psychol... czyli jak się czasem "miło" urzędoli

25.01.08, 21:53
Pożalić się chciałam...
Wczoraj ogólnie ludziska jacyś podrażnieni chodzili, zmiana ciśnienia źle na
niektórych wpływa. No i wpadł do mojego pokoju podrażniony osobnik w wieku
mocno zaawansowanym, klamki mało nie urywając, i od drzwi wrzasnął
"kierownika, już!. A zabrzmiał, wypisz wymaluj, jak wściekły SS-man.
Żadne tam "dzień dobry", no skądże.
Rozkaz jest rozkaz, zwłaszcza wywrzeszczany. No więc uprzejmie skierowałam
starszego pana do właściwego pokoju.
Kierownika, pech chciał, akurat nie było. Dziad bojowy wrócił, wpadł jak
bomba, wrzasnął "i gdzie mnie kur.o posyłasz?", zbluzgał licznymi słowami,
powszechnie uznawanymi za obelżywe, po czym oddalił się nader pospiesznie,
trzaskając drzwiami tak, że omal nie wyleciały z futryny.
Nie wiem, kto to był, w jakiej sprawie, czego chciał, o co chodziło. Nie wiem
nawet, czy tak naprawdę szukał MOJEGO kierownika.
Nie był uprzejmy udzielić mi takich informacji. W powodzi jego wrzasków nie
byłam w stanie nawet zapytać, o co kaman.
Gdyby kolega nie stanął mu na drodze, pewnie by mnie pobił, 80-letni furiat. A
przecież - jak pomyśleć na zimno - strach się przed takim bronić, bo jeszcze
bym staruszka niechcący uszkodziła!
I się tylko zastanawiałam, czy nurkować pod biurko, czy najpierw ratować monitor.
Jak znam życie, trafił zapewne nie tylko do niewłaściwego pokoju, ale nawet do
niewłaściwego urzędu.
Jak mi jeszcze ktoś powie, że urzędnikowi się przyjemnie żyje, to go chyba
uduszę...
    • l.george.l Re: psychol... czyli jak się czasem "miło" urzędo 25.01.08, 23:02
      Wietrzna pogoda i Księżyc blisko pełni, to uzasadnia agresję świra. Miałem
      kiedyś koleżankę w ZUSie, która mi opowiadała, że przy wspomnianych warunkach
      meteo mieli zawsze inwazję wariatów.
    • Gość: kiks Re: psychol... czyli jak się czasem "miło" urzędo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 23:37
      Bardzo Ci współczuję- to musiało być traumatyczne przeżycie. Zwłaszcza poczucie,
      że cierpisz nie za swoje grzechy.
      Te staruchy rzeczywiście są okropne, bardzo nie lubię takich emerytów, 80-cio
      latków, którym sie wydaje że świat musi przed nimi padać na twarz. A jak się
      trafi weteran jakiś- to koniec świata.
      Ja mam dopiero 70 lat więc jeszcze nie rozrabiam.
      No i nie jestem weteranem :-)))
    • pan.nikt Przepraszam, a może "psychol" miał rację??? 26.01.08, 00:01
      ????

      Podałaś swoja wersję wydarzeń.
      A jaka jest Jego??
      • pan.nikt Re: Przepraszam, a może "psychol" miał rację??? 26.01.08, 00:07
        tzn
        Nie miał rzcji w obelżywych słowach, ale w problemie, który "JAKIŚ URZĘDAS" ZA...Ł czyli mówiąc bardzo łagodnie, "niewłaściwie załatwił".

        czy wzięłąś pod uwagę taką możliwość..


        Niestety w Polsce często (aproksymując) "Urzędnik na zagrodzie, równy wojewodzie" (a nawet Prezydentowi).
        • sineira Re: Przepraszam, a może "psychol" miał rację??? 26.01.08, 20:32
          Być może "jakiś urzędas" coś załatwił źle lub po prostu nie po myśli tego pana,
          ale to chyba nie powód, żeby się wyżywać na losowo wybranej osobie?
          Zawsze chętnie służę pomocą i być może byłabym w stanie pomóc temu panu - gdybym
          tylko wiedziała, o co mu chodziło. W tej sytuacji pan zaszkodził sobie sam, bo
          na własne życzenie nic nie załatwił ani nie uzyskał żadnych informacji.
    • Gość: Marych Re: psychol... czyli jak się czasem "miło" urzędo IP: *.icpnet.pl 26.01.08, 07:46
      Tey a powiedz po polsku o co ci chodzi urzędasku. Przerwał ci facet
      kawkę czy pogrywkę na laptopie. Oj nudzisz się w tej robocie za moje
      pieniądze jak piszesz takie dyrdymały!!!
      • sineira kawkowa obsesja? 26.01.08, 20:41
        <rotfl><rotfl><rotfl>
        O co chodzi, wyjaśniłam w pierwszym zdaniu, misiu kolorowy.
        Na przyszłość nie pisz po pijaku, bo walnąłeś jak łysy grzywką o kant kuli.
        Przecież pisałam w sobotę późnym wieczorem, więc nijak się nie mogłam "nudzić w
        robocie".
        A takich luksusów jak służbowy laptopik to w moim kochanym urzędzie jeszcze
        dłuuugo nie będzie.
        BTW co to za obsesja z tą kawką???????
        Zawsze, jak jest coś nt. urzędu, to jakiś "mundry" wyjeżdża z kawką. Jasne, że
        piję kawkę. Albo herbatkę, sok, mleko lub wodę mineralną. Zawsze mam kubek pod
        ręką, w końcu ja nie wielbłąd, nie wytrzymam bez picia 8 godzin! Nie pojmuję,
        jak niby picie czegokolwiek miałoby mi uniemożliwiać czy utrudniać pracę.
        • Gość: mm Re: kawkowa obsesja? IP: *.icpnet.pl 26.01.08, 23:13
          sineira, jak ja Cię rozumię...
          dla mnie najbardziej upokarzająca jest wędrówka z czajnikiem
          elektrycznym do wc po wodę. klienci na korytarzu patrzą na ten
          czajnik z taką agresją, jakbym co najmniej piwko niosła.
          a jeszcze całkiem niedawno chodziliśmy do wc z prywatnymi papierami
          toaletowymi (wedle gustu i portfela, różowy, w stokrotki,
          szaryścierny:), co bardzo ludzi bawiło.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja