Nowa Stara Gazownia - jak wam się podoba?

12.02.09, 21:40
projekt zmiany nazwy starej gazowni na nowa gazownie przypomina egzorcyzmy
odprawiane nad nazwami ulic. dziś żadna ulica nie może czuć się bezpieczna.
nazwy janów pawłów i innych baraniaków krążą nad nimi niczym widmo, a dziura w
chodniku jak była tak zostaje. czy tym razem magia zmiany imienia zadziała????
wątpię!!!!
    • pandemonium_5 Nowa Stara Gazownia - jak wam się podoba? 12.02.09, 23:01
      To tyle jeśli chodzi o plany.....
      Teraz konkrety, wierze, że jest szansa, że Gazownia zostanie odrestaurowana ponieważ dla takiego obiektu innej opcji nie ma w cywilizowanym kraju, jestem w stanie uwierzyć, że zostanie zaanektowana w sposób zbliżony do pomysłu Stowarzyszenia. Nie wierzę natomiast w sprawne funkcjonowanie tej instytucji , tym bardziej bez wsparcia ze strony władz miejskich. Taki plan jest nie realny i jeśli ktoś myśli inaczej to znaczy, że pomyłką jest, że pracuje przy koncepcji na zagospodarowanie tego obiektu. Mamy w Poznaniu kilka instytucji, których statut jest zbliżony do tego co ma się dziać w gazowni ( np. C.K.Zamek), dlaczego więc teraz nie można realizować czegoś co się planuje zrobić za 10 lat? Odpowiedź jest prosta i leży w mentalności ludzi, którzy dowodzą takimi instytucjami, którzy za nie swoje pieniądze wolą realizować co najwyżej własne pomysły nie koniecznie rentowne. Przykład, dyrektor Estrady lubi jazz, więc bez względu na koszty mamy jazz, jeden z dyrektorów CK.Zamek lubi etno więc za ciężkie pieniądze robi sobie festiwal. W dobrym guście nie ma nic złego, gorzej jak któryś z panów dyrektorów lubił by np. disco polo, a i tacy mogą w końcu zasiąść na stołkach. Problem tkwi w tym, że sztucznie opiewany EthnoPort Poznan to była klapa finansowa, festiwal wart ponad 700000 złotych odwiedziło około tysiąca, dwóch tysięcy osób, którzy kupili bilety w śmiesznej cenie. Miasto chwali się tą imprezą ale taka frekwencja to najniższy, wręcz niedopuszczalny pułap dla festiwali odbywających się w małych miejscowościach. Umyślnie podaję przykład tego festiwalu by uzmysłowić ludziom, jaki mamy system realizacji podobnych przedsięwzięć.
      Piszę to również, nie bez pewnej goryczy, ponieważ niektórzy z państwa nie zdają sobie sprawy jakie projekty potrafią tacy dyrektorzy zarżnąć by w spokoju realizować swoje ciekawe pomysły.
      Wróćmy do gazowni, sala widowiskowa na 2000 osób, mało, niektóre imprezy znów zostaną bez dachu nad głową. Występ Toma Waitsa jak najbardziej pod warunkiem, że dożyje i znajdą się bogaci sponsorzy, przy jego obecnym honorarium i maksymalnej liczbie 2500 widzów, koszt biletu wyniesie 1200 pln.
      Dalej, artyści....Inicjatorzy zamierzają sprowadzać artystów z zewnątrz, także tych najbardziej znanych.....a może najpierw zadbajcie o byt artystów lokalnych? Ich egzystencja tutaj będzie stanowić realny dowód na to, czy Poznań jest otwarty na sztukę.
      Reszta pomysłów wygląda normalnie, żadnych rewelacji i nowatorstwa, jak sami inicjatorzy stwierdzili, wszystko zaczerpnięte z podobnych centrów sztuki w innych częściach europy. Co nie znaczy, że przy realizacji choćby połowy założeń i tak powinniśmy być zadowoleni.
