Rozkład jazdy pociągów można zmienić

27.12.07, 21:49
Rozkład jazdy pociągów zmienia się co rok
Zwykle dochodzi kilka pociągów i kilka odchodzi a pozostałe zmiany
to np przesunięcie o 10 czy 15 minut do przodu czy do tyłu jkiaegos
odjazdu/przyjazdu.
Zawsze choc w tym roku nie bardziej niż w poprzednim zmiany sa
uciążliwe, rozkład się musi docierac itp.
Tylko właściwie po co to wsyztsko. Pytam bo zastanawiam się czy to
ma sens.
Skoro tak jest zawsze i od zawsze robione to pewnie ma jakis sens.
Chciałbym w to wierzyć, tak jak to, że keidys wsiędę do czystego i
nwoego pociągu...
Ale wracając do tematu. Ktoś dostaje pieniadze za długogodzinną
prace nad rozkładem jazdy. To ciężka praaca, nie ma co dyskutowac
pieniądze się należą. Tylko czy ta praca na epwno jest potrzebna.
Czy rozklad jazdy musi na pewno byc w grudniu zmieniany??? Jakie
korzyści pociąga za sobą zmiana rozkładu jazdy? Bo o niegatywnych
konsekwencjach wszyscy wiemy.

Dobrze by było gdyby Gazeta, lub ktoś z czytelników wyjaśnił mi i
pewnie nie tylko mi jaki to wsyztsko ma sens, bo ja nadal nie wiem

pozdrawiam
    • Gość: Podróżny Rozkład jazdy pociągów można zmienić IP: 212.244.125.* 28.12.07, 22:33
      Rozkład jazdy będzie się zmieniał, bo to naturalne. Jednak powinni zadbać o
      punktualność, bo to co się działo w grudniu jest jakimś koszmarem! Żeby pociągi
      osobowe, szczególnie te popołudniowe, miały po godzinę opóźnienia? Skandal.
    • Gość: podróżny Rozkład jazdy pociągów można zmienić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 08:57
      Sytuacja po 15:00 na Głównym w Poznaniu to kpiny z podróżnych.Szczyt
      miał miejsce 13 grudnia.A co będzie jak przyjdzie ostra zima?
      • Gość: svenm Re: Rozkład jazdy pociągów można zmienić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.08, 20:48
        Cały czas nie rozumiem dlaczego to naturalne że sie zmienia???
        A jakby tak sie nie zmienił ? To moze nie byłoby tych spóźnień ?
    • princessofbabylon Re: Rozkład jazdy pociągów można zmienić 01.01.08, 22:52

      Zmiany pociągów były zawsze no i pewnie będą, to się nie zmieni,
      tylko że do jasnej cholery jak juz coś zmieniaja to niech te pociągi
      jadą wg tego rozkładu. Opóźnienia były zawsze i do tego człowiek
      jakoś przywykł, chociaż nie ukrywam że szlag jasny mnie trafia jak
      idę po pracy na Dworzec i znów widze na tablicy od góry do dołu same
      spóźnienia. Najbardziej mnie jednak dobija to, że pociągi z mojej
      miejscowości odjeżdżają WCZEŚNIEJ niż powinny o ok. 7 minut. Co to
      do cholery ma znaczyć?? Mieszkam przy samym dworcu kolejowym, jeżdżę
      głównie do Poznania, więc widzę z okna czy pociąg jedzie. Jak jedzie
      to wychodzę i bez problemu zdążę.Ale ludzie z sąsiednich
      miejscowości?? Muszą przyjeżdżać na dworzec dobre 15 minut przed
      pociągiem bo on sobie może przyjechać wcześniej. I oczywiście zero
      wyjaśnień takiej sytuacji. Potem na następnej stacji stoi ten
      pociąg, no bo musi odstać te parę minut z racji tego że przyjechał
      za wcześnie. Albo człowiek wyjdzie 15 minut przed pociągiem żeby
      zdążyć a tu opóźniony 30 minut przyjeżdża plus jeszcze te 15 to
      wychodzi 45 minut bezsensownego stania na mrozie i czekania za
      zasranym pociągiem. Ale ceny biletów coraz wyższe, za co ja cholera
      płacę?? za brudny pociąg, niepunktualny, za to że NIC dosłownie nie
      można zaplanować podróżując pociągami bo sie nie dojedzie na czas.

      A to co się dzieję w godzinach popołudniowych jak ludzie wracają z
      pracy i szkoły to przechodzi ludzkie pojęcie. Wsiadasz do jednego
      pociągu, rozbierasz się, siedzisz, za chwilę przybiega pania
      konduktorka i mówi ze do tej i do tej miejscowości pociąg jedzie z
      innego peronu. I człowiek leci jak popie..ny przez dworzec w
      samym sweterku no bo przecież nie wiadomo czy pociąg zaraz nie
      odjedzie sprzed ryja. Z Poznania tez sie zdarza że odjeżdżają czasem
      2 minuty wcześniej. Idziesz na hol, oczywiście numeru peronu nie ma,
      bo nie wiadomo skąd pociąg odjedzie.Człowiek potem stoi pod tą
      tablicą jak debil, z łbem do góry zadartym i czeka aż wyskoczy
      peron, który i tak potem okazuje się zły i trzeba biec na inny.
      Najpierw 4, potem jednak 1a, podjeżdża pociąg na 1a, juz wsiadam
      prawie do niego i w ostatniej chwili zapowiadają że jednak z 4 a nie
      z 1a. Wiara ku.rwami świga i nawet nie ma kogo iść z pretensjami,
      konduktor też nie jest winien zaistniałej sytuacji ale jako
      przedstawiciel jest jedną z osób do których można z pretensjami iść.
      No więc ludzie ida i dra się na nich. Ale co to daje? Nic. Juz nie
      wspomnę o tym że pociąg który ma wycjechać z Poznania o 15;20
      wyjeżdża o 19 i w połowie drogi się psuje, tak jak kiedys było. O
      tym, że przed Głównym stoimi 40 minut bo jest na Głównym
      reorganizacja ruchu i nie możemy wjechać na razie do Poznania. Jaka
      reorganizacja ruchu o godzinie 14??? Czy oni tam myślą???

      Co do skarg. Z czego oni się cieszą? że skarg jest niewiele więcej
      niż było w zeszłym roku?? Ale co z tego? Liczba wysłanych skarg nie
      odzwieciedla skali zjawiska zdenerwowania ludzi. To że ktoś nie
      wysłał skargi nie znaczy że nie jest poirytowany sytuacją. Ja na
      przykład. Nie piszę skarg, bo wiem ze to i tak nic nie da. Bo kolej
      ma w dupie pasażera, zawsze tak było i tak będzie.I mój papierek nic
      tam nie zdziała. Większość myśli podobnie a głupki sie cieszą że
      mało osób się skarży. Idiotyczne tłumaczenie, radość nie wiem z
      czego...



      I tak się zastanawiam o której jutro w pracy będę...
Pełna wersja