Do właścicieli tel. komórkowych

01.07.03, 09:40
Mam prośbę. Abyście odpisywali nadawcy, że się pomylił, jeśli dostaniecie sms-
a, który najprawdopodobniej nie jest skierowany do Was. Zdarzyło mi się już
wysłać sms-a pod zły nr, o czym nie byłam świadoma do czasu, kiedy właściwy
odbiorca nie spełnił mojej prośby, bo jej nie otrzymał. Odpowiadajcie, że
ktoś się pomylił, proszę!
    • Gość: kaspera Re: Do właścicieli tel. komórkowych IP: *.gostyn.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 10:11
      Jeśli uważasz, że miałaś tak ważną sprawę, to chyba powinnaś być na tyle
      poważna, aby wiedzieć, że "ważnych spraw" nie załatwia się SMS-ami. Mogłaś
      chociaż zadzwonić...
      • Gość: Pulpa Re: Do właścicieli tel. komórkowych IP: 193.128.25.* 01.07.03, 10:21
        Magda ma rację. Czasem to nie my mamy ważną sprawę, ale ktoś inny - kiedyś
        dostałem SMS-a w stylu "Piotrek, przyjadę dzisiaj wieczorem, bo pilnie
        potrzebuję żebyś mi oddał kasę" czy jakoś tak. Jako że nie mam na imię Piotrek
        i nie pozyczałem ostatnio od nikogo kasy, odSMSowałem z informacja, że to
        pomyłka. Chwile potem dostałem podziekowania od tamtego gościa. Czasy takie sa,
        że ważne sprawy TEŻ załatwia się SMS-ami, co nie znaczy, że mi sie to podoba.
        Ale ów hipotetyczny Piotrek mógłby być niemile zaskoczony, gdyby
        niespodziewanie pojawił sie kumpel żądający zwrotu długu, prawda? Więc lepiej
        odpowiadać. Tym bardziej że - z wyjątkiem Ery - mozna to zrobić przez internet.
        • inika Re: Do właścicieli tel. komórkowych 01.07.03, 10:25
          W Erze można przez internet. Tylko kosztuje to więcej czasu. Musisz się
          zalogować, wypełnić jednorazowo ankietę a potem codziennie po zalogowaniu
          dostajesz hasło, dzięki któremu masz 5 bezpłątnych smsów na dobę (dotyczy to
          jednego adresu email).
          • Gość: Pulpa Re: Do właścicieli tel. komórkowych IP: 193.128.25.* 01.07.03, 10:35
            inika napisała:

            > W Erze można przez internet.
            Tak, wiem, chodziło mi o to, że nie mozna już bezpośrednio jak np. przez Tlen.
            Natomiast chyba się zaloguję, żeby mieć te 5 SMS-ów, ale zostawię je sobie na
            pisanie do mojej pani :-)
            • inika Re: Do właścicieli tel. komórkowych 01.07.03, 10:44
              A gdy Ci zabraknie tych 5, to zalogujesz się pod innym adresem i masz kolejnych
              5. Ja tak robię, bo czasem 5 to o wiele za mało a poza tym mało znaków się tam
              mieści. ;)
          • Gość: Maxim Masz 10 smsów.. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 10:36
    • inika Re: Do właścicieli tel. komórkowych 01.07.03, 10:20
      Dziewczyno! Wiesz ile ja dostaję pomyłkowych smsów z internetu? I niby komu mam
      odpisywać? Kiedyś tygodniami mnie męczył jakiś Topol, że mam mu zapłacić za
      szaliki. ;)
      Poza tym rzeczywiście, po co odpisywać nawet gdy sms nie jest do nas? Szkoda mi
      kasy a Ty możesz zawsze telefonicznie wyjaśnić sprawę.
      • magda_s4 Skąd tyle agresji? 01.07.03, 11:16
        Nie mówię o odpisywaniu na smsy z internetu, przecież to niemożliwe
        odpowiedzieć nadawcy. Mówię o takich sytuacjach, o jakich mówi Pulpa; kiedy
        dostajesz ważnego smsa pomyłkowo tylko skierowanego do Ciebie. Nie wiadomo, czy
        Tobie się kiedyś coś takiego nie przydarzy, że wyślesz komuś z telefonu smsa i
        pomylisz nr.
        • inika Re: Skąd tyle agresji? 01.07.03, 11:27
          Wybacz. :)
          Przyznaję, że zdarzyło mi się odpowiedzieć na pomyłkowe smsy, ze dwa albo trzy
          razy i to wtedy, gdy się powtarzały i ten ktoś poprostu wciąż używał mojego
          numeru. Ja gdy sama wpisuję numer to sprawdzę go trzy razy zanim wyślę, dlatego
          takie pomyłki mi się nie zdarzają... :) I dlatego wychodziłam z założenia, że
          te pojedyńcze omyłkowe smsy wysłane do mnie, nadawca też szybko odkrył, choćby
          z raportu doręczenia.
    • Gość: hipcio Re: Do właścicieli tel. komórkowych IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 12:54
      A może by tak więcej uwagi przy sms-owaniu, co? Z mojej praktyki wiem, że sms-
      uję najczęściej pod numery z książki, więc o pomyłce nie ma mowy(przynajmniej
      tej od paluszków). Na pomyłkowe sms-y nie odpowiadam, chociaż nie wykluczam, że
      w życiowej sprawie być może skruszę się(nie mam darmowych sms-ów). Trochę
      podobna sytuacja jest przy błędnych rozmowach, tj. połączeniach "na żywca".
      Zdarzyło mi się 1 raz(!!!), że gość błędnie się do mnie połączywszy - przeprosił
      (!). Wyobrażacie to sobie? W pozostałych przypadkach poł. jest rozłączane. A
      przecież i tak co najmniej za 1/2 min. zostało skasowane, więc chyba można
      wydać z siebie to jedno magiczne słowo, co? Uważać należy nie tylko przy
      prokreacji!!!
      • Gość: Pulpa O kulturze dzwonienia IP: 193.128.25.* 01.07.03, 13:48
        He, jakiś czas temu dalismy ogłoszenie, że mamy mieszkanie do wynajęcia.
        Podałem numer komórki. Ludzie - nie do wiary. Zadzwoniło około 20 osób
        (następnym razem celowo zrobię statystykę). Z tych 20 osób jedna przedstawiła
        sie rozpoczynając rozmowę. Słownie: jedna. Kilka ludzi wydało z siebie "dzień
        dobry". Kilka zaczęło od "ja w sprawie ogłoszenia". Ale nawięcej uciechy
        przysporzył mi pan, który rozpoczął rozmowę od: "Pralka jest? Lodówka jest?
        Telefon jest?" (bez żadnego magicznego słówka na początek). Korciło mnie, żeby
        kazać panu poczekać i udać się do mojej własnej kuchni i łazienki, aby móc mu
        odpowiedzieć na jego pytania...
        Mamy podobno XXI wiek. To że idiotki w stylu Bridget Jones nie umieją nagrać
        sie na sekretarkę, można jakoś przełknąć. To, że moja pani nalała do wanny
        płynu do kąpieli, a potem włączyła jacuzzi i musiała uciekać przed pianą z
        wanny, też jakoś przeżyję. Ale żeby dorosły człowiek nie wiedział, jak się
        rozmawia przez telefon - urządzenie o jakby nie było stuletnim życiorysie?! Był
        czas przywyknąć...
        • magda_s4 Re: O kulturze dzwonienia 01.07.03, 13:54
          Wiesz, Pulpa, tu też chodzi o kulturę odbierania telefonów. Kiedy dzwonię do
          kogoś, mówię: "Dzień dobry" i milknę na sekundę, by dać temu komuś szansę na
          odpowiedź. I najczęściej jest to sekunda, w czasie której nikt nic nie mówi. A
          ostatnio byłam mile zaskoczona, kiedy zadzwoniłam pod pewien numer z
          ogłoszenia, a pani przedstawiła się z imienia i nazwiska.
          • Gość: brodziu Re: O kulturze dzwonienia IP: *.it.uni-wh.de 01.07.03, 14:32
            na zachodzie jest to na tyle standardem, ze jak sie kiedys umowilem ze
            zadzwoni do mnie kot s z niemiec i odebralem mowiac tak slucham...to gosc sie
            rozlaczyl bo mysla ze odebral ktos z rodziny sluchamow ktory ma na imie tak....
            • Gość: rybak Re: O kulturze dzwonienia IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 01.07.03, 18:58
              Gość portalu: brodziu napisał(a):

              > na zachodzie jest to na tyle standardem, ze jak sie kiedys umowilem ze
              > zadzwoni do mnie kot s z niemiec i odebralem mowiac tak slucham...to gosc sie
              > rozlaczyl bo mysla ze odebral ktos z rodziny sluchamow ktory ma na imie
              tak....
              Niezupełnie. Czy umówiłeś się, że zadzwoni na numer domowy? Bo nie jest u nas
              przyjęte, że odbierając telefon we własnym domu przedstawiamy się dzwoniącym.
              Właśnie dlatego, że jesteśmy u siebie. To dzwoniący ma się przedstawić, bo w
              jakiś sposób narusza moje terytorium i na dobry początek powinien to wyjaśnić,
              usprawiedliwić, umotywować, to znaczy przede wszystkim przedstawić się. Ten
              ktoś z Niemiec, odkładając słuchawkę, nie wykazał się bystrością. W dodatku
              wydawało mu się, że niemiecka "kultura dzwonienia" jest uniwersalna, a innej
              być nie może.
              Podobnie z pukaniem do drzwi w urzędach. Nigdy nie pukam: w urzędzie się
              pracuje i w godzinach służbowych drzwi mają tylko niezobowiązującą funkcję
              techniczną, a nie społeczno-obyczajową.
              Pozdrawiam
              • Gość: Dzidka Re: O kulturze dzwonienia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.07.03, 19:00
                > Niezupełnie. Czy umówiłeś się, że zadzwoni na numer domowy? Bo nie jest u nas
                > przyjęte, że odbierając telefon we własnym domu przedstawiamy się dzwoniącym.

                Owszem, ale Niemiec mógł zgłupieć (nie sa oni zbyt lotni ;-), bo oni nawet w
                domu przedstawiają się z nazwiska. Co kraj, to obyczaj, nie uważam, że nasz
                zwyczaj mówienia "tak słucham" jest czymś nagannym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja