wsx2 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.21th.com 20.10.06, 08:48 Ekspertka zastanawiajaca sie dlaczego maz godzil sie na adopcje a jest przeciwny zatrudnieniu in vitro nasieniem innego meszczyzny nie bierze opd uwage nastepujacego faktu. Przy adopcji dziecko adoptowane byloby jednakowo oddalone biologicznie i od matki i od ojca. W przypadku kiedy matka jest matka biologiczna, a ojciec nie, powstaje antysymetria, rodzi sie zal do wspolpartnera o nieuczciwosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anonim Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 08:48 Sprawa jest prosta. Nie jest ojcem dziecka i nie wyrażał na to zgody. Nie jest to jego dziecko. Pewnie babie chodzi o alimenty. Wysokie alimenty. Odpowiedz Link Zgłoś
anneczka78 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 08:49 Nie bardzo rozumiem, na czym polega kontrowersyjność tej sprawy. Gdyby starali się o dziecko w sposób naturalny, a ona po kilku nieudanych próbach zaszłaby w ciążę z innym mężczyzną, sprawa byłaby prosta. Dlaczego tu ma być inaczej? To nie żaden strach przed obca spermą... problem niepłodnośći jest bardzo delikatny, często potrzeba dużo czasu, żeby jedno z małżonków mogło go sobie "przepracować". Może nie potrafił zaakceptować, że będzie przez całe życie patrzył na dziecko, które jest mieszanką genów jego żony i jakiegoś obcego mężczyzny. Ona postąpiła wbrew jego woli i nie ma co owijać w bawełnę - oszukała go. Odpowiedz Link Zgłoś
maretina To nie moje nasienie, to nie moje dziecko 20.10.06, 08:55 zona tego pana jest wyjatkowo podla osoba. magdalena sroda nie rozumie natomiast roznicy miedzy adopcja a zaplodnieniem obca sperma. roznica kolosalna! mam andzieje, ze sprawidliwosci stanie sie zadosc i ten facet wygra! Odpowiedz Link Zgłoś
seroo1 Do Maretiny 20.10.06, 09:05 Z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi się zgadzam całkowicie, ale nie o tym... To o kaczorach jest SUPER !!! Pozwoliłem sobie zapisać :) Chyba nakleję to sobie na samochodzie! Nie będziesz mnie ścigać za prawa autorskie? Odpowiedz Link Zgłoś
rzeczywistosc4rp W tym kraju po dojściu do władzy kleru 20.10.06, 09:00 palma wiekszości odbiła i to nie wielkanocna. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d a gdyby przespala sie z innym facetem? 20.10.06, 09:07 i powiedziala ze to byla tez forma zabiegu? nie..no..to nie jego dziecko. byl przeciwny a ona zrobila cos czego nie powinna. choc pewnie i tak skonczy sie na tym ze: on zostanie oficjalnie ojcem, po to zeby placil alimenty. a o odwiedzaniu moze zapomniec, chocby nawet chcial:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rav107 Re: a gdyby przespala sie z innym facetem? IP: 82.177.11.* 20.10.06, 09:27 > on zostanie oficjalnie ojcem, po to zeby placil alimenty. a o odwiedzaniu moze > zapomniec, chocby nawet chcial:( A po co miałby chcieć odwiedzać? Na żonę po tym co zrobiła to juz na pewno nigdy nie spojrzy, a z tym nieswoim dzieckiem zupełnie nic go nie łączy. Po co kogos tu odwiedzać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tabu To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.10.06, 09:15 A to cóż za brednie? Oczywiście, że istnieje "tabu" obcego nasienia w łonie własnej żony $%**@! Trudno chyba wymyśleć bardziej dotkliwe naruszenie przymierza małżeńskiego. Jeśli ktoś się na coś takiego decyduje to oznacza, że ma porządnie zachwiane rozeznanie, ale można to tolerować - jeśli taka jest "wewnętrzna" decyzja danej pary. Ten człowiek jednak od początku się na coś takiego nie zgadzał, czemu więc ma być teraz prawnie "ojcem" dziecka innego faceta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rav107 Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: 82.177.11.* 20.10.06, 09:22 > A to cóż za brednie? > Oczywiście, że istnieje "tabu" obcego nasienia w łonie własnej żony $%**@! > Trudno chyba wymyśleć bardziej dotkliwe naruszenie przymierza małżeńskiego. Zgadzam się że istnieje taki "tabu". I nie ma w tym nic dziwnego. Kto z obecnych tu na forum wyobraża sobie, że tolerowałby spermę innego mężczyzny w łonie swojej żony? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sfgsdfb Re: To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 09:56 gdybym okazał się bezpłodny a moja żona bardzo chciała mieć włsane dziecko? Niechętnie i z oporami ale bym się zgodził. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek To nie moje nasienie, to moje dziecko ? 20.10.06, 10:38 Gość portalu: sfgsdfb napisał(a): > Niechętnie i z oporami ale bym się zgodził. Ale w takim przypadku byłaby to wasza (twoja i żony) wspólna decyzja, zapewne przedyskutowana 1000x. A w przypadku opisanym w artykule takowej nie było, żona postawiła męża przed faktem dokonanym. Odpowiedz Link Zgłoś
mario.osh żona po prostu potraktowała męża jak głupka, 20.10.06, 10:47 chodzący portfel, pomoc domową, kamerdymera itd. generalnie bardzo egoistycznie i przedmiotowo. który normalnie myślacy człowiek chciałby z takim egocentykiem żyć? podstawa związku to zaufanie i wzajemny szacunek - tu tego nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
palestrina2005 Sprawa jest jasna chciała dziecka niech płaci 20.10.06, 09:18 Mąż nie chciał i dziecko nie jego - rozwod i brak alimentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papa Re: Sprawa jest jasna chciała dziecka niech płaci IP: 195.205.24.* 20.10.06, 09:21 a co kościół na to? Odpowiedz Link Zgłoś
palestrina2005 Re: Sprawa jest jasna chciała dziecka niech płaci 20.10.06, 09:24 Co ma piernik do wiatraka - mówię w kwestii prawnej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rav107 To co ona zrobiła jest obrzydliwe IP: 82.177.11.* 20.10.06, 09:20 Przeciez to jasne że to nie jego dziecko, o co więc chodzi? Gdzie tu kontrowersje? Dla mnie sprawa ma 3 aspekty: 1/ Jeżeli użyła w tajemnicy przed mężem spermy innego mężczyzny, to w sumie nie widze wiekszej różnicy niz gdyby ona po prostu w za jego plecami poszła do łóżka z innym facetem. No może jest pewna róznica w sferze emocjonalnej, ale w sferze fizycznej nie. 2/ Drugi aspekt to brak liczenia się z druga osobą w związku - zachowała sie egoistycznie, w ogóle ignorując uczucia i poglądy swojego męża. 3/ Aspekt trzeci jest finansowy - skoro malżeństwo się rozpadło (czemu wcale się nie dziwię patrząc na jej postępowanie), to jedynym jej motywem jest wyciągnięcie od męża pieniędzy za nie jego dziecko. I z tego punktu widzenia jest to dla mnie obrzydliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
yagres Re: To co ona zrobiła jest obrzydliwe 20.10.06, 09:29 Prawo jasno mówi, ze ojciem dziecka jest mąż matki jeśli dziecko zostało poczęte w okresie małżeństwa. Jeśli nie było rozwodu i młażeństwo dalej trwa to niestety ale ten facet jest ojcem dziecka wg prawa (tzw. ochrona dobra dziecka). Podobnie kiedy żona puści się gdzieś na lewo to ojcem dziecka jest zawsze mąż kobiety. Nuakowcu odkryli że podopno 10% ludności jest z nieprawego łóża. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rav107 Re: To co ona zrobiła jest obrzydliwe IP: 82.177.11.* 20.10.06, 09:33 > Prawo jasno mówi, ze ojciem dziecka jest mąż matki jeśli dziecko zostało > poczęte w okresie małżeństwa. Jeśli nie było rozwodu i młażeństwo dalej trwa > to niestety ale ten facet jest ojcem dziecka wg prawa (tzw. ochrona > dobra dziecka) Nie wiem czy tak jest, bo nie znam sie na prawie rodzinnym, ale jeśli to prawda, to owe prawo jest po prostu chore. Ale mam wątpliwości czy na pewno jest tak jak piszesz, przecież istnieje coś takieog jak uznanie ojcostwa lub odmowa uznania ojcostwa przez mężczyznę, czy nie tak? > Podobnie kiedy żona puści się gdzieś na lewo to ojcem dziecka jest zawsze mąż > kobiety. Nuakowcu odkryli że podopno 10% ludności jest z nieprawego łóża. Brrr... az ciarki przechodzą... nie dziwie się że coraz popularniejsze stają się badania genetyczne ojcostwa. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek Odmowa uznania ojcostwa? 20.10.06, 10:44 Gość portalu: rav107 napisał(a): > przecież istnieje coś takieog jak uznanie ojcostwa lub > odmowa uznania ojcostwa przez mężczyznę, czy nie tak? Art. 63 krio: "Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę" Czyli jeśli żona 6 miesięcy+tydzień od porodu oznajmi ci, że dziecko nie jest twoje, możesz co najwyżej na własna rękę (próbować) przeprowadzić testy genetyczne, po czym z wynikami iśc do sądu i (znów 'próbować') dowodzić, ze to nei twoje dziecko. Badanie na własne życzenie kosztuje bodajże min. 2000 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orient Re: Odmowa uznania ojcostwa? IP: *.ichf.edu.pl 20.10.06, 12:43 Prawo jest głupsze niż myślisz. Po tych 6-ciu miesiącach nie masz żadnych możliwości prawnych wytoczenia sprawy o zaprzeczenie ojcowstwa. Choćbyś zrobił i 1000 testów DNA mówiących, ze ojcem biologicznym nie jesteś to po tych 6-ciu miesiącach możesz je co najwyżej oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek Re: Odmowa uznania ojcostwa? 20.10.06, 13:24 Gość portalu: orient napisał(a): > (...)po tych 6-ciu miesiącach nie masz żadnych > możliwości prawnych wytoczenia sprawy o zaprzeczenie ojcowstwa. Ejże, zdawało mi się, że ten przepis o niemożności został zaskarżony do TK jako niekonstytucyjny? Odpowiedz Link Zgłoś
lot93 Re: Odmowa uznania ojcostwa? 21.10.06, 14:56 tata_tomek napisał: > Art. 63 krio: > "Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu > miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę" > > Czyli jeśli żona 6 miesięcy+tydzień od porodu oznajmi ci, że dziecko nie jest > twoje, możesz co najwyżej na własna rękę (próbować) przeprowadzić testy > genetyczne, po czym z wynikami iśc do sądu i (znów 'próbować') dowodzić, ze to > nei twoje dziecko. Badanie na własne życzenie kosztuje bodajże min. 2000 zł. Ale tylko wtedy, kiedy matka dziecka wyrazi zgodę na pobranie materiału do badań. W innym przypadku (nawet jeśli badania wskazują, że płacący alimenty biologicznym ojcem nie jest), sąd odrzuci dowody, jako bezprawne. To tak, jak w wyniku przeszukania znajduje się dowody przestęstwa, ale przeszukanie nielegalne, bo sąd nie wydał nakazu tego przeszukania. Dowodów nie bierze się pod uwagę, bo zostały uzyskane bezprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarek Środa z tabu"obcej spermy" IP: *.autocom.pl 20.10.06, 09:25 Coś się Pani Środzie porobiło złego w głowie. Teraz kobieta zdradzajaca swego męża (idąc za myślą Pani Środy) może mu zarzudzić podczas sprzeczki o wierność że ma skrzywienie wynikające z tabu "obcego penisa". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rav107 Re: Środa z tabu"obcej spermy" IP: 82.177.11.* 20.10.06, 09:28 > Coś się Pani Środzie porobiło złego w głowie. > Teraz kobieta zdradzajaca swego męża (idąc za myślą Pani Środy) może mu > zarzudzić podczas sprzeczki o wierność że ma skrzywienie wynikające z > tabu "obcego penisa". Za to dzięki pani Środzie możemy teraz bezkarnie sobie poszaleć z innymi kobietami, a kiedy zony będą miały pretensje, powiemy im że wyznają przesądy związane z tabu obcej pochwy. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_tomek Re: Środa z tabu"obcej spermy" 20.10.06, 10:53 Gość portalu: rav107 napisał(a): > Za to dzięki pani Środzie możemy teraz bezkarnie sobie poszaleć z innymi > kobietami, a kiedy zony będą miały pretensje, powiemy im że wyznają przesądy > związane z tabu obcej pochwy. Toż to wyraźne "nadużycie semantyczne"!! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramona Smutne, jak bardzo ludzie są tępi i egoistyczni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 09:28 Wstrętna jest postawa obojga małżonków, przykro mi, że to biedne dziecko ma takich rodziców, egoistyczna baba i tępy facet. Wstrętne. Baba w swej głupocie nie przewiduje skutków swoich działań, choć najgorszy przymuł wiedziałby, że na tych fanaberiach ucierpi dziecko. Kochającą mamusia to ona nie będzie. Facet jest tępakiem i gnojem, egocentrychnym samcem bez wyższych uczuć. I tyle. Para prostaków się zabrała za tworzenie dzieci. Bardzo smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ramona Re: Smutne, jak bardzo ludzie są tępi i egoistyczn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 09:30 Oczywiście, że alimentów facet w takiej sytuacji nie powinien płacić, nie godził się na obcą spermę. To akurat jest logiczne i na jego korzyść. Tak to z reguły jest, że w zwiazku dwojga debili to kobieta płaci cenę za swoją głupotę, mężczyzna rzadko. I każda kobieta powinna o tym wiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rav107 Re: Smutne, jak bardzo ludzie są tępi i egoistycz IP: 82.177.11.* 20.10.06, 09:34 > Tak to z reguły jest, że w zwiazku dwojga debili to kobieta płaci cenę za > swoją głupotę, mężczyzna rzadko. Możesz sprecyzować w czym tkwi głupota tego mężczyzny (oczywiście poza tym że wybrał sobie taka kobietę na żonę)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Re: Smutne, jak bardzo ludzie są tępi i egoistycz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 09:41 Gość portalu: rav107 napisał(a): > Możesz sprecyzować w czym tkwi głupota tego mężczyzny (oczywiście poza tym że > wybrał sobie taka kobietę na żonę)? Nie rozumiesz? Twój problem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rav107 Re: Smutne, jak bardzo ludzie są tępi i egoistycz IP: 82.177.11.* 20.10.06, 09:43 > Nie rozumiesz? Twój problem... Gratuluję, bardzo wiele Twoja wypowiedź wniosła do dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: afasgvafv rozumiem gdzie wy widzicie jego głupotę, ale... IP: *.sds.uw.edu.pl 20.10.06, 10:09 zapładnianie własnej żony spermą innego faceta jest dość drażliwe, bo lata z butami po strefach wyjątkowo istotnych dla każdego. Rozsądek mówi, ze macie rację, ale ten sam rozsądek mówi, że jeśli facet pójdzie do łózka z jakąś panienką to nic się nie stało i w czym tu problem? To jest kwestia instynktów i odczuć i u wielu osób myśl o obcej spermie w ciele żony wywołuje opór. Każdy ma prawo do przesądów i niechęci, do tego by nie lubić szpinaku lub by nie połykać gdy robi loda. Tak samo i "kompleks obcej spermy" acz w 100% prawdziwy nie powinien być traktowany jako synonim debilizmu faceta. W końcu cała historia z wiernością jest jedynie projekcją strachu przed wychowywaniem obcego potomstwa w sferę kulturową. Zdrada, którą większość z was potępiłaby wywołuje w nas instynktowny (oprócz emocjonalnego) sprzeciw bo jest możliwością zapłodnienia cudzą spermą, więc co się dziwić, ze celowe zapłodnienie cudzą spermą wywołuje co najmniej mieszane uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
ello16 Re: Smutne, jak bardzo ludzie są tępi i egoistycz 20.10.06, 12:08 Tępaczką jest ta żoneczka pożal się Boże a nie ten facet, on w ogóle nie zawinił.Gdzie ta tępota u niego???Baby są teraz bez przypału,wzrobią wszystko żeby wrobić faceta w alimenty w dziecko lub niechciane małżeństwo,w sczególnosci gdy jest majętny, bo nie oszukujmy się tylko o to chodzi ewentulanie o pozycję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barka To nie moje nasienie, to nie moje dziecko IP: *.reverse.mdcc-fun.de 20.10.06, 09:33 Uwarzam ze zrobila zle ,a jak juz chciala koniecznie byc mama,to teraz musi zrozumiec , ze nigdy juz nie bedzie calkowitwgo zaufania.Bo za rok ,za trzy znowu zapragnie byc mama.Doswiadczylam podobna sprawe na swojej skorze,cytuje> kochanie mam teraz calkowite zaufanie do Ciebie i musze wresci powiedziec ze mam SYNA dziewiecioletniego.Brak zaufania miedzy partnerami,to kara nie dla jednej osoby, to dotyczy ich OBOJE.Ona powinna sie spakowac i odejsc,o ile ma jeszcze troch honoru. Odpowiedz Link Zgłoś