Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. Kut...

23.01.07, 21:32
ciekawe ile Ataner zapłacił za zgodę na taki budynek...
zresztą to samo jest na polance ten 12 piętrowy wieżowiec pasuje tam jak dziura w drodze...
    • Gość: bartek Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 23.01.07, 21:45
      Nie jestem entuzjasta Wojewody z PISu - ale tutaj az sie prosi, zeby sie wykazal
      uniewazniajac ta decyzje ;)

      A powaznie na rzecz patrzac - dlaczego w tym miescie polityke przestrzenna
      ksztaltuje (i wymusza) kilku duzych deweloperow. Ta inwestycja wzbudza emocje -
      ale zaloze sie, ze jest takich wiecej w miescie, w trakcie realizacji i juz
      wybudowanych. Moze by tak GW, ktora ma ambicje przeprowadzania publicznych debat
      podjeja ten temat i przesledzila zagadnienie polityki przestrzennej Poznania?
      • Gość: Posen Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 21:55
        Kurzawski razem z Gurawskim to najwieksze szkodniki na architekturze
        Poznania.Uznaja tylko architekture rodem z zza buga typu disco-polo.Sala
        koncertowa AM i Instytut Stomatologii jest tego namiastka.PRL w SARPie nadal
        istnieje.
        • Gość: Posen ATANER = Wstyd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 22:08
          Takie budynki to nawet w PRLu nie stawiano.Czy naprawde nie mozna zaprojektowac
          eleganckiego,stonowanego ,z elegancka elewacja z piaskowca,w spokojnych
          kolorach piaskowych apartamentowca ?Czy nie mozna nawiazac do budynkow
          sasiedniej Dzielnicy Cesarskiej?Czy nie mozna nawiazac do apartamentowcow z
          Londynu,Warszawie(niektore) czy Hamburga.Przeciez ATANER postawil przyzwoity
          budynek Delty?CZy nie mozna tego trendu kontynuowac?Cena za m,etr jest wysoka
          wiec budynek do tej ceny powinien dorownac a nie taka tandeta obnizajaca
          range Poznania.WECHTA z kazda inwestycja proponuje coraz lepsza architekture
          np.apartamentowiec przy ul.Szyperskiej, ATANER tylko kolejne Polanki .!!!
    • Gość: Baloniasta Re: Brak planu zagospodarowania przestrzennego IP: *.devs.futuro.pl 23.01.07, 22:21
      Brak planu zagospodarowania przestrzennego umożliwia przekręty. Przy okazji to
      mamy teraz okres windowania cen i chyba wkrótce balon pęknie. Oby starcili na
      tym tylko developerzy i kombinatorzy.
      • Gość: LC Re: Brak planu zagospodarowania przestrzennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 23:05
        Jest to prawda, ale z drugiej strony MPZP-ny ograniczają autonowmie inwestorom,
        ale w porównaniu do Europy u nas jest to w miarę stonowane, w niektórych
        francuskich miastach nawet dachu nie możesz pomalować sobie na ulubiony kolor
        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Brak planu zagospodarowania przestrzennego IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 00:35
          Nie tyle we Francji co w 3/4 zachodniej Europy. I połowa z tych ograniczeń
          Polsce by się przydała. Choć akurat tej inwestycji jestem zwolennikiem.
        • xaliemorph Re: Brak planu zagospodarowania przestrzennego 31.01.07, 22:42
          I bardzo dobrze. Wystarczy spojrzeć na polską architekturę i jej koszmarki.
          Dlaczego u nas w Polsce wszystko jest tak napaćkane? Tu klocek, tu wieżyczka,
          tu skońsny dach, tu klocek, i ciągle taki galimatias. Czemu nam polakom
          jednocześnie się podoba wygląd i układ architektury na zachodzie a jedncześnie
          nie chcemy być ograniczeni w kształtowania przestrzeni? Albo rybki albo cipki.
          • xaliemorph Re: Brak planu zagospodarowania przestrzennego 31.01.07, 22:44
            Ech pośpiech = literówki
    • Gość: MarPoz Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. Kut.. IP: 213.156.115.* 23.01.07, 22:42
      Niekompetencja pani Marii Strzałko miejskiego konserwatora zabytków jest
      przerażająca.Przecież ta kobieta zupełnie nie nadaje się na to stanowisko.Na
      Pl.Wolności zgodziła się na postawienie jakiś szklanych budek ochraniających
      windy do podziemnego parkingu bo ktoś jej powiedział że tego wymagają przepisy
      budowlane,a później sama przyznała że się pomyliła,a teraz wydała zgodę na
      postawienie 12 piętrowego budynku w takim miejscu!!!
      Przecież to zaraz obok Cytadeli!!!
      A z drugiej strony to ludzie są też dziwni chcąc mieszkać zaraz koło cmentarza i
      torów kolejowych.No ale za kilka lat bedą pewnie domagać się likwidacji torów do
      zacznie przeszkadzać im hałas.
      Swoją drogą to ciekawe kiedy ktos wpadnie na pomysł,że właściwie to na samej
      Cytadeli również można coś zbudować np;hotel?
      • Gość: Posen Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 22:49
        szklane budki na Placu wolnosci musza byc,bo niepelnosprawni jakos musza sie
        poruszac.Sa dosc eleganckie i ladnie uzupelniaja Plac.Gorzej by wygladaly budki
        w wersji pseudohistoryzujacej.
        • Gość: Jakub Dlaczego boicie sie szkla i Ciekawej zabudowy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 22:56
          Problem jest taki ze w tym miescie nigdzie nie moza postawic ciekawej zabudowy
          bo ciagle brak jest planow zagospodarowania, a jakakolwiek proba inwestycji to
          mega problem. Jesli budynek nie pasuje to trzeba STWORZYC do okola taka zabudowe
          zeby pasowal. A nasi urzednic mowia tu nie a innej alternatywy nie podaja. Co
          prowadzi do odstraszania firm deweloperskich.
          • Gość: LC Re: Dlaczego boicie sie szkla i Ciekawej zabudowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 23:07
            A osobna kwestia to że jak powstaje to zaraz larum, że źle nie w tym miejscu.
        • Gość: MarPoz Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: 213.156.115.* 23.01.07, 23:06
          Szklane budy na pl.Wolności absolutnie nie muszą tam się znajdować.Ochraniają
          tylko windy na podziemny parking.A pani konserwator sama przyznała,że
          wprowadzono ją w błąd.Firma parkingowa zaoszczędzi na konserwacji i tyle.
          • Gość: babcia Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.direct-adsl.nl 23.01.07, 23:37
            szklane budy,windy podziemne nienadazam.Kto kogo w blad wprowadza...?Wlasnie,a
            moze by na Cytadeli,w tych ruinach mieszkanka zbudowac.Fasady juz sa.I to
            niemiecka robota.troche szkla i mamy znowu cos nowoczesnego.
            Ludzie ,nie bujcie sie szkla,zabudujcie sie na amen.Hotel Polonez to dopieo
            potega, pamiatka.Wtedy tez byl ktos od architektury miasta? Bylo czy nie ,euro
            czy nie ,12 pieter to za duzo i to jeszcze tam.Poznan historyczny Wzgorze
            Wojciecha ,oaza kultury.Zwalilismy czerwona gwiazde,budujmy nowoczesna.I na
            pociagi wyjscie sie znajdzie .Pod ziemie.Przyszlosc, nieprawda?A narazie ,idac
            na spacer zrobie pare zdjec.Na pamiatke ,znajac zycie.
        • Gość: Piccolo_Jr Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 00:29
          Posen jeżeli twierdzisz że szklane budki na placu wolności są dość eleganckie to się nie obraź ale albo coś u Ciebie z poczuciem smaku alebo ze wzrokiem nie teges.. No chyba że to "dość eleganckie" miało byc napisane;)
          Te budki to szczyt tandety w projekcie a co gorsza w wykonawstwie. Wystarczy się bliżej przyjżeć żeby zobaczyć że powstało to najniższym możliwym kosztem.
          Najtańsze materiały i na dodatek nieestetycznie wykonane.
          Dało się przecież wykonać coś na kształt historyczny albo chociaż bardziej pasujące do placu. Np. kute żelazne elementy i szkło albo chociaż ja wiem jakiś piaskowiec i elementy stalowe. A nie goły beton,malowane na szaro elementy stalowe (normalnie tragedia - no ale najtaniej było a że brzydkie to to...) - na dodatek ubrudzone jakimś gipsem w paru miejscach (tak tak widac za tą szybą)...
        • Gość: JaJo Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.ce.put.poznan.pl 26.01.07, 16:06
          Szklane budki owszem, ale miały być ażurowe i przeźroczyste - a są
          nieprzeźroczyste, i elementami betonowymi.

          Jak zwykle co innego uzgodnienia, a co innego realizacja
      • Gość: LukasK Hotel na Cytadeli IP: 217.153.71.* 24.01.07, 11:50
        > Swoją drogą to ciekawe kiedy ktos wpadnie na pomysł,że właściwie to na samej
        > Cytadeli również można coś zbudować np. hotel?

        Nie miałbym nic przeciwko zbudowaniu hotelu, gdyby wykorzystano projekt majora
        Brese z 1828 roku. Niech jakiś inwestor odbuduje bezsensownie zburzone koszary
        i urządzi w nich co chce.
      • Gość: KK2 Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 22:25
        hotel na cytadeli ma już pozwolenie na budowę
    • Gość: karol Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 23.01.07, 23:13
      I czy nie skończy się to tak samo jak na Polance? Tam wieżowiec postawiono tuż
      nad torami tramwajowymi - nad trasą kórnicką czyli tzw. Ratajskim Szybkim
      Tramwajem (!), któremu wskutek tego ograniczono prędkość do 30 km/h, żeby nie
      hałasował mieszkańcom osiedla. I co to za Szybki Tramwaj - z jednej strony się
      robi trasę przez Most Św. Rocha, byle skrócić czas jazdy, a z drugiej zezwala
      się na stawianie wieżowców nad torami.
      A na Kutrzeby zaraz obok są tory kolejowe - trasa na Warszawę i na Gdańsk.
      Pociągów dalekobieżnych jeździ tam około 30 w jedną stronę - bez zatrzymania na
      Garbarach gdy wyjeżdżają z miasta. Pociągi wracające z Warszawy też się
      przeważnie nie zatrzymują na Garbarach, tylko kilka z tej trzydziestki staje na
      Garbarach w drodze na dworzec główny. Hałas od kolei dla niskiej czy średniej
      zabudowy by tak nie przeszkadzał, bo da się ją jakoś ochronić (ekrany), ale
      przy tak wysokim budynku to się zrobi wielki problem - mamy przykład z wysokimi
      blokami przy Witosa. Tu będzie to samo co tam, a skończy się jak na Polance -
      protesty wobec kolei, na której nam zależy - bo to trasa z Paryża do Moskwy, i
      jak każemy jej jeździć 30 km/h od Junikowa do Antoninka (jak na Polance
      tramwaj), to sobie mogą poszukać innej trasy - z Berlina do Warszawy przez
      Gorzów, Piłę, Bydgoszcz i Toruń. Przypominam, że tak się kiedyś (za Wilusia)
      jeździło, i to całkiem szybko i niewiele dłużej w kilometrach. A prostą linię z
      Poznania do Warszawy (ze Strzałkowa do Kutna) wybudowano dopiero w II RP, w
      latach dwudziestych, i Poznań bardzo się w tę budowę zaangażował, żeby powrócić
      na ten tradycyjny wielki szlak, z którego świadomie, przez cały XIX wiek,
      spychali go zaborcy (m.in. budując trasę kolejową z Berlina na wschód właśnie
      przez Gorzów, Piłę i Bydgoszcz, a nie przez Poznań).
      Teraz możemy bardzo ładnie popsuć to, co w II RP udało się stworzyć. A
      przypomnę jeszcze, że PKP parę miesięcy temu zabrało się w końcu (po latach
      oczekiwań) za modernizację węzła poznańskiego, żeby usprawnić przejazd pociągów
      właśnie od Antoninka do Junikowa. Ale jak to zrobią, to się może okazać, że nic
      z tego, bo wszędzie przy torach wyrosną wieżowce z mieszkaniami. Ten jeden
      skuteczny przykład może przecież zachęcić następnych.
      W kwestii ładu przestrzennego i sąsiedztwa Cytadeli już się inni wypowiadali.
      Ja zwrócę uwagę na wzgórze Św. Wojciecha i tamtejsze dwa kościoły. Od wieków to
      była dominanta górująca na wzgórzu nad zabudową w dolinie Bogdanki i Wierzbaka.
      Teraz nad tymi kościołami będzie górować nowy wieżowiec i stojąc na wzgórzu
      będzie się to czuło. Zabudowa powinna tam uwzględniać historyczny krajobraz -
      przecież na terenach poniżej wzgórza można uzyskać sporo wysokości i kubatury,
      nie zasłaniając specjalnie kościoła. A tak historyczny kościół na wzgórzu może
      się w niektórych ujęciach prezentować zamiast na tle nieba to na tle
      pobliskiego wysokiego bloku mieszkalnego. Czy nie wystarczy nam już jeden
      wysoki Polonez.
      • Gość: no Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 19:24
        tej a;e jak cie sie nie podobają wieżowce to sobie zamieszkaj w kazimierzu nad
        wisłą albo w ciechocinku Poznań jest tak zbudowany że muszą być w nim więzowce
        bo jest mało miejsca pod budowanie
        • Gość: karol Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 20:27
          Czy w Poznaniu już tak nie ma miejsca, że trzeba budować wieżowce? Ile jest
          terenów w centrum zajętych przez parkingi. Nie chodzi tylko o Plac Wiosny
          Ludów, ale i inne miejsca, nawet na starych Jeżycach. Jak pozwolimy stawiać w
          centrum wieżowce, to nigdy nie pozbędziemy się tych dziur w zabudowie - po co
          porządne parkingi podziemne, garaże wielopoziomowe, współczesne kamienice-
          plomby itd., skoro będzie się nadal opłacać trzymać takie niezabudowane
          działki. Właśnie ciągle będzie za dużo miejsce pod budowanie.
          A jak miasto będzie pilnować zabudowy tak jak robiło to przed wojną (sprawa
          PKO - o czym piszę w dalszym poście), to wreszcie może inwestorzy się zabiorą
          za te puste działki.
          Gdyby jeszcze te wszystkie wieżowce były biurowcami, można by rozumieć, że może
          w Poznaniu jest dramatyczny brak powierzchni biurowej w szeroko pojętym centrum
          miasta i rzeczywiście nie ma gdzie czego wcisnąć. Ale wiele z tych wieżowców to
          są po prostu bloki mieszkalne.
          Kazimierz nad Wisłą czy Ciechocinek mają swoją skalę. I o ile chroni się cały
          Kazimierz, to w Poznaniu trzeba chronić centrum miasta - bo to ukształtowany
          przez stulecia obszar, na pewno starszy niż Kazimierz. I ma on swoją skalę,
          odpowiednio większą - skalę dużego miasta o bogatej historii. A wysokie bloki
          mieszkalne trzeba stawiać poza centrum - i proszę nie sugerować, że mi się
          wieżowce nie podobają. Nie podoba mi się konkretna wysokość w konkretnej
          lokalizacji. Po prostu nie podoba mi się przekształcanie rejonu Wzgórza Św.
          Wojciecha w Mix Ratajsko-Winogradzko-Staromiejski. I parę innych mixów, które
          się chce nam zaserwować.
        • xaliemorph Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K 01.02.07, 00:43
          To sobie spójrz na miasta Niemiec. Tam się planuje gdzie buduje się zabudowę o
          dużej wysokości i wyznacza tereny pod tego typu zabudowę. A u nas byle
          napaćkać. A potem ludzie się dziwią czemu w takie niemieckie miasto ładniej
          wygląda niż np. Warszawa bez ładu i składu.
    • Gość: stf ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 23:39
      Czy ktoś przyjżał się planom ???
      nie podoba mi się , że budynek ma aż 12 kondygnacji, ale na szczęście stanie
      przy samych torach, więc widok ma kościoły pozostanie - patrząc od str PST
      wzgórze będzie widoczne pomiędzy Atanerem i Polonezem...
      nie jestem fanem bloków , ale poodbnie jak na Jeżycach zaczynają się w centrum
      pojawiać budynki powyżej 10 kondygnacji - to wynik z cen gruntu... może musimy
      się oswoić z faktem, że zabudowa będzie w mieście wyższa ???
      • Gość: karol Re: ?? IP: *.icpnet.pl 23.01.07, 23:50
        Akurat od strony PST to widok pozostanie, choć nie do końca, bo wzgórze między
        dwoma budynkami to już nie to samo. Jak ktoś jeździ PST to rzeczywiście aż tyle
        nie straci. Gorzej będzie z innych stron (np. od Starego Miasta), z miejsc
        gdzie teraz widać albo skąd można by stworzyć taką perspektywę, np. po
        zagospodarowaniu starej rzeźni i jej okolic po Małe Garbary.
        A co do oswojenia się z tą wyższą zabudową, to jednak są europejskie miasta,
        które pilnują gabarytów zabudowy, właśnie żeby chronić historyczny zabytkowy
        krajobraz i panoramy, i jakoś sobie dają radę. Może właśnie robią to ze względu
        na wysokie ceny gruntu - przy niskich nikt by wysoko nie budował i nie trzeba
        by specjalnie chronić.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu "dziury" w mieście IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 00:57
          Dziury w mieście? Niewykorzystane działki? A jak tego pilnować? Z karabinem, czy
          nakazem?

          Trzeba było słuchać, która z partii miała odwagę postulować zamianę podatku
          gruntowego od powierzchni na katastralny od wartości i na nią głosować. Dodam,
          że pomysł ten forsował od 1997 Balcerowicz. Tylko to może zmusić właścicieli by
          przestali kisić na "święte nigdy" grunty. Wypraktykowane w krajach zachodnich.
          Teraz trzymają sobie grunt, wiedząc, że cena może tylko wzrosnąć. Zaś ich brak w
          obrocie sprawia, że ceny rosną jeszcze bardziej. Ceny rynkowe opierają się o
          zdolność nabywczą kupujących, a nie są wynikiem gry kupującego i sprzedającego.
          Absolutnie chore. Problem dotyczy całej Polski.
          Tak samo powierzchnie biurowe. Ale tu Poznań ma najwiękjszy problem. Nie buduje
          się biurowców, gdyż jest mnóstwo biur w willach. A te opłaca się po prostu kupić
          i wynajmować. Wraz z brakiem przygotowanych gruntów na obrzeżach, ale z dobrą
          konunikacją sprawiają, że Poznań nie jest miejscem do budowania biurowców. Efekt
          -> dużo taniej powierzchni biurowej w willach rozrzuconej po mieście, to
          generuje nieplanowany ruch samochodowy, a w połączeniu z drogimi gruntami i ich
          deficytem obniża to rentowność potencjalnych inwestycji w najpowszechniejsze
          biura klasy B, których znacznie więcej powstaje we 3Mieście, Wrocławiu i Krakowie.
          • Gość: karol Re: "dziury" w mieście IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:56
            Podatek katastralny jest jedynym docelowym wyjściem z tej sprawy, niemniej
            pisząc tekst o dziurach w zabudowie nie zamierzałem poruszać tematu, który jest
            przedmiotem bardzo ostrych dyskusji (a nie tego początkowo dotyczył ten wątek).
            Ja tylko sugeruję, że utrzymywanie wolnych działek w centrum i zabudowywanie
            innych ponad zasadną w danym miejscu (ze względu na ład przestrzenny) wysokość
            może być ze sobą pośrednio powiązane. I może to być jakiś kolejny argument
            przekonujący do podatku katastralnego - uświadamiający, że miasto musi
            prowadzić świadomą i skoordynowaną politykę, od planowania począwszy a na
            podatku skończywszy (i odwrotnie). Bo jeżeli w jednym miejscu się odpuści, to w
            innym się to odbije. Z niekorzyścią dla miasta i mieszkańców.
            A co do willi jest to problem. I zastanawiam się cały czas, na ile mogłyby
            uregulować sytuację (przynajmniej w tych jeszcze nie ruszonych willach) plany
            miejscowe, opracowane dla takich obszarów. Właśnie terenów "nieinwestycyjnych",
            tylko już dawno zabudowanych. Na ile skuteczne by było określenie w planie
            udziału poszczególnych funkcji (chociażby udziału funkcji usługowej w budynku
            mieszkalnym - by był to rzeczywiście dodatek). I czy byłoby to egzekwowane przy
            próbie zmiany sposobu użytkowania. Teoretycznie plan ma określać przeznaczenie
            i parę innych parametrów, ma być prawem miejscowym. Potocznie plan rozumie się
            w kontekście terenów tzw. inwestycyjnych - nowych, pustych. A przecież mógłby
            być robiony i dla "starych" terenów, gdzie niby nic się wielkiego nie buduje.
            Nawet się zastanawiam nad jednym takim przykładem z Poznania, ale nie wiem na
            ile jest on skuteczny.
    • Gość: byly poznaniak Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. Kut.. IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 24.01.07, 05:36
      Brawo dla projektu.
      Poznan pieknieje dzieki takim budynkom.
      Malkontentow nie brak nawet w Poznaniu, ale to nic, sa odwazni ludzie dzieki
      ktorym to miasto jest coraz ladniejsze
      • Gość: kryl Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.07, 08:54
        są firmy w tym mieście, które mogą więcej niż inni...
    • Gość: mk jasne że budować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 09:23
      pamiętajcie, że ten budynek to nie jakiś tam brzydki falowiec, nie jest
      najgorszy, natomiast swoją wielkością zamortyzuje inne wariactwa
      architektoniczne w okolicy, hotel polonez itp.
    • Gość: keczup Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: 217.153.53.* 24.01.07, 09:35
      "- Faktycznie, uzgadnialiśmy projekt budynków. Ja jednak zgodziłam się na
      wywyższenie do ośmiu pięter i taki projekt zatwierdziłam - przekonuje
      konserwator Maria Strzałko.

      - Pani konserwator zgodziła się na 12 kondygnacji. Pod zezwoleniem jest jej
      podpis - zapewnia Milewicz. Strzałko twierdzi, że o 12 piętrach nie było mowy."

      Ktoś sobie k***a jaja robi.
    • Gość: robak46 Re: A ta chałupa przy Garbarach? IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 12:24
      Ile jeszcze koszmarków w tym stylu postawi tajemniczy Ataner i jego wybitni
      architekci?
    • Gość: RAUBER Budynek jest OK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 12:25
      Jest fajny, wysoki :) Takich nam trzeba więcej, tylko trochę ładniejszych.

      Czekamy na wyższe, dwudziesto, trzydziesto,..., stupiętrowe :) Nie możemy
      pozostać dziurą z kurduplowatą zabudową, potrzebujemy drapaczy i parków.
      • Gość: d Nic nie powstanie w tym miescie jak bedziecie tak IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 12:52
        marudzic.Brawo dla Atanera
    • Gość: Andreas Billert Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. Kut.. IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.07, 13:36
      Współczesny rozwój miasta skierowany być winien przede wszystkim na jego
      jakościowy rozwój - tak przestrzenny, jak i społeczno - ekonomiczny i wdrażany
      być w oparciu o europejskie modele zintegrowanego planowania, realizowanego w
      szerokiej przestrzeni porozumień społecznych. Różni to rozwój miasta wieku XXI
      od tego, który skierowany był w przeszłości - w epoce industrializacji - na
      sukcesywne i ekstensywne zagospodarowanie zasobów przestrzennych, oparte o
      modernistyczne przekonanie, ze miasta trzeba "wymyślać na nowo". Służyły temu
      ekscesywnie wywoływane plany miejscowe, nie uwzględniające ani tradycyjnych
      walorów przestrzeni miejskiej, ani ekologicznej ochrony zasobów naturalnych.
      Społeczność akceptowała wówczas taki model rozwoju miasta, dziś Europejczycy już
      go nie chcą a Unia Europejska kieruje do swych krajów członkowskich programy
      wspierające nowoczesny, zrównoważony rozwój miast.
      Niestety, w Polsce wciąż jeszcze stosowany jest staromodny i niebezpieczny dla
      środowiska naturalnyego, historyczno - kulturowego i społeczno - ekonomicznego
      "industrialny" model rozwoju miast. Planowanie - ograniczone do wywoływania
      planów miejscowych - stworzyło przepaść między kulturą urbanistyczną Polski i
      innych krajów europejskich, wynoszącą mniej więcej 50 lat. Jest to wynikiem
      jednostronnej polityki wspierania prywatnego rynku inwestycyjnego
      (deweloperskiego) bez realizowania zintegrowanych i uspołecznionych procesów
      nowoczesnego planowania rozwoju i odnowy istniejących obszarów zurbanizowanych.
      W ten sposób Polska gra w poprzek europejskiego boiska i izoluje się od rozwoju
      europejskiego.
      Wiadomo już od 100 lat, że jednostronne wspieranie nowego budownictwa, bez
      równoczesnego rozwoju jakości starych obszarów zabudowy, przynosi 4 główne i
      katastrofalne dla rozwoju jakościowego miasta skutki:
      1. Dezorganizuje i suburbanizuje przestrzeń miasta, zagarniając coraz to nowe
      obszary naturalne, a w momencie wzrostu kosztów takiej zabudowy na peryferiach,
      lub braku nowych terenów peryferyjnych, inwestycje usiłują zagarniać tereny
      zielone (przypadek Bielnika, wnioski o likwidacji ogródków działkowych,
      pojawianie się pomysłów zabudowy mieszkaniowej na Ostrowiu Tumskim itp.)
      2. Wyprowadza potencjały finansowe mieszkańców miasta i rynek finansowy
      (kredyty) na peryferie miast, zamrażając możliwości inwestycyjne na obszarze
      starego budownictwa - blokada rewitalizacji, lub też kieruje je na tereny
      śródmiejskie, ale z reguły nie na ich odnowę ale na tworzenie tam wyizolowanych
      i destrukcyjnych dla miasta inwestycji, rozbijające przestrzeń miejską, często
      zawłaszczające przestrzeń dotąd publiczną.
      3. W kontekście przestrzeni zurbanizowanych tworzy obszary dobrego
      mieszkalnictwa, wyizolowane od zdegradowanych zasobów
      4. Powoduje negatywną selekcję mieszkańców na starych obszarach miasta (bogaci
      idą do nowych, biedni pozostają w starych zasobach), ich marginalizację oraz
      utratę identyfikacji mieszkańców z ich pogarszającym się otoczeniem, sprzyjając
      procesowi wzmożonej degradacji a następnie slumizacji przestrzeni struktur
      przestrzennych i społeczno - ekonomicznych). Wywołuje powstawanie pustostanów i
      spadek ilości mieszkańców w Sródmieściu.

      Nowe, ekskluzywne budownictwo, w wyniku wspomnianej już jego tendencji do
      izolacji przestrzennej i społecznej, nie przyczynia się więc do jakościowego
      rozwoju miasta nawet wtedy, kiedy jest realizowane na starych obszarach miasta.
      Wręcz przeciwnie, tworzy typowe struktury miast "trzeciego świata", co
      zdiagnozował ostatnio dla Warszawy socjolog miasta - prof. Jałowiecki, jak i
      "zżera" obszary szczególnie atrakcyjne i istotne dla rozwoju jego jakości, które
      winny służyć interesowi i dobru wszystkich mieszkańców miasta. Tworzy się miasto
      posegregowane przestrzennie i społeczno - ekonomicznie. Innymi słowy -
      społecznie niesprawiedliwe i moralnie gorszące.
      W wypadku wspomnianej w artykule inwestycji, dokonuje się jeszcze degradacji
      panoramy miasta. Powoływanie się w tym kontekście na budynek hotelu, jest o tyle
      kuriozalne, że budynek ten nie stanowi już dziś ani waloru przestrzennego, ani
      funkcjonalnego, gdyż jest wynikiem modernistycznych działań urbanistycznych
      epoki industrialnej, która ignorowała tradycyjne walory miasta, chcąc je
      zdefiniować na nowo. Dzisiaj obiekt ten nadaje się już tylko do rozbiórki, nie
      posiadając klasy mogącej zadowolić chociaż minimalnie ambitnego przedsiębiorcy
      hotelowego. W ten sposób tworzyć się pragnie nową jakość przestrzenną miasta XXI
      wieku w oparciu o złą jakość miasta pocz. drugiej połowy wieku XX-tego.
      Odradzałbym tę drogę i zachęcał miasto i społeczność Poznania do przemyślenia
      takiej decyzji oraz otwarcia się na zintegrowany proces planowania i realizacji
      jego rozwoju, oparty na wypróbowanych modelach krajów europejskich. Takim
      modelem jest m.in. Miejski Program Rewitalizacji, w oparciu o system i metodykę
      którego w szczególnym stopniu realizować będzie się mogło nowoczesną i
      europejską politykę rozwoju przestrzennego i społeczno - ekonomicznego
      Sródmieścia. Zyczę poznańskim Architektom i Poznańczykom sukcesu w ich walce o
      jakościowy rozwój ich miasta, a deweloperom włączenia się bardziej nowoczesnymi
      i europejskimi metodami do procesu odnowy jakości śródmiejskich Poznania, aby
      również prywatni inwestorzy (których miasto potrzebuje, mogli szczycić się) swym
      współudziałem w budowaniu nowej jakości swojego Poznania, który nie koniecznie
      budować trzeba na metodach zaczerpniętych z amerykańskich seriali.

      • Gość: RAUBER Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 13:56
        Gość portalu: Andreas Billert napisał(a):
        Tworzy się miasto posegregowane przestrzennie i społeczno - ekonomicznie. Innymi
        słowy - społecznie niesprawiedliwe i moralnie gorszące.


        Że co? Może niech wolny rynek decyduje o tym co sie będzie budować a co nie, a
        nie jakaś socjalistyczna filozofia.
        • Gość: keczup Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: 217.153.53.* 24.01.07, 14:04
          > Że co? Może niech wolny rynek decyduje o tym co sie będzie budować a co nie, a
          > nie jakaś socjalistyczna filozofia.

          Miasto trzeba planować i to z głową. Jeżeli myśleć tylko i wyłącznie w
          kategoriach rynkowych, to z miast zniknęłyby parki, biblioteki itp.
          • Gość: JaJo Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.ce.put.poznan.pl 26.01.07, 16:22
            Na styku wolny rynek - własność publiczna zawsze przedsiębiorcy będą starali się
            osiągnąć zysk kosztem nas wszystkich (nie winię ich - oni mają zmniejszać
            koszty; to miasto musi dbać o sprawy publiczne).
            Likwidacja własności publicznej jest niemożliwa - po pierwsze drogi dojazdowe
            nie mogą być prywatne (bo wtedy za dojazd do domu płaciłoby się wysokie ceny
            takiemu prywatnemu monopoliście), poza tym estetyka jest też własnością
            publiczną. Dlatego miasto musi mieć możliwość obrony - wolny rynek tego nie załatwi
        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:06
          Wolny rynek według PiS, według PO, czy według recept zachodnich :-)))

          Naucz się trochę pojęć. A jeśli je znasz, naucz się je rozumieć.
      • Gość: J Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.gotadsl.co.uk 24.01.07, 14:13
        Gratuluje panu Andreasowi niezwykle madrego i trafnego tekstu. Byc moze jest
        jeszcze nadzieja na powstrzymanie destrukcyjnych zapedow niektorych poznanskich
        deweloperow i wywarcie presji na wladze miejskie aby w sposow wlasciwy
        stosowaly zasade dobrego sasiedztwa. Wydaje sie, ze obecnie nikt w UM wlacznie
        z wydzialem planowania przestrzennego i konserwatorem miejskim pania Strzalko
        nie panuje nad sytuacja i dzialajacy dla zysku deweloperzy w bezwzgledny sposob
        wykorzystuja luki w prawie i dostaja bez problemu zgode na budowe szpecacych
        miasto urbanistycznych koszmarkow.
        Podobnie jak pan Andreas boje sie, ze do czasu wprowadzenia planow miejscowych
        miasto zostanie bezpowrotnie zeszpecone aroganckimi, nie szanujacymi otoczenia
        i wprowadzajacymi balagan przestrzenny wiezowcami tak jak to sie dzieje w USA,
        Azji czy Warszawie. Przykladow jak nie nalezy projektowac mamy tutaj wiele:
        Ataner na Dabrowskiego, Ataner na Poznanskiej czy projektowany wiezowiec Wechty
        przy AE (jest to moim zdaniem wolajacy o pomste do nieba skandal, nie wiem kto
        i w jakich okolicznosciach wydal na to zgode jest to nastepny absurd wynikajacy
        z debilnej interpretacji zasady dobrego sasiedztwa). A przeciez tak blisko mamy
        z Poznania do Berlina, miasta ktore rozwija sie bardzo madrze i prawidlowo,
        dlaczego nie bierzemy z niego przykadu ? A swoja droga, czy nie nalezaloby
        zbadac kulisow udzielania zgody na powstawanie konrowersyjnych, niszczacych lad
        przestrzenny wiezowcow w miescie ? Byc moze nie chodzi tu tylko i wylacznie
        panujacy w UM balagan......
        • Gość: Włodek z Grunwaldu przepraszam, ale co jest nagannego w inwestycjach IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:08
          Atanera na Dąbrowskiego i Poznańskiej? Bez nich Jeżyce wołałyby o pomstę do nieba.
          • Gość: J Re: przepraszam, ale co jest nagannego w inwestyc IP: *.gotadsl.co.uk 30.01.07, 11:23
            Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):

            > Atanera na Dąbrowskiego i Poznańskiej? Bez nich Jeżyce wołałyby o pomstę do
            nie
            > ba.


            Tak, wlasnie Atanera na Dabrowskiego i na Poznanskej. Ten pierwszy bedzie
            wygladal niemalze jak dokladna kopia slynnej warszawskiej "kabiny prysznicowej"
            czyli tureckiego wiezowca na Alejach Jerozolimskich cieszacego sie juz od
            przeszlo szesciu lat opinia jednego z najbrzydszych i wprowadzajacych
            najwiekszy chaos przestrzenny wiezowcow w miescie (jego zla slawa wywiera nawet
            wplyw na sytuacje finansowa wlasciciela, gdyz bardzo trudno wynajmuje sie w tym
            budynku przestrzen biurowa a co za tym idzie stawki sa jak na Warszawe dosc
            niskie). Podobnie jak wiezowiec Atanera, ignoruje on calkowicie otaczajaca
            zabudowe i pomimo tego ze jest otoczony kamienicami o wysokosci 5, 6-ciu
            kondygnacji tworzacymi po jego obu stronach zwarta pierzeje ulicy,
            wystrzeliwuje on w gore niczym ku...tas na wysokosc dwudziestu kilku pieter
            wprowadzajac dookola chaos i zamieszanie.
            Odnosnie projektowanego budynku na Poznanskiej: zupelnie nie rozumiem jak w
            obszarze chronionym przez konserwatora zabytkow moglo dojsc do udzielenia zgody
            na wolnostojacy blok nawiazujacy gabarytami i rozwiazaniami przestrzennymi do
            stojacych nieopodal koszmarkow z czasow komunizmu ? Przeciez w tym miejscu
            jedynym slusznym rozwiazaniem jest kontynuacja istniejacej pierzei ulicy.
            Przypominam, to nie sa dalekie przedmiescia gdzie budynki wolnostojace maja
            racje bytu lecz scisle centrum miasta!!!! Ta inwestycja w niczym nie
            uporzadkuje otaczajacej przestrzeni a tylko poglebi istniejacy balagan
            urbanistyczny. Po wiezowcu Atanera na Dabrowskiego mamy kolejny skandal
            spowodowany brakiem planow miejscowych....jak dlugo to jeszcze bedzie trwac ?
            Ile kolejnych miejsc w Poznaniu zostanie bezpowrotnie zniszczonych zanim osoby
            odpowiedzialne za polityke przestrzenna miasta wywiaza sie ze swoich
            obowiazkow ?
      • Gość: Włodek z Grunwaldu wiele na tak, lecz jest też i na nie IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:24
        W większości zgadzam się z duchem Pańskiej wypowiedzi. Jednak mam wrażenie, że
        zdaje się Pan nie zauważać, iż w Poznaniu nie następowała prawidłowa,
        historycznie uzasadniona urbanizacja na obszarach, o których mowa. Co więcej w
        ogóle urbanizacja nie następowała. Wskutek tego mamy w sercu rosnącego miasta
        ... łąkę. Zaś po drugiej stronie tej łąki wyrastają nagle osiedla bloków z lat
        60/70-tych. Czy uważa Pan, że powinna ta łąka pozostać nie naruszona?

        Jednym z miast, którego przykładem lubię się posługiwać jest Wiedeń. I chciałbym
        by Poznań kiedyś jak Wiedeń się rozwijał, przyciągając mieszkańców do mieszkania
        w starych oraz XIX wiecznych kwartałach (które w Poznaniu są przecież, tak ze
        względu na jakość, jak i powierzchnię sporą wartością), miast ich od nich
        odrzucać. Jednak stan tych mieszkań i ich atrakcyjność, to nie pochodna polityki
        miasta, a polityki państwa narzucającego przez dekady czynsze niepozwalające na
        bieżące utrzymanie nieruchomości. W obecnej sytuacji trudno oczekiwać, by
        właściciela sami byli w stanie poddzwignąć ciężar realoryzacji. A bez tego nie
        można nawet śnić o przyciąganiu ludzi do zamieszkania.
        Pominę, już fakt, iż zarząd sprawujący rządy od najmniej 6 lat prowadzi politykę
        sprzyjającą odpływowi mieszkańców z całego obszaru miasta, a w planowaniu
        przestrzennym dba jedynie o wartość jednego obszaru - Moraska.

        Jak Pańskim zdaniem nalezałoby postąpić z w mojej ocenie fatalnie
        zagospodarowanymi przestrzeniami: otoczenia torów przy Cytadeli (przypomina mi
        się zabudowa zachodnio berlińska wzdłuż głównej magistrali) i dalszej części
        Doliny Bogdanki, Ostrowa Tumskiego, pobrzeża Głównej, obu stron wybrzeża od
        mostów Królowej Jadwigi do wysokości Ostrowa Tumskiego, wolnych torów po
        wschodniej stronie Dworca Głównego? W mojej ocenie te obszary czekają na
        zagospodarowanie sensowną tkanką urbanistyczną. A w Pańskiej?
        • Gość: J Re: wiele na tak, lecz jest też i na nie IP: *.gotadsl.co.uk 30.01.07, 12:48
          Odpowiadasz na :
          Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):

          > W większości zgadzam się z duchem Pańskiej wypowiedzi. Jednak mam wrażenie, że
          > zdaje się Pan nie zauważać, iż w Poznaniu nie następowała prawidłowa,
          > historycznie uzasadniona urbanizacja na obszarach, o których mowa. Co więcej w
          > ogóle urbanizacja nie następowała. Wskutek tego mamy w sercu rosnącego miasta
          > ... łąkę. Zaś po drugiej stronie tej łąki wyrastają nagle osiedla bloków z lat
          > 60/70-tych. Czy uważa Pan, że powinna ta łąka pozostać nie naruszona?

          Zdecydowanie ma Pan racje, wskutek 50 lat oblednej polityki ksztaltowania
          przestrzeni miejskiej w poznanskim scislym centrum znajduja sie laki,
          rachityczne zaniedbane pseldoplacyki oraz wyrwy w zabudowie zniszczonej zarowno
          przez dzialania wojenne jak i przez wyburzenia przeprowadzane przez owczesne
          komunistyczne wladze miejskie. Aby wzglednie szybko, sprawnie i prawidlowo
          odbudowac srodmiescie Poznania i pouzupelniac brakujaca zabudowe nalezy budowac
          budynki o skali i proporcjach nawiazujacych do istniejacych, tworzace z nimi
          zgrabna i spojna calosc. Na pewno nie nalezy budowac w srodmiesciu Poznania
          wiezowcow, a to z dwojakich powodow: po pierwsze, wiezowce z uwagi na swoja
          wysokosc calkowicie zaklocaja harmonie, proporcje i skale zabudowy
          historycznego europejskiego miasta, a po drugie, z punktu widzenia
          porzadkowania przestrzeni miejskiej, sa bardzo rozrzutnym rodzajem zabudowy,
          gdyz zamiast rozciagac sie wzdluz ulicy i zamiast porzadkowac i tworzyc uliczna
          pierzeje rozciagaja sie w gore, powodujac, ze przy identycznej kubaturze i
          zainwestowanych na budowe srodkach przestrzen wokol nich pozostaje w dalszym
          ciagu zaniedbana. Innymi slowy, przy identycznym zapotrzebowaniu na
          powierzchnie biurowa w miescie, im wiecej wiezowcow, tym wiecej wokol nich
          pustych i w efekcie zaniedbanych terenow. Zreszta, to o czym pisze, nie jest
          zadna nowoscia, gdyz na temat destrukcyjnego wplywu wiezowcow na prawidlowy
          rozwoj miasta i ich zgubnego wplywu na relacje socjologiczne w miescie napisano
          juz tomy opracowan i publikacji.
      • xaliemorph Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K 01.02.07, 00:55
        Piękny post. Mogę się pod nim jednoznacznie podpisać i bardzo się cieszę że
        wypisują tu swoje uwagi do dyskusji osoby kompetentne w temacie. Oby tylko owe
        rozsądne głosy zostały najprędzej zauważone. Ludzie zapominają iż oddanie
        pełnej wolności korporacjom im nie będzie służyć gdyż one dążą do
        maksymalizacji zysku za wszelką cenę, także cenę wolności, swobody, wygody
        zwykłego obywatela.
    • Gość: lynx Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 14:18
      Strzałko już kolejny raz udaje przysłowiowego głupa!!! Znów się okazuje, że
      podpisała co innego niż sądziła, że podpisuje. No to jest do q...y nędzy
      niepoważne. Niech ktoś wreszcie zrobi z tą babą porządek. Dosyć tej miernoty i
      niekompetencji.
    • Gość: Ryszard Ochódzki Piekna panorama ! Buhaaaaaa IP: *.echostar.pl 24.01.07, 16:20
      Kurzawski chce mieszkanko za friko a Mączkowski pewnie potrzebuje zlecenia na
      opracowanie środowiskowe dla swojej firmy.
      Jesteści śmieszni pseudoeksperci od planowania przestrzenego ,prawa budowlanego
      i architektury.
      • Gość: posener Re: Piekna panorama ! Buhaaaaaa IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 17:58
        Kogo nazywasz pseudoekspertem? Andreasa Billerta? A kim ty jesteś, Ochódzki?
    • Gość: kuc Kontrowersje wokół osiedla Atanera IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 17:56
      Nie podoba się wieżowiec Atanera przy ul. Katowickiej ? A sąsiednie osiedle
      Polanka obok policji jest piękne ? Pozostawienie tuż obok przez władze miasta z
      Kaczmarkiem na czele, fabryki płyt wiórowych itp wraz z linią kolejową było
      b.dobre ?!
      • Gość: Ratajanin Kontrowersje wokół osiedla IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 18:05
        Kurzawski mędrkuje.Gdy był architektem miejskim to dał zgodę inwestorowi i
        prezesowi SM Osiedle Młodych Stachowskiemu na SELGROS obok osiedla biedoty
        ratajskiej. Pozwolił też na postawienie stacji STATOIL przy Ostrowskiej
        przerywającej pas zieleni z Malty do Warty.
        • Gość: ble Re: Kontrowersje wokół osiedla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 09:25
          >obok osiedla biedoty
          > ratajskiej.

          zdefiniuj
    • Gość: no 12 pięter ? Taki mały ? IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 19:08
      P redaktor a wiesz pan na ile pieter sie buduje np. w śmierdzącej warszawie ?
      na 54 . wiec nie pisz pan głupot bo to jest miasto a nie cyrk z barakami na łące
      • krystin3 Re: 12 pięter ? Taki mały ? 24.01.07, 19:23
        Warszawa to urbanistyczny potworek, ciągle przebudowywany i przerabiany,
        zależnie od mody.
        • Gość: mały Re: 12 pięter ? Taki mały ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 19:41
          ja się nie dziwię że Warszawa tak wygląda, czego można się spodziewać po
          ludziach chodzących w uszankach i gadających po rusku, osoby znające się na
          planowaniu przestrzennym ciągle powtarzają że Warszawa rozwija się tak jak
          miasta Azji (w sumie nic nowego:) albo miasta trzeciego świata, brrrrr, pomimo
          narzekania powinniśmy Bogu dziękować ze u nas jest inaczej...
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: 12 pięter ? Taki mały ? IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:31
            Ale gwoli sprawiedliwości można powiedzieć, że Azja i Warszawa mają pewien
            zachodnioeuropejski wzorzec. Mam na myśli Paryż. Ten też przez stulecia był nie
            ustannie przebudowywany, rozbudowywany, burzono kamienice od XVI wieku zaleznie
            od mody. Ale i tak nie chciałbym nasladować takiego myślenia. Dużo lepiej czuję
            się w Londynie, Bolonii, Turynie, Rzymie, Brukseli, Wiedniu, Hamburgu czy
            Monachium. A jeśli byśmy w Warszawie wyplenili akurat to
            dogmatyczno-etatystyczno-centralistyczne francuskie myślenie, to Polska wiele by
            zyskała. A nie Warszawa jedynie.
            • Gość: J Re: 12 pięter ? Taki mały ? IP: *.gotadsl.co.uk 30.01.07, 14:25
              Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):

              > Ale gwoli sprawiedliwości można powiedzieć, że Azja i Warszawa mają pewien
              > zachodnioeuropejski wzorzec. Mam na myśli Paryż. Ten też przez stulecia był
              nie
              > ustannie przebudowywany, rozbudowywany, burzono kamienice od XVI wieku
              zaleznie
              > od mody. Ale i tak nie chciałbym nasladować takiego myślenia. Dużo lepiej
              czuję
              > się w Londynie, Bolonii, Turynie, Rzymie, Brukseli, Wiedniu, Hamburgu czy
              > Monachium. A jeśli byśmy w Warszawie wyplenili akurat to
              > dogmatyczno-etatystyczno-centralistyczne francuskie myślenie, to Polska wiele
              b
              > y
              > zyskała. A nie Warszawa jedynie.


              Ale prosze Cie zauwaz, ze w Paryzu nowoczesna zabudowa jest doskonale
              zharmonizowana z historyczna i wlasnie temu miasto to zawdziecza swoj
              niepowtarzalny urok......w Londynie natomiast, jak na warunki europejskie,
              istnieje dosc duzy balagan przestrzenny (np. w City of London) co jest wynikiem
              dosc duzych wplywow amerykanskich na Wyspach i czysto korporacyjnego podejscia
              do urbanistyki i architektury.
      • Gość: karol Re: 12 pięter ? Taki mały ? IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 20:03
        Tak się właśnie buduje w tej, jak się to przedpiśca wyraził, rzekomo
        śmierdzącej Warszawie. A w porządnych miastach dba się o ład przestrzenny i w
        historycznych dzielnicach nie stawia się wieżowców.
        Zresztą przypomnę sprawę budynku PKO na Placu Wolności. Taka historia z lat
        trzydziestych. Warszawska centrala PKO właśnie nabyła stojący w tym miejscu
        stary budynek z XIX wieku i zabrała się za jego rozbiórkę, by przygotować
        miejsce pod budowę swojej poznańskiej siedziby. Projekt tej siedziby został
        wyłoniony w konkursie. Centrala PKO liczyła na coś na wzór warszawski, czyli po
        prostu wieżowiec. I m.in. warszawskie zespoły ponadsyłały prace, i jeden z nich
        wygrał. Właśnie drapacz chmur, niemal naprzeciwko Biblioteki Raczyńskich. A tu
        nagle się okazuje, że poznański magistrat nie chce dać pozwolenia na budowę. Bo
        nie wolno, trzeba się trzymać gabarytów zabudowy, chronić kształt Placu
        Wolności i ogólnie panoramę centrum miasta itd. Niech budują, ale obiekt
        średnio wysoki, utrzymujący wysokość zabudowy placu (nie tak znowu niziutką -
        porządne wysokie kamienice). Zaczęło się straszenie, że tak się buduje w
        Warszawie i że centrala to w Warszawie załatwi, żeby poznański magistrat nie
        miał nic do gadania. Ale miasto się nie ugięło. I PKO postawiło obiekt
        dostosowany do gabarytów zabudowy placu. Polecam lekturę artykułów o historii
        budynku PKO (w Kronice Miasta Poznania, czy chociażby lekturę wspomnień
        Władysława Czarneckiego, bo to on stał na pierwszej linii w tym boju o kształt
        zabudowy Placu Wolności. Nasuwa się pytanie, czy dziś mamy w Poznaniu takich
        urbanistów jak on? Chyba nie, bo jeśli ktoś dzisiaj się powołuje na autorytet w
        tej dziedzinie, to albo na niego (i jego zwierzchnika - prezydenta
        Ratajskiego), albo na Stuebbena, który zadbał o kształt naszego miasta po
        zniesieniu pruskich umocnień.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu W pryncypiach zgoda, ale... IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:35
          co począć z "pastwiskami" w sercu miasta? I tak nieuniknione jest powstanie
          trasy przelotowej łączącej Zawady z Kutrzeby i dalej biegnącej do Roosvelta. Jak
          zagospodarować ten obszar?
    • Gość: Monty Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 21:43
      podobnie - ponoć też zgodnie z absurdalną zasadą sąsiedztwa - na Jeżycach
      naprzeciw szpitala Raszei powstaje 11-pietrowy blok Atanera. Chaos.
      • Gość: karol Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 24.01.07, 22:50
        Dokładnie chaos. A ja znów dodam coś w kwestii panoram.
        Gmach szpitala powstał jakieś sto lat temu jako zakład ubezpieczeń, utrzymując
        typowe wysokości śródmiejskiej zabudowy, ale za to miał dominantę - narożną
        wieżę. Jako obiekt użyteczności publicznej został celowo zaakcentowany ponad
        dachami Jeżyc, podobnie jak ówczesne jeżyckie kościoły i szkoła (na
        Słowackiego). I z taką wieżą prezentuje się na publikowanych dziś reprodukcjach
        pocztówek z tamtego czasu - panoram centrum miasta od północy, z drugiego
        brzegu doliny Bogdanki, czyli z rejonu dzisiejszego Osiedla Słowiańskiego i
        przystanku PST Słowiańska. Warto sobie jeszcze dziś popatrzeć na miasto z
        rejonu tego przytanku pestki.
        Ten teren (północna krawędź doliny) był dobrym punktem widokowym
        wykorzystywanym przed stu laty przez fotografów. Ponad doliną Bogdanki,
        stopniowo zabudowywaną domami Sołacza, można było podziwiać dachy Poznania (tak
        starego centrum, jak i rozbudowujących się Jeżyc), a nad nimi owe akcenty -
        wieże zamku, wieżę kościoła na Fredry, Collegium Maius, Operę, ową
        ubezpieczalnię na Jeżycach i parę innych elementów, zależnie gdzie się ustawić.
        Po ostatniej wojnie sporo tych wież się poobniżało, za to przybyły nowe, zgodne
        z duchem nowych czasów akcenty, chociażby te wysokie bloki w okolicach szpitala
        Raszei, które są pewnie źródłem tego sąsiedztwa dla nowego wieżowca. Takiej
        panoramy jak kiedyś już się nie sfotografuje, przynajmniej w naturze. Pewnie
        niedługo będzie widać takie przypadkowe miasto, taki mix jeżycko-winogradzki.
        A że każda dolina ma zazwyczaj dwie krawędzie (w odróżnieniu od kotliny), to i
        z drugiego brzegu też można podziwiać (a przynajmniej oglądać) panoramę. Np. z
        Mostu Teatralnego w kierunku Winiar i Winograd, a dalej Piątkowa. Niech każdy
        sam oceni, na ile ta panorama jest atrakcyjnie ukształtowana. I co można tam
        zrobić, żeby i ten kierunek był ciekawy. Albo co można tam jeszcze zepsuć.
        A tak w ogóle to chyba nie doceniamy tego poznańskiego krzyża dolin rzecznych.
        Traktuje się go tylko jako podstawę klinów zieleni. A przecież te dwie
        przecinające się doliny - czyli inaczej cztery zbiegające się doliny - dają w
        sumie osiem (4 x 2) krawędzi - teoretycznie osiem panoram do kształtowania,
        osiem zespołów zabudowy, które można podziwiać z dna dolin, czyli z klinów,
        ale również mogą się obserwować nawzajem po sąsiedzku (Jeżyce - Winiary,
        Rataje - Wilda, Główna - Szeląg) i nie tylko (Główna - Centrum, z wieżami
        katedry pośrodku krzyża dolin).
        • czybryk Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K 25.01.07, 09:17
          podpisuję się pod tekstem karola.
          Nowa inwestycja Atanera na Kutrzeby stanowi kolejny arogancki gest wobec
          panoramy miasta po biurowcu na Dąbrowskiego i po Poznańskiej.
          Nie czas teraz wylewać łzy, skoro tamte inwestycje nie były oprotestowane.
          Przyzwolenie na nie rozzuchwaliło Atanera i dało asumt do dalszych, takich
          arogancji inwestycyjnych.
          Uważałem i uwazam, że stanowią dysonans przestrzenny wobec struktury miasta.
          Niedobre sąsiedztwo wysokiej Wiepofamy i wieżowców na Norwida nie jest
          usprawiedliwieniem.

          A kiedyś Ataner potrafił inaczej. Choćby ta chałupa na Garbarach utrzymana jest
          w gabarytach dzielnicy.




          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:40
            Szkoda, że tak hołubiąc starą architekturę nie dostrzegacie, iż ona właśnie
            pełna jest elementów niedostosowanych przestrzennie do otoczenia (za wysokich,
            zbyt masywnych, za niskich, zbyt wąskich). I takich elementów mnóstwo jest takze
            we wszystkich historycznie ukształtowanych miastach europejskich. Może najmniej
            jest ich w Paryżu, ale to ze względu na całkowity brak poszanowania prawa
            własności w dziejach i nieustanne przebudowy miasta.
    • Gość: posener A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 25.01.07, 09:02
      Martwi mnie jeszcze jedno: jak to się ma do planowanego przebiegu północnego
      odcinka I ramy komunikacyjnej? Według mojej wiedzy oraz materiałów dostępnych
      na stronie MPU w tym miejscu wzdłuż torów (po ich południowej stronie, a więc
      tam gdzie projektowane osiedle) miała iść pierwsza rama (którą uważam za
      priorytet, jeśli chcemy mówić o rewitalizacji śródmieścia). Czy tu nie ma
      konfliktu? A może rama się jeszcze tam zmieści, ale jak miasto będzie chciało
      ją zbudować, to mieszkańcy nowego osiedla zaczną protestować, że im ktoś chce
      pod oknami budować trase?!
      • Gość: karol Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 25.01.07, 21:05
        Ze strony MPU wynika, że I rama komunikacyjna teoretycznie się zmieści, bo ma
        być "dociśnięta" do torów kolejowych. I tak jest zarówno w obowiązującym wciąż
        starym studium z 1999, jak i w projekcie nowego. Ale jak słusznie zauważył
        przedmówca, wobec postawienia wysokiego osiedla realizacja ramy może być
        problematyczna. Skoro ma tu stać 12-metrowy blok, to faktycznie może powtórzyć
        się sytuacja z ulicy Witosa, gdzie skończyło się to budową gigantycznych
        ekranów akustycznych (gigantycznych w porównaniu do zwykłych ekranów przy
        średniej/niskiej zabudowie). Bardzo szkoda by było, gdyby I rama miała też tak
        wyglądać. Przecież I rama (a dzisiaj Solna) to nie jest przelotowa trasa
        tranzytowa, w odróżnieniu od właśnie Niestachowskiej-Witosa, to ma być ulica w
        centrum miasta, w sąsiedztwie Cytadeli i Wzgórza Św. Wojciecha. Jej otoczenie
        powinno podkreślać, że jesteśmy w centrum, a nie gdzieś na jakiejś autostradzie
        biegnącej na peryferiach miasta czy między osiedlami z wielkiej płyty (a tak to
        będzie wyglądać jak I Ramę obudują takimi wielkimi ekranami).
        W tym miejscu wypadałoby podziękować przedmówcy za skierowanie na stronę MPU.
        Bo z tamtejszych materiałów sporo można wyczytać, wystarczy zagłębić się w
        teksty do projektu nowego studium, tego, które czeka na uchwalenie przez
        naszych radnych. Teraz i ja polecę - www.mpu.pl. I co się okazuje, cały pas u
        podnóża Cytadeli i Wzgórza Św. Wojciecha jest oznaczony jako strefa zabudowy
        śródmiejskiej NISKIEJ, w odróżnieniu od reszty centrum, oznaczonego jako
        średniowysokie. A niskie, zgodnie z przepisami, to tylko 12 metrów albo tylko
        CZTERY kondygnacje mieszkalne. I tyle się tam pisze o konieczności ochrony
        dominanty jaką jest kościół, o ograniczaniu ilości kondygnacji, czy w ogóle o
        zakazie budowy budynków wysokich poza okolicami PKS-u oraz o pozbywaniu się (w
        sposób naturalny czyli po dekapitalizacji) tych przypadkowych budynków wysokich
        jak np. Polonez i zastępowaniu ich odpowiednią zabudową (akurat w innym wątku
        piszą, że faktycznie czas Poloneza już nadszedł, ale co z tego, skoro
        zdążył "dać" sąsiedztwo dla tego nowego bloku). No i pisze się o ochronie
        widoku z cytadeli (i nie tylko stamtąd), nawet wrysowano kierunek prowadzący
        właśnie przez teren przy Kutrzeby. I tyle piękne plany, które tylko mogą sobie
        czekać na wcielenie w życie. I może się doczekają, ale czy będzie jeszcze co
        chronić?
        • Gość: karol Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 25.01.07, 21:08
          W pierwszym akapicie chodzi oczywiście o blok 12-piętrowy a nie 12-metrowy.
          Zresztą akurat 12-metrowy byłby jak najbardziej na miejscu.
          • Gość: dekadencja1 Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 22:17
            Tak budować blokowiska,wielkie mieszkaniowe kołchozy. Im wyższe tym lepiej-
            leczy kompleksy. Grodzić , najlepiej drutem kolczastym i duże ekrany, żeby
            chamstwo i gawiedź nie mogła zaglądać. Niestety leczy to kompleksy nie na długo
            . Bo każde bloksowisko prędzej czy później zamienia się w slamsowisko. A przy
            tym ile uda się z miasta i resztek przyrody zniszczyć :) Sama radość spokojnie
            można zaprzczać swoim "wiejskim" korzeniom. Zabetonować!!! A jak się komu nie
            podoba znaczy się wieśniak i brak. Miasto to beton, afalt i alumianium. To
            miłego wieczoru w łapartamentowcach.
            • Gość: J Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.gotadsl.co.uk 26.01.07, 11:05
              Osobiscie uwazam powstanie 1-szej ramy za najwazniejsze zadanie komunikacyjne w
              miescie. Dopiero jej budowa i przywrocenie Solnej do jej pierwotnej szerokosci
              pozwoli na nowo polaczyc poznanska Starowke ze wzgorzem Sw. Wojciecha oraz
              uporzadkowac balagan przestrzenny panujacy obecnie w tej okolicy. Niestety,
              pomimo tego ze mowi sie o tym juz od wielu lat, nic sie w tej sprawie nie
              dzieje. A tak przy okazji, nie bardzo rozumiem, dlaczego nowy budynek ktory
              powstaje obecnie na narozniku Solnej i Garbar jest tak daleko odsuniety od
              ulicy ? Czy ponownie, jest to zaniedbanie urzednikow miejskich czy tez swiadoma
              proba odbudowy placu ktory sie tam kiedys znajdowal ?
              • Gość: posener Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 26.01.07, 11:44
                Plac był, ale nie tam tylko po drugiej stronie. Myślę, że władze nie myślą
                serio o zwężniu Solnej (a właściwie Małych Garbar). I rama od dawna nie pojawia
                się wśród priorytetów (niestety). A jak mówiłem: bez niej możemy zapomnięć o
                jakiejkolwiek rewitalizacji śródmieścia.
                • Gość: J Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.gotadsl.co.uk 26.01.07, 11:59
                  Tragedia dla miasta bylaby przypadkowa zabudowa tej okolicy. Budynek na
                  norozniku Solnej i Garbar moglby przyczynic sie do rewitalizacji tego obszaru
                  gdyby byl postawiony we wlasciwym miejscu i prawidlowo tworzyl miejska
                  pierzeje. Jezeli jego lokalizacja jest faktycznie przypadkowa to wypada nam sie
                  tylko modlic o wybor w przyszlych wyborach nowego prezydenta, ktory wykazalby
                  chociazby minimalne zainteresowanie odbudowa przestrzeni miejskiej w centrum
                  Poznania.
                  • Gość: Włodek z Grunwaldu o jakiej rewitalizacji Wy tutaj mrzycie?!?!?!? IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:57
                    Przecież ten zarząd od wielu lat ma jeden priorytet - wartość gruntów na
                    Morasku. W tym celu przyspiesza się degradację wszelkich tradycyjnych,
                    prestiżowych obszarów miasta.
              • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:54
                plac w tym miejscu? Przepiękny pomysł. Muszę zerknąć na stare plany, gdyż nie
                dostrzegłem tego wcześniej.
                Ale i tak nie odstępuję od poparcia idei odbudowy średniowiecznych murów
                miejskich. Marzy mi się takie ich skomponowanie z miastem, jak w Rzymie.
                • Gość: karol Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 02:01
                  Panu J chyba chodzi o Plac Stawny - kiedyś między dawnymi Stawną i Małymi
                  Garbarami. A w drugim kierunku między Garbarami a chyba Szewską. Powstał na
                  miejscu zasypanego stawu, chyba w podobnym czasie jak Wielkopolski i pewnie też
                  na Bogdance. Ale na jego historycznym miejscu są teraz chyba m.in. przystanki
                  tramwajowe - tak to by wypadało, patrząc na przebieg ulic.
                  • Gość: posener Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 14:35
                    Chodzi o Plac Stawny. Ale on nie ma nic wspólnego z miejscem, gdzie dziś
                    powstaje Garbary Business Center (czyjaktosiętamzwie). Co do murów. Są brez
                    sensu. Prof. Skuratowicz np. podawał argumenty za odbudową murów w postaci
                    uporządkowania tego terenu i oddzielenia historycznej zabudowy od trasy. A moim
                    zdaniem to trasę należy zlikwidować. Uważam, że zwężenie Małych Garbar (a
                    zarazem zbliżenie ich do dawnego przebiegu) pozwoliłoby na inne
                    zagospodarowanie przestrzeni między tą ulicą a Stawną: Planty. W dodatku z
                    ładną perspektywą (mam nadzieję) na Nową Synagogę. Ponadto planty by tylko
                    pięknie podkreśliły odrębność Starego Miasta.
                    • Gość: J Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.gotadsl.co.uk 30.01.07, 14:04
                      Przyznam sie, ze myslac o zagospodarowaniu Solnej, tez myslalem o plantach, ale
                      na wzor krakowski, czyli zadrzewionymi gesta wysoka zielenia (szlachetne
                      gatunki drzew, a nie jakies tam rachityczne krzaczki jakie zasadzono dwa lata
                      temu na pasie zieleni pomiedzy dwoma jezdniami na Solnej. Przy tym, krawedzie
                      wyznaczajace planty powinny byc jasno i czytelnie zdefiniowane przez zwarta,
                      nowoczesna, 6-cio lub 7-mio kondygnacyjna zabudowe od strony Bozniczej i Rzezni
                      i chyba jednak mury miejskie od strony Starowki. Tak czy inaczej, likwidacja
                      Solnej w jej obecnym ksztalcie i budowa 1-szej ramy bedzie po ukonczeniu
                      Glogowskiej zdecydowanie najwazniejszym zadaniem komunikacyjnym dla miasta. Nie
                      wiem tylko, czy ktokolwiek w UM zdaje sobie z tego sprawe.
                      • Gość: posener Re: A co z I ramą komunikacyjną w tym miejscu? IP: *.icpnet.pl 30.01.07, 18:18
                        Też myślałem o plantach typu "krakowskiego". I dlatego uważam, że mury są
                        zbędne (jak w Krakowie). Byłby to parczek między Stawną a zwężoną (i odsuniętą)
                        Solną (Mł. Garbary).
            • Gość: Włodek z Grunwaldu taka Polska, jaka Moskwa, jaka Hameryka -> wieś IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:51
    • Gość: brick Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.b-ras1.chf.cork.eircom.net 26.01.07, 13:52
      Ktos wczesniej skrytykowal Gurawskiego i jego architekture....
      Ten ktos raczej nie ma wiekszego pojecia o architekturze.
      Ten architekt akurat robi dobra architekture, wlaczajac w to falowiec nad
      Warta..
      • Gość: J Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.gotadsl.co.uk 26.01.07, 14:13
        Masz racje ze falowiec jest bardzo dobrym budynkiem....Aula AM niestety, jest
        pozbawiona wlasciwych proporcji i wyglada niczym przypadkowy karzelek posrodku
        wspanialych pruskich budynkow znajdujacych sie w tej okolicy.
      • czybryk Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K 26.01.07, 14:23
        to oznacza, że większość poznaniaków jest ciemna, powinna wynieść się z miasta,
        w którym bez przeszkód wielbiciele Gurawskiego mogliby upajać się pięknem jego
        architektury.
        mam nadzięję, kolego brick, że to ironia z twojej strony.

        A ten knot Gurawskiego jest falowcem wyłącznie w oczach lotniarzy i pasażerów
        samolotów. Patrząc od strony drugiego brzegu Warty, całkowicie zasłania prostą
        krechą swej bryły panoramę starówki.

        Takim samym błędem jest lokalizacja wysokiego budynku na Kutrzeby.
        Wielkomiejskość nie oznacza wyłącznie budowy wieżowców, gdzie tylko się da,
        olewając "genius loci".
        Wiadomo, cena gruntu i trzeba z niego maximum wycisąć.
        Byłem w Kopenhadze - tam szanują przestrzeń swego centrum.
        A my nie, bo my chcemy pokazać, że nie jesteśmy prowincjuszami, więc wyzej i
        wiecej, byle kasa była.





        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 01:59
          Ktoś wcześniej pisał o wolnym rynku, czyli liberalyzm po polskiemu.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu falowiec ma sens, jeśli stanie się IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 02:04
          elementem większej całości. Czyli pierzei domów i biur ciągnących się wzdłuż
          bulwaru in spe z mało przepustliwą ulicę wzdłuż rzeki. Najlepiej po obu jej
          stronach.
          Aula AMuz istotnie jest nieco...niedopracowana. Jednak patrząc na nią w pełni
          oświetloną po zmroku można się zapatrzeć.
    • Gość: zed Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. Kut.. IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 26.01.07, 14:11
      Cała inwestycja od początku jest legalna. Wszystkie zgody uzyskane. A teraz
      wielki lament.
      Jak tak dalej pójdzie to w Poznaniu zobaczymy zero zachodnich inwestorów. Kto
      bowiem będzie inwestował w coś, co mimo wszelkich oficjalnych zgód w dowolnym
      czasie można przez różnych mądrali rozpirzyć w try miga?
      W Poznaniu nie ma praktycznie w ogóle zatwierdzonych miejscowych planów
      zagospodarowania przestrzennego. A więc jak budować? Jak tak dalej pójdzie to
      w Poznaniu będą tylko baraki i kilka zniszczonych zabytków. Cokolwiek
      powstaje ciekawszegoi (Andersja, Browar) od razu podnosi się wrzask. Patrzcie
      na Wrocław. Tam ma stanąc 50 piętrowy wieżowiec, a u nas wrzawa o 12
      kondygnacyjny budyneczek.
      Chyba wyprowadzę się z POznania. Tragedia!

      • Gość: J Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.gotadsl.co.uk 26.01.07, 14:16
        Tez boleje nad brakiem inwestycji budowlanych w Poznaniu, aczkolwiek uwazam, ze
        lepiej nie budowac w ogole niz budowac zle.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu zed's dead, babe. Zed's dead - o wieżowcach. IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 02:16
          Z ożyje wyłącznie, gdy w Poznaniu powstanie 60 piętrowy wieżowiec :-DDDD

          Nie zadałeś sobie Zed pytanie, dlaczego nie ma tak wysokich wieżowców w
          promieniu 5 km od centrum Ż A D N E G O europejskiego miasta o ludności powyżej
          500 tys. za wyjątkiem Frankfurtu nad Menem? Odpowiedź jest prosta - ponieważ
          jesteśmy w Europie. Znajdą się liczne przykłady powstałych na miejscu zniszczeń
          wojennycgh 20-kilku piętrowych budynków. W Mediolanie jest nawet
          trzydziestoparopiętrowa Torre Pirelli w odległości 3 km od starówki. Ale to na
          tyle. Wyżej już nie ma. A w Poznaniu wyznaczono jedno miejsce na takie wysokie
          budynki - w otoczeniu dworca PKS (mógłby powstać taki jak np. berliński dworzec
          Stegliz, czy haski dworzec główny - integrujący budynek biurowy i dworzec na 1-2
          podziemnych kondygnacjach). I dość. Reszta wysokich budynków niech powstaje na
          obrzeżach. Jak choćby projektowany wieżowiec na Górczynie. Tylko niestety mamy
          lotnisko z torem lądowania przez centralne dzielnice oraz mamy słaby zarząd,
          który ma to w nosi i nie myśli forsować wyniesienia lotniska poza miasto.
      • Gość: posener Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 26.01.07, 17:57
        Legalna? Niby tak. Ze względu na brak MPZ tego obszaru decyduje "zasada dobrego
        sąsiedztwa". I czy ją zachowano? Bo jeśli nie, to ktoś jednak naruszył przepisy.
      • Gość: karol Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 26.01.07, 22:24
        Wyjaśnijmy niektóre kwestie.
        To, że inwestor wykorzystał prawo - to jego prawo (i każdego z nas). To, że
        miasto w dosyć specyficzny sposób realizuje jedno z ustawowych zadań własnych,
        którym jest kształtowanie i prowadzenie polityki przestrzennej, i nie zawsze
        chce wykorzystywać prawa, jakie każdej gminie przysługują, i z jakich trzeba by
        jak najbardziej skorzystać - to już zupełnie inna kwestia. I o to trzeba mieć
        pretensje.
        To, że podnosi się teraz wielki lament, teraz kiedy jest już pozwolenie na
        budowę, to jest właśnie skutek ustalania warunków zabudowy w drodze decyzji, a
        nie poprzez miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Zaliczenie
        kształtowania i prowadzenia polityki przestrzennej do zadań własnych gminy nie
        jest przypadkowe - bo to, jak wygląda przestrzeń, która nas otacza i na którą
        musimy patrzeć, dotyczy nas wszystkich. I w związku z tym bardzo wielu z nas (a
        przypuszczam, że pewnie wszyscy) bardzo interesuje się, jak ta otaczającą nas
        przestrzeń będzie wyglądać, w ogólnych ale istotnych zarysach oczywiście. Po
        prostu tej przestrzeni, jeśli będzie tragiczna, i tak nie możemy schować,
        zawsze musimy na nią patrzeć, będzie ona kształtować przypadkowy czy mało
        atrakcyjny obraz naszego miasta. Za który my będziemy się wstydzić. Również
        wtedy, kiedy będziemy np. prezentować miasto jakiejś zagranicznej delegacji.
        Nieprzypadkowo sporządzanie planu miejscowego nazywane bywa demokratyczną
        procedurą planistyczną. Może to nieco górnolotne, ale chyba prawdziwe, zresztą
        warto popatrzeć jakie okoliczności towarzyszą sporządzaniu planów miejscowych w
        naszym mieście. Jak wiele jest uwag mieszkańców i jak przekładają się one na
        dyskusje miejskich radnych czy działalność rad osiedli. Można narzekać, że to
        wszystko powoduje opóźnienia, bo trzeba wszystkich wysłuchać, a potem uzasadnić
        dlaczego niektórych pomysłów nie można uwzględnić. Ale ostatecznie plan
        miejscowy, uchwalony przez demokratycznie wybranych przedstawicieli wspólnoty
        samorządowej, jaką z mocy prawa tworzą mieszkańcy gminy, ma bardzo silną
        legitymację. Szczególnie w sytuacji, gdy nie wszyscy zadowoleni będa z jego
        treści. Bo wszyscy mogli się wypowiedzieć, i jeśli nawet nie uzyskali tego co
        chcieli, to i tak ich pomysły ostatecznie odrzucali miejscy radni, publicznie
        na sesji, a nie anonimowo "w zaciszu urzędu".
        Takich walorów nie ma decyzja o warunkach zabudowy. Nawet trudno mówić o
        publicznym udziale społeczeństwa w tej procedurze. Owszem, jak napisał
        przedmówca, cała inwestycja jest od początku legalna, ale o tym, że ustalono
        warunki zabudowy, dowiadujemy się właściwie dopiero wtedy, gdy ma rozpocząć się
        budowa, gdy wydawane (albo i wydane) jest pozwolenie. Na tym etapie na
        kształtowanie polityki przestrzennej już nie ma miejsca, tu się tylko sprawdza
        zgodność z warunkami zabudowy ustalonymi w decyzji albo w planie miejscowym.
        Jak było 12 pięter, i wszystkie sprawy branżowe też są uzgodnione (wszystkie
        zgody uzyskane - jak słusznie napisał przedmówca), to nie można odmówić
        pozwolenia. Jest to jedna z podstawowych zasad państwa prawa, której musimy
        bronić. Tylko, że dopiero na tym etapie może znaleźć ujście naturalna potrzeba
        troski o otaczajacą nas przestrzeń. I zamiast owej demokratycznej procedury
        planistycznej, udział społeczeństwa może jedynie przybrać formę wielkiego
        lamentu, jak to w sumie słusznie nazwał przedmówca.
        Oczywiście, jeżeli decyzja o warunkach zabudowy dotyczy inwestycji będącej
        naturalną kontynuacją sąsiedztwa, typu kolejny dom czy kolejna kamienica-plomba
        (bo taka była teoretyczna intencja ustawodawcy), to trudno mówić o zaskoczeniu
        społeczeństwa i jakimś powszechnym lamencie-proteście (nie mówię o takich, co
        zawsze wszystko oprotestują).
        Ale jeżeli decyzja o warunkach zabudowy kształtuje w tak znaczący sposób taki
        istotny fragment miasta, to powszechne zainteresowanie lokalnej społeczności
        jest naturalne. I po to wymyślono demokratyczną procedurę planistyczną, by
        lokalna społeczność (=wspólnota samorządowa) wypowiedziała się w odpowiednim
        czasie, tzn. zanim inwestor uzyska warunki zabudowy. Bo ona się i tak wypowie,
        a lepiej zwłaszcza dla inwestora, jak wypowie się od początku, a nie będzie go
        zaskakiwać takimi protestami-lamentami jak ten obecny. Bo to może rzeczywiście
        odstraszyć inwestorów, jak napisał przedmówca. Tyle, że moim zdaniem przedmówca
        nie postawił właściwej diagnozy co do przyczyn zjawiska. Moim zdaniem winni nie
        są ludzie, że interesują się wspólną przestrzenią (tzn. protestują, lamentują -
        jak kto woli), winny jest sposób ustalania warunków zabudowy dla tak ważnych
        fragmentów miasta z pominięciem społeczeństwa. Teoretycznie mamy prawo
        urbanistyczne gwarantujące demokratyczną procedurę planistyczną (chyba nie tak
        najgorszą na tle innych krajów europejskich), ale prawo to równocześnie pozwala
        ją omijać nawet w tak istotnych przypadkach. I to może ostatecznie odstraszyć
        inwestorów.
        PS. Ja nie protestowałem w sprawie Andersji, czy Starego Browaru, zresztą
        celowo przytaczałem wcześniej przedwojenny przykład budowy PKO na Placu
        Wolności, gdzie nie zakwestionowano inwestycji jako takiej, tylko kazano
        inwestorowi "uciąć" projekt, by nie postawił na placu, naprzeciw biblioteki,
        drapacz chmur. I w ten sposób miasto, z naszym udziałem (plany!), powinno dbać
        o naszą wspólną przestrzeń.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 02:21
          "to jest właśnie skutek ustalania warunków zabudowy w drodze decyzji, a
          nie poprzez miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego."

          No, tak. Ale to jest nie przyczyną, nie środkiem, ale celem samym w sobie.
          Możliwość wydania decyzji umacnia pozycję wydajacego decyzje. Więc dlaczego ten
          wydział miałby sobie tę kompetencję odbierać? By stać się wykonawcą
          zadekretowanej woli? :-DDD I niech mi kto powie, że Grobelny ma blade pojecie o
          zarządzaniu. No chyba, że jego celem jest stwarzanie sytuacji korupcjogennych i
          ich wykorzystywanie, gdyż to aż się prosi o takie skojarzenia. I nie doczepiam
          się, ani do inwestorów, ani do Atanera, który czyniąc to co jest jego zadaniem
          zyskał sobie mój szacunek. A że władze miasta są....
          • Gość: karol Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 27.01.07, 02:43
            Wydawanie decyzji jest celem samym w sobie - wiadomo, władzy raz zdobytej nie
            oddamy nigdy (i ten wydział, co je wydaje, trzyma władzę) - ale będę się
            upierał, że w dalszej kolejności jest to też przyczyną tych późniejszych
            lamentów mieszkańców. Jako konsekwencja pewnego toku postępowania. Miasta, a
            nie inwestora, który musi działać w warunkach przez to miasto stworzonych. Stąd
            też moja sugestia, że taka sytuacja dla pewnych inwestorów właśnie może być
            odstraszająca - groźba protestów, zwalczania inwestycji, jej wstrzymywania
            przez wojewodę w związku z kontrolą itd. Niektórym może to nie odpowiadać i
            wybiorą inne miasto - oczywiście jeśli oni dopiero wybierają miejsce, gdzie
            chcieliby działać, a nie są już znacznie zaangażowani na miejscowym rynku (jak
            Ataner).
      • xaliemorph Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K 01.02.07, 01:16
        Brak inwestycji wynika z braków planów zagopodarowania przestrzennego, dlatego
        też wykorzystuje się na siłę zapis o dobrym sąsiedztwie. Pogoń lepiej swoich
        urzędasów by się zajęli planami bo oni chyba zapomnieli że coś takiego
        istnieje. A gdyby plany były, były bardzo łatwo dostępne np. w internecie
        inwestorzy sami by się zgłaszali. Proste. A co do wysokiej zabudowy wystarczy
        spojrzeć na zachodnie miasta, jak choćby już podany przykład Kopenhagi. I o
        ileż te miasta wyglądają przyjaźniej niż napaćkana Warszawa z mixem drapaczy
        obok blaszanych bud. Koszmar.
    • Gość: Zed Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. Kut.. IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 29.01.07, 11:59
      A czy wiecie drodzy Państwo, że warunki na budowę wysokiego obiektu w tym
      miejscu były takie, a nie inne już od 4 lat zanim grunt kupił Ataner?????
      Obojętnie więc kto by to kupił miałby prawo dostać takie warunku. A wiadomo, że
      przy dobrej koniunkturze deweloperzy idą w górę aby więcedj zarobić. Mam
      informację z pewnego źródla i wiem, że tak jest. I jakoś nikt się tym nie
      zainteresował! To pawda, że najlepiej byłoby działać na podstawie
      zatwierdzonych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego tylko gdzie
      one są?
      Podam przykład z własnego ogródka. Dosłownie!!! Przedłużyłem sobie przydomowy
      ogródek legalnie wydzierżawiając grunt od miasta. Wstępnie chciałem go kupić,
      bo w studium wyłożonym do wglądu publicznego dwa lata temu teren za moją
      działką był przeznaczony na jej przedłużenie. Jak już napisałem plan został
      wyłożony do publicznej wiadomości i w wymaganym terminie nie został
      oprotestowany. Chciałem więc ustalić dlaczego mogę działkę tylko wydzierżawić,
      a nie kupić. Okazało się, że nieoprotestowane, wyłożone do publicznej
      wiadomości, opracowane za grubą forsę studium przepadło, bo plan nie został
      zatwierdzony. Sytuacja na dzień dzisiejszy jest taka, że nowoopracowane
      studium jest nieważne, a kolejnego nie ma i na razie nie będzie, bo Miejska
      Pracownia Urbanistyczna nie dostała takiego polecenia! Tak się działa w naszym
      mieście kochnym za nasze pieniądze! I wszystko na ten temat!
      • Gość: karol Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 29.01.07, 22:06
        O ile dobrze rozumiem poprzednią wypowiedź, to od tych czterech lat można było
        w tamtym miejscu wydać decyzję o warunkach zabudowy właśnie na taki wysoki
        budynek. Przy czym z drugiego zdania, z trybu przypuszczającego ("miałby prawo
        dostać"), wynika, że jednak wcześniej (tj. przed Atanerem) nikt takiej decyzji
        nie dostał, bo zapewne nikt o nią wystąpił - co jest logiczne, bo grunt był
        szykowany na sprzedaż, a jego zabudową (a więc i uzyskaniem warunków zabudowy)
        miał się zająć dopiero nabywca, czyli jakiś potencjalny deweloper.
        W takim razie wyjaśnię, iż od tych czterech lat, a ściślej od trzech i pół (bo
        od 11 lipca 2003 r.), obowiązuje nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu
        przestrzennym, w której zawarta jest właśnie zasada ustalania warunków zabudowy
        na podstawie sąsiedztwa. Oczywiście dotyczy to tylko terenów, gdzie nie ma
        miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Tam gdzie jest plan - tam
        obowiązuje plan, a nie przypadkowe sąsiedztwo. Tyle, że jednocześnie (tzn. z
        końcem 2003 r.) straciły moc wszystkie stare plany miejscowe - tzn. opracowane
        jeszcze według starych przepisów, jakie obowiązywały w Polsce aż do początku
        lat dziewięćdziesiątych (do końca 1994 r.). Było ich wiele, a co więcej ów
        stary system obejmował oprócz planów miejscowych tzw. szczegółowych (czyli dla
        konkretnego terenu) również plany miejscowe tzw. ogólne - dla całego obszaru
        miasta czy gminy, za to w bardzo ogólnej skali.
        Plany ogólne posiadała większość gmin, i w większości na początku lat 90-tych
        opracowano nowe plany, dostosowane do nowej rzeczywistości, w szczególności do
        nowego podejścia do budownictwa mieszkaniowego (rezygnacja z wyznaczania nowych
        zespołów wielkopłytowych osiedli). W Poznaniu taki nowy plan ogólny dla całego
        miasta został uchwalony w grudniu 1994 r.
        Od 1 stycznia 1995 r. obowiązywały już nowe przepisy o zagospodarowaniu
        przestrzennym, które zniosły coś takiego jak plany ogólne - niby plany, ale bez
        szczegółów, trochę jak plan miasta z kiosku (bo jak z niego np. ustalić jak
        szeroki jest pas drogowy i dokąd można przedłużyć ów ogródek przydomowy). Teraz
        miały być już tylko po prostu plany miejscowe - konkretne, dokładne. Zaś ogólną
        politykę przestrzenną gminy (miasta) miał odtąd określać nowy dokument - tzw.
        studium - nie mający rangi planu. Ale zanim zgodnie z nowymi przepisami i ich
        wymaganiami mogły zostać sporządzone i uchwalone nowe plany, przynajmniej dla
        najistotniejszych terenów, musiało minąć trochę czasu. Żeby nie pozbawiać
        Polski z dnia na dzień planów, określono, że wszystkie stare plany zachowają
        jescze przez jakiś czas swoją moc (ostatecznie do końca 2003 r.).
        Tym samym tak plany szczegółowe jak i ogólne stały się czasowo współczesnymi
        planami miejscowymi, różniącymi się już tylko nazwą (no i skalą). I tam gdzie
        nie było jeszcze nowych planów miejscowych albo starych planów szczegółowych,
        stosowało się stare plany ogólne - mimo braku konkretów (np. w kwestii tych
        ogródków) plany te ustalały dla określonych dzielnic czy osiedli ich ogólną
        funkcję oraz ogólne warunki zabudowy. Tym samym na takich "bezplanowych"
        terenach plan ogólny mógł chronić ład przestrzenny - przynajmniej w ogólnych
        zarysach, czyli np. panoramy, jeżeli np. wykluczał budynki wysokie.
        Od 1 stycznia 2004 r. (czyli od trzech lat) nie ma już tych starych planów.
        Tam, gdzie nie ma nowego planu, liczy się tylko i wyłącznie sąsiedztwo -
        niezależnie jak jest przypadkowe. Ale jest jeszcze kwestia ustalania warunków
        zabudowy na podstawie tego sąsiedztwa, uregulowana zarówno w samej ustawie jak
        i szczegółowiej w rozporządzeniu do niej. I to, że od trzech lat nikt się nie
        zainteresował tym zagrożeniem, co nam zarzuca przedmówca, to po prostu nikt nie
        wiedział jak w 2006 r. czy w 2007 r. zacznie być interpretowana ta ustawa z
        2003 r.
        Początkowo w całej Polsce wydawało się, że jest ona bardzo rygorystyczna,
        zwłaszcza gdy chodzi o kontynuację zabudowy na terenie rzadko lub wcale
        zabudowanym. Było to przedmiotem licznych dyskusji przed jej wejściem w życie.
        Przepisy mówią i o obszarze analizowanym, i o ustalaniu średnich (! - nie
        maksymalnych) parametrów sąsiedztwa, ale jednocześnie dopuszczają odstępstwa
        (jak wielkie - nie wiadomo), gdy wyniknie to z analizy terenu. Ustawa ta była
        (i jest do dziś) stosowana rygorystycznie, w wielu indywidualnych przypadkach,
        czego się obawiano od początku. A jednocześnie słyszymy o takich przypadkach,
        że jeden wysoki budynek "Poloneza" daje sąsiedztwo, podczas gdy reszta
        najbliższej zabudowy jest niższa (i gdzie tu średnia - a może to nie średnia,
        tylko to wyjątkowo dopuszczalne odstępstwo; takie mamy przepisy).
        Trudno więc zarzucać, że nikt nie zajął się tym terenem już te trzy-cztery lata
        temu. Wszystkim się wydawało, że ustawa stosuje wprost kontynuację "średniego
        sąsiedztwa". Ale cóż, cały czas uczymy się tej ustawy i poznajemy jej niuanse.
        Właściwie to teraz trzeba by stwierdzić, że niemal każde miejsce w Poznaniu (w
        historycznych dzielnicach) jest zagrożone, bo niemal wszędzie w jakimś bliższym
        czy dalszym "sąsiedztwie" w PRL-u wstawiono jakiś przypadkowy wieżowiec.
        I pytanie, kto się ma zainteresować tymi zagrożeniami - czy zwykli ludzie, czy
        też raczej miasto, a ściślej wydział, który wydaje decyzje o warunkach zabudowy
        (czyli stosuje ową ustawę) i ma najpełniejszą świadomość konsekwencji obecnej
        ustawy. I narzędziem jest właśnie plan miejscowy, robiony z wyprzedzeniem, ale
        nie tylko - ustawa daje bowiem możliwość zawieszenia na 12 miesięcy
        postępowania ustalającego warunki zabudowy. To wszystko po to aby miasto,
        zaskoczone wnioskiem inwestora, mogło opracować plan miejscowy i ustalić w nim
        warunki zabudowy zgodnie z zasadami ładu przestrzennego, a nie "bezwolnie"
        skopiować parametry zabudowy niepożądanego sąsiedztwa.
        Bo to przede wszystkim miasto powinno dbać o ład przestrzenny. Nie wymagajmy
        tego od inwestora. On musi działać w regułach określonych przez miasto (a brak
        reguł to też reguły gry), bo inaczej zrobi to za niego konkurencja - a on
        przestanie być inwestorem, a stanie się bankrutem. To dla tych, którzy
        zarzucają Atanerowi, że sam sobie ustala warunki zabudowy. On nie ustala - to
        miasto ustala, niezależnie jak to robi i czy ze wszystkich praw korzysta.
    • Gość: borys Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.icpnet.pl 29.01.07, 17:11
      jestem zwolennikiem aby cos zrobic z tym miejscu aby cos tam powstało ale pomysł
      na taki obiekt jest obłakany -jestem przeciwny.....
    • mati_lecha Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K 30.01.07, 14:43
      Gdzie na Polance jest wieżowiec 12-piętrowy?
    • Gość: mich Re: Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. K IP: *.eranet.pl 30.01.07, 19:59
      proponuję jakąkolwiek akcję która może zastopować ten absurdalny pomysł. jako mieszkaniec tego miasta domagam się od administracji samorządowej jakiejś rekacji... i nie wystarczy przepraszam : )
      • Gość: J do Karola IP: *.gotadsl.co.uk 31.01.07, 14:11
        Bo to przede wszystkim miasto powinno dbać o ład przestrzenny. Nie wymagajmy
        tego od inwestora. On musi działać w regułach określonych przez miasto (a brak
        reguł to też reguły gry), bo inaczej zrobi to za niego konkurencja - a on
        przestanie być inwestorem, a stanie się bankrutem. To dla tych, którzy
        zarzucają Atanerowi, że sam sobie ustala warunki zabudowy. On nie ustala - to
        miasto ustala, niezależnie jak to robi i czy ze wszystkich praw korzysta.



        Zgadzam sie z prawie wszystkim co napisales, jednakze nie jestem pewien czy
        masz racje piszac ze nie nalezy wymagac od inwestora dbalosci o przestrzenna
        jakosc realizowanego projektu. Oczywiscie, z czysto organizacyjno prawnego
        punktu widzenia UM jest tu glownym winowajca i to on powinien dopilnowac, zeby
        Poznan rozwijal sie w sposob prawidlowy, jednakze, z czysto moralnego punktu
        widzenia, mysle ze firma taka jak Ataner, ktora mimo wszystko dzieki Poznaniowi
        i w Poznaniu urosla w sile powinna dac cos temu miastu w zamian i chociaz
        zadbac o architektoniczna jakosc budowanych obiektow. I to zwlaszcza ze Ataner
        do momentu realizacji wiezowca na Dabrowskiego mi sie z ta jakoscia niezmiennie
        kojarzyl.
        • Gość: karol Re: do Karola IP: *.icpnet.pl 31.01.07, 21:51
          Pisząc o zadaniach miasta miałem na myśli głównie aspekty bardziej
          urbanistyczne niż ściśle architektoniczne. Chodzi mi o to, że rolą inwestora
          nie jest obniżanie sobie zabudowy do czterech pięter, jeżeli dzięki dziurawemu
          prawu można stawiać aż dwanaście, chociaż ład przestrzenny wymagałby akurat
          tylko czterech. Oczywiście chciałoby się, żeby inwestor tak zrobił, ale po
          prostu inni wykorzystają okazję i postawią obok dwanaście itd. On nie zarobi =
          oni zarobią = będą rozporządzać większymi środkami na następne inwestycje =
          uciekną mu do przodu. I do widzenia, żegnaj sentymentalny deweloperze.
          Osobną rzeczą jest sama architektura budynku, obojętnie czy jest on 4- czy 12-
          piętrowy. Można to do pewnego stopnia regulować w planach zagospodarowania
          przestrzennego, ale nie za bardzo. Z jednej strony trzeba uważać, aby nie
          zrobić zbyt szczegółowego planu, który zamiast opracowania urbanistycznego
          będzie stanie się prawie projektem architektonicznnym - a tymczasem plan
          powinien dawać wytyczne urbanistyczne, natomiast architekt powinien tworzyć
          konkretny projekt. Z drugiej strony nie można ogólnie napisać, że wymaga się
          wysokiej jakości - bo jak ją zdefiniować i jak ocenić, czy projekt budowlany
          spełnia tak sformułowane wymaganie. A projekt sprawdza się właśnie pod kątem
          zgodności z planem - i jeżeli prezydent (tzn. architekt miejski czy kierownik z
          wydziału architektury) odmówi wydania pozwolenia, bo jakość jest "za niska", to
          każdy się odwoła. I czym miasto ma wtedy udowodnić ową "za niską jakość" -
          subiektywnym odczuciem tego, kto wydaje pozwolenia na budowę? Akurat pod tym
          względem bardzo jesteśmy państwem prawa i na subiektywne odczucia urzędnika w
          dziedzinie architektonicznej jakości projektów budowlanych nie ma u nas u
          miejsca. Każdy sąd taką odmowę wywali. Nie ma miejsca, przynajmniej w Polsce,
          na taką dodatkową ocenę projektów w historycznych centrach miast, dokonywaną
          przez przepisowo powołane komisje, składające się z uznanych autorytetów w
          dziedzinach wiążących się z architekturą i urbanistyką (o ile jest u nas
          jeszcze miejsce na jakiekolwiek autorytety). Owszem, istnieją ustawowe komisje
          urbanistyczno-architektoniczne, ale one działają tylko na poziomie planowania
          przestrzennego, tzn. opiniują projekty planów zagospodarowania. Wszelkich
          planów, pewnie nawet takich pod zalesienie gruntów rolnych na dalekiej
          prowincji (za dotacje z UE). Nie jest to więc ocena poziomu architektonicznego.
          Na poziomie projektu architektonicznego liczy się tylko zgodność z planem
          miejscowym (i jeśli plan jest trochę rygorystyczny, to można coś uzyskać) oraz
          z warunkami technicznymi dla budynków, dróg, mostów, gazociągów itd.,
          określonymi w rozporządzeniach odpowiednich ministrów. I to właściwie tyle,
          może pomijąc kwestie ochrony środowiska, sanepidu, p-poż itp. Ale tam już nie
          chodzi o jakość architektury.
          I dlatego jakość architektury jest przede wszystkim zadaniem inwestora i tu
          tzw. opinia społeczna jak najbardziej powinna oczekiwać, iż tak wyrobiony
          deweloper postawi coś porządnego, dbając o swój "image". I chociaż nie
          zrezygnuje z ilości (tzn. z wieżowca na Dąbrowskiego), to jednak postawi na
          jakość. Przy czym ja nie znam tego projektu i dalej co do architektury się nie
          wypowiadam.
          • Gość: KK2 Re: do Karola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 22:44
            Studium miasta jednoznacznie określa dla tego miejsca
            zabudowę UMn :
            tereny zabudowy śródmiejskiej niskiej o funkcji: usługowej centrotwórczej i ogólnomiejskiej oraz
            mieszkaniowej.

            Jednak MPU wydało dla tego terenu wytyczne i zgodę na realizację wniosku dla takich Warunków
            zabudowy.

            Znam inne lokalizacje gdzie MPU robi z miasta wiochę i żąda budowy kamienic ze stromym dachem!
            Na terenach gdzie studium przewiduje 4 do 9 kondygnacji, MPU żąda najwyżej 3.
            Bo myśmy tak sobie przyjęli...

            Niestety wszędzie tam gdzie decyzje, znajdujemy ludzi niekompetentnych:
            ich wypowidzi to tylko obrona własnej posady.
            • Gość: karol Re: do Karola IP: *.icpnet.pl 01.02.07, 20:28
              Niestety to tylko projekt studium określa wysokość zabudowy - tutaj akurat jako
              niską. Ja go też przywoływałem wcześniej, ale to tylko projekt. Zobacz na tą
              strone MPU - ciągle obowiązuje nas stare studium z 1999, w którym nie ma
              żadnych stref wysokościowych. Obejrzyj pierwszy rysunek tego studium - tam jest
              na całym starym mieście tylko jeden symbol I.MU - teren zabudowy mieszkaniowo-
              usługowej. A na którymś kolejnym rysunku (tzw. "charakterystyka zabudowy") jest
              znowu na całym centrum (włącznie z Jeżycami czy Wildą) symbol ff - czyli
              strefa "fortissimo" największej intensywności zabudowy. Nie ma żadnych niuansów
              dla wzgórza Św. Wojciecha czy innych tego rodzaju terenów.
              Więc skoro planu nie ma, a jest takie studium i jest sąsiedztwo Poloneza, no to
              w czym problem. I my się dowiadujemy o wszystkim dopiero teraz, bo przecież
              wszystko było w porządku. Ot, zwyczajna, naturalna, wpisująca się w sąsiedztwo
              inwestycja.
              A w projekcie nowego studium, o którym tu już było pisane, jest ta wysokość
              określona. I dla tego rejonu jest niska. Ale to tylko projekt. I nie udało się
              go w Poznaniu uchwalić w poprzedniej kadencji rady. To chyba klub PiS-u wyszedł
              z inicjatywą, żeby sobie w tej kadencji już ten temat odpuścić, ale reszta rady
              poparła takie stanowisko. Bo to tak poważna decyzja, że trzeba się dooooobrze
              zastanowić. No cóż, każdą decyzją (na tak i na nie) można się narazić wyborcom,
              zwłaszcza przed wyborami, natomiast zastanawianie się dobrze świadczy - że
              przywiązuje się wieeeelką wagę do tematu. A we Wrocławiu radni uchwalili nowe
              studium w lipcu. 2006 oczywiście. Więc są chyba do przodu. Ciekawe za co tam
              cenią radnych - za zastanawianie się czy za decydowanie się? No i ciekawe w
              jakim kierunku podąży nowa rada poznańska?
    • xaliemorph Kontrowersje wokół osiedla Atanera przy ul. Kut.. 01.02.07, 01:31
      Cieszę się z tak rzeczowej dyskusji. Swoją drogą dodam jedną prostą uwagę. Jak
      można pozwolić na budowę budynku mieszkalnego, którego interesy mieszkańców
      będą przeczyły interesom rozwoju miasta. Przecież tu mieszkańcy znów będą
      blokowali budowę I ramy i spowalniali ruch pociągów. I tak moim osobistym
      zdaniem I rama powinna powstać gdyż jej plan już istniał wcześniej anieżeli
      projektowany budynek a ewentualni przyszli mieszkańcy powinni się sami
      interesować w jakim miejscu kupują sobie mieszkanie. Mówiąc serdecznie mam dość
      ciągłego blokowania rozwoju miasta przez protesty małomiasteczkowych
      mieszkańców.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja