Dodaj do ulubionych

6666 - Vexilla regis prodeunt inferni...

12.11.07, 21:36
... czyli musimy kontynuować nasz wątek.

Jak mnie tak ładnie prosicie, to z przyjemnością zaczynam :))

Dobrusiu - gratulacje!!! Udało się Tobie zgarnąć okrągłą liczbę i na dodatek
zamknęłaś swój wątek. Czy zgodzisz się ze mną, że z tej okazji chłopaki
powinni postawić nam kawę? :))

PS. Przepraszam, że piszę z opóznieniem ale postanowiłam, że pierwszy wpis
będzie z polskimi literkami. Ufff.
Obserwuj wątek
    • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 12.11.07, 21:42
      m-dyskretna napisała:
      > Jak mnie tak ładnie prosicie, to z przyjemnością zaczynam :))

      Dzieki! O pani!!!!
      >
      > Dobrusiu - gratulacje!!! Udało się Tobie zgarnąć okrągłą liczbę i
      na dodatek
      > zamknęłaś swój wątek.

      Przyłączam się do gratulacji!!!!!!!!1

      Czy zgodzisz się ze mną, że z tej okazji chłopaki
      > powinni postawić nam kawę? :))

      Kiks się juz odtruwa. Nie wiem czy to wiele pomoże ale zawsze
      możecie usiąść po zawietrznej. :):)
    • lucyferciu Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 12.11.07, 22:01
      m-dyskretna napisała:

      > ... czyli musimy kontynuować nasz wątek.

      No przecież to oczywiste;)


      > Jak mnie tak ładnie prosicie, to z przyjemnością zaczynam :))

      Oj, prosimy, prosimy:)


      > Dobrusiu - gratulacje!!!

      Przyłączam sie do powszechnych gratulacji. Jestem pewien, że jutro
      na piewszej stronie wydania krajowego GW będzie artykuł o Dobrusi. I
      to pisany "boldem":)) Adminka powinna o to się postarać;)


      > Udało się Tobie zgarnąć okrągłą liczbę

      A co? Jak szaleć to szaleć na maxa;)


      > i na dodatek zamknęłaś swój wątek.

      No to juz za wczasu składam gratulacje dla MD, bo zakładam, że
      rozpoczynając ten wątek również go zamkniesz;)


      > Czy zgodzisz się ze mną, że z tej okazji chłopaki powinni
      > postawić nam kawę? :))

      Spoko;) Ostatnio trendy, jazzy i cool jest kawa marki "Turek":)


      > PS. Przepraszam, że piszę z opóznieniem ale postanowiłam,
      > że pierwszy wpis będzie z polskimi literkami. Ufff.

      Rzeczywiście alfabet polski zdecydowanie różni się od angielskiego i
      przyswojenie sobie ogonków może zając mnóstwo czasu. Gratulujemy
      wytrwałości;)
      • m-dyskretna Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 12.11.07, 22:37
        > Przyłączam sie do powszechnych gratulacji. Jestem pewien, że jutro
        > na piewszej stronie wydania krajowego GW będzie artykuł o Dobrusi. I
        > to pisany "boldem":)) Adminka powinna o to się postarać;)

        Podobno Rene cieszy sie wzgledami Adminki. Jutro sprawdzimy czy to nie byly
        przechwalki.

        > Rzeczywiście alfabet polski zdecydowanie różni się od angielskiego > i
        przyswojenie sobie ogonków może zając mnóstwo czasu. Gratulujemy
        > wytrwałości;)

        Wytlumacz to mojej klawiaturze...
        • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 11:56
          m-dyskretna napisała:
          > Wytlumacz to mojej klawiaturze...
          Ja tam jestem skromny humanista i na informatyce się nie znam. Ale
          paru "madrych" mi tłumaczyło, że to nie jest kwestia klawiatury lecz
          oprogramowania. I wystarczy przełączyć język klawiatury na język
          polski?
          Ale ja naprawdę się na tym nie znam.
          :):):):)
          • m-dyskretna Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 12:36
            > Ja tam jestem skromny humanista i na informatyce się nie znam. Ale
            > paru "madrych" mi tłumaczyło, że to nie jest kwestia klawiatury lecz
            > oprogramowania. I wystarczy przełączyć język klawiatury na język
            > polski?

            I tak, i nie. Faktycznie to tylko kwestia zmiany ustawien i odpowiednie zmiany
            mam wprowadzone. Co nie zmienia faktu, ze na klawiaturze mam znaczki z
            umlautami. I na dodatek juz sie przyzwyczailam pisac bez polskich znakow - nie
            wszystkie programy pocztowe obsluguja ogonki, a i wiekszosc korespondencji jest
            w jezyku obcym :((( Co wcale nie usprawiedliwia mojego wygodnictwa ...
            • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 14:21
              m-dyskretna napisała:
              > I tak, i nie. Faktycznie to tylko kwestia zmiany ustawien i
              odpowiednie zmiany
              > mam wprowadzone. Co nie zmienia faktu, ze na klawiaturze mam
              znaczki z
              > umlautami. I na dodatek juz sie przyzwyczailam pisac bez polskich
              znakow - nie
              > wszystkie programy pocztowe obsluguja ogonki, a i wiekszosc
              korespondencji jest
              > w jezyku obcym :(((

              Patrzcie Państwo. A podobno to tylko politycy tak wykrecają kota
              ogonem i tłumaczą, że czarne jest białe a białe rude. A tu najleprzy
              dowód, że matemetycy też!!!!! Kto by pomyslał.
              • kiks4 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 17:28
                m-dyskretna napisała:
                > > I tak, i nie. Faktycznie to tylko kwestia zmiany ustawien i
                > odpowiednie zmiany mam wprowadzone. Co nie zmienia faktu, ze na klawiaturze
                mam znaczki z umlautami.
                ---
                To Cię w pełni rozumiem i rozgrzeszam z braku ogonków.
                Próbowałem w austriackiej kawiarence internetowej napisać maila po polsku.
                Dramat- wszystko tam u nich jest inne, łącznie ze słynnym qwerty którego nie ma
                a jest qwertz.
                Jeśli korespondencję do nas piszesz na niemieckiej klawiaturze to z pełnym
                szacunkiem chapeau bas!!!
                www.slownik-online.pl/kopalinski/5B20FC8F098315A2412565B6004FE079.php
                • lukask73 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 27.03.08, 00:49
                  > Próbowałem w austriackiej kawiarence internetowej napisać maila
                  > po polsku. Dramat- wszystko tam u nich jest inne, łącznie ze
                  > słynnym qwerty którego nie ma a jest qwertz.

                  Może niektórych to zdziwi, ale polska klawiatura też ma qwertz.
                  Wszystkie albo prawie wszystkie klawiatury w Polsce to klawiatury
                  amerykańskie. Na polskiej klawiaturze są normalnie litery Ł, Ż itp.
                  Można pisać na forum i jeść bułkę drugą ręką.

                  Niestety Microsoft próbował forsować "swój" polski układ klawiszy,
                  pewnie zgodny z jakąś tam normą, ale niezgodny z układem na
                  wszystkich maszynach do pisania (podobnie jak "odwrotny" porządek w
                  dacie), a producenci i importerzy zawiedli nie dostarczając
                  odpowiednio opisanych klawiatur. Teraz wszyscy są przekonani, że Alt
                  jest niezbędny.
                  • kiks4 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 27.03.08, 07:59
                    lukask73 napisał: > Może niektórych to zdziwi, ale polska klawiatura też ma qwertz.
                    ---
                    Czyli jeśli dobrze zrozumiałem- to jest polska klawiatura- tylko jej nie ma :-))
                    Ja jestem tak stary, że pamiętam Pana Boga bez brody oraz zamieszanie, jakie w
                    Polsce panowało na początku ery mikrokomputerów (tak sie wówczas mówiło na kompy).
                    Przecież jesteśmy Polakami i żyjemy w Polsce więc każda firma oraz każdy piszący
                    na te tematy autor miał własne zdanie i własny pomysł na układ klawiszy. Co
                    śmieszniejsze- była nawet obowiązująca Polska Norma regulująca obligatoryjnie
                    układ polskich znaków, którą skłóceni komputerowcy wyjątkowo zgodnie olali.
                    Rzecz była o tyle ważna, że była to epoka DOS'a, gdzie kontakt z systemem
                    operacyjnym był utrzymywany za pomocą klawiatury. A ponadto każdy program, np.
                    edytor miał własny sterownik ( driver się wówczas mówiło) klawiatury więc i
                    układ klawiszy był inny. Kto się nauczył pisać po polsku w jednym programie-
                    miał duże problemy z przesiadką na inny. To była jazda!!!
                    I kto wtedy Polskę uratował przed zamieszkami a może wojna domową? Microsoft gdy
                    wszedł z pierwszymi Windows. Wszyscy klęli ale chcąc nie chcąc musieli sie
                    nowego układu nauczyć i go stosować, bo inaczej się nie dało.
                    Więc za to Microsofta chwalę, wybrał dla nas co prawda nie najlepsze rozwiązanie
                    ale wybrał, czego sami do dziś nie bylibyśmy w stanie zrobić.
                    A ja tylko muszę chować klawiaturę przed kotami
                    • lukask73 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 07.04.08, 12:05
                      kiks4 napisał:

                      > I kto wtedy Polskę uratował przed zamieszkami a może wojna domową?
                      > Microsoft gdy
                      > wszedł z pierwszymi Windows. Wszyscy klęli ale chcąc nie chcąc
                      > musieli sie
                      > nowego układu nauczyć i go stosować, bo inaczej się nie dało.

                      No i właśnie zaproponował układ klawiatury zgodny z "nowszą" Polską
                      Normą (jak tylko pamiętam, a też młody nie jestem, obok zera było Ż,
                      a ,./ z Shiftem - wtedy to się nazywało zmieniacz - dawały śńć).
                      Trudno. Tak też byłoby nieźle. Natomiast głównym winowajcą są
                      pierwsi importerzy komputerów, a w szczególności klawiatur, którzy
                      jakoś nie dostrzegli, że Polacy nie gęsi i że mają swój układ
                      klawiszy.

                      A Microsoft swoje za uszami też ma. Niby dostosował system do Europy
                      Środkowej, ale nieumiejętne posługiwanie się tzw. ,,czcionkami"
                      mogło dać zamiast oczekiwanego 'ą' - malutką jedyneczkę na wysokości
                      kropki od 'i'.


                      No ale żyjemy w czasach globalizacji. Niedługo amerykański układ
                      klawiatury będzie obowiązkowy również w długo opierających się
                      Niemczech i Francji.
      • l.george.l Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 12.11.07, 22:44
        lucyferciu napisał:

        [...]
        > Przyłączam sie do powszechnych gratulacji. Jestem pewien, że jutro
        > na piewszej stronie wydania krajowego GW będzie artykuł o Dobrusi. I
        > to pisany "boldem":)) Adminka powinna o to się postarać;)
        [...]

        Nie jestem pewien, czy chcielibyśmy przeczytać, co myśli o nas Szanowna
        Redakcja, szczególnie w kontekście kolejnego tasiemca, z którego nie dowiemy
        się, dokąd należy poprowadzić tory, jakiego patrona nadać dworcowi kolejowemu,
        czy też jak zmienić nasze miasto, by stało sie drugim Oslo.
    • lucyferciu Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 12.11.07, 22:11
      Wiedząc, że jesteś osobą lubującą się w liczbach niezwykle
      doskonałych ciekawi mnie jak Ci "przeszło przez gardło" napisanie
      6666?;) Czyżbyś w końcu przyznała nam rację, że co prawda 6666 nie
      należy do kanonu liczb doskonałych, ale w swojej konstrukcji jest
      rzeczywiście liczbą doskonałą?
    • dobrusia_to_ja Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 00:07
      m-dyskretna napisała:

      > ... czyli musimy kontynuować nasz wątek.
      >
      > Jak mnie tak ładnie prosicie, to z przyjemnością zaczynam :))

      Dziękuję, że to zrobiłaś, ponieważ kiedyś żałowałam założenia poprzedniego i
      wiecie, dlaczego;))

      > Dobrusiu - gratulacje!!! Udało się Tobie zgarnąć okrągłą liczbę i na dodatek
      > zamknęłaś swój wątek.

      Muszę przyznać, że nie wiem, jak to się stało. Gdy wchodziłam na forum,
      brakowało jeszcze kilku wpisów. Później nie chciało mi wysłać mojej odpowiedzi,
      ponieważ było w niej za dużo cytatów. W końcu, po niewielkich skrótach się
      udało:)) Nawet nie wiedziałam, że byłam ostatnia. To chyba Lucyfer zamieszał w
      kotle, żeby tak się stało;)
    • dobrusia_to_ja Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 00:08
      m-dyskretna napisała:

      > Czy zgodzisz się ze mną, że z tej okazji chłopaki
      > powinni postawić nam kawę? :))

      Podpisuję się pod tym wnioskiem;)))

      > PS. Przepraszam, że piszę z opóznieniem ale postanowiłam, że pierwszy wpis
      > będzie z polskimi literkami. Ufff.

      Podziwiam i gratuluję. Wiem, jaki to dla Ciebie kłopot;)
      • lucyferciu Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 00:39
        dobrusia_to_ja napisała:

        > Podziwiam i gratuluję. Wiem, jaki to dla Ciebie kłopot;)

        À propos klawiatury;) Na pewno znacie.

        Podchodzi informatyk do fortepianu i ogląda wnikliwie:
        - Hmm, tylko 84 klawisze, z czego 1/3 funkcyjnych, wszystkie
        nieopisane, chociaż shift naciskany nogą.
            • kiks4 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 18:52
              renepoznan napisał:
              > Za komuny miałeś dostęp do sklepów z żółtymi firankami???? Bo innej
              > kawy niz Turek dla normalnych ludzi nie było!
              ---
              widać, że Twoja fascynacja historią obejmuje wszystkie dziedziny życia.
              Sądziłem, że mówimy o czasach dzisiejszych- Anatol jest produktem aktualnie
              sprzedawanym w "dobrych sklepach spożywczych". Turek- to już historia znana
              tylko Renemu.
              A do sklepów z żółtymi firankami nie miałem dostępu. Tak jak zdecydowana
              większość poznaniaków. Przywaliłeś mi lepiej niż z miotacza ognia :-((((
              • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 19:20
                kiks4 napisał:
                > widać, że Twoja fascynacja historią obejmuje wszystkie dziedziny
                życia.
                > Sądziłem, że mówimy o czasach dzisiejszych- Anatol jest produktem
                aktualnie
                > sprzedawanym w "dobrych sklepach spożywczych". Turek- to już
                historia znana
                > tylko Renemu.

                Turek to historia ale też współczesność. Juz nie udaewaj takiego
                młodego, który Turka nie pamieta. :):):)

                www.polskaprl.rejtravel.pl/spozywka/41.jpg
                A do tego nadal popularna;
                "Bardzo ważną pozycję na rynku kaw zbożowych zajmuje również firma
                Rieber Foods, produkująca następujące marki: Anatol, Dobrzynka,
                Turek i Kujawiankę."

                www.poradnikhandlowca.com.pl/archiwum/online02/09/raport1.html
                A do tego Lucyfercio nia częstuje "kobiety".
                :):):)
                • kiks4 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 13.11.07, 19:48
                  renepoznan napisał: > "Bardzo ważną pozycję na rynku kaw zbożowych zajmuje
                  również firma
                  > Rieber Foods, produkująca następujące marki: Anatol, Dobrzynka,
                  > Turek i Kujawiankę.
                  ---
                  Jeśli fakty nie zgadzają się z moimi wyobrażeniami- to tym gorzej dla faktów.
                  Nie znam kawy Turek. Znam tylko piosenkę o Turku co miał ogórek.
                  A na poważnie- to już chyba pisałem, że babka moja- rodowita wielkopolanka z
                  poszukiwaniu pracy wyemigrowała pod koniec XIX w. na Dzikie Pola czyli gdzieś na
                  Podole gdzie jako guwernerka uczyła dzieci "oligarchów" jak byśmy dziś w sposób
                  oczywisty oczywiście powiedzieli .
                  A konsekwencją tego było to, że po po powrocie do Wielkopolski (czyt. po
                  ucieczce przed czerwonymi rewolucjonistami) przeniosła wschodni zwyczaj picia
                  herbaty przy każdej okazji i zwyczaj ten zaszczepiła swoim dzieciom a te swoim
                  dzieciom ( w tym także i mnie).
                  W temacie kawy zbożowej jestem zielony jak żaba...
            • lucyfercia Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 14.11.07, 13:05
              renepoznan napisał:

              > > kiks4 napisał:
              > > Turka nie znam :-((
              >
              > Za komuny miałeś dostęp do sklepów z żółtymi firankami????

              No wiesz Rene, jak możesz tak odsądzać Kiksika od czci i wiary!!! ;)
              Czy te sklepy z żółtymi firankami nie były przeznaczone aby
              specjalnie dla osób z żółtymi okrągłymi papierami? ;)))

              > Bo innej kawy niz Turek dla normalnych ludzi nie było!

              O ile mnie pamięć nie myli to dostępna była jeszcze dla ogółu kawa
              rozpuszczalna "Inka" ;)))
            • kiks4 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 14.11.07, 08:00
              dobrusia_to_ja napisała:
              > A ja lubię Anatola!!
              ---
              Mówisz o kawie?
              Być może ja też lubię tylko jeszcze o tym nie wiem. Ale kawa zbożowa kojarzy mi
              się z ersatzem- w w latach okupacji niemieckiej w każdym domu posiadającym
              kuchnie na węgiel czy drewno był przyrząd do palenia ziaren zbóż- taki stalowy
              bęben na pręcie , wyposażonym w korbkę. Po wyjęciu jednej płyty z kuchni
              wstawiało się ten patent i obracało nad ogniem aż do osiągnięcia właściwego aromatu.
              Chyba każda rodzina miała własne receptury mieszanek oraz tajne ulepszacze.
              Pamiętam, jak z Ojcem chodziliśmy zbierać żołędzie dębów.
      • lucyferciu Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 14.11.07, 14:32
        Gość portalu: kibic napisał(a):

        > O ku ... chnia.
        > Że też Wam się chce?

        Przy tak mobilizującym głosie jak twój od razu przychodzi nam
        energia i w mig robimy 200-300% normy wpisów:))


        > Kiedy ekskomunika??????

        Oj to współczujemy tobie;) A z jakiego powodu?:>
      • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 14.11.07, 19:12
        Gość portalu: kibic napisał(a):

        > O ku ... chnia.
        > Że też Wam się chce?

        Jak widać. Chce! :):):):):)
        >
        > Kiedy ekskomunika??????

        Nigdy. W przeciwieństwie do wielu uczestników sasiednich dyskusji
        Dobry Bóg ma poczucie humoru i myslę, że dobrotliwie ale i
        aprobujaco usmiecha się czytając nasze posty.
        A niezaleznie od tego i tak na wiesnę staniemy przed puszczańskim
        kosciółkiem i zaśpiewamy;
        "Veni Creator Spirytus"
        (ja tylko zamruczę bo nie chcę straszyć zwierzątek :(:()

        oraz z pokorą każde z nas powie:

        "Adsto vestibulo Templi;
        sic res mea tuta;
        ne collapsa ruam,
        sustinet ipse Deus"

        Co mozna wyłozyć (kiksie - popraw mnie!!!):

        "Stoję w przedsionku swiątyni,
        tak sprawa moja bezpieczna;
        sam Bóg chroni mnie
        od upadku w ruinę"

        :):):):):):):)

        W uproszczeniu: Nie martw się o nas.:):)
        • kiks4 Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 14.11.07, 23:21
          renepoznan napisał:
          kiksie - popraw mnie!!!>
          A niezaleznie od tego i tak na wiesnę staniemy przed puszczańskim
          > kosciółkiem i zaśpiewamy; "Veni Creator Spirytus"
          ---
          Ja proponowałbym zaśpiewać: Veni Creator Spiritus. Ale lud nasz juz tak ma że
          łacinę rozumie po swojemu. I gdy w latach mojej młodości ksiądz śpiewał po
          łacinie Pater Noster, to po jego słowach: et ne nos inducas in tentationem ( i
          nie wódź nas na pokuszenie *) lud mu zamiast: sed libera nos a malo (ale nas
          zbaw ode złego ) odśpiewywał swoją wersję: szedł Libera nos se złamał.


          "chciałoby się w tym miejscu dodać do codziennej modlitwy: nie wódź nas na
          pokuszenie niczym CBA
          • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 15.11.07, 08:52
            kiks4 napisał:
            "Veni Creator Spirytus"
            > ---
            > Ja proponowałbym zaśpiewać: Veni Creator Spiritus.

            :):):)
            I wydało się, co mi chodziło po głowie gdy pisałem ten post.
            :):):):)
            Ale coś w tym jest. Studiuję właśnie pomysły na nalewki. I się
            wsciekam bo piłem niedawno nalewkę na jeżynach - świetna. A w tym
            roku miałem duuuuużo jerzyn i nie pomyslałem by samemu nastawić. :(:
            (:(:(:(
              • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 15.11.07, 13:17
                kiks4 napisał:
                > Ale jeżynówki nie znam- na jezynach leśnych czy ogrodowych???

                Na czym była ta którą piłem to nie wiem. Ale ja nastawię (w
                przyszłym roku) na ogrodowych. Zbyt wygodny jestem by po kolcach
                buszować. A mam takie ogrodowe, które sie wręcz w gebie rozpływają.
                Takie słodkie. Dobrze nasłonecznione - pewno to stąd. Kompletnie się
                nie nadają na przechowywanie a nawet na dłuzszy transport. Ale
                pychota. Nie wiem nawet jaka to odmiana - nie zapisałem i teraz za
                diabła nie pamietam.

                Uwielbiam jesienią podejść do nich i tak od razu garscią do gęby.
                Sok aż tryska. :):):)
                • lucyfercia Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 15.11.07, 14:13
                  renepoznan napisał:
                  > Zbyt wygodny jestem by po kolcach buszować. A mam takie ogrodowe,
                  które sie wręcz w gebie rozpływają. Takie słodkie. Dobrze
                  nasłonecznione - pewno to stąd.

                  Jest też taka bardzo wygodna odmiana jeżyn bezkolcowych, równie
                  przepysznych i bardzo słodkich. Ja z nich robię konfitury, ale o
                  nalewce nie pomyślałam:)
                  • Gość: m-dyskretna Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... IP: *.icpnet.pl 15.11.07, 14:30
                    > Jest też taka bardzo wygodna odmiana jeżyn bezkolcowych, równie
                    > przepysznych i bardzo słodkich. Ja z nich robię konfitury, ale o
                    > nalewce nie pomyślałam:)

                    A slyszeliscie o nalewce z zurawin? Ostatnio zapytal mnie znajomy czy
                    zurawinowka jest typowa polska nalewka. On jest z Lodzi i kiedys kupil znajomym
                    Amerykanom butelke tegoz napitku. Zawsze kupowal im cos polskiego i wylacznie na
                    lotnisku (po drodze do znajomych). Ptasie mleczko, zubrowke, itp juz znali i
                    wpadla mu w oko zurawinowka z adnotacja, ze to typowo polska nalewka. Amerykanie
                    potem mu napisali, ze byla swietna i rozkrecila imprezke ale obecni na niej
                    Polacy nigdy przedtem nie slyszeli o zurawinowce. Wiec teraz sie zastanawiamy,
                    ktory region Polski jest zaglebiem zurawinowkowym.
                      • renepoznan Re: 6666 - Vexilla regis prodeunt inferni... 15.11.07, 16:13
                        kiks4 napisał:
                        > Chyba Kanada

                        W Kanadzie to ta wielkoowocowa - u nas uprawiana celowo. Nasza
                        porządna zurawina z pełnym bukietem smaku i zapachu to na Mazurach ,
                        Podlasiu i Lubelskim. na terenach bagiennych i torfowych.
                        Słyszałem też o siedliskach na Pomorzu zachodnim.
                        Wiem, że nasi sprowadzają dobrą zurawinę z Białorusi i Rosji.
                        W zasadzie żurawina powinna byc jesienią i wiosną zalewana - dopiero
                        wówczas najlepiej rosnie i owocuje. Ale bez tego też - tylko
                        kiepsko. Kiedyś trzymałem zurawinę ale nie miałem mozliwości
                        zalewania. I plon był dośc kiepski więc zlikwidowałem.
                            • renepoznan Re: Piatek - wieczór 16.11.07, 23:11
                              Nie usypiam. To raczej ze mnie schodzą wszelkie napiecia i stresy
                              minionego tygodnia. :) A mam coś ostatnio trudne dni pracy.
                              Ty odbierasz swojego z 18-tki? Mój by się smiertelnie obraził. Sami
                              wracają całą watahą kumpelek i kumpli. Czasem zastanawiam się co
                              jest dla nich wiekszą atrakcją. Impreza czy nocny powrót?
                                • m-dyskretna Re: Piatek - wieczór 17.11.07, 13:01
                                  > Nie ma jeszcze 18 lat, więc nie4 może liczyć na samotne powroty. Poza > tym,
                                  do czwartej rano pupa przymarzłaby mu do ławki na przystanku
                                  > autobusowym.

                                  Ale gdyby na przystankach byly koksowniki, to moglby wrocic sam? :)))
                                  • renepoznan Re: Piatek - wieczór 17.11.07, 19:54
                                    m-dyskretna napisała:
                                    > Ale gdyby na przystankach byly koksowniki, to moglby wrocic
                                    sam? :)))

                                    ;) Wątpię.
                                    Podejrzewam, że "mamę" nerwy by zjadły. Moja zona, jak małolat wraca
                                    późno, to chodzi jak z pieprzem. Oczywiscie to nie z nerwów. Nie,
                                    nie. W zadnym przypadku.
                                    Na szczęscie ja jeszcze pamietam swoje szczenięce lata i ją hamuję -
                                    bo najchetniej wysłała by mnie po chłopaka. I jak oni to
                                    mówią: "siarę" bym chłopakowi zrobił.
                                    :):):):)
                                    Gwoli sprawiedliwosci - mój ma chyba lepszy dojazd z centrum do
                                    domu:):)
                          • kiks4 rozważania nad żurawiną 16.11.07, 23:15
                            renepoznan napisał:

                            > "Juz ustały dzienne wrzawy,
                            > Wieczór zwrócił ku nam kroki,
                            > Wszystkie nasze dzienne sprawy
                            > Zasłoniły nocne mroki"
                            ---
                            myślę, że ten wiersz odwrócił moją uwage od spraw przyziemnych i przekierował me
                            myśli hen , hen w dal
                            Więc tak sobie siedzę, siedzę i myślę: w języku polski żurawina ma jakiś związek
                            z żurawiem- ptakiem, który być może się nią pożywia (ale to tylko
                            przypuszczenie). I jednocześnie żuraw to nazwa urządzenia, taki dźwig z
                            wysięgnikiem.
                            Do tego miejsca nie ma niczego dziwnego. Dziwne dla mnie jest to, że Anglicy
                            tego samego ptaka- żurawia nazywają:crane i dźwig- zuraw o dziwo nazywaja także
                            crane, a żurawinę: cranberry.
                            Ktoś tu od kogoś ściągał bo przecież nasze języki zbyt wiele wspólnego nie mają
                            a i wymiana kulturalna była zawsze utrudniona z racji wyspiarskiej natury Anglików.
                            Rene- Ty na pewno wiesz jak to się stało, że dwie odrębnie rozwijające się
                            kultury doszły do identycznych skojarzeń.
                            No a przy okazji widzisz, do czego prowadza te twoje cytaty :-)))
                            • renepoznan Re: rozważania nad żurawiną 16.11.07, 23:30
                              kiks4 napisał:

                              > > "Juz ustały dzienne wrzawy,
                              > > Wieczór zwrócił ku nam kroki,
                              > > Wszystkie nasze dzienne sprawy
                              > > Zasłoniły nocne mroki"
                              > ---
                              .
                              > Ktoś tu od kogoś ściągał bo przecież nasze języki zbyt wiele
                              wspólnego nie mają

                              Poza drobiazgiem. Wywodza się z jdnej wielkiej rodziny jezyków
                              indoeuropejskich. Czy to jest przyczyną takiego podobieństwa?????

                              > a i wymiana kulturalna była zawsze utrudniona z racji wyspiarskiej
                              natury Angli
                              > ków.

                              Tylko, że współczesny angielski to zdaje się uproszczona
                              francuszzyzna zmieszana z jezykami anglosasów. :)

                              > Rene- Ty na pewno wiesz jak to się stało, że dwie odrębnie
                              rozwijające się
                              > kultury doszły do identycznych skojarzeń.

                              Przecieniasz mnie.

                              > No a przy okazji widzisz, do czego prowadza te twoje cytaty :-)))
                              A żałujesz takiego bładzenia mysli?
                              • dobrusia_to_ja Re: rozważania nad żurawiną 17.11.07, 00:03
                                Ogólnie rzecz biorąc, angielski jest językiem germańskim i przodkowie wyspiarzy
                                mówili językiem bardzo podobnym do znanego nam niemieckiego, choć dla
                                współczesnych trudnego do zrozumienia. Później wymieszali swoje słowa z innymi
                                narodowościami, nawpychali w usta solidną porcję klusek i... mamy współczesną
                                odmianę j. angielskiego;))
                                • m-dyskretna Re: rozważania nad żurawiną 17.11.07, 12:58
                                  > Ogólnie rzecz biorąc, angielski jest językiem germańskim i przodkowie >
                                  wyspiarzy mówili językiem bardzo podobnym do znanego nam
                                  > niemieckiego, choć dla współczesnych trudnego do zrozumienia. Później >
                                  wymieszali swoje słowa z innymi narodowościami, nawpychali w usta
                                  > solidną porcję klusek i... mamy współczesną odmianę j.
                                  > angielskiego;))

                                  Tylko do tego wszystkiego nalezy dodac, ze j.angielski sporo zawdziecza
                                  kontaktom z Francja. Zdaje sie ze w XVIII wieku ok. 60% slownictwa angielskiego
                                  bylo zapozyczeniami z francuskiego.
                                  • renepoznan Re: rozważania nad żurawiną 17.11.07, 19:48
                                    m-dyskretna napisała:
                                    > Tylko do tego wszystkiego nalezy dodac, ze j.angielski sporo
                                    zawdziecza
                                    > kontaktom z Francja. Zdaje sie ze w XVIII wieku ok. 60% slownictwa
                                    angielskiego
                                    > bylo zapozyczeniami z francuskiego.

                                    Też mam wrażenie, że angielski od czasów normańskich sporo
                                    zawdzięcza francuskiemu.
                                    Poza tym kiksie - rodzina językowa to niekoniecznie podobieństwa
                                    słówek. To także pewne zasady rzadzące nazewnictwen, gramatyką,
                                    głoski, itp. W tym może byc także ten sam zódło określenia na
                                    specyficzny rodzaj "wagi" - podnośnika - wcześniej uzywanego także
                                    przy studniach.
                                    Kiedys coś na ten temat czytałem ale to specyficzna wiedza - więc
                                    niewiele zapamietałem.
                                    :(
                                • kiks4 Re: rozważania nad żurawiną 17.11.07, 22:56
                                  dobrusia_to_ja napisała:

                                  > Ogólnie rzecz biorąc, angielski jest językiem germańskim i przodkowie wyspiarzy
                                  > mówili językiem bardzo podobnym do znanego nam niemieckiego, choć dla
                                  > współczesnych trudnego do zrozumienia. Później wymieszali swoje słowa z innymi
                                  > narodowościami, nawpychali w usta solidną porcję klusek i... mamy współczesną
                                  > odmianę j. angielskiego;))
                                  ---
                                  Zapomniałaś o łacinie- od podboju wysp przez Rzymian zaczęło sie mieszanie
                                  języków na wyspach. Do dziś Angole gdy chcą powiedzieć: na przykład to mówią for
                                  ezample ale w skrócie piszą:e.g. co jest skrótem ale zwrotu łacińskiego. To jest
                                  niesamowite- odkrywanie historii narodu przez strukturę jego języka. I dlatego
                                  napisałem Renemu, że żałuję, że nie znam się zupełnie na tym.
                              • kiks4 Re: rozważania nad żurawiną 17.11.07, 00:04
                                renepoznan napisał:
                                > A żałujesz takiego bładzenia mysli?
                                ---
                                nie, żałuje jedynie, że nie mam nawet bladego pojęcia o historii języków.
                                A co do wspólnego pnia- to zauwaz, że słowo crane i żuraw nie mają żadnych
                                wspólnych elementów. Gdyby wywodziły się z pradawnego wspólnego języka-
                                wykazywałyby podobieństwo formalne. Jak choćby polska wdowa z angielską widow
                                czy włoską vedową, syn z son, brat z brother i Bruder.
                                Mnie chodziło o jakby wspólne skojarzenia- że dźwig z długim wysięgnikiem być
                                może i Polakom i Anglikom przypomina żurawia. A nie musi- bo podobieństwo między
                                ptakiem a ta maszyna jest takie sobie.
                                Aha! Czy masz cos na jutro w zanadrzu, jeśli nie to poszperaj!
                                • renepoznan Pytanie konkretne! 17.11.07, 19:42
                                  kiks4 napisał:
                                  > Aha! Czy masz cos na jutro w zanadrzu, jeśli nie to poszperaj!

                                  Mam konkretne pytanie. Macie jakiś oryginalny przepis na smalec? Bo
                                  mam zrobić a mnie się znudziły juz ciagle te same metody.
                                  Ja robiłem w ten sposób: Ta sama ilość wędzonego podgardla i
                                  słoniny. Przez maszynkę i do garnka. Do tego ząbek lub dwa czosnku,
                                  sól, majeranek, troche pieprzu i oczywiscie cebula.
                                  No i to na małym ogniu do wytopienia. Potem przez sito do
                                  kamionkowego słoja na czysty smalec. W garnku zostawało to co
                                  najlepsze - czyli skwarki z resztką smalcu. Mniem, mniem. Jakie to
                                  niezdrowe - i jakie dobre. :):):):)
                                  Macie jakies inne pomysły?????

                                  PS. Wróciłem do własnoręcznie pieczonego chleba żytniego - i
                                  razowego. Dzisiaj upiekłem i musiałem wyjść. Jak wróciłem to z
                                  żytniego chłopaki mi zostawili ostatnią kromkę - wsunęli prawie cały
                                  chleb na ciepło. Skandal!!!!!
                                  :):)
                                  • dobrusia_to_ja Re: Pytanie konkretne! 17.11.07, 21:22
                                    renepoznan napisał:

                                    > PS. Wróciłem do własnoręcznie pieczonego chleba żytniego - i
                                    > razowego. Dzisiaj upiekłem i musiałem wyjść. Jak wróciłem to z
                                    > żytniego chłopaki mi zostawili ostatnią kromkę - wsunęli prawie cały
                                    > chleb na ciepło. Skandal!!!!!
                                    > :):)

                                    Dawaj przepis!!:))
                                    • kiks4 Re: Pytanie konkretne! 17.11.07, 23:04
                                      > renepoznan napisał:
                                      > PS. Wróciłem do własnoręcznie pieczonego chleba żytniego
                                      ---
                                      Na razie najlepszy chleb, jaki mi się udał- to był mieszany: 50% maki orkiszowej
                                      (razowej) i 50 % maki pszennej. Na 0,5 kilograma mieszanki mak daje 50 g masła
                                      albo oliwy z oliwek, 350 g podgrzanej wody lub mleka lum mieszanki obu tych
                                      płynów, soli do smaku, pół żyżeczki cukru i 10 g drożdży suszonych,
                                      W razie niespodziewanego ataku lenistwa wykorzystuję gotowe mieszanki kupowane w
                                      Piotrze i Pawle (w Plaza) i koniecznie drożdże suszone. Trochę mnie tylko
                                      odpycha ich skład- bo zawieraja jak zwykle dzisiaj: listę dodatków, polepszaczy,
                                      ulepszaczy i antyutleniaczy. Ale smakuje to świństwo dobrze.
                                      Wyrabianie ciasta i pieczenie w automacie Alaska.
                                      • renepoznan Re: Pytanie konkretne! 17.11.07, 23:43
                                        kiks4 napisał:

                                        > > renepoznan napisał:
                                        > > PS. Wróciłem do własnoręcznie pieczonego chleba żytniego
                                        > ---
                                        > Na razie najlepszy chleb, jaki mi się udał- to był mieszany: 50%
                                        maki orkiszowej (razowej) i 50 % maki pszennej. Na 0,5 kilograma
                                        mieszanki mak daje 50 g masła
                                        > albo oliwy z oliwek, 350 g podgrzanej wody lub mleka lum mieszanki
                                        obu tych
                                        > płynów, soli do smaku, pół żyżeczki cukru i 10 g drożdży suszonych,
                                        > W razie niespodziewanego ataku lenistwa wykorzystuję gotowe
                                        mieszanki kupowane
                                        > w
                                        > Piotrze i Pawle (w Plaza) i koniecznie drożdże suszone.

                                        Kiksie. Ale my tu o chlebie a nie o słodkim ciescie.!!!!!!!!!!!!
                                        To co ty piszesz to jakieś ciasteczka i to z masą chemii w przypadku
                                        gotowych mieszanek.

                                        Po pierwsze musisz kupić dobrą makę. Żytnią - czystą albo zytnia
                                        razową. Ja piekę dwa chleby - zytni i żytni - razowy za jednym
                                        rozgrzaniem pieca więc uzywam - oddzielnie po kilogramie każdego.
                                        Zaczynam od zrobienia zakwasu: - kilka dni wcześniej:
                                        sposób przygotowania:
                                        1. Odmierz do pojemnika 50g wody i 50g mąki - ja biorę zwykłą żytnią
                                        czystą. Gruntownie wymieszaj tak, aby nie było grudek. Następnie
                                        odstaw w ciepłe miejsce bez przeciągu.

                                        2. Po 10-12h (12h) w miksturze powinny pojawić się malutke bąbelki.
                                        Jeśli są one obecne to znak, że drożdże powoli, ale jeszcze
                                        nieśmiało zaczynają żyć. Wówczas możemy dokarmić nasz zakwas,
                                        dodając 25g wody i 25g mąki (na tym etapie można jeszcze dodać
                                        50g/50g mąki i wody). Jeśli w miksturze nie pojawiły się pęcherzyki
                                        powietrza (choć drogą ścisłości jest to gaz wytwarzany przez
                                        drożdże) upewnij się, że stała ona w odpowiednio ciepłym miejscu.

                                        3. Po kolejnych 10-12h (24h) nasz zakwas będzie już bardziej
                                        aktywny. W tym czasie pojawi się więcej pęcherzyków, a dodatkowo
                                        powinien zwiększyć swoją objętość. O ile? Zależy to od gatunku i
                                        jakości mąki. Niemniej jednak powinniśmy zaobserwować podwyższenie
                                        się poziomu mikstury. Zapach może nie być przyjemny, ale tak ma być.
                                        Ważne, aby nie było oznak pleśni!

                                        4. Po kolejnych 10-12h (36h) ponownie dokarmiamy, używając do tego
                                        25g mąki i 25g wody. Jeśli zakwas jest wyjątkowo aktywny i podrasta
                                        pod samo przykrycie pojemnika należy go przemieszać.

                                        5. Po upływie 48h od rozpoczęcia naszej przygody karmimy zakwas
                                        ponownie używając tych samych proporcji wody i mąki.

                                        6. Po 2 1/2 dnia (czyli 60h) nasz zakwas jest gotowy do pierwszego
                                        wypieku chleba. Należy jednak pamiętać, że jest jeszcze dość młody i
                                        przepisy, w których używa się bardzo małej ilości zakwasu ok. łyżki
                                        lub te na razowce mogą okazać się niezbyt dobre.
                                        Uwaga. Pojemnik powinien być wyparzony i dobrze zakryty czymś
                                        przepuszczajacym powietrze: czystą szmatką itp. W przeciwnym razie
                                        moze zacząć plesnieć.


                                        Zakwas powoduje specyficzny smaczek chleba. I niewatpliwie nie
                                        spowoduje takiego wyrosniecia ciasta jak drożdze. Ale chleb jest
                                        smaczniejszy i do tego dłuzej zachowuje swieżość.

                                        Ciąg dalszy leksji później.
                                        :):):)
                                        • kiks4 Re: Pytanie konkretne! 18.11.07, 08:52
                                          renepoznan napisał:

                                          > Kiksie. Ale my tu o chlebie a nie o słodkim ciescie.!!!!!!!!!!!!
                                          ---
                                          Widzę, żeś artysta a nie zwykły zjadacz chleba- jak ja. Ja pieczenie chleba
                                          traktuje jako czynność czysto uzytkowa - ty zaś czynisz z tego misterium. Dzięki
                                          na wskazanie mi drogi prawdy!!!
                                          Prawda też jest i taka, że wiele razy próbowałem stworzyć własny zakwas- ale
                                          zawsze mi się rozwijały pleśnie i dlatego wypraktykowałem, że najwygodniej jest
                                          uzyć suszonych drożdzy Oetkera.
                                          Razu pewnego poprosiłem w miejscowej piekarni o odrobinę surowego ciasta i z
                                          tego namnożyłem sobie zakwas- ale przez nieuwagę zużyłem wszystko i nie miałem
                                          materiału do dalszych eksperymentów.
                                          Z pewnością wykorzystam twój sposób czynienia zakwasu, zwłaszcza że teraz mam
                                          odpowiednie miejsce, tzn. ciepłą ścianę z kominem. Co najwyżej będę musiał koty
                                          stamtąd pogonic.
                                          Zechciej mi jeszcze powiedzieć, gdzie kupujesz makę żytnią. W małym miasteczku
                                          jakim są Skoki lud jest tak leniwy, że nie tylko nie piecze chleba ale kupuje
                                          prawie wyłacznie pokrojony fabrycznie, czego osobiście nie znoszę a czasami
                                          innego nie można dostać. O mące zytniej to nawet pomarzyć nie można.
                                          Ja z dzieciństwa pamietam chleby pieczone przez ciocię- prostą, wiejska kobietę.
                                          Robiła to raz w tygodniu, piekła w wielkim piecu opalanym drewnem. Po rozgrzaniu
                                          pieca wygarniała żar i wstawiała chleby, które rosły w specjalnych plecionych
                                          koszyczkach z rogoży. Widzielismy ostatnio takie koszyczki w Chorwacji ale
                                          odkładalismy zakup na później i oczywiście zapomnieliśmy to zrobić- więc nadal
                                          się za tym rozglądam.
                                          Chleb ciotki zachowywał doskonały smak przez cały tydzień- do nastepnego
                                          pieczenia. Na kromke chleba kładziony był plaster własnej roboty twarogu i - co
                                          charakterystyczne- na serze rozsmarowywane było masło. Także od własnych krów,
                                          którem wypasał i za tę usługe własnie nagradzany byłem taką królewską ucztą.
                                          Oczywiście do tego kawa zbozowa- może Turek???
                                          Podczas każdej operacji pieczenia ciotka odkładała grudkę ciasta do worka z mąką
                                          i z tej grudki przygotowywała kolejny zakwas.
                                          PS
                                          A podana przeze mnie receptura daje w rezultacie nie ciasteczko- tylko bardzo
                                          smaczny chleb Grahama.
                                          No i może to dla Ciebie świętokradztwo- ale nie piekę w piekarniku tylko w
                                          automacie, co ma tę zaletę, że po wsypaniu wszystkich składników mozna na trzy
                                          godziny zająć się czy innym. Automat sam zapiszczy, że chleb już gotowy.
                                          Ponadto można go zaprogramować, że rozpocznie operację z takim opóźnieniem, że
                                          zakonczy sie ona na pięc minut przed sniadaniem. Rzadko jednak z tehgo
                                          korzystam, bo w ciszy wiejskiej nocy automat robi taki hałas, że nas budzi. Za
                                          pierwszym razem, kiedy w dodatku nie uprzedziłem o tym mojej Basi- ta
                                          spanikowała obudzona nagle z głebokiego snu bo sądziła, że to dom sie wali.
                                          • kiks4 wróble doniosły 18.11.07, 09:09
                                            Obudził mnie dzisiaj świergot ptaków za oknem i gdy się wsłuchałem- okazało się,
                                            że rajcuja bardzo przejęte, że dzisiaj są imieniny najsympatyczniejszego diabła
                                            polskiego- czyli Lucyfercia.
                                            Drogi Lucyferciu- dołączam się do ptasich głosów i tez w tym dniu życzę Ci, żeby
                                            wszystko, czego sie tkniesz i o czym zamarzysz kończyło się sukcesem. Niech
                                            troski i kłopoty omijają Cię z daleka.
                                            Wszystkiego dobrego!
                                            • kiks4 Nordic walking 18.11.07, 09:30
                                              Wczoraj w godzinach popołudniowych w okolicach restauracji Hacjenda ( Morasko)
                                              przemknęła obok naszego samochodu spora gromada ludzi różnej płci i wieku,
                                              wyposażona w charakterystyczne kije.
                                              Czy to nie był przypadkiem sławny Lucyfer Team???
                                              • renepoznan Re: Nordic walking 18.11.07, 11:13
                                                kiks4 napisał:

                                                > spora gromada ludzi różnej płci i wieku,
                                                > wyposażona w charakterystyczne kije.
                                                > Czy to nie był przypadkiem sławny Lucyfer Team???

                                                A mieli rogi????? I ogony zakończone chwostem?
                                                • kiks4 co to jest chwost 18.11.07, 14:02
                                                  renepoznan napisał:
                                                  > A mieli rogi????? I ogony zakończone chwostem?
                                                  ---
                                                  Juz taki jestem, że lubię grzebać po słownikach, gdy napotykam cos
                                                  nieoczekiwanego. Gdy więc zobaczyłem w twoim poście słowo chwost, sięgnąłem po
                                                  wyjaśnienie do słownika PWN. I oto co oc pisze:
                                                  chwost m IV, D. -u a. -a, Ms. ~oście; lm M. -y
                                                  1. reg. ogon
                                                  2. rzad. frędzla, kita, pędzel,kutas

                                                  Chwost wię w zasadzie oznacza w pierwszym rzędzie ogon. Ozdobienie ogona
                                                  chwostem wydaje się pleonazmem. Lepiej byłoby użyć jednego ze słów z drugiej listy
                                                  • renepoznan Re: co to jest chwost 18.11.07, 14:41
                                                    kiks4 napisał:
                                                    > Juz taki jestem, że lubię grzebać po słownikach, gdy napotykam cos
                                                    > nieoczekiwanego. Gdy więc zobaczyłem w twoim poście słowo chwost,
                                                    sięgnąłem po
                                                    > wyjaśnienie do słownika PWN. I oto co oc pisze:
                                                    > chwost m IV, D. -u a. -a, Ms. ~oście; lm M. -y
                                                    > 1. reg. ogon
                                                    > 2. rzad. frędzla, kita, pędzel,kutas
                                                    >
                                                    > Chwost wię w zasadzie oznacza w pierwszym rzędzie ogon. Ozdobienie
                                                    ogona
                                                    > chwostem wydaje się pleonazmem. Lepiej byłoby użyć jednego ze słów
                                                    z drugiej li
                                                    > sty


                                                    Problem w tym kiksie, że próbujesz nasz jezyk uniformizować i to w
                                                    mysl wytycznych PWN-u. Moze to i dobrze ale pozwól, że ja nie
                                                    zaakceptuję tej wersji.
                                                    Niestety, jestem wielbicielem XIX wiecznej literatury polskiej w tym
                                                    starego dobrego Fredry i dla mnie chwost to frędzla czy kutas (też
                                                    nie myl znaczeń:):):))a nie ogon. A tak rozumiany chwost znajduje
                                                    się na zakończeniu ogona. Dlatego uzyłem sformułowania "ogony
                                                    zakończone chwostem" w tym drugim wskazanym przez ciebie znaczeniu -
                                                    juz dość rzadkim.
                                                    Jeżeli spojrzysz w ikonografię to zobaczysz, że ogony diabelskie nie
                                                    przypominają końskich ale to długi gietki, nieowłosiony ogon
                                                    zakończony kępką włosów tworzących frędzlę czy kutas. Ponoć ten ogon
                                                    z takim zakończeniem, ogdrywa nieoszacowaną rolę w sukcesach diabła
                                                    wśród czarownic podczas sabatowych orgii. Wielu znawców twierdzi, że
                                                    diabły jako upadłe anioły są postaciami bezpłciowymi i jakoś radzić
                                                    sobie muszą. :):):)

                                                    Jednak rozumiem,że jako inzynier uważasz, że wyrazy powinny miec
                                                    jednoznaczne konkretne znaczenie - tak jak twierdzenia matematyczne
                                                    (koleżanka M-D się pewno ubawi - bo różnie z tym bywa). Tylko, że
                                                    język - a zwłaszcza tak barwny jak polski - tak łatwo sie nie
                                                    poddaje.
                                                    A swoją drogą zaczynam byc troche przestraszony. Czyzbyś zaczął
                                                    naśladować "wielkiego językoznawcę"?
                                                    :):):):)
                                                  • lucyferciu Re: co to jest chwost 18.11.07, 19:32
                                                    kiks4 napisał:

                                                    > renepoznan napisał:
                                                    > > A mieli rogi????? I ogony zakończone chwostem?
                                                    > ---
                                                    > Juz taki jestem, że lubię grzebać po słownikach, gdy napotykam cos
                                                    > nieoczekiwanego. Gdy więc zobaczyłem w twoim poście słowo chwost,
                                                    > sięgnąłem po wyjaśnienie do słownika PWN. I oto co oc pisze:
                                                    > chwost m IV, D. -u a. -a, Ms. ~oście; lm M. -y
                                                    > 1. reg. ogon
                                                    > 2. rzad. frędzla, kita, pędzel,kutas
                                                    >
                                                    > Chwost wię w zasadzie oznacza w pierwszym rzędzie ogon.
                                                    > Ozdobienie ogona chwostem wydaje się pleonazmem. Lepiej byłoby
                                                    > użyć jednego ze słów z drugiej listy

                                                    Uff. To nie były nasze ogony;)
                                                  • renepoznan Re: co to jest chwost 18.11.07, 19:50
                                                    lucyferciu napisał:
                                                    > Uff. To nie były nasze ogony;)

                                                    Też uwazam, że nie podpadacie definicje kiksa. Ale jakimi motywami
                                                    Ty się kierujasz wypisując tak zdecydowane zapewnienie?
                                                  • m-dyskretna Re: co to jest chwost 18.11.07, 20:35
                                                    > Też uwazam, że nie podpadacie definicje kiksa. Ale jakimi motywami
                                                    > Ty się kierujasz wypisując tak zdecydowane zapewnienie?

                                                    Moze pamietaja gdzie chodzili przedwczoraj i stad ich pewnosc, ze nie byli wtedy
                                                    na Morasku? Ale oczywiscie moge sie mylic :)))
                                                  • lucyfercia Re: co to jest chwost 18.11.07, 20:52
                                                    m-dyskretna napisała:

                                                    > Moze pamietaja gdzie chodzili przedwczoraj i stad ich pewnosc, ze nie byli
                                                    wtedy na Morasku? Ale oczywiscie moge sie mylic :)))

                                                    Pamiętają, pamiętają i nie byli na na Morasku, ale oczywiście trzeba pamiętać,
                                                    że możemy przybierać różne postaci;)))
                                              • lucyferciu Re: Nordic walking 18.11.07, 11:22
                                                kiks4 napisał:

                                                > Wczoraj w godzinach popołudniowych w okolicach restauracji
                                                > Hacjenda ( Morasko) przemknęła obok naszego samochodu spora
                                                > gromada ludzi różnej płci i wieku, wyposażona
                                                > w charakterystyczne kije.
                                                > Czy to nie był przypadkiem sławny Lucyfer Team???

                                                To była prawdopodobnie nasza "konkurencja". My buszujemy po mniej
                                                cywilizowanych terenach;) Właśnie jestem poganiany przez Koleżankę,
                                                bo za pół godziny "wypalamy" w teren. Dzisiaj będzie wariant jezioro
                                                Góreckie i okolice w WPN lub tereny nadwarciańskie za Mosiną. Trzeba
                                                się spieszyć, bo czarna noc robi się już o 16.20 i w lesie nic nie
                                                widać. Co prawda i tę niedogodność przewidziałem, bo każdemu kupiłem
                                                czołówkę na głowę, ale mimo wszystko przyjemnośc śmigania jest
                                                wówczas wątpliwa.

                                                Trzymajcie kciuki za pogodę. Chociaż przyznam się szczerze, że jak
                                                ktoś z zespołu kwęka mi z powodu pogody, to od razu pada mi na
                                                słuch;)
                                            • lucyferciu Re: wróble doniosły 18.11.07, 11:15
                                              kiks4 napisał:

                                              > Obudził mnie dzisiaj świergot ptaków za oknem i gdy się wsłuchałem
                                              > - okazało się, że rajcuja bardzo przejęte, że dzisiaj są
                                              > imieniny najsympatyczniejszego diabła polskiego- czyli Lucyfercia.
                                              > Drogi Lucyferciu- dołączam się do ptasich głosów i tez w tym dniu
                                              > życzę Ci, żeby wszystko, czego sie tkniesz i o czym zamarzysz
                                              > kończyło się sukcesem. Niech troski i kłopoty omijają Cię
                                              > z daleka.
                                              > Wszystkiego dobrego!

                                              Nie pozostaje mi nic innego jak tylko podziękować wróbelkom;) Zawsze
                                              wiedziałem, że te zwierzątka mieszkając w sąsiedztwie osad ludzkich
                                              przejmują cechy swoich Państwa;) Życzenia wziąłem sobie do serca i
                                              jestem pewien, że się sprawdzą.
                                              Dzięki!!!
                                            • renepoznan Re: wróble doniosły 18.11.07, 11:19
                                              kiks4 napisał:
                                              > Drogi Lucyferciu- dołączam się do ptasich głosów i tez w tym dniu
                                              życzę Ci, żeb
                                              > y
                                              > wszystko, czego sie tkniesz i o czym zamarzysz kończyło się
                                              sukcesem. Niech
                                              > troski i kłopoty omijają Cię z daleka.
                                              > Wszystkiego dobrego!

                                              Przyłączam się całkowicie. Życzę Tobie Lucyferciu wszelkiej
                                              pomyslnosci i tego by te dwie Twoje diablice zadbały o Ciebie.
                                              Popularnie mówiąć byś był zadowolony z swojego zycia rodzinnebo,
                                              zawodowego i towarzyskiego.
                                              Powodzenia.