"Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza?

29.02.08, 09:14
Droga redakcjo! Wypada znać język polski nawet jak się pracuje jako redaktor w
gazecie. Czy jeżeli nie pozwolili mu "wejść na zakład" to może uratowali przed
spadnięciem z niego? Po polsku mówi się "wejść DO zakładu". Tak samo "iść DO
magazynu" a nie "na magazyn" i "DO sklepu" a nie "na sklep".
Pozdrawiam
Garfee
    • Gość: onna Re: "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? IP: 89.171.37.* 29.02.08, 09:28
      A moze red. Sawicka wchodzi na redakcję? A w ogóle to jest w tej gazecie jakaś
      korekta? Jakiś redaktor? Jakiś naczelny?
      • Gość: Gall Anonim Re: "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 09:44
        Są tylko cenzorzy, którzy od czasu do czasu wpadają na forum...
      • Gość: marek Re: "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 11:57
        W ubiegłym roku poszukiwali korektora.Ale widać nie znaleźli...
    • Gość: mada "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.02.08, 13:39
      I słusznie, że nie ma przepustki. Skoro nie jest pracownikiem to co miałby robić
      na terenie zakładu? Może wchodzić do części biurowej i to wystarczy. Nie
      powinien kręcić się po produkcji i ludziom przeszkadzać w pracy.
      Związkowcy to nie święte krowy - obowiązują ich takie same zasady jak innych
      ludzi. Przez ostatnie lata rozpuszczono ich i teraz więcej szkodzą niż pomagają
      pracownikom. Gdyby nie brali pieniędzy za swoją działalność i pracowali
      społecznie uwierzyłbym w szczere intencje. Pracownicy tylko dlatego ich
      tolerują, że co jakiś czas występują o podwyżki. Normalnie palcem nie kiwną w
      sprawach zwykłego człowieka. Piszę bez ogródek, bo sam wielokrotnie byłem
      świadkiem "działalności" panów związkowców. Kiedy zakład był zagrożony
      upadłością zarząd próbował dogadać się ze związkami i dał 2 możliwości:
      zwolnienia grupowe (liczone w setkach osób) lub obniżenie o połowę pensji
      (niemałych) związkowcom. Jak myślicie którą opcję wybrali?
      Dla mnie są to tylko pasożyty, które pod hasłami ochrony pracowników żyją sobie
      jak pączki w maśle.
      Oczywiście pensje należy podnosić. Dla każdego powinno być jasne, że pensje
      powinny rosnąć, gdy zakład przynosi dochód i rośnie wydajność pracy. W innej
      sytuacji podwyżki są tylko sposobem na upadłość miejsca pracy. Czy powinno
      podcinać się gałąź na której się siedzi? Czy powinno pogrążać się zakład w
      którym pracujesz? Sami sobie odpowiedzcie.
      • Gość: gg Re: "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 17:27
        Inicjatywa Pracownicza nie płaci żadnemu działaczowi za działalność związkową...
        to jest jedno z głównych założeń tego związku... wypada sie takich rzeczy
        dowiedzieć wcześniej, zanim sie otworzy paszczę...
        • Gość: jojo Re: "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.08, 18:51
          Ale działacz IP otrzymuje kasę od firmy a zatem jeżeli sie bije o
          podwyżkę to ma na uwadze najpierw siebie potem pracowników wciagając
          ich w kolejne awantury. związi już dawno powinny wyjść z zakladu. a
          gdyby miał wynagrodzenie ze skladek ? Byłby działaczem? wątpię !
      • Gość: Kilinski77 Re: "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.08, 15:13
        O jakich dziecko Ty zwiazkach mówisz?O tych które chCą wejsc do sejmu
        [solidarnosc czy też OPZZ]bo jesli tak to zgadza się te zwiazki to ogólnie
        politykierzy.Ale co do Incjatywy Pracowniczej to bez obrazy ale trafiłas kula w
        płot.Po prostu zastanów sie co piszesz a unikniesz smiesznosci
    • renepoznan Re: "Ceglorz" chce się pozbyć znanego działacza? 29.02.08, 16:26
      garfee napisał:

      > Droga redakcjo! Wypada znać język polski nawet jak się pracuje jako redaktor w
      > gazecie.

      Pozwolę sie z Toba nie zgodzić. Skończyły się czasy gdy szanujacy się
      dziennikarz w choćby niewielkim stopniu reprezentował wykształconą polską
      (angielską, niemiecką, francuską itp) inteligencję. I na posługiwanie się
      językiem dołów społecznych nigdy by sie nie zdecydował bo by go to
      zdyskredytowało towarzysko. Takim językiem posługiwały sie tylko i wyłącznie
      gazety skierowane do określonego - mało wymagającego odbiorcy. Tam to językiem
      "swojskim" mogłeś poczytać półpornograficzne teksty czy sensacyjki kryminalne.
      Była to specyficzna "tfurczość" dziennikarska - wielu przedwojennych
      dziennikarzy odmawiało autorom prawa do posługiwania się tym tytułem zawodowym.
      Teraz masz to co widzisz. Czołowy polski "dziennikarz" potrafi bez jakiejkolwiek
      żenady posługiwać się językiem rynsztoka a aprobujący rechot klakierów (Kota
      Klakiera za mimowolne porównanie najmocniej przepraszam) utwierdza go w
      przekonaniu, że jest "na topie" czy jak to się tam teraz określa.
      Skończmy z przekonaniem, że dziennikarz to fach wymagający poprawnego
      posługiwania sie językiem polskim. Popatrz jak "piszący w gazetach" ten język
      kaleczą i plugawią. Pomijam juz problem humorystycznego wręcz snobowania się na
      "anglizowanie" polszczyzny.
      No cóż. Mamy inteligencję i mamy "wykształciuchów".
      Przepraszam autorkę, że aż tak na bazie jej artykułu sie wyzłośliwiam i
      wywnętrzam. Ale boli gdy się coś takiego czyta. Co innego szybki wpis na forum,
      prywatnym liście czy na tzw "pasku". Ale co innego tekst artykułu. Ale czego ja
      wymagam od współczesnego "gazetowego szybkiego żarcia".
Pełna wersja