20 lat wolności - napiszmy razem historię 1989-...

02.02.09, 13:25
No to ludu pracujący wsi i miast. DO PIÓR !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • lexgm Re: 20 lat wolności - napiszmy razem historię 198 02.02.09, 13:32
      Mieszkańcom wsi, proponuję przesłanie zdjęć - widok PGR-u w 1989
      roku a teraz w 2009 roku. Miodzio takie porównanie.
    • pan.nikt Re: 20 lat wolności - napiszmy razem historię 198 02.02.09, 13:45
      zyskaliśmy
      UK,Holandię, Norwegię itp itd, a co straciliśmy POLSKĘ.

      Pracowałem w PRL-u, pracowałem w IIIRP, dziś pracuję w UK i ciągle pytam:
      "JAK IM SIĘ KURNA OPŁACI".
      ja pytam, a wy spytajcie takich cudotwórców, jak Balcerowicz ,Mazowiecki, Wałęsa, Lewandowski, Tusk, Bielecki, śp Geremek itd itp
      • Gość: kibic Re: 20 lat wolności - napiszmy razem historię 198 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.09, 13:52
        pan.nikt napisał:
        > Pracowałem w PRL-u, pracowałem w IIIRP, dziś pracuję w UK i ciągle
        pytam:
        > "JAK IM SIĘ KURNA OPŁACI".

        Bo zatrudniają frajerów z Polski, którym w kraju do głowy by nie
        przyszło to robic co robią w UK.
        • pan.nikt Re: 20 lat wolności - napiszmy razem historię 198 02.02.09, 13:57
          przepraszam, zarabiam, jak Szkot obok, nic mniej, nic więcej a robię DOKŁADNIE TO O W POLSCE..
          nO OK w Polsce nie mógłby się tak "opie...ć"
          • Gość: kibic Re: 20 lat wolności - napiszmy razem historię 198 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.09, 13:59
            pan.nikt napisał:

            > nO OK w Polsce nie mógłby się tak "opie...ć"

            No to dałeś odpowiedź.
            • pan.nikt Re: 20 lat wolności - napiszmy razem historię 198 09.02.09, 12:03
              przeczytaj jeszcze raz
              NIE MÓGŁBYM
    • lili_marleen 20 lat wolności - napiszmy razem historię 1989-.. 02.02.09, 16:26
      Historyczna cezura 1989 roku zbiegła mi się szczęśliwie z cezurą
      osobistą - tegoż roku wkroczyłam w dorosłość.
      Raz z dala raz z bliska dane mi było oglądać lub być bezpośrednim
      świadkiem "wyrywania murom zębów krat" od czego zresztą potem same
      mury runęły i na zawsze "pogrzebały stary świat".

      Najważniejsze było wyzwolenie olbrzymich zasobów drzemiącej w
      zwykłych ludziach energii, inwencji, która - tym "nagim i bosym"
      ograbionym ze wszystkiego kazała brać sprawy we własne ręce.
      To dzięki tamtym plecakowo - polowołóżkowym raczkującym kapitalistom
      ten kraj zmieniał się z dnia na dzień. To z tych polowych łóżek
      potem powstawały fortuny albo zgliszcza snów o potędze.

      Trudno mi o tych pionierskich latach, których byłam też świadomą
      uczestniczką nie pisać z patosem - jak z komunistycznej pustyni na
      której czasem nawet piasku brakowało wyszliśmy w zasadzie bez
      większego bólu w zachodni swiat stabilności i dostatku i ostatecznie
      jako kraj UE i NATO.

      Można oczywiście powiedzieć, po 20 latach, że do Zachodu nam jeszcze
      daleko, że nie jest wcale tak różowo. Racja. Jednak na to z jakiego
      punktu wystartowaliśmy - ja więcej nie wymagam - to cud, że mamy to
      o czym nawet nie marzyli nasi starzy a na co być może nawet
      mentalnie nie zasługujemy.
    • e-skin wolności? jakiej wolności? 02.02.09, 17:22
      w 1989 roku zamieniliśmy jedynie jedną sowiecką niewolę na niewolę euro niemieckoamerykańską! Cenzura jawna została zastąpiona przez polityczna poprawność i autocenzure!
      • e-skin Re: wolności? jakiej wolności? 02.02.09, 17:27
        MAMY NIEPEWNOŚĆ JUTRA TŁUCZEMY SIE OD KRYZYSU DO KRYZYSU UPAŁ POLSKI PRZEMYSŁ ELEKTRONICZNY WŁÓKIENNYCZY PADŁY PGRY DOKONANO TYSIĄCE AFER GOSPODARCZYCH ROZKRADZIONO MAJĄTEK NARODOWY POJAWIŁO SIĘ MASOWE BEZROBOCIE I NIEDOŻYWIONE DZIECI A OD KILKU LAT MAMY MASOWĄ EMIGRACJE ZA CHLEBEM, POLACY TRUDNIĄ SIĘ NAJMNIEJ ROZWOJOWYMI ZAJĘCIAMI ZA MARNE GROSZE A TERAZ GROZI IM TO ŻE I TO STRACĄ.. WZROSŁA PRZESTĘPCZOŚĆ NASILIŁY SIĘ PATOLOGIE SPOŁ... OTO DOROBEK TEJ ZASRANEJ DEMOKRACJI I WOLNOSCI W NASZYM KRAJU...
    • e-skin jeszcze a propo wolności.. 02.02.09, 17:54
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=396
      - czy ktos ma tu jeszce pewność od nosinie tej wolności?
    • Gość: Bronio 20 lat wolności - napiszmy razem historię 1989-.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 22:04
      W 1989 roku miałem 25 lat i byłem w pierwszej po studiach pracy.
      Zakład przemysłowy w dużym polskim mieście, kilkaset pracowników,
      rentowna działalność. Dużo ludzi nie spodziewało sie tak wielkiego
      zwycięstwa Solidarności, a obrady okrągłego stołu nie zrobiły na
      nich większego znaczenia. tylko na nielicznych.
      • Gość: Bronio Re: 20 lat wolności - napiszmy razem historię 198 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 22:07
        obrady okrągłego stołu nie zrobiły na
        > nich większego znaczenia. tylko na nielicznych.

        Oczywiście WRAŻENIA nie znaczenia. Przepraszam
      • t.o.m.e.k Re: 20 lat wolności - trochę z innej strony 06.02.09, 23:35
        Ja mam trochę inną propozycję. Mianowicie - zamiast osobistych
        opowieści (kogo one zresztą obchodzą) proponowałbym się zastanowić
        nad rzeczą następującą. Otóż - wpadł mi niedawno świetny album
        pt. "Bony, dzwony, betony - Poznań w latach 70. XX wieku".
        Wydawnictwo sprzed paru lat, ale jakoś niezauważone - a szkoda, bo
        zawiera 350 zdjęć (z opisami) dokumentujących rzeczywistość naszego
        miasta w 'dekadzie sukcesu'. I po przejrzeniu - nawet pobieżnym -
        tej księgi nasunęła mi się refleksja, którą można by odnieść do
        obchodzonych obecnie rocznic odzyskania wolności. Jak to się stało,
        że w ciągu ostatnich 20 lat w Poznaniu tak naprawdę nie powstała od
        podstaw żadna inwestycja sfinansowana ze środków PUBLICZNYCH o
        charakterze kluczowym, mająca realny wpływ na całościowe
        funkcjonowanie miasta i jego obraz (chwała inwestorom prywatnym -
        ale tu akurat mowa o środkach publicznych, wypracowanych m.in. przez
        miasto i jego mieszkańców). Dobrze, przy odrobinie dobrej woli można
        wymienić tu trasę przez Most Rocha, poznański odcinek autostrady,
        nową Ławicę, ewentualnie ośrodek uniwersytecki na Morasku (tudzież
        nieśmiertelne targowisko na Bema ;) )- ale już nie Centralną
        Oczyszczalnię Ścieków, Maltę czy PST, których historia sięga właśnie
        epoki 'Bonów, dzwonów i betonów'. Jak to się stało, że stać nas
        zaledwie (jeśli w ogóle) na remonty i przebudowy istniejących już
        inwestycji i projektów z minionych epok? Pewnie - wiele (może
        większość) z nich budowana była w oparciu o księżycowy rachunek
        kosztów, ale... one wszystkie do dzisiaj stoją i służą. Otwieram
        wspomniany album i - można tu zacytować własciwie cały
        rozdział 'Budujemy drugą Polskę'. Kaponiera, trasa Hetmańska, hotele
        Novotel, Polonez, Poznań, obok niego skrzyżowanie dzisiejszej al.
        Niepodległości, Niezłomnych i Wierzbięcic, Niestachowska,
        wylotówki 'Katowicka', 'na Berlin' (podziurawiona jak ser
        szwajcarski - ALE JEST!) i 'Warszawska' (ta ostatnia z wiaduktem w
        Antoninku), poszerzone Małe Garbary i tramwaj na os. Lecha,
        akademiki przy Obornickiej, św. Rocha tudzież Eskulap, całościowa
        przebudowa Dw. Głównego, Arena, a nawet 'głupi' basen na os.
        Piastowskim... Rany boskie, ale tego się zebrało - a więc jak ten
        Poznań wyglądał jeszcze w latach 60-tych??? No i pytanie kluczowe -
        jak by wyglądał dzisiaj? Bo czy ktoś jest w stanie sobie wyobrazić
        Poznań bez Kaponiery i opartego o nią układu komunikacji? Bo bez
        tramwaju na Moście Rocha jakoś się żyło. I oczywiście nie
        pomniejszam znaczenia tego projektu - ale czy w skali całego miasta
        nie jest to ciut za mało? A może powinienem się cieszyć z tego co
        jest i siedzieć cicho?
        A może inne pytanie - czy te 20 lat pod względem inwestycyjnym, pod
        względem tworzenia nowoczesnej wizji Poznania nie zostały
        zmarnowane? Czy nie ugrzęźliśmy już na dobre w niekończących się
        debatach coraz to inicjowanych przez GW (których pokłosiem jest co
        prawda ów tramwaj przez Most Rocha - ale niewiele ponad to) i czy te
        debaty kiedykolwiek przyniosą jakiś wymierny rezultat? To, co w
        Poznaniu jest 'niezrobione', leży odłogiem tak naprawdę od 20 i
        więcej lat. Wylot na Oborniki, przez który przedarcie się przypomina
        czasem drogę krzyżową ze stacjami na kolejnych światłach. Wolne
        Tory, które chyba już na zawsze pozostaną 'wolne'. Beznadziejny
        dworzec PKS nie wymaga komentarza. Trasa kolejowa na Wągrowiec,
        która stanem technicznym chyba pamięta czasy cesarskie. Zalany 'od
        zawsze' tunel koło pętli na osiedlu Lecha (ale gdzie za to parę lat
        temu odkryto stanowisko rzadkiej ropuchy - chichot historii
        oczywisty aż nadto). Zakorkowana na śmierć Bukowska - co z tego, że
        będzie miała dwa pasy od skrzyzowania z Polską, skoro dotarcie z
        Kaponiery do tego skrzyżowania i tak zajmuje w ekstremalnych
        przypadkach 45 minut? Mają być pociągnięte dalej w tym roku. Daj
        Boże... Za Gierka wyburzono połowę ul. 27 Grudnia - ale czy naprawdę
        przez następne 32 lata nie dało się tam zrobić DOKŁADNIE NIC???
        Podobnie ze wspomnianymi wcześniej Małymi Garbarami, przez które
        przebiega tramwaj (kto dziś pamięta, że do 1977 roku tramwaj tłukł
        się 'starymi' Garbarami?) - ale plac przy Synagodze i ul. Stawnej do
        dziś woła o pomstę do nieba. Ale może i dobrze - bo jak nie daj Bóg
        gdzieś w roku 1990 stanęłaby tam buda a la 'Pasaż MM' czy coś
        gorszego...
        Strasznie dużo tu pytań - ale pokłosiem (chyba najważniejszym) tego
        pamiętnego roku 1989 jest to, że możemy je zadawać i nawet czasami
        mamy komu. Problem w tym, że tak jak dawniej, odpowiedzi nie
        dostajemy albo dostajemy kolejne porcje ogólników, które dobrze
        jeśli coś czasami obiecują, ale najczęściej nic nie mówią. Ale komu
        można zadać to pytanie - czy pod względem inwestycyjnym i , nazwijmy
        to, 'urbanistycznym' ostatnie 20 lat nie zostało po
        prostu 'przechlapane'? A może nie dało się nic więcej zrobić? A może
        jednak by się dało? I ile? Czy odpowiedzialni są tu li tylko panowie
        Kaczmarek i Grobelny?
        OK - jestem pewnie niesprawiedliwy w swoich wywodach i pytaniach, bo
        przecież właśnie minęło 20 lat i powinienem się przyzwyczaić, że
        coraz więcej obiektów i inwestycji uzyteczności publicznej powstaje
        ze środków prywatnych. I bardzo się z tego cieszę, choć cieszyłbym
        się jeszcze bardziej gdyby między tymi dwoma dekadami, 69-89 i 89-09
        nie było aż tak ogromnej dysproporcji. Od 5 lat jesteśmy członkiem
        Unii Europejskiej. Czy ta szansa jest należycie wykorzystywana? Bo
        może nasze miasto rozwija się w cyklu 20-letnim i dopiero następna
        dwudziestolatka gruntownie i całościowo przeobrazi nasze miasto?

        Na koniec chciałbym dodać, że do dekady Gierka ani trochę mi nie
        tęskno - były tam oczywiście plusy, które na szczęscie 'nie
        przesłoniły mi minusów'. I cieszę się, że druga połówka mojego
        dotychczasowego żywota przebiega w warunkach jako takiej
        normalności. Wiadomo, że do końca 'normalnie' to nie będzie nigdy (a
        to Polska właśnie ;) ) - ale wrażenie, że jednak parę dużych rzeczy
        w ciągu ostatnich 20 lat nam jednak umknęło, jest coraz bardziej
        dokuczliwe, zwłaszcza gdy ogląda się takie albumy jak ten
        o 'Dzwonach, bonach i betonach'.
        • Gość: 007 Re: 20 lat wolności - trochę z innej strony IP: *.icpnet.pl 07.02.09, 17:49
          >Jak to się stało,
          > że w ciągu ostatnich 20 lat w Poznaniu tak naprawdę nie powstała
          od
          > podstaw żadna inwestycja sfinansowana ze środków PUBLICZNYCH o
          > charakterze kluczowym, mająca realny wpływ na całościowe
          > funkcjonowanie miasta i jego obraz.<

          gdy gotuje się wodę w czajniku, a czajnik ma mały otwór wylewu,
          powstajace ciśnienie produkuje znaczna ilość pary... Zdejmując
          pokrywkę, pary nie ma... Ale może być i tak, że cała para pójdzie w
          gwizdek...

          Kocioł PRL-u był zamknięty. Trudności z uzyskaniem paszportu
          uniemożliwiały masowe wyjazdy. Ćiśnienie rosło... Strach jaki
          zapanował po wydarzeniach 1970 roku na wybrzeżu, spowodował
          zwiększenie wolności dyskusji wewnątrz PZPR. Nie na długo i nie
          całkowicie. Gierek jawił się jako zachodnioeuropejski komunista.
          W końcu przyjechał ukształtowany na tamtym terenie. Walka frakcyjna
          wewnątrz Biura Politycznego i Komitetu Centralnego o schede po
          Gomułce, doprowadziła do połaczenia sił >szwagrów śląskich< Gierka
          i byłego I sekretarza KW PZPR w Poznaniu Jana Szydlaka. I dzięki
          temu nastąpiło wyrywanie dotacji budżetowych dla Śląska i
          Wielkopolski...

          Chcąc w oczach opinii światowej, a zwłaszcza banków, wyglądać na
          >demokrację socjalistyczną<, budowano oddolne poparcia dla ekipy.
          Już wtedy pracownicy naukowi wspierali swą wiedzą socjotechniczną
          władze, w zamian za przywileje i dostęp do reglamentowanej puli
          dóbr. Ich opracowania krążyły wewnątrz PZPR z nadrukiem >do użytku
          wewnętrznego.<

          W każdym zakładzie, w każdej instytucji, oprócz typowych działów
          związanych z zarządzaniem, była komórka PZPR i SB. Z tych
          najniższych poziomów, dwoma kanałami szły informacje dotyczące
          nastrojów ludności. Nie tylko. To była także droga wiedzy naukowej i
          gospodarczej. Jak okazało sie, że inżynierowie w stoczni w Ustce,
          wymyślili łódż ratunkową z tworzywa sztucznego umożliwiającą
          opuszczenie terenu płonącego morza przy pożarze ropy ze statku,
          prototym natychmiast został zabrany do produkcji w ZSRR. W końcu
          Ambasada ZSRR liczyła 3000 osób dublujących wszystkie gremia
          kierownicze Polskiego Rządu.

          W tej sytuacji, gdy jedynym ratunkiem był eksport do strefy
          dolarowej, od składu Komitetów Zakładowych PZPR i postawy tych ludzi
          wiele zależało. Siła nacisków tak zwanych >poziomek< czyli poziomej
          współpracy w ramach Zjednoczeń branżowych, miała wielokrotnie
          znaczenie zasadnicze. Nie oznacza to, że nie było wśród nich
          karierowiczów czy zwyczajnych durni, ale z >dobrym< życiorysem.
          Potrafili >zdobyć< inwestycję, tak jak to było z Korundem, gdzie po
          wybudowaniu zakładów papierów ścienych, okazało się, że na miejscu
          nie ma zł¨ż odpowiedniego piasku i trzeba było utworzyć most
          samochodów ciężarowych... Ale wtedy nie wolno było używać słowa
          >rachunek ekonomiczny<. Za pojawienie sie takiego hasła w Poznaniu
          na >wieżach< z dekoracjami 1 majowymi o mało nie straciła posady
          Sekretarz Propagandy Dzielnicy Stare Miasto...

          Nic nigdy nie jest czarno białe... Gdy nie ma perspektyw na zmianę
          generaliów, pozostają małe kroki. Gdy widzi sie idiotyczne decyzje,
          marnotrawstwo sił i środków, cwaniactwo i prywatę, człowiek uczciwy
          usiłuje się temu przeciwstawić, chociażby w obszarze, na jaki ma
          wpływ. Nawet za cenę >współpracy< z władzą. I takich ludzi było
          wiele, we wszystkich zawodach. Ale są granice których się nie
          przeskoczy. Piszę są, ponieważ odnosi sie to także do doswiadczeń z
          tak zwanym >podziemiem< i władzą >solidarnościową<. Idiota jest
          idiotą bez względu na przynależność. Jego kompromitacja musi być na
          tyle spektakularna, by był nie do obrony przez uklad. Musi się
          zsikać na przyjęciu, dobierać do kobiet w pijanym widzie, by nie
          tracąc do końca uznania dla swej >męskości< przegrać kolejne wybory
          na eksponowane i opiniotwórcze stanowisko, tylko paroma głosami, bo
          kolesie czuwają...

          Jest tak jak jest, bo nie tworzy sie >ciśnienie<. Zdolni ludzie
          znajdują pracę w Europie, nie muszą tracić sił na użeranie się z
          ustosunkowanymi durniami czy ludźmi bez wyobraźni zajmującymi się
          planowaniem Miasta.

          Historia zna upadki wspólnot o wiele silniejszych, nie potrafiacych
          wytworzyć wizji przyszłościowej dla swych potomków, zwiazanej z
          miejscem własnej tradycji...

          • lili_marleen Re: 20 lat wolności - trochę z innej strony 07.02.09, 20:02
            Gość portalu: 007 napisał(a):
            "...Nic nigdy nie jest czarno białe... Gdy nie ma perspektyw na
            zmianę generaliów, pozostają małe kroki. Gdy widzi sie idiotyczne
            decyzje, marnotrawstwo sił i środków, cwaniactwo i prywatę, człowiek
            uczciwy > usiłuje się temu przeciwstawić, chociażby w obszarze, na
            jaki ma wpływ. Nawet za cenę >współpracy< z władzą. I takich ludzi
            było wiele, we wszystkich zawodach. Ale są granice których się nie
            przeskoczy. Piszę są, ponieważ odnosi sie to także do doswiadczeń z
            tak zwanym >podziemiem< i władzą >solidarnościową<. Idiota jest
            idiotą bez względu na przynależność..."

            To bardzo ważne co napisałeś. Dziś gdy obchodzimy tyle rocznic
            wyrwywania się z okowów komunizmu, z perspektywy 20 lat łatwo o
            pochopne oceny a zwłaszcza łatwo jest pięnować tych
            rzekomych "kolaborantów".
            Największe mózgi, wszyscy futurolodzy, cała pula utytułowanych
            amerykańskich sowietologów nie była w stanie przewidzieć że komunizm
            tak szybko upadnie. Jedyny Amalrik w latach siedemdziesiątych pytał
            w swojej niewielkiej publikacji samizdatowej "Czy Związek Radziecki
            przetrwa do roku 1984?" i było to raczej pytanie czysto przewrotne i
            bardzo retoryczne.

            Tak jak napisałeś - wielu ludzi uczciwych, z patriotycznych pubudek
            nie chcąc patrzeć biernie na to co się dzieje poszło na współpracę z
            władzą. Zwłaszcza za czasów Gierka gdzie opozycja w zasadzie nie
            istniała lub dopiero raczkowała nie było innej formy działania jak w
            oficjalnych strukturach. Dopiero lata 80-te z cezurą sierpniowych
            wydarzeń dały oparcie i możliwość niezależnego od władz działania
            dla dobra tego kraju.

            Dziś odzywają się tacy "spóźnieni partyzanci" którzy najlepszym z
            tych których mamy lub mieliśmy wypomną czerwoną legitymację lub
            udział w pochodzie pierwszomajowym przed trybuną z Szydlakiem.

            Jak się żyło w tamtych czasach świadomie a dziś się jest takim
            mądrym to trzeba było rzucać w tę trybunę koktailami Mołotowa, a jak
            się jeszcze nie było na świecie to może lepiej się zamknąć i
            błogosławić czas swych późnych narodzin.
        • Gość: 007 Re: 20 lat wolności - trochę z innej strony IP: *.icpnet.pl 09.02.09, 02:42
          >Jak to się stało, że w ciągu ostatnich 20 lat w Poznaniu tak
          naprawdę nie powstała od podstaw żadna inwestycja sfinansowana ze
          środków PUBLICZNYCH o charakterze kluczowym, mająca realny wpływ na
          całościowe
          funkcjonowanie miasta i jego obraz<

          Może to jest próba odpowiedzi /cząstkowej/?

          >>Z Waldemarem Rekściem, członkiem zarządu gdańskiego oddziału
          Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

          Planowana odbudowa Zamku Królewskiego w Poznaniu według projektu
          architekta Witolda Milewskiego ma ruszyć wiosną 2009 roku. Czy
          termin ten jest nadal aktualny?

          - Niestety, jest to raczej mało realne i przyczyną kolejnego
          opóźnienia nie są bynajmniej jakieś naturalne trudności. Co gorsze,
          w dobie narastającego kryzysu można się obawiać, że dalsze
          opóźnianie rozpoczęcia prac spowoduje, że sprawa zostanie odłożona
          ad calendar, czyli na tak zwane święte nigdy, co byłoby
          niepowetowaną stratą dla Poznania i dla Polski.

          Komu zależy na tym, by rozpoczęcie prac nad restytucją zamku
          przeciągało się w nieskończoność?

          - Przykro mi to mówić, gdyż nie lubię nikogo personalnie atakować,
          ale w tej tak ważnej dla Polski sprawie trzeba powiedzieć
          jednoznacznie, że hamulcowym jest prof. Wojciech Suchocki, dyrektor
          Muzeum Narodowego w Poznaniu, który od początku był nieprzychylnie
          nastawiony do idei odbudowy Zamku Królewskiego...<<

          www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20090207&id=kl11.txt
          • t.o.m.e.k Re: 20 lat wolności - trochę z innej strony 09.02.09, 10:49
            Gość portalu: 007 napisał(a):

            > - Przykro mi to mówić, gdyż nie lubię nikogo personalnie atakować,
            > ale w tej tak ważnej dla Polski sprawie trzeba powiedzieć
            > jednoznacznie, że hamulcowym jest prof. Wojciech Suchocki,
            > dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu, który od początku był
            > nieprzychylnie nastawiony do idei odbudowy Zamku Królewskiego...<<

            I całe szczęście. Oby to nastawienie do tego poronionego projektu
            trwało jak najdłużej. Mówimy tu chyba o zupełnie innych sprawach -
            budowa zamku nie jest przedsięwzięciem kluczowym, nie sądzę by miał
            on kiedyś wpływ na funkcjonowanie Poznania jako całości, nie wierzę,
            by dzięki niemu narodziła się w naszym mieście jakaś 'nowa jakość',
            by rozwiązał on jakikolwiek dotyczący nas problem. Dopiero co z
            budynku Wagi Miejskiej wyprowadził się nakazem administracyjnym pan
            Babczyszyn, który - najwyraźniej - nie potrafił jej w sensowny
            sposób zagospodarować. Pytanie więc - skąd wiadomo, czy zamek nie
            podzieli tego samego losu? Czy nie będzie przypadkiem tak, że kilku
            panów, zaspokoiwszy swoje ambicje, nie doprowadzi do wybudowania
            tego nieszczęsnego zamku, który potem będzie stał i 'straszył', bo
            nie będzie chętnych (czy też odpowiednio zasobnych), by go sensownie
            zagospodarować. Gdyby ten projekt miał odpowiedni potencjał
            komercyjny, z pewnością znalazłby się jakiś prywatny inwestor, który
            zaangażowałby w niego swoje siły i środki. Na razie zamiast tego
            trwa nieustanna (oczywiście) dyskusja i ciułanie pieniążków (które
            ciekaw jestem gdzie w tej chwili spoczywają i czy aby na pewno
            zabezpieczono ich los w dobie kryzysu finansowego...). Dajmy sobie
            spokój z 'Zamkiem-którego-nikt-nie-widział' - uporządkujmy może jego
            otoczenie, zwłaszcza od strony placu Wielkopolskiego, co też chyba
            jest tematem przerastającym swym ogromem siły i wyobraźnię włodarzy
            naszego miasta...
    • adam81w Polacy Wielkopolanie patrioci wzmocnijmy swoją pra 07.02.09, 22:10
      cę polonizacyjną co poniektórych środowisk antypolskich i separatystycznych na
      Śląsku. Wiadomo, że te ich idee zdychają śmiercią naturalną. Należy jednak
      dmuchać na zimne i doglądać naszego interesu. Czy mogę liczyć na patriotów z
      Poznania?
      • lili_marleen Re: Polacy Wielkopolanie patrioci wzmocnijmy swoj 07.02.09, 22:27
        adam81w napisał:
        "...Czy mogę liczyć na patriotów z Poznania?"

        Keine Chance
      • Gość: 007 Re: Polacy Wielkopolanie patrioci wzmocnijmy swoj IP: *.icpnet.pl 08.02.09, 05:07
        bycie człowiekiem XXI wieku nie polega na budowaniu granic
        terytorialnych wspólnoty dzielnicy, miasta, regionu czy kraju.
        Świat jest naczyniem połączonym.

        Wszystko co dobre, wartościowe, oparte o tradycje moralnego ładu,
        sprawiedliwości wynikającej z przestrzegania prawa, także
        naturalnego oraz okazujące miłosierdzie, a jest cechą zakorzenioną
        w lokalnych, regionalnych czy narodowych tradycjach, jest godne
        wsparcia.

        Wspólnoty kształtowały się w stałym przenikaniu doświadczeń. Jak
        świadczą odkrycia, nawet w czasach starożytnych zabór cudzej
        własności, unicestwienie słabszych, nie zawsze było realizowane
        z całą bezwzględnością i do końca.

        Prorok Ezechiel w niewoli babilońskiej nie tyle występował przeciwko
        tym, którzy Go uprowadzili, ile przeciwko własnym współbraciom,
        którzy dobrze żyjąc i bogacąc się, zapomnieli nie tylko własnego
        języka, ale także zaczęli czcić bóstwa...

        Historia Śląska po 1945 roku, jest mało znana. Przebywając na
        delegacji służbowej w roku 1972 w Berlinie, miałem przewodniczkę
        i tłumaczkę, pochodzącą ze Śląska. Od niej dowiedziałem się o losach
        Ślązaków. Po wyzwoleniu przez Rosjan, ogłoszono przymusowe
        stawiennictwo mężczyzn do prac porządkowych. I jednego dnia ta
        dziewczyna straciła całą męską część rodziny. Zostali wywiezieni do
        ZSRR... Po 1956 r. ona z męźem Polakiem, z matką i ciotkami,
        wyemigrowała do swojej dalszej rodziny w NRD...

    • Gość: 007 ale za to będzie GRUBE jelito... IP: *.icpnet.pl 09.02.09, 13:14
      www.bryla.pl/bryla/5,85299,3958056.html?i=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=248&w=59759236&a=59766697
      z pięknymi widokami na las ... anten. I jaka ekonomia kawiarni na 48
      krzeseł!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja