lmblmb
08.12.07, 07:43
Ten artykuł pokazuje na dłoni jak niedostosowane do rzeczywistości są polskie
szkoły, a przykład anglistyki to najlepszy przykład. Przyszłym nauczycielom
pakuje się do głowy takie bzdury, że ręce opadają. Dziwi tylko, że sami nie
mają rozumu żeby nabrać do tego dystansu. Przykład: "W poznańskich lokalach
powszechnie występuje śledź (herring), ale przez jedno 'r' i chocolade zamiast
chocolate."
To "straszne"...
Pytam: co z tego, że są drobne błędy? Tym, że są literówki nie przejmują się
ani Amerykanie, ani też Anglicy, a nagle Polacy robią z tego aferę. Angielski
nie jest językiem, a narzędziem komunikacji (nie jest nawet językiem
oficjalnym w Wielkiej Brytanii). IMHO to właśnie dlatego ten język stał się
popularny i wyparł francuski - tylko że Polak tego pojąć nie potrafi.
Ponadto widać komu zależy na robieni afery wokół tego: "Praca tłumacza jest
bardzo odpowiedzialna. Nie każdy może wziąć słownik i sobie przetłumaczyć."
Ależ oczywiście musicie coś takiego mówić, w końcu jesteście przyszłymi
tłumaczami. Nie ma pracy dla was? Tough luck!