Dodaj do ulubionych

termin na 18,06, szpital im. raszei

17.05.07, 14:44
hej wszystkim!
mozecie cos napisac na temat porodu w raszei??? chcialabym tam rodzic (juz za
miesiac!) i boje sie ze moze zle wybralam..... strasznie sie boje bo to moj
pierwszy porod. Jak macie jakies doswiadczenia z tego szpitala to prosze o
podzielenie sie nimi
Obserwuj wątek
    • marta198686 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 18.05.07, 14:27
      czesc :) ja tez wybralam ten szpital chociaz termin mam na 4.lipca ale
      slyszalam o nim same pozytywne komentarze pozdrawiam
    • asia0401 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 12.06.07, 09:07
      Cześć
      Ja rodziłam dwa miesiące temu w Szpitalu Raszei. Był to mój pierwszy poród, ale
      urodziłam bardzo szybko, w niespełna trzy godziny. Ne było tak strasznie, ból
      jest do wytrzymania. Można rodzić we własnej koszuli. Polecam poród rodzinny w
      obecności męża, to naprawdę bardzo pomaga. Oj muszę kończyć bo malutki mnie
      wzywa... Jeszcze się odezwę, czekam na konkretne pytania, spróbuję odpowiedzieć
      wyczerpująco...
      • lee_a Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 12.06.07, 09:23
        Napisz proszę, co trzeba zabrać do szpitala dla siebie i dla dziecka, czy
        trzeba miec pieluchy, ciuszki, czy w szpitalu są podkłady poporodowe? Czy
        umawialas sie z polozną, jezeli tak, jaka jest stawka?
        Zycze zdrówka i wytrwałości ;)
      • ikaralus asia0401 12.06.07, 14:52
        dziekuje bardzo ze sie odezwalas :)))) ja sie jeszcze mecze z brzuszkiem
        zwlaszcza w te upaly... na poniedzialek mam termin i straaaasznie sie boje.
        mysle ze jestem wytrzymala na bol i sobie jakos poradze z tym. Najbardziej sie
        boje tego co mnie czeka juz po porodzie - opieki nade mna i maluchem.... Chce
        byc traktowana po ludzku, moja pani ginekolog zapewnia ze tam tak wlasnie jest
        i wcale nie trzeba placic za to by byc dobrze traktowanym.
        Napisz prosze ile osobowe sa pokoje i czy lazienki sa w pokojach? ja to sie
        boje ze po porodzie poloza mnie na korytarzu z powodu braku miejsc w pokojach :
        ( wiem, ze jak tylko cos sie zwolni to mnie przeniosa ale sam fakt lezenia na
        korytarzu po tym calym przezyciu przeraza mnie. czy trzeba miec podpaski
        swoje?? super ze mozna miec swoja koszule, ale dlugosc jest wymagana?? tzn.
        wiem,ze nie do kostek :) ile kosztuje porod rodzinny ??

        pozdrawiam serdecznie :)
        • muut Re: asia0401 19.06.07, 21:55
          Cześc dziweczyny. Ja rodziłam w Raszei 02.02.2006 Dawno trochę :P ale ja jestm zadowolona. Momo, że łóżka cholernie niewygodne, że prysznice na korytażu że pokoje 3-4 osobowe, sam poród nie był łatwy ( dla mnie choć rodziłam 6 godzin), że teraz wiem, że sie spieszyli, bo trwało 6 porodów naraz i ode mnie zaraz lecieli na CESARKE, ŻE NIE ZDĄŻYŁAM DO UPRAGNIONEJ WANNY a widziłam jak dziwczyna wchodzi do sali z wanna mignęła mi tylko jej koszula nocna.
          I gdyby poród przymowała lekraka która była na nocnym, wraz z poloznymi z dyzuru ( trafilam tam o 5.00) i gdyby nie bylo razem z nia stazystki ( wspaniała dziweczyna!!!!!!!!) Pewnie bym przezyla traume. Ale zmaina okazala sie świetna. Po prostu super polozna i lekarz. Pani Alina i dr Dmochowski. Nic nie placilam, Tyle co 50 zł za ciuchy dla męża.

          Potem nie mogłam przez dwa dni wstawać, a oczywiście pielegniarki niemowlęce nie wiedzialy o tym. I mialy do mnie pretensję ze nie zaJMUJĘ SIE DZIECKIEM TYLKO JE WZYWAM zeby przewinęły( ciekawe jak milam to zrobić jak wstała dopiero jak krew dostałam dozylnie) i te baby zachowywaly sie jak swiete krowy. Nie umiała rozróznić lekarza od pielegniarki wiec czesto prosilam pediatrę jak przechodzil korytarzem. Suuuper ludzie.
          Muszę powiedziec ze gdyby nie to ze byly w tym calym metliku jednostki naprawdę ludzkie ktore potrafily przytulic roztrzesiona dziewczyne ( nnie zapomne jak polozna cala noc walczyla z dziwczyną o drobny przyrost wagi jej malenstwa z zoltaczcką, jak ja p-ocieszlaa w placzu)
          to są jednostki są ludzie i manekiny.



          A teraz pomyslcie ze drugie dziecko peniwe mi przyjdzie rodzić w świnoujściu, bo od miesiaca tu mieszkam i bardzo sie boje szpitala gdzie znak nowych czasów jeszcze nie dotarł.... W związku z tym marzę o Raszei.....
        • sylwusia87.0 Re: asia0401 01.11.08, 23:33
          Ikaralus?Ktorego w koncu rodzilas>?16 czerwca?
      • ilusia21 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 31.08.07, 19:27
        hej. mam do ciebie pewne pytanko?! ile kosztuje poród rodzinny w
        raszei?!pozdrawiam!
    • asia0401 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 21.06.07, 10:55
      czesc
      w Raszei:
      podkłady sa, nie ma problemu, swobodny dostep,
      trzeba mieć pampersy i chusteczki nawilzane dla dziecka oraz ciuszki, przyda sie
      kółko do siedzenia po porodzie, koszule do karmienia, staniki do karmienia,
      wkładki laktacyjne, krem Beepanthen na popekane brodawki,
      Pozdrawiam, musze konczyc bo mam małego na kolanach i mu sie nudzi
      • ikaralus Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 21.06.07, 11:38
        hej,
        dzieki wielkie za podpowiedz w co sie zaopatrzyc:) zazdroszcze ze juz masz
        swojego bobasa. ja mialam termin na 18,06 ale jakos sie malemu nie spieszy :(
        boje sie ze lekarz wypisze skierowanie do szpitala i bede miala wywolywany
        porod-a tego bym nie chciala....
        pozdrawiam serdecznie
    • asia0401 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 21.06.07, 17:04
      Cześć
      Mam teraz chwilkę, to piszę. Teraz mój synek rządzi moim życiem:)
      Ja miałam podobną sytuację, miałam termin na 4 kwietnia a urodziłam 13c
      kwietnia. 11 kwietnia odstałam od lekarza prowadzącego skierowanie do szpitala
      na oddział patologii ciąży jako że po terminie, ale 13 urodziłam sama. Zasadą
      jest, że trzymają do czternastego dnia po terminie, potem wywołują. Naprawdę nie
      bój się jakoś pójdzie. Co do zasady personel w Raszei jest bardzo miły, w końcu
      wygrali w akcji Rodzić po ludzku. Są świetne położne na oddziale położniczym jak
      już leżysz po porodzie, naprawdę się interesują przede wszystkim czy karmisz
      piersią i pomagają przystawić do tej piersi, mniej miłe są z oddziału
      noworodkowego ale się przeżyje. Ja przeżyłam choć jestyem naprawdę bardzo
      bojąca...:)
      Dla dziecka trzeba mieć pieluchy (najlepiej Pampersy najmniejszy rozmiar),
      chusteczki nawilżane i ciuszki(body, pajacyki, czapeczki, łapki, skarpetki),
      ubranko i rożek na wyjście. Dla siebie: koszule do karmienia, staniki do
      karmienia, krem Bepanthen na popękane brodawki. Ja miałam też ręczny laktator
      Avent(naprawdę bardzo mi się przydał już w szpitalu przy mlecznym nawale jak
      trzeba naprawdę trzeba pokarm odciągać oraz przydał się jeszcze prawie dwa
      miesiące po wyjściu ze szpitala jak mały nie chciał chwytać piersi i musiałam
      odciągać pokarm i podawać z butli). Miałam też kółko do siedzenia po porodzie
      (nie mogłam siedzieć normalnie prawie dwa tygodnie). W szpitalu są podkłady
      poporodowe i jest do nich swobodny dostęp. Ja miałam wprawdzie kupione ale po
      prostu przydały się w domu.
      Łazienka jest jedna na cały oddział, ale bardzo ładna i czyściutka. Poród
      rodzinny kosztuje 50 zł. Można mieć swoją koszulę do porodu.
      To wszystko co mi się nasuwa. Odpowiem na konkretne pytania.
      Pozdrawiam wszystkie brzuszki.
      • lee_a Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 22.06.07, 08:41
        asia, ile zabrac tych ciuszków dla malenstwa? czy w razie czego w szpitalu mają
        cokolwiek? jakies kaftaniki albo cos?
      • ikaralus Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 22.06.07, 15:53
        super asiu, ze znalazlas chwile czasu by troche opowiedziec o raszeii :) cenna
        informacja o ciuszkach bo ja bylam przekonana ze daja w szpitalu. ja mam cicha
        nadzieje ze jutro jednak urodze(mija dokladnie 9 miesiecy od slubu:), fajny
        prezent by byl,no i dzien ojca jest!). pozdrawiam
        iza
      • duszek67 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 25.06.07, 20:27
        Cześć,
        Chciałabym wiedzieć czy na Raszei dziecko jest cały czas ze mną w pokoju?
        pozdrawiam,
        Duszek
    • asia0401 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 22.06.07, 21:20
      Cześć
      Tak z tym terminem porodu to bywa różnie. Ja miałam na 4 kwietnia a urodziłam 13...
      Jeśli chodzi o ciuszki to zabrałam ich o wiele za dużo. Jak byłam w szpitalu to
      wówczas wydano zarządzenie, że używanie własnych ciuszków dla dziecka jest
      zakazane aby nie wnosić jakiś baketrii czy wirusów, później to zraządzenie
      uchylono i trzeba nawet było używać te ciuszki przyniesione w domu, bo okazało
      się, że im brakuje. Najlepiej zabrać ciuszków tak na pięć dni bo nie wiadomo ile
      się będzie w szpitalu. Najlepiej:
      - czapeczki takie malutkie dla noworodków,
      - łapki - niedrapki,
      - skarpetki,
      - body (rozmiar 62), można oczywiście mniejsze ale nie polecam, mój synek miał
      60 cm jak się urodził więc ubranka rozmiar 52 czy mniejsze mogłam odłożyć,
      - pajacyki ( takie zakładane na body) bądź śpiochy, ja pajacyki miałam ale ich
      nie używałam bo maluchowi było gorąco, zakładałam mu po prostu body i śpiochy
      bądź body i spodenki, bądź body i półśpiochy, naprawdę różnie,
      - rożek do otulania maluszka, najlepiej też wziąć pieluchy tetrowe, żeby np. w
      środku rożka wyścielić, bo może się ulewać (tak żeby co chwilę rożka nie zmieniać)
      W szpitalu mają ciuszki i jak było to zarządzenie że nie wolno swoich używać to
      ubierali w kaftanik i w rożek. Ciuszki szpitale jak to szpitale, wprawdzie
      czyste ale powyciagane w różne strony i czasami za duże.
      To tyle, życzę szybkiego i szczęśliwego rozwiązania.
      Pozdrawiam
      • lee_a Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 23.06.07, 11:24
        dzięki asia za cenne informacje! zycze duzo zdrowka i cierpliwosci!
    • vipunia forum dla czerwcowych mam 26.06.07, 15:52
      Może jesteś już tam zalogowana, jak nie to zapraszam!!!
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43601
    • asia0401 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 26.06.07, 16:34
      Witam
      W szpitalu im. Fr. Raszei dzieciątko jest cały czas z mamą. Jest przynoszone
      maksymalnie pięć godzin po porodzie z oddziału noworodkowego i dawane mamie do
      łóżka, która jeszcze wtedy nie wstaje. Obojętnie czy mama śpi czy nie śpi jest
      po prostu dziecko dawane. W szpitalu tym jest system rooming - in co oznacza że
      przy łóżku mamy jest łóżeczko z jej dzieckiem i później po porodzie
      pielęgnujesz swoje dziecko, karmisz, przewijasz itd. Nie wiem czy to jest takie
      super do końca, bo naprawdę po porodzie człowiek jest bardzo obolały, ale jest
      to jakieś rozwiązanie. Rano w Raszei jest pielęgnacja dzieciątka przez położne
      z oddziału noworodkowego, panie myją dziecko i oliwkują oraz zakładają czyste
      ciuszki i potem przez cały dzień dziecko jest z mamą.
      To tyle.
      Odpowiem na każde pytanie odnośnie Szpitala Raszei bo sama 2,5 miesiąca temu tam
      rodziłam i jestem zadowolona.
      Pozdrawiam wszystkie brzuszki i życzę szczęśliwego rozwiązania.
    • asia0401 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 26.06.07, 16:48
      witam ponownie
      Ktoś tu pytał czy zdarza się leżeć w Raszei na korytarzu i ilu osobowe są pokoje.
      Ja nie leżałam na korytarzu i nikt gdy ja rodziłam (a było to w kwietniu) na
      korytarzu nie leżał, wręcz przeciwnie były puste łóżka w salach. Wszystko
      zależy, jest czasami przepełnienie a często są wolne łóżka i jest ok. Pokoje są
      różne w Raszei: dwuosobowe (ale te są naprawdę ciasne i wąskie) oraz
      czteroosobowe( te są przestronne, ale jest dużo ludzi zwłaszcza jak zaczynają
      się schodzić do połóżnic). No trudno trzeba jakoś przeżyć. Da się naprawdę przez
      to wszystko przejść. Atmosfera na oddziale jest "ludzka" i to jest naprawdę
      ważne Mój poród odbierał dr Dmochowski i bardzo to sobie cenię, zaś położną była
      pani Magda Młotkowska - super położna.
      Pozdrawiam
      Asia
    • lola771 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 26.06.07, 18:15
      Ja rodziłam na początku czerwca.Oto moje spostrzeżenia:
      -nie wiem,czy to zależy od lekarza obecnego przy porodzie,ale ja nie dostałam
      żadnego znieczulenia,mimo iż o nie prosiłam.Nie liczyłam na Zzo,bo wiem,że tam
      jest z tym problem,ale chyba jakiekolwiek inne znieczulenie nie powinno być
      problemem,natomiast pani dr obecna przy porodzie stwierdziła,że ja bym
      chciała,żeby wcale nie bolało i perswadowała,że znieczulacze typu Dolargan są
      nie bez wpływu na dziecko,co jest oczywiście prawdą,ale skoro się je podaje,to
      czemu ja nie mogłam go dostać? Pani dr pytana o cokolwiek lekko mnie
      ignorowała,traktowała protekcjonalnie,a byłam b.grzeczna w stosunku do niej,nie
      krzyczałam,nie byłam chamska,mimo że cierpiałam.Mąż świadkiem.Koniec końców pani
      dr powiedziała,że da mi coś na znieczulenie,a nic nie dostałam,bo nic nie
      figuruje we wpisie do książeczki zdrowia dziecka na stronie z opisu porodu.Nie
      rozumiem takiego podejścia,jakby wszyscy byli zbyt głupi,żeby zrozumieć
      cokolwiek z kwestii medycznych i w ogóle nie warci dyskusji.
      -ciuszki nadal dają swoje-pytają,czy potrzebujesz,czy masz swoje,
      -dzieci są myte tzw.AQuą i oliwkowane,a nie myte w wodzie,bo podobno Sanepid im
      zabrania(tak mi odpowiedziała-zapytana o ten sposób mycia-jedna z sióstr),jest
      to chyba kwestia jednorazowych osłon,które zakłada się na wanny,w których myte
      są dzieci;trochę dziwnie to wygląda,ma się wrazenie że dzieci są niedomyte,ale
      może tak też jest ok,nie wiem,
      -obchody ginekologów i pediatrów następują czasem b.szybko po sobie i czasem
      ciężko jest nadążyć z rozbieraniem i ubieraniem dziecka,ogólnie panie dr z
      neonatologii fajne i chętnie udzielają informacji,za to ginekolodzy,oprócz
      wysławianego pod niebiosa -i słusznie dr-a Dmochowskiego-niezbyt,jakby w ogóle
      ich tam nie było,ogólnie obowiązuje zasada:pytać samej,bo inaczej nic
      spontanicznie nie powiedzą,
      -dziecko jest cały czas przy mamie,jednak jeśli mama jest b.osłabiona po
      porodzie,to zabierają maleństwo na oddział,żeby dać jej odpocząć na parę
      godzin,potem je przyniosą,bo b.dbają,żeby dostało pierwszy pokarm,czasem nawet
      pytają,czy da się radę zająć dzieckiem,czy je zabrać,
      -fajny i prosty pomysł:stawiają przy łóżku kosz na brudne podkłady,gdy jest się
      zaraz po porodzie,żeby nie trzeba było kombinować,jak się ich pozbyć,
      -personel różny-ogólnie ok.,gdy jest się b.słabym po porodzie,to umyją i pomogą
      wstać do toalety,jednak czasem udzielają sprzecznych rad odnośnie karmienia:a
      to,że można kłaść dziecko na lekkim podwyższeniu po karmieniu piersią bez
      odbijania,bo dziecku karmionemu piersią nie zawsze się odbije,a to znów każą
      nosić do odbicia,
      -raczej szybko wypisują do domu,przy mnie kilka dziewczyn wyszło już po dwóch
      dobach,a wcale nie było przepełnienia,
      _łazienki czyste,na korytarzu,toalety także;podkłady zawsze dostępne na korytarzu,
      -w każdym pokoju czysty zlew i dozowniki nie tylko ze zwykłym mydłem,ale i ze
      specjalnym środkiem odkażającym,który dokładnie odkaża ręce przed dotykaniem
      dzidziusia,
      To z grubsza tyle,ogólnie szpital na +,dla mnie było ważne,że to mały,kameralny
      oddział.Jakby co ,odpowiem na inne pytania.
      • lee_a Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 28.06.07, 17:36
        czy koszule do porodu sa szpitalne czy trzeba mieć swoją? czy umawiałas sie
        wczesniej z jakąs polozna? ile to kosztuje?
        • earl.grey Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 02.07.07, 12:38
          Ja tak jak poprzedniczki wspominam bardzo dobrze, szczególnie naprawdę fachową i
          serdeczną pomoc personelu i dobrą atmosferę. Warunki higieniczne bardzo średnie,
          ale co tam, umyć się da.
          Dr Dmochowski to mój idol, ale i inni dadzą się lubić (dr Schwartz, dr
          Wawrzyniak). Położne anielskie. Pani Alina w szczególności. Też miałam takie
          szczęscie, jak któraś z przedmówczyń. Z pielęgniarkami noworodkowymi znacznie
          gorzej, ale i tam znajdzie się kilka w miarę normalnych - zwłaszcza młodsze.
          Ciasno niestety i tłumy, no ale to jest cena za to, że i do Ciebie może przyjść mąż.
          Jedno co bym zmieniła (oprócz łazienek) to to, żeby bardziej pilnowano, że do
          jednej położnicy przychodzi jedna osoba.
        • lola771 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 03.07.07, 11:20
          Przepraszam,że odpowiedz tak pózno,ale zycie młodej matki jest bardzo
          absorbujące:),otóż:
          -koszule ogólnie dziewczyny biorą swoje,najlepiej wziąć jakąś starą,której nie
          będzie szkoda,jeśli się pobrudzi krwią,jeśli jednak ktoś nie ma swojej,to
          dają,ale wiadomo,jakie są te szpitalne-są wiązane na troczki i wszystko w nich
          widać,
          -z położną się nie umawiałam,a miałam przy porodzie często polecaną położną
          Alinę,rzeczywiście miła,aczkolwiek na mnie nie działają teksty w stylu
          zagrzewającym do walki,ściemniającym i odwracającym uwagę od bólu,(starają sie
          wprowadzić rodzącą w tzw.trans porodowy)potem pojawiła się druga zmiana
          położnych i tam była równie fajna ekipa,trzeba się jednak nastawić,że nie są
          cały czas przy tobie,podczas porodu-może,gdyby umówić się indywidualnie,to
          byłoby inaczej,nie wiem jak to jest w Raszei i czy w ogóle jest to możliwe,bo
          mimo dzisiejszych realiów w Służbie zdrowia,są w niej jeszcze ludzie,którzy nie
          biorą pieniędzy i nie idą na taki układ,
          pozdrawiam,powodzenia
      • visenna_4 jak to jest z tymi znieczuleniami ? 02.07.07, 14:48
        O Szpitalu na Raszei słyszałam dużo dobrych opinii, ale trochę przeraża mnie ta
        niechęć do stosowania znieczuleń. Czułabym się bardziej komfortowo, gdybym
        wiedziała, że w razie czego można poprosić o jakieś środki znieczulające. Może
        niekoniecznie o ZZO, ale są przecież inne. Czy faktycznie stosuje się tam
        jedynie naturalne metody znoszenia bólu ?
        • earl.grey Re: jak to jest z tymi znieczuleniami ? 02.07.07, 17:33
          zzo nie dają - gdzieś był wątek.
          Naturalne to znaczy? No połozne są miłe, ale czy to na ból pomaga? Wanna jest,
          ale jedna, trzeba mieć szczęście, w dodatku jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś w
          niej urodził, mnie ostrzegali, że na drugą fazę i tak będę musiała wyjść, nie
          było mi dane się przekonać. Też by trzeba wątek założyć. Pytałam o TENS, nie
          mieliby nic przeciwko, żeby sobie przynieść, trzeba gdzieś pozyczyć.
          • visenna_4 Re: jak to jest z tymi znieczuleniami ? 03.07.07, 11:54
            Z tą wanną jest tak, że można z niej skorzystać, ale tylko w 1 fazie porodu ( o
            ile się na nią uda załapać). Wszystkie media błędnie informują, że Raszei
            umożliwia poród w wodzie...
          • zonkastonka Re: jak to jest z tymi znieczuleniami ? - wanna 04.07.07, 08:41
            SŁYSZAŁAM (ale tylko słyszałam), że ponoć JEDYNYM lekarzem, który w Raszei
            kiedykolwiek przyjmował poród do wody (w tej wannie właśnie) był dr Dmochowski.
            Ale czy nadal?...

            Pozdrawiam,
            Stonka
            • aniagn poród w wannie 04.07.07, 12:54
              Racją jest że media informuja, że mozn rodzic w wannie ale też programy o
              szpitalu tez tak podają (WTK). I z tego co widziałam to leżysz tam nago- nie
              wiem dlaczego....
        • biedrzynska akcja "Rodzić po ludzku" do bani 04.07.07, 15:56
          Dla mnie akcja "Rodzić po ludzku" to totalna pomyłka. Jeśli chodzi o szpital
          Raszei ( i pewno inne też) jest tam klika nieścisłych informacji. Cytuję: "ZZO
          na życzenie-odpłatnie..." Dalej : "jedna nowoczesna sala z wanną z
          hydromasażem, do porodu w wodzie..." Rzeczywistość: ZZO tylko przy cesarkach,
          wanna do I fazy porodu i nie zawsze można się na nią załapać... Jak ktoś robi
          taką akcję, to niech wypisuje prawdziwe informacje, potem można się zdziwić w
          szpitalu...
          • brown9 Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 09:27
            Z moich informacji, które zdobyłam jak byłam na rozmowie z położną :
            - z ZZo jest problem ale jest możliwość uzyskania go jeśli wcześniej umówisz sie
            indywidualnie z anestezjologiem ( ci, którzy są dyżurni i tak mają dużo pracy i
            nie są w stanie przyjść i dodatkowo siedzieć na porodówce). Jak się umówisz
            osobiście to tak jak z położna czy lekarzem- będziesz miała swojego anestezjologa
            - wanna jest jedna więc nie ma się co dziwić i marudzić , że nie mozna sie
            czasem na nią załapać
            - a co do porodu w wodzie to trzeba porozmawiać z ordynatorem i wyrazić chęć

            P.S. porody odbierają położne a nie lekarze
            • earl.grey Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 09:53
              brown9 napisała:

              > Z moich informacji, które zdobyłam jak byłam na rozmowie z położną :
              > - z ZZo jest problem ale jest możliwość uzyskania go jeśli wcześniej umówisz si
              > e
              > indywidualnie z anestezjologiem ( ci, którzy są dyżurni i tak mają dużo pracy i
              > nie są w stanie przyjść i dodatkowo siedzieć na porodówce). Jak się umówisz
              > osobiście to tak jak z położna czy lekarzem- będziesz miała swojego anestezjolo
              > ga
              > - wanna jest jedna więc nie ma się co dziwić i marudzić , że nie mozna sie
              > czasem na nią załapać
              > - a co do porodu w wodzie to trzeba porozmawiać z ordynatorem i wyrazić chęć
              >
              > P.S. porody odbierają położne a nie lekarze

              byłam tam 5 dni i nikt w tym czasie nie dostał zzo do naturalnego porodu. Dr
              Dmochowski, mimo swoich niezaprzeczalnych plusów, nie wydaje się byc
              zwolennikiem, a dr Koźlik, ordynator, to ten, co nie widział nic złego w
              przywiązaniu pacjentki do łóżka - no nie jest to chyba osoba, która promowałaby
              znieczulenie do porodu.
          • earl.grey Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 09:50
            biedrzynska napisała:

            > Dla mnie akcja "Rodzić po ludzku" to totalna pomyłka. Jeśli chodzi o szpital
            > Raszei ( i pewno inne też) jest tam klika nieścisłych informacji. Cytuję: "ZZO
            > na życzenie-odpłatnie..." Dalej : "jedna nowoczesna sala z wanną z
            > hydromasażem, do porodu w wodzie..." Rzeczywistość: ZZO tylko przy cesarkach,
            > wanna do I fazy porodu i nie zawsze można się na nią załapać... Jak ktoś robi
            > taką akcję, to niech wypisuje prawdziwe informacje, potem można się zdziwić w
            > szpitalu...

            och, jak mnie denerwuje, jak ktoś wybrzydza, kiedy coś za niego robią. Zapytaj
            swoją mame, jak sie kiedyś rodziło.
            Mylne informacje o Raszei, które cytujesz (zgadzam się, że są mylne) - sa podane
            przez sam szpital i jest to wyraźnie zaznaczone w informacji na stronach
            Fundacji. Trzeba brać poprawke na to, że szpital sie po prostu reklamuje.
            Weryfikację tych informacji znajdziesz w opiniach kobiet, które tam rodziły - i
            to powinno byc bardziej miarodajne (plus mała poprawka na to, że ludzie mają
            różne oczekiwania i charaktery, a także że mozna miec po prostu szczęście lub
            pecha danego dnia)
            • visenna_4 Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 10:57
              To jak się kiedyś rodziło, nie ma nic do rzeczy...Kiedyś wszystko było inne,
              zęby wyrywało się na żywca bez znieczulenia. Nie widzę nic złego w tym, że ktoś
              się obrusza za podanie nieprawidłowych informacji w informatorze...Nie każdy ma
              dostęp do forum, możliwość przyjazdu do szpitala czy też porozmawiania z
              rodzącymi, żeby to wszystko sprawdzić...Jak coś robić, to porządnie, prawda? A
              nie wprowadzać w błąd...
              • earl.grey Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 11:42
                zanim ktoś czyta cokolwiek, powinien najpierw nauczyć się czytać. Popatrz tutaj:
                www.rodzicpoludzku.pl/akcja/artykul.php?artykul_id=4&kategoria_id=1
                to sa kryteria oceny. Na samym dole strony masz, jakie informacje były uzyskane
                od ordynatorów. Te informacje sa weryfikowalne tylko i wyłacznie przez dużą
                liczbe ankiet nadesłanych przez kobiety (wypełniłaś - wysłałaś?). Nawet jeśli
                przedstawicielka Fundacji pójdzie do szpitala, dajmy na to Raszei, to jedyne, co
                może uzyskac, to deklaracje - "u nas jest wanna, dajemy zzo" - na przykład.
                Gdzieś w wątku obok dziewczyna mówi, że powiedziano jej w Raszei, że zzo dają,
                za dopłatą. Taka sama informację może uzyskać przedstawicielka Fundacji,
                ewentualnie od ordynatora - który przesyła wypełniona ankiete dla ordynatorów.
                Przedstawicielka nie jest natomiast w stanie zweryfikowac tych informacji, bo
                choćby się wszystkie zebrały, to 100 razy w każdym szpitalu nie urodzą, żeby
                zobaczyc w ilu procentach przypadków dostana zzo czy pozwoli im sie urodzić w
                wannie. Dlatego tak ważny jest wkład dziewczyn, które tam rodziły, bo to jest
                tak naprawdę informacja, czy dane od ordynatora to gadka-szmatka typu "u nas
                jest najlepeij" czy rzeczywiście np wanna jest w uzytku.
                • earl.grey Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 11:45
                  może trochę ostro napisałam, ale bardzo mnnie denerwuje, jak ktos robi cos dla
                  innych i jeszcze po łbie dostaje. Odwołałam sie do tego, jak się kiedyś rodziło,
                  bo to "kiedyś" to było przed akcją, jeszcze całkiem niedawno. Jestem niemłoda,
                  choć dzieci mam młode i na szczęście uniknęłam tego, co spotkało jeszcze np moją
                  sisotre na porodówce 17 lat temu.
                  Nie jestem związana z Fundacją, ale doceniam dobra robote, która zrobiła, choc w
                  wielu kwestiach moje poglądy znacznie się różnią od poglądów "obowiązujących" w
                  Fundacji, o czym wielokrotnie pisałam na forum.
                  • visenna_4 Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 14:18
                    Fundacja "Rodzić po ludzku" zrobiła bardzo dużo dla kobiet w ciąży w Polsce i
                    ja tego naprawdę nie neguję. Sama dokonałam wyboru szpitala w oparciu o
                    informator tejże fundacji, który był dodatkiem do Gazety Wyborczej, uważając je
                    za najlepsze źródło informacji. Nie szukałam dotąd informacji na forach
                    internetowych o tym szpitalu, żeby się nie przerazić mrożącymi krew w żyłach i
                    przesadzonymi opowieściami kobiet, które rodziły. Nie mam też koleżanek, które
                    tam urodziły. Szkoła rodzenia w Raszei została odwołana ze względu na strajki,
                    dodzwonić się też tam nie można. Może i naiwnie podeszłam do sprawy...ale w
                    opisie fundacji nie ma ani słowa o tym, że ZZO może zostać nie podane lub do
                    wanny się człowiek może nie dostać. Być może żadna z Pań, które wysłały ankietę
                    nie wspomniały o tym. Okey...Ale jestem pewna, że wiele rodzących potraktowała
                    i potraktuje te dane bardzo serio i zaskoczy się w szpitalu... Dla mnie to, czy
                    goli się krocze czy lewatywa będzie zrobiona nie jest najważaniejsze, ale czy
                    będę mogła skorzystać z ZZO czy wanny, aby zmniejszyć ból, owszem. Dla wielu
                    Pań to kryterium najważniejsze. Ja bym nie wpadła na to,że ordynator szpitala
                    może podawać niejasne informacje i zdanie "ZZO na życzenie - odpłatnie" jest
                    nieprawdziwe. Bo niestety jest, teraz już wiem...I mam prawo czuć się z tego
                    powodu rozczarowana... Nie ma pretensji do fundacji, ale do szpitala już tak...
                    • ikaralus urodzilam!!:) w raszeii 05.07.07, 20:50
                      23go czerwca urodzil sie Filipek.Po 12h porodu naturalnego zrobiono mi
                      cesarskie ciecie bo maly zaklinowal sie i nie chcial wyjsc. troche mam za zle
                      lekarzom ze tak dlugo czekali z ta decyzja, ale to jedyne co mam do zarzucenia.
                      szpital jest naprawde OK i polecam bardzo. Polozne sa super i wcale nie trzeba
                      zaplacic by mozna to odczuc! gorzej z pielegniarkami z oddzialu
                      noworodkowego....zolzy. po cesarce nie mialam maluszka przy sobie i przez to
                      byly problemy z karmieniem. na noworodkowym karmili go sztucznym mlekiem z
                      butelki i potem nie chcial zalapac piersi i mial ciagle malo....
                      • visenna_4 Re: urodzilam!!:) w raszeii 06.07.07, 12:25
                        Gratulacje i życzę duzo sił, spokojnego dzieciaczka i choć w miarę przespanych
                        nocy :-)!!!
                        Trochę mnie dziwi to, że zaczęli karmić dziecko butelką, każda poradnia
                        laktacyjna podreśla, aby nie stosować smoczków i butelek na początku, aby nie
                        zaburzyć mechanizm ssania w przypadku dzieci, ktore mają być karmione
                        piersią...Chyba że, chcą w ten sposób dać czas Paniom po cc...Mam nadzieję, że
                        teraz synek prawidłowo je z piersi...
                        • ikaralus Re: urodzilam!!:) w raszeii 07.08.07, 21:29
                          niestety przeszlam na butelke. filip nie chcial a raczej nie mogl
                          sobie poradzic z zalapaniem brodawki. ja bylam rowniez bardzo
                          zdziwiona tym ze dziecko dostalo butelke (i to ze sztucznym
                          mlekiem!!!!!!!!!!!!!!) tym bardziej ze z kazdej strony od poloznych
                          bylo slychac tylko i wylacznie zachecanie do karmienia piersia.
                          dziwne to bo polozne robia wszystko by pomoc przystawic do piersi a
                          na noworodkowym jest wszystko jedno i zamiast przynosic dziecko na
                          karmienie wola zapelnc brzuszek malca sztucznym mlekiem i to z
                          butelki....wiadomo, potem spi a nie placze....
                    • earl.grey Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 05.07.07, 23:57
                      visenna_4 napisała:

                      Bo niestety jest, teraz już wiem...I mam prawo czuć się z tego
                      > powodu rozczarowana... Nie ma pretensji do fundacji, ale do szpitala już tak...

                      do szpitala to ja tez mam, ale sporo jest takich przekłamań w tych informacjach,
                      trzeba brać na to poprawkę, wiem, bo dość spory research po poznańskich i
                      okolicznych szpitalach robiłam trzy lata temu i półtora roku temu ponownie. Mimo
                      wszystko uważam, że Raszei, na tle całej reszty i przy zachowaniu proporcji
                      oczywiście, jest naprawde fajny. Ale cieszę się, że miałam w końcu cc i
                      znieczulenie dostałam "w pakiecie"
                      • visenna_4 Re: akcja "Rodzić po ludzku" do bani 06.07.07, 12:17
                        Też mam zamiar rodzić w Raszei, bo mimo wszystko jest o tym szpitalu dużo
                        dobrych słów. I cieszę się, że dowiedziałam się teraz, a nie w trakcie o
                        niestosowaniu ZZO na żądanie. Nastawiam się na poród naturalny i ból
                        oczywiście...Szkoda, że w Poznaniu jest taki mały wybór, jeśli chodzi o dobre
                        szpitale...
          • agaczarnaa Dziewczyny nie bądźcie takie ROSZCZENIOWE 20.08.07, 21:15
            Dziewczyny, nie panikujcie! Poród to owszem, bardzo intymne i
            niezapomniane wydarzenie, ale nie wyobrażajcie sobie, że szpital,
            który ma laurki w "Rodzić po ludzku" będzie Was (akurat tę jedną
            konkretną) traktował jak pępek świata. Ja rodziłam w Raszei i jestem
            zadowolona. Od początku nie cwaniakowałam z jakąś wyczytaną w necie
            wiedzą, tylko wyszłam z założenia, że położne i lekarze wiedzą, co
            robią, a w razie czego mam koło siebie adwokata w postaci męża.
            Trafiłam na izbę o 3ciej w nocy, bo pękł mi pęcherz po 1,5 godz.
            skurczów co 15min. Na sali porodowej miałam najpierw KTG a potem
            zalecono mi gorący prysznic (jak położna powiedziała, że max 30min.
            to się zdziwiłam), który okazał się zbawienny i wcale nie chciało mi
            się spod niego wychodzić. W tym momencie nie myślałam o żadnych
            gadżetach typu wanna, bo pod prysznicem mogłam sobie siedzieć na
            stołku. Mąż od czasu do czasu zaglądał, czy wszystko OK. Potem
            miałam do dyspozycji piłkę, ale nie pasowała mi, więc chodziłam i
            siadałam na twardym stołku. Położna zaglądała od czasu do czasu, bo
            prowadziła jeszcze poród w sali obok (pewnie to norma, bo przecież
            na początku nie miała co ze mną robić, a ja wolałam być sama z mężem
            i cieszę się, że mnie nazbyt nie zagadywała). W sali był fotel dla
            męża i radio (w nocy Zetka gra przeboje nonstop bez gadania - super
            wycisza). Po drugim KTG zaczęły mi się bóle krzyżowe i w tym
            momencie nieoceniony był mąż, bo masował mi kręgosłup (właściwie ten
            ból był silniejszy od skurczy). Wtedy pani doktor zapytała, czy chcę
            coś przeciwbólowego, wiec dostałam Ketonal - rzeczywiście ból stał
            się troszkę bardziej znośny, ale bez przesady. Kiedy koło 10tej rano
            miałam rozwarcie 9, ta sama pani doktor wyjaśniła, że nie ma sensu
            podawać mi kolejnego środka, bo to nie obędzie się bez ujemnego
            wpływu na dziecko - no i OK. Nie przyjęłam nic. Powiedziała też, że
            mam szansę urodzić bez nacinania krocza, ale jeżeli będzie taka
            konieczność, to je zrobią. I chwała im za to!!! W trakcie ostatniej
            fazy poczułam, że zaczynam pękać (nieprzyjemny ból, jakby rozrywanie
            i pieczenie) a za chwilę usłyszałam bezbolesne "chrup, chrup"
            nożyczek, a ból momentalnie zniknął i wyjście córci było dużo
            lżejsze. Szycie niewiele bolało, bo wtedy byłam już szczęśliwa z
            posiadania mojej córci a zresztą było znieczulenie miejscowe. Młodą
            ważyli i oceniali na sali przy mnie i mężu, potem zabrali na
            noworodkowy. Kiedy mnie przewieźli na salę poporodową, po pół godz.
            oddali małą i od tego czasu miałam ją przy sobie. Kiedy mąż zawołał
            położną, bo powinnam nakarmić (PAMIĘTAJCIE, ABY PIERWSZE KARMIENIE
            ODBYŁO SIĘ NAJPÓŹNIEJ W CIĄGU 3 godz. PO PORODZIE - TO GWARANTUJE,
            ŻE DZIECINA NIE ZAPOMNI ODRUCHU SSANIA), wtedy przyszła pani i
            zrobiła nam dosłownie wykład na temat karmienia. Wtedy nawet
            współlokatorki były w szoku, bo wcześniej nie poprosiły o rady.
            Ponownie poprosiłam położną, kiedy chciałam się umyć (zaprowadziła
            mnie do WC i pod prysznic, a w międzyczasie przebrała mi łóżko).
            Potem dałam znać, kiedy chciałam pierwszy raz przewinąć -
            pielęgniarka wszystko zrobiła sama tłumacząc mi pokolei wszystko.
            Generalnie wyszłam z założenia: jeżeli czegoś potrzebujesz -
            grzecznie poproś, a nie żądaj. Wtedy ktoś odpłaci ci się
            uprzejmością. No i na co ja mam narzekać? Na to, że od 5tej rano
            jest zamieszanie? (tak jest wszędzie) Na to, że nie spałam prawie
            wcale, bo do współlokatorek przychodzili goście? (Przecież do mnie
            też, a zresztą, kiedy wychodziłam do WC lub łazienki to właśnie one
            spoglądały lub uciszały mojego malucha). A może na to, że moja mała
            kruszyna spała ze mną? Przecież to jest największe szczęście, dzięki
            któremu ból porodu odchodzi po minucie w zapomnienie. Trochę
            pragmatyzmu dziewczyny i wspomnicie moje słowa: nie jest tak źle! No
            i co najważniejsze: nie miałam nagranej położnej ani lekarza, a
            jedyne za co zapłaciłam to 50zł za ubranie dla męża na czas porodu.
            TRZYMAJCIE SIĘ
            • annnkkka Re: Dziewczyny nie bądźcie takie ROSZCZENIOWE 20.08.07, 22:17
              Brawo!!!Dzięki za tą wypowiedź...Co nas nie zabije to nas wzmocni;)
              ps.jak dawno temu rodziłaś??czy teraz jakoś na dniach???
              • agaczarnaa Re: Dziewczyny nie bądźcie takie ROSZCZENIOWE 22.08.07, 08:47
                Rodziłam w zeszłym roku, a na początku przyszłego wybieram się tam
                ponownie. Mam nadzieję, że nie odeślą mnie do innego szpitala.
                Pozdrówki
            • lee_a podpisuję się obiema rękami pod agaczarnaa! 21.08.07, 11:53
              Ja też rodziłam w Raszei i mam takie odczucia jak agaczarnaa.
              Położne na dyżurze były dwie a porody trzy. Ze mną był mąż, położna
              wpadała co kilka minut. Srodki przeciwbólowe tez dostałam, jak
              domagałam się jeszcze to położna konkretnie wytłumaczyła dlaczego
              nie mogę dostać. Też byłam cięta, inaczej moja szyjka by źle
              skonczyla. Położna mówiła co robi, nie byłam zaskakiwana. Szyjkę
              miałam twardą więc mi ją masowała - ryczałam z bólu, ale wiedziałam
              dlaczego to robi. Ja też nie myslalam o gadzetach typu wanna, a pod
              prysznic juz nie chcialam isc, bo w momencie jak polozna pozwolila
              na 20 minut to ja juz chcialam tylko leżec. Mi pomagała piłka i
              fotel w sali. Radyjko sobie grało. Po porodzie mąż był ze mną,
              poszedł ze mną pod prysznic i dopiero pojechał do domu - była już 4
              rano. Zostałam po porodzie na sali porodowej z powodu przepełnienia,
              przynieśli mi małą do karmienia, położna powiedziała jak karmić, jak
              trzymać, jak pilnować, żeby dziecko dobrze ssało. Ja już trafiłam do
              sali (dwuosobowej) położne reagowały na każdy dzwonek - pierwsze
              przewijanie, problem z przystawieniem małej do piersi (w środku
              nocy!). To prawda, od piątej rano zaczyna się ruch - termometry,
              wyrzucanie śmieci, obchody, itd, ale przeciez kiedys trzeba to
              zrobic. Moja córeczka też spała ze mną i strasznie sie z tego
              cieszę. Zapłacilismy tak jak agaczarnaa - 50 zł za poród rodzinny i
              to wszystko. Trafilismy na super położną, z którą rozmawialiśmy 2
              tygodnie wcześniej jak byliśmy obejrzeć porodówkę. Swoją drogą to
              polecam taką wizytę - my spędzilismy tam godzinę, oberzelismy sale,
              uslyszelismy jak wygląda cała procedura przyjęcia na oddział, jak
              przebiega poród, jak się przygotować, co zabrać, polecam. Acha, tak
              na wszelki wypadek - ciuszki dla dzieci i kocyki sa szpitalne, ale
              warto mieć jakieś swoje, jak dziecina zasika wszystko naokoło i
              płacze bo jest głodna to nie ma się głowy i czasu żeby leciec na
              noworodki i prosić o czyste :) Ja też nie mam na co narzekać, nie
              nastawiałam sie na luksusy, pojechałam tam, żeby urodzic Dziecko a
              nie rozkoszować sie odppoczynkiem w szpitalu. Trzymajcie sie i
              trzeba zaufać lekarzom i położnym, oni wiedzą co robią.
    • baranek44 RE szpital im. raszei 11.07.07, 18:56
      Bardzo gorąco polecam!!! Miła i fachowa pomoc!!! nie to co na Polnej
      • lee_a Re: RE szpital im. raszei 11.08.07, 10:56
        Urodziłam w Raszei i mogę szczerze polecić. Trafiłam na dyżur
        wspaniałej położnej - p. Aliny Szarlej, bardzo pomogła nam w
        przyjściu na świat naszej córeczki. Rano pomagała mi jeszcze
        przystawić małą do piersi.Rodziłam na normalnej sali porodowej, bez
        wanny, ale powiem szczerze, ze gdyby była tam wanna to i tak bym to
        olała bo nie miałam siły na żadne bajery. Korzystałam tylko z piłki.
        Położne namawiają do ruszania się, wysyłają pod prysznic, każą
        kręcić się na piłce. Leżeć trzeba tylko jak konieczne jest KTG. Na
        oddziale położniczym położne również bardzo miłe i pomocne, reagują
        błyskawicznie na każdy dzwonek z sali. Ja leżałam akurat na
        dwuosobowej i bardzo sobie to chwalę, znacznie gorzej jest pewnie na
        5-osobowej. Jedzenie dobre ale mało, gdyby nie mąż to chyba bym
        umarła z głodu ;) Jeżeli zastanawiacie się nad porodem w Raszei
        zadzwonicie do szpitala, zapytajcie czy możecie przyjechac
        (koniecznie z mężem jesli ma z Wami rodzic) i obejrzec porodówkę.
        Położna wszystko opowie, powie, kiedy przyjechac, co zabrac z sobą.
        Z nami siedziała na korytarzu godzinę. Bardzo to pomogło,
        szczególnie mężowi, który wiedział, czego może się spodziewać. W
        rezultacie był zaskoczony, ze porod trwal 3 godziny a nie 12 ;)
        • lee_a Re: RE szpital im. raszei 11.08.07, 10:58
          A co do znieczuleń - ja dostałam na początku dwa czopki a potem coś
          przeciwbolowego w żyłę. Na koniec juz po szyciu jakies miejscowe
          znieczulenie na krocze. Poród bolał, ale tego się spodziewałam, moze
          bez tych srodków byłoby gorzej? W każdym bądz razie, jak tylko
          położna pyta czy chcecie cos przeciwbolowego to mowcie tak. Ja sie
          dopominalam co chwila, ale za czesto nie mogli mi dawac tych
          zastrzykow. W kazdym bądz razie przezylam.
          • andzia761 Re: RE szpital im. raszei 21.08.07, 21:49
            A czy po porodzie nie ma problemu ze środkami przeciwbólowymi? Po moim 1.
            porodzie (na Polnej) położne same pytały, czy coś podać (z czego zawsze korzystałam)
            Pozdrawiam!
            Ania
            • lee_a Re: RE szpital im. raszei 22.08.07, 10:43
              nie ma żadnego problemu, ja dostałam zaraz po szyciu a potem położne
              pytają czy coś potrzebne chyba dwa razy dziennie. Oczywiście można
              też isc do dyżurki i poprosić.
              • andzia761 Re: RE szpital im. raszei 22.08.07, 21:34
                Super, dziękuję coraz bardziej przekonuję się do tego szpitala.
                Pozdrawiam!
                Ania
              • ulka43 co do znieczuleń 26.09.07, 11:14
                aż boję się pomyśleć że można nic nie brać, ale ostatnio naczytałam
                się jakie mają potem skutki - szczególnie Dolargan (na Polnej
                podawali mi, bez informowania co właściwie mi szpikują -rodziłam 25
                godzin i chyba nie dałabym rady bez tego)
                Ponoć potem maluchy mają większe skłonności do uzależnień i
                samobójstw.
                A tu przedwczoraj mój 5-latek dostał 40 stopni gorączki, jak już mu
                zeszła zaczęło mocno boleć gardło i woła do mnie co chwilę "mamuś
                boooli, ja chce nie żyć" Skąd u takiego szkraba takie słowa????
                Czy jedno z drugim można wiązać?
                Lada godzina na świat ma przyjść drugi maluszek, ale czy dam radę
                bez znieczulenia?
    • kinia348 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 17.04.08, 17:38
      Z czystym sumieniem mogę polecić ten szpital. Dwa tygodnie temu
      przyszła w nim na świat moja córka. Personel jest naprawdę miły.
      Informują o wszystkim co się dzieje wokół Ciebie i dziecka, kiedy
      trzeba pomagają. Ja rodziłam w środku nocy, byłam ostatnią przyjęta
      rodzącą ze względu na brak miejsc i mimo widocznego zmęczenia i
      lekarzy i położnych nie usłyszałam złego słowa czy narzekania z ich
      strony. Naprawdę polecam ten szpital.
    • trzeci_kot1 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 19.04.08, 00:06
      Zgadzam się w zupełności;) Świetne i pomocne położne podczas i po
      porodzie (grudzien ubieglego roku),jedyny wyjatek to pielegniarki z
      noworodkowego - takich nabrumblanych bab dawno nie widziałam;)
      Ciesze sie,ze nie uleglam ogolnej presji na "swojego" lekarza
      i "swoja" polozna bo na wlasnym przykladzie swiadcze,ze do raszei
      mozna po prostu przyjsc na porod (po odejsciu wod doszlam z domu na
      wlasnych nogach;), urodzic dziecko i byc zadowolonym z ich
      opieki.Mam wrazenie,ze maja dobrych pediatrow,lekarze ginekolodzy
      tez niczego sobie. Jedyny wyjatek na tym oddziale to taka salowa w
      srednim wieku, czarno ufarbowana, ktora za stosunek i odzywki do
      pacjentek z pretenchami w glosie, ze nie podbiegaja po kubek z czyms
      tam zaraz po jej pojawieniu sie na korytarzu(PO
      PORODZIE,ROZUMIECIE?:)powinna wyleciec na zbity pysk. Jesli czyta to
      ktos odpowiadajacy za polityke personalna szpitala, uprzejmie
      informuję,ze w/w pani pracuje rowniez na patologii gdzie jest
      rowniez bezczelna i prosta jak swinska kita.
      No, ale na szczescie salowe to najmniej wazna sprawa podczas pobytu
      w szpitalu i rodzenia dziecka;-)
      Ogolnie bardzo sobie chwale ten szpital i naprawde zareczam, ze bez
      placenia w łapę, kieszen czy gdziekolwiek indziej lekarzowi,
      poloznym i pielegniarkom mozna urodzic dziecko i cieszyc sie z tego,
      czego wszystkim Wam zycze przyszle i kolejny-raz mamy.
      ;-)


      • trzeci_kot1 Re: termin na 18,06, szpital im. raszei 19.04.08, 00:13
        Aha, bo zapomniałabym - przed porodem czytałam gdzies na forum,że
        najlepsza w raszei jest p. Alina Szarlej. Jak juz wczesniej
        napisalam, nie walczylam i nie umawialam sie z zadna polożną wiec
        kompletnie nie kojarzylam kto i co w tej raszei, przyszedl moj czas,
        przyszlam sobie urodzic i trafilam na naprawde swietna babke przy
        porodzie. Jeszcze jak mnie wywozili z porodowki, to sobie
        pomyslalam, ze chyba nie tylko ta "jakas" pani Alina jest najlepsza
        bo ta, ktora wlasnie przyjmowala moj porod tez byla super. I co sie
        okazalo? Ze to byla wlasnie pani Alina:-)!... co oczywiscie nie
        oznacza, ze nie bylabym zadowolna z ktorejs innej poloznej;-)
      • baranek44 Do: Trzeci_kot1 :) 03.11.08, 12:36
        Którego grudnia rodziłaś bo ja 13-tego.
        • hanulllka Re: 04.11.08, 22:02
          Polecam wyszukiwarkę na tym forum! Takich wątków jest mnóstwo, miedzy innymi
          moje też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka