Dodaj do ulubionych

Adela Szczurkówna...

25.08.08, 22:38
Za ciężkiej komuny - w latach 70 czy może jeszcze 80 - tych w
bimbach królowała reklama czy raczej anons, spotykana także w
kolumnach ogłoszeniowych "Głosu" następującej tresci - cytuję ze
słoniowej pamieci mojego starszego brata:

"" ADELA SZCZURKÓWNA TAŃCÓW TOWARZYSKICH WYUCZA ""

Czy ktoś może te "reklamy" jeszcze pamięta i może coś więcej napisać
o ich bohaterce?

Tak pytam z sentymenu - były to jedne z pierwszych tekstów które
usiłowałam samodzielnie czytać, nudząc się w tramwaju...
Obserwuj wątek
    • kiks4 Re: Adela Szczurkówna... 25.08.08, 23:30
      lili_marleen napisała:

      > "" ADELA SZCZURKÓWNA TAŃCÓW TOWARZYSKICH WYUCZA ""
      ---
      Oczywiście że jest ktoś kto to pamięta. Też zastanawiała mnie nieco (to
      oczywiście eufemizm) archaiczna forma anonsów. Umieszczanych także regularnie w
      Głosie Wielkopolskim.
      Adela Szczurkówna ( a właściwie jej ogłoszenia) to dla mnie jedna z tych osób,
      które tworzyły koloryt Poznania lat 60-tych choć nic o Niej nie wiem. Coś mi
      jedynie świta, że tańców nauczała przy ul. Zeylanda ale głowy nie dam.
      A propos anonsów dawanych przez Wielkopolan. Jerzy Waldorf wielokrotnie cytował
      ogłoszenie jakie znalazł w latach 30-tych ub. wielu w jednej z poznańskich
      gazet: Starą angielkę lubieżnikowi oddam.
      Tym trochę odbiegającym od literackiej polszczyzny językiem autor chciał
      powiedzieć, że kuchenkę węglową (angielkę) odda kolekcjonerowi staroci.
      Bardzo częste w przedwojennym Poznaniu ogłoszenia: "Usztywnianie męskich
      przodków" bawiły niezmiennie całą Polskę. Chodziło oczywiście o krochmalenie i
      prasowanie jakichś elementów męskiej garderoby noszonych pod frakiem które po
      poznańsku nazywały się "przodki".
      Mnie zaś- przybysza z innej części Polski- długo zastanawiał szyld na jednym z
      warsztatów przy ul. Dąbrowskiego w okolicach Kościelnej. "Budowa piecy i kotlin"
      Zwrot "piecy" zamiast pieców mogłem zrozumieć, bo wiedziałem, że Poznaniacy
      nieco inaczej tworzą dopełniacz l. mnogiej ale za Boga nie wiedziałem o co
      chodzi z tymi kotlinami. Te kojarzyły mi sie wyłącznie z dolinami w górach.
      • lili_marleen Re: Adela Szczurkówna... 26.08.08, 00:03
        Pani Adela Szczurkówna swymi anonsami zaiste w owym czasie ubarwiała
        szarzyznę socjalistycznego otoczenia. Ja jak przez mgłę pamiętam
        bury peerelowski wagon tramwaju, drewniane siedzenia, takąż podłogę,
        kasownik z wajchą, sznurek "u powały" za który pociągał konduktor
        wywołując sygnał dzwonka i charakterystyczne ramki z drewna, w
        których umieszczano, tak jak piszesz Kiksie, archaiczne w formie i
        chyba też w treści ogłoszenia Adeli Szczurkówny.

        Nie umiałam wtedy tego określić ale te ogłoszenia oraz forma
        nazwiska kończącego się na "-ówna" "pachniały"
        przedwojennym "lepszym" lecz umarłym a wiec nieosiągalnym światem
        przedwojnia, sklepami kolonialnymi, płynną gorącą "czekuladą",
        likierami Kantorowicza i nieistniejącym, ale zyjącym w pamieci
        rówieśników mojej babci światem ulicy Św Marcin (wtedy Armii
        Czerwonej), Kaponiery (wtedy ronda Kopernika), Parku Wilsona
        (wówczas Kasprzaka), sklepem Zgody (wtedy Społem) czy piekarnią
        Kamińskiego ( wówczas pewnie jakiejś spółdzielni piekarskiej).
        • Gość: mm Re: Adela Szczurkówna... IP: *.icpnet.pl 26.08.08, 00:32
          z cudzymi wspomnieniami głupio polemizować, bo to kwestia
          subiektywna, ale zupełnie nie pamiętam czegoś takiego jak "bury
          peerelowski wagon tramwaju" - przecież drewno miało piękny ciepły
          kolor, a z wierzchu tramwaje były śliczne, butelkowozielone. chyba,
          że chodzi o szarzyznę ubrań współpasażerów...
          św. Marcin - Czerwonej Armii, a nie Armii Czerwonej
          o spółdzielczych sklepach:
          www.spolem.poznan.pl/kalendarium.html
          • lili_marleen Re: Adela Szczurkówna... 26.08.08, 00:56
            Na dzisiejsze czasy to pewno wyglad tego tramwaju byłby adorowany
            jako modny przejaw stylu vintage. Jednak mnie ów tramwaj jak cały
            socjalizm kojarzył się i kojarzy z szarzyzną, niewygodą, brudem,
            chłodem w zimie, ukropem latem i ogólnie pospolitym powszechnym
            ubóstwem.

            Chociaż godny pozytywnej oceny był kolor tych bimb - zielony co
            odrózniało nas od reszty miast posiadajacych tabor uliczny. Wrocław
            miał milicyjny błękit, Warszawa szturmówkową czerwień, a Poznań
            neutralną (?) zieleń.
            • kiks4 Re: Adela Szczurkówna... 26.08.08, 13:10
              lili_marleen napisała:

              > Na dzisiejsze czasy to pewno wyglad tego tramwaju byłby adorowany
              > jako modny przejaw stylu vintage.
              ---
              Tramwaj ten miał jeszcze cechę, której dziś nie sposób nawet sobie wyobrazić.
              Mógł jechać z otwartymi drzwiami. I jeździł z otwartymi drzwiami, co skutecznie
              zwiększało jego pojemność.
              Dla mnie i moich kolegów te drzwi stwarzały możliwość wygodniejszego dojazdu do
              miejsca nauki. Pobierałem nauki w Coll. Chemicum, znajdującym się dokładnie
              między dwoma odległymi przystankami: Bałtyk i Matejki.
              Więc spiesząc się na zajęcia po prostu wyskakiwaliśmy przed uczelnią, bo na łuku
              tramwaj nieco zwalniał. Ale i tak był to trochę wyczyn kaskaderski i zdarzyło mi
              się, że gdy zelówki moich znoszonych butów przyhamowały mocno na bruku to stopa
              pojechała dalej i z otwartej paszczy półbuta wyjrzały na światło dzienne palce
              moich stóp. Nie muszę dodawać, że były to moje jedyne półbuty...
              Na szczęście wuj był szczęśliwym właścicielem samochodu IFA F9 (protoplasta
              Trabanta). Tenże samochód miał kranik odcinający paliwo umieszczony dokładnie
              nad pedałem gazu. A że z kranika stale kapała mieszanka benzyny z olejem, to
              prawy but kierowcy był w krótkim czasie zmatowiały i przesiąknięty olejem. Więc
              w ten sposób dorobiłem się niemal nowej pary butów.
              Trochę to dzis egzotyka :-))
              • lili_marleen Re: Adela Szczurkówna... 26.08.08, 13:53
                kiks4 napisał:

                "...Tramwaj ten miał jeszcze cechę, której dziś nie sposób nawet
                sobie wyobrazić. Mógł jechać z otwartymi drzwiami. I jeździł z
                otwartymi drzwiami, co skutecznie zwiększało jego pojemność..."

                Ja tego nie pamietam.... Pamiętam, że te drzwi się zamykały
                zasuwając się jak wrota sezamu i bywało że przytrzaskiwały katanę
                komuś kto jako ostatni wcisnął się do środka pełnego już wagonu.

                Mój brat natomiast doskonale pamięta tramwaje jeżdżące z otwartymi
                drzwiami. Latem miało to prócz, jak piszesz, zwiększenia pojemności,
                jeszcze tę zaletę ze było surogatem klimatyzacji dając niezły nawiew
                do wnętrza. W wagonach były ponoć jeszcze takie kasowniki na
                złotówkę, które po włożeniu tejże monety i naciśnięciu odpowiedniego
                przycisku wydawały nieraz miast jednego biletu cały ich plik i tym
                nadmiarem można było częstować gratis kolejnych wsiadających.
                • Gość: iwona Re: Adela Szczurkówna... IP: 91.197.155.* 26.08.08, 16:04
                  ja też pamiętam tramwaje, z konduktorem, które miały wielkie drzwi,
                  otwierane ręcznie, gdzieś tak na przełomie lat 60-70 tych stopniowo
                  przerabiane na wersję zamykaną, gdyż było coraz więcej wypadków.
                  Pamiętam też kasowniki, początkowo na 20 i 50 gr. później 50 i 1
                  zł.,pamiętam to ciągłe rozmienianie pieniędzy między
                  współpasażerami. Potem pojawiły się kasowniki KRAK na karnety - to
                  wszystko możecie zobaczyć w muzeum MPK przy zajezdni na Głogowskiej,
                  starą bimbą można się przejechać co niedzielę z zajezdni na Gajowej.
                  Polecam tym, którzy nie pamiętają tamtych czasów.
                  • Gość: wylogowało mnie Re: Adela Szczurkówna... IP: 77.253.148.* 26.08.08, 19:30
                    Gość portalu: iwona napisał(a):

                    > ja też pamiętam tramwaje, z konduktorem,
                    ----
                    Wozy linii 1 to było istne cudo- pierwsza generacja po tramwajach konnych.
                    Dzisaj powiedzielibyśmy: G1.
                    Istotą tramwaju konnego była konieczność zachowania przez "motorniczego"
                    łączności wzrokowej, słuchowej (prrr, wio!) i lejcowej z silnikami czyli para
                    koników. Tak więc wozy posiadały z obu końców otwarte platformy, na których
                    latem czy zima stał woźnica i kierował pojazdem.
                    Gdy nastała era elektryfikacji konstruktorom zabrakło wyobraźni i motorniczego z
                    korbą także usadowili na otwartej platformie. Latem miało to nieodparty urok ale
                    zimą nieszczęsny ten człowiek marzł mimo służbowej baranicy sięgającej mu do
                    kostek.
                    Linia 1 dojeżdżała niegdyś (przed II Wojną ) aż do Katedry ( przy przebudowie
                    placu przy katedrze była nie tak dawno awantura o zachowanie na pamiątkę
                    tkwiących tam szyn. Nie wiem, jak się zakończyła).
                    Na skutek zniszczenia mostu linia po wojnie dojeżdżała tylko do Starego Rynku i
                    okrążała Ratusz. Może zreszta nowa władza nie spieszyła się z ułatwieniem
                    dojazdu do Katedry?
                    Potem linię 1 zlikwidowano, bo zjazd Paderewskiego budził nadmierne emocje.
                    Chyba nawet razu pewnego tramwaj wjechał w narożnikowy dom, gdy nawaliły
                    hamulce. Nie pamiętam, kiedy zlikwidowano 1-kę. Wóz zachowano i czasami jeździ
                    po Poznaniu a na co dzień stoi na Głogowskiej.
                    To samo zresztą zdarzało się na Podgórnej- istniejący tam wówczas szalet miejski
                    kilka razy pełni role hamulca awaryjnego.
                    Do czasu wprowadzenia skuteczniejszych systemów hamowania przez długie lata na
                    Podgórnej byli specjalnie zatrudnieni pracownicy MPK, którzy do na górze
                    wsiadali do przyczepy i czuwali przy ręcznym hamulcu w każdej chwili gotowi
                    pokręcić korbą. Potem najbliższym tramwajem wjeżdżali na górę i zabawa zaczynała
                    się od nowa.
                    • lili_marleen Re: Adela Szczurkówna... 26.08.08, 21:48
                      Gość portalu: wylogowało mnie napisał(a):

                      "...Linia 1 dojeżdżała niegdyś (przed II Wojną ) aż do Katedry (
                      przy przebudowie placu przy katedrze była nie tak dawno awantura o
                      zachowanie na pamiątkę tkwiących tam szyn. Nie wiem, jak się
                      zakończyła)..."


                      No to zrobiło nam się bimbowo i sentymentalnie :)

                      Urodziłam się na Łazarzu. Do dziś w ulicy Szczanieckiej tkwią w
                      bruku tory tramwajowe. Zdaje się nikt na razie nie próbował ich
                      wyrwać. Dla mnie zmierzajacej tamtedy latem na basen na Arenę a zimą
                      na sanki te tory to była egzotyka - bo wspomniana ulica
                      Szczanieckiej jest małą boczną od Głogowskiej uliczką bez żadnego
                      znaczenia komunikacyjnego w sensie ogólnomiejskim. Tory te to
                      pozostałość po ówczesnej linii nr 11, która w przeciwieństwie do
                      reszty tramwajów kursujacych wzdłuż Głogowskiej na Górczyn kończyła
                      swój bieg właśnie na ślepym torze na Szczanieckiej gdzie tramwaje
                      robiły potem w tył zwrot i wracały z powrotem na swą trasę na
                      Głogowską w kierunku centrum.

                      Zapewne w tejże 11-stce także miała swój anons Adela Szczurkówna...

                      Przy okazji - pamiętacie słynne neony na Głogowskiej?
                      Jeden na wysokosci Wyspiańskiego - z żyrafą zachęcający do
                      zwiedzenia poznańskiego zoologu a drugi obok Ósemki z dębami
                      rogalińskimi...
                      • Gość: znowu mnie wylogo Re: Adela Szczurkówna... IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.08, 23:08
                        lili_marleen napisała:
                        No to zrobiło nam się bimbowo i sentymentalnie :)
                        ---
                        Tramwaje 11-tki doskonale pamiętam choć raczej nie jeździłem tą linią. Chyba
                        jakieś poniemieckie, zrobione z ciężkim pomyślunkiem. Wagony miały jedno wejście
                        pośrodku pudła i na każdym przystanku ścierały się ze sobą dwa strumienie ludzi-
                        wsiadających i wysiadających.No i duchota w ślepych końcach pudła, bo jak sama
                        zauważyłaś- drzwi w tamtych czasach spełniały role dzisiejszej klimatyzacji.
                      • rozdziawipapa Re: Adela Szczurkówna... - a raczej o tramwajach 27.08.08, 10:45
                        Na Sczanieckiej tramwaje robiły ciekawy manewr (jedyny taki w
                        Poznaniu): tramwaj dojeżdzajać do "końcówki" na Szczanieckiej skęcał
                        w Bogusławskiego po czym tyłem wjeżdzał z powrotem na Sczanieckiej
                        stając już przodem do Głogowskiej - to był początkowy przystanek na
                        dalszą trasę 11 na Winiary.

                        A pamiętacie, że tramwaje jedźiły na Golęcin, do rzeźni na Garbarach
                        albo wzdłuż Drogi Dębińskiej... albo, że na Wołyńskiej i Winiarskiej
                        był tylko jeden tor i tramwaje jeździły tam na przemian z
                        sygnalizacją świetlną. Kiedyś coś nie wyszło i doszło do czołowego
                        zderzenia na wysokości Szydłowskiej - były ofiary...
                        • Gość: H.H. Re: Adela Szczurkówna... - a raczej o tramwajach IP: *.sky24.pl 27.08.08, 14:29
                          rozdziawipapa napisał:
                          "...A pamiętacie, że tramwaje jedźiły na Golęcin, do rzeźni na
                          Garbarach..."

                          Na Garbary jeżdziła "piątka" i przy rzeźni miała pętlę.

                          "Piątką" jeżdziłem na bliskie rzeźni lodowisko sztuczne "Bogdanka".
                          Było to duże przeżycie bo jako mały gzub rzadko jeździłem sam bez
                          opieki tramwajami - tak więc przejazd tą "piątką" na Garbary to była
                          zawsze cała wyprawa.

                          Pamiętam byłem nieustająco zafascynowany pracą motorniczego który
                          kręcił tymi korbami z których jedna była zdaje się "gazem" i
                          hamulcem a druga chyba była czymś w rodzaju "biegów". Stawałem sobie
                          zawsze w strategicznym miejscu za motorniczym tuż obok takiego
                          przepierzenia z brezentowej plandeki i się napawałem widokiem za
                          przednią szybą i ruchami tych wyżej wspomnianych wajch
                          • grendelek Re: Adela Szczurkówna... - a raczej o tramwajach 27.08.08, 15:52
                            Gość portalu: H.H. napisał(a):


                            > Pamiętam byłem nieustająco zafascynowany pracą motorniczego który
                            > kręcił tymi korbami z których jedna była zdaje się "gazem" i
                            > hamulcem a druga chyba była czymś w rodzaju "biegów".

                            Otoz nie!

                            Lewa korba to byl "nastawnik jazdy". Przy obracania wydawala charakterystyczny
                            terkot - zalaczania kolejnych pozycji nastawnika.
                            W tramwaju zarowno "gaz" jak i hamowanie podstawowe odbywa sie na drodze zmian
                            pradu dostarczanego do silnika. Zmiany pradu sa wlasnie sterowane przez rzeczony
                            nastawnik.
                            Prawa korba... tu nie mam 100% pewnosci... to byl hamulec postojowy. Motorniczy
                            zaciagal na przystanku czy tez przy zmianie zwrotnicy "wajcha". Taka sama korba
                            byla w doczepie biernej (wagonie bez napedu) - drugim wozie zestawu.

                            OIDP byly sytuacje, kiedy w drugim wozie konduktor czuwal przy tym hamulcu i w
                            razie czego wspomagal motorniczego przy zjazdach i podjazdach na przyklad na
                            Podgornej.


                            > Stawałem sobie
                            > zawsze w strategicznym miejscu za motorniczym tuż obok takiego
                            > przepierzenia z brezentowej plandeki i się napawałem widokiem za
                            > przednią szybą i ruchami tych wyżej wspomnianych wajch

                            Zupelnie jak ja... i ta milosc pozostala mi do dzis.
                        • kiks4 raczej o tramwajach 27.08.08, 14:30
                          rozdziawipapa napisał:
                          >
                          > A pamiętacie, że tramwaje jedźiły na Golęcin, do rzeźni na Garbarach
                          > albo wzdłuż Drogi Dębińskiej..
                          ---
                          niestety pamiętamy :-(
                          Szczególnie tramwaj przez Garbary, bo jakiś czas- nie wiedzieć czemu- stołowałem
                          się w stołówce fabrycznej rzeźni. To było w trakcie moich studiów, mieszkaliśmy
                          na peryferiach Poznania i do domu na obiad nie miałem szans dojechać.
                          Wbrew pozorom obiady w rzeźni nie były porywające- podawano np. płucka na
                          kwaśno. Nigdy przedtem ani nigdy potem czegoś takiego nie jadłem . I nie zjadłbym...
                          Ulica Garbary była dość paskudna- działała jeszcze stara gazownia produkująca
                          gaz miejski z węgla. Zatem jej produktem obok gazu był także bardzo poszukiwany
                          koks. I ten koks rozwozili po mieście wozacy.
                          A koń jak to koń- ciągnie i robi swoje. Garbary z tego czasu zapamiętałem, jako
                          ulicę zapaskudzona końskim nawozem.
                    • iwonka55h Re: Adela Szczurkówna... 27.08.08, 11:51
                      Ja linię nr 1 pamiętam na trasie dworzec - st.rynek. Przez wiele lat przed
                      Muzeum na Alejach stał chyba wagon tramwajowy.
                      Kilka fotek z bimbami mam tutaj
                      fotoforum.gazeta.pl/72,2,865,83503125,83503125,0,2.html?v=2
                      jak tak sobie wspominacie to jeszcze raz zapraszam na niedzielną przejażdżkę.
                    • mankut400 kiks Kiksa :( 27.08.08, 14:37
                      Gość portalu: wylogowało mnie napisał(a):

                      > z silnikami czyli para koników.
                      OIDP konik był jeden, tylko na Nowej (vel Paderewskiego) załączano
                      drugi silnik w układzie równoległym :)

                      > Na skutek zniszczenia mostu linia po wojnie dojeżdżała tylko do
                      > Starego Rynku i okrążała Ratusz.
                      No nie! Kiksie - jak możesz takiego kiksa zrobić ?!
                      Jakie "okrążanie ratusza"? Dyć tam była pospolita mijanka i to
                      wystarczało by doczepkę zwekslować. A zresztą jedynka i tak
                      najczęsciej jeździła jako wagon pojedynczy (doczepki grzecznie stały
                      na placu przed dworcem i czekały na godziny szczytu).

                      > Potem linię 1 zlikwidowano, bo zjazd Paderewskiego budził
                      > nadmierne emocje
                      Zlikwidowano wszystkie linie prowadzące na/przez Stary Rynek,
                      a "jedynkę" przerzucono na nową trasę przez Zieloną do rzeźni.
                      • kiks4 Re: kiks Kiksa :( 27.08.08, 17:41
                        mankut400 napisał:
                        > Jakie "okrążanie ratusza"? Dyć tam była pospolita mijanka i to
                        > wystarczało by doczepkę zwekslować
                        ---
                        No i wydało się! Przed Mańkutem 400 nie ma ucieczki. Nie dość że rozpoznał mnie
                        pod chytrze zmienionym nickiem to jeszcze wykazał, że mam dziury w pamięci. Co
                        racja, to racja, nie da się ukryć, że nie pamiętałem, co robiła jedynka na
                        Starym Rynku i powinienem się do tego uczciwie przyznać a nie kitować luki w
                        pamięci :-(
                        Ale przyznajcie, że tramwaj okrążający Ratusz to byłby ładny widok!
                        A ta lewa korba o której pisze Grendelek czyli nastawnik służąca do zmiany
                        prędkości jazdy przełączała kolejne oporniki zmniejszając lub zwiększając
                        natężenie prądu płynącego przez silniki. Podczas hamowania silniki zamieniały
                        się w prądnice i znów regulując wielkość oporu można było wpływać na sposób
                        hamowania. Oporniki na skutek przepływu prądu wydzielały ciepło i dlatego
                        umieszczono jeden ich komplet na dachu ( na lato) lub pod siedzeniami ( na zimę).
                        System hamowania miał tylko jedna wadę: nie działał, gdy tramwaj toczył się
                        bardzo wolno, np. gdy dojeżdżał na przystanek. Dlatego ostatnie metry
                        wyhamowywać trzeba było hamulcem ręcznym, czyli prawą korbą. Potem dopiero
                        wprowadzono hamulec szynowy (trzeci) czyli kawał żelastwa wiszący między osiami
                        nad szynami. Gdy trzeba było zahamować, motorniczy przepuszczał prąd stały (
                        chyba z baterii akumulatorów) przez elektromagnes, żelastwo luźno wiszące na
                        sprężynach stawało się magnesem i przywierało do szyn skutecznie hamując.
                        Na koniec muszę się przyznać, że technika tramwajowa mnie pokonała, od wielu lat
                        nie jechałem tramwajem i nie wiem jak się to robi. Zdarzyło się kilka lat temu,
                        że zachciało mi się z żoną przejechać tramwajem. Zaopatrzeni w bilety kupione
                        stosownie do wskazówek pani kioskarki czekaliśmy cierpliwie aż podjechał
                        tramwaj. Niestety nikt nie wysiadł, tramwaj nie otworzył drzwi i pojechał sobie.
                        A my poszliśmy pieszo.
                        Potem dzieci nam wyjaśniły, że trzeba było nacisnąć jakiś guzik. Ale nie
                        mieliśmy już odwagi dalej ryzykować :-)))
                        • renepoznan Młodo się poczułem! 27.08.08, 18:54
                          Jak poczytałem wspomnienia kolegów. Ja tego już nie widywałem i nie znam.
                          Jedynie tę terkotkę jak przez mgłę sobie przypominam. :):):)
                          Kiksie - nawet na zdjęciach czy pocztówkach z Poznania widać jak przebiegały
                          tory na Starym Rynku. Mam trochę takich zdjęć ale musisz mi wierzyć na słowo bo
                          nie mam jak ich tobie pokazać.
                          Aleś skiksował.:)
                        • Gość: H.H. Re: kiks Kiksa :( IP: *.sky24.pl 27.08.08, 22:50
                          kiks4 napisał:

                          "...Na koniec muszę się przyznać, że technika tramwajowa mnie
                          pokonała, od wielu lat nie jechałem tramwajem i nie wiem jak się to
                          robi..."

                          Racja - mam to samo. Ostatni raz poruszałem się tramwajem ze
                          dwadzieścia lat temu. Wtedy dokładnie znałem rozkład poszczególnych
                          linii, na jednym skasowanym bilecie mozna było jeździć cały dzień -
                          od pętli do pętli ( tylko po co? ), nie istniała pestka.

                          Dziś pewnie też nie umiałbym wsiąść do wagonu - od Ciebie dowiaduję
                          się że są jakieś przyciski przy drzwiach na zewnątrz. Umarłbym ze
                          stresu mając skasowany bilet czasowy i bałbym się że w razie korków
                          nie dojadę na miejsce w określonym na bilecie czasie. Wreszcie
                          wsiadłbym sobie np do "czternastki" ( o ile taki nr dziś istnieje)
                          licząc że dojadę na Rataje - a pewnie znalazłbym się na Junikowie
                          albo Wilczaku.
                          • kiks4 wielkie dzięki 27.08.08, 23:27
                            Gość portalu: H.H. napisał(a):
                            > Racja - mam to samo. Ostatni raz poruszałem się tramwajem ze
                            > dwadzieścia lat temu.
                            ---
                            Myślałem, żem odmieniec, albo co! I jeszcze drogi Kolega Rene tak się nade mną
                            natrząsał, że byłem kompletnie zdołowany. Dopiero Twój post przywrócił mi wiarę
                            w siebie. Jeszcze raz wielkie dzięki!
                            • renepoznan Re: wielkie dzięki 28.08.08, 22:45
                              kiks4 napisał:
                              Kolega Rene tak się nade mną
                              > natrząsał, że byłem kompletnie zdołowany

                              Kiksie. Kiedy się natrząsałem? Gdzieżbym śmiał się natrząsać z żywej historii.
                              Chciałem tylko się pochwalić swoim zbiorem zdjęć Poznania z czasów pruskich i XX
                              lecia międzywojennego. Bo przecież świetnie wiem, żeś ty nas prowokował i bardzo
                              dobrze wiesz jak tramwaje jeździły.
                              :)
                              • kiks4 Re: wielkie dzięki 28.08.08, 23:54
                                renepoznan napisał: >
                                > Kiksie. Kiedy się natrząsałem? Gdzieżbym śmiał się natrząsać z żywej historii.
                                ---
                                Bardzoś mnie ujął za serce tym określeniem. Rzeczywiście mam w pamięci wiele
                                ciekawych zdarzeń, które dla Was młodych są już tylko historią. Pamiętam, jak
                                książę Witold ciągnąc ze swymi hufcami pod Grunwald dopytywał się, czy i ja tam
                                będę! A gdy w końcu spotkaliśmy się, to nie wspomnę, ile miodu na tę okoliczność
                                przeszło przez nasze nerki! Oj, były to czasy, były!
                                • renepoznan Re: wielkie dzięki 29.08.08, 19:22
                                  kiks4 napisał:
                                  Rzeczywiście mam w pamięci wiele
                                  > ciekawych zdarzeń, które dla Was młodych są już tylko historią.

                                  Wiedziałem przecież. Gdybyś Kiksie nie był tak tajemniczy to zdradziłbyś nam
                                  miejsce bitwy z Wichmanem w której zginął brat Mieszka I - jeszcze przed
                                  przyjęciem chrześcijaństwa. Bo przecież byłeś tam - co odnotowali kronikarze -
                                  właśnie Ciebie oskarżając o spowodowanie wyraźnej niedyspozycji dowodzącego
                                  wojami polańskimi.
                                  :)
                                  • kiks4 Re: wielkie dzięki 29.08.08, 20:43
                                    renepoznan napisał

                                    > właśnie Ciebie oskarżając o spowodowanie wyraźnej niedyspozycji dowodzącego
                                    wojami polańskimi.
                                    ---
                                    to były grzybki, ale wcale nie miałem takiego zamiaru. Coś musiałem pomylić,
                                    wiesz, w starszym wieku wzrok już nie ten i widać coś się do zupki zaplątało
                                      • renepoznan Re: wielkie dzięki 29.08.08, 22:03
                                        Inny zapisany przez kronikarzy fragment żywota kiksowego:

                                        Abel był pasterzem trzód, a Kiks uprawiał rolę. Gdy po niejakim czasie Kiks składał dla Pana w ofierze płody roli, zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kiksa zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kiksa bardzo i chodził z ponurą twarzą. Pan zapytał Kiksa: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować».
                                        Rzekł Kiks do Abla, brata swego: «Chodźmy na pole». A gdy byli na polu, Kiks rzucił się na swego brata Abla i zabił go. Wtedy Bóg zapytał Kiksa: «Gdzie jest brat twój, Abel?» On odpowiedział: «Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego?»

                                        Na szczęście mamy przedawnienie. :)
                                          • kiks4 Re: wielkie dzięki 29.08.08, 23:37
                                            Gość portalu: mm napisał(a):

                                            > ciekawi mnie gdzie był Kiks podczas Wielkiego Wybuchu?
                                            ---
                                            ja już parę razy na tym forum powtarzałem za Jerzym Waldorfem, ale widzę, że
                                            będę musiał powtórzyć: ja pamiętam jeszcze Pana Boga bez brody!
                                            • kiks4 Re: wielkie dzięki 30.08.08, 11:35
                                              renepoznan napisał:

                                              > A jak myślisz? Kto zainicjował ten Wielki Wybuch?
                                              ---
                                              No niestety nie pomogę odpowiedzieć na to pytanie. Chyba podczas tego Wybuchu
                                              zostałem kontuzjowany i doznałem amnezji wstecznej. Nic nie pamiętam sprzed
                                              Wybuchu :-(
                                              Zakończmy już ten bolesny dla mnie temat
                                              • renepoznan Re: wielkie dzięki 30.08.08, 14:35
                                                kiks4 napisał:

                                                > Zakończmy już ten bolesny dla mnie temat.

                                                Właśnie chciałem zakończyć i delikatnie zmienić temat na kwestie związane z
                                                powstaniem świata i roli bogów w tym zdarzeniu.
                                                I w tym momencie Ty wpisałeś się dobrowolnie w ten temat wyjaśniając swoją rolę
                                                w tym zdarzeniu.
                                                O Panie .....
                                          • grendelek Re: wielkie dzięki 30.08.08, 23:53
                                            Gość portalu: mm napisał(a):

                                            > ciekawi mnie gdzie był Kiks podczas Wielkiego Wybuchu?

                                            Albo raczej co Kiks4, bedac gzubem, zmalowal, ze doszlo do Wielkiego Wybuchu?
                                            • kiks4 Re: wielkie dzięki 31.08.08, 16:04
                                              grendelek napisał:
                                              > Albo raczej co Kiks4, bedac gzubem, zmalowal, ze doszlo do Wielkiego Wybuchu?
                                              ---
                                              naprawdę nic nie zrobiłem. Podczas spaceru gdy niania została nieco z tyłu
                                              znalazłem taką skrzyneczkę z kablem, skrzyneczka miała z wystającą na górze
                                              klamkę i ja tę klamkę przekręciłem,. I potem nic nie pamiętam. Naprawdę.
                                              Przecież od przekręcenia klamki nic złego stać się nie może!
                                              • renepoznan Re: wielkie dzięki 31.08.08, 18:48
                                                kiks4 napisał:

                                                > naprawdę nic nie zrobiłem.

                                                Nie nie. Oczywiście, że nic. Tylko przez iebie to całe "nieszczęście" wystartowało!

                                                Natomiast co do tego Drzewa dobrego i złego, ty Ty byłeś tym co Ewie jabłko
                                                zaproponował!
                                                • kiks4 Co Ty- Rene! 31.08.08, 20:06
                                                  renepoznan napisał:
                                                  > Natomiast co do tego Drzewa dobrego i złego, ty Ty byłeś tym co Ewie jabłko
                                                  zaproponował!
                                                  ---
                                                  Ale skąd- owszem, zjedliśmy z Ewunią po jabłuszku i było naprawdę miło. Jak w
                                                  raju! Tylko trochę chłodno, bo ktoś podpieścił nam ubrania.
                                                  • renepoznan Re: Co Ty- Rene! 31.08.08, 22:21
                                                    Gość portalu: mm napisał(a):

                                                    > kiks wieje, kędy chce..

                                                    To się Tobie tylko tak wydaje. Właśnie zrobiłem zrzut ekranowy i mam dowód -
                                                    czarno na białym - że kiks z obcymi babami - hm ... jabłuszka na golasa
                                                    konsumował - Hm...
                                                    A komu ten zrzut dostarczyć jak się kiks nam narazi to wszyscy zainteresowani
                                                    wiedzą.
                                                    :):)
                                                  • Gość: mm Re: Co Ty- Rene! - "wielki zderzacz cząstek" IP: *.icpnet.pl 09.09.08, 23:46
                                                    wiadomosci.onet.pl/1822310,11,item.html
                                                    Przełomowy eksperyment pokaże początki życia
                                                    "Możliwe, że dzięki temu eksperymentowi dowiemy się czegoś więcej na
                                                    temat powstania wszechświata - powiedział w TVN 24 profesor
                                                    Krzysztof Doroba. - Zakładamy, ze świat powstał w wyniku Wielkiego
                                                    Wybuchu, musimy zbadać więc sprawę materii i antymaterii oraz ich
                                                    wzajemnych relacji - dodał".

                                                    no to Kiks pewnie już pod Genewą, musi dopilnować eksperymentu, by
                                                    prawda nie wyszła na jaw ;)

                          • Gość: mm Re: kiks Kiksa :( IP: *.cust.tele2.pl 27.08.08, 23:59
                            jakbyś jednak jechał to uważaj na te przyciski. są wredne. raz tej
                            zimy naciskałam w rękawiczce, guzik się przydusił, ale palec w
                            rękawiczce z dzianiny się omsknął, zjechał i utknął między
                            odskakującym guzikiem, a metalową ramką wokół tegoż guzika (która
                            jest częściowo dziurawa - oszczędność materiału?) paznokieć się
                            przytrzasnął (sczerniał potem), a rękawiczkę musiałam wyszarpnąć.
                • rozdziawipapa Re: Adela Szczurkówna... - a raczej o tramwajach 27.08.08, 10:37
                  To wyobraźcie teraz sobie te tramwaje z otwartymi drzwiami i
                  wiszącymi na zewnątrz "gronami" ludzi jadące w obu kierunkach ulicą
                  Półwiejską (wówczas Dzierżyńskiego), a do tego dwukierunkowy ruch
                  samochodowy i parkujace ciężarówki z dostawami do sklepów (a
                  częściej konne wozy z węglem). No czasami kogoś tam sciągnęło z
                  takiego tramwaju...
                  To były czasy...
      • lili_marleen Re: Adela Szczurkówna... 26.08.08, 00:11
        Gość portalu: MarPoz napisał(a):

        "a może tak google !..."

        Nie bardzo - raptem wzmianka.
        Mnie zależy na osobistych ew. doswiadczeniach i wspomnieniach moich
        poznańskich ziomków. Może ktoś wie kim była słynna Adela
        Szczurkówna, może kogos "tańców towarzyskich wyuczała", może ktoś
        zna kogoś kto należał, skuszony reklamą, do jej "uczni"
        • iwonka55h Re: Adela Szczurkówna... 27.08.08, 12:02
          zabiorę też głos w sprawie p.Adeli. Pamiętam te ogłoszenia w prasie, bo były
          chyba codziennie i wydawało mi się zawsze, że wszyscy je znali. Ja nigdy nie
          wnikałam w szczegóły tego ogłoszenia (chodziłam wtedy do szkoły) ale pamiętam
          jak przyszedł taki moment i było o tym głośno "na mieście", że pod tym szyldem
          był zwykły burdelik. Krótko potem ogłoszenia znikły. Do dzisiaj, gdy zaczynam z
          niektórymi znajomymi wspominać stare, dobre czasy, to temat tanców u p. Adeli
          wraca zawsze z tematem burdelu, dzisiaj to by się nazywało pewnie agencją
          towarzyską. Może są osoby, które rozwieją moje wątpliwości i okaże się, że
          jednak to były tylko tańce.
          • lili_marleen Re: Adela Szczurkówna... 27.08.08, 22:18
            iwonka55h napisała:

            "... Pamiętam te ogłoszenia w prasie, bo były chyba codziennie i
            wydawało mi się zawsze, że wszyscy je znali. (...) pamiętam jak
            przyszedł taki moment i było o tym głośno "na mieście", że pod tym
            szyldem był zwykły burdelik..."

            No właśnie też coś mi się na ten temat obiło o uszy. Jeżeli to
            prawda i pod płaszczykiem szkoły tańca był dom uciech to
            pogratulować właścicielce (a może właścicielom) samozaparcia w
            reklamowaniu się. W zasadzie kogokolwiek nie spytam z pokolenia
            ludzi powyżej 30 - 40 lat wszyscy pamietają te ogłoszenia, a nawet
            potrafią podać ówczesny adres przybytku na Al Marcinkowskiego.

            Dziś kiedy tego typu "agencji usługowych" jest bez liku - w
            przeciwieństwie do p. Adeli - nie potrafię podać nazwy czy adresu
            jakiejkolwiek z nich.

            A może się jednak mylimy - może to tylko wytwór złośliwej wyobraźni
            ludzi zazdrosnych powodzeniu prywatnej inicjatywy - i może
            rzeczywiście istniała p. Szczurkówna która prowadziła z takim
            rozmachem marketingowym szkołę tańca ?
              • Gość: dandys usztywnianie męskich przodków IP: *.adsl.inetia.pl 03.05.14, 13:25
                janana napisał:
                Co oczywiście nie wyklucza innych profili działalności ;)
                Oczywiście! Ale dlaczego od razu burdelik? A może tam było usztywnianie męskich przodków?
                W międzywojniu cała Polska miała dużo radości z takich ogłoszeń w poznańskiej prasie.
                Chodziło oczywiście o krochmalenie męskich "przodków" czyli podkoszulek ( nie znam innego określenia) widocznych pod frakiem czy innym eleganckim przyodziewkiem.
                Google zapytany o męskie przodki odsyła do drzewa genealogicznego- więc nadal nie wiem, jak nazywał się ten element stroju eleganckiego Poznaniaka
    • mankut400 -ówna. -owa 27.08.08, 14:29
      Jak już się tak ładnie OT zrobiło, to i ja się wtrącę :)
      Czyż to nie był piękny zwyczaj?
      Od razu wiadomo, że to była panna Szczurkówna. Bo gdyby wyszła za
      mąż za pana Szczurka, to by była pani Szczurkowa.
        • kiks4 Re: -ówna. -owa 21.10.20, 16:15
          Reguła prosta: nazwiska kończące się na "a" a w szczególności na "ga", aby uniknąć dwuznacznej formy panieńskiej. Np. od nazwiska Jemga panna mogłaby być posądzona o koprofagię gdyby dać jrj końcówkę: -ówna.
    • vermieter Re: Adela Szczurkówna... 27.10.20, 23:27
      Niejaki pan Szczurek, bodajże brat pani Adeli, był kierowcą firmowej NYSKI w "biurowcu" przy ul. Słowackiego 13. Biuro przeniosło się później na Podolany i stanowiło całość z zakładem produkcyjnym.
      Pan Szczurek często po godzinach pracy służył jako partner taneczny, gdy zabrakło panów. Wiem o tym od mojej mamy, która też była zatrudniona w tej samej firmie.

      Znalazłem informacje archiwalne:

      Akta rejestrowe przedsiębiorstwa: Przedsiębiorstwo Remontowo-Montażowe Przemysłu Taboru Kolejowego "Taskomont" Poznań, ul. Jasielska 10, dawniej Poznańskie Przedsiębiorstwo Remontowo-Motażowe Poznań, ul. Druskienicka 16, dawniej Przedsiębiorstwo Montażowe Urządzeń Przemysłowych, Poznań, ul. Słowackiego 13, dawniej Przedsiębiorstwo Montażowe Urządzeń Spichrzowych Poznań, ul. Słowackiego 13, dawniej ul. Walki Młodych 9


      P.S. Pamiętam wnętrza tego drewnianego biurowca, bywałem tam jako dziecko. Zatrudniony tam był również działacz Polskiego Związku Hokeja na Trawie, pan Krzyżaniak lub podobnie. Ale częściej można go było spotkać w Słowianie na Mielżyńskiego :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka