Dodaj do ulubionych

UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą !

11.01.07, 00:50
Dwa tygodnie temu trafiłam do lek. wet. R.Lewińskiego ze swoim
najwierniejszym przyjacielem -jamnikiem szorstkowłosym - Guciem .Weterynarz
podczas wizyty stwierdził , że pies ma "zatkane"gruczoły analne( zapachowe)
odbytu i że jedyną skuteczną metodą będzie kastracja psa.W trakcie tej
wizyty , zadzwonił do kliniki weterynaryjnej na os. Orła Białego ( gdzie
pracuje ) i umówił wizytę na zabieg ( na wtorek 2 stycznia ). Recepcjonistce
z kliniki podyktował przy mnie przez telefon : " Sprawdzić krew , głównie na
wątrobę i pod kierunkiem narkozy, wycięcie gruczołów analnych , kastracja ,
przy okazji czyszczenie zębów i sprawdzić trzeba będzie prostatę".Wyszłam z
gabinetu zdruzgotana. Gucio podczas tej wizyty dostał dwa zastrzyki na ten
stan zapalny pod ogonem i jeszcze jakiś o tygodniowym działaniu . Dostałam
też w jednej strzykawce dwie porcje jakiegoś antybiotyku aby podać psu
podskórnie za dwa dni - a więc w sobotę i nast. w Nowy Rok w poniedziałek (
we wtorek rano miałam się zgłosić z psem na " prosty i bezpieczny zabieg" do
kliniki na Orła Białego). To było wieczorem w czwartek . Od piątku zaczęłam
rozpaczliwie szukać uzasadnienia tej kastracji a raną pod ogonem ( wydawała
mi się mechaniczna , na godz.11-tej od odbytu , a nie 17, 19..Gucio nigdy
nie "saneczkował"..). Szukałam informacji , dzwoniłam nawet do jakiejś sławy
weterynaryjnej w W-wie...Nie do końca przekonana co do słuszności takich
wskazań medycznych rozmawiałam jeszcze dwukrotnie z Liwińskim przez telefon.
Na wszelkie moje wątpliwości , np skoro zabieg ma być na narkozie "wziewnej"
( ponoć tylko w tej klinice mają taką możliwość)to jakim cudem , po wyjęciu
rury z tchawicy bo z rurą się zwyczajnie nie da, będą psu czyścić zęby? ,
pytałam też o inne niepokojące mnie sprawy ( przerażenie psa po wybudzeniu i
czy mogłabym wtedy przy nim być bo widok jakiegoś innego zwierzaka w klatce
obok, Gucia bardzo przestraszy - Gucio nawet przed srokami zwiewał a kotów
się ewidentnie bał). Do teraz dzwonią mi w uszach słowa Lewińskiego ,
uspokajające wszelkie moje wątpliwości " i będziecie mieli państwo spokój raz
na zawsze z tymi gruczołami, gwarantuje pani ,że to jest bardzo prosty i
bezpieczny zabieg , proste odcięcie i dwa szwy..." .....taaak święty spokój
raz na zawsze.. MÓJ PSIAK ZMARŁ W TRZECIEJ DOBIE PO OPERACJI W OKRUTNYCH
MĘCZARNIACH ! POTWORNIE CIERPIAŁ !i to wcale nie z powodu prostego zabiegu
kastracji...Lewiński zapewniał mnie również , że zabieg będzie wykonywał
najlepszy chirurg wet. w Poznaniu- wet. Jacek Gołańczyk. W dniu operacji
jeszcze w naszej obecności wykonano USG prostaty i usłyszeliśmy , że "
prostata jest w porządku jest tylko minimalnie powiększona ".I kazano nam
opuścić klinikę weterynaryjna w tym momencie.. ZAUFALIŚMY...
Zadzwoniłam o godzinie 13-tej aby dowiedzieć się czy Gucio sie wybudził z
narkozy. usłyszałam ,że "tak , ale było ciężko , gruczoły analne okazały sie
być w porządku , drożne i nie ruszali ich , ale za to wykastrowali psa ,
usunęli prostatę , która nie miała na szczęście żadnych guzów , ani
niepokojących zmian i wyrwali psu trzy chore zęby a teraz(sic)pobieraja psu
krew do badań i że wieczorem możemy psa odebrać z wenflonem w łapce , i że
wówczas , przy odbiorze dowiemy się wszystkiego od chirurga jak wygłądał
przebieg operacji" Wieczorem , gdy pojechaliśmy na Orła Białego
recepcjonistka wydała nam psa i o żadnej rozmowie z weterynarzem nie było
mowy !Nie było go oczywiście ! Wystawiła paragon na...prawie trzykrotną kwotę
niż ustaliliśmy z Lewińskim przed zabiegiem ! Przypomniała , że psu nie wolno
podawać żadnych środków przeciwbólowych , bo zdaniem lekarzy z tej kliniki
psa ma mocno boleć aby nie szalał , tylko leżał z podkulonym ogonem ( te same
słowa dot. środków przeciwbólowych usłyszałam od Lewińskiego , a mój mąż od
Gołańczyka - chirurga , który operował naszego psa).Zapłaciliśmy i wróciliśmy
z Guciem do domu . Od tego momentu wet. Gołańczyk był nieuchwytny ( nie
odbierał telefonów , nie było go ponoć na drugi dzień w klinice na Orła
Białego), W czwartek, w drugiej dobie po operacji mieliśmy przyjechać na
umówioną wizytę do Kliniki aby chirurg , który wykonywał operację, mógł
obejrzeć "swojego pacjenta" . Niestety , Gołańczyk najnormalniej w świecie
zwiał ! , przeprosił ,co prawda post factum ,że musiał pilnie wyjechać i że
antybiotyk pooperacyjny poda jego asystentka ( która nie asystowała przy
operacji , w ogóle niewiele wiedziała , ale okazywała zadowolenie z oględzin
naszego psa , który już miał wtedy wylew do otrzewnej! ).tego dnia , w
czwartek popołudniu zadzwoniłam do tego chirurga Gołańczyka , na " dzień
dobry" usłyszałam ,że ma dla mnie tylko jedną minutę , więc mam się
streszczać... zdążyłam tylko zadać jedno pytanie , które akurat w tym
momencie było dla mnie najważniejsze : " Jak podawać roztwór Ranigast , który
jego asystentka przepisała nam na recepcie dla Gucia , a na ulotce przy leku
nie ma żadnych wskazówek dawkowania" . Powiedzial , że nie ma pojęcia , bo on
zna ten lek tylko w tabletkach!! i że mam podawać tak jak dla niemowlaka(sic!)
( na tej ulotce nie było nawet wagowego porcjowania leku).
Chyba nie dam rady opisać tej ostatniej doby konania naszego Gucia....
Zainteresowanych odsyłam do linku na dogomania.pl ->forum->weterynaria ,temat
wątku " Podpowiedźcie proszę , czy mam prawo".... Może uda mi się wkleić link
ale nie jestem pewna..
Na koniec tylko dodam ,że jak zadzwoniłam do Lewińskiego aby go uprzedzić ,
że w sobotę nie przyjadę na antybiotyk pooperacyjny bo Gucio nie żyje ,
usłyszałam , że miał pecha... poprosiłam o dokumentację z zabiegu i badań
przed i po/operacyjnych ponieważ do tej pory nie wiem dlaczego :
1/krew do badań została pobrana dopiero po operacji , a nie przed
2/dlaczego pies był kastrowany , skoro przyczyną jego dolegliwości nie były
gruczoły analne
3/ z jakiej racji usuwano psu prostatę skoro była tylko minimalnie
powiększona i nie miała żadnych zmian a na taki zabieg się nie umawialiśmy (
to bardzo krwawy zabieg jest i bardzo niebezpieczny ze wzgl. na moczowody i
otworzenie brzucha)
Lewiński opowiedział mi ,że oczywiście , nie ma najmniejszego problemu , całą
dokumentację z kliniki weterynaryjnej dostanę w poniedziałek .
W poniedziałek mi jej nie wydano ,,, we wtorek "po nieudolnych naradach ,
ktirych byłam świadkiem stojąc ponad godzinęw holu kliniki recepcjonistka
zaczęła przepisywać mi na kartce wybiórcze dane z karty chorobowej Gucia...
zażądałam kserokopii dokumentu i ...... okazało sie , że ta dokumentacja jest
bardzo nieudolnie sfałszowana!!!!!!

Obserwuj wątek
    • Gość: Water Proof Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.icpnet.pl 11.01.07, 01:10
      Ostrzegam przed kliniką na Orła Białego!!! Znajomemu psu robili USG... zepsutym
      aparatem. Zdjęć nie chcieli pokazać, pieniądze wzięli, psu nie pomogli - życie
      uratował mu inny weterynarz. Skrócili życie psu mojej przyjaciółki, w dodatku
      nie okazali jej najmniejszego współczucia, gdy płakała. Nigdy tam nie pójdę z
      moim psem. I wszystkim stanowczo odradzam.
      • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 11.01.07, 10:20
        Water ! Mi nie dosyć , że do tej pory nie chcą pokazać zdjęć USG tej
        nieszczęsnej prostaty , to nawet nie dostałam ( pomimo moich próśb ) opisu
        pisemnego wykonanego badania USG !
        A o współczuciu to ...ech brak mi słów Gucio miał pecha ich zdaniem.

        P.S. Pozwoliłam sobie w nocy na założenie tego wątku dlatego , bo zapewne takie
        ostrzeżenie przeczytałabym przed oddaniem im naszego psa na operację gdyby ktoś
        wcześniej opisał co sie tam dzieje , w tej "klinice weterynaryjnej nieczynnej
        całą dobę" (sic)
        Pozdrawiam
        kinga
      • lmblmb Super rady... 18.01.07, 08:28
        Gość portalu: Water Proof napisał(a):

        > Ostrzegam przed kliniką na Orła Białego!!! Znajomemu psu robili USG... zepsutym
        >
        > aparatem. Zdjęć nie chcieli pokazać, pieniądze wzięli, psu nie pomogli - życie
        > uratował mu inny weterynarz. Skrócili życie psu mojej przyjaciółki, w dodatku
        > nie okazali jej najmniejszego współczucia, gdy płakała.

        To była u weterynarza, czy u psychologa?

        Jak słucham takicg dyskusji, to przypominają mi się słowa kolegi: Jak słychasz
        rad, to patrz kto je wygłasza.
          • jolkatam Do Pani Katarzyny! 15.03.07, 22:58
            Droga Pani Katarzyno!
            Pisze pani, że leczy swoje małe zwierzątka u lek. wet. już od 14 lat!!!
            Czy to wciąż te same zwierzaki? Czy wciąż chorują? Przez 14 lat!?
            POLECAM JEDNAK ZMIANE LEKARZA! MOZE W KONCU UDA SIE JE WYLECZYC!
            j.
      • Gość: katarzyna Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 12:42

        Szanowni Panstwo,Rozumiem ogromna rozpacz wlascicielki po stracie Gucia i chęć
        uspokojenia wlasnego sumienia i przerzucenia winy na innych, co jasno wynika
        z z korespondencji między nia a dr Olą, która mozecie przeczytac nizej.
        Również zmienianie w każdym jej liście faktów jest dla mnie oczywiste, że
        kłamie i chce się "oczyścić" (tez mozena przeczytac nizej).Dziwny to psycholog,
        który po wizycie i usłyszeniu prawdy o stanie zdrowia Gucia jest "zdruzgotany".
        Na co Pani liczyła? Na opowiadanie bajek? Tak rozmawia Pani ze swoimi
        pacjentami? No, no , wspolczuję im... Mam 2 psy i kotkę, od 14 lat leczę je
        tylko u lek.wet. Lewińskiego, który jako jedyny w Poznaniu, ma specjalizację w
        leczeniu malych zwierząt. Czemu inni lek.wet jej nie maja ? Bo to egzaminy
        najtrudniejsze do zdania, wiec inni wola robic łatwiejsze specjalizacje. To
        swiadczy juz samo za siebie !
        Moi trzej przyjaciele przechodzili przez rożne choroby i zawsze, dzięki pomocy
        lek.wet.Lewińskiego stawali na 4 łapy. Są w wyśmienitej formie, bo stosowałam
        sie zawsze do jego zaleceń co do leczenia i zywienia. Fakt, nie mieli żadnych
        operacji, więc nie wiem sama po sobie jakim fachowcem jest lek.wet. Gołańczyk,
        ale od innych moich znajomych, od ktorych dostałam "namiar" na lek.wet.
        Lewińskiego , wiem, że jest bdb chirugiem. Poskładał na przykład potraconego
        przez samochod jamnika moich sasiadów. Z tego co wiem, Klinika ma prawo do
        nazwy nie przez 24 godzinny dyzur, bo inne piwniczne gabinety, w ktorych nie ma
        nic oprócz strzykawek, tez mogłyby miec taka nazwe, Klinika musi miec wsrod
        swoich pracowników lek.wet., ktorzy maja dyplomy specjalistow. A jak wiemy
        wszyscy, takich w Poznaniu jest nie wielu. Jezeli wolicie Państwo leczyc
        zwierzeta u tzw."torbaczy", ktorzy biegaja od mieszkania do mieszkania z torba
        i nikłymi wiadmościami to Wasz wybór. Szanujacy sie lekarz nie musi biegac za
        pacjentami, bo oni sami do niego przyjda.Ja wolę leczyc zwierzeta tam, gdzie
        jak trzeba to zrobią im konieczne badania, bo maja do tego sprzet. Do piwnicy
        tez nie pójdę, bo to niepoważne, skoro nie stać ich na porządny gabinet tzn, że
        nie są dobrzy, bo nie maja wystarczającej liczby pacjentow, zeby taki gabinet
        postawić i dobrze wyposazyc, albo nie zależy im na fachowym leczeniu naszych
        milusinskich, wiec po co mialabym tam iść? Mam za to zaufanie do Kliniki, na
        którą tak najeżdżacie, bo polecało mi ją wielu moich znajomy, bo na innych
        forach jest wychwalana, bo leczone przez lek.wet. Lewińskiego moje zwierzatka
        powracały do zdrowia szybko i bez kłopotów. Nie wierze też w brednie , ze
        właścieciel,leczonego przez nich przez 1/2 roku pieska, musiał płacic 50zł za
        każdym razem. Ja za pierwsza wizyte płaciłam 50 zł, a za każdą następna duzo
        mniej. Nie pamietam dokladnie, ale chyba 20 zł. A to, że leczenie kosztuje u
        nich wiecej niz u "torbaczy" czy w piwnicy, to nie ma się czemu dziwic. Po
        1 to są specjalisci, a po 2 korzystają z bdb leków, a nie ciagle z tych
        samych bo innych nie znaja, po 3 robia róznego rodzaju badania wspierajace
        leczenie. Gdy sami chodzicie do lekarzy to też wybieracie najtańszych czy
        najlepszych? Czy lekarzowi też mowicie , ze leki maja byc najtansze czy
        najskuteczniejsze? Nie wiem ilu pacjetów przyjmuje ta Klinika, na pewno sporo,
        bo kilka razy tam byłam, bo lek.wet. Lewinski na Szczepankowie przyjmuje
        dopiero po 17godz, i ZAWSZE były kolejki. Chcecie mi wmowic, ze ludzie
        czekaja w kolejkach bo lakarze sa do niczego? Nie ma sie tez czemu dziwic, ze
        przy tak duzej liczbie pacjetów, jakaś część z nich umrze. Bardzo wspólczuję
        ich właścicielom. Ale powiedzmy sobie szczerze, ludzie tez umierają i nic na
        to nie mozna poradzic.Od lek.wet. Lewińskiego wiem, że często właściciele
        przyprowadzaja do nich zwierzeta, które byly leczone miesiącami przez innych
        lekarzy, własnie tych z piwnicy, i dopiero, jak zwierzatko juz ledwo dycha to
        pędem do Kliniki. Raz się uda takiego pieska, kotka czy królika wyleczyc ,
        ale innym razem jest już za pózno. I wtedy często wina spada na Klinike,
        właściciel jakoś zapomina o tym, że najpierw biegał w ramach oszczędności do
        piwnicy, a potem, zeby nie mieć wyrzutów sumienia, jak czesto jest juz za
        późno, zjawia się w Klinice. Ja nie zmienie swojego lekarza, bo jestem z niego
        b. zadowolona, podobnie jak wielu innych moich znajomych. A Pania Kinge, czy
        jak tam ma na imie prosilabym o podanie nazwiska, zebym wiedziała jakich
        niezrównowazonych, zakłamanych i rozhisteryzowanych psychologów omijac.... Poza
        tym uważam, że Klinika powinna podac tę wariatke do sądu o zniesławienie, zeby
        ja oduczyc anonimowego szkalowania uznanych nazwisk.
        • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 06.02.07, 20:19
          Dziwny to psycholog,
          >
          > który po wizycie i usłyszeniu prawdy o stanie zdrowia Gucia
          jest "zdruzgotany".
          >
          > Na co Pani liczyła? Na opowiadanie bajek?

          Szanowna Pani Katarzyno !
          Napisałam , że "byliśmy zdruzgotani " po pierwszej wizycie u R. Lewińskiego 28
          grudnia w czwartek ! Bowiem do głowy nam nie przyszło ( jadąc na tę wizytę ),
          że zwykły ropień na tyłku ( którym nota bene Gucio się specjalnie nie
          przejmował) będzie wymagał OPERACJI na narkozie !
          Proszę łaskawie przywiązywać większą uwagę do tekstu czytanego jeśli już
          pozwala sobie Pani na publiczne komentarze .Zaoszczędzi sobie Pani
          kompromitacji i posądzeń o deficyt intelektualny.
          Pozdrawiam Kinga J.
        • magda6611 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 07.02.07, 16:16
          Z tego co wiem , to Lewiński też przyjmuje w piwnicy p. katarzyno! A właściwie
          to w garażu na Szczepankowie, więc niech pani bzdur nie wypisuje.
          Drugą rzeczą jest faktyczna choroba pani dwoch psow i kota-a nie przyszlo pani
          do głowy ,że zwierzeta wcale nie były chore? i dlatego tak szybko
          wyzdrowiały????
        • barb01 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 21.07.20, 23:05
          Pisze Pani bajki jakieś nieprawdziwe. ski nigdy nie miał specjalizacji z małych zwierząt, bo by jej nie zdał. Przez studia przeczołgał się ledwo, ledwo z pomocą kolegów powtarzając dwa lata. Poza tym ma Pani jakiś bardzo chorowite te zwierzątka - leczy Pani je przez 14 lat i ciągle chorują? Może trzeba zmienić karmę lub lek. wet.
      • sprytny12 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 10.07.17, 21:20
        Byłam w klinice dr Gołanczyka na Naramowickiej...masakra jakaś , na korytarzu zanim weszłam do gabinetu na podstawie spojrzenia wydał diagnozę badanie tomografem(koszt 750zł), potem wezwał nerurologa który postukał po łapach sprawdził odruchy nerwów czaszkowych,odruchy zwieracza itd. badanie trwało raptem 3 min. dr Gołańczyk nadal nawet nie pochylił się nad naszym psem, po czym stwierdził....zatrzymanie psa w klinice na dobę ,następn po podaniu leku zrobi tomografie kręgosłupa a następnie operacja:(...przeżyliśmy szok bo przyjechaliśmy na konsultację i potwierdzenie diagnozy naszego z "prowincji" weterynarza.Tylko ten lekarz z prowincji jest bardziej ludzki niż cały zespół tej kliniki razem wzięty.Oczywiście nie zgodziłąm się na taki bieg sprawy. Wtenczas doktor zaczoł Tłumaczyć dlaczego taką decyzję podjoł i że wcale operacji nie musi być to zależy od badania( cóż za nagla zmiana diagnozy) wyszłam lżejsza o 150 zł z poczuciem że próbowano mnie naciągnąć na sporą sumę kasy. Następnego dnia pojechalam do mojego weterynarza podjol leczenia się jak ustaliliśmy wcześniej. Nie potrzebna była żadna operacja kręgosłupa moje kochanie czuje się świetnie. Do dziś nie wiem co by było gdybym zostawiła tam mojego pupila. Ten lekarz może jest i dobrym chirurgiem ale na pewno nie podchodzi do zwierząt z sercem tylko dla niego to kolejny interes. Bardzo przykre.
    • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 11.01.07, 12:29
      No właśnie Marian ! ja do dzisiaj nie wiem ( Gucio był operowany 2 stycznia )
      dlaczego wycinali psu prostatę , skoro nie było takich wskazań medycznych ani
      ustaleń przed zabiegiem! Nikt mi nie chce w tej klinice weterynaryjnej na Orła
      Białego nic powiedzieć. Ani jak przebiegała operacja , ani co psu zrobili. Bo
      to ,że potworną krzywdę to wiem ( pies konał na moich rękach przez trzy doby!).
      W momencie gdy poprosiłam o dokumentację ( pies miał robione USG i dwa razy
      badanie krwi oprócz zabiegu ) dostałam skserowaną kartkę z dwoma lakonicznymi
      zapisami > na dodatek nie chcieli mi nawet tego wydać , ale chyba wystraszyli
      się , że im spłoszę pacjentów (bo zaczęłam się domagać stanowczo).
      Wyników żadnych nie dostałam , ale za to mam jeden dowód , że muszą czuć sie
      winni zaniedbań jakiś bo ewidentnie sfałszowano ten skserowany dokument , ktory
      mi w końcu dali !Nieudolnie( np w połowie wpisu o wizycie w czwartek na
      zastrzyku pooperacyjnym ) podopisywane są innym charakterem pisma i
      prawdopodobnie innym długopisem ( mam tylko brudne ksero ale cieńszy wkład
      jest) zalecenia o hospitalizacji psa!!! to już jest szczyt bezczelności ! Nikt
      nam żadnej hospitalizacji nie proponował a zresztą jak ? ta klinika kiedyś była
      24h , ale teraz przyjmuje tylko od -do a nie całodobowo.( I nie powinna sie
      nazywać kliniką w związku z tym , tylko gabinetem weterynaryjnym , ale to juz
      jest innny problem etyczny)
      Nie mam pojęcia dlaczego Lewiński i Gołańczyk tak okrutnie zabawili się życiem
      mojego psiaka .A bardzo bym chciała to wiedzieć...
      Matkooo gdybym wiedziała wcześniej , miała jakikolwiek sygnał , że na Orła
      Białego pracują sadyści-bisnesmeni a nie lekarze , ktorych obowiązuje etyka
      zawodowa....
    • Gość: konstanty Tak sie konczy naiwna wiara w medykow! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 12:39
      Moglo chodzic tylko o kase. Tak sie robi - wynajduje sie fikcyjne schorzenia,
      za ktore mozna skasowac klienta. Wykazalas sie straszna naiwnoscia. Nikomu w
      zyciu sie nie wierzy, nie wiesz o tym? Gdzie Ty sie chowalas? W ciemno wierzysz
      lekarzowi? Bierzesz co najmniej 3 opinie a i tak sama decydujesz - tak nalezy
      robic. Ciesz sie, ze to tylko pies i nie zapominaj o aferze lodzkiego pogotowia
      (to sie zdarzylo naprawde). Ale wspolczuje Ci bardzo. Przemysl, co napisalem,
      bo pewnie madrzej nikt tu Ci nie napisze, ot poużalają sie i tyle.

      • sabatinka Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 12.01.07, 12:24
        witam,

        bardzo mi przykro z powodu zwierzaka:( rozumiem cie i niestety znam tego weta,
        pierwszy raz mi podpadl jak zawiozlam do niego (szczepankowo) kotka potraconego
        przez samochod, nie przyjal mnie (byla wolna sobota) no i za duzo roboty;/ a ja
        szukalam po prostu gdzie jest najblizej jakis wet.
        drugi raz trafilam do niego tez z kotkiem, kotek byl przeziebiony, katar, kaszel
        i takie tam...przez dwa tygodnie jezdzilam do niego i dawal mu zastrzyki.. po
        zakonczeniu kuracji okazalo sie ze jest jeszcze gorzej wiec pojechalam tam
        jeszcze raz i trafilam na studentke (tak mysle) ktora od razu stwierdzila ze
        kotkiem jest krytycznie, zajela sie nim i wyleczyla go!!! dzwoniac tam pytajac
        sie o zdrowie koteczka prosilam ja po nazwisku i dodajac doktor, raz odebral ten
        wspanialy wet i sie oburzyl ze ta pani to nie zaden doktor, a ja sobie
        pomyslalam ze moze i nie doktor ale uratowala kotka!!
        ogolnie korzystam z uslug tej kiliniki ale chodze tylko do jednego lekarza -
        dr-a Figlarka, dla mnie jest super:) i ma dobre podejscie do kazdego zwierzaka:)

        pozdrawiam
        sabatinka
    • Gość: jezdem Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 14:14
      No wlasnie agast , wet kazal zrobic b.kosztowne badania bo im tylko o łupienie
      kasy chodzi( z tego co kojarze to badania hormonow tarczycy to spory wydatek) !
      Ja sobie poczytalem ten watek na dogomani , ktory Pani Kinga podała.Temu psu ,
      ktory w takich bolach zmarl tez zrobili dodatkowe zabiegi tylko ze wzgledu na
      kase ! wycieli aby skasowac za zabieg trzy razy wiecej, jak mozna zarobic to
      czemu nie!Normalnie nuż mi sie w kieszeni otwiera.
      Pani Kingo ! niech pani to zgłosi do Izby Lekarsko Weterynaryjnej na
      Grunwaldzkiej.
      • Gość: agast Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 14:27
        Ja się zorientowałam,że tu o kasę chodzi bo skąd u 5 letniego psa nagle wada
        serca jeżeli dotychczasa przytrafiła mu się banalna biegunka czy
        przeziębienie.Podobnie było z jego biegunkami - mam goldena , a ta rasa wykazuje
        niesamowitą skłonność do zżerania wszystkiego co znajdzie, na początku o tym nie
        wiedziałam i trochę słabo go pilnowałam i niepokoiły mnie te częste
        biegunki,weterynarz na Orła stwierdził ,że pies jest alergikiem i trzeba mu
        zrobić testy alergiczne aby znaleśc przyczynę.Na szczęście spotkałam innych
        właścicieli goldenów ,którzy wybili mi to z głowy i rzeczywiście na spacerze
        pilnuje go, na ogrodzie ma kaganiec, je wszystko i jest ok, czasem zdarzy się
        wpadka ale znam przyczynę i się nie martwię.
    • magda6611 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 11.01.07, 15:22
      To jest najgorsza lecznica w Poznaniu!!!Mi też tam o mało co psa by ukatrupili
      ( pomylka w diagnozie i to taka z gatunku prozaicznych). Oni nawet nie mają
      prawa nazywać się KLINIKA WETERYNARYJNĄ to jest nadużycie bo tylko całodobowe
      punkty weterynaryjne mogą używać takiej nazwy.I potwierdzam to co moi
      przedmówcy już napisali: KASA KASA KASA, dużo wyższa niż za podobne usługi w
      innych miejscach naszego miasta.
      Zostawiłam właścicielom tej farbowanej kliniki sporo pieniędzy ( co rusz jakieś
      badania dodatkowe kazali mi robić u siebie oczywiście!). Zmieniłam weta i
      Oxford w ciągu tygodnia wyzdrowiał.również nie polecam , mam wrażenie , że to
      sadyści są rzeczywiście i o tym niepodawaniu tabletek przeciwbólowych tez
      słyszałam od Lewińskiego.
      Trzymaj się jakoś Kinga
    • Gość: vera Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 20:17
      Moją Verkę też leczyłam u Lewińskiego.Pół roku wymyślał przyczynę zaburzeń i co
      tydzień kasował 50 złotych za wizytę i kazał robić różne badania . Oczywiście
      tylko na Orła Białego miałam te badania robić za następne ciężkie pieniądze.Na
      szczęście zmieniłam weterynarza i mój pies po dwóch wizytach ozdrowiał!
      Słusznie ,że ostrzegasz Kinga przed lecznicą , tfu, kliniką weterynaryjna na
      Orła Białego.mają ceny z kosmosu i straszą właścicieli zwierząt niepotrzebnie ,
      tylko po to aby pieniądze od naiwnych wyciągnąć.
    • lowflowfanatic Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 12.01.07, 00:08
      Ja też stanowczo odradzam wizytę w tej rzeźni. Byłem tam raz - z racji
      bliskości tego podrzędnego lazaretu - gdy mój królik doznał urazu kręgosłupa z
      niedowładem tylych łap - przyjmujący tam psychopata zaproponował mi skrócenie
      cierpień zwierzęcia wykonaniem zastrzyku z denaturatu w serce. Niestety,
      umkneło mi nazwsiko tego psychola, kalającego swoim istnieniem świat lekarski.
      Dodam, że korzystając z własnej wiedzy edycznej (co prawda, ekstrapolując ją z
      leczenia ludzi) wyleczyłem zwierzaka, który żył jeszcze długo i szczęśliwie.
    • clea2 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 12.01.07, 15:24
      To rzeznia jest. Nie umieją nawet prostego zabiegu amputacji łapy wykonac (noga
      goila sie przez - uwaga - dwa lata ! W koncu pomógł inny weterynarz).
      Unikajcie "kliniki" na Orła Białego ! Wszyscy lekarze, którzy mają serca i
      poczucie etyki już dawno stamtąd odeszli. Ja miałam szczęście, bo moje dwa psy
      wyszły stamtąd żywe - jeden po przeszło półrocznym pobycie, drugi - po 6
      tygodniach - też nie wiem, czy powinno to tak długo trwać i co sie tam z nimi
      działo, bo widywać w trakcie pobytu zwierzaków nie wolno !), ale to właśnie
      dlatego, że były tam jeszcze dwie cudowne Lekarki ! Strasznie współczuje za
      Gucia. Strasznie !
    • magda6611 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 12.01.07, 22:52
      Rozmawiałam przed chwilą ze znajomym wetem.On chyba oglądał Twojego pieska w
      piątek przed śmiercią ( pozwoliłam sobie przeczytać całą historię na dogomanii).
      Powiedział , że tak cierpiącemu psu jest rzeczą skandaliczną aby nie podawać
      środków przeciw bólowych . To jest niehumanitarne !
      Usłyszałam też parę nieciekawych historii z życia Lewińskiego i Gołańczyka .Już
      dawno powinni im zabronić wykonywania zawodu !
      uważajcie i ostrzegajcie wszystkich opiekunów zwierząt. To normalnie
      zwyrodnialcy są !
      • Gość: katarzyna Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 12:58
        No,no, ciekwa sprawa, jakie to "fakty z zycia" moga odebrac dyplomy lekarzom z
        sukcesami? A moze ten lek.wet., do ktorego same nie poszlyscie to zwykly
        konowal-plotkarz, ktory chce sie dowartosciowac opowiadając glupoty o innych i
        licząc na to że to moze, bo na 100% nie wiedza, przyspozy mu wiekszą liczbę
        pacjentów? Jakos nie wierze w takie cudowne zbiegi okolcznosci...:)))) Raczej
        uwierze w rodzinne powiazania lub w podszywanie sie niezrownowazonej Pani Kingi
        pod inny nick.
        • Gość: ewanina Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.icpnet.pl 16.03.07, 14:13
          Pani Katarzyno, mówi pani o lekarzach, którym przyznano nagrody, mających
          wysokie kwalifikacje. Wierzę, że mówi pani prawdę, że ich wiedza jest ogromna i
          mogliby pomóc wielu zwierzakom. Nie bierze jednak pani pod uwagę faktu, że swoje
          wcześniejsze dokonania wykorzystują oni do zarabiania pieniędzy w najbardziej
          nikczemny sposób- zarabiają na cierpieniu i bólu właścicieli czworonogów, którzy
          są skłonni poświęcić każde pieniądze by dostać się do najlepszych lekarzy (a za
          takich w.w. się podają) i wyleczyć swoich ulubieńców. Do tej pory jechali na
          opinii i szkodzili jak tylko mogli mimo, że mieli możliwości, aby pomóc. Liczyła
          się tylko KASA. Mam nadzieję, że poruszenie tego wątku na forum spowoduje
          złamanie ich karier i nawet najlepsze dyplomy im nie pomogą- na pazerność,
          bezduszność i wyrachowanie nie ma leku.
        • magda6611 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 09.02.07, 22:46
          Gość portalu: KLAMSTWO Magdy napisał(a):

          > Znowu Pani klamie , Pani Magdo Jaworska, jako bratowa Pani Kingi, zna Pani
          > rzecz z jej przekazu a nie z kontaktu z innym lekarzem. Obia staniecie przed
          > sadem za oszczerstwa i wreszcie schornisko dostanie spora dotacje. Jak mozna
          > byc tak glupia i tak nieudolnie klamac ???????????

          Piłaś coś kobieto ?
          Jaka bratowa? jaka Jaworska?jaki sąd?


      • Gość: gościnnie tylko Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.07, 17:02
        pół biedy jeśli przez błędy wynikające z braku wiedzy i kompetencji
        weterynarzy. Z opisu p.Kingi wynika jednak ,że to zwyrodniali sadyści , których
        wyłącznie pieniądze interesują ! Jak można psu wycinać zdrowy narząd tylko
        dlatego ,żeby skasować więcej za zabieg.Jak można nie pomóc w ratowaniu tego
        cierpiącego zwierzaka ?nie odbierać telefonów ?, uciekać chyłkiem przed
        konsultacją? i jeszcze to fałszerstwo dokumentcji. Pani Kingo ? co konkretnie
        sfałszowali?
        • Gość: KTOS KTO ZNAL GUCI Re: DODAM cos jeszcze IP: *.icpnet.pl 04.02.07, 13:24
          A propos falszowania karty.
          Karta zostala doslownie przepisana,slowo w slowo.Niestety nie ma na miejscu
          xerokopiarki(co nie jest bledem).Poza tym, Pani Kingo-czy pokazala Pani
          podpisany jakikolwiek dokument z sekcji pieska?Przeciez szkalujac kogos powinna
          Pani przedstawic jakis dokument stwierdzajacy przyczyne zgonu(mimo wszystko w
          tej syt.czy lekarze z tej"rzezni"mieli okazje potem psa leczyc?Pani sama
          prowadzila hospicjum w domu(chyba Pani nie zaprzeczy).
          Prostate zaleca sie operowac (nie usuwa sie lecz"przypala")przy obecnych
          torbielach(ktore pies mial)poza tym kastruje sie przy powiekszeniu prostaty
          (prosze zasiegnac opinii zaufanego lek,wet,).
          To ,co Pani pisze tu, Pani Kingo,jest czystym szkalowaniem."Anonimowosc" wcale
          do tego nie upowaznia.Jest to b.nieeleganckie i niesmaczne(tym bardziej ze
          doskonale wiemy jak bylo)
          Pozdrawiam.
    • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 17.01.07, 22:11
      Sfałszowano ( dodano po śmierci psa)"kartę pacjenta" . I to bardzo nieudolnie ,
      bo w połowie wpisu asystentki - dr Oli , która w drugiej dobie po operacji
      podawała psu antybiotyk pooperacyjny . Zostawiła trochę miejsca i dalszą część
      dopisała na drugiej stronie.Było troche wolnego miejsca , być może ten
      weterynarz - sadysta myślał , że to już wszystko co dr Ola zapisała w karcie i
      sie "bezczelnie wtrącił".
      Pozdrawiam z zapłakanego Poznania
      Kinga
      • Gość: KTOS KTO ZNAL GUCI Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą- IP: *.icpnet.pl 04.02.07, 10:08
        Witam.bardzo sie ciesze za znalazlam ten portal.Wszystkim tu obecnym chce
        wyjasnic i powiedziec jak dokladnie bylo z Guciem.(a bylam b.blisko).Podczas
        USG stwierdzono powiekszona prostate z obecnymi torbielami.Gdyby na zab.wtedy
        sie nie zdecydowano,wowczas za pare miesiecy musilby miec pies na pewno.Podczas
        bad.rektalnego ewidentnie prostata schodzila do j.brzusznej.
        Przede wszystkim jednak-----Pani Kingo! Prosze o odrobine uczciwosci! Jest Pani
        z zawodu ponoc psychologiem(strach).Doskonale Pani pamieta,jak przy KAZDEJ
        WIZYCIE mowiono ze pies koniecznie musi zostac na leczeniu.Badania krwi byly
        robione przed zabiegiem(dobrze Pani wie) zas te o ktorych Pani mowi ze po
        zabiegu,to ta P.Dr Ola robila(jest lekarzem,nie asystentka),po podejrzewala
        podwyzszoneparametry nerkowe.Zapomniala Pani Pani Kingo jak dostala potem Pani
        tel.do domu ze pies KONIECZNIE MUSI BYC LECZONY DOZYLNIE,bo doszlo do uremii??
        Czemu jest Pani nie uczciwa????????Czyzby to wyrzuty sumienia,ktore musi Pani
        jakos ukoic?????Pani sama chciala leczyc psa w domu,dzwoniac i pytajac co
        jeszcze moze Pani podac gdy za kazdym razem proszono i tlumaczono,ze w domu nie
        da sie (zreszta nie moze lekarz pewnych lekow wydac)leczyc takich przypadkow.
        Bardzo dziwi mnie i zaskakuje Pani Kingi nieuczciwosc.
        Odnosnie zdjecia USG-jak zepsuty aparat?????Prosze nie konfabulowac!po prostu
        tam nie ma przystawki do drukowania zdjecia.Ot co.Poza tym-przy badaniu USG byl
        wlasciciel,prawdaz?Nikt nie wyganial od razu nikogo potem,tylko umowiono sie na
        zabieg(pies do zab.musi byc odpowiednio przygotowany)a to byly badania.W tej
        KLINICE nie robi sie niczego od reki!!!!!(wiem co pisze)
        Akurat znam dobrze te przypadek i po prostu nie mopge wyjsc z podziwu dla
        wyobrazni,zlosliwosci i powiedzialabym problemow z pamiecia.Szok!!!!
        Uwrazliwiam wszystkich tu Panstwa-prosze uwaznie i choc z pewna doza dystansu
        czytac podobne temu posty bo naprawde czasem mozna wielka krzywde zrobic
        ludziom,ktorzy kochaja swoja prace i wykonuja ja naprawde porzadnie(powtarzam -
        wiem co pisze).
        Pani Kinga zas jest ogromnie nieuczciwa,jednak tlumacze to strata ukochanego
        przyjaciela i trudnosciami w poradzeniu sobie z tym.Jednak wiek zobowiazuje-
        przynajmniej do uczciwego przemyslenia i zastanowienia sie co sie pisze.
        • Gość: Water Proof Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.icpnet.pl 04.02.07, 15:26
          A Pan/Pani pracuje na Orła?
          Chętnie wierzę w opowieść pani Kingi - zgadza się z kilkoma innymi, w których
          moja rodzina brała udział. Może wobec tego pamięta Pan/Pani Roya? Pies żyje -
          dzięki interwencji innego lekarza. Na Orła postawiono mu błędną diagnozę, drugi
          wterynarzwkroczył w ostatniej chwili, by psa uratować. Po dwóch dniach Roy był
          jak nowo narodzony. To są dobrzy lekarze???
          Nie ma przystawki do drukowania zdjęć? To jakim cudem w końcu to zdjęcie
          łaskawie nam wydrukowano?
          Mieszkam niedaleko "kliniki" na Orła, z psem jeżdżę do kliniki na Mieszka lub do
          pana Botko. Nigdy tutaj!
          • Gość: odp Reodp IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 17:46
            Zdjecia NA PEWNO Panstwu nie wydrukowano.Nie ma przystawki kt.zreszta konieczna
            nie jest.Do diagnostyki konieczny jest aparat USG.Moze po prostu Panstwo
            dostali zdjecia ale RTg.
            Pozdrawiam.
        • Gość: psiara Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.rybnet.pl 04.02.07, 16:12
          Pani dr........swój swojego zawsze bedzie bronił....to sie podobno nazywa
          solidarność ...tylko czy warto nadszarpywać znaczenie tego słowa i kryć kogos
          kto sie nie umie przyznać do błędu ...
          mi też wet ZABIŁ psa i do diś dnia mówię o tym wszystkim ...niech wiedza z kim
          maja do czynienia ...
          leczyć i ratować ...a przede wszystkim bycie uczciwym i prawdomównym to jest to...
    • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 05.02.07, 01:29
      Szanowna Pani dr Olu P. ( przepraszam , ale nie doczytałam nazwiska z
      identyfikatora w czwartek 4 stycznia ok godz.10 -tej ). Jestem przekonana , że
      to właśnie Pani "odkopała " ten wątek z przed miesiąca na forum "gazety"( tylko
      Pani zapytała mnie o mój zawód -nikt inny z lecznicy na Orła Białego takich
      faktów nie zna ). Tego dnia , w czwartek , przyjechaliśmy z Guciem na kontrolę
      i zastrzyk pooperacyjny do lek. chirurga - Jacka Gołańczyka . Pomimo
      ustalonej , zaplanowanej wizyty weterynarz UCIEKŁ z kliniki ! W zastępstwie
      wskazał Panią - jako osobę , która poda standartowy antybiotyk i oceni stan
      Gucia w drugiej dobie po operacji.Była Pani bardzo zadowolona ze stanu psa ,
      pobrała pani krew ( ze względu na b. wysokie - ok. 200 - próby wątrobowe w dniu
      operacji , oraz aby sprawdzić mocznik ze względu na to , że Gucio tylko trzy
      razy siusiał przez ostatnie 48 godzin - tj od momentu zabiegu ).Po trzech
      godzinach zadzwoniłam do Pani , aby poznać wyniki badania
      morfologicznego.Wynikało z nich , że próby wątrobowe wróciły do normy ( w 48
      godzinie po zabiegu) , mocznik jest nieznacznie podwyższony , a KREATYNINA W
      NORMIE ( tak więc o jakiej mocznicy Pani śmie pisać ! - bardzo proszę ,
      trzymajmy się faktów).Podczas tej JEDYNEJ wizyty z Guciem po operacji w
      klinice" na orła Białego zaproponowała pani:
      " Jeśli macie państwo czas to Gucio może teraz poleżeć ok. 4 godziny pod
      kroplówką u nas aby go nawodnić "
      Zapytałam czy moglibyśmy być przy nim.Dowiedziałam się od Pani , że :Absolutnie
      nie ma takiej możliwości. Guciowi założycie nowy kołnierz , bedzie leżał na
      zimnych raszkach drewnianych , które są " obsikane i wiecie państwo my nawet
      nie kontrolujemy tego , bo psy tam sikają i to normalne "( pies miał
      kilkanaście świeżych szwów na podbrzuszu i pod ogonem ). Przywiążecie go pasami
      aby sie nie ruszał a obok w klatce bedzie jakiś inny zwierzak po operacji
      leżał".Wiedziała PAni doskonale , że Gucio ten sam roztwór fizjologiczny miał
      podawany juz we wtorek wieczorem ( w dniu zabiegu) , że przez wenflon dostaje
      pyralginę , hepatil , no-spę ,metaclopramid...Wiedziała pani , że w domu jest
      przy nim lekarz anestezjolog ( z trzecim stopniem specjalizacji !) , i
      ordynator oddziału urologii męskiej! a więc podanie glukozy "piątki" czy
      czegokolwiek przez założony wenflon nie stanowi najmniejszego zagrożenia dla
      bezpieczeństwa Gucia. I wtedy właśnie powiedziałam pani , że jestem absolutnie
      przekonana , iż Gucio ma większe i szybsze szanse na wyzdrowienie jeśli bedzie
      leżał na poduszce w domu z podłączoną kroplówką ,gdzie będę go delikatnie
      trzymała za łapkę uciskając wenflon tak aby kroplówka równo kapała w/g Pani
      zaleceń - 50 kropli na minutę . Zę Gucio ma wieksze szanse jeśli go nie
      zostawimy w tym miejscu , w którym zrobiono mu krzywdę ,gdzie był przerazony
      po wybudzeniu z narkozy , kiedy leżał na tych raszkach zupełnie sam przez 7
      godzin , W miejscu gdzie go zostawiliśmy - pierwszy raz w życiu samego i
      bezbronnego wsód bezwzględnych , okrutnych , obcych człekokształtnych !
      Nie było żadnej mowy o jakiś specyfikach , które ewentualnie mógłby dostać
      WYŁĄCZNIE w "psedudoklinice na Orła Białego" a których nie mógłby dostać w
      domu pod opieką lekarza anastezjologa i lekarza urologa .
      Nie było też żadnej mowy o tym , że Gucio ma zostać w szpitalu aby uratować mu
      życie , bo zabieg Wam nie wyszedł i poprostu " nóż poszedł za głęboko" !!
      Była tylko ta jedna propozycja 4-godzinnej kroplówki w czwartek , wymagająca
      jednak pozostawienia przerażonego psa przywiązanego pasami z kloszem na głowie -
      zamiast podawania tej samej kroplowki w domu , bez klosza , bez pasów , bez
      plastrów ( nawet mi pani podpowiadala jak mam Gucia plastrami unieruchomić abym
      nie musiała siedzieć kolo niego wtrakcie podawania glukozy !).
      Pani Olu ! jest Pani najmniej winna tego co sie stało , bo przecież nie
      widziała pani Gucia w trakcie operacji , nie widziala też Pani jego brzucha ,
      aby porównać jak bardzo się powiększyl w tej nieszczęsnej drugiej dobie po
      zabiegu , kiedy to oceniła Pani z ogromnym entuzjazmem stan Giucia jako
      rewelacyjny ! Wieczorem tego dnia , inny , doświadczony lekarz weterynarii
      powiedzial nam , że gdyby to byl jego pies , to pdalby mu zastrzyk , bo pies
      jest w stanie agonalnym .. Zresztą rano o świcie ten sam lekarz widzial Gucia
      ponownie , bo zakladal mu nowy wenflon ( tamten musialam w nocy z czwartku na
      piatek wyjać ).Gucio konał jeszcze przez 9 godzin , miał takie przerażone ,
      błagające o pomoc oczy ,,, pytał wręcz swoim spojrzeniem Dlaczego go tam
      zostawilismy w tej klinice . dlaczego pozowliliśmy aby jacyś człekokształtni
      sadyści zrobili mu taką krzywdę .. Przecież on miał TYLKO rankę pod ogonem -
      stan zapalny , na którą wcale się nie skarżył .
      Z tą prostatą , to bardzo mija się Pani z prawdą ( przypuszczam , że jest w tym
      jakiś cel, podobnie jak z trzykrotnym dopisaniem zaleceń na karcie pacjenta ).
      Zarówno podczas badania USG w dniu operacji , jak i po wybudzeniu psa z narkozy
      usłyszeliśmy , że " prostata jest minimalnie powiększona "( dr Ola P. w
      obecności mojego męża podczas badania USG); " wypaliliśmy ale nie bylo żadnych
      guzów ani innych brzydkich zmian " ( kobieta , która uczestniczyla w operacji ,
      prawdopodobnie anastezjolog ).
      Proszę pamiętać , że Gucio miał mieć wykonany prosty ( dwa szwy) zabieg
      kastracji na bezpiecznej narkozie wziewnej z powodu zatykania się gruczołów
      analnych ! Nic więcej ! Na taki zabieg Gucia Wam - lekarzom przywieźliśmy do
      kliniki ( uprzednio konsultując w ogóle zasadność tej kastracji jako metody
      skutecznego zapobiegania zapychaniu się gruczołów analnych ).
      Gołańczyk całkowicie bezzasadnie ( merytorycznie) wykonał zupełnie inny
      zabieg , niż nasza umowa z Lewińskim . Minimalnie powiększoną prostatę się
      leczy Pani Olu !a nie wypala , czy wycina . Zabieg wycięcia prostaty jest
      bardzo krwawy i niebezpieczny ze względu na otworzenie jamy brzusznej i
      bliskość moczowodów i nie ma nic wspólnego z prostą kastracją ( dwa szwy!).
      Nie mam pojęcia dlaczego , bez żadnych uzgodnień z nami Gołańczyk wykonał taki
      zabieg! Wiem , że z pewnością coś mu nie wyszło ( możliwe , że operowała ta
      kobieta z którą rozmawiałam w dniu operacji o godz. 13-tej przez telefon ,
      kiedy Gucio był już wybudzony z narkozy , bo używała pierwszej osoby w rozmowie
      ze mna - np "usunęlam psu trzy zęby"; " właśnie pobieram psu krew bo tak mam w
      zleceniu wpisane , że krew też mamy zbadać" - ja mam nagraną tę rozmowę ,
      przepraszam wiem że to niegrzecznie , ale bałam się że nie zapamiętam
      wszystkiego z tej rozmowyi pomimo zapewnień , że jak przyjedziemy po Gucia
      wieczorem to lekarz nam wszystko wyjaśni i opowie jak wyglądal przebieg
      operacji. Postanowilam jednak na wszelki wypadek nagrać rozmowę aby nic
      istotnego nie umknęło mojej uwadze. I całe szczeście ! bo nikt z nami już
      więcej nie mial odwagi rozmawiać po operacji ! kazano nam tylko zaplacić i
      wyjść z psem . Jedyną osobą z którą moglam porozmawiać była Pani ( po dwóch
      dniach od operacji ), ale niestety , nie miala mi Pani nic istotnego
      merytorycznie do powiedzenia , zasłaniając się tym , że nie bylo Pani w trakcie
      zabiegu i tylko lekarz operujący Gucia mógłby udzielić mi odpowiedzi..
      Acha! piszę dość długo ten post , więc już wszystkich Pani " zarzutów =
      polemiki na mój post nie pamiętam , ale sklamala pani rownież pisząc że
      ktokolwiek dzwonił do mnie , do nas z kliniki !! otóż zapewniam Panią , że nie
      było ani jednego telefonu z kliniki , badź z komórek weterynarzy ani na moją
      komórkę ani na męża , ani na domowy numer - NIKT NIE DZWONIŁ . Ale ten wątek ,
      w bardzo prosty sposob zweryfikuje rzecznik odpowiedzialności zawodowej
      analizując bilingi Waszych rozmów telefonicznych .Podobnie rzecz się ma z
      rzekomymi naszymi "wizytami w klinice" - Byliśmy z Guciem tylko raz w
      opisywany w tym poście czwartek 4 stycznia u Pani , wtedy gdy
      • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 05.02.07, 01:44
        wtedy , gdy zapewniała nas pani , że Gucio ma się świetnie jak na tak poważną
        operację !
        Całkowicie zlekceważyła Pani granatowy , rozlany krwiak w miejscu , gdzie Gucio
        nie był operowany ,zupełnie białe błony śluzowe... Przepisała Ranigast dożylnie
        ( ze względu na wymioty ) i to wszytsko ! żadnego niepokoju , żadnego
        zalecenia... Jakim cudem wręcz pojawiły sie te trzy "dopiski" w karcie Gucia ?
        innym nie Pani ,charakterem pisma ??? Przypuszczam , że nie doczekam sie
        rzetelnej uczciwej odpowiedzi ,, być może Izba Lekarsko-Weterynaryjna z racji
        swojego regresu ,ustali przyczyny tych nieudolnych wpisów.
        • Gość: odpowiedz Re ODP.! IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 16:28
          Witam.Alez prosze bardzo.
          Widze ze NIE MA JAKIEGOKOLWIEK SENSU wchodzic z Pania w jakikolwiek
          dyskusje.Przede wszystkim-jakie raszki?nie ma zadnych raszek!Zwykle
          konfabulacje.Nie pamieta Pani jak ja osobiscie do Pani dzwonilam z wynikami
          wlasnie podczas tej wizyty podczas,ktorej rzekomo bylam zachwycona stanem psa?
          No-jasne-wykonalam calkiem zbyteczne po prostu by "wyciagna"kase od
          niezorientowanego wlascicela.mimo ze stan psa wg mnie byl "rewelacyjny"Och Pani
          Kingo-podziwiam Pani tupet.Poza tym zmiany na skorze po zabiegu wystepuja
          b.czesto,co nie oznacza od razu np wylewu do jam ciala.
          A przede wszystkim,skoro jaK SAMA pani uwazala,ze jest sama w stanie pomoc psu
          zadam podstawowoe pytanie-po co w ogole Pani szla do lek.wet.
          I druga sprawa-skoro ma Pani w domu lekarza to MUSI Pani wiedziec ze niestety
          nie mozna niektorych lekow wydac pacjentowi do domu(prosze sie lepiej
          zorientowac)poniewaz przy wielu pacjent musi byc monitorowany(chociazby EKG.)
          To okropne i bardzo smutne,ze ludzie wydaje sie wyksztalceni potrafia w
          ten ,bardzo nieelegancki sposob sie zachowywac-wydajac sie anonimnowymi wylewac
          zale na forum oczerniajac personalnie-tym bardziej,ze niestety samemu do
          powstalej sytuacji sie przyczynilo.Nie pamieta Pani za kazdym razem prosb"pies
          powinien tu zostac",itp itd.Czemu Pani wklada w moje usta jakies zdania
          zupelnie (naprawde podziwiam wyobraznie)nie moje?!" I jeszcze pytanie na ktore
          Pani sama musi sobie odpowiedziec-czy nie pamieta Pani swoich slow"jk sie
          pogorszy to na pewno go tu przywioze"(Gucia).Jak Pani ma teraz smialosc miec
          pretensje?!Szok!!!
          Dobrze sie zlozylo-Gucio nie byl moim pacjentem ale akurat ja mialam z nim
          najwiekszy kontakt(po zabiegu)i dokladnie pamietam i wiem (Pani rowniez)jak
          bylo.Cale szczescie ze mamy Rzecznika Odpowiedzialnosci Zawodowej,poniewaz
          takie sytuacje jak ta(totalna i niewdziecznosc,i nieuczciwosc rozgoryczonego
          wlascicela,ktory mimo zalecen i prosb nie stosowal sie do nich majac pozniej
          pretensje co do efektow).Prosze spytac lekarza,ktorego"ma Pani w domu" czy po
          operacji chirurgicznej nawet w rodzinie"lekarskiej"wydaje sie leki do podawania
          dozylnego bez wzgl.na to czy trzeba monitorowac pacjenta czy nie.
          Powtarzam -szok! Nigdy,ale nigdy z czyms takim sie nie spotkalam-z tak daleko
          posunieta chyba demencja(?)(bo chyba lepsze to niz uznanie Pani za klimce)
          Mimo to pozdrawiam i zycze Pani naprawde w przyszlosci powaznego zastanowienia
          sie.Acha-ciut wiecej zaufania(ktos kto przychodzi i nagrywa rozmowe nie mowiac
          o tym rozmowcy-budzi podejrzenia.To nie jest normalne a w dodatku czy
          legalne?).Przeciez wystarczy sobie,jak normalni ludzie ,torzy przychodza ze
          swoimi pupilami,zapisywac wszystko.
          Bardzo zaluje ,ze tego typu szkalowanie w sieci,zupelnie bez pokrycia w
          rzeczywistosci,nie jest karane(niech Pani sie dobrze zastanowi).
          Ps.skad niby zna Pani moje pismo?tak wiele Pani widziala ze je rozpozna?I
          jeszcze jedno-wpisy w karcie ZAWSZE sa pisane przez rozne osoby(stad rozne
          pismo ktoro tak bardzo Pani przeszkadzalo),poniewaz lekarz nie pracuje na
          okraglo-ma zmiennikow a poza tym sa osoby ,ktore rowniez zajmuja sie
          zwierzetami w szpitaliku.(warto czasem sie czegos wiecej dowiedziec nim sie cos
          napisze)
          Jeszcze raz podkreslam(z calego serca)zanim kogos sie (i to personalnie)oczerni
          na forum warto dobrze to przemyslec-jak bylo w rzeczywistosci i potem jak juz
          pisac. Tego co tu Pani ,Pani Kingo nawypisywala nie da sie cofnac-a czy
          pomyslala Pani o tym co robi?Prosze wyobrazic sobie tego lekarza ,ktorego
          Pani "ma w domu"i prosze sobie wyobrazic ze czyta Pani o nim na forum gazety
          cos takiego(pamietajac jak w rzeczywistosci bylo)(ja osobiscie sie czulam
          niemalze jak natret ,ktory koniecznie chce widziec psa w szpitalu a Pani tylko
          zapewniala,ze jak sie pogorszy to przyjdzie z nim).Dobrze-Pani wtedy wie jak
          bylo,ale czy ludzie czytajac cos tak strasznego(co Pani napisala),jak to psy tu
          niby na jakies raszki drewniane sikaja(to pewnie ja pracuje gdzie indziej,bo
          szkda ale jakos tych raszek od tych prawie 7 lat jeszcze nie widzialam)jak
          nikogo przy nich nie ma(hm.dziwne ,to po co te 2 os.na szpitalu)jak nie
          usmierza sie im bolu(pewnie dlatego ze pies nie powie ze go boli?????albo cos
          innego,bo juz nie wiem?),jak tylko wyciaga sie "kase"(proponuje zrobic ranking
          cenowy(powaznie)po Klinikach i gabinetach wet,i wtedy pisac o czyms takim(i tu
          znow-najpierw warto dobrze sie zorientowac zanim sie zasiadzie do pisania
          czegos podobnego).No i prosze sobie wyobrazic jak ten ktos sie moze po czyms
          takim czuc(mimo robienia wszystkiego na co pacjent(tu-wlasciciel)pozwolil,mimo
          takiego ograniczenia-lecz."ambulatoryjnego"-zyczeniewlasciciela i ostrzezen do
          niego kierowanych-i w Klinice i przez tel idoNiego wyk.i w rozmowie
          telefonicznej prywatnej(od Pani rowniez mialam telefon)i ten po fakcie ma
          pretensje na efekt takich dzialan???!!!!!!!Szok!
          Zycze powodzenia-juz nie tylko Pani ale i lekarzom,ktorzy bede miec
          kiedykolwiek stycznosc z Pani osoba.-z calego serca-bo takie podejscie-zupelnie
          ale to stanowczo niedojrzale jest naprawde w kontakcie b.trudne-poniewaz
          podczas wizyty i ine tylko konieczna jest choc odrobina zaufania(a prosze nie
          mowic o zaufaniu wchodzac do gabinetu z dyktafonem w kieszeni-to wizyta
          lekarska a nie W11).
          Mimo wszystko pozdrawiam.
        • Gość: odpowiedz Re ODP! IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 16:30
          Witam.Alez prosze bardzo.
          Widze ze NIE MA JAKIEGOKOLWIEK SENSU wchodzic z Pania w jakikolwiek
          dyskusje.Przede wszystkim-jakie raszki?nie ma zadnych raszek!Zwykle
          konfabulacje.Nie pamieta Pani jak ja osobiscie do Pani dzwonilam z wynikami
          wlasnie podczas tej wizyty podczas,ktorej rzekomo bylam zachwycona stanem psa?
          No-jasne-wykonalam calkiem zbyteczne po prostu by "wyciagna"kase od
          niezorientowanego wlascicela.mimo ze stan psa wg mnie byl "rewelacyjny"Och Pani
          Kingo-podziwiam Pani tupet.Poza tym zmiany na skorze po zabiegu wystepuja
          b.czesto,co nie oznacza od razu np wylewu do jam ciala.
          A przede wszystkim,skoro jaK SAMA pani uwazala,ze jest sama w stanie pomoc psu
          zadam podstawowoe pytanie-po co w ogole Pani szla do lek.wet.
          I druga sprawa-skoro ma Pani w domu lekarza to MUSI Pani wiedziec ze niestety
          nie mozna niektorych lekow wydac pacjentowi do domu(prosze sie lepiej
          zorientowac)poniewaz przy wielu pacjent musi byc monitorowany(chociazby EKG.)
          To okropne i bardzo smutne,ze ludzie wydaje sie wyksztalceni potrafia w
          ten ,bardzo nieelegancki sposob sie zachowywac-wydajac sie anonimnowymi wylewac
          zale na forum oczerniajac personalnie-tym bardziej,ze niestety samemu do
          powstalej sytuacji sie przyczynilo.Nie pamieta Pani za kazdym razem prosb"pies
          powinien tu zostac",itp itd.Czemu Pani wklada w moje usta jakies zdania
          zupelnie (naprawde podziwiam wyobraznie)nie moje?!" I jeszcze pytanie na ktore
          Pani sama musi sobie odpowiedziec-czy nie pamieta Pani swoich slow"jk sie
          pogorszy to na pewno go tu przywioze"(Gucia).Jak Pani ma teraz smialosc miec
          pretensje?!Szok!!!
          Dobrze sie zlozylo-Gucio nie byl moim pacjentem ale akurat ja mialam z nim
          najwiekszy kontakt(po zabiegu)i dokladnie pamietam i wiem (Pani rowniez)jak
          bylo.Cale szczescie ze mamy Rzecznika Odpowiedzialnosci Zawodowej,poniewaz
          takie sytuacje jak ta(totalna i niewdziecznosc,i nieuczciwosc rozgoryczonego
          wlascicela,ktory mimo zalecen i prosb nie stosowal sie do nich majac pozniej
          pretensje co do efektow).Prosze spytac lekarza,ktorego"ma Pani w domu" czy po
          operacji chirurgicznej nawet w rodzinie"lekarskiej"wydaje sie leki do podawania
          dozylnego bez wzgl.na to czy trzeba monitorowac pacjenta czy nie.
          Powtarzam -szok! Nigdy,ale nigdy z czyms takim sie nie spotkalam-z tak daleko
          posunieta chyba demencja(?)(bo chyba lepsze to niz uznanie Pani za klimce)
          Mimo to pozdrawiam i zycze Pani naprawde w przyszlosci powaznego zastanowienia
          sie.Acha-ciut wiecej zaufania(ktos kto przychodzi i nagrywa rozmowe nie mowiac
          o tym rozmowcy-budzi podejrzenia.To nie jest normalne a w dodatku czy
          legalne?).Przeciez wystarczy sobie,jak normalni ludzie ,torzy przychodza ze
          swoimi pupilami,zapisywac wszystko.
          Bardzo zaluje ,ze tego typu szkalowanie w sieci,zupelnie bez pokrycia w
          rzeczywistosci,nie jest karane(niech Pani sie dobrze zastanowi).
          Ps.skad niby zna Pani moje pismo?tak wiele Pani widziala ze je rozpozna?I
          jeszcze jedno-wpisy w karcie ZAWSZE sa pisane przez rozne osoby(stad rozne
          pismo ktoro tak bardzo Pani przeszkadzalo),poniewaz lekarz nie pracuje na
          okraglo-ma zmiennikow a poza tym sa osoby ,ktore rowniez zajmuja sie
          zwierzetami w szpitaliku.(warto czasem sie czegos wiecej dowiedziec nim sie cos
          napisze)
          Jeszcze raz podkreslam(z calego serca)zanim kogos sie (i to personalnie)oczerni
          na forum warto dobrze to przemyslec-jak bylo w rzeczywistosci i potem jak juz
          pisac. Tego co tu Pani ,Pani Kingo nawypisywala nie da sie cofnac-a czy
          pomyslala Pani o tym co robi?Prosze wyobrazic sobie tego lekarza ,ktorego
          Pani "ma w domu"i prosze sobie wyobrazic ze czyta Pani o nim na forum gazety
          cos takiego(pamietajac jak w rzeczywistosci bylo)(ja osobiscie sie czulam
          niemalze jak natret ,ktory koniecznie chce widziec psa w szpitalu a Pani tylko
          zapewniala,ze jak sie pogorszy to przyjdzie z nim).Dobrze-Pani wtedy wie jak
          bylo,ale czy ludzie czytajac cos tak strasznego(co Pani napisala),jak to psy tu
          niby na jakies raszki drewniane sikaja(to pewnie ja pracuje gdzie indziej,bo
          szkda ale jakos tych raszek od tych prawie 7 lat jeszcze nie widzialam)jak
          nikogo przy nich nie ma(hm.dziwne ,to po co te 2 os.na szpitalu)jak nie
          usmierza sie im bolu(pewnie dlatego ze pies nie powie ze go boli?????albo cos
          innego,bo juz nie wiem?),jak tylko wyciaga sie "kase"(proponuje zrobic ranking
          cenowy(powaznie)po Klinikach i gabinetach wet,i wtedy pisac o czyms takim(i tu
          znow-najpierw warto dobrze sie zorientowac zanim sie zasiadzie do pisania
          czegos podobnego).No i prosze sobie wyobrazic jak ten ktos sie moze po czyms
          takim czuc(mimo robienia wszystkiego na co pacjent(tu-wlasciciel)pozwolil,mimo
          takiego ograniczenia-lecz."ambulatoryjnego"-zyczeniewlasciciela i ostrzezen do
          niego kierowanych-i w Klinice i przez tel idoNiego wyk.i w rozmowie
          telefonicznej prywatnej(od Pani rowniez mialam telefon)i ten po fakcie ma
          pretensje na efekt takich dzialan???!!!!!!!Szok!
          Zycze powodzenia-juz nie tylko Pani ale i lekarzom,ktorzy bede miec
          kiedykolwiek stycznosc z Pani osoba.-z calego serca-bo takie podejscie-zupelnie
          ale to stanowczo niedojrzale jest naprawde w kontakcie b.trudne-poniewaz
          podczas wizyty i ine tylko konieczna jest choc odrobina zaufania(a prosze nie
          mowic o zaufaniu wchodzac do gabinetu z dyktafonem w kieszeni-to wizyta
          lekarska a nie W11).
          Mimo wszystko pozdrawiam.
          • Gość: Water Proof Re: Re ODP! IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 16:37
            Czyli jednak "ktoś kto znał Gucia" się ujawnił? Pani pisze o anonimowości w
            sieci? Pani Kinga przynajmniej podala swoje imię...
            Jeszcze raz powtarzam - wierzę w opowieść pani Kingi - nie ejst pierwszą, jaką
            słysze na temat "kliniki" na Orła. Niestety, żadna z nich nie świadczyła
            pozytywnie o tym ośrodku.
              • Gość: odp Re: ekg IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 17:36
                owszem,mamy.Jednak prosze sie b.b.b.zastanowic zanim pomyslalby Pan/Pani o
                wizycie.Przeciez jestesmy "punktem "weterynaryjnym,wyciagajacym od klienta
                jedynie "kase" i wymyslamy najprzerozniejsze schorzenia,nie myslac juz o dobru
                pacjenta.
            • Gość: odp Re: Re ODP! IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 17:40
              Kazdy ma prawo so wlasnej opinii i mnie inc do tego.Wazne jest by umiec
              oddzielic czysta konfabulacje od prawdy.Ot co.
              Poza tym o dobrych rzeczach raczej sie nie pisze,jak na pewno kazdy zauwazyl(a
              szkoda).Na tym pozostane.Przeciez nie chodzi tu o przekonywanie sie
              nawzajem.Wyjasnialam jedynie tu tylko sprawe szkalowania(sensu stricte)
              • madame_l Re: Re ODP! 05.02.07, 20:19
                W tej historii od początku (śledziłam ją wcześniej na dogomanii) najbardziej
                oburzająca wydawała mi się postawa lekarzy po nieudanym zabiegu. Nawet pani Ola
                nie zaprzecza, że był to prosty zabieg? Tym bardziej zrozumiały jest szok,jaki
                przeżyła p. Kinga- nie była przygotowana na taki finał. W tej sytuacji
                oskarżycielski ton wypowiedzi pani doktor uwiarygadnia opinie o tej lecznicy.
                Nawet jeżeli p. Kinga nie potrafi "oddzielić czystej konfabulacji od prawdy".
              • Gość: Water Proof Re: Re ODP! IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 22:51
                Przeciwnie, o dobrych rzeczach również się rozmawia, polecamy przecież sobie
                nawzajem lekarzy, przychodnie, nawet fryzjerów... także weterynarzy.
                Skoro "klinika" jest tak doskonała, dlaczego Roya musiał ratować inny
                weterynarz? Pies był w stanie agonalnym po niewłaściwej diagnozie na Orła.

                P.S. Proszę Panią o większą staranność w pisaniu, ciężko czyta się posty z taką
                ilością literówek.
                • Gość: gość Re: Re ODP! tak to prawda IP: *.icpnet.pl 05.02.07, 23:55
                  Moi znajomi także wyrażali bardzo złę opinie o tej klinice. Ich wizyty z
                  pieskami zakończyly sie tylko na pierwszej i ostatniej wizycie.
                  I cale szczęście, inaczej kiepsko by było z pieskami.
                  Charakter wypowiedzi Pani doktor nie przemawia za prawdą. Ja wierzę Pani
                  Kindze, ponieważ potwierdzają to wypowiedzi wielu innych włascicieli pieskow.
                  Tam sie trafia raz i ostatni raz.
    • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 06.02.07, 03:22
      Szanowna dr Olu !
      Ustalmy fakty związane z tym tragicznym zdarzeniem:

      1/ 28 grudnia , w czwartek lek wet. R. Lewiński przyjmuje nas z Guciem w swoim
      prywatnym gabinecie w Szczepankowie .Powodem tej wizyty jest niepokojąca ( stan
      zapalny) rana pod ogonem ( na godz. 11-tej od odbytu ).
      Proponuje prosty zabieg kastracji i wycięcia gruczołów analnych ( zdaniem
      Lewińskiego ten stan zapalny pod ogonem jest wynikiem zaburzonej gospodarki
      hormonalnej u 10-letniego psa ).Przy okazji narkozy ( wziewnej)weterynarz
      proponuje aby usunąć psu kamień na zębach .Podczas tej wizyty dzwoni przy nas
      do kliniki weterynaryjnej na Orła Białego i umawia nas na zabieg za 4 dni - na
      2 stycznia br.Wszelkie moje wątpliwości zgrabnie rozwiewa , a moją propozycję ,
      że do tego wtorku (2.01) zrobię Guciowi badanie krwi i EKG na
      Grunwaldzkiej ,aby ewentualnie wykluczyć ryzyko powikłań pooperacyjnych
      odrzuca - zapewniając mnie równocześnie , że takie badania krwi i serca Guciowi
      wykonają w laboratorium na Orła Białego w dniu zabiegu , zanim wykonają zabieg
      ( bo : "macie najlepsze laboratorium w Poznaniu . podobnie jak najlepszego
      chirurga w Poznaniu i jak rownież najlepszą narkozę w Poznaniu..").

      2/ We wtorek o 9:30 mąż przywiózł Gucia do kliniki . W obecności męża Pani - dr
      Olu - psa ogoliła i wykonała badanie USG .Powiedziała Pani , że Gucio
      ma "minimalnie powiększona prostatę".Następnie Gucia badał lek. wet. chirurg
      Jacek Gołańczyk . Powiedział mężowi , że " rzeczywiście brzydko ten stan
      zapalny pod ogonem wygląda , ale jak będzie przebiegała operacja to powie
      dopiero po zabiegu , jak przyjedziemy odebrać psa ".Mąż jeszcze nieśmiało
      zapytał czy jednak Gucio mógłby dostawać jakieś środki przeciwbólowe przez
      najbliższe godziny po zabiegu. Gołańczyk powiedział , że absolutnie takich
      rzeczy się nie praktykuje , bo pies ma leżeć z podkulonym ogonem a nie szaleć a
      jak go nie będzie ta rana bolała to zacznie sobie zrywać szwy albo skakać .
      .............. I wie pani co ? mąż wrócił do domu i nawet próbował mnie
      przekonać , że weterynarze mają rację z tymi środkami przeciwbólowymi...
      dopiero rozmowa z kuzynką - anastezjologiem pracujacym w AM w Klinice Leczenia
      Bólu przekonała mojego męża , że takie nie podawanie środków przeciwbólowych to
      jest potworne barbarzyństwo wobec zwierząt , i że właśnie tym bardziej pies
      będzie niespokojny , rozdrażniony , będzie lizał ranę , która go boli i
      wówczas może próbować rozerwać szwy ...............

      Po tej rozmowie z chirurgiem poproszono mojego męża aby opuścił klinikę i
      zadzwonił o godz. 14-tej.

      3/ Zadzwoniłam o godz.13-tej . pozwoliłam sobie nagrać tę rozmowę
      telefoniczną , wyłącznie dlatego , że byłam bardzo zdenerwowana , Gucio był od
      kilku godzin w obcym , nieprzyjaznym miejscu , miał operację , od 4 dni
      chodziłam zakręcona z tego powodu....jeszcze wtedy myślałam , że jesteście
      lekarzami a nie biznesmenami "od siedmiu boleści " nagrałam aby wszystko
      dokładnie zapamiętać bo wątpiłam w swoje możliwości poznawcze ze względu na
      stan psychiczny w jakim byłam .
      Połączono mnie z kobietą , która powiedziała :
      " Tak , Gucio już jest wybudzony z narkozy , właśnie pobrałam mu krew , bo tak
      mam napisane w zleceniu , jak pani poczeka chwilę to za chwile będę miała
      gotowe wyniki (morfologiczne) . Wycieliśmy psu prostatę , na szczęście nie
      miała żadnych guzów ani innych brzydkich zmian , pies jest wykastrowany ,
      usunęłam psu trzy zęby i oczyściliśmy tę ranę pod ogonem , gruczołów analnych
      nie ruszaliśmy bo okazały sie być w porządku .Było dosyć ciężko , więc
      dostaniecie państwo psa wieczorem z wenflonem . Operacja trwała ponad dwie
      godziny , Szwów jest dużo i na podbrzuszu i pod ogonem , nie wiem ile , nie
      liczyłam . Ja teraz nie mam czasu z panią rozmawiać - WSZYSTKIEGO DOWIECIE SIE
      PAŃSTWO OD LEKARZA , KTÓRY OPEROWAŁ "..." mam już te wyniki . Próby wątrobowe
      mają normę do ok. 40 a pies ma ok 200 "

      4/ godz.18:30 przyjeżdżamy do kliniki po Gucia . Recepcjonistka wystawia nam
      paragon na TRZYKROTNĄ WARTOŚĆ niż umawialiśmy się z Lewińskim . Po ok 20
      min.czekania ktoś wyprowadza naszego psa w wielkim kloszu na głowie .O żadnej
      rozmowie na temat przebiegu operacji nie ma mowy . Nikogo nie ma .Gucio ma
      mokre łapki i wilgotne podbrzusze .

      5/ W domu anastezjolog udrażnia zakrzepły wenflon , podajemy Guciowi
      pyralginę (0,2)dożylnie . Pies jest bardzo spragniony ale wymiotuje nawet po
      łyku wody . Podłączamy kroplówkę ( 200ml) z płynem wielofunkcyjnym
      elektrolitowym aby się nie odwodnił. Następną pyralginę dożylnie dostaje ok 4
      rano .Kolejną o 9-tej.

      6/ W środę rano dzwonię do Lewińskiego . "Na dzień dobry" słyszę od niego : "
      I jak tam ząbki ? podobają się "( sic!). mówię mu , że nawet nie spojrzałam
      jeszcze które zębu mu wyrwali , bo Gucio wymiotuje mimo ,że bardzo chce pić i
      nie sika ( mało nasiusiał tylko zaraz po powrocie do domu z kliniki).Przyznaję
      się do pyralginy przeciwbólowej i elektrolitów . Lewiński aprobuje tę moją
      niesurbodynację...wydaje się być nawet zadowolony ( "może pani mu jeszcze podać
      pyralginę " " ale podawałam dwie godziny temu " " to nic może pani
      dać " ),Lewiński proponuje aby mąż podjechał do kliniki po środki
      przeciwwymiotne do dr Oli i po Hepatil w związku z podwyższonymi próbami
      wątrobowymi ( ale ostrzega mnie , że ten Hepatil to trzeba bardzo umiejętnie
      podać dożylnie : bardzo powoli i na początku zassać krew z wenflonu). Ostrzega
      mnie również że Gucio musi się wysiusiać . Zanoszę Gucia w miejsce , gdzie
      przed chwilą siusiała suczka z cieczką . Udaje się - Gucio porządnie i bardzo
      długo się wysiusiał . Po południu mąż przyjeżdża do Pani na Orła Białego.
      Odbiera zaordynowane przez Lewińskiego ampułki .Prosi Panią o dokładną
      instrukcję jak podać ten Hepatil na wątrobę . Podajemy lekarstwa , mierzymy
      temperaturę ( 38 )Wieczorem nagle pojawia się ciemno granatowy krwiak w miejscu
      oddalonym od szwów o ok 7 cm (qwielkości ok 10 cm kw.) dzwonię do Lewińskiego .
      ten uspokaja mnie , że to pewnie nic wielkiego i że jutro rano Gucia będzie
      przecież oglądał doświadczony chirurg , który psa operował i wszystko się
      wyjaśni ( Byliśmy zapisani na konsultację i zastrzyk pooperacyjny w drugiej
      dobie po zabiegu ).

      7/ W czwartek rano , ok 10-tej przyjeżdżamy na konsultację z Guciem do
      weterynarza , który psa operował.Okazuje się , że Gołańczyka nie ma w klinice .
      Recepcjonistka dzwoni do niego na komórkę i przekazuje mężowi słuchawkę >
      Gołańczyk przeprasza , ale musiał pilnie wyjechać z kliniki , proponuje aby w
      zastępstwie "dr Ola podała antybiotyk pooperacyjny i zbadała psa po zabiegu".

      Podaje Pani antybiotyk pooperacyjny , mierzy temperaturę . Gucio zaczyna
      wymiotować ( żółcią a nie tak jak dotychczas białą spienioną śliną po wypiciu
      kilku łyków wody).Ocenia Pani stan Gucia jak na drugą dobę po operacji jako
      wyśmienity !.Ten granatowy krwiak na brzuchu ( już teraz , po nocy jest rozlany
      na równą połowę brzucha) tłumaczy Pani reakcją alergiczną na golenie !
      Pokazuję Pani drugą połowę brzucha Gucia - bez najmniejszego wylewu
      wewnętrznego , za to z bardzo charakterystycznymi śladami po goleniu ( czerwone
      równe pręgi ).Wydaje mi się to niemożliwe , że tylko po jednej stronie Gucio ma
      uczulenie na krem do golenia, ew. mechaniczne podrażnienie skóry od golarki a
      po drugiej , gdzie był przecież tak samo golony nie ma kompletnie
      nic "granatowego" ). W zdumienie wręcz wprawiło mnie , że podaje pani dożylnie
      Hepatil bez zaciągania krwi i to dość szybko ( nawet to wyrazilam werbalnie ,
      ponieważ trzymalam wtedy Gucia łapkę i specjalnie chciałam się przyjrzeć jak to
      robi fachowiec . Pani mi odpowiedziala , że tak też można bo to zaciaganie krwi
      jest dość trudne . Fakt moja kuzynka poprzedniego dnia dość długo ćwiczyła na
      łapce Gucia aby wykonać ten zabieg prawidlowo , tak jak przykazal Lewiński).
      Zaproponowala pani aby zamiast
    • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 06.02.07, 03:33
      cd.

      Zaproponowala pani aby zamiast zwyklych elektrolitow podawac Guciowi
      glukozę piątkę" . Zapisala Pani( na receptę ) Ranigast w roztworze do podawania
      dożylnego ( wymioty )- stąd znam Pani charakter pisma.Pobrała Pani Guciowi
      krew ( zresztą słusznie i nigdzie w żadnym poście ani tu na gazecie ,
      ani na innych forach dyskusyjnych tego nie podważalam . Wszystko co mogło nam
      przybliżyć wiedzę o faktycznym stanie Gucia było
      wskazane).Zaproponowała Pani " jeśli macie państwo czas , to możecie Gucia
      zostawić tutaj na 4
      godziny i my mu podamy kroplówkę z glukozą ,Ranigastem i kompleksem
      witaminy B ".Ponieważ warunkiem podania tej kroplówki w klinice było :
      pozostawienie przestraszonego i cierpiącego psa samego w miejscu , które
      nienajlepiej mu się kojarzy . Założenie mu ponownie klosza na głowę ( który mu
      zdjęłam zaraz po przyjeździe z kliniki bo taka tuba - 4-krotność długości
      łba - spokojnie 10 główek Gucia mogłabym "wrzucić" do tego klosza -
      powoduje przerażenie uniemożliwia odbieranie bodźców zmysłowych i jest
      bardzo niewygodne - pies nie może się ani położyć , ani nic nie widzi , nie
      słyszy .. Ja rozumiem , że jest to technicznie czasami uzasadnione aby
      ochronić rany , ale w przypadku Gucia , który nawet nie próbował powąchać
      swojego brzucha - niekoniecznie.Być może klinika miała tylko rozmiary dla
      bernardynów , teraz już wszystko wydaje mi się możliwe i dlatego tak
      koszmarnie główka Gucia wyglądała w tym kloszu -jak żarówka w wiszącej
      dużej lampie lampie . ( zmierzyłam przed chwilą ten kołnierz :najszerszy
      obwód 130 cm / długość 50 cm . Dla porównania długość guciowego pyska od
      karku , gdzie zakrwawionymi ( sic!) bandażami przymocowano mu ten kołnierz
      w dniu zabiegu , do czubka nosa wynosiła 14 cm!!! ). Przypuszczam , że to
      niestandartowe mocowanie kołnierza , jak i przerażające wręcz proporcje
      głowy psa w kołnierzu wynikało właśnie z Waszych "świetnych "zapasów
      magazynowych w klinice, bo nawet fluminec , po który mąż specjalnie do
      kliniki przyjechał w środę okazał się być niedostępny ( a Lewiński
      głównie po Fluminec kazał przyjechać , bo metaclopramid i Hepatil kupiliśmy w
      aptece . Dała nam Pani w "zastępstwie" Dexameth...
      Oprócz klosza na czas tej kroplówki , Gucio byłby przywiązany bandażami
      i jeszcze dodatkowo unieruchomiony plastrami aby sie nie poruszył w trakcie
      podawania kroplówki . Obok w klatce leżałby jakiś inny cierpiacy ,
      wyjący po zabiegu pies ( Gucio nie bardzo się "kolegował" z innymi psami , o
      czym uprzedzaliśmy , że pies nie boi sie jedynie chomików ,i nawet przed
      ptakami czuje respekt).
      Podziekowałam Pani bardzo za troskę i zaangażowanie , ale postanowiłam
      jednak sama zdobyć te ampułki z witaminą B . Na Ranigast wypisała nam Pani
      receptę i taką kroplówkę Gucio dostał po powrocie do domu w czwartek.
      Pomimo Pani zapewnień , że stan Gucia jest bardzo dobry i niczym nie
      powinniśmy się przejmować postanowiłam jednak zadzwonić do weterynarza ,
      który zwiał przed naszą wizytą , a który cały poprzedni dzień był
      niedostępny .Od Pani dostałam prywatny telefon do chirurga Jacka Gołańczyka ...


      8/ Zanim jeszcze zadzwoniłam po południu w czwartek do chirurga ,
      dzwoniłam do Pani ( bo tak się umawiałyśmy , że poda mi Pani wyniki krwi
      pobranej w trakcie naszej wizyty z Guciem rano ).Okazało się , że próby
      wątrobowe wróciły do normy( w drugiej dobie po operacji , co potwierdza tym
      bardziej fakt pobierania krwi PO zabiegu w narkozie a nie PRZED podjęciem
      decyzji
      o zabiegu jakimkolwiek! ). A zbadane przez Panią " parametry nerkowe" -
      mocznik(66,6) , kreatynina( 2,0) absolutnie nie wskazywały na ciężką
      mocznicę !.

      9/ W ten czwartek , po południu zadzwoniłam do lek.wet. chirurga Jacka
      Gołańczyka , który operował psa .
      Chciałam go zapytać dlaczego wykonał dodatkową operację
      wycięcia prostaty skoro w ogóle nie było o takim zabiegu mowy. Tym
      bardziej
      że nie było najmniejszych wskazań medycznych do takiego zabiegu ( to
      bardzo krwawa i niebezpieczna operacja u psów jest i nie ma nic wspólnego
      z
      prostą kastracją =" dwoma szwami" . Prostatę " minimalnie powiekszoną"
      się
      najnormalniej w świecie leczy , a mocno powiększona zmniejsza się przy
      zabiegu
      kastracji sama , jedynie bardzo chora prostata jest wycinana , gdy np. pies
      nie
      może już się nawet wypróżniać ). Chciałam się dowiedzieć , dlaczego
      w ogóle
      Gucio byl kastrowany skoro wskazaniem do kastracji była choroba gruczołów

      analnych , które to okazały się być w porządku i ten "wrzód na tyłku"
      to
      nie były gruczoły analne ! I wreszcie chciałam wiedzieć dlaczego badanie
      krwi
      nastąpilo po zabiegu a nie przed bo tak umawialam się z weterynarzem ( że

      zbadają krew aby zorientować się czy Gucio w ogóle może być poddany
      narkozie). Niestety ... rozpoczęłam rozmowę od , jak sie okazało
      zbędnych słów
      " czy mógłby pan ze mną porozmawiać , a jeśli nie teraz to o której
      godzinie mogę zadzwonić".Gołańczyk uciął mi krótko :" mam dla pani
      dwie i pół
      minuty , proszę mówić". W tym momencie najważniejszą rzeczą była dla
      mnie
      informacja jak podawać ranigast w roztworze psu , który waży 10 kg , bo
      czterokrotnie przeczytałam ulotkę leku i nadal nie wiem a ten lek kazala
      podawać dr Ola widząc jak Gucio wymiotuje podczas wizyty w
      klinice. Gołańczyk nie wiedział . Powiedzial , że on Ranigast zna tylko
      w tabletkach , i że
      mam podawać tak jak niemowlakowi" ,, tyle tylko , że na tej ulotce nie
      było
      takich wskazań ani wiekowych , ani wagowych...Zdążyłam jeszcze w trakcie
      tego "limitowanego czasu" zapytać o ten granatowy krwiak na podbrzuszu.
      Gołańczyk odpowiedział mi , że "dr Ola dokładnie mu opisała stan Gucia i
      że krwiak jest poprostu od chusty chirurgicznej ,i nie ma się czym
      przejmować." Podał mi prywatny numer telefonu do dr Oli abym ustaliła z nią
      podawanie tego Ranigastu ( przyznał , że nic nie wie o takich zaleceniach dr Oli
      , ciekawe ? skoro ponoć konsultował sie z nią po naszej wizycie w
      klinice?o czym mnie zapewniał , " że on wszystko wie"). Zadzwoniłam do dr Oli i
      zgodnie z instrukcją podaliśmy dożylnie lekarstwo.
      Wieczorem zdesperowani przerażającym płaczem psa ( Gucio nawet przez
      moment nie zasnął odkąd został wybudzony z narkozy) pojechaliśmy do innej
      lecznicy z Guciem .. Inny Weterynarz
      powiedział nam , że gdyby to był jego pies , to skróciłby mu cierpienie
      i
      podał zastrzyk,,,O świcie pojechaliśmy tam jeszcze raz aby Guciowi
      założyć
      nowy wenflon , bo w nocy musiałam mu wyjąć - łapka bardzo spuchła....
      Gucio
      walczył jeszcze przez cały dzień ,, kilka razy tracił przytomność z
      bólu ,nie miał szans , miał wylew do otrzewnej . Odszedł ,głaskany
      przez nas ,w okrutnym, cierpieniu...
      Miał takie zapłakane , błagające o pomoc oczy a my nie
      potrafiliśmy naprawić tego co mu zrobiliśmy: pozwoliliśmy aby
      zwyrodnialcy w okrutny
      sposób zabawili się jego życiem , Pozwoliliśmy zrobić Guciowi krzywdę
      , bo
      do głowy nam nie przyszło , że weterynarz zakpi sobie z naszej umowy i z

      chęci zysku ( cena X razy trzy) wykona ( on , albo jakaś ucząca się
      praktykantka) dodatkowe
      zbędne zabiegi , podczas których "nóż poszedł za głęboko"....

      W pierwszej chwili , jak Gucio "ostatni raz "westchnął , tak pośmiertnie"

      poczułam ogromną ulgę , że już tak potwornie nie cierpi , że już go
      tak paskudnie nic nie boli , czekałam aż zamknie oczy , aż przestanie na
      mnie patrzeć z taką ufnością i wiarą , że mu pomogę , z takim smutnym
      pytaniem w oczach dlaczego go tam zawieźliśmy , dlaczego go tam zostawiliśmy
      , przecież byl grzeczny , nic nie narozrabiał , nie skarżył się w
      żaden sposób na ten "wrzód na tyłku"?
      Kilka minut przed jego śmiercią powiedziałam do męża : " on umiera
      Rafał " , i rzeczywiście to byl już ostatni taki spastyczny skurcz przepony ,
      po którym Gucio tracił na moment przytomność z bólu ... Trzymałam go za
      łapkę i głaskałam po głowie,,,chciałam żeby się nie bał przejść
      przez TĘCZOWY MOST prosiłam go aby nam wybaczył , nie chcieliśmy mu
      zrobić krzywdy.. zaufaliśmy "sp
    • kinga39-651 Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą 06.02.07, 03:35
      cd.

      przez TĘCZOWY MOST prosiłam go aby nam wybaczył , nie chcieliśmy mu
      zrobić krzywdy.. zaufaliśmy "specjalistom od zwierząt" ( trudno mi przechodzi
      przez gardło słowo lekarz weterynarii ,, w przypadku takich zwyrodnialców -
      biznesmenów dla których etyka i moralnośc nie przekładają się na
      wskaźniki finansowe firmy , którą prowadzą) .
      Następnego dnia rano zadzwoniłam do tego weterynarza i powiedziałam mu ,
      że nie przyjadę na kolejny zastrzyk pooperacyjny" punkt 14:30 w sobotę"
      jak sobie zażyczył , bo Gucia już nie ma ,,, odpowiedział mi , że trudno ,
      Gucio miał PECHA ! ( nie wiem tylko , czy to trudno dotyczyło , ża nie
      zainkasuje następnych 56 PLN za wizytę =zastrzyk czy trudno , że jego
      klinika nie będzie miała pacjenta przez jakiś czas , bo to ,że Gucio nie miał
      szans przeżyć " tego prostego i bezpiecznego zabiegu" to wiedział od
      samego początku , zaraz po operacji i dlatego tak unikał jakiegokolwiek kontaktu
      z nami a nawet w bezczelny sposób ,posunął się do fałszerstwa
      dokumentacji w karcie pacjenta=Gucia).

      Przez następne dwie godziny w piątek wieczorem pocieszałam męża ,
      tłumacząc mu , że ..bardzo dobrze się stało ,że Gucio nie wytrzymał jeszcze
      przez kolejne dwie godziny, że nie dał rady dłużej, bo byłoby nam dużo
      trudniej z tym żyć.
      O 20-tej , bowiem czekał na Gucia następny weterynarz w super ( ponoć )
      wyposażonej klinice weterynaryjnej , który za pomocą RTG , USG , KT miał
      zdiagnozować stan Gucia..
      I gdyby Gucio wytrzymał i przeszedł te badania i gdyby ów weterynarz
      udowodnił nam , że Gucio nie ma najmniejszych szans- pokazując nam zdjęcia i
      wyniki komputerowe...i gdybyśmy musieli podjąć decyzję o zastrzyku
      ........ przecież ludziom takich zastrzyków się nie robi...

      Prolog :
      Ponieważ reakcja weterynarza na wiadomośc o tym ,że pies nie przeżył
      tego ponoć prostego i bezpiecznego zabiegu bardzo mnie zirytowała ,
      poprosiłam o przygotowanie kompletnej dokumentacji medycznej i ustaliłam ,że
      odbiorę te dokumenty w poniedziałek 8 stycznia.Lewiński powiedział mi , że
      "nie ma najmniejszego problemu , wszystko dostanę". W poniedziałek
      zadzwoniłam przed wyjazdem do kliniki wet. aby upewnić sie , że dokumenty są
      przygotowane . Recepcjonistka poprosiła mnie abym przyjechała we wtorek ,
      następnego dnia , ponieważ musi je skserować ,a nie mają własnej kserokopiarki
      . Pojechałam we wtorek . recepcjonistka zaczęła przepisywać z karty
      pacjenta wybi.órcze dane , naradzając się szeptem z gołańczykiem ... Dała mi
      kartkę bez pieczątki lekarza , bez pieczątki zakładu , bez podpisu
      kogokolwiek .Po mojej stanowczej interwencji ( telefon do Lewińskiego)
      recepcjonistka wyszła z kliniki i skserowała tę kartę pacjenta . Okazało się ,
      że na kserokopii są dopisane w późniejszym czasie rozmaite zalecenia ....

      dr Olu byłabym wdzięczna za wskazanie jakiekolwiek mojej "konfabulacji" w
      tym poście.
      Do tej pory nikogo nie ostrzegałam przed Aleksandrą P. - prawdopodobnie
      weterynarzem ze specjalnością kardiologiczną, bowiem wydawało mi się , że
      nie jest pani winna tych zaniedbań i ohydnych praktyk wyłudzania
      pieniędzy. Była Pani jedyną osobą , która w ogóle zechciała ze mną rozmawiać
      i zająć się Guciem ( wydawało mi się , że chce Pani dla Gucia jak
      najlepiej ). W prawdzie sądziłam , że jest pani początkująca praktykantką (
      sposób podawania Hepatilu , "granatowy krwiak jako reakcja alergiczna na
      golenie"...)nie mniej jednak nie utożsamiałam Pani z tymi zwyrodnialcami z
      Orła Białego .Teraz zaczynam mieć wątpliwości ( zarówno kto wykonywał
      tak naprawdę zabieg , jak i jaka była Pani rola w tym nieszczęściu
      ).Dopuszczam też wersję , że stawając po stronie weterynarzy pozbawionych
      elementarnych zasad przyzwoitości poprostu ochrania Pani własne miejsce pracy.
      Zapewniam też Panią , że biorę całkowitą odpowiedzialność zarówno
      moralną , jak i prawną za własne słowa a fakt ostrzeżenia maksymalnej
      liczby właścicieli - opiekunów zwierząt na wszelakich możliwych portalach
      i najrozmaitszych forach dyskusyjnych traktuję jako swój obywatelski
      obowiązek ( zastanawiam się nawet nad medialną pikietą przed " kliniką
      weterynaryjną na Orła Białego ;)).Gdyby dane mi było przeczytać ostrzeżenie o
      waszej klinice w necie między czwartkiem 28 grudnia a wtorkiem 2 stycznia -
      Gucio by nadal żył a po stanie zapalnym pod ogonem nie byłoby śladu !
      Gucio nie był śmiertelnie chory ! wskazanie w ogóle do jakiegokolwiek
      zabiegu na narkozie było bardzo kontrowersyjne ( inni weterynarze takie stany
      zapalne leczą czopkami z antybiotykiem ).

      Również pozdrawiam , życząc sukcesów na drodze zawodowej , może jednak
      u innego ,bardziej ludzkiego właściciela KLINIKI ..





      • Gość: agast Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 09:12
        Pani Kingo nic już nie da kolejne powtarzanie tych samych faktów ,nikt z tej
        kliniki nie przyzna Pani racji niestety.Mój pies też miał tam zabieg wykonywany
        przez DrGołańczyka na szczęście wszystko skończyło się dobrze ,ale opieka po
        operacji wyglądała koszmarnie co chwila inny niezorientowany lekarz oglądał
        naszego psa,każdy miał inne zalecenia,też nie kazano podawać leków p- bólowych
        pies miał zabieg łokcia i tłumaczonoo to tym samym co u pani ,że jak będzie go
        bolało to będzie oszczędzał łapę.Dr Gołańczyk nie znalazł dla nas czasu nigdy
        pomimo ,że stan psa był ok to warto chyba zainteresować się wynikami własnej
        pracy.Ja pani wierzę bo skoro lekarz nie miał ochoty oglądać psa co do, którego
        stanu nie było uwag to co dopiero w przypadku pani psa. Pozdrawiam.
        • Gość: odp Re odp IP: *.icpnet.pl 06.02.07, 10:42
          Witam.Powinien zastanowic panstwo jeden fakt-skoro mozna mnie przez posty
          zidentyfikowac,znaczy to chyba ze wiem co pisze i jestem tego pewna(z pierwszej
          reki).
          Dalej-Pani Kingo-po podaniu Hepatilu krwiak na goleniu?Po pierwsze-byl
          podawany przez venflon na konczynie piersziowej(a nie tylnej ale to
          szczegol),po drugie nie ma powodu by po podaniu iv mial po inm powstac krwiak.
          Po drugie-nie rozumiem i chyba nie zrozumiem dlaczego Pani zmienia bieg
          zdarzen,chociazby odn.naszego kontaktu.Pierwszy naprawde raz sie z czyms takim
          spotkalam.
          Jeszcze raz -ciesze sie ,ze zupelnie przypadkiem weszlam na te strone i
          znalazlam to,co Pani,Pani Kingo tu nawypisywala;i jedyne o co mi tu chodzilo,to
          sprostowanie Pani wypowiedzi chociazby dla innych ,ktorzy to byc moze(i mam
          nadzieje,) przeczytaja .
          Jakiekolwiek dalsze wyjasnienia uwazam za zbedne a czytelnikom pozostawiam
          swobodna i wlasna interpretacje.
          Pozdrawiam.
          Pozdrawiam.
          • Gość: katarzyna Re: Re odp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 12:02
            Szanowni Panstwo,Rozumiem ogromna rozpacz wlascicielki po stracie Gucia i chęć
            uspokojenia wlasnego sumienia i przerzucenia winy na innych, co jasno wynika
            z z korespondencji między nia a dr Olą. Również zmienianie w każdym jej liście
            faktów jest dla mnie oczywiste, że kłamie i chce się "oczyścić".Dziwny to
            psycholog, który po wizycie i usłyszeniu prawdy o stanie zdrowia Gucia
            jest "zdruzgotany". Na co Pani liczyła? Na opowiadanie bajek? Tak rozmawia
            Pani ze swoimi pacjentami? No, no , wspolczuję im... Mam 2 psy i kotkę, od 14
            lat leczę je tylko u lek.wet. Lewińskiego, który jako jedyny w Poznaniu, ma
            specjalizację w leczeniu malych zwierząt. Czemu inni lek.wet jej nie maja ? Bo
            to egzaminy najtrudniejsze do zdania, wiec inni wola robic łatwiejsze
            specjalizacje. To swiadczy juz samo za siebie. Moi trzej przyjaciele
            przechodzili przez rożne choroby i zawsze, dzięki pomocy lek.wet.Lewińskiego
            stawali na 4 łapy. Są w wyśmienitej formie, bo stosowałam sie zawsze do jego
            zaleceń co do leczenia i zywienia. Fakt, nie mieli żadnych operacji, więc nie
            wiem sama po sobie jakim fachowcem jest lek.wet. Gołańczyk, ale od innych
            moich znajomych, od ktorych dostałam "namiar" na lek.wet. Lewińskiego ,
            wiem, że jest bdb chirugiem. Poskładał na przykład potraconego przez
            samochod jamnika moich sasiadów. Z tego co wiem, Klinika ma prawo do nazwy nie
            przez 24 godzinny dyzur, bo inne piwniczne gabinety, w ktorych nie ma nic
            oprócz strzykawek, tez mogłyby miec taka nazwe, Klinika musi miec wsrod swoich
            pracowników lek.wet., ktorzy maja dyplomy specjalistow. A jak wiemy wszyscy,
            takich w Poznaniu jest nie wielu. Jezeli wolicie Państwo leczyc zwierzeta u
            tzw."torbaczy", ktorzy biegaja od mieszkania do mieszkania z torba i nikłymi
            wiadmościami to Wasz wybór. Ja wolę leczyc zwierzeta tam, gdzie jak trzeba to
            zrobią im konieczne badania, bo maja do tego sprzet. Do piwnicy tez nie pójdę,
            bo to niepoważne, skoro nie stać ich na porządny gabinet tzn, że nie są
            dobrzy, bo nie maja wystarczającej liczby pacjetow, zeby taki gabinet
            postawić i dobrze wyposazyc, albo nie zależy im na fachowym leczeniu naszych
            milusinskich, wiec po co mialabym tam iść? Mam za to zaufanie do Kliniki, na
            którą tak nejżdżacie, bo polecało mi ją wielu moich znajomy, bo na innych
            forach jest wychwalana, bo leczone przez lek.wet. Lewińskiego moje zwierzatka
            powracały do zdrowia szybko i bez kłopotów. Nie wierze też w brednie , ze
            właścieciel,leczonego przez nich przez 1/2 roku pieska, musiał płacic 50zł za
            każdym razem. Ja za pierwsza wizyte płaciłam 50 zł, a za każdą następna duzo
            mniej. Nie pamietam dokladnie, ale chyba 20 zł. A to, że leczenie kosztuje u
            nich wiecej niz u "torbaczy" czy w piwnicy, to nie ma się czemu dziwic. Po
            1 to są specjalisci, a po 2 korzystają z bdb leków, a nie ciagle z tych
            samych bo innych nie znaja, i robia róznego rodzaju badania wspierajace
            leczenie. Gdy sami chodzicie do lekarzy to też wybieracie najtańszych czy
            najlepszych? Czy lekarzowi też mowicie , ze leki maja byc najtansze czy
            najskuteczniejsze? Nie wiem ilu pacjetów przyjmuje ta Klinika, na pewno sporo,
            bo kilka razy tam byłam, bo lek.wet. Lewinski na Szczepankowie przyjmuje
            dopiero po 17godz, i ZAWSZE były kolejki. Chcecie mi wmowic, ze ludzie
            czekaja w kolejkach bo lakarze sa do niczego? Nie ma sie tez czemu dziwic, ze
            przy tak duzej liczbie pacjetów, jakaś część z nich umrze. Bardzo wspólczuję
            ich właścicielom. Ale powiedzmy sobie szczerze, ludzie tez umierają i nic na
            to nie mozna poradzic.Od lek.wet. Lewińskiego wiem, że często właściciele
            przyprowadzaja do nich zwierzeta, które byly leczone miesiącami przez innych
            lekarzy, własnie tych z piwnicy, i dopiero, jak zwierzatko juz ledwo dycha to
            pędem do Kliniki. Raz się uda takiego pieska, kotka czy królika wyleczyc ,
            ale innym razem jest już za pózno. I wtedy często wina spada na Klinike,
            właściciel jakoś zapomina o tym, że najpierw biegał w ramach oszczędności do
            piwnicy, a potem, zeby nie mieć wyrzutów sumienia, jak czesto jest juz za
            późno, zjawia się w Klinice. Ja nie zmienie swojego lekarza, bo jestem z niego
            b. zadowolona, podobnie jak wielu innych moich znajomych. A Pania Kinge, czy
            jak tam ma na imie prosilabym o podanie nazwiska, zeby wiedziała jakich
            niezrównowazonych, zakłamanych i rozhisteryzowanych psychologów omijac....
            • Gość: wkurzony Re: Re odp IP: *.icpnet.pl 10.02.07, 03:05
              > A Pania Kinge, czy
              > jak tam ma na imie prosilabym o podanie nazwiska, zeby wiedziała jakich
              > niezrównowazonych, zakłamanych i rozhisteryzowanych psychologów omijac

              Sama jesteś niezrównoważona, kobieto. A jeśli wymagasz od innych podania
              nazwiska, to bądź łaskawa podać najpierw swoje.

              Do moderatora: czy ta pani czasem nie łamie regulaminu swoimi chamskimi
              insynuacjami pod adresem pani Kingi?
            • magda6611 Re: Re odp 06.02.07, 13:19
              Water ! Dr Ola czyta tekst tak samo "starannie" , jak sama go pisze.Chyba
              wszyscy , którzy uczestniczą w tej dyskusji zrozumieli prawidłowo - krwiak na
              brzuchu = diagnoza dr Oli , że to jest uczulenie skóry po goleniu maszynką .a
              lekarstwo na watrobę - HEPATIL został przez nią przynajmniej niestarannie
              podany , wbrew zaleceniom lekarskim ( bez zaciągania krwi z wenflonu i za
              szybko , jak napisała p. Kinga ).
              Natomiast nie podoba mi się ton wypowiedzi gościa - Katarzyny , coś mi się
              wydaje ,że to żona Lewińskiego napisała.

              Pani Katarzyno fakt używania nazwy zakładu weterynaryjnego " Klinika
              Weterynaryjna " w przypadku zakładu czynnego do godziny 22 a nie przez całą
              dobę jest nieuczciwe i wprowadzające w błąd właścicieli zwierząt - bo sugeruje
              CAŁODOBOWĄ opiekę weterynaryjną . Kiedyś , dawno , dawno temu ten zakład
              weterynaryjny był czynny całą dobę . Niestety obroty ze świadczenia usług
              weterynaryjnych drastycznie Wam spadły i trzeba było ciąć wydatki , czyż nie?
              Pewnie też z tego samego powodu nawet prosty lek (Fluminec) jest niedostępny w
              tym zakładzie , więc o jakich extra lekach pani pisze? wam brakuje nawet
              podstawowych leków weterynaryjnych !!!!
              pozdrawiam
              • Gość: katarzyna Re: Re odp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 14:09
                Pani Magdo, juz pisalam wczesniej,ze widac Pani rodzinne powiazania z Pania
                Kinga, lub, ze jest to ta sama osoba. Wpieranie mi, ze jestem, zona
                lew.wet.Lewinskiego jest smieszne:))) i ma na celu jedynie podwazenie
                wiarygodnosci tego co napisalam. Ogarnala Pania zlosc , ze pisze prawde, i nie
                majac innych argumentow wypisuje Pani glupoty, tak, jak te wyzej. No coz, nie
                kazdy jest normalny, kulturalny i prawdomowny. Fakt, ze ktos rozpacza po
                starcie przyjaciela i ma wyrzuty sumienia, ze sie do niej przyczynil, nie
                tlumaczy w zaden sposob szkalowania tych, ktorzy w dobrej wirze, wykorzystujac
                cala swoja wiedze chcieli mu pomoc. Nie wiem czemu Klinika nie jest otwarta
                cala dobe, prosze o to spytac wlascicieli. Natomiast wiem, ze zeby miec nazwe
                Kliniki trzeba zatrudniac lek.wet. specjalistow i wiem to, bo jestem
                prawnikiem, wiec Pani, jako osoba wymyslajaca na poczekaniu powody zmiany
                godzin Kliniki nie moze byc osoba kompetentna. Radze ruszyc do ksiazek i
                poduczyc sie troche zanim Pani cos napisze. Z jedego chociazby powodu : zeby
                sie nie osmieszac :))))
                • lucyfercia Ostrzeżenie przed kliniką na Orła Bialego 06.02.07, 14:43
                  Mogę tylko dziękować Opatrzności, że w porę zostaliśmy ostrzeżeni przez
                  znajomych przed kliniką na Orła Białego. Byliśmy już po wstępnej wizycie z
                  naszą kotką, mieliśmy umówiony termin operacji, ale cały czas miałam
                  wątpliwości, nie podobało mi się wiele rzeczy, popytaliśmy znajomych i całe
                  szczęście, że nam odradzono robienie tam czegokolwiek. Jak usłyszałam, że
                  to "rzeźnia" natychmiast zrezygnowaliśmy z ich usług. Kotka żyje a zabieg miała
                  robiony w klinice na Serbskiej. Całkiem inna atmosfera i inne podejście do
                  zwierząt oraz ich właścicieli.
                  Doświadczenie życiowe uczy, że warto robić rozeznanie w temacie, tzw. wywiad
                  zanim podejmie się ostateczną decyzję, szczególnie jeśli chodzi o tak poważne
                  sprawy jak leczenie.
                  Bardzo współczuję p. Kindze z powodu utraty ukochanego psa.
                • Gość: gość Re: Re odp IP: *.icpnet.pl 06.02.07, 20:01
                  Nie znam włascicielki pieska, nie mam powiązań, nie znam lekarza który by tak
                  usilnie probował coś udowodnić, tylko winny się tak usilnie tłumaczy, ale magda
                  ma rację.
                  Proszę Pani dr. Olu przeczytać powtornie swoje odpowiedzi i znależć w nich
                  własne pomyłki, a jest ich wiele, zanim cokolwiek nowego Pani napisze.
              • Gość: gość Re: Re odp IP: *.icpnet.pl 06.02.07, 19:57
                magda6611 napisała:

                > Natomiast nie podoba mi się ton wypowiedzi gościa - Katarzyny , coś mi się
                > wydaje ,że to żona Lewińskiego napisała.

                Dobry z ciebie detektyw :-)))
                Ja sądzę, że tak moze być, nie slyszałam aby tak zagożale bronić się, myląc
                nawet własne stwierdzenia.
                Brawo :-))))
            • Gość: odp Re: Re odp IP: *.icpnet.pl 06.02.07, 13:21
              Zaznaczam-tomografie komp.mozna JEDYNIE wykonac w Warszawie.Nigdzie indziej.
              Zainteresowanych sprawa Gucia i rzetelnosci przekazywanych danych przez Pania
              Kinge Jaworska odsylam do ponownego przeczytania wszystkich Jej postow oraz
              opisow na portalu Dogomanii,ktore diametralnie roznia sie merytorycznie.Ocene
              sytuacji pozostawiam Panstwu.
                • Gość: katarzyna Re: Re odp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 19:14
                  Jest to odpowiedź na moja prośbęi na pewno mniejsze przestępstwo niż niesłuszne
                  szkalowanie dobrego imienia wymienianych tu wielokrotnie lekarzy, którym
                  doradziłam swoja droga oddanie sprawy do sadu z powództwa cywilnego. Pani
                  Kinga powinna zacząć oszczedzac duze pieniądze , przydadza sie....
                  • m-dyskretna Re: Re odp 06.02.07, 19:19
                    Nie wiem czy sie przydadza czy nie i nie mnie to rozstrzygac. A jezeli
                    koniecznie chciala Pani poznac czyjes dane osobowe (tylko po co), to powinna
                    Pani poprosic o przeslanie ich na adres mailowy. Wstyd, ze takie rzeczy trzeba
                    tlumaczyc prawnikowi...
                    • Gość: katarzyna Re: Re odp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 22:31
                      Nie trzeba tlumaczyc. Uwazam jednak, ze jezeli ktos tak ODWAZNIE anonimowo
                      szkaluje innych, na 2 forach, wypisujac na jednym cos innego niz na drugim,
                      to nalezy mu sie wlasnie upublicznienie jego nazwiska, niech inni, kojarzac to
                      ze znajoma osoba maja lepszy poglad na sprawe:))
                      • m-dyskretna Re: Re odp 06.02.07, 22:35
                        > Nie trzeba tlumaczyc. Uwazam jednak, ze jezeli ktos tak ODWAZNIE anonimowo
                        > szkaluje innych, na 2 forach, wypisujac na jednym cos innego niz na drugim,
                        > to nalezy mu sie wlasnie upublicznienie jego nazwiska, niech inni, kojarzac to
                        > ze znajoma osoba maja lepszy poglad na sprawe:))

                        Usprawiedliwienie godne prawnika. Moze powinnas jeszcze dodac numer telefonu i
                        adres, zeby wszyscy mieli pewnosc, ze wlasnie o te osobe chodzi. W koncu moze
                        sie zdarzyc, ze w Poznaniu i okolicach mieszka wiecej osob o tym samym imieniu i
                        nazwisku...
                        A na przyszlosc - zanim zaczniesz ujawniac czyjes zdanie, skorzystaj z funkcji
                        "kosz"
                  • Gość: Robert Re: Re odp IP: *.icpnet.pl 08.02.07, 23:32
                    To raczej niech klinika przygotuje sie na wypłatę odszkodowań, bo to co
                    reprezentujecie sobą jest żałosne. Po pierwsze nie szkodzić, tego chyba Pani
                    uczyła się (Pani oraz Pani koledzy po fachu) na uczelni i to chyba z powołania
                    wybrała Pani taki kierunek. Więdz radzę zrobić głęboki rachunek sumienia.
              • kinga39-651 Re: Re odp 06.02.07, 20:52
                Byłabym niezmiernie wdzięczna gdyby zechciała Pani opisać te rzekomo
                diametralnie różniące się merytorycznie fakty opisane przeze mnie na
                dogomanii.Jak również wskazanie nieścisłości w moich postach na portalu gazety.
                Nie ukrywam ,że grają we mnie jeszcze bardzo żywe emocje i być może zdarzyło mi
                się wyrazić małoprecyzyjnie w jakimś zdaniu . Niemniej , sklonna jestem raczej
                przypuszczać , że to Pani - dr Olu ma poważne problemy ze zrozumieniem tekstu
                pisanego i stąd takie insynuacje ( jak chociażby kwestia "krwiaka na golenii z
                powodu podania leku na wątrobę " sic!).
                Zastanawiam się w jakim celu podała pani moje nazwisko ?
                Doprawdy chce sobie Pani narobić kłopotów ??
          • Gość: gość Re: Re odp do Pani Oli IP: *.icpnet.pl 06.02.07, 19:53
            > Jakiekolwiek dalsze wyjasnienia uwazam za zbedne a czytelnikom pozostawiam
            > swobodna i wlasna interpretacje.
            > Pozdrawiam.

            Trzecia powtórka tego samego, Czy nie pamięta Pani, ze już pisała kilkakrotnie
            o dalszych wyjasnieniach i zakończeniu ich.
            Więc proszę zakończyć, a nie powtarzać sie.
            Pani Olu sumienia Pani nie wyciszy i niczego nie sprostuje, fakty są faktami.
            A pieska nie ma???
          • kinga39-651 Re: Re odp 06.02.07, 20:37
            nie rozumiem i chyba nie zrozumiem dlaczego Pani zmienia bieg
            > zdarzen,chociazby odn.naszego kontaktu.Pierwszy naprawde raz sie z czyms
            takim
            > spotkalam

            Dr Olu ! niczego nie zmieniam ! Starałam sie b. dokładnie odtworzyć nasze
            spotkanie ( jedyne zresztą).Od tamtego zdarzenia minął miesiąc - doskonale
            pamiętam każdą godzinę od 2 do 5 stycznia i każdą rozmowę telefoniczną . Trudno
            mi się jednak zgodzić z Pani stwierdzeniem np " Przy każdej wizycie w klinice
            mówiliśmy aby Gucia zostawić..",czy też :" Dzwoniłam do pani.." .Pani do mnie
            nie dzwoniła nigdy ! i nikt inny z personelu kliniki weterynaryjnej również nie
            dzwonił ! Podobnie jak nie było żadnych innych konsultacji w Waszej klinice ,
            oprócz tego spotkania z Panią w czwartek .
            Zastanawiam się jaki jest sens tych nieudolnych prób zmiany rzeczywistości
            przez Panią.....
            Pozdrawiam
            • madame_l Re: Re odp 06.02.07, 22:10
              Pani Olu, czy stan Gucia po operacji był konsekwencją komplikacji w trakcie
              zabiegu? (zrozumiałam, że wystapiły wtedy jakies problemy?), czy pani kinga
              została poinformowana o tym co się wydarzyło? Czy może powikłania zostały
              spowodowane, jak to ktos sugeruje, z winy pani Kingi? Pytam dlatego, ze trudno
              mi zrozumieć dlaczego lekarze tej kliniki nie czuli (nie czują) się
              odpowiedzialni za śmierć psa, która nastapiła po rzekomo prostym zabiegu
              chirurgicznym?
              • Gość: rekus Re: Re odp IP: 212.160.93.* 07.02.07, 11:05
                Katarzyno- co to jest klinika, wystarczy wpisac "klinika"w encyklopedi onetu i
                znajdziesz definicje:"Klinika, jednostka lecznictwa zamkniętego podejmująca
                leczenie - jako zadanie podstawowe, a także kształcenie studentów medycyny i
                podyplomowe doskonalenie lekarzy (a także innych pracowników medycznych) oraz
                prace naukowo-badawcze.

                Kliniki podejmują leczenie wysokospecjalistyczne - w ramach szerszych (np.:
                chorób wewnętrznych, chirurgii) lub wąskich specjalności (np.:
                endokrynologiczne, gastrologiczne). W klinikach prowadzone są także przychodnie
                przykliniczne."
                nadal pasuje okresslenie "klinika" do orła bialego?
                • Gość: rekus Re: Re odp IP: 212.160.93.* 07.02.07, 11:08
                  Katarzyno- "lat leczę je tylko u lek.wet. Lewińskiego, który jako jedyny w
                  Poznaniu, ma
                  specjalizację w leczeniu malych zwierząt. Czemu inni lek.wet jej nie maja ? Bo
                  to egzaminy najtrudniejsze do zdania, wiec inni wola robic łatwiejsze
                  specjalizacje."
                  jakiez to inne latwiejsze specjalizacje maja ci gorsi doktorzy?
                  • Gość: rekus Re: Re odp IP: 212.160.93.* 07.02.07, 11:15
                    Katarzyna-"Natomiast wiem, ze zeby miec nazwe
                    Kliniki trzeba zatrudniac lek.wet. specjalistow i wiem to, bo jestem
                    prawnikiem,"
                    marny z ciebie prawnik Katarzynko,i zycze "klinice" bys Ty jej sprawe
                    prowadzila, podaj swoje nazwisko , bysmy nie trafili przypadkiem na Ciebie.
      • Gość: kociara Re: UWAGA ! ostrzegam przed weterynarzem -sadystą IP: *.awacom.net 18.06.16, 12:48
        W klinice na Orła nie dadzą ci wyników badań, chociaż za nie płacisz i są twoje!
        Boją się, że skonsultujesz się z innym wetem i się przekonasz, że tu naciągają klientów i to o wiele drożej niż gdzie indziej.
        To jest chamstwo. Masz prawo iść z wynikami do innych lekarzy i zasięgnąć ich opinii. Z wetami tak jak z lekarzami, są dobrzy i są konowały.
        Zapłaciłam za rentgen kota dwa razy więcej niż za ludzki (zdzierstwo w biały dzień), ale zdjęcia mi nie wydali. Nie dosyć, że musiałam kota trzymać przy zdjęciu i naświetlać się razem z nim (prymitywne metody), to usłyszałam, że zdjęcie jest ich!
        Za jedną babką Gołańczyk wyskoczył przed klinikę, bo zabrała zdjęcie, ale nie zdążył jej zatrzymać. Zdążyła odjechać autem. Szczęściara! Wzięła, bo uważała, że to normalne. Ale nie w tej klinice!

        Nie polecam nikomu tej kliniki!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka