Dodaj do ulubionych

Nie możemy kontynuować naszego wątku:((

21.01.07, 18:22
Nie będzie rekordu, o którym marzył Lucyferciu i Rene:((
Obserwuj wątek
      • lucyferciu Re: Ale cieniasy! 22.01.07, 02:26
        folwarczny28 napisał:

        > Głupie 2500 wpisów i już się "Wyborczej" serwery zapchały????

        Jesteśmy drudzy, których GW wysłała na drzewo. W grudniu zrobiła to w Krakowie

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=43379561

        A wracając do meritum posta;), to muszę z przykrością przychylić się do twojej
        opinii.
      • lucyferciu To jest sprawa polityczna 22.01.07, 02:32
        l.george.l napisał:

        > Jasno było chyba powiedziane, że wątek osiągnie przynajmniej liczbę 6666.

        Właśnie ten 6666 post był dedykowany posłance Sobeckiej Annie i to ona powinna
        interweniować u Naczelnego;)


        > Jako jego autor uprzejmie proszę Szanowną Administrację o zdjęcie blokady.

        Cienko to widzę. To wymaga już interwencji u Naczelnego Górala .... górala ze
        Wzgórz Golan, który ma siedzibę przy 5-tej Aleii
    • redakcja_poznan Złe wieści 22.01.07, 10:41
      Niestety, to nie sprawka cerbericy ani innej zazdrosnej kobiety. To
      automatyczna blokada ze względów technicznych - przy większej liczbie postów
      wjednym wątku forum może się wieszać.
      Ale możecie byc pewni, że pobiliście rekord, którego nikt nie pobije! 2500
      postów!
      • dobrusia_to_ja Re: Złe wieści 22.01.07, 11:20
        redakcja_poznan napisał:

        > Ale możecie byc pewni, że pobiliście rekord, którego nikt nie pobije! 2500
        > postów!

        Ale co to za rekord, skoro w innych miastach też bywają wątki po 2500 postów??:((
        • l.george.l Re: Złe wieści 22.01.07, 11:30
          dobrusia_to_ja napisała:

          [...]> Ale co to za rekord, skoro w innych miastach też bywają wątki po 2500
          postów?? [...]

          Nie pozostaje nic innego jak wyścig na liczbę wątków po 2500 wpisów każdy. To
          jak, zaczynamy?
      • v.i.k.k.a :))) 22.01.07, 11:26
        redakcja_poznan napisał:


        > Ale możecie byc pewni, że pobiliście rekord, którego nikt nie pobije! 2500
        > postów!
        ### Jesli pobilismy rekord to nalezy nam sie wygrana...w postaci odblokowania
        watku:DDD
      • lucyferciu Re: Złe wieści 22.01.07, 11:44
        redakcja_poznan napisał:

        WITAM PANI MONIKO

        Dzięki, że zabrała Pani głos:)


        > Niestety, to nie sprawka cerbericy ani innej zazdrosnej kobiety.

        Oj, nawet takie przypuszczenie tu nie padło. Znamy Pani "czarcie" moce, ale
        żeby aż takie, to nie;)


        > To automatyczna blokada ze względów technicznych - przy większej liczbie
        > postów wjednym wątku forum może się wieszać.

        W związku z tym, czy nie uważa Pani, że już najwyższy czas zainwestować w nowy
        sprzęt i nowoczesne oprogramowanie, które obsłużą znacznie większe wątki? To
        jest dopiero DRUGI przypadek w historii, że nastąpiła blokada, ale czy nie
        uważa Pani, że takich przypadków w przyszłości może być więcej? I co wtedy?
        Tradycyjnie forumowicze mają zaliczyć "drzewo"?:((
        Możeby tak zrobić małą;) zrzutę na jakiś porządny komputer w "centrali"?


        > Ale możecie byc pewni, że pobiliście rekord, którego nikt nie pobije! 2500
        > postów!

        To jest tylko wyrównanie wyniku Koleżeństwa z Krakowa. Rekord, który ma
        ograniczenia techniczne nie może być uznany jako rekord:((

        Pozdrawiam i prosimy o pozytywne myślenie i rozmowy z "centralą":)
        • Gość: Wiaruchna Re: Złe wieści IP: *.icpnet.pl 22.01.07, 15:20
          lucyferciu napisał:
          > > Niestety, to nie sprawka cerbericy ani innej zazdrosnej kobiety.
          >
          > Oj, nawet takie przypuszczenie tu nie padło. Znamy Pani "czarcie" moce, ale
          > żeby aż takie, to nie;)

          Ktoś tu czytać ze zrozumieniem nie potrafi::):)


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=55909177&a=55937853
          • lucyferciu Re: Złe wieści 22.01.07, 16:03
            Gość portalu: Wiaruchna napisał(a):

            > Ktoś tu czytać ze zrozumieniem nie potrafi::):)

            Nooo, od razu doznałem światłości:P
            Gdyby tak jeszcze napisać DRUKOWANYMI literami, to zapewniam, że i sam(a) byś
            zrozumiał(a):>>
      • renepoznan Re: Złe wieści 22.01.07, 16:25
        redakcja_poznan napisał:

        > Niestety, to nie sprawka cerbericy ani innej zazdrosnej kobiety.

        "Inną zazdrosną kobietę" to bym wykluczył. Ale opierając się na agenturze
        wiadomej forumowiczki to "Cerber - ica" jest dośc prawdopodobna. Gwarantuję, że
        jak jedna kobieta napuści na drugą swoich agentów to wiadomości może mieć
        prawidłowe.
        :):):)
    • trajan_bez_ziemi Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 22.01.07, 23:43
      Ludzie! Widzicie problem tam, gdzie go nie ma. Kto Wam zabrania założyć drugi
      wątek pod tym samym, albo innym odowiadającym forumowiczom tytułem z dopiskiem
      np. część II (słownie: druga).

      W trakcie "dyskusji" możecie na bieżąco liczyć posty sumując wszystkie wątki,
      nic nie stoi na przeszkodzie, aby potem sumować już nie posty a wątki każdy po
      2500 postów :D

      Można tak się bawić, aż do znudzenia.
      • lucyferciu Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 22.01.07, 23:49
        trajan_bez_ziemi napisał:

        > Ludzie! Widzicie problem tam, gdzie go nie ma. Kto Wam zabrania założyć drugi
        > wątek pod tym samym, albo innym odowiadającym forumowiczom tytułem z dopiskiem
        > np. część II (słownie: druga).

        Ojej!!!! Na to nie wpadliśmy;) Najbardziej budujący jest ten dopisek "drugi":):):)


        > W trakcie "dyskusji" możecie na bieżąco liczyć posty sumując wszystkie wątki,
        > nic nie stoi na przeszkodzie, aby potem sumować już nie posty a wątki każdy po
        > 2500 postów :D

        Ooo, nie, nie. Najbardziej ekscytujące;) było liczenie postów od początku, aby
        utrafić we właściwą setkę:>>


        > Można tak się bawić, aż do znudzenia.

        Spoko. Akurat ta zabawa aż tak bardzo nas nie nudzi;) A jak się znudzi, to
        zmienimy piaskownicę:):)
        • trajan_bez_ziemi Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 23.01.07, 00:05
          No wiesz, jak czytam takie lamenty nad wątkiem o pierdołach, to aż litość
          człowieka bierze :)

          > Ooo, nie, nie. Najbardziej ekscytujące;) było liczenie postów od początku, aby
          > utrafić we właściwą setkę
          Hehe, naprawdę, zdziwiłbyś się. Znałem człowieka, który "polował" na dopisywanie
          się jako setny, dwusetny etc. Taki tysiączek, albo ostatni post w wątku 2500 to
          by była gratka!

          A jak widzę liczne grono dąży do mnożenia tychże postów. Skoro płaczą, że "nie
          pobiją rekordu" to można odnieść wrazenie, że właśnie o liczenie postów tu chodzi.
          • m-dyskretna Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 23.01.07, 00:13
            >A jak widzę liczne grono dąży do mnożenia tychże postów. Skoro płaczą, że "nie
            >pobiją rekordu" to można odnieść wrazenie, że właśnie o liczenie postów tu >
            >chodzi.

            To byla walka postow z karnawalem :))
            A poza tym jestesmy zwolennikami brzytwy Ockhama i wlasnie dlatego nie
            chcielismy zakladac kolejnych watkow.
            • renepoznan Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 23.01.07, 15:12
              m-dyskretna napisała:
              > A poza tym jestesmy zwolennikami brzytwy Ockhama i wlasnie dlatego nie
              > chcielismy zakladac kolejnych watkow.

              A'propos brzytwy Okhama - mam ciekawy (nie oryginalny zaznaczam) problem,
              mianowicie czy liczba 0,9(9) (czyli zero przecinek nieskończona ilość
              dziewiątek) równa jest 1?
              I co Ty na to?
                • renepoznan Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 23.01.07, 18:50
                  m-dyskretna napisała:
                  > 0,9(9)<1

                  Jesteś pewna?????
                  Matematyka opierająca się na zliczaniu jabłek w koszyku niewątpliwie takie
                  rozwiazanie podpowiada. Ale jednak matematyka zajmuje się nie tylko rzeczami
                  które można sprawdzić w naturze. Istnieją w niej pojęcia które na pozór wydają
                  się realne, ale w rzeczywistości są abstrakcyjnymi konstrukcjami logicznymi.
                  Jedną z takich konstrukcji jest pojęcie nieskończoności.

                  Nie można udowodnić, że coś rzeczywistego jest nieskończone, z bardzo prostego
                  powodu, że żeby udowodnić, że coś jest nieskończone musielibyśmy to najpierw
                  policzyć lub zmierzyć (co oznacza to samo, bo mierzenie to
                  przykładanie "linijki" i liczenie ile razy zmieści się ona na mierzonym
                  przedmiocie), a tego z definicji nieskończoności zrobić się nie da. Jeżeli
                  można skończyć liczyć, to znaczy, że nie jest to nieskończone. Jeżeli nie można
                  skończyć liczyć, to nie ma jak udowodnić.

                  Dlaczego nie można policzyć nieskończoności? Ponieważ gdyby rachować jedną
                  liczbę na sekundę, czy nawet miliard liczb na sekundę, to dalej policzenie
                  nieskończonej ilości liczb potrwa nieskończoną ilość czasu
                    • renepoznan Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 23.01.07, 21:46
                      m-dyskretna napisała:

                      > Przyznaje sie bez bicia - ale ze mnie blondynka :(((
                      > Moge tylko udowodnic swoja wpadke:
                      > 0,9(9)=3x0,3(3)=3x(1/3)=1
                      >
                      > Ide po tepy noz...

                      Nie przesadzaj z tym "tepym nozem". :):):):):)
                      Poza tym sama widzisz - delikatnie inne spojrzenie i Twoja wspaniała matematyka
                      to prawie jak przepisy podatkowe - nikt nic nie wie.
                      A jak spodobał się Tobie wywód w moim wpisie?
                  • dobrusia_to_ja Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 24.01.07, 02:13
                    renepoznan napisał:

                    > Dla wyjaśnienia. Nie ja jestem autorem powyższego wywodu. Ale zakwestionujesz
                    > go? Jeżeli zakwestionujesz, to podaj podstawy i wyliczenia - podaj dowód a nie
                    > przesłanki logicznego załozenia. :):):)

                    Szkoda, że nie może być logicznie, bo nawet taki nierozgarnięty matematyk, jak
                    ja, powie Tobie, że ta Twoja dziewiątka w okresie będzie dążyła do jedynki bez
                    tchu i opamiętania, ale nigdy równa jeden nie będzie;)
                    To trochę tak, jakbyś chciał dogonić miłość Twojego życia i już, już byś ją
                    miał, ale ona wciąż wymykałaby się o ułamek milimetra. Choć akurat ten przypadek
                    może skończyć się sukcesem;;;;;;)))))
                    • renepoznan Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 24.01.07, 09:31
                      dobrusia_to_ja napisała:
                      > Szkoda, że nie może być logicznie, bo nawet taki nierozgarnięty matematyk, jak
                      > ja, powie Tobie, że ta Twoja dziewiątka w okresie będzie dążyła do jedynki bez
                      > tchu i opamiętania, ale nigdy równa jeden nie będzie;)

                      Widzę, że Twoja matematyka zakończyła się na zliczaniu jabłek. Teraz teorie
                      matematyczne poszły juz dalej i tak mało finezyjne rozumowanie nie jest w
                      modzie:)

                      > To trochę tak, jakbyś chciał dogonić miłość Twojego życia i już, już byś ją
                      > miał, ale ona wciąż wymykałaby się o ułamek milimetra. Choć akurat ten
                      >przypadek może skończyć się sukcesem;;;;;;)))))

                      Jeżeli stosujesz takie porównanie to pamietaj, że to gonienie może zakończyć
                      się fatalnie. Takim sumowaniem: 1+1=2; 3; 4; 5; 6; 7;....... . Zależnie od
                      intensywnosci gonienia. Więc Twoje porównanie jest urocze ale też w wiekszym
                      stopniu finezyjne niż rozumowanie jakie zaprezentowałaś wyżej. Potwierdziłaś
                      zatem, że 0,9(9) moze byc równe 1. :)
          • lucyferciu Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 23.01.07, 00:17
            trajan_bez_ziemi napisał:

            > No wiesz, jak czytam takie lamenty nad wątkiem o pierdołach, to aż litość
            > człowieka bierze :)

            Przyznaj się lepiej;) U góry jest literówka;), nie? Chciałeś użyć zazdrość, a
            wyszła litość:>>


            > Hehe, naprawdę, zdziwiłbyś się. Znałem człowieka, który "polował" na
            > dopisywanie się jako setny, dwusetny etc.

            Świr jaki, czy co?;)


            > Taki tysiączek, albo ostatni post w wątku 2500 to by była gratka!

            Łeee tam. Takich to MY mieliśmy po kilka i jakoś się z tym nie obnosimy;)
            Natomiast polowaliśmy na 6666:))))


            > Skoro płaczą, że "nie pobiją rekordu" to można odnieść wrazenie, że
            > właśnie o liczenie postów tu chodzi.

