qdlinski
21.04.07, 19:11
Dzisiaj, po 18 latach od obalenia komunizmu śmiało możemy powiedzieć że Poznań
dorównał do innych, stał się miernotą, stracił dobre imię. Czyli wraz ze
złodziejską gospodarką ostatnich lat odpłynął mit poznańskiej gospodarności i
solidności. I nie chodzi mi tutaj o to że Poznaniacy nie potrafią pracować,
nie są solidni i pracowici. Wręcz przeciwnie, jesteśmy nadal tymi samymi
ludźmi, ludźmi którym może zaufać każdy pracodawca i powierzyć ze spokojem
każde zadanie – wykonamy je po mistrzowsku.
Tyle że tych pracodawców, rzetelnych pracodawców na poznańskim i wielkopolskim
rynku coraz mniej. Przybywa nam natomiast coraz to więcej feudalnych
inwestorów którzy zagospodarowują nasz ludzki potencjał, fachowy potencjał
oferując nam niewolnicze warunki za pracę u siebie.
Nie znajdziesz na poznańskim rynku firm (z małymi wyjątkami) które na naszym
rynku inwestycyjnym rozwijają produkcję technologiczną wymagającą wysokiej
klasy specjalistów. Coraz więcej natomiast pojawia się firm handlowych
zatrudniających za wręcz głodowe uposażenie, a oferujących najniższej marki
wyroby sprowadzane z Chin i bliskiego oraz dalekiego wschodu. Chłam ten
oferują nam markety niemieckie, francuskie, portugalskie i inne które stadnie
wręcz instalują się na naszym rynku, bo w przeciwieństwie do Polaków oni są
uprzywilejowani, zasypują więc nasz piękny kraj swoimi drewnianymi czy
blaszanymi pudełkami, wykorzystując ulgi i zwolnienia które prawnie tylko im
się należą, zbijają kasę i strumieniami wyprowadzając olbrzymie zyski we
wszystkie strony świata. Dzięki temu upadają polskie firmy produkcyjne i
handlowe, ubożeje polska gospodarka, bieda zagląda do okien coraz większej
ilości polskich rodzin.
A jak to się dzieje? Normalnie się dzieje, ot chociażby z poznańskiego rynku
patrząc. Władze miasta nie inwestują w nic co związane jest z dużymi jeszcze
polskimi firmami położonymi w atrakcyjnych miejscach miasta. Zobaczcie, przy
ul. 28 czerwca 1956 roku leży tzw. Ceglorz czyli Zakłady im. Hipolita
Cegielskiego – czy widzieliście na przestrzeni ostatnich 10 czy więcej lat aby
miasto cokolwiek zrobiło z nawierzchnią tej ulicy. Nie, bo przecież nie można
inwestować w tym rejonie. Wymiana czy chociażby renowacja nawierzchni jezdni
na ulicy 28 czerwca 1956r automatycznie podniosłaby wartość nieruchomości przy
niej leżących. A jakże to tak, na te tereny czekają przecież kolejni
„inwestorzy” miasto i inne „władze” muszą jedynie zadbać o to by jak
najszybciej „Cegielski” zbankrutował, wówczas droga dla „inwestorów” otwarta.
I dzieje się to, Poznań rozwijając sieć tramwajową kupuje tramwaje lub zleca
ich budowę wszędzie, na całym świecie tylko nie w „Ceglorzu” – to jest
dzisiejszy przykład poznańskiej gospodarności i lokalnego patriotyzmu władz
(...)