Kara śmierci i eutanazja.

02.03.07, 19:24
Po przypadkowym wysłuchaniu dyskusji na temat eutanazji zastanowił mnie jeden
problem moralny. Jak można być przeciwnikiem kary smierci ze względu na
bezwzględną ochronę każdego życia ludzkiego i zarazem być zwolennikiem
eutanazji? Jakoś to mi zgrzyta.
A Wy co sądzicie?

A to co wyprawiają dziennikarze w sprawie tego nieszczęsliwego człowieka
domagajacego się prawa do eutanazji, to mi trąca o zachowanie hien.
    • v.i.k.k.a Re: Kara śmierci i eutanazja. 02.03.07, 20:13
      1.aborcja-nie
      2.eutanazja-tak
      skad niekonsekwencja?w 1 przypadku czlowiek sam nie podejmuje decyzji, w drugim-tak
      • Gość: Ciekawski Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.icpnet.pl 03.03.07, 09:43
        v.i.k.k.a napisała:

        > 1.aborcja-nie
        > 2.eutanazja-tak

        A kara śmierci? I dlaczego?
        • v.i.k.k.a Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 23:49
          Gość portalu: Ciekawski napisał(a):


          > A kara śmierci?
          ### oczywiscie

          I dlaczego?
          ### hmm...bo tak.
        • Gość: kwadransik Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 07:32
          Kara śmierci powinna jak sama nazwa mówi jako kara a nie wybawienie - dla
          zbrodniarzy którzy chcieliby zyć i to bogato to jest kara- ale dla niewinnich
          którzy nic złego nie zrobili - nie
      • l.george.l Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 10:24
        v.i.k.k.a napisała:

        > 1.aborcja-nie
        [...]

        Czyli chcesz, by Giertychy decydowały o zawartości Twojej macicy? Od
        konstytucyjnego zakazu aborcji do obowiązkowych zapłodnień jest tylko jeden
        krok.
        • dobrusia_to_ja Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 17:39
          l.george.l napisał:

          > v.i.k.k.a napisała:
          >
          > > 1.aborcja-nie
          > [...]
          >
          > Czyli chcesz, by Giertychy decydowały o zawartości Twojej macicy? Od
          > konstytucyjnego zakazu aborcji do obowiązkowych zapłodnień jest tylko jeden
          > krok.

          O zawartości macicy, jak to obrzydliwie ująłeś, można pomyśleć wcześniej.
          Ludzie, to nie bezmyślne króliki.
          • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 22:37
            > O zawartości macicy, jak to obrzydliwie ująłeś, można pomyśleć wcześniej.
            > Ludzie, to nie bezmyślne króliki.

            Zalezy kogo w ktorych momencie o to spytasz. Czasem mozesz uslyszec
            jedynie "hyhyhyhy" przy zaczerwienionej twarzy i wyrazie blogosci... Nie szafuj
            z ta wyzszoscia nad reszta swiata zwierzat, az tyle nas nie rozni.
          • l.george.l Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 18:45
            dobrusia_to_ja napisała:

            [...]
            > Ludzie, to nie bezmyślne króliki.
            [...]

            Pewnie, że nie, ale zdarzają się gwałty, molestowanie. A i czasami Bozia jest
            strasznie okrutna i ciąża zamiast być cudem natury, staje się przekleństwem.
        • v.i.k.k.a Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 23:52
          l.george.l napisał:

          > Czyli chcesz, by Giertychy decydowały o zawartości Twojej macicy? Od
          > konstytucyjnego zakazu aborcji do obowiązkowych zapłodnień jest tylko jeden
          > krok.
          ### Musze sie z Toba nie zgodzic. Kazdy ponosi konsekwencje swojego
          postepowania, idac do lozka bez zabezpieczenia nalezy spodziewac sie ciazy;
          czasem zdarzaja sie wpadki, no mowi sie trudno.
          • l.george.l Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 09:28
            v.i.k.k.a napisała:

            [...]
            > czasem zdarzaja sie wpadki, no mowi sie trudno.
            [...]

            A co z gwałtami, molestowaniem, chorobami czy brakiem środków na utrzymanie
            dziecka?
            • v.i.k.k.a Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 14:19
              Gwalt bylby tu wyjatkiem a gumki nie sa drogie-kazdego stac.
              • l.george.l Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 21:21
                v.i.k.k.a napisała:

                > Gwalt bylby tu wyjatkiem
                [...]

                Dla Giertychów nie ma wyjątków.


                [...]
                >a gumki nie sa drogie-kazdego stac.
                [...]

                Czy ja wiem. To chyba zależy, ile takiego sprzętu na miesiąc trzeba zakupić.

                • v.i.k.k.a Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 23:54
                  l.george.l napisał:

                  > Czy ja wiem. To chyba zależy, ile takiego sprzętu na miesiąc trzeba zakupić.
                  ### trzeba nauczyc sie oszczedzac;)
                  • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 07.03.07, 17:33
                    v.i.k.k.a napisała:
                    > ### trzeba nauczyc sie oszczedzac;)

                    Czyzbys sugerowała wielokrotność użycia? Fe.
                    Bo na ograniczenie częstotliwosci uzywania to chyba nie liczysz?
                    • v.i.k.k.a Re: Kara śmierci i eutanazja. 07.03.07, 23:51
                      renepoznan napisał:


                      > Czyzbys sugerowała wielokrotność użycia? Fe.
                      ###swoja droga ciekawe czy sie da;)

                      > Bo na ograniczenie częstotliwosci uzywania to chyba nie liczysz?
                      ### troche wstrzemiezliwosci, rozpustnicy:P
    • gej.skin Eutanazja to prawo wyboru. 03.03.07, 10:04
      Kara śmierci jest przejawem całkowitej bezsilności społeczeństwa, oraz wyrazem
      całkowitego braku nadziei na poprawę sprawcy. Jej zakaz to wyraz naszego
      humanitaryzmu.

      Eutanazja to wyraz naszego szacunku do prawa jednostki o decydowaniu o swoim
      życiu.

      Aborcja, to ostateczność której nie powinniśmy stosować jak antykoncepcji.
      Trzeba mieć jednak na uwadze, że około połowa zapłodnionych komórek jajowych, a
      więc już chronionego poczętego życia, jest... wydalana z organizmu matki, a
      więc niszczona przez samą naturę, lub Boga jak kto woli ;-)
      • renepoznan Re: Eutanazja to prawo wyboru. 03.03.07, 16:24
        gej.skin napisał:

        > Kara śmierci jest przejawem całkowitej bezsilności społeczeństwa, oraz
        wyrazem
        > całkowitego braku nadziei na poprawę sprawcy. Jej zakaz to wyraz naszego
        > humanitaryzmu.

        Czy "jest wyrazem naszego humanitaryzmu" także w stosunku do przyszłych
        potencjalnych ofiar zdemoralizowanego mordercy, który wychodzi z więzienia bo
        juz mu jego "dozywocie" sie skończyło?
        >
        > Eutanazja to wyraz naszego szacunku do prawa jednostki o decydowaniu o swoim
        > życiu.

        Tylko nie zapominaj,że eutanazja to nie samobójstwo. To zabicie drugiej osoby
        przez - no właśnie jak tego kogoś nazwać? przez "kata"??????
        >
        > Aborcja, to ostateczność której nie powinniśmy stosować jak antykoncepcji.
        > Trzeba mieć jednak na uwadze, że około połowa zapłodnionych komórek jajowych,
        a
        >
        > więc już chronionego poczętego życia, jest... wydalana z organizmu matki, a
        > więc niszczona przez samą naturę, lub Boga jak kto woli ;-)

        Niszczeni przez naturę lub Boga są ludzie umierający ze starości. I chyba nie o
        takich przypadkach mówimy?
    • selffar Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 11:58
      renepoznan napisał:
      Jak można być przeciwnikiem kary smierci ze względu na bezwzględną ochronę
      każdego życia ludzkiego i zarazem być zwolennikiem eutanazji? Jakoś to mi
      zgrzyta.
      _________________________________________

      Gdybyś nie dopisał tego za karą śmierci, to byłoby to w pełni możliwe. Co
      innego pojęcie kary śmierci, a co innego prawo do godnej śmierci. Z pierwszym
      można się nie zgadzać z wielu powodów, a równocześnie dawać prawo decyzji w
      przypadku takim jak nagłośniony ostatnio.
      Przy takim zawężeniu powodu niezgadzania się na karę śmierci, jak podałeś,
      jedno i drugie wyklucza się oczywiście.
      • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 16:19
        selffar napisał:
        > Gdybyś nie dopisał tego za karą śmierci, to byłoby to w pełni możliwe.

        A znasz jakieś sensowne argumenty przeciw karze śmierci a które nie odnoszą się
        do poszanowiania życia ludzkiego?


        Co
        > innego pojęcie kary śmierci, a co innego prawo do godnej śmierci. Z pierwszym
        > można się nie zgadzać z wielu powodów, a równocześnie dawać prawo decyzji w
        > przypadku takim jak nagłośniony ostatnio.

        Tylko, że zapominacie iż w większości przypadków eutanazji nie chodzi tylko o
        prawo do godnej smierci. Im najczęsciej chodzi o to by ktoś ich zabił. Nie
        biorą tego na swoje sumienie. Ci ludzie domagają się by to ktos inny ich zabił
        i wziął ten czyn na swoje sumienie. Nic nie jest takie proste. Dodatkowo
        dochodzi problem ludzi sztucznie na siłę utrzymywanych przy zyciu.
        Pewno - zawsze się znajdzie ktoś kto za okreslona kasę wstrzyknie cos
        pacjentowi alub wyłączy respirator. Ale czym on będzie się różnił od kata. Też
        bedzie działał zgodnie z prawem.

        > Przy takim zawężeniu powodu niezgadzania się na karę śmierci, jak podałeś,
        > jedno i drugie wyklucza się oczywiście.

        Mnie się wydaje, że także bez tego zawężenia obia poglądy się wykluczają.
        • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 16:30
          rene dopisz, ze probujesz rozpatrywac problem od strony "kata", a mniej Cie
          obchodzi osoba najbardziej zainteresowana. Swoja droga ciekawe podejscie do
          eutanazji - obciazanie sumienia osoby trzeciej jako przeszkoda w decydowaniu o
          swoim zyciu i jego koncu...
          Rola "kata" jest najzupelniej dowolna, mozna z niej zrezygnowac - w czym
          problem? sumienia ewentualnej osoby, ktora sie zgodzila? - jej wybor i decyzja.
          • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 17:30
            poika napisał:

            > rene dopisz, ze probujesz rozpatrywac problem od strony "kata", a mniej Cie
            > obchodzi osoba najbardziej zainteresowana.

            Krzywdzisz mnie takim podejrzeniem. Interesują mnie wszelkie aspekty tej
            sprawy. Los osoby najbardziej zainteresowanej ale też wykonawcy tego prawa do
            eutanazji. Najłatwiej krzyknąć - jestem za prawem do decydowania o swoim zyciu.
            Ale co dalej? Ten krzyczący zada sobie sam smierć, czy będzie żądał "usługi"
            państwa? Nie lekceważ także tych okoliczności sprawy. A jest to problem
            poważny. Pamietam, że nawet Himmler swoich oprawców uważał za ludzi
            zdemoralizowanych, którzy bdą musieli przejść resocjalizację by móc żyć w ich
            społeczeństwie. A my swobodnie chcemy powierzyć lub w przypadku Holandii i
            innych krajów powierzylismy tę rolę lekarzom - czy nie jest to niebezpieczne?
            Czy osoba biorąca pieniadze za zadawanie śmierci może leczyć????

            Swoja droga ciekawe podejscie do
            > eutanazji - obciazanie sumienia osoby trzeciej jako przeszkoda w decydowaniu
            o
            > swoim zyciu i jego koncu...

            Decyzja o swoim zyciu nalezy do każdego. Decyzja i wykonanie. Współczesna
            medycyna i technika pozwala ludziom to wykonać samemu. Tylko, że - ciekawa
            sprawa - rzadko dochodzi w takich przypadkach do faktycznego samobójstwa.
            Dodatkowo - czy to samodzielna decyzja? Jeżeli słuchasz tego człowieka tak
            głosnego teraz w Polsce to szybko sie zorientujesz, że on bardziej chce
            zapewnienia ludzkich warunków do takiego "życia" niz śmierci. Bo dlaczego w
            takim razie żąda zapewnienia opieki państwa nad takimi przypadkami jak jego?

            > Rola "kata" jest najzupelniej dowolna, mozna z niej zrezygnowac - w czym
            > problem? sumienia ewentualnej osoby, ktora sie zgodzila? - jej wybor i
            decyzja.

            Ależ oczywiscie. Tylko jak pogodzisz szacunek dla zycia ludzkiego z podawaniem
            ręki takiemu człowiekowi. Bo nie powiesz mi, że jak prawo pozwoli to wszystko
            jest w porzadku. Bo wówczas musisż podać rękę zbrodniarzom hitlerowskim,
            stalinowskim i innym.

            Swoją drogą jak obserwuję rozwój współczesnej "świeckiej" moralności to z
            rozbawieniem ale i przerażeniem obserwuję pośmiertny triumf Hitlera i jego
            koncepcji człowieka przydatnego lub nie dla narodu,. Tylko obecne uzasadnienie
            jest bardziej przemyslane i perfidne. Adolf był chyba bardziej szczery lub
            głupi.
            • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 03.03.07, 22:34
              mam wrazenie, ze sie robi z igly widly. Porownanie lekarza odlaczajego
              aparature do wykonawcow filozofii Hitlera jest co najmniej nie na miejscu. W
              przypadku Hitlera, o tym czy ktos jest potrzebny spoleczenstwu czy tez nie
              decydowali inni ludzie - w przypadku eutanazji jest dokladnie odwrotnie. "Kat"
              jak go nazywasz, moze byc de facto dobroczynca, spelniajacym zyczenie ciezko
              chorego czlowieka. Naprawde nie wiem po co tu mieszasz Hitlera, Himmlera czy
              ich oprawcow, zupelnie jakbys nie dostrzegal roznicy, albo na sile chcial
              podwyzszyc wage zagadnienia.
              Dobre jest tez pytanie, oskarzajace w sumie, jak taki umierajcy (a to swinia)
              moglby zazadac uslugi panstwa. A w czym problem? Malo przelacznikow uzywa sie
              co dzien w wielorakich przypadkach? Taki przelacznik po ktorych ustaje
              syczenie maszyny jest jakos bardziej skomplikowany od tego od swiatla? W sumie
              nikt nikogo nie zabija - tylko wylacza aparature - to jaki skutek to moze
              przyniesc, jest rzecza drugorzedna (w koncu odlaczenie respiratora nie oznacza
              uduszenia czlowieka, cuda sie zdarzaja). Czy ktos placacy cale zycie podatki,
              majacy ograniczone rozne prawa na rzecz spoleczenstwa itp., ma jeszcze na lozu
              smierci byc uzaleznionych od jakis chorych rozterek innych? Malo nieuleczalnie
              chorych ludzi, ktorzy z przyjemnoscia by kogos odlaczyli od respiratora - wilk
              syty i owca niecala, ale o to chodzilo.
              Ludziom jest stanowczo za dobrze. Mamy taki komfort zycia, ze przestalismy
              dostrzegac, ze smierc jest niedlaczna jego czescia. Kazde usmiercenie kilku
              komorek (e.g. zygota), eutonazja itp. powoduje jakies niebotyczne wstrzasy
              spoleczno-polityczne. Nikt sie ni eprzejmuje tym, ze w Afryce srednia dlugosc
              zycia pewnie znowu siega rzedu 30 lat, dzieci umieraja z glodu na codzien,
              morduja sie na tysiace - w krajach Europy za to rozwaza sie moralny aspekt
              osoby spelniajacej zyczenie smierci. Ciekawy obraz ewolucji geograficznej
              psychiki zwierzecia zwanego przez siebie samego sapiens 2x, homo.
              Rene, naprawde niepotrzebny watek - imho.
              • Gość: a Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.aster.pl 04.03.07, 00:30
                Rozstrząsanie problemu eutanazji w kraju, gdzie człowiek niejednokrotnie ma
                problem z dostaniem się do lekarza, czeka miesiącami na badania, na łóżko w
                szpitalu , operacje, chemię czy radioterapię - jest hipokryzją.
                A jak nazwać zjawisko niewykonywania operacji ludziom w mocno starszym wieku?
                Selecją naturalną?
                Przestańmy sztucznie podtrzymywać życie u jego schyłu.
                Życie ledwo poczęte też nie powinno być podtrzymywane na siłę,
                matka natura wie co robi.
              • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 00:35
                poika napisał:

                > mam wrazenie, ze sie robi z igly widly.
                ......
                > Rene, naprawde niepotrzebny watek - imho.

                Może źle odczytuję Twoje intencje ale zaskoczyłeś mnie. Ot jeden wiecej, jeden
                mniej człowieczek. W czym problem? Pstryknie się przełącznikiem i tyle dobrego
                mozna zrobić. I co za problem? Tu pomozemy człowieczkowi bo sie męczy. Tu
                pomożemy bo rodzinka się męczy. Tam pomozemy bo tyle to kosztuje. A ten ma
                nerki zdrowe. Przesadzam? Jesteś pewien, że przesadzam?

                Może masz rację, że wątek niepotrzebny. Sa pewno ważniejsze. Czy mozna urzadzić
                love-parade? Gdzie kupić pampersy czy stringi? Kto głupszy - Po czy PIS? Moze
                masz rację. To problemy istotne. To problemy interesujące wiekszość.
                Tylko, że się z tą wiekszoscią coraz mniej się chce mieć do czynienia.