      Wracają do moich obaw, widzę je w ludziach i mentalności poznaniaków, mam też jako takie rozeznanie wśród nazwisk pojawiających się przy wstępnej realizacji projektu oraz innych animatorów kultury, których widzę oczyma swojej wyobraźni jak brylują na korytarzach nowo powstałej instytucji. Przy czym zaznaczam, że moja znajomość wykracza poza kojarzenie tylko nazwisk, wiem jedno, zanim dojdzie do realizacji projektu pożrą się wszyscy ponieważ gazownia to wbrew pozorom bardzo intratne miejsce zarówno prestiżowo jak i finansowo. Stanie się, tu brzydko nazwę ,,korytem” dla kolejnych świetnych animatorów kultury, dyrektorów, managerów, prawników, którzy tylko czekają aż będzie można coś zarobić nawet kosztem zaprzepaszczenia takiego obiektu. Wystarczy zwrócić uwagę na sprawę pani Wycichowskiej, która z jednej strony jest ofiarą anty artystycznej strategii poznania, a z drugiej nie bacząc na potrzeby innych już wariuje by przekazano jej kawałek tortu w postaci części budynków gazowni. Dyrektor teatru tańca nie będzie wyjątkiem, pojawią się kolejni niespełnieni którzy będą zwalczać się wzajemnie z zawodowymi dyrektorami.
      A zresztą, proszę mi pokazać jednego poznańskiego animatora kultury, za którym nie ciągnie się żaden smród, wtedy będzie można mówić o nowej jakości bo na razie to wygląda na odgrzewanie tych samych kotletów tyle, że na nowej patelni.
      Życzę nowemu miejscu wszystkiego najlepszego, a moje zrzędzenie niech będzie zaledwie przestrogą do powielania schematów, które to miasto zarżnęły pod względem kulturalnym.
      Pozdrawiam.
    • Gość: maki mak co do pani Wycichowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.09, 08:10
      ja rozumiem, że teatr tańca to zasłużona instytucja, ale jeśli ona chce zajmować
      miejsce w gazowni tylko po to bo robić tam próby a jak sama zaznaczyła występują
      i tak poza poznaniem wiec sali nie potrzebują, to moim zdaniem szkoda miejsca w
      takim miejscu na coś takiego. niech właśnie tam miejsce znajdą ci, którzy dadzą
      coś nowego Poznaniowi, a nie administracja kolejnych instytucji.
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: co do pani Wycichowskiej IP: *.icpnet.pl 15.03.09, 20:51
        próby odbywają się w dni powszednie w godzinach roboczych, widzowie przychodzą
        wieczorami i głównie w weekendy. A wstyd by jeden z teatrów, który uczynił z
        Poznania miasto teatrów, nie miał swojego kąta by móc na stałe zostawić
        kostiumy, czy kosmetyki. Nie potrzebują 200 m2 na biura, a 50 m2 własnej szatni,
        która służyłaby innym goszczącym teatrom podczas występów.
    • pandemonium_5 Nowa Stara Gazownia - jak wam się podoba? 13.02.09, 13:23
      Nowa gazownia ma być bezlitosną strukturą....nikt tam nie może czuć się bezpieczny.....musi walczyć o swoje miejsce w gazowni.....z całym szacunkiem, ale co za banialuki, bo niby kto ma decydować co jest w sztuce najlepsze skoro zdania na ten temat są podzielone nawet wśród samych krytyków. Polityka takiej bezlitosnej instytucji kojarzy mi się jednoznacznie z tymi które już są, gdzie dobór artystów, wykonawców zależy często od widzimisię i gustu decydentów. Czy z gazownią nie będzie tak samo, pan Marek Wasilewski jest średnio kojarzoną postacią w świecie video artu, czy w związku z tym będziemy musieli oglądać godzinami, często bardzo eksperymentalne przydługie realizacje filmowe?
      A co z promocją młodych talentów, zdaje się najistotniejszym punktem ożywienia kultury i sztuki w tym mieście? To przecież młodzi ludzie są najbardziej komunikatywną grupą społeczną, która stanowi istotny element promocji dla zjawisk kulturowych. Obym się mylił, ale wieszczę przyszłość Gazowni funkcjonującej w stylu Starego Browaru, gdzie mecenat Pani Kulczyk jest zależny od jej gustu, z tą różnicą, że jest to jej prywatne przedsięwzięcie i nikomu nic do tego.
      Zanim zacznie się ferować kolejne pogróżki dla niewidzialnego wroga sztuki może najpierw opracować strukturę zarządzania, która faktycznie wykluczy nepotyzm, poplecznictwo i zadba o wysoki poziom życia kulturalnego w tym obiekcie.
      Jeszcze jedno.
      Proponuję pomyśleć o dziedzińcu obiektu i nie sadzić tam uczesanej trawki, zrobić go funkcjonalnym, żywym, zaopatrzonym w ławki i siedziska, których nie zdemontuje się z uwagi na dobro okolicznych restauratorów jak to miało miejsce na rynku.

      • Gość: 007 a jakiś mały kosztorysik działalności >gazowni<? IP: *.icpnet.pl 13.02.09, 18:49
Pełna wersja