Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej

19.08.08, 22:51
Każdego niemal dnia jadąc Niestachowską widzę jakiegoś rowerzystę
który zamiast korzystać z równoległej dobrej ścieżki rowerowej mknie
na swoim rowerku po trzypasmowej drodze lawirując pomiędzy
rozpędzonymi samochodami i autobusami. Mało tego - gdy któryś na
niego zatrąbi to się jeszcze bezczelnie odgrażają. Czy na takich
imbecyli nie ma recepty?
    • Gość: H.H. Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej IP: *.sky24.pl 19.08.08, 22:54
      Recepta jest - mandaty. Problem tkwi w ich egzekucji, jak zwykle
    • l.george.l Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej 19.08.08, 22:56
      Podobnie jest na Mieszka I.
    • Gość: A. Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.08, 09:49
      kajciech napisał:

      > Każdego niemal dnia jadąc Niestachowską widzę jakiegoś rowerzystę
      > który zamiast korzystać z równoległej dobrej ścieżki rowerowej
      mknie > na swoim rowerku po trzypasmowej drodze lawirując pomiędzy
      > rozpędzonymi samochodami i autobusami.

      Ja jestem ciekawa, jak wygląda to lawirowanie rowerzysty między
      rozpędzonymi samochodami na trzypasmówce. To po pierwsze. A po
      drugie: piesi idący jak święte krowy po ścieżce rowerowej nie tylko
      nie ustępują, kiedy na nich dzwonię, ale i bezczelnie mi się
      odgrażają, kiedy koło nich przejeżdżam. Albo krzyczą
      rozdzierająco: "ło jezu!", mimo że mijam ich z pewnością z większym
      marginesem niż samochody tych rowerzystów na Niestachowskiej.
      Najlepiej, żeby wszyscy zsiedli z rowerów i wleźli do samochodów,
      powiększając korki, co?
      • kazek100 Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej 20.08.08, 10:34
        > kajciech napisał:
        >
        > Ja jestem ciekawa, jak wygląda to lawirowanie rowerzysty między
        > rozpędzonymi samochodami na trzypasmówce.

        Normalnie. jedzie głupek mięzy samochodami i wymachuje pięściąna
        tych, którzy właśnie uratowali mu życie hamując w ostatniej chwili.

        żeby było jasne. Sam jestem zapalonym rowerzystą. Ale nie pcham się
        pod samochód, gdy obok jest scieżka rowerowa albo nieuczęszczany
        chodnik. Niestachowską jeżdżę akurat rzdko, ale Mieszka I na co
        dzień. Wzdłuż całej ulicy jest piękna, wygodna, równa i
        nieuczęszczana przez pieszych ścieżka rowerowa. Codziennie widzę
        jakiegoś idiotę, który mimo to jedzie ulicą, skutecznie hamując ruch
        samochodów na tej ważej przecież dla komunikacji miasta trasie.
        Jeden palant blokuje ruch sporej części miasta. Wtedy się
        zastanawiam, na co idą moje podatki zamiast na drogówkę. Wczoraj
        widziałek takiego mądrego na Garbarach. Nie jechał nawet przy
        chodniku, tylko środkowym pasem, mimo, że po chwili skręcił... w
        prawo, w stronę Śródki. Gdybym był wierzący to bym zapytał, dlaczego
        Bóg jest tak niesprawiedliwy, że nie zrobił,by głuypota bolała
        bardziej niż zęby.
      • l.george.l Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej 20.08.08, 11:29
        Gość portalu: A. napisał(a):

        [...]> A po drugie: piesi idący jak święte krowy po ścieżce rowerowej nie tylko
        nie ustępują, kiedy na nich dzwonię, ale i bezczelnie mi się odgrażają, kiedy
        koło nich przejeżdżam. [...]

        Dawno, dawno temu, kiedy w Polsce nikt jeszcze nie słyszał o ścieżkach
        rowerowych, będąc w RFN, niechcący wlazłem na wyznaczony dla rowerzystów pas.
        Przyznaję, zachowałem się jak wieśniak. Ale niektórzy z Państwa pamiętają
        pewnie, jakie to były czasy i jaka przepaść dzieliła nas od Zachodu. Jakaś
        Niemra na trzykołowym rowerku dla inwalidów, za przeproszeniem, zjeb.... mnie
        jak psa. Towarzyszący mi kolega - Niemiec - powiedział mi, że miałem bardzo dużo
        szczęścia, że nie wezwała policji, firmy ubezpieczeniowej i nie narobiła
        większego rabanu.
        Coś trzeba u nas zrobić z kulturą poruszania się po chodnikach i ścieżkach
        rowerowych. Moim zdaniem powinno tego się uczyć w szkołach, a egzamin na kartę
        rowerową połączony z egzaminem chodzenia po ulicy powinien być obowiązkowy.
        Niewiele mamy takich ścieżek, ale są, na których różnymi kolorami wyznaczone są
        pasy dla pieszych i rowerzystów. Niestety, daltonizm to chyba choroba masowa. Na
        przykład jadąc z pętli na Sobieskiego na kampus UAM trzeba cały czas trzymać
        rękę na hamulcu. Bachory wbiegające pod koła roweru to zjawisko powszechne.
        Mamuśkom się wydaje, że skoro nie ma tam samochodów to dzieciaki mogą luzem
        biegać. Zwracam uwagę, że rowerzysta jedzie z prędkością ca 20-30 km/h. Przy
        zderzeniu z dzieciaka zostanie marmolada.
        • Gość: A. Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.08, 07:46
          l.george.l napisał:
          Jakaś Niemra na trzykołowym rowerku dla inwalidów, za
          przeproszeniem, zjeb.... mnie jak psa. Towarzyszący mi kolega -
          Niemiec - powiedział mi, że miałem bardzo dużo szczęścia, że nie
          wezwała policji, firmy ubezpieczeniowej i nie narobiła większego
          rabanu.

          No, to Niemrą, george, to mi akurat za bardzo nie pomogłeś, ale
          dziękuję za wsparcie. Szacunek Niemców do prawa budzi we mnie
          ambiwalentne uczucia, ekhem. Wracając do tematu: ja też się na
          Niestachowską nie pcham rowerem, bo życie mi miłe, ale chciałam
          naświetlić sprawę z innej strony: "dobre" ścieżki rowerowe w
          Poznaniu niekoniecznie są dobre, nie tylko z powodu pieszych (bo też
          ścieżki robione są na chodnikach za pomocą białej farby, więc łatwo
          przeoczyć i wleźć), ale także z powodu durnej frezowanej
          nawierzchni, krawężników, świateł co chwilę (rekord: ze Starołęki na
          Rataje) i tego, że kończą się raptownie. Poza tym wypowiedzi takie,
          jak ta założyciela wątku wpisują się w zjawisko, które mi się bardzo
          nie podoba: traktowania rowerzysty jak zakały narodu. Wsiadam na
          rower zimą i latem i jadę do pracy 10 km w jedną stronę, żeby nie
          wozić tyłka jedna w całym samochodzie, nie smrodzić i żeby
          potrzebujący mogli swoimi samochodami dotrzeć szybciej do swojej
          roboty. Więc proszę o odrobinę szacunku. :)
          • lili_marleen Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej 21.08.08, 09:01
            Gość portalu: A. napisał(a):

            "No, to Niemrą, george, to mi akurat za bardzo nie pomogłeś, ale
            dziękuję za wsparcie. Szacunek Niemców do prawa budzi we mnie
            ambiwalentne uczucia, ekhem..."

            A mnie uzyciem powtórnie za George'm pejoratywnego
            okreslenia "Niemra" - zagotowałaś. To jest dokładnie tak samo jak na
            niektórych niemieckich forach pojawiają sie pogardliwe
            określenia "Polacken" albo na anglojezycznych "Polacks".

            Tutaj z jednej strony George przyznaje się do bezdyskusyjnego
            aktu "wiesniactwa" i z jego wypowiedzi bije jakiś rodzaj podziwu dla
            niemieckiego porządku a z drugiej wyłazi próba dowartościowa się
            pogardliwym słowem "Niemra" burzącym intencje dobrej woli całej
            wypowiedzi.

            Najlepsze u Ciebie - "Szacunek Niemców do prawa budzi we mnie
            ambiwalentne uczucia, ekhem..."
            Ping-pongiem powinnam Ci odpowiedzieć że Twój opis ścieżek
            rowerowych w naszym mieście to kolejny przejaw - ekhem - "polnische
            Wirtschaft" który mentalnie trapi ten kraj od wieków.

            Nie chcę tego robić bo to powielanie i utrwalanie nieprawdziwych
            stereotypów od których aż bije z Waszych wypowiedzi.

            Przypomnę że szacunku dla prawa brał się wielkopolski ethos - słynne
            na cały kraj czyste poznańskie ulice, tzw "porzundek", solidność,
            gospodarność i... osmieszana z zazdrosci oszczędność - bo warto było
            odkładać "szparować" na przyszłość. Tym budziliśmy podziw i zazdrość
            ludzi zamieszkujących tereny na Wschód od nas.
            Teraz jak widać zanadto nie odbiegamy od reszty kraju - niestey
            także mentalnie :(
            • Gość: A. do lili marleen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.08, 09:22
              Nie chciałam Cię urazić zacytowaniem pejoratywnego
              określenia "Niemra"; przykład z Polakami nietrafiony, bo zdarza mi
              się o wyjątkowo wrednych reprezentantach mojego własnego narodu
              mówić "Polaczki". Jest to raczej określenie emocjonalnie-gatunkowe
              niz narodowe. Ludzi dzielę na mądrych i głupich, a nie na należących
              do poszczególnych narodów, stąd może moje lekceważenie dla political
              correctness.
              Co do niemieckiego poszanowania prawa. Moje doświadczenie z tych
              wakacji: po ponad stu kilometrach jazdy rowerami przez upalne
              Niemcy, z bagażami i dzieckiem na rowerze przymocowanym dyszlem do
              roweru taty, dotarliśmy do campingu 15 minut po zamknięciu recepcji.
              Szef mieszka nad recepcją. Nie otwierał nam, więc po prostu
              rozbiliśmy namiot (widziała to ochrona campingu) na wolnym miejscu i
              chcieliśmy załatwić formalności rano. Kiedy już rozbiliśmy się i
              położyliśmy syna w śpiworze, ochrona poinformowała nas, że mamy się
              zwijać, bo nie zameldowaliśmy się we właściwej porze w recepcji. To
              jedna historia. Druga wydarzyła się dwa dni później: przewoziliśmy
              objuczone rowery w wagonie rowerowym, pociąg do Austrii. Niemiecki
              konduktor, głuchy na wyjaśnienia, że na pół godziny się przesiadamy
              i mamy 5 minut na przesiadkę, domagał się, żebyśmy poodpinali z
              rowerów wszystkie bagaże, bo takie jest prawo. Nie miało dla niego
              żadnego znaczenia to, że pozdejmowane sakwy, namiot, śpiwory itd.
              zajęły całe przejście w wagonie. To już nie jest szacunek dla prawa.
              To jest, za przeproszeniem, brak elastyczności i zdrowego rozsądku.
              Owszem, że poszanowania dla prawa bierze się wielkopolski etos,
              jeśli coś takiego w ogóle istnieje - ale z tępego przestrzegania
              prawa wziął się również hitleryzm.
              • lili_marleen Re: do lili marleen 21.08.08, 14:12
                Gość portalu: A. napisał(a):
                "Nie chciałam Cię urazić zacytowaniem pejoratywnego
                określenia "Niemra"..."

                Kein Problem ;)

                "... przykład z Polakami nietrafiony, bo zdarza mi się o wyjątkowo
                wrednych reprezentantach mojego własnego narodu mówić "Polaczki".
                Jest to raczej określenie emocjonalnie-gatunkowe niz narodowe..."

                Tu bym polemizowała. Określenia "Polaczki - Polacken - Polacks" są
                wyjatowo wredne i nasączone pogardą jak gąbka i mają jak najbardziej
                zabarwienie narodowe. Osobiście gdy widzę chama nazywam go chamem,
                bydlaka - bydlakiem, a świnię świnią i to niezależnie od płci
                wyznania, rasy czy narodowości. Nazywanie jakiegoś polskiego
                gbura "Polaczkiem" jest raczej obelgą rzucaną w twarz każdemu
                Polakowi niż nazwaniem zjawiska po imieniu.

                Co do przetrzegania prawa - wolę opisaną przez Ciebie niemiecką
                nadgorliwość w tym wzgledzie od polskiej chorej toleracji.
                Tolerancji dla rowerzystów jeżdżacych w miejscach dla nich nie
                dostosowanych, pijanych kierowców, piratów drogowych, skorumpowanych
                policjantów, psów biegających luzem i zamieczyszczających trawniki
                itd itp.

                Dura lex sed lex - dzięki tej zasadzie Drzymała legalnie stawiał
                swój wóz - za ówczesną wschodnią granicą Prus gdyby to zrobił
                nasłano by na niego część sotni kozackiej któta nahajkami
                wyjaśniłaby mu po czyjej stronie jest racja.

                Możemy kpić ze służbistości niemieckich stróżów prawa ale po to mamy
                prawo by je egzekwować z czy akurat po naszej stronie Odry jest
                fatalnie
                • Gość: A. Re: do lili marleen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.08, 15:10
                  Cieszę się, że nie jesteś obrażalska :). Co do Polaczków ok, masz
                  rację. Co do Drzymały: znam ten przykład, jest regularnie wyciągany
                  przy okazji rozmów o niemieckiej praworządności. Ale wolałabym nie
                  stawiać alternatywy: wyciąganie po nocy z namiotu, bo przepisy
                  mówią, że trzeba być o 22.00 a nie o 22.15 - versus: zasrane przez
                  pieski chodniki. Aurea mediocritas. W jednym przypadku prawa należy
                  przestrzegać, w innym: kierować się zdrowym rozsądkiem i elementarną
                  kulturą. Pozdrawiam, gruess Gott :)
                  • lili_marleen Re: do lili marleen 22.08.08, 08:16
                    Grüss Gott!
                    OK - idea złotego srodka jest mi też bliska a nadgorliwość także
                    uważam za zbliżoną do sabotażu. Może Niemcy których napotkałaś
                    właśnie mieli strajk włoski? Cziort znajet - jak powiedział żołnierz
                    armii okupacyjnej która najechała mój kraj. Niemniej w Niemczech
                    opisane przez Ciebie przypadki zapewne są bardziej prawdopodobne niż
                    w Polsce - ale tu znów wchodzę na grząski grunt stereotypu.
                    Ostatecznie w przeszłosci (ale też i teraz) co drugi Polak otarł się
                    o pracę w Reichu i nie była to praca legalna i rzadko zdarzało się
                    by kogoś za to tam prześladowano.

                    Inna rzecz że na dżwęk słów "Polacken" albo "Niemra" albo "Żydki"
                    dostaję gęsiej skórki. Te z pozoru niewinne określenia niosą tak
                    wielki ładunek historycznych zaszłości i nieuzasadnionej pogardy, że
                    ich używanie jest delikatnie mówiąc nieprzyzwoite tak jak
                    nieprzyzwoitym jest używanie słów wulgarnych czy rozgłośnie
                    puszczanie "bąków" na przyjęciu.
                    • Gość: A. Re: do lili marleen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.08, 08:58
                      Naukę przyjęłam, skruchę podtrzymuję.
                    • Gość: A. Re: do lili marleen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 09:25
                      Ale swoją drogą: to ciekawe, że określenia "Niemra" użył george, a
                      Ty zirytowałaś się na mnie, o george'u słowem nie wspominając. A co
                      by było, gdyby george była kobietą? Jak Sand - albo jak Kopernik?;)
                      • lili_marleen Re: do lili marleen 25.08.08, 10:36
                        Gość portalu: A. napisał(a):
                        "...określenia "Niemra" użył george, a Ty zirytowałaś się na mnie, o
                        george'u słowem nie wspominając..."

                        Skądże - o Georgu wspomniałam i to nie 1 raz - cytuję samą siebie:

                        "...A mnie uzyciem powtórnie za George'm pejoratywnego
                        okreslenia "Niemra" - zagotowałaś..."

                        I dalej:

                        "... Tutaj z jednej strony George przyznaje się do bezdyskusyjnego
                        aktu "wiesniactwa" i z jego wypowiedzi bije jakiś rodzaj podziwu dla
                        niemieckiego porządku a z drugiej wyłazi próba dowartościowa się
                        pogardliwym słowem "Niemra" burzącym intencje dobrej woli całej
                        wypowiedzi..."

                        A swoją drogą to i Polska jest kobietą, i Francja, Ameryka, Anglia,
                        a nawet RFN - jest kobietą ! ;)
                      • Gość: kibic Re: do lili marleen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.08, 12:55
                        Gość portalu: A. napisał(a):

                        > Ale swoją drogą: to ciekawe, że określenia "Niemra" użył george, a
                        > Ty zirytowałaś się na mnie,

                        Nie przejmuj się. Wszyscy wiedzą, że Lili ma kompleksy na tle swego
                        pochodzenia (choć w życiu się do nich nie przyzna) ale na pewno też
                        wie, że georga wszyscy biorą z dobrodziejstwem inwentarza i
                        przymróżeniem oka. Pobedziesz na forum to się przekonasz.
                        • Gość: A. Do kibica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:52
                          Gość portalu: kibic napisał(a): Nie przejmuj się. Wszyscy wiedzą, że
                          Lili ma kompleksy na tle swego pochodzenia (choć w życiu się do nich
                          nie przyzna) ale na pewno też wie, że georga wszyscy biorą z
                          dobrodziejstwem inwentarza i przymróżeniem oka. Pobedziesz na forum
                          to się przekonasz.

                          A dziekuje za wprowadzenie, dziekuje :). Na razie tylko jakieś B
                          chciało mnie w niedzielę pożreć na kolację.
                          • Gość: B Re: Do kibica IP: 78.152.31.* 25.08.08, 16:10
                            Gość portalu: A. napisał(a):
                            Na razie tylko jakieś B
                            > chciało mnie w niedzielę pożreć na kolację.

                            Całkowicie bez związku z tematem. Kawał przedwojenny mi sie przypomniał:
                            Pociąg. Z jednej strony przedziału siedzi Żyd. Naprzeciwko chłopiec.Żyd ziewa niemiłosiernie zapominając zasłonić usta. Wreszcie chłopiec nie wytrzymuje i powiada: "Bo mnie Pan połknie".
                            Na to Żyd: "Nie bój się. My żydzi wieprzowiny nie jadamy".

                            Oczywiście kawał bez sensu w tej sytuacji. Bo ja musiałbym być Chińczykiem. :):):)

                            Witamy na forum - nie wiesz co robisz wchodząc. :)
                            • Gość: A. Re: Do kibica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 16:13
                              Gość portalu: B napisał(a):
                              Witamy na forum - nie wiesz co robisz wchodząc. :)

                              Dante by się nie powstydził takiego motta. I pewnie miałby nicka D.
    • Gość: rowerek Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej IP: 213.17.202.* 21.08.08, 08:55
      > Każdego niemal dnia jadąc Niestachowską widzę jakiegoś rowerzystę

      O ile się nie mylę, to Niestachowska nie jest drogą ekspresową ani tym bardziej
      autostradą i chyba nie ma na niej zakazu poruszania się rowerami?

      > pomiędzy rozpędzonymi samochodami

      No właśnie - na Niestachowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h. Z
      tego co zaobserwowałem jeżdżąc samochodem jazda z prędkością poniżej 90-100 km/h
      niejednokrotnie wywołuje nerwowe zachowania kierowców usiłujących jechać 120-130
      km/h. Tak więc: przyganiał kocioł garnkowi...
      • Gość: mm Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej IP: *.icpnet.pl 23.08.08, 15:17
        o ile się nie mylę, to jeśli przy drodze jest ścieżka rowerowa
        rowerzyści z drogi korzystac nie mogą
    • Gość: Gall Anonim Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.08, 09:26
      Niestety muszę się z Tobą zgodzić a piszę to jako pieszy, rowerzysta i kierowca z tamtych okolic (Strzeszyn). Przyznam, że uważam że powinno wprowadzić się karty rowerowe dla wszystkich pow. 18 roku życia jeśli nie są posiadaczami prawa jazdy. Niestety to co się ostatnio na drogach wyrabia z rowerzystami implikuje pewne następstwa. W skrócie - jesteś użytkownikiem dróg to masz prawa i obowiązki. A co mnie wkurza:

      - o ironio! - niekorzystanie przez rowerzystów ze ścieżek rowerowych. Na Strzeszynie Greckim jest ich kilka, niektóre - jak na ul. Literackiej - równolegle prowadzone ze ścieżką dla pieszych, niektóre nie. O dziwo często widzę rowerzystów mimo tego jeżdżących po ulicy. Innym przykładem jest Sołacz - ścieżka rowerowa jest poprowadzona wzdłuż trasy tramwaju 9 i 11, ale rowerzyści nagminnie jeżdżą przez park. Ja wiem że milej i krócej, tyle że to łamanie prawa - o przyzwoitości nie wspomnę. Tam są matki z wózkami i one przed rowerzystami nie uskoczą.

      - jazda pod prąd. Są takie ulice gdzie rowerzyści często jeżdżą pod prąd i/lub chodniku - przykładem ul. Kościuszki między Świętym Marcinem a Fredry. Ja wiem, że Al. Niepodległości są ruchliwe i Gwarna też, ale trzeba mieć świadomość że to łamanie przepisów lub utrudnianie zycia innym. Kiedyś notabene w tym celowali kurierzy rowerowi z TelePizzy, która znajdowała się na rogu Kościuszki/Fredry. "Start pod prąd" to był dla nich chleb powszedni. Przykładem jest też rondo na Strzeszynie Greckim - rowerzyści potrafią przejechać "na szagę przez rondo", bo ruch kołowy tam niewielki.

      - "bycie trochę w ciąży" - przyznam, że krew mnie zalewa jak widzę jak rowerzyści nie moga się zdecydować czy są uczestnikami ruchu czy nie. Często widzę taki obrazek, zapala się czerwone światło to rowerzysta łukiem, nawet nie rozglądając się jedzie po zebrze, dalej kawałek po chodniku ("z drogi śledzie rowerzysta jedzie..."), dalej juz za skrzyżowaniem po zebrze w drugą stronę i dalej ulicą jako uczestnik ruchu. O lewoskrętach "po zebrze" nie ma co wspominać, bo w centrum miasta sprawa wręcz nagminna.

      - "nie czyń drugiemu co tobie niemiłe". Tu potrzebny byłby psycholog. Rowerzyści mają pretensje (po części uzasadnione) do kierowców samochodów, że są słabszymi użytkownikami więc powinno się ich obdarzać specjalnymi względami. Co ciekawe, nie jest to relacja symetryczna w tym sensie, że rowerzyści sami nie chcą przyjąć że oni powinni miec dokładnie takie same względy wobec pieszych jak kierowcy samochodów wobec nich, właśnie ze względu na to ze są silniejszymi użytkownikami drogi. Tu argument jest odwracany - "rowerzyści jeżdżą szybciej więc piesi powinni uważać". Tymczasem radzę się w roku szkolnym - a więc niedługo - przyjrzeć jak jeżdżą rowerzyści przed przejazdem kolejowym na Wojska Polskiego. Wiem, że z góry się jeździ fajnie (notabene rowerzystom przypominam, że istnieje siła odśrodkowa, przyjrzyjcie się jak jesteście spychani do środka jezdni na zakręcie na ul. Koszalińskiej, po prostu wjeżdżacie ze skraju jezdni na jej geometryczny środek!) tyle, że rowerzyści podobnie do kierowców muszą uwzględnić czas reakcji i drogę hamowania. Całe szczęście (sic!!) że jeżdżą tam autobusy, które wyhamowują zapędy użytkowników dwóch kółek bo inaczej wjazd rowerzysty w tłum uczniów byłby znacznie ale to znacznie częstszym zjawiskiem niż obecnie. Sam miałem okazje dwukrotnie, jako kierowca jadący za rowerzystą wzywać pogotowie bo ten wjechał w uczniów. "Śmieszne" było tłumaczenie było tłumaczenie jednego ze sprawców wypadku "bo uczniowie wtargnęli na zebrę". Jak się jedzie za szybko to każde wejście to "wtargnięcie". Po to jest zebra aby zachować szczególna ostrożność podczas przejeżdżania przez nią. Taki znak poziomy ostrzegawczy.
      • kazek100 Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej 22.08.08, 22:23
        Gość portalu: Gall Anonim napisał(a):

        Innym przykładem jest Sołacz - ścieżka rowerow
        > a jest poprowadzona wzdłuż trasy tramwaju 9 i 11, ale rowerzyści
        nagminnie jeżd
        > żą przez park. Ja wiem że milej i krócej, tyle że to łamanie
        prawa - o przyzwoi
        > tości nie wspomnę. Tam są matki z wózkami i one przed rowerzystami
        nie uskoczą.

        Trochę wyżej krytykowałem zachowanie rowerzystów, ale tu się
        przyznam - przez Sołacz też nie jeżdzę po ścieżce rowerowej, tylko
        przez park. Przyczyna prosta. Ścieżka rowerowa jest tak dziurawa i
        tak wypełniona wystającymi korzeniami, że wybacz - nie da się po
        niej jechać, chyba że ktoś chce zainwestować w dentystę. Łamię więc
        przepis świadomie, bo do cholery - ja też płacę podatki! I dlaczego
        mam za karę płacić dentyście i serwisowu rowerowemu. Szczególnie że
        często, a właściwie zawsze, jeżdzę tam z dzieckiem. Ale zaznaczam -
        na matki z wózkami uważam i nie przeginam z szybkością.
        • mapon58 Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej 23.08.08, 13:09

          Od kilku tygodni ścieżka przy Parku Sołackim już jest bez dziur !
          Wczoraj tam jechałem i jest ok. Tylko to jest trasa pieszo-rowerowa
          więc i tak trzeba uważać - dotyczy to zarówno pieszych jak i
          rowerzystów. Co do jazdy przez Park - masz rację - jest milej ale
          faktycznie grożnie szczególnie dla małych dzieci. Natomoiast jazda
          na przykład rowerem szosowym po ścieżce wzdłuż ul. Niestachowskiej
          to kompletna gangrena - zresztą jak po większości tzw. "ścieżek
          rowerowych",poprzeczne krawężniki wys. 15 cm to standard... A są
          kraje i to niedaleko gdzie roweżysta to święta krowa. Może powinno
          się władzom miasta zamiast wypasionych limuzyn kupić rowery... było
          by taniej i bliżej ludu.
    • Gość: notyp Re: Idioci na rowerach mkną po Niestachowskiej IP: *.icpnet.pl 21.08.08, 12:24
      Jazda ulicą w przypadku istnienia ścieżki rowerowej obok to
      debilizm, albo próba samobójcza ( zwłaszcza na Niestachowskiej -
      kiedyś będzie udana - kwestia czasu ). Z braku większej ilości dróg
      dla rowerów, zdarza mi się dla odmiany jeździć chodnikiem a nie
      ruchliwą ulicą w szczycie. Życie mi jeszcze miłe, na Miłostowo się
      nie śpieszę. Ale to wtedy ja dostosowuję się do ruchu pieszych, a
      nie odwrotnie.
      • Gość: zed Wzdłóż Niestachowskiej NIE ma ścieżki rowerowej... IP: *.adsl.net.t-com.hr 21.08.08, 22:25
        Nie ma tam nigdzie znaku "droga tylko dla rowerów".
        I nie ma też zakazu jeżdżenia po niestachowskiej rowerami.
        Za to jest zakaz przekraczania 80km/h.
        Pytam - gdzie jest drogówka, która nie łapie tych co przekraczają
        dozwoloną prędkość złorzecząc na jadących ZGODNIE Z PRZEPISAMI
        rowerzystów ????
        • Gość: H.H. Re: Wzdłóż Niestachowskiej NIE ma ścieżki rowerow IP: *.sky24.pl 22.08.08, 07:28
          Kodeks drogowy rozróżnia znaki pionowe i poziome. Jeżeli masz rację
          i pionowych istotnie nie ma to na pewno sa poziome malowane na
          asfalcie.
          Tak czy siak rower na jezdni na Niestachowskiej to wyzwanie dla
          kierowców aut a przede wszystkim dla drogówki.

          PS.
          Zakazu wjazdu traktorów czy konnych furmanek albo zakazu ruchu
          pieszych też jakoś tam nie zauważyłem, a jednak koni ani trzeźwych
          przechodnów na jezdni nie uświadczysz
          • mapon58 Re: Wzdłóż Niestachowskiej NIE ma ścieżki rowerow 22.08.08, 09:48
            Ścieżka rowerowa przy ul. Niestachowskiej owszem jest ale kończy się
            w obu kierunkach ni z gruchy ni z pietruchy i dalej trzeba jechać
            albo po chodniku albo jezdnią ! Gdyby miasto nie topiło kasy w
            jakiejś paranoi typu stadion Lecha to ścieżki rowerowe w Poznaniu
            sięgały by pewnie do Berlina i do Warszawy. Sam jestem kierowcą i
            rowerzystą - niestety bardzo często kierowcy nie respektują praw
            rowerzystów jako uczestników ruchu zarówno na jezdniach jak i na
            ścieżkach. Chodniki to osobna sprawa - powinny być wydzielone
            ścieżki z obniżonymi krawężnikami, własną sygnalizacją itp. Jak na
            razie to na chodnikach królują samochody. Dla czego wprzypadku
            nowych ciągów pieszych typu Al.Marcinkowskiego, Plac Wolności,
            ul.Półwiejska, ul.Podgórna, św.Marcin i inne nie wytyczono tras
            rowerowych - bo nikomu się nie chce. To smutne i dla tego ja też
            jeżdżę chodnikami.
        • kazek100 Re: Wzdłóż Niestachowskiej NIE ma ścieżki rowerow 22.08.08, 22:28
          Gość portalu: zed napisał(a):

          > Nie ma tam nigdzie znaku "droga tylko dla rowerów".
          > I nie ma też zakazu jeżdżenia po niestachowskiej rowerami.
          > Za to jest zakaz przekraczania 80km/h.
          > Pytam - gdzie jest drogówka, która nie łapie tych co przekraczają
          > dozwoloną prędkość złorzecząc na jadących ZGODNIE Z PRZEPISAMI
          > rowerzystów ????

          Wielu kierowców na tym forum spotkało drogówkę na Niestachowskiej,
          nie przesadzaj. Moja żona też wzbogaciła niedawno budżet państwa
          ;-)). Ale nie o tym chciałem. Chciałem Ci tylko uświadomić, że
          oprócz przepisów istnieje też takie coś, jak zdrowy rozsądek, a jak
          ktoś takowym dysponuje, to po Niestachowskiej rowerem nie jeździ.
          Wiesz, nie istnieje przepis zabraniający zostawiania portfela na
          ławce przed blokiem, ale nikt mądry tak nie robi. To mówiłem ja,
          Jarząbek Wacław, jeżdzący bardzo dużo rowerem (i niestety - jeszcze
          więcej samochodem).
Pełna wersja