                Ale pewno Twoja postawa jest bardziej zyciowa. Wygodniejsza. Kiedyś nad każdym
                z nas pochyli się "Dobry Pan Doktor" z przełącznikiem. Po co w to mieszać
                jakieś dylematy moralne i rozważania nad poszanowaniem zycia ludzkiego. Bez
                tego zyje się łatwiej i wygodniej.
                • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 09:11
                  Rene, mam wrazenie, ze oscylujesz wokol tematu, bez nazwania go bezposrednio,
                  bo pewnie spotkalby sie z zupelnie inna reacja - boisz sie wykorzystywania
                  eutanazji do usuwania jednostek spolecznie bezuzytecznych. Problem w tym, ze to
                  juz nie bylaby eutanazja, bo taki czyn nie kwalifikowalby sie pod ta definicje -
                  w przypadku eutanazji, sam zainteresowany musi wyrazic zgode i chec na
                  zakonczenie swego zycia. Jakos chyba nie ma prawa zabraniajacego samobojstw -
                  tutaj roznica polega tylko i wylacznie na ostatecznym akcie i kto go wykona
                  (najlepiej podac przelacznik choremu i koniec-kropka, gorzej jesli faktycznie
                  pacjent moze tylko i wylacznie komunikowac sie ze swiatem zewnetrznym nie
                  bardziej niz za pomoca zmian w EEG).
                  Jak dojdzie do naduzyc na tym polu, bo na kazdym dochodzi, mozemy zaczac
                  dyskusje od nowa (chociaz nie wiem po co, bo ludzie sa jacy sa i zawsze cos
                  ohydnego zrobie bez wzgledu na prawo), na dzisiaj niemoznosc zakonczenia
                  swojego zycia z godnoscia, uraga wlasnie poszanowaniu zycia. Chcialbys, zeby
                  prawo stanowilo, ze kazdy ma miec podtrzymywane zycie do samiutkiego mozliwego
                  konca, korzystajac ze wszystkich mozliwych technik, niezaleznie od jego woli
                  pacjenta wyrazonej w jakikolwiek sposob? Jak to sobie wyobrazasz? Taka forma
                  matrixa, gdzie w koncu kazdy wyladuje podlaczony do indywidualnej maszynerii
                  pompujacej krew, oczyszczajacej ja, poruszajaca klatka piersiowa i nie
                  reagujaca na krzyki, zadania i przyciski, ze ma sie juz dosc? Ze sie przezylo
                  swoje wnuki o 30 lat? I ta meka tylko po to, zeby uniknac jakis mozliwych
                  naduzyc w sferze moralnej i utrzymac przy zyciu cos tak nienamacalnego jak
                  swiadomosc?
                  Ciekawe zreszta, ze Ty, Rene, jako katolik, tak upierasz sie za trzymaniu ludzi
                  do konca na smyczy tego zycia i padolu, przeciez za tym przelacznikiem czeka
                  wspanialy, duchowy swiat - nie ma tu pewnej sprzecznosci?
                  • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 22:35
                    poika napisał:
                    Chcialbys, zeby
                    > prawo stanowilo, ze kazdy ma miec podtrzymywane zycie do samiutkiego
                    mozliwego
                    > konca, korzystajac ze wszystkich mozliwych technik, niezaleznie od jego woli
                    > pacjenta wyrazonej w jakikolwiek sposob? Jak to sobie wyobrazasz? Taka forma
                    > matrixa, gdzie w koncu kazdy wyladuje podlaczony do indywidualnej maszynerii
                    > pompujacej krew, oczyszczajacej ja, poruszajaca klatka piersiowa i nie
                    > reagujaca na krzyki, zadania i przyciski, ze ma sie juz dosc? > Ciekawe
                    zreszta, ze Ty, Rene, jako katolik, tak upierasz sie za trzymaniu ludzi
                    >
                    > do konca na smyczy tego zycia i padolu, przeciez za tym przelacznikiem czeka
                    > wspanialy, duchowy swiat - nie ma tu pewnej sprzecznosci?

                    Bardzo ciekwa metoda dyskusji Poiko. Formułujesz pewna skrajną tezę.
                    Przyjmujesz jako pewnik, że to teza Twego dyskutanta i przedstawiająć ja jako
                    absurdalną, dyskutujesz z przeciwnikiem. Tylko tak naprawdę dyskutujesz z sobą
                    a nie ze mną - w tym przypadku.
                    Ja rozróżniam eutanazję od zaprzestanie sztucznego utrzymywania funkcjonowania
                    ciała. Niektórzy nazywaja to zakończeniem uporczywego leczenia. Dlatego nie
                    bedę odpowiadał na Twoje argumenty bo nie dyskutujesz ze mną.
                    Jeżeli nie ma szans na wyleczenie a organizm nie ma mozliwosci samodzielnego
                    funkcjonowania bez aparatury to trudno to nawet nazwać eutanazję. Eutanazja to
                    zabicie człowieka z litosci. Ten przypadek to zaprzestanie leczenia. Chyba
                    rozumiesz różnicę? Jan Paweł II powiedział "Pozwólcie mi odejść do domu Ojca."
                    Wiedział co mówi. Pewno lekarze potrafiliby przeciągnąc jeszcze jego trwanie.
                    Ale On już uznał, że to nie ma sensu. To nie była eutanazja. To inny problem.
                    Powiedziałbym, że zwolennikami takiego trwania w agonii bez finału
                    zainteresowani są niektórzy transplantolodzy - ale to inny problem.

                    O klasycznej eutanazji mówimy gdy zabijasz człowieka w sytuacji gdy może on
                    zyć. Z cierpieniem, bez komfortu, bez nadzieji, ale może zyć samodzielnie - bez
                    aparatury. I takiej eutanazaji sie sprzeciwiam. Z różnych wzgledów: Etycznych ,
                    obawy przed naduzyciami itp. Z tym moim przekonaniem dyskutuj i zarzucaj mi
                    ewentualnie nieuzasadniony upór a nie ze swoją tezą.
                    Szkoda - nie mam w tej chwili czasu na rozwijanie swoich tez.
                    • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 07:48
                      czyli oboje krazymy wokol tematu. Skoro klasyczna eutanazja dotyczy
                      tylko "sytuacji gdy może on zyć. Z cierpieniem, bez komfortu, bez nadzieji, ale
                      może zyć samodzielnie - bez aparatury." - moze sie czepiam, ale nie ma tu slowa
                      o przydatnosci dla spoleczenstwa o czym wspominales wczesniej.
                      Jesli rozwazamy ta konkretny przypadek zatem, gdy zycie jet mozliwe bez
                      aparatury, jednak chory/cierpiacy chce zakonczyc swoj zywot z roznych wzgledow -
                      nadal nie widze, gdzie lezy to pole do dyskusji. Fakt naciagnalem tezy i
                      podalem ekstremalny przyklad, ale nadal nie wiem o czym chcesz dyskutowac:
                      - o prawie do decydowania o swoim zyciu - chyba nie;
                      - o mozliwych naduzyciach, i.e. decyzja jest podejmowana przez gro osob
                      trzecich - to nie jest eutanazja, lecz mordertswo;
                      - o moralnym aspekcie zakonczenia czyjegos zycia - tez za bardzo nie dotyczy
                      eutanazji - nikt do podania trucizny nie zmusi.
                      - o prawie stanowiacym o mozliwosci eutanazji, sformuowanym w sposob
                      umozliwiajacy naduzycia - problem w sumie legislacyjny i trudno dyskutowac o
                      tym bez faktycznego prawa/dokumentu.
                      Przyznam, ze sie pogubilem.
                      • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 09:12
                        poika napisał:
                        > Przyznam, ze sie pogubilem.


                        Teza początkowa - jak mozna być zwolennikiem prawnego dopuszczenia eutanazji
                        (czyli zabicia innej osoby z litości a nie przerwania uporczywego leczenia) a
                        zarazem przeciwnikiem orzekania i wykonywania (w sciśle określonych, skrajnych
                        przypadkach) kary smierci. Dla mnie to sprzeczność.
                        :):):):)
                        Wątek mocno zboczył z tego pierwotnie zakreślonego problemu.
                        • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 11:20
                          na tak wprost postawione pytaniu juz Ci Vikka odpowiedziala:
                          - eutanazja - smierc na zyczenie osoby zainteresowanej;
                          - kara smierci - zabojstwo w imie prawa;
                          W przypadku eutanazji czyni sie gest w strone jednostki, umozliwiajac jej
                          decyzje na temat swojego zywota i jego konca - w pewnym sensie jest to
                          gwarancja wolnosci wyboru. Jednostka ma mozliwosc decydowania o swoim losie,
                          ewentualne zmiany zdania czy blednosc decyzji (na swoj temat), nie obciazaja
                          osob trzecich ani spoleczenstwa. Innemi slowy - forma samobojstwa.
                          W przypadku kary smierci - odbiera sie mozliwosc poprawy i mozliwego,
                          czesciowego chocby naprawienia szkody spoleczenstwu przez e.g. prace itp.
                          Decyzja jest wydawana przez organ postronny, mogacy wydawac opinie pod wplywem
                          emocji lub niepelnych danych, rowniez mozliwosc nieodracalnej pomylki. Innemi
                          slowy - forma morderstwa.
                          • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 05.03.07, 16:42
                            poika napisał:

                            > na tak wprost postawione pytaniu juz Ci Vikka odpowiedziala:
                            > - eutanazja - smierc na zyczenie osoby zainteresowanej;
                            > - kara smierci - zabojstwo w imie prawa;

                            Jeżeli bawimy sie słowami to inaczej:
                            -eutanazja - zabójstwo z litości wg wlasnej oceny tej litości - do tego nie
                            zawsze bedzie to życzenie śmierci- a osoby nieprzytomne? A osoby prowokujące,
                            chcące osiągnąc cos innego niz smierc? - tak jak ten Janusz Świtaj, który
                            faktycznie domaga się zapewnienia godziwych warunków zycia a nie śmierci
                            (poczytaj dzisiejszy Dziennik)
                            -kara smierci - zabójstwo w imie obrony społeczeństwa przez jednostkami
                            wyjatkowo zdemoralizowanymi. Do jakiego absurdu dochodzimy - wypuszczamy z
                            więżień - w imie humanitaryzmu - dewiantów o których wiemy, że znowu zabiją. I
                            zabijają często juz kilka tygodni, miesięcy po wujsciu z więzienia. A o
                            bezwzglednym dozywociu to nikt nie chce rozmawiać.