            No przecież już mówiłem, że liczenie nas najbardziej rajcuje:))))
          • dobrusia_to_ja Re: Nie możemy kontynuować naszego wątku:(( 23.01.07, 01:13
            trajan_bez_ziemi napisał:

            > No wiesz, jak czytam takie lamenty nad wątkiem o pierdołach, to aż litość
            > człowieka bierze :)
            >
            > > Ooo, nie, nie. Najbardziej ekscytujące;) było liczenie postów od początku

            A Ciebie co ugryzło?? Hmmm...??
            Ten wątek był o pierdołach, to fakt i takich na forach nie brakuje. Jednak
            chcieliśmy stworzyć taki, w którym nikt nikogo nie obrażał i dokładnie to nam
            się udało. Pisaliśmy o wszystkim, dogryzaliśmy sobie, prawiliśmy złośliwości,
            ale wszystko w granicach nie przekraczających dobrego smaku. I będziemy robić to
            dalej:))))
    • renepoznan Mija dzień!!!! 23.01.07, 22:01
      Mija następny dzień. W moim przypadku ciężki ale udany. A jak w Waszym?
      Należy sie cieszyć tym co przeżywamy. Znaleźć w swym zyciu to co dobre i
      ciekawe. Może zacytuję tu klasyka:
      "Całe życie jest niewolą. Należy więć pogodzić się z losem, jak najmniej
      ubolewać nad nim i chwytać każdą korzyść, jaka z nim się łączy. Żadne położenie
      nie jest aż tak straszne, by człowiek obdarzony równowagą ducha nie znalazł w
      nim jakiejś pociechy"
      (Omnis vita servitium est. Assuescendum est itaque condicioni suae et quam
      minimum de illa querendum et quidquid habet circa se commodi apprendendum:
      nihil tam acerbum est, in quo non aequus animus solacium inveniat).
      Seneka - De tranguillitate animi - O spokoju ducha.

      Dwa tysiace lat temu ludzie mieli podobne odczucia jak my. A może nawet wieksza
      pogodę ducha niz my. Czy naprawdę My dzisiaj potrafimy cieszyć sie dniem?

      Oto kazanie na dzień 23 stycznia Anno Domini 2007r. Chcecie to poczytajcie.
      Chcecie to obśmiejcie.
      Dodatkowo poczytajcie sygnaturkę :):):):):)
        • dobrusia_to_ja Re: Mija dzień!!!! 23.01.07, 22:24
          Gość portalu: m-dyskretna napisał(a):

          > Niestety ten dzien konczy sie smutno - informacja o smierci Ryszarda Kapuscinsk
          > iego.

          To rzeczywiście przykre, jak wielu wspaniałych ludzi odeszło w ciągu kilku
          miesięcy:((

          > Jezeli wpadniesz kiedys na pomysl opublikowania kalendarza z Twoim kazaniem na
          > kazdy dzien, to masz juz jedna czytelniczke...

          A ja to co??!! Masz i drugą, która wolałaby być pierwszą, ale jej się nie udało;))
      • dobrusia_to_ja Re: Mija dzień!!!! 23.01.07, 22:27
        renepoznan napisał:

        > Mija następny dzień. W moim przypadku ciężki ale udany.

        Mój też był ciekawy, choć niełatwy. Mam szczęście trafiać na ludzi, którzy
        dopiero się czegoś uczą: w banku, przy kasie itd. Skąd ja biorę tyle
        cierpliwości??;))
      • renepoznan Mija dzień, smutny dzień !!!! 24.01.07, 21:53
        Mija dzień. Smutny dzień. Dzisiaj odeszła P. Krystyna Feldman. Wczoraj
        Kapuściński. Odchodzą wspaniali ludzie. Przychodzą nowi. Młodsi, wspanialsi.
        Czy lepsi?
        Ale nawet nie o tym chciałem.

        Miałem trochę wolnego czasu i przeglądałem album poświecony sztuce gotyku. I
        tym wspaniałym gotyckim katedrom.
        Średniowiecze. Jak modne i popularne jest mówienie z pogardą o tamtych czasach.
        Kiedyś gotyk nazwano barbarzyństwem. Jak to wykształceni (aż by się chciało
        użyć słowa wykształciuchy – ale to trąca o politykę) , postępowi i nowocześni,
        z wyższością opowiadają o czasach ciemnoty i barbarzyństwa. A czy oni
        rzeczywiście byli gorsi od nas. Mniej wykształceni – w tym formalnym sensie –
        na pewno. Ale czy gorsi?
        Czy nasze czasy wydały takich myślicieli jak św. Tomasz z Akwenu? Czy nasze
        pokolenia były zdolne do wymyślenia i stosowania „Pokoju Bożego? Czy nasze
        pokolenia wydałyby twórców katedr? Czy my bylibyśmy do tego zdolni?
        Owszem. Potrafimy wiele. Owszem, żyjemy na wyższym poziomie. Owszem, stać nas
        na szeroką oświatę. Tylko czy to nasza zasługa czy też tylko tego, że
        znajdujemy się dalej w ciągu pokoleń, niż ludzie średniowiecza.?
        Wiek XIX i XX wydał takich myślicieli jak Marks, Engels, Lenin Stalin czy
        Sartre. Jest się, czym chwalić? Nasze pokolenia wywołały dwie wojny o skali
        światowej. Czy jest się czym chwalić? Nasze już pokolenie nie walczy, bo
        wytworzyła się równowaga strachu. Tamci często nie walczyli, bo zabraniały im
        tego ich wiara czy ich spowiednik. Czy my z takich powodów przestalibyśmy
        mordować?
        Czy stać nas byłoby na budowę przez 100 lat budynku nieprzeznaczonego
        dla „praktycznych” celów? Jak stać było budowniczych wielkich katedr?
        Wyobrażacie sobie w tej chwili rozpoczęcie budowy z świadomością, że nie
        doczekacie końca budowy. Że budynek dokończą dopiero Wasze dzieci czy wnuki? A
        oni to potrafili. Wyobrażacie sobie projekt budynku zmierzającego do Boga?
        Pokazującego wielkość Boga i ludzką tęsknotę do tej wielkości. I to budowanego
        z tak niewielką wiedzą jak budowali oni. Czy nas stać byłoby na to?
        Oczywiście nie zamykam oczy na mankamenty średniowiecza. Ale nie wyciągając
        poszczególnych okoliczności tylko „uśredniając” wielkość epoki – czy my
        naprawdę jesteśmy lepsi? Mądrzejsi? Zdolniejsi?
        Czy nie zatraciliśmy tego, co mieli oni? Zdolności do uniesień ducha
        pozwalających im budować katedry, rzeźbić „Piękne Madonny” czy tworzyć systemy
        filozoficzne idące przeciw ciągotom ludzkim i próbujące nagiąć ludzi do
        działania dla dobra ludzkości a nie dla dobra swego egoistycznego „ja”.
        A my, co wypracowaliśmy? Marksizm, populizm, uleganie motłochowi.
        Czy to dorobek, którym należy się szczycić? Rozwój materialny – oszałamiający.
        Ale w pozostałej sferze rozwoju człowieka - ????????????????????????????


        Oto kazanie na dzień 24 stycznia Roku Pańskiego po Narodzeniu Chrystusa: 2007r.
        Chcecie to poczytajcie.
        Chcecie to obśmiejcie.
        Dodatkowo poczytajcie sygnaturkę :):):):):)
        • l.george.l Re: Mija dzień, smutny dzień !!!! 24.01.07, 22:58
          renepoznan napisał:

          [...]
          > Czy stać nas byłoby na budowę przez 100 lat budynku nieprzeznaczonego
          > dla „praktycznych” celów? Jak stać było budowniczych wielkich kated
          > r?
          [...]

          Może w kolejnym odcinku napiszesz o źródłach finansowania tych wspaniałych
          budowli? Dziś trudno nawet ciemny lud tak wydoić, choć Glemb kombinuje jak koń
          pod górkę.
        • renepoznan Re: Mija dzień, zimowy dzień !!!! 25.01.07, 23:13
          Mija dzień. Mroźny i śnieżny.

          Nawiązując do wczorajszego. Usiądźcie kiedyś w takim prawdziwie gotyckim
          kościele. Polecałbym katedry francuskie ale także i naszą poznańską czy
          gnieźnieńską. W pogodny dzień. Usiądźcie w ławce i wyciszcie się. Za wrotami
          kościoła niech pozostanie motłoch potrafiący zobaczyć i gadać tylko o seksie i
          kasie (oczywiście cudzej a nie swojej – znacie takich – niedaleko szukać)

          Posiedźcie tak w półmroku. Przed Wami szereg kolumn jak wyciągnięte do Boga
          ręce z splecionymi palcami w modlitwie gigantów. Pomiędzy tymi rękami widać
          sacrum: Ołtarz. Z wyobrażeniem Boga. Tak jak Oni kiedyś Go widzieli i jak
          potrafili pokazać. Czy ten widok nie rzuca na kolana?
          Sanctus Deus, Sanctus fortis, Sanctus immortalis, miserere nobis.
          Gloria Patris et Fili et Spiritui Sancto, sicut erat in principio et nunc et
          semper et in saecula saeculorum Amen.
          Sanctus immortalis, miserere nobis.
          Święty Boże, Święty mocny, Święty nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami!
          Chwała Ojcu i Synowi i Świętemu Duchowi, jak było na początku, teraz i zawsze,
          i na wieki wieków. Amen.
          Święty nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami!
          Jakże mały jest człowiek przed tym majestatem. I jakże piękny i potężny, jeżeli
          potrafił to stworzyć.
          Jeżeli będziecie mieli szczęście to traficie na przebłysk słońca. Jak pięknie
          zagrają jego promienie na szkiełkach witraży. Ten groźny Bóg z półmroku gotyku
          okaże się uśmiechniętym dobrym Bogiem chrześcijan. Nie groźnym i mściwym Bogiem
          Izraela lecz dobrym Bogiem św. Franciszka.
          Czujecie to?
          A wywołać te nastroje potrafili projektanci i budowniczowie gotyckich katedr.
          Chyba najpiękniejszego hymnu do Boga jaki w architekturze potrafił stworzyć
          człowiek. Piękne były style następne; renesans, barok, klasycyzm. Ale były w
          pewien sposób wtórne. I do tego skierowane bardziej do człowieka.
          Gotyk dążył do Boga i śpiewał jego chwałę. Chyba nigdy więcej się to w historii
          człowieka nie powtórzyło.
          A jeżeli jeszcze uda Wam się trafić na moment śpiewów gregoriańskich. Czy jest
          coś piękniejszego niż ten powolny mnisi/męski śpiew unoszący się w półmroku
          katedry lub przeplatający się z wielokolorowymi promieniami przebłyskującymi
          poprzez witraże?
          Słyszycie to?

          Oto kazanie na dzień 25 stycznia Roku Pańskiego po Narodzeniu Chrystusa: 2007r.
          Chcecie to poczytajcie.
          Chcecie to obśmiejcie.
          Dodatkowo poczytajcie sygnaturkę :):):):):)
          • lucyferciu Re: Mija dzień, zimowy dzień !!!! 28.01.07, 15:17
            renepoznan napisał:

            > Jeżeli będziecie mieli szczęście to traficie na przebłysk słońca.

            Kilkaktrotnie odwiedziłem światynię TAJ MAHAL w Agrze.

            pl.wikipedia.org/wiki/Tad%C5%BA_Mahal

            Byłem tam o różnych porach dnia i roku. I rzeczywiście największe przeżycie
            było z samego rana o wschodzie słońca. Wtedy właśnie promyki próbowały wedrzeć
            się do środka i stwarzały niepowtarzalny klimat. I co najważniejsze, o tej
            godzinie niewielu było chętnych do zwiedzania.
            • Gość: kiks4 Re: Mija dzień, zimowy dzień !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 19:37
              lucyferciu napisał:

              > renepoznan napisał:
              >
              > > Jeżeli będziecie mieli szczęście to traficie na przebłysk słońca.
              >
              > Kilkaktrotnie odwiedziłem światynię TAJ MAHAL w Agrze.
              -----------
              Obu wam- i Renne i Lucyferciu- tylko można zazrościć. Nie ważne, gdzie i w jaki
              sposób odczuwamy obecność Twórcy wszystkiego- ważne, że odczuwamy. Ale kiedy
              nadejdzie ta chwila, gdy zrozumienie tak prostego faktu dotrze do wszystkich
              zacietrzewieonych, do tych, którzy w imię swojego Boga mordują wyznawców innego
              Boga nie wiedząc, że i jedni i drudzy wielbią tego samego.
              • lucyferciu Re: Mija dzień, zimowy dzień !!!! 29.01.07, 02:07
                Gość portalu: kiks4 napisał(a):

                > Obu wam- i Renne i Lucyferciu- tylko można zazrościć. Nie ważne, gdzie
                > i w jaki sposób odczuwamy obecność Twórcy wszystkiego- ważne, że odczuwamy.
                > Ale kiedy nadejdzie ta chwila, gdy zrozumienie tak prostego faktu dotrze
                > do wszystkich zacietrzewieonych, do tych, którzy w imię swojego Boga
                > mordują wyznawców innego Boga nie wiedząc, że i jedni i drudzy wielbią
                > tego samego.

                Z mojej obserwacji ŚWIATA (przez wiele lat "namacalnie") wiem, że konflikty na
                tle religijnym są wynikiem "licytacji", który Bóg jest ważniejszy. Przebywając
                w sferach odmiennych kulturowo i wyznaniowo w ogóle nie poruszałem kwestii
                związanych z wiarą. I naprawdę wówczas wśród nich można było mieć przyjaciół.
                Natomiast każda dyskusja związana z religią groziła niemal konfliktem
                międzynarodowym. Ale to właśnie o to chodzi, aby nie narzucać swojej wiary i
                być tolerancyjnym wobec innych wiar. Takie nauki również wynikają z każdej
                wiary, a konflikty wiążą się tylko z niewłaściwym jej rozumieniem przez
                niektórych wyznawców sterujących innymi współbraćmi.

                Celowo tu podałem przykład pięknej świątymi, w której byłem kilkakrotnie, a
                odmiennej nam kulturowo, aby z postu Rene nie wynikało, że tylko Bóg katolicki
                pomagał budować tylko te najpiękniejsze świątynie. Owszem, żyjemy w kręgu
                kultury zachodu i właśnie ją najlepiej postrzegamy, gdyż podlegamy jej presji,
                ale świat nie kończy na JUROP, gdzie dalej żyją już tylko smoki i dzikusy;)

                Szokiem było dla mnie jak przebywałem w Indiach w mieszkaniach osób
                wykształconych i niezwykle inteligentnych, kiedy zobaczyłem na ścianach wiszące
                obok siebie obrazy Shivy, Matki Boskiej, Ganesha, Jezusa, posążek Buddy i z
                boku leżał Koran. Na pytanie czy są hinduistami, odpowiadali zawsze przecząco.
                Jakież było moje zdziwienie kiedy otrzymałem taką samą odpowiedź gdy pytałem
                się czy są buddystami, muzułamanami czy chrześcijanami. W końcu nie wyrobiłem i
                zapytałem się bezpośrenio - a w co wierzysz? I jakże to była prosta, a
                jednocześnie PIĘKNA odpowiedź kiedy usłyszałem, że wierzą w MANKIND - w
                LUDZKOŚĆ = CZŁOWIECZEŃSTWO!!!!!
                • kiks4 Budzi się nowy dzień, zaczyna się nowy tydzień 29.01.07, 08:30
                  Dziekuję Lucyferciu za bardzo mądrą wypowiedź. Od dawna podejrzewałem, że
                  fanatyzm religijny, walka z myślącymi inaczej są efektem zamknięcia się w swoim
                  środowisku, kiszenia we własnym sosie.
                  Jest to tez skutek oczyszczenia w dużej mierze Polski z wyznawców innych religii
                  przez wojenne i powojenne wydarzenia.
                  Tolerancja w Polsce zawsze istniała, szczególnie gdzieś na styku kultur, na
                  pograniczach Rzeczypospolitej. Zdrowy rozsądek nakazywał akceptację odmienności
                  sąsiadów, niczym dziwnym nie były małżeństwa mieszane, wytworzyły się nawet
                  uświęcone tradycja obyczaje - dzieci w zależności od płci były wychowywane w
                  wierze jednego z rodziców. Córki - po matce, synowie- po ojcu i nie było
                  dyskusji. Gdyby nie tolerancyjne podejście- to spory i niesnaski na tle
                  religijnym przenosiłyby się do domów czyniąc życie rodzinne niemożliwym.
                  Może kiedy nasze społeczeństwo zacznie więcej podróżować, choćby po Europie- to
                  złagodzi swe nieprzejednane postawy. Na razie zachowujemy się jak Burek, który
                  całe życie spędził przywiązany łańcuchem do budy i gdy ten łańcuch mu zdjęto- on
                  nadal siedzi przy swojej budzie bo innego świata nie zna.
                  -----
                  Festina lente!
                  • renepoznan Re: Budzi się nowy dzień, zaczyna się nowy tydzie 29.01.07, 09:30
                    kiks4 napisał:

                    > Dziekuję Lucyferciu za bardzo mądrą wypowiedź. Od dawna podejrzewałem, że
                    > fanatyzm religijny, walka z myślącymi inaczej są efektem zamknięcia się w
                    swoim
                    > środowisku, kiszenia we własnym sosie.

                    O fanatyźmie to nie ma co mówić. Mamy podobne poglądy.
                    Jednak jak pogodzić religie w zasadzie wykluczające się? Ostatnie dni dały
                    przyklad. Jak naprawdę pogodzić chrześciaństwo z judaizmem? Przecież
                    współczesne (Pawłowe) chrześciaństwo powstało jako zaprzeczenie judaizmu. Na
                    szczeblu teologii to są religie nie do pogodzenia. I powiedziałbym - nawet
                    bardziej ze strony Judaizmu. Oni odrzucają i bedą odrzucać - Chrystusa Mesjasza
                    i jego naukę. Odrzucenie ścisłego powiązania religii z narodowoscią oznaczać
                    też będzie zakwestionowanie tego co pozwoliło im przetrwać. Chrześciaństwo z
                    kolei nie może przecież przyjąć tez judaizmu co do Mesjasza- choc w bardzo
                    duzym stopniu przyjmuje wartości judaizmu.
                    Cały ten dialog chrześciańsko-judaistyczny na tym naprawdę ważnym teologicznym
                    polu to trzepanie piany bez sensu. Zdaje się, że juz wielu kapłanów i teologów
                    to zrozumiało i z tego dialogu się wycofało. Pozostali "oddelegowani
                    funkcjonariusze" dialogu oraz ci, którzy niebezpiecznie zbliżają sie do
                    kwestionowania pryncypiów wiary chrześciańskiej.
                    A na szczeblu stosunków międzyludzkich - jak najbardziej potrzebny - tylko czy
                    trzeba nadawać mu tak religijno-mistyczny charakter?
                    Podobna sprawa zresztą jest z islamem.
                    W tych trzech wielkich religiach choć jedno jest wspólne - wiara w jednego
                    Boga. A co dopiero w pozostałych przypadkach?
                    • lucyferciu 2600;) 29.01.07, 10:10
                      renepoznan napisał:


                      > O fanatyźmie to nie ma co mówić. Mamy podobne poglądy.
                      > Jednak jak pogodzić religie w zasadzie wykluczające się?

                      Właśnie poprzez tolerację i nie ocenianie i wartościowanie religii poprzez
                      TYLKO swój system wartości.
                      I tu znowu wracamy do kwestii, która kiedyś poruszaliśmy - NIE OCENIAJCIE, A
                      NIE BĘDZIECIE OCENIANI.
                      Poza tym gdzie jest powiedziane,że nasz sytem wartości ("zgniłego" zachodu)
                      jest tym jednym jedynym. Tak uważają tylko ludzie, którzy naszą cywilizację
                      traktują jak "pępek świata" niewiele wiedząc o innych kulturach. A to jest już
                      fanatyzm, który niewiele ma wspólnego z człowieczeństwem.
                      -
                      • Gość: kiks4 Re: 2600;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.07, 16:04
                        Czy potrafimy wyobrazić sobie świątynie, która by miała z każdej strony wejście
                        do pomieszczeń różnych kultów i w której równocześnie odbywałyby się tam
                        nabożeństwa różnych religii a po ich zakończeniu wychodzący tłum mieszałby się,
                        ludzie wymienialiby ukłony, zapraszali się na słodkie do domów? I nikt nie
                        oceniałby, która wiara jest słuszniejsza, każdy zaś chwalił jedynego Stwórcę wg.
                        wpojonych mu zasad.
                        Bo skoro jest jeden Wszechświat- to nie może on miec wielu Twórców- wyszłaby z
                        tego straszna kicha. A doświadczenie wskazuje, że we Wszechświecie panuje
                        harmonia i dające się opisac jednolite prawa.
                        • lucyferciu Re: 2600;) 29.01.07, 18:54
                          Gość portalu: kiks4 napisał(a):

                          > Czy potrafimy wyobrazić sobie świątynie, która by miała z każdej strony
                          > wejście do pomieszczeń różnych kultów i w której równocześnie
                          > odbywałyby się tam nabożeństwa różnych religii a po ich zakończeniu
                          > wychodzący tłum mieszałby się, ludzie wymienialiby ukłony, zapraszali
                          > się na słodkie do domów? I nikt nie oceniałby, która wiara jest
                          > słuszniejsza, każdy zaś chwalił jedynego Stwórcę wg. wpojonych mu zasad.

                          Kiksiku!!! Muszę rozwiać Twoje niepokoje, gdyż JA znam takie miejsce na Ziemi.
                          Jest nią Lotus Temple w New Delhi w kształcie kwiatu lotosu

                          maps.pomocnik.com/Lotus-Temple-the-Bahai-temple-in-New-Delhi-India/
                          mapy.pomocnik.com/Lotus-Temple-the-Bahai-temple-in-New-Delhi-Indie/
                          www.bahaindia.org/temple/repute.html
                          www.kamat.com/indica/monuments/636081.htm

                          Nie ma tam określonego Boga, gdzie jest dziewięcioro drzwi wejściowych.
                          A przewodnim mottem jest:
                          "There is one God; mankind is one; the foundations of religion are one."
                          "Jest jeden Bóg, ludzkość jest jedna, podwaliny religii są jedne"
                          Jest to prosty tekst, ale oddaje istotę tego miejsca.
                          Powstaje tylko pytanie, czy MY, ludzie zachodu, jesteśmy w stanie to pojąć i
                          choć odrobinę przełamać się, aby pewne wzorce zachowania czerpać z innych
                          kultur?
                          • renepoznan Re: 2600;) 29.01.07, 19:19
                            Gratulacje Lucyferciu za 2600 post.!!!!!!!!!!!

                            Takeście się koledzy rozmarzyli w swoim idealistycznym podejściu do religii, że
                            aż nie mogę i nie chcę Was sprowadzać na ziemię.

                            Jedno tylko niesmiałe pytanko - czy nie uwazacie, że kilka tysiecy lat rozwoju
                            odrębnych kultur będzie raczej trudno zamazać i sprowadzić wszystko do jednego
                            uniwersalnego wzorca. I do tego kto miałby decydować, co ma się w tym wzorcu
                            znaleść.

                            A ponadto Lucyferciu - wydaje mi się, że pytanie o zdolność do przejmowania
                            wzorców zachowań innych kultur mozna spokojnie zadać także innym ludziom - a
                            nie tylko ludziom zachodu. Jezeli np. znasz choć troche Londyn to wiesz, że
                            akceptacja czy zaadaptowanie kultury europejskiej przez Hindusów i innych jest
                            tam niezbyt duza.

                            Zauważcie, że nie wartościuję kultur. Choc pytania głosno postawione przez
                            Orianę Falacci (?) mozna i powinno sie zadawać nadal i to krzycząc. A jak one
                            były trafne najlepiej swiadczy histeria jaka zapanowała w pewnych srodowiskach
                            po ich zadaniu.

                            Sorry koledzy. Doceniam Wasz idealizm i z pokorą przyjmę wasze stwierdzenie, że
                            jestem twardogłowym i zaściankowym Polakiem nie znającym swiata i nie
                            wychylajacym nosa poza swój ogródek. Ale - diabli nadali - jestem z tego dumny!
                            A zobaczywszy trochą (niewiele byc moze) jakoś nie widzę by Europejczycy byli
                            mało podatni na inne wzorce kulturowe. Wręcz mam wrażenie, że to ci "inni" są
                            bardziej niz europejczycy zaskorupiali.
                              • renepoznan Diabli nadali?? 29.01.07, 20:47
                                dobrusia_to_ja napisała:
                                > To do Lucyfercia??;)

                                Być może też.
                                Ale jako zaściankowy polski szowinista kieruję to głównie do Boruty. Polskiego
                                diabła, szlachciury. z wszystkimi jego wadami i zaletami. Z zakutym lecz dobrym
                                polskim łbem. Który mogąc pojechać z Napoleonem do Francji, wolał pozostać w
                                łęczyckich bagnach bo nie chciał być swiadkiem klęski człowieka, który był
                                nadzieją Polaków i który jakąś tam Polskę chciał odbudować.
                                Diabła, który w 1939 r przeprowadzał żołnierzy Armii Poznań przez łęczyckie
                                bagna.
                                (zna się literaturę :):):) )

                                Kieruję to do Rokity - polskiego chłopskiego diabła. Który był i złosliwy i
                                szlachetny. Groźny i dobrotliwy do swoich. Który dawał się nabierać Polakowi
                                ale nie tym pludrom niemieckim.

                                :):):)

                                No widzisz - jaki ze mnie szowinista:):):):):):)
                            • lucyferciu Re: 2600;) 29.01.07, 20:54
                              renepoznan napisał:

                              > Gratulacje Lucyferciu za 2600 post.!!!!!!!!!!!

                              Dzięki. Tak jakoś wyszło;)


                              > Takeście się koledzy rozmarzyli w swoim idealistycznym podejściu do
                              > religii, że aż nie mogę i nie chcę Was sprowadzać na ziemię.

                              Bynajmniej moje rozważania nie mają charakteru idealistycznego, tylko jak
                              najbardziej realistyczny, gdyż oparte są na konkretnym przykładzie.


                              > Jedno tylko niesmiałe pytanko - czy nie uwazacie, że kilka tysiecy
                              > lat rozwoju odrębnych kultur będzie raczej trudno zamazać
                              > i sprowadzić wszystko do jednego uniwersalnego wzorca.

                              No to wnioskuję, że odrębne kultury należy od siebie izolować. Tak?


                              > I do tego kto miałby decydować, co ma się w tym wzorcu znaleść.

                              A dlaczego to miałby KTOŚ konkretny decydować o wzorcu. Wzorzec też może
                              ewoluować wraz z ludzkością. I to długimi latami. A tak naprawdę tu nie chodzi
                              o wzorzec dla religii czy kultury, tylko chodzi o zwykłe podejście jednego
                              człowieka do drugiego mającego inną wizję świata.


                              > A ponadto Lucyferciu - wydaje mi się, że pytanie o zdolność do przejmowania
                              > wzorców zachowań innych kultur mozna spokojnie zadać także innym ludziom - a
                              > nie tylko ludziom zachodu. Jezeli np. znasz choć troche Londyn to wiesz, że
                              > akceptacja czy zaadaptowanie kultury europejskiej przez Hindusów i innych
                              > jest tam niezbyt duza.

                              Jeżeli chodzi o Hindusów, to moje obawy są najmniejsze. Stopień asymilacji
                              ludzi z kręgu kultury muzułmańskiej przebiega dużo wolniej. To co my widzimy to
                              jest 1-2 pokolenia, a wspólne "podpatrywanie" kultur i ich ewentualna
                              akceptacja trwa dużo dłużej


                              > Sorry koledzy. Doceniam Wasz idealizm i z pokorą przyjmę wasze stwierdzenie,
                              > że jestem twardogłowym i zaściankowym Polakiem nie znającym swiata i nie
                              > wychylajacym nosa poza swój ogródek.

                              To znaczy, że wybrałeś wariant prostszy i wygodniejszy;)


                              > Ale - diabli nadali - jestem z tego dumny!

                              Ja nie mam z tym nic wspólnego:):):):)


                              > A zobaczywszy trochą (niewiele byc moze) jakoś nie widzę by Europejczycy byli
                              > mało podatni na inne wzorce kulturowe. Wręcz mam wrażenie, że to ci "inni" są
                              > bardziej niz europejczycy zaskorupiali.

                              Ależ my nie mówimy o wzorcach, tylko o sposobach podejścia do świata i innych
                              ludzi, które występując w innych kulturach mogą być dla nas całkiem atrakcyjne.
                            • Gość: lucyfercia Re: 2600;)_pozwolę sobie zabrać głos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 10:19
                              > Takeście się koledzy rozmarzyli w swoim idealistycznym podejściu do religii,
                              że aż nie mogę i nie chcę Was sprowadzać na ziemię.
                              > Jedno tylko niesmiałe pytanko - czy nie uwazacie, że kilka tysiecy lat
                              rozwoju odrębnych kultur będzie raczej trudno zamazać i sprowadzić wszystko do
                              jednego uniwersalnego wzorca. I do tego kto miałby decydować, co ma się w tym
                              wzorcu znaleść.
                              > A ponadto Lucyferciu - wydaje mi się, że pytanie o zdolność do przejmowania
                              wzorców zachowań innych kultur mozna spokojnie zadać także innym ludziom - a
                              nie tylko ludziom zachodu. Jezeli np. znasz choć troche Londyn to wiesz, że
                              akceptacja czy zaadaptowanie kultury europejskiej przez Hindusów i innych jest
                              tam niezbyt duza.
                              > Zauważcie, że nie wartościuję kultur. Choc pytania głosno postawione przez
                              Orianę Falacci (?) mozna i powinno sie zadawać nadal i to krzycząc. A jak one
                              były trafne najlepiej swiadczy histeria jaka zapanowała w pewnych srodowiskach
                              po ich zadaniu.
                              > Sorry koledzy. Doceniam Wasz idealizm i z pokorą przyjmę wasze stwierdzenie,
                              że jestem twardogłowym i zaściankowym Polakiem nie znającym swiata i nie
                              wychylajacym nosa poza swój ogródek. Ale - diabli nadali - jestem z tego dumny!
                              > A zobaczywszy trochą (niewiele byc moze) jakoś nie widzę by Europejczycy byli
                              mało podatni na inne wzorce kulturowe. Wręcz mam wrażenie, że to ci "inni" są
                              bardziej niz europejczycy zaskorupiali.

                              Witam Rene. Pozwolę sobie tym razem zabrać głos na waszym forum :)

                              Mam nadzieję, że mimo wszystko nie zniechęcisz się i dalej będziesz pisać
                              ciekawe kazania na kolejne zimowe dni. Czyta się je z dużą przyjemnością i do
                              tego mają ten walor, ze pobudzają do zdrowej polemiki, nawet mnie (jedynie
                              obserwatora).

                              Na pocieszenie dodam, że my też dopóki nie wyjechaliśmy poza Europę to żyliśmy
                              w przeświadczeniu, że jesteśmy tzw. kulturowym "pępkiem świata". Dopiero
                              zderzenie z całkiem inną kulturą Dalekiego Wschodu dało nam wiele do myślenia i
                              przebudowało trochę nasz światopogląd. Pewnie tak samo by było gdybyśmy
                              pojechali do Afryki, Ameryki czy Australii. Ponieważ nie tylko podróżowaliśmy,
                              ale też żyliśmy wśród tych ludzi postanowiliśmy zaakceptować ich inność, ich
                              kulturę, religię itp. itd. Nikt nikomu niczego nie narzucał. Jeśli przyjmiesz
                              postawę obserwatora i przestaniesz myśleć schematami i uruchomisz choć minimum
                              tolerancji to możesz wiele się od nich dobrego nauczyć. Możesz też krytykować
                              jak ci się coś nie podoba. Wolna wola.

                              Lucyferciu zapomniał dodać, że oprócz zwiedzania przepięknych miejsc i światyń
                              było nam dane jakiś czas mieszkać z dzieckiem w miejscu , gdzie obok siebie
                              żyją ludzie różnych wyznań: muzułmanie, hinduiści, buddyści, konfucjoniści,
                              przeróżne odłamy chrześcijan itp. itd. a pomimo to kraj ten gospodarczo prężnie
                              się rozwija i jest zaliczany do najbardziej agresywnych "Tygrysów Azji".

                              Wiem, zabrzmiało to jak bajka, ale okazuje się, że na tym świecie pełnym chaosu
                              jest to możliwe. Jest takie stare polskie przysłowie: "zgoda buduje, niezgoda
                              rujnuje" i myślę, że w tym przypadku pięknie się sprawdza bo wszystko zależy od
                              priorytetów, od tego co chce się w danym momencie osiągnąć, czy chce się kogoś
                              ujarzmić i narzucić mu swój "jedynie słuszny punkt widzenia" czy też pomimo
                              różnic coś fajnego osiągnąć. Niestety odnosi się to do wszystkich sfer naszego
                              życia. Myślę, że nie można i nie należy budować "uniwersalnego wzorca", bo to
                              się nigdy nie uda. Interesujesz się historią to doskonale o tym wiesz. I nie
                              chodzi tu też o bezmyślne przejmowanie wzorców zachowań z innych kultur ani o
                              zamazywanie czy wartościowanie innych kultur, bo to bez sensu. Każdy z nas jest
                              inny i tą inność należy uszanować. Raczej chodzi o to, aby tak jak pokazywał
                              nam to całym swoim życiem JP2 wychodzić do ludzi, szukać tego co nas łączy a
                              nie podkreślać to co nas dzieli i narzucać swoją wolę innym.

                              A to czy ktoś jest "zaskorupiały" czy nie, czy też "nie wychyla nosa poza swój
                              ogródek" to zależy tylko i wyłącznie od niego i nie ma to żadnego związku z tym
                              jaki ma kolor skóry i jaką religię wyznaje i gdzie mieszka. Równie dobrze może
                              być "zaskorupiałym kosmitą" ;) Świat możemy zmieniać pod warunkiem, że najpierw
                              zaczniemy zmiany od siebie, bo niestety świat pełen jest przeróżnej maści
                              fanatyków.

                              To by było na tyle.

                              Serdecznie pozdrawiam :)
                              lucyfercia
                              • renepoznan Re: 2600;)_pozwolę sobie zabrać głos 30.01.07, 21:19
                                Gość portalu: lucyfercia napisał(a):
                                > Witam Rene. Pozwolę sobie tym razem zabrać głos na waszym forum :)

                                Witam "Piękniejszą część piekła" :):):):)
                                Miło, że nasz zwariowany watek przyciaga jednak innych i rozwija sie w
                                interesującą dyskusję. Przy czym wyrażam nadzieję, że nawet w przypadku gdy nie
                                zgodzimy sie ze wszystkimi swoimi twierdzeniami to zostaniemy z szacunkiem
                                (choć może bez zrozumienia) dla poglądów innych. Zgodnie z tym co napisałaś.

                                Pierwotnie nie chciałem tego tematu kontunuować bo - chyba słusznie - wydawało
                                mi się, że mijamy sie z argumentami. Ja kładłem nacisk na zlewanie sie,
                                docieranie postaw i kultur. Wam - jak wynika z Twoich wyjasnień - raczej
                                chodziło o wzajemny szacunek i tolerancję dla odmienności. To co u nas wyraża
                                powiedzenie: Żyj i daj żyć innym". Też w zasadzie zgadzam się z tym, że nalezy
                                szanować i tolerować inne obyczaje, inną religię, inną
                                kulturę. Mozemy jej nie akceptować, mozemy ją krytykować ale uszanujmy
                                prawo "innych" do życia wg ich wzorów kulturowych czy religijnych. I powinno to
                                działać we wszystkie strony. Jezeli mój sasiad jest hinduistą, muzułmaninem czy
                                animistą to mam to uszanować. Nie zabraniać mu zyć wg jego obyczaju.
                                Dobrze zrozumiałem Wasze poglady??? Jeżeli tak to są one prawie moimi pogladami.

                                Dla wyjasnienia. Jestem Europejczykiem, Polakiem, Wielkopolaninem,
                                Poznańczykiem i jestem z tego dumny. Żyję w tej kulturze, najbardziej mi ona
                                odpowiada i pewno juz nigdy ani religii ani obyczajów nie zmnienię. Ale nie
                                uważam by ta kultura była pępkiem swiata. Historia jest nauczycielką życia i
                                dużo daje - także uczy pokory. Ale także krytycznego spojrzenia na świat. A to
                                czasami warto czynić.

                                Wracając do poszanowania innych sposobów zycia. Zgoda. Też mi sie nie podoba
                                wtrącanie się kogokolwiek w obyczajowość danych grup, rodzin czy narodów.
                                Dlaczego wsadzono do więzienia tego Etiopczyka - za obrzezanie swojej córki -
                                czyli za to co jest głęboko osadzone w ich kulturze. Dlaczego potępiamy
                                muzułmanów zabraniajacych swoim dziewczynom chodzenia z odsłoniętą twarzą.
                                Dlaczego potepiamy tych, którzy zgodnie z swoim obyczajem i kulturą nie
                                pozwalają im chodzić do szkoły. Dlaczego nie pozwalamy muzułmanom bronic honoru
                                ich i ich rodzin w sposób w jaki jest to przyjęte w ich kulturze. Dlaczego z
                                kolei muzułmanie nie moga zrozumieć naszego feminizmu i roli kobiety w
                                rodzinie. Dlaczego wytępiono (choć ponoć nie do końca) zwyczaj sati. Dlaczego
                                dziwimy się , że w Chinach w domu koniecznie musi byc chłopiec a nie córka - i
                                potepiamy logiczne konsekwencje tego wzorca kulturowego. Dlaczego zniszczyliśmy
                                życie i tradycje Burów w Afryce Południowej. Dlaczego krytykujemy i coraz
                                częsciej nie pozwalamy muzułmanom dokonywania uboju rytualnego? Na szczęscie
                                nie krytykujemy już uboju rytualnego w rzeźniach koszernych. Dlaczego potępiamy
                                rytuały światynne Azteków czy Majów?
                                Mam wymieniać więcej takich zgrzytów i ingerencji kulturowych? - chyba nie ma
                                potrzeby. Przypuszczam, że wymienilibyscie ich więcej - lepiej znacie Daleki
                                Wschód.

                                Poszanowanie cudzej kultury jest wielkim osiągnięciem. Niech każdy żyje wg
                                swoich zasad. Szanujmy innych, bysmy mieli prawo żądać poszanowania dla nas.
                                Zgadzam się w pełni z Twoim - jeżeli je dobrze rozumiem - stanowiskiem. Jednak
                                z drobnym ale - nie chciałbym jednak go rozwijać - wybacz.

                                Przepraszam za odrobinę ironii w powyższym tekscie. Próbuję po prostu wskazać,
                                że nie jest to taka prosta sprawa jakby sie chciało.
                                I ponownie podkreślam - nie uważam kultury europejskiej za pępek swiata. Tylko
                                tak się składa, że mi najbardziej ona odpowiada. Co nie znaczy, że inne
                                traktuję jako zdecydowanie gorsze. Natomiast czy nie widzę ich wad ???? Pewno
                                tak samo jak wady mojej/naszej kultury.

                                Pozdrawiam. I proszę o częstszą obecność na forum. Przypilnujesz Lucyfercia bo
                                czasmi za dużo "kokietuje" forumowiczki. Ku naszej - pozostałej męskiej częsci
                                forum - zazdrości i zawiści.
                                (no to się zemściłem za podgadywanie mojej żonie)
                                ( hihihihi :):):):) )


                                Rene
                                • Gość: lucyfercia Re: 2600;)_pozwolę sobie zabrać głos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 15:45
                                  > Witam "Piękniejszą część piekła" :):):):)

                                  Ha! Ha! Uważaj, bo może jestem jednak tą wredniejszą częścią ;)

                                  > Miło, że nasz zwariowany watek przyciaga jednak innych i rozwija sie w
                                  interesującą dyskusję.

                                  Bardzo mi się twoje podejście do tej dyskusji podoba i cieszę się, że mimo
                                  wszystko wątek ten kontynuujesz.

                                  > Pierwotnie nie chciałem tego tematu kontunuować bo - chyba słusznie -
                                  wydawało mi się, że mijamy sie z argumentami.
                                  Dobrze zrozumiałem Wasze poglady??? Jeżeli tak to są one prawie moimi pogladami.

                                  Bardzo dobrze zrozumiałeś nasze poglądy, widzę, że są one w dużej mierze
                                  zbliżone. Jest to niestety bardzo trudny temat do dyskusji, bo przy okazji
                                  trzeba pamiętać też i o tym, że żyjemy w dobie powszechnej globalizacji i czy
                                  nam się to podoba czy nie, na świecie następują zmiany i różne wzorce
                                  przenikają się nawzajem. W końcu żyjemy w "globalnej wiosce" a świat
                                  się "skurczył i to bardzo. No i też trzeba pamiętać o odrobinie krytycyzmu. Nie
                                  myśl sobie, że wszystko mi się podoba i wszystko bez zmrużenia oka popieram.

                                  > Dla wyjasnienia. Jestem Europejczykiem, Polakiem, Wielkopolaninem,
                                  Poznańczykiem i jestem z tego dumny. Żyję w tej kulturze, najbardziej mi ona
                                  odpowiada i pewno juz nigdy ani religii ani obyczajów nie zmnienię.

                                  Absolutnie nie wypieram się własnych korzeni, też jestem z nich dumna i jak
                                  dotąd nie zmieniłam wiary. Jak to się mówi "wszędzie dobrze ale w domu
                                  najlepiej". Ale obserwacja innych napewno poszerza światopogląd i uwrażliwia a
                                  podróże wciągają.

                                  > Mam wymieniać więcej takich zgrzytów i ingerencji kulturowych? - chyba nie ma
                                  potrzeby. Przypuszczam, że wymienilibyscie ich więcej - lepiej znacie Daleki
                                  Wschód.

                                  Myślę, że trudno nam uszanować czyjąś inność, inny sposób życia, bo po pierwsze
                                  jest to coś czego nie rozumiemy, często nie mieści się nam w głowie taki sposób
                                  postępowania a po drugie nie zadajemy sobie nawet minimum trudu aby poznać to
                                  coś innego. Łatwiej i wygodniej jest od razu skrytykować to coś czego nie
                                  rozumiemy a co nie pasuje do naszego prywatnego wzorca. Akurat to może jest
                                  kiepski przykład, ale pamiętam jak nie podobało mi się to, że aby wejść do
                                  czyjegoś domu wszyscy musieli zdjąć buty. Było to dla mnie niezrozumiałe (bo u
                                  nas każą ci zdjąć buty np. żebyś nie pobrudził im podłogi czy dywanu a dla nich
                                  jest to coś normalnego, bo dom to świątynia a do niej tez nie możesz wejść w
                                  butach. Przykłady można by mnożyć. Najlepiej jak najwięcej dowiedzieć się o
                                  lokalnych obyczajach aby jak najmniej popełniać gaf.

                                  > Poszanowanie cudzej kultury jest wielkim osiągnięciem. Niech każdy żyje wg
                                  swoich zasad. Szanujmy innych, bysmy mieli prawo żądać poszanowania dla nas.
                                  Zgadzam się w pełni z Twoim - jeżeli je dobrze rozumiem - stanowiskiem. Jednak
                                  z drobnym ale - nie chciałbym jednak go rozwijać - wybacz.

                                  To i tak bardzo dużo, że potrafimy zająć jakieś sensowne stanowisko. Zawsze
                                  będzie jakieś ale.

                                  > Pozdrawiam. I proszę o częstszą obecność na forum. Przypilnujesz Lucyfercia
                                  bo czasmi za dużo "kokietuje" forumowiczki.

                                  Ha! Mam takie dziwne wrażenie, że Lucyferciowi niekoniecznie będzie się podobać
                                  moja częsta obecność na forum ;)
                                  No bo jak tu tak otwarcie "kokietować" forumowiczki?
                                  Zresztą one też milczą jak zaklęte ;)
                                  Boję się, że mi jeszcze "oczy wydrapią". Może lepiej i bezpieczniej zniknąć i
                                  zaszyć się gdzieś w podziemiu ;)

                                  Pozdrawiam :) i czekam na kolejne kazanie na kolejny zimowy dzień
                                  Lucyfercia