wojteklisty
16.12.06, 03:28
Jestem Wielkopolaninem i czuje się Wielkopolaninem. W Poznaniu mieszkam od 10
lat. Przyjechałem tu na studia, tu załozylem rodzine. Zarabiamy z zona (jedno
dziecko, drugie w drodze) srednio. Starcza na czynsz w wynajmowanym
mieszkaniu i przezycie. Oboje mamy humanistyczne wyksztalcenie. I mimo ze
jakos czuje sie zwiazany z Poznaniem zaczynamy sie zastanawiac czy stad nie
uciekac - do Warszawy? do mniejszego miasta? do Wroclawia? zagranice? Coraz
czesciej czuje ze to cholernie duszne, zamkniete miasto: zarzadzane tak zeby
sie nie narazic, bez myslenia o mlodych, wszystkie role podzielone - kicha.
Co z tego ze znam niemiecki i angielski, ze mysle o doktoracie (a w zasadzie
przestaje myslec - bo po co). W W-wie moge realnie myslec o pracy w dobrym
liceum albo instytucie (jest ich sporo) - w Poznaniu wszystkie stolki zajete
na lata, bo licza sie uklady i znajomosci. Moze troche przesadzam. Ale chyba
tylko troche.