                            > W przypadku eutanazji czyni sie gest w strone jednostki, umozliwiajac jej
                            > decyzje na temat swojego zywota i jego konca - w pewnym sensie jest to
                            > gwarancja wolnosci wyboru. Jednostka ma mozliwosc decydowania o swoim losie,
                            > ewentualne zmiany zdania czy blednosc decyzji (na swoj temat), nie obciazaja
                            > osob trzecich ani spoleczenstwa. Innemi slowy - forma samobojstwa.
                            > W przypadku kary smierci - odbiera sie mozliwosc poprawy i mozliwego,
                            > czesciowego chocby naprawienia szkody spoleczenstwu przez e.g. prace itp.
                            > Decyzja jest wydawana przez organ postronny, mogacy wydawac opinie pod
                            wplywem
                            > emocji lub niepelnych danych, rowniez mozliwosc nieodracalnej pomylki. Innemi
                            > slowy - forma morderstwa.

                            Początkowo chciałem odpowiadać na ten fragment Twojej wypowiedzi ale potem
                            zrezygnowałem. Jeżeli nie widzisz różnicy pomiedzy samobójstwem a domaganiem
                            się śmierci z rąki innej osoby i na podstawie decyzji innej osoby, jeżeli na
                            poważnie nie widzisz zagrożenia śmierci w wyniku błędnej decyzji o eutanazji a
                            widzisz zagrożenie pomyłki sadowej w przypadku wyroku smierci dla
                            zdemoralizowanego zbrodniarza to faktycznie pole dyskusji nie istnieje.
                            Sorry. Zauważyłem, że niezbyt wiecie co to eutanazja i co to skazanie na śmierć
                            zdemoralizowanego zbrodniarza. Wam się wydaje, że normą jest uporczywa terapia
                            i kara smierci w aferze miesnej czy w wyniku procesu poszlakowego. Przy takim
                            rozumieniu problemu to jest tylko populizm i kaczka dziennikarska a nie poważna
                            dyskusja.
                            Przejdźcie się kiedyś do hospicjum czy Domu Pomocy Społecznej i popatrzcie na
                            tych ludzi. Zobaczycie osobę cierpiącą z bólu, zasraną i obsikaną. I zobaczycie
                            jej promienny usmiech gdy zobaczy wnuczka. Zbyt łatwo wydajecie orzeczenia.

                            Sorry - nie chcę się wymadrzać bo to głupie. Ale nie doceniacie złozonosci
                            psychiki człowieka.

                            A teraz wyobraźcie sobie, że sad wydaje zgodę na zabicie tego Janusza Świtaja.
                            A on w swoim tekscie wyrażnie pisze i utożsamie się z słowami: Nie powinno sie
                            gdybać, czy Janusz Świtaj ma prawo umrzeć czy też nie. Lecz sprawić, żeby
                            chciało mu się żyć"
                            Czy po takim wyznaniu decyzja Sądu o jego śmierci byłaby eutanazję czy
                            morderstwem?
                            • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 07.03.07, 18:15
                              > Jeżeli bawimy sie słowami to inaczej:
                              > -eutanazja - zabójstwo z litości wg wlasnej oceny tej litości - do tego nie
                              > zawsze bedzie to życzenie śmierci- a osoby nieprzytomne? A osoby prowokujące,
                              > chcące osiągnąc cos innego niz smierc? - tak jak ten Janusz Świtaj, który
                              > faktycznie domaga się zapewnienia godziwych warunków zycia a nie śmierci
                              > (poczytaj dzisiejszy Dziennik)
                              > -kara smierci - zabójstwo w imie obrony społeczeństwa przez jednostkami
                              > wyjatkowo zdemoralizowanymi. Do jakiego absurdu dochodzimy - wypuszczamy z
                              > więżień - w imie humanitaryzmu - dewiantów o których wiemy, że znowu zabiją.
                              I
                              > zabijają często juz kilka tygodni, miesięcy po wujsciu z więzienia. A o
                              > bezwzglednym dozywociu to nikt nie chce rozmawiać.

                              Obawiam sie, operujemy skrajnosciami. Zarowno eutanazja i kara smierci maja co
                              najmniej dwa rozne oblicza. Przyznam sie szczerze, ze nie bardzo umiem poprzec
                              argumentami, czemu w eutanazji latwiej dostrzegam jej strone pozywna bardziej
                              niz negatywna i odwrotnie w przypadku kary smierci.
                              Osobiscie widze, a przynajmniej chcialbym widziec, eutanazje jako godny sposob
                              zakonczenia swojego zycia, uzywajac do tego zdobyczy medycyny i mozliwej jej
                              pomocy, z powodow mnie tylko znanych. Do tej "wizji" nie pasuje usmiercanie
                              osob nieprzytomnych (taka osoba nie wyrazi swojego zdania) ani wykorzystywanie
                              systemu (nie bardzo wiem dlaczego osoby prowokujace sa tu problemem - zawsze
                              ktos bedzie wykorzystywal medialnosc smierci, w najgorszym dla niego razie ta
                              smierc uzyska bez straty dla idei eutanazji). Dopoki decydujacym o smierci
                              bedzie sam zainteresowany, nie ma zadnego porownania do kary smierci.
                              Kara smierci ma swoje dobre strony, chozby w przypadkach opisanych przez
                              Ciebie, kiedy system pozwala na uwolnienie osob chorych - w tym przypadku mozna
                              ulepszyc system. Jak rowniez przyziemny element ekonomiczny - ukarany staje sie
                              wieloletnim, czesto bezproduktywnym, obciazeniem dla spoleczenstwa - to rowniez
                              mozna by poprawic, sporo robot moglaby byc wykonywana przez wiezniow w ramach
                              ich kary. Co mnie nastawia niechetnie do kary smierci jest jej nieodwracalnosc -
                              nie wiem skad to przekonanie, ale mozliwosc pomylki sadowej jest rzecza
                              straszna i kosztowna. Postepy medycyny rowniez oferuja leczenie wszelakich
                              zaburzen, co przynajmniej w teorii daje mozliwosc przywrocenia spoleczenstwu
                              taka jednostke.
                              Oba zagadnienia sa wylacznie abstrakcyjne w przypadku Polski. Znajac nasze
                              realia ani kara smierci ani eutanazja nie powinny byc dozwolone, bo zostana
                              bardzo szybko wypaczone.

                              > Początkowo chciałem odpowiadać na ten fragment Twojej wypowiedzi ale potem
                              > zrezygnowałem. Jeżeli nie widzisz różnicy pomiedzy samobójstwem a domaganiem
                              > się śmierci z rąki innej osoby i na podstawie decyzji innej osoby, jeżeli na
                              > poważnie nie widzisz zagrożenia śmierci w wyniku błędnej decyzji o eutanazji
                              a
                              > widzisz zagrożenie pomyłki sadowej w przypadku wyroku smierci dla
                              > zdemoralizowanego zbrodniarza to faktycznie pole dyskusji nie istnieje.
                              > Sorry.

                              Zauwaz, ze eutanazja to sposob pozegnania sie z zyciem, czesto osob, ktore nie
                              stac na samobojstwo. Wg mnie jest to raczej forma zakonczenia zycia w najmniej
                              bolesny czy dramatyczny sposob. Jesli nadal przyjme, ze decyzje o eutanazji
                              podejmuje tylko i wylacznie osoba zainteresowana, to nie ma pounktu styku z
                              kara smierci. Oczywiscie mozesz zaraz sprobowac argumentowac, kto i na jakiej
                              podstawie oceni czy ta zainteresowana osoba swiadomie wypowiedziala sie za
                              eutanazja. No coz, jak pisalem, w mojej wyidealizowanej wizji, takich
                              watpliwosci nie ma :-).

                              Zauważyłem, że niezbyt wiecie co to eutanazja i co to skazanie na śmierć
                              >
                              > zdemoralizowanego zbrodniarza. Wam się wydaje, że normą jest uporczywa
                              terapia
                              > i kara smierci w aferze miesnej czy w wyniku procesu poszlakowego. Przy takim
                              > rozumieniu problemu to jest tylko populizm i kaczka dziennikarska a nie
                              poważna
                              >
                              > dyskusja.

                              Tu Ty narzucasz mi jakis poglad, ktorego nie wyrazilem. Sam mnie ganiles za
                              takie podejscie kilka wpisow wyzej. Zdaje sobie sprawe, ze nie kazdy przypadek
                              eutanazji dotyczylby osob przewlekle chorych ani, ze kazda kara smierci to
                              wynik przewalki podatkowej. Jesli uwazasz, ze dla mnie problem jest tak prosty,
                              to sam uzywasz "populizmu".

                              > Przejdźcie się kiedyś do hospicjum czy Domu Pomocy Społecznej i popatrzcie na
                              > tych ludzi. Zobaczycie osobę cierpiącą z bólu, zasraną i obsikaną. I
                              zobaczycie
                              >
                              > jej promienny usmiech gdy zobaczy wnuczka. Zbyt łatwo wydajecie orzeczenia.

                              Tego wpisu nie rozumiem. Nie rozciagam problemu eutanazji na kazdego
                              schorowanego staruszka, bez przesady.

                              > Sorry - nie chcę się wymadrzać bo to głupie. Ale nie doceniacie złozonosci
                              > psychiki człowieka.

                              A skad pomysl, ze twierdze, iz psyche jest prosciutka? Wlasnie ze wzgledu na
                              jej zlozonosc dopuszczam mozliwosc "zyczenia smierci" w przypadkach nie
                              zwiazanych z zadna choroba, ba wrecz osob cieszacych sie doskonalem zdrowiem,
                              ale z jakis przyczyn nie chcacych dalej zyc ani nie umiejacych zdobyc sie na
                              skok z balkonu. Medycyna wie rownie duzo na temat bezbolesnego zabijania, co na
                              temat leczenia. Jesli nie wiecej.

                              > A teraz wyobraźcie sobie, że sad wydaje zgodę na zabicie tego Janusza
                              Świtaja.
                              > A on w swoim tekscie wyrażnie pisze i utożsamie się z słowami: Nie powinno
                              sie
                              > gdybać, czy Janusz Świtaj ma prawo umrzeć czy też nie. Lecz sprawić, żeby
                              > chciało mu się żyć"
                              > Czy po takim wyznaniu decyzja Sądu o jego śmierci byłaby eutanazję czy
                              > morderstwem?

                              O panu Switaju za duzo nie wiedzialem. Poczytalem i stwierdzilem, ze jego
                              problem ma sie do eutanazji prawie tak jak ma ksiadz do transwestyty. On
                              probuje wykorzystosc medialnosc swojej sytuacji. Wspolczuje mu, ale w zadnym
                              wypadku, przynajmniej w moim rozumieniu eutanazji, ten pan do zabiegu
                              usmiercenia by sie nawet nie zblizyl, ze wzgledu na niejednoznacznosc swojego
                              stanowiska i tyle.

                              Jak zwykle sie nie przekonamy, ewentualnym kompromisem bedzie stanowisko, ze w
                              Polsce na razie tematy sa abstrakcyjne - chociaz kto wie. Roznice pogladow
                              pewnie w jakims stopniu wynikaja z wlasnych nadziei i obaw - ja sie bardziej
                              obawiam dlugiego meczacego zywota bardziej niz mozliwosci jego zakonczenia z
                              urzedu. W sytuacji, gdzie kara smierci mnie dotyczy, raczej sie nie widze, poza
                              ewedentnym bledem sadowym :-). Ale jak wspomnialem - dyskusja dotyczy emocji,
                              roznych wyobrazen i bialych badz czarnych scenariuszy, przy czym na dzisiaj
                              kazdy moze sobie napisac wlasny scenariusz.
                              • Gość: tanten Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.icpnet.pl 11.03.07, 13:00
                                poika napisał:
                                Przyznam sie szczerze, ze nie bardzo umiem poprzec
                                > argumentami, czemu w eutanazji latwiej dostrzegam jej strone pozywna bardziej
                                > niz negatywna i odwrotnie w przypadku kary smierci.
                                > Osobiscie widze, a przynajmniej chcialbym widziec, eutanazje jako godny
                                sposob
                                > zakonczenia swojego zycia, uzywajac do tego zdobyczy medycyny i mozliwej jej
                                > pomocy, z powodow mnie tylko znanych. Do tej "wizji" nie pasuje usmiercanie
                                > osob nieprzytomnych (taka osoba nie wyrazi swojego zdania) ani
                                wykorzystywanie
                                > systemu

                                Wybacz człowieku. Ale Ty po prostu nie wiesz co to eutanazja. Mylisz ja z
                                samobójstwem - dokonanym ewentualnie z pomocą innego człowieka.
                                Zgodnie z dość powszechną definicją eutanazja to spowodowanie współczuciem
                                zabicie człowieka, który cierpi i jest nieuleczalnie chory. Rozumiesz - zabija
                                ktos inny.
                                Ta definicję zna też nasz kodeks karny, ktory mowi: kto zabija człowieka na
                                jego żadanie i pod wpływem współczucia dla niego. Ustawodawca dopuszcza w tym
                                przypadku nawet odstąpienie od wymierzenia kary - jeżeli bedzie to
                                usprawiedliwione okolicznosciami. A te okoliczności ma zbadać Sąd. także na
                                gruncie naszego prawa sprawa jest prosta. Jeżeli odważysz się zadecydować o
                                zabiciu drugiego człowieka to pozwól by te Twoja decyzję ocenił niezalezny Sad.
                                Zwolennicy prawnego dopuszczenia eutanazji - bez oceny tego postepku - w tym
                                rozumieniu jaki przewija się w dyskusji chcą po prostu sami podejmowac decyzję
                                bez jakiego kolwiek ryzyka.

                                Bardzo podobaja mi sie takie dyskusje z których wynika, że dyskutanci nie maja
                                pojecia o tym o czym dyskutują ale oczywiscie zabrac glos musza.
                                Jeżeli chcecie dalej dyskutować na ten temat to rozmawiajcie o zabiciu
                                człowieka chorego lub o jego samobójstwie ale nie o eutanazji bo to coś
                                innego. Taki sam błąd robili ludzie zaraz po wojnie - gdy oceniano zabijanie
                                chorych w III Rzeszy. Nazywano to eutanazją. Tylko gdzie tam było współczucie
                                dla chorego? A eutanzaja tego współczucia wymaga. To po prostu było zabijanie
                                chorych. Nie mylcie pojęć.
                                • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 12.03.07, 08:22
                                  widze, ze dostalem wyklad :-). jak przyznalem wczesniej, nie bardzo zglebialem
                                  pojecia, ani nie dyskutowalem szczegolow, raczej idee. Wyglada na to, ze
                                  eutanazja jest pojeciem dosyc pojemnym, zmieniajacym swoje znaczenie w historii
                                  i w zaleznosci od kontekstu. Mozesz mi na przyklad wytlumaczyc roznice,
                                  pomiedzy samobojstwem ("dokonanym ewentualnie z pomocą innego człowieka") a
                                  zabiciem innej osoby na jej wyrazne zyczenie (voluntary euthanasia)? Semantyka?
                                  Samo okreslenie, ktore bodajze oznacza "dobra smierc", jakos nie implikuje
                                  oceny sadu, czy "zabojstwo" mialo podstawy czy nie - Ty zdaje sie ograniczasz
                                  pojecie eutanazji do konkretnego legislacyjnego rozwiazania.
                                  Rene pytal o eutanazje a kare smierci, a nie o odstapienie od oceny sadu czy
                                  pozbawienie zycia mialo podstawy czy nie - to jest chyba nieco uszczegolowione
                                  pytanie i nie bardzo ma sie do konkretnego przypadku pojedynczego, nie
                                  anonimowego, czlowieka. Moj stosunek do eutanazji czy "samobojstwa dokonanego
                                  ewentualnie z pomocą innego człowieka" jest wybitnie osobisty - nie
                                  dyskutowalem systemu i jego prawnych konsekwencji czy zagadnien. Ani tez nie
                                  rozwazalem przypadkow masowego usmiercania osob niepotrzebnych spoleczenstwu
                                  czy chorych. Zeby oceniac czyjes argumenty, warto by najpierw sie dowiedziec o
                                  czym jest dyskusja. Z tym okresleniem tematu dyskusji najwyrazniej nie jest tak
                                  latwo w tym przypadku, niemniej czesc ad personam "wykladu" nieco przedwczesna.
                                  Za wklad merytoryczny dziekuje.
                                  • Gość: Q Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.icpnet.pl 12.03.07, 08:33
                                    poika napisał:

                                    > widze, ze dostalem wyklad

                                    Także do tej wypowiedzi odnosi się mój poprzedni komentarz. Kręcisz i
                                    komplikujesz problem byle by nie przyznać dyskutantom racji. O tyle, że
                                    pośrednio przyznałeś,że nie masz zdania na ten temat. To w takim razie po co
                                    dyskusja?
                                    Nie wiem skąd kolega brał definicje pojęcia eutanazji - ja znam tylko
                                    encyklopedyczne i tam też jest - zabicie pod wpływem współczucia i na prosbę.
                                    Dla mnie w tym pojeciu nawet nie miesci sie odłaczenia aparatury bo to
                                    przerwanie utrzymywania przy zyciu a nie zabójstwo. Ale nie bedę dyskutował
                                    jeżeli ktos inaczej uważa.
                                    • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 12.03.07, 09:12
                                      krecisz i komplikujesz? Wyrazam swoja opinie, na temat pojemny jak
                                      rzeczona "dobra smierc". Nawet ta Twoja encyklopedyczna krociutka definicja
                                      obejmuje zaledwie jeden konkretny przypadek, gdy jest to akt litosci i do tego
                                      na prosbe. Rene dotknal tematu nazistow (nie wiem po co zreszta), gdzie to
                                      wspolczucie raczej nie mialo miejsca, a niektorzy twierdza, ze eutanazja bedzie
                                      naduzywana, wiec to "na prosbe" tez ne bardzo nie pasuje. Jesli nie zauwazyles,
                                      ze pojecie jest obszerne, to Ci uproszcze:
                                      - "zabicie pod wpływem współczucia i na prosbę" - jestem za, poniewaz kazdy ma
                                      prawo decydowac o swoim zyciu, w tym o jego koncu, nawet jesli wymagaloby to
                                      ingerencji lekarza czy innej osoby. I dodam, ze pisze to prez pryzmat osoby
                                      potencjalnie zabijanej, z pobudek raczej egoistycznych - chcialbym miec
                                      teoretyczna mozliwosc spokojnej, bezbolesnej i lagodnej smierci, gdy przyjdzie
                                      czas takiej ewentualnej decyzji.
                              • Gość: Q Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.icpnet.pl 12.03.07, 08:26
                                poika napisał:

                                >> Obawiam sie, operujemy skrajnosciami. Zarowno eutanazja i kara smierci maja
                                co
                                > najmniej dwa rozne oblicza

                                Aleś zamojtał. Takie wypowiedzi to słuszę jak się kogoś do muru przycisnie i
                                nie wie co odpowiedzieć bo: ustąpić nie chce a wie, że racji nie ma. Czy ty
                                socjolog lub politolog czy może dziennikarz - och przepraszam - publicysta
                                Tygodnika Powszechnego lub Polityki?
                                • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 12.03.07, 09:24
                                  nie jestem humanista. u Ciebie tez razacej jasnosci tresci nie dostrzegam.
                                  Jesli wyrazilem sie nie jasno, to przepraszam. Moze troche gimnastyki umyslowej
                                  pomogloby Ci zrozumiec, co chcialem przekazac, ale faktycznie, to ja ponosze
                                  odpowiedzialnosc za swoje teksty. Wyjasnienie (jak nadal nie mozesz zrozumiec
                                  mojego punktu widzenia, proponuje zaczac moje wpisy ignorowac, zamiast obnosic
                                  sie ze swoja nieznoscia zrozumienia mojej pisaniny - nie jestem pewien komu
                                  bardziej takie stwierdzenie zreszta uwlacza):
                                  Kazde z tych pojec (kara smierci i eutanazja) ma conajmniej dwa skrajne
                                  oblicza. W przypadku kary smierci moze dojsc do blednego skazania osoby
                                  niewinnej (aspekt skrajnie negatywny) jak rowniez do usmiercenia osoby chorej,
                                  niemogacej egzystowac w spoleczenstwie (mozliwie najbardziej pozytywny aspekt).
                                  Podobniez z eutanazja (w gaszczu roznych pojec i przypadkow): zakonczenie
                                  cierpienia osoby zdeterminowanej, ze chce umrzec (plus) lub decyzja o
                                  usmierceniu osoby w jakis sposob niewygodnej, wbrew jej sprzeciwowi (chorej,
                                  niepotrzebnej itd., minus). Poniewaz kazdy chce przekazac swoj punkt widzenia w
                                  najbardziej jaskrawym swietle, pokazywane sa ekstrema, skrajnosci. I na to
                                  chcialem zwrocic uwage. Mrugnij dwa razy, jak dotarlo - bede mogl otrzepac sie
                                  z ceglanego pylu po tym przyparciu... heh.
                                  • poika Re: Kara śmierci i eutanazja. 12.03.07, 09:29
                                    Errata, dla Q i podobnych:
                                    fragment "jak rowniez do usmiercenia osoby chorej, niemogacej egzystowac w
                                    spoleczenstwie (mozliwie najbardziej pozytywny aspekt)." dotyczy oczywiscie
                                    osob zagrazajacych innym ludziom i ktora takie zagrozenie potwierdzila, poprzez
                                    morderstwa czy inne okrucienstwa. Orginalny wpis mogl sugerowac
                                    przypadek "eutanazji" osobom czytajacym wybiorczo i majacym problem z moim
                                    niehumanistycznym stylem pisania.
                                    • renepoznan Re: Kara śmierci i eutanazja. 12.03.07, 20:31
                                      Wg mojej wiedzy, eutanazja to zabicie innego człowieka pod wpływem współczucia
                                      dla jego cierpień. Polski ustawodawca dodaje jeszcze wymóg żądania śmierci
                                      przez chorego. Jeżeli słowo ma znaczyć słowo to dyskusja nie ogranicza się do
                                      tak rozumianej eutanazji. Wydaje się, że w takich przypadkach pewien puryzm
                                      językowy jest konieczny. Biję sie w piersi bo sam dość ogólnie na początku
                                      potraktowałem ten problem.

                                      Przypomina mi się żart (?)jak to jeden z posłów zobowiazał sie poprzeć
                                      dopuszczalność aborcji pod warunkiem, że bedzie to dotyczyło także jego
                                      teściowej. Też tak można - aborcja do 70 roku zycia a potem to już eutanazja. I
                                      mamy problemy rozwiązane. Mozna pójść dalej. Nie ma u nas kary smierci ale
                                      dopuszczalna jest eutanazja na zdemoralizowanych przestępcach. Dobre co?

                                      Mam nadzieję,że nikt powaznie nie podejmie dyskusji z tymi dywagacjami. Piszę
                                      to na wszelki wypadek spażony wcześniejszym doswiadczeniem.
                                      :):)
    • igo.xp Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 02:54
      Jeżeli życie ma sens to każde nasze działanie przeciwko życiu świadczy
      o naszej bezsilności wobec problemów jakie z życiem się wiążą. Chcąc
      zatuszować własne ignoranctwo wobec życia mówimy o karze śmierci jako
      konieczności dla dobra i bezpieczeństwa reszty lub mówimy o aborcji(
      ew. eutanazji) jako prawie wyboru do własnego postępowania z negowaniem
      życia włącznie. Jeśli natomiast życie nie ma sensu to cokolwiek byśmy
      na jego temat (lub na temat śmierci) nie powiedzieli, zawsze będziemy
      mieli rację.
    • emkacz Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 03:18
      Niewątpliwie problem jest ważny i dyskusja na ten temat może być ciekawa.
      Kara śmierci ma z założenia odstraszać, będąc jednocześnie formą zemsty której
      dokonuje społeczeństwo poprzez system prawny na osobie która w drastyczny
      sposób pogwałciła normy społeczne. Paradoksalnie, zbrodnia w majestacie prawa
      uwalnia skazanego od kary. On ucieka systemowi, a końcowa sentencja wyroku
      śmierci - "...i pozbawienie praw publicznych na zawsze", brzmi jak jakiś
      kiepski żart, bo po śmierci skazaniec do niczego systemowi się nie przyda.
      Publiczne egzekucje jako forma odstraszania i zastraszania, także przynosiły
      marne rezultaty, bo jeżeli ktoś dokonał już zbrodni zagrożonej karą śmierci, to
      nic gorszego prócz straty życia nie mogło go spotkać, zatem mógł rabować, palić
      i mordować dowoli. Świetnie to opisuje Michał Rożek w książce "Hultaje,
      złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie".

      Z eutanazją sprawa jest bardziej skomplikowana. Z jednej strony jest to odruch
      dobrego samarytanina, który pochyla się nad nieszczęściem i w tym nieszczęsciu
      pomaga godnie odejść z tego świata. Z drugiej strony to koszmarne pole do
      nadużyć, a natura nas tak skonstruowała, że umierając ze starości nie mamy
      wręcz świadomości nadchodzącej śmierci. W stanie terminalnym nasz organizm się
      wycofuje, odłącza receptory i nasza świadmość stopniowo zanika. Ucieka owe 28
      gram. Jednakże są sytuacje w których osoba z medycznego punktu widzenia żywa,
      dla siebie i (lub) bliskich jest martwa, lub też ból którego doznaje, nie jest
      możliwy do zneuralizowania za pomocą współczesnej medycyny. Co wówczas
      powienien zrobić dobry samarytanin? Bo z całą pewnością cierpienie nie
      uszlachetnia.
      Każda próba samobójcza jest w swojej istocie wołaniem o pomoc. Wydaje mi się że
      może być tak w przypadku "tego nieszczęsliwego człowieka domagajacego się prawa
      do eutanazji". Ale może on naprawdę chce dyskutować o prawie do godnej śmierci.
      Philippe Ariès w książce "Człowiek i śmierć" opisywał wyobrażenia na temat
      śmieci w różnych epokach. Od średniowiecza, po czasy współczesne. We wszystkich
      epokach za "dobrą śmierć" uznawano bezbolesną, najlepiej we śnie. Śmierć w
      męczarniach była zarezerwowana dla wyjątkowcyh złoczyńców, heretyków,
      bluźnierców. W takim kontekscie przedśmietne cierpienia, których uśmierzyć się
      nie da - są karą. Cierpieniem może być także widok rodziców, którzy poświęcają
      ostatnie swoje lata na opiekę nad sparaliżowanym, ale świadmomym synem. Przez
      swój wybór chce im pomóc.
      A dziennikarze w mojej ocenie robią dobrą robotę, bo tak naprawdę inaczej ów
      krzyk o pomoc nie został by usłyszany.

      Kara śmierci we wszelkiego rodzaju reżimach (nazistwoskich, czy
      komunistycznych) dawała kapitalne pole do nadużć.
      Prawo do godnej śmierci, nadinterpretowane lub źle skonstuowane może być także
      wykorzystywane do zbrodni w majestacie prawa, ale cieżko było by mi przejść
      obojętnie obok osoby skazanej na cierpienie do śmierci za jakieś niepopełnione
      zbrodnie.
      Pozdrawiam.
    • kinga39-651 Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 04:02
      Oj Rene,,! mocno uderzyłeś , chyba za mocno jak na nasze sumienia...
      I bardzo trudno taką rekawicę podnieść ( łatwiej sie "dyskutuje" na forum
      o "stringach" ).
      Aborcja , eutanazja , kara śmierci .....
      Aborcja - a dostępność (i aprobata kościelna)środków antykoncepcyjnych czy to
      już morderstwo?
      Aborcja - a sztuczne , wykorzystujące najnowsze osiągnięcia medycyny ,
      utrzymywanie zagrożonej ciąży ? ( przecież matka natura w
      momencie "uszkodzenia' płodu sama dokonuje naturalnej selekcji!)
      Prawo kobiety do decydowania o swoim zdrowiu ( które wyklucza poniekąd poród).
      prawo kobiety = rodziny do decydowania o swoim losie ( przecież moment
      urodzenia dziecka nie jest równoznaczny z "pozbyciem sie problemu " niechcianej
      ciąży" - nawet jeśli noworodek zostanie oddany do adopcji -> sapiens.)
      Strasznie to trudne ,, jako kobieta i matka mimo wszystko jestem za.
      "Za" bo : nieszczęśliwe , niekochane dzieci , często z poważnym deficytem
      podst.potrzeb życiowych żyją / egzystują podobnie do naszego telewizyjnego
      bohatera Janusza Ś.
      bo: świadomość porzucenia ( czyt. oddania do adopcji ) kobiety - matki może
      stać się potworną udręką psychiczną .
      bo: życie z gromadką niechcianych dzieci w ubóstwie a nawet nędzy trudno nazwać
      szczęściem .

      Eutanazja - jestem za , ale tylko pod warunkiem , że niezależni eksperci
      jednoznacznie ocenią poczytalność osoby proszącej o śmierć . Masz rację ,
      pozostaje ciągle kwestia kata - człowieka wykonującego polecenie ...dla mnie
      niewyobrażalne ! jedyne rozwiązanie widzę w jakimś magicznym , dostosowanym do
      możliwości proszącego o śmierć ,guziczku , zapadni działającej wzrokiem,
      głosem,,,jednym słowem , żeby to proszący mógł wybrać ten moment bezbolesnej
      śmierci ( odmawianie pożywienia nie jest najlepszym pomysłem , bo śmierć z
      głodu bardzo boli).
      Mam sporo wątpliwości aby 'odstępować od "uporczywej terapi" . znam, oczywiście
      przypadki kiedy to wybijano ludziom zęby aby wsunąć rurę respiratora do
      tchawicy tylko po to aby przedłużyć konającemu człowiekowi życie o parę
      godzin / dni, ale znam też przypadek mojego ojca , który po 5 miesiącach w
      śpiączce klinicznej ( gdzie zdaniem ordynatora- neurologa "mózg był już
      totalnie wyłączony , a mój ojciec żył wyłącznie dlatego , że miał "silną"
      wątrobę , nerki , serce...) nagle obudził się i NORMALNIE funkcjonował przez
      następne kilkanaście lat ! Na całe szczęście były to lata wczesno 80-te bo
      teraz takich pacjentów odłączają po 4 dniach na OIOMie...chyba , że rodzina
      będzie płacić za każdy dzień pobytu takiego pacjenta podłączonego do aparatury
      medycznej . I co ? nie zamierzam opowiadać bajek o cudach zmartwychwstania , bo
      sama w to nie wierzę , ale mam wrażenie , że medycyna jeszce bardzo dużo nie
      wie i wiele rzeczy robi" po omacku ".I że podejmowanie takich decyzji w
      czwartej najczęściej dobie niereagującego/nierokującego pacjenta jest zwykłym
      usankcjonowanym morderstwem .
      Jeśli więc eutanazja miałaby być naszym prawem ( prawem człowieka do godnej
      śmierci ) to nie może to być lakoniczny ogólny zapis konstytucyjny . Taka
      decyzja nie powinna zależeć od zniechęconej , poirytowanej uporczywą opieką (
      sic!) rodziny nieprzytomnego pacjenta , albo tym bardziej od rozliczanych przez
      NFZ lekarzy czy dyrektorów zadłużonych szpitali. Decyzję INDYWIDUALNIE powinien
      rozpatrzyć sędzia ( i to nie żaden boski sędzia ale człowiek na podstawie
      opinii niezależnych biegłych ).

      Kara śmierci - no i tu mnie masz ! , nawet pewnie nie tylko mnie , ale
      większość obywateli naszego kraju ....Z jednej strony przerażający bandytyzm i
      nieporadnośc wym. spr.( też porażająca). Z drugiej śmierć człowieka . a co
      jeśli się nasz nieudolny sąd pomylił? i kto to ma zrobić ? przecież sam
      zainteresowany nie opuści zapadni?
      Poddaję się , nie wiem .Wiem natomiast jedno : widmo śmierci odstrasza . Nasz
      system kar z KK pozwala bezwzględnym bandytom czuć się bezkarnie ,, prędzej czy
      później wyjdą po odsiedzeniu połowy kary ,, albo i nawet wcale ich nie
      posadzą , nie złapią , nie udowodnią winy, nie znajdą zwłok...
      Naprawdę nie wiem , zaczynam się zastanawiać czy znajdę gdzieś w necie
      statystyki przestępstw w stanach USA w których wykonuje się karę śmierci ,, być
      może jest tak , że ta sama populacja Amerykanów w stanach w ktorych
      obowiązuje/obowiązywała kara śmierci żadziej morduje? nie wiem , ale jest już
      bardzo późno , więc nie teraz, muszę iść spać , dobranoc.

      Pozdrawiam serdecznie



    • kinga39-651 Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 04:27
      Sorry " rzadko " ! w żadnym razie nie zamierzam się tłumaczyć z późnej pory ,
      ale trochę strażników ortografii na forum gazety siedzi i nie chciałabym aby
      rozwalili dyskusje z powodu ortów...

      P.S. Emkacz! a co z aborcją ?
      • emkacz Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 12:07
        Kolega rene w swoim pierwszym poście nie napisał nic o aborcji, dlatego nie
        ustosunkowałem się do niej.
        Pomijając kwestię wolnego wyboru, traktowaną przez zwolenników jako
        najważniejszą, pozostaje sprawa umowy lub wiary.
        Nawet najwięksi zwolennicy aborcji nie będą wyciągać argumentów za eutanazją
        noworodków.
        Jeżeli wierzymy że zbitek kilku komórek jest już człowiekiem, wówczes aborcja
        bedzie zbrodnią. Jeżeli się umówimy, że człowiekiem jest istota posiadająca
        określone cechy, to jej usunięcie przed ich wystąpieniem zbrodnią już nie
        będzie.
        Pamiętam jedno opowiadanie Philipa K. Dicka p.t. bodaj "Przedludzie". Opisany
        był tam świat w którym miarą człowieczeństwa było poznanie podstaw matematyki,
        dzieci nie posiadające opiekunów, które tych podstaw nie poznały podlegały
        obowiązkowi eutanazji. Opowiadanie to było bardziej namolną propagandą
        antyaborcyjną, niż głosem w dyskusji. No cóż, pisarstwo Dicka było dla niego
        formą terapii. Jednakże zwrócił uwagę na kwestię umowności, kto człowiekiem
        jest, a kto jeszcze nie.
        Osobiście jestem zwolennikiem wolnego wyboru, kilkudniowa zygota nie jest
        człowiekiem, ale być może nim będzie. Decyzja należy do matki. Nie zmienią tego
        ani zapisy w konstytucji, ani represyjne prawo. Nie da się odgórnie pozbawić
        ludzi wolnej woli w decydowaniu o własnym organiźmie.
        • Gość: Q Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.icpnet.pl 04.03.07, 12:33
          emkacz napisał:
          > Osobiście jestem zwolennikiem wolnego wyboru, kilkudniowa zygota nie jest
          > człowiekiem, ale być może nim będzie. Decyzja należy do matki. Nie zmienią
          tego
          >
          > ani zapisy w konstytucji, ani represyjne prawo. Nie da się odgórnie pozbawić
          > ludzi wolnej woli w decydowaniu o własnym organiźmie.

          A dlaczego tylko od matki? Dlaczego ten kto dał spermę nie ma decydować?
          Dlaczego tylko kobieta ma decydować o tym czy mężczyzna bedzie finansował
          dziecko czy nie? Moim zdaniem decyzja powinna należeć do jednego i drugiego.
          Jezeli którekolwiek chciałoby uznać,że ta zygota nie jest człowiekiem to
          kobieta powinna iść do kliniki aborcyjnej i zrobic co trzeba. To nie tylko jej
          decyzja. Jeżeli tego nie zrobi to powinna ponieść pełną odpowiedzialność za tę
          decyzję.

          I dlaczego prawo dawców jaja i plemnika ograniczasz tylko do kilku dni? Jakby
          rozważać kwestie kiedy te ileś tam komórek staje się "sapiens" to musimy brać
          pod uwagę dłuzszy okres - tak do ~3 lat po wypróżnieniu macicy.
          • kein_engel Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 20:10
            chocby dlatego, ze okreslenie "panna z dzieckiem" to przez lata byl dla kobiety
            wielki wstyd [czasem nadal jest], a o "kawalerze z dzieckiem" jeszcze nei
            slyszalam. poza tym, "ojciec" moze sobie pojsc w sina dal bez zadnych
            konsekwencji,a kobieta musi 20 lat zycia temu dziecku poswiecic.

            odnosnie do eutanazji, zwlaszcza ludzi, ktorzy sa przytomni, to prawo do
            samobojstwa powinno byc ich prawem tak samo jak moim czy innych uzytkownikow
            tego forum. my mozemy w kazdej chwili wejsc na jakis dach czy sie powiesic.
    • Gość: seneka To tylko problem judeo-chrześcian ! IP: *.icpnet.pl 04.03.07, 09:14
      Problem jaki poruszasz to tylko problem wynikajacy z fałszywej judeo-
      chrześciańskiej filozofii. Zbedny i niepotrzebny. Jaką wartość ma zycie
      ludzkie? Do tego jednostek nie mogących normalnie zyć? Czy to dlatego, że są
      przestępcami czy to dlatego, że proces choroby im to uniemozliwia. Skąd to
      przekonanie o wartości życia - poza sformułowanymi w Biblii i przez tzw. Ojców
      Koscioła sloganami.
      O wiele zdrowsze były poglady starozytnych np Rzymian. Tam nie było tak
      wypaczonego pseudohumanitaryzmu. Tam człowiek sam odchodził (samobójstwo było
      honorem) lub, gdy nie mógł, pomagał mu w tym przyjaciel. I nikt nikogo za to
      nie ścigał. Do tego nie było problemu ludzi cierpiących. Nie było tez problemu
      ludzi zbędnych. Po prostu jak się urodził ktoś nienadajacy sie do zycia to
      Skała Tarpijska załatwiała ten problem. To było zdrowe społeczeństwo i ono nie
      mogło sobie pozwolic na obciążanie się wadliwyni genami czy osobnikami. To
      tylko my niszczymy naszą pule zdrowych genów.
      I nie było tu zadnego angażowania państwa. O tym decydował ojciec, sam
      delikwent lub jego przyjaciele - i to była najlepsza kontrola. Ojciec nie
      zabijałby własnego dziecka bez przyczyny. Nikt bez przyczyny nie popełnia
      samobujstwa czy nie daje głowy pod miesz przyjaciela.
      Do tego ta selekcja mogła być robiona nie tylko w okresie płodowym ale i
      później.
      O wiele zdrowsze poglady niz nasze.
      Na szczęście w bardziej postepowych państach Europy ta tendencja, niesmiało ale
      jednak zaczyna przeważać. Co prawda nie decydują wyłącznie ojcowie lub
      przyjaciele lecz lekarze ale przeciez bez milczącej lub dorozumianej akceptacji
      rodzin czy przyjaciół tego nie zrobią. I prawo zaczyna się w to nie wtrącać.
      Jeżeli prawo by się wtracało to taki delikwent a zwłaszcza jego rodzina będzie
      się męczyła latami zanim zapadnie wyrok. Pomyslcie - zkazanie przestepcy u nas
      trwa od roku do 5 lat. Myslicie, że krócej bedzie trwało wydanie wyroku
      pozwalajacego na eutanazję. Nie komplikujmy sprawy,. System jaki działa obecnie
      tj faktycznej eutanazji bez wtrącania się prawa jest skuteczniejszy. Tylko
      musimy przełamać te judeo-chrześciańskie wątpliwosci.
      Dlatego skończmy z tym rozdwajaniem włosa na czworo. Zbedne lub niepotrzebne
      życie ludzkie nalezy przerwać.

      A ten Twój problem "kata" to bzdura. Lepiej by byli tacy ludzie w szpitalach
      nizby np mieli zaspokajać te swoje instynkty na ulicach. Nie giną przynajmniej
      przypadkowi ludzie - może wartościowi.

      Tak wiem - zaraz przytoczysz przykład Bethowena, który wg tych kryteriów nie
      powinien nawet się urodzić. Ale jakies koszty ponieść musimy - zresztą tych
      kosztów i tak nie bedziemy znali, więc nie zabolą.
    • igo.xp Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 21:46
      Jeżeli człowiek w swoim rozwoju intelektualnym doszedł do punktu
      postrzegania siebie jako osoby zdolnej do poznania własnego bytu,
      który by świat ludzki trwał, musi łączyć indywidualność osoby z
      poszanowaniem praw innych osób, to dalsze kontynuowanie działań
      przeciwko życiu począwszy od kary śmierci na eutanazji czy aborcji
      skończywszy, są obecnie( mając do dyspozycji tak potężna naukę i
      wiedzę) krokiem wstecz. Nie da się pogodzić godności osoby ludzkiej
      (żródła ustanawianych praw) z działaniami, które tej godności innym
      odmawiają. Ciekawa sprzeczność(punkt wyjścia niniejszej dyskusji
      wyznaczony przez "rene"): w epoce, w której uroczyście proklamuje się
      nienaruszalne prawa człowieka, prawa osoby i publicznie deklaruje się
      przywiązanie do wartości życia, do praw tej osoby - bez
      jakiejkolwiek żenady, czy jakichkolwiek wątpliwości to życie, te prawa
      się niszczy.
      • plutonowy_grenedier Re: Kara śmierci i eutanazja. 04.03.07, 22:39
        Nie chce mi się czytać, a ni tym bardziej cytować, całego tematu więc napiszę to
        co myślę.

        Eutanazja:
        Jestem przeciw.
        Powód: na początku mordujemy tylko tych, którzy tego chcą, ale potem pojawia się
        pogląd, ze powinniśmy decydować za tych, którzy "nie mogą sami". Czyli np.za
        chorych psychiczne, za chorych tak, że nie mogą już mówić lub za tych, którym
        chrześcijańskie przesądy przysłaniają świat a powinni się zabić bo tak taniej
        (oparte na przykładzie Holandii).
        Do tego może dojść tendencja do przegięć, jak np. zabijanie bez wiedzy pacjenta
        albo nacisk społeczny na osobę starszą by się zabiła (oba przykłady z Holandii).
        Możliwość zabicia samego siebie na życzenie jest oczywiście piękna, ale
        konsekwencje już nie.
        Kara śmierci: Jestem za.
        Osoba skazana na śmierć raczej nie jest osobą, która nic nie zawiniła. zawsze
        muszą być solidne podstawy by kogoś zabić. W dodatku kara śmierci stosowana jest
        przy przypadkach skrajnych, jak człowiek, który morduje współwięźniów a i tak
        ma dożywocie więc mu nie zależy. Lepiej takiego zabić. Zawsze to będzie na jego
        życzenie (nie musiał zabijać), zasłużone i lepszej perspektywy dla takiego nie
        będzie.
        Aborcja: mam mieszane uczucia. Z jednej strony lepiej by dziecko, które miało by
        potem do domu dziecka trafić i pod czuła opieką państwa wyrosnąć na degenerata
        (wiem, że generalizuję, ale niestety tak się dzieje bardzo często) albo
        chronicznie bezrobotnego z braku wykształcenia lepiej zabić.
        Ale z drugiej czy w starzejącej się Europie trzeba pozbywać się obywateli? I to
        w dodatku niewinnych niczemu. Jednak z aborcji korzystaliby głównie ludzie
        najbogatsi 9najmniej skrępowani religia), którzy pod wpływem impulsu chcieliby
        pozbyć się kłopotu. Jednak to oni mają największe szanse wychować porządnego
        obywatela.
        Dlatego więc na razie mówię nie.
    • Gość: anku Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.solarme.pl 06.03.07, 23:15
      www.switaj.pl
      Wypelnij wniosek o przyznanie opieki wtedy eutanazja nie będzie koniecznością...
      A media sam Janusz Świtaj prosi o przedstawienie swojej sprawy- sam w czterech
      scianach raczej nic by nie zdziałał.
      • Gość: kibic Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.poz.zigzag.pl 07.03.07, 12:03
        Gość portalu: anku napisał(a):

        > www.switaj.pl
        > Wypelnij wniosek o przyznanie opieki

        To on chce śmierci czy opieki. Niech się zdecyduje.
        • emkacz Re: Kara śmierci i eutanazja. 07.03.07, 12:37
          Chce śmierci bo nie ma opieki. Cierpi, bo widzi jakim jest ciężarem dla
          rodziców. Tylko poruszenie sprawy eutanazji spowodowało że ktoś go usłyszał. A
          takich jak On jest więcej..
          • Gość: kibic Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.poz.zigzag.pl 07.03.07, 12:40
            emkacz napisał:

            > Chce śmierci bo nie ma opieki.
            No to teraz wyobraź sobie, że ktoś to weźmie poważnie i wyłączy aparaturę.
            Popełni morderstwo a bedzie myślał, że popełnia eutanazję.
        • Gość: anku Re: Kara śmierci i eutanazja. IP: *.solarme.pl 08.03.07, 08:40
          Janusz rozpoczyna pracę w Fundacji Anny Dymnej.Będzie pomagał ludziom , którzy
          znalezli się w podobnej sytuacji zyciowej.Znalazła się równziez osoba która
          zasponsorowała zakup myszy sterowanej wzrokiem.Niestety potrzebjest duuuuzo
          więcej...Zachęcam do pobierania wniosku o opiekę, kserowania.Termin zbierania
          wniosków do 25 maja.www.switaj.eu/news.php
    • Gość: Morphy Sprawa jest prosta jak drut IP: *.karolin.pl 11.03.07, 22:58
      Lewica zawsze miala na celu mordowanie niewinnych ludzi - tacy ludzie jak Stalin, Mao Ze Dong, Pol Pot, Hitler, Kim Ir Sen to synonimy bandytyzmu.

      Teraz oni nie popieraja otwarcie mordowania ludzi, ale ich tesknoty pozostaly. Co wiec mozna robic?

      Eutanazja i aborcja - to otwarte promowanie mordow.

      I ukryte promowanie mordow: wypuscic jak najwieksza ilosc bandytow z wiezien ("kara smierci jest nieludzka, wysokosc kary nie ma znaczenia, liczy sie tylko wykrywalnosc" - znacie to?)

      Tu nie chodzi o zadne filozofie. Im wiecej ludzi zginie tym wieksza radocha w szeregach lewicy.

      A co ostatnio robi ostentacyjnie lewica? Obsesyjne promuje homoseksualizm, bo homosie zyja krocej niz heteroseksualisci: czesciej umieraja na HIV, czesciej popelniaja samobojstwa, maja duzo odchylen psychiatrycznych - zatem lewica stara sie zeby jak najwiecej ludzi tego sprobowalo.
Pełna wersja