Fikcyjne znieczulenia na Polnej?

21.04.08, 08:30
Nie będę rodzić w Polsce! Never! Na szczęscie do Niemiec mamy blisko, tam są
ludzkie warunki i traktują kobietę jak człowieka a nie jak rzecz.
    • Gość: Pff Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 08:43
      I masz rację, też chcę tak zrobić. Szpital na Polnej to rzeźnia, znajoma rodziła
      tam trzy dni, bo lekarze nie widzieli wskazań do cc, po czym dziecko, owinięte
      pępowiną, urodziło się niedotlenione. Lekarze stwierdzili, że widocznie - uwaga
      - Bóg tak chciał. W XXI wieku!! Trzeba być doprawdy ignorantem, żeby szerzyć
      takie poglądy. Dziecko koleżanki jest od dwóch lat rehabilitowane na koszt
      rodziny, bo oczywiście szpital nie poczuwa się do obowiązku zadośćuczynienia.
      Ona sama po kilkudziesięciu godzinach porodu kompletnie się psychicznie
      załamała, więcej dzieci mieć nie będzie.
    • Gość: Polka Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.vpn.solarisbus.pl 21.04.08, 08:57
      zgadzam się w pełni z oponią, że szpital na polnej
      to "rzeźnia".Koleżanka rodziła 2 dni i pomimo komplikacji nie
      zgodzono się na cc. W wyniku tego dziecko urodziło się ze złamaną
      rączką i zapaleniem płuc. I co dają najlepsze urządzenia
      diagnostyczne ( podobno ), jeśli lekarze są nieludzcy. A może
      powinna była "dać łapówkę" żeby urodzić jak człowiek. Teraz dzieci
      nie chce już mieć. Brawo, jak tak dalej pójdzie, to szpital zamkną,
      bo nikt nie będzie chciał na polnej rodzić. A "lekarze- łapówkarze"
      pójdą na bruk....
    • Gość: pinola Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: 193.111.22.* 21.04.08, 09:09
      Nareszcie im sie dobiorą do d... Chociaż za to!
      Leżałam w tym szpitalu przez 3 dni i to co tam zobaczylam
      utwierdziło mnie w przekonaniu, że rodzić tam nie będę (i nie
      rodziałm). Państwowe molochy - to wybór najgorszy z możliwych.
      Odradzam!!!
    • Gość: matka polka Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.icpnet.pl 21.04.08, 09:27
      CBA powinno wkroczyć na Polną , też tam rodziłam dwa razy , za
      każdym razem na oddziale u lekarza do którego chodziłam prywatnie i
      zostawiłam w czasie wizyt sporo gotówki. Wiele kobiet tam tak
      rodziło , w czasie ciąży chodziły do lekarza z Polnej tylko po to
      aby mieć pewność że w czasie porodu ktoś się nimi zajmie.Wielu
      lekarzy z Polnej traktuje ten publiczny szpital jak swój prywatny i
      to kosztem ciężarnych kobiet które nie dość że płacą podatki to
      jeszcze płacą dodatkowo za wizyty u tych łapówkarzy ,tylko po to by
      czuć się fair wobec swojego nienarodzonego dziecka!!!!!!!!!!!
      • Gość: dora Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.crowley.pl 21.04.08, 09:38
        Ja rodziałam w Św. Rodzinie. Chodziłam do lekarza z NFZ, który nie
        pracował w tym szpitalu. Nie płaciłam ani lekarzowi ani położnym.
        Poród miałam ciężki ale opiekę miałam świetną i przez to dobrze
        wspominam poród. Po urodzeniu warunki lepsze niż w hotelu -
        wykupiłam pokój jednoosobowy. W porównaniu do tego co koleżanki mi
        opowiadały o Polnej to miałam luksus. Dodam jeszcze że zzo robią na
        życzenie pacjentki.
        Nie wiem dlaczego kobiety w Poznaniu upierają się na tą Polną a
        potem narzekają, albo co gorsza ryzykują zdrowiem swoich dzieci.
        • Gość: rocca Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: 195.94.212.* 21.04.08, 10:04
          ja tam sie w ogóle nie będę upierać na Poznań ani na Polske. Pojade rodzić do
          Niemiec, jeśli już wezmę się za ciąże i dzieci. Albo do Francji, tam jest
          dodatkowo prawo ziemi. Niemieckie szpitale przyjmuję Polki również a warunki są
          bez porównania lepsze. Kobiety ze Szczecina tak rodzą, gdzieś w necie jest
          strona internetowa jednego z przygranicznych niemieckich szpitali w wersji
          polskiej, tamtejsi lekarze i położne są z Polski
          • Gość: aurora Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.softdesk.com.pl 21.04.08, 10:14
            Gość portalu: rocca napisał(a):
            Kobiety ze Szczecina tak rodzą, gdzieś w necie jest
            > strona internetowa jednego z przygranicznych niemieckich szpitali w wersji
            > polskiej, tamtejsi lekarze i położne są z Polski

            a to ciekawe... czy w takim razie po przekroczeniu granicy polskie położne i polscy lekarze zmieniaja sie jak chorągiweki?

            jak już bym sie decydowała na rodzenie w niemczech to bynajmniej nie chciałabym polskiego lekarza
            • Gość: rocca Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: 195.94.212.* 21.04.08, 10:33
              Zdecydowanie lepiej się pracuje w walucie EURO i za wyższe stawki. Pieniądze
              zmieniają wszystkich, również lekarzy. Mam w rodzinie pielegniarkę, Polkę, która
              pracuje w niemieckim szpitalu. Pomijając kwestie zarobków - w Niemczech rodzącym
              nie robi się krzywdy i nie sprawia bólu, co jest zdecydowanie domeną polskich
              szpitali. Tu żadne akcje rodzic po ludzku nie pomogą zmienic trzeba mentalność i
              podwyższyc zarobki. Kasa, misiu, kasa....
        • Gość: tomek.123 Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: 195.20.110.* 21.04.08, 10:46
          To miałaś szczęście, żona rodziła w styczniu 2007 (poród rodzinny). NIE BYŁO
          ANESTEZJOLOGA, tzn podobno był, ale od kilku godzin na innej operacji i nie mógł
          zejść z posterunku. U nas poród się przedłużał.... w końcu podano dolargan, co
          spowodowało że dziecko urodziło i miło lekki odlot. NA SZCZĘŚCIE wszystko dobrze
          się skończyło, ale nie wiem czy zdecydowalibyśmy się na Św. Rodzinę ponownie,
          oszczędności na etatach lekarskich widać było na każdym kroku.
          Pozdr.
          Tomek
    • Gość: Ola Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: 217.153.144.* 21.04.08, 11:31
      A ja w Św. Rodzinie urodziłam dwoje dzieci, dwukrotnie dostałam
      znieczulenie (na życzenie i bez dodatkowej opłaty) i generalnie
      jestem zachwycona opieką w tym szpitalu. Drogie Mamy, zostawcie w
      spokoju fabrykę na Polnej i szukajcie innych fajnych miejsc do
      rodzenia Waszych dzieci (niekoniecznie zagranicą :)) ).
      • Gość: REla Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.icpnet.pl 21.04.08, 12:52
        Naprawde nie wiecie dlaczego tyle matek decyduje sie na Polna?
        Nie wierze, ze trzeba to wyjasniac...
        Wszystkie "ciezkie przypadki" nowrodkow z calej Wielkopolski zwożone
        są właśnie na Polna. Tam jest jeden z najlepszych w kraju oddziałów
        noworodkowych w kraju i w razie czego fachowcy pod reka. Kazda mama,
        ktorej bardziej zalezy na zdrowiu dziecka niz na swoich wygodach
        (typu jednoosobowy pokoj z bajerami) nie bedzie ryzykowac i wybierze
        Polna :-)
        Udanych porodow zagranica!
        • Gość: dora Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.crowley.pl 21.04.08, 15:40

          > Naprawde nie wiecie dlaczego tyle matek decyduje sie na Polna?
          > Nie wierze, ze trzeba to wyjasniac...

          A ja nie wierzę, że myślisz że tylko na Polnej mają odpowiedni
          sprzęt do ratowania dzieci... Szpital św. rodziny jest szpitalem
          spejalistycznym - mają odpowiedni sprzęt i personel do ratowania
          dzieci pow. 32 tyg ciąży. Jak kobieta rodzi wcześniej to faktycznie
          powinna pojechać na Polną. Jak ma jakieś komplikacje o których
          wiadomo (typu ciąża trojacza + więcej), cukrzyca, małopłytkowość to
          leczy się na Polnej.
          Ale na Polnej są właśnie takie trudne przypadki. I jak lekarz ma 3
          rodzące - w tym jedną w 30 tc, jedną bliźniaczą a jedną
          fizjologiczny poród o czasie - to tym trzecim przypadkiem naturalnie
          będzie się najmniej przejmował i zostawi to położnym. A jak coś się
          zacznie dziać to wtedy może być już za późno - i dziecko rodzi się z
          niedotlenieniem albo połamanymi kośćmi, albo kobieta uchodzi ledwo
          żywcem (w ostatnim czasie dwie moje znajome rodziły na Polnej i
          obydwie się tak wykrwawiły, że musiały mieć transfuzje).
          Dlatego nadal nie rozumiem, dlaczego tyle matek, które mają
          fizjologiczne, niepowikłane ciąże decyduje się na Polną.
    • kawax19 Fikcyjne znieczulenia na Polnej? 21.04.08, 12:56
      Rodziłam na Polnej!!!!!
      I nie dam złego słowa powiedzieć o pracujących tam lekarzach.
      Personel pielęgniarski super, lekarze wspaniali.
      Nie chodziłam w ciąży do żadengo z nich tylko do poradni z NFZ.
      Poród rozwiązany cesarskim cięciem - bez żadnych problemów.
      Jeżeli zagrozone jest życie dziecka - to nie maja prawa odmówić
      cesarskiego cięcia.
      Radzę wszystkim ciężarnym sprawdzić wcześniej jakie mają prawa w
      opiece zdrowotnej i czego mogą się domagać w trakcie porodu.
      I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia nad którą należy zastanowić się
      podejmująć decyzję, gdzie się będzie rodzić, - Polna to jedyny
      Szpital w kraju i za najbliższą granicą, który ma Oddział
      Neonatologii na ŚWIATOWYM POZIOMIE - dzięki Panu Profesorowi
      Gadzinowskiemu i całemu personelowi oddanemu maleńkim pacjentom.
      Nie wyobrażam sobie rodzić gdzieś, gdzie po urodzeniu dziecko nie
      będzie miało takiej fachowej opieki jak na Polnej.
      Na Polnej też traktuje się kobietę jak człowieka - ale czasami
      jesteście Panie bardzo przewrażliwone na własnym punkcie. Żaden
      poród nie odbedzie się bez bólu. Znieczulenie na Polnej nie jest
      fikcją!
      • Gość: angelina Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.08, 14:31
        A Pani to chyba musi pracować na Polnej że tak ją wychwala, zupełnie ignorując
        co reszta napisała..
    • Gość: Marta Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: 82.177.11.* 21.04.08, 13:41
      To prawqda. Rodziłam na Polnej i o znieczuleniu ZO nie było mowy,
      bez wcześniejszych (lub w czasie porodu) uzgodnień z
      anestezjologiem, co oczywiście było odpłatne. Już na szkole rodzenia
      na Polnej zostałam poinformowana, że zneczulenie ZO jest "na
      życzenie" za odpowiednią zapłatą.
    • lubiatka Fikcyjne znieczulenia na Polnej? 21.04.08, 21:57
      Rodziłam na Polnej w zeszłym roku- poród rodzinny. Porodówka ok-
      świetne warunki (indywidualne, klimatyzowane sale z łazienką)i
      fantastyczne położne (i to nieopłacone). Lekarze różni- jedni
      traktują przedmiotowo, inni ok. Anestezjolog niestety do mnie nie
      dotarł, mimo deklaracji , ze zapłacimy za znieczulenie (bo o innym
      przypadku w ogóle nie było mowy). BYł jeden na dyżurze i musiał iść
      na cesarkę. A po porodzie- to już zależy jak sie trafi, niektóre
      położne miłe i pomocne inne... lepiej nie mówic. Ale olbrzymi plus-
      super doradcy laktacyjni.
      • Gość: rocca Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.gprs.plus.pl 21.04.08, 22:03
        e tam. jeśli już to i tak będę rodzić za granicą, w Niemczech lub we Francji.
        Zawsze to lepsze miejsce urodzenia w paszporcie! A i standard lepszy, nie to co
        w Polsce, idziesz rodzić i nie wiesz czy wrócisz
        • maggi111 Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? 22.04.08, 13:55
          Rodziłam w zeszłym roku w szpitalu na Polnej. Przed porodem chodziłam do szkoły
          rodzenia, dużo pytałam mojego lekarza i troszkę czytałam. Pojechałam do
          szpitala, gdy rodziłam, czyli miałam częste, regularne i bolesne skurcze. Nie
          miałam zn.zewnątrzoponowego, ponieważ zgodnie z nowoczesnymi zaleceniami
          rodziłam aktywnie. Bardzo dużo chodziłam, ćwiczyłam i pomagałam sobie wyuczonym
          w szkole rodzenia oddechem. Raz dostałam dolargan, po którym kręciło mi się w
          głowie, i urodziłam. Uważam,że do porodu przygotowałam się bardzo solidnie. To
          był mój poród i dzięki swojej wiedzy, naturze(czyli braku niezależnych od nikogo
          komplikacji) oraz położnym(tylko one do mnie zaglądały)rozegrałam go na szóstkę.
          Każdy oczekuje czegoś innego. Jedna kobieta zapłaci aby mieć cięcie
          cesarskie(sorry ale nie rozumiem tego), druga będzie uważała,że jej się wszystko
          należy a inna będzie chciała urodzić w domu. Ideą akcji rodzić po ludzku, oprócz
          rodzenia rodzinnego i możliwości przebywania z dzieckiem razem po porodzie, jest
          też aktywne rodzenie. I tutaj miejsca dla znieczulenia zewnątrzoponowego nie ma.
          Oczywiście pobierania pieniędzy za coś czego się nie robi nie pochwalam. Idąc
          rodzić na Polną nie spodziewałam się niczego specjalnego tym bardziej,że moje
          zdanie na temat pracujących tam lekarzy jest bardzo podobne do osób
          wypowiadających się tutaj.
    • Gość: jp Re: Fikcyjne znieczulenia na Polnej? IP: *.icpnet.pl 22.04.08, 20:57
      A mnie przeraża coś innego:
      1. Chcesz mieć miejsce w szpitalu? Idziesz prywatnie do lekarza i oprócz płacenia za wizytę dajesz mu w łapę. Po czym masz miejsce w publicznej, a nie jego prywatnej placówce.
      2. Chcesz mieć lepsze traktowanie przy porodzie? Dajesz w łapę położnej, która pomimo zakazu przyjedzie na Twój poród.
      3. Chcesz mieć miłą opiekę? Dajesz w łapę pielęgniarkom.

      I może są wyjątki, ale tak jest we wszystkich placówkach. A my, sądząc że tak trzeba, czy że wszyscy tak robią, pogłębiamy i godzimy się na tę patologię.
Pełna wersja