Bluzgi chronione prawem autorskim

14.02.09, 19:24
Dzisiaj dowiedziałem się dwóch nowych dla rzeczy:
1. Internet można ocenzurować i wycofać niepożądane treści i to nie tylko w
Chinach!
2. Bluzgi, czyli ordynarny stek wszystkich znanych polskich przekleństw można
chronić prawem autorskim
Tę wiedzę zawdzięczam TVN która przeczesywała dzisiaj wszystkie strony i blogi
szukając osadzonego na nich klipu pokazującego szalejącego Kamila Durczoka,
wzburzonego plamą farby na jego stole. W rzucaniu k..mi zupełnie nie
przeszkadzała mu wizażystka, przygotowująca go do wejścia na plan.
Do właścicieli stron, na których wisiał ten klip natychmiast wysyłano maila z
ostrzeżeniem, że naruszają w ten sposób prawa autorskie stacji i Durczoka.
I właściciele stron pokornie usuwali plik- ja zdążyłem jeszcze go obejrzeć na
portalu GW ale gdy zawołałem żonę- po minucie już go nie było.
A z naszego forum natychmiast są usuwane posty, gdy tylko pojawi się jakieś
słówko- zupełnie niewinne na tle wiązki Durczoka :-)) Teraz będziemy powoływać
się na prawo autorskie.
    • kiks4 Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 14.02.09, 19:27
      okazuje się, że klip uchował się na jakiejś tureckiej stronie- zapewne Turcy nie
      rozumieją co TVN do nich napisał i na razie nie usuwają.
      • kiks4 Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 14.02.09, 19:28
        video.azbuz.com/video-izle/Durczok-klnie-na-antenie---TVN/41000000001052697#set:0
      • Gość: Kamil-pasza Re: Turcy nie rozumieją IP: *.icpnet.pl 14.02.09, 19:35

        ...i pewnie siedzą teraz przed monitorami jak na tureckim
        kazaniu ;)
      • stypendysta Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 08:54
        Pierdoły piszesz:

        www.tvnfakty.pl/?p=128
        • tutuna Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 13:51
          Ładne. Jak tvn się zorientował, ze z internautami nie wygra, to zmienił taktykę
          - nieźle. oj musiał tam być wczoraj gorący "piarowy" dzień, oj musiał...
    • l.george.l Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 14.02.09, 19:40
      Ad. 1. Nie można. Tych czasów warto było dożyć.
      Ad. 2. Przykre jest to, że telewidzowie tolerują chamaLisa, chamaDurczoka.
    • m-dyskretna Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 14.02.09, 20:12
      Miałam okazję obejrzenia popisów Durczoka. Wniosek dotyczący kultury tego Pana
      jest oczywisty. W zasadzie jego stwierdzenie, że wystawienie Go w plebiscycie
      (nie pamiętam jakim) w jednej kategorii z Kasią Cichopek jest obraźliwe bo są z
      innej ligi, nabiera ineego znaczenia :))

      • tutuna Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 14.02.09, 20:31
        Też mi się od razu przypomniała ta sytuacja. No cóż... Bufon z faceta wyszedł i
        tyle.
        A tvn tym zachowaniem sam sobie kopnął piłkę do własnej bramki - ochrona praw
        autorskich? Wolne żarty...
    • renepoznan Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 14.02.09, 22:42
      Bluzgi Durczoka świadczą o człowieku. Po prostu pokazał z chama pana.
      Ale ta cenzura i pokorne poddawanie się dyktatowi przez portale jest
      przerażające. Potwierdza się to co już wcześniej można zauważyć. Nasza
      demokracja jest tylko fasadowa. I to z błogosławieństwem większości. Kurski miał
      rację. Ciemny lud wszystko kupi.
      • kiks4 Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 07:54
        renepoznan napisał:
        Ale ta cenzura i pokorne poddawanie się dyktatowi przez portale jest
        > przerażające.
        ---
        A jak to wygląda z punktu widzenia Ustawy z dnia 4 lutego 1994 o ochronie praw
        autorskich ( z późniejszymi zmianami)? Bo na Ustawę powoływała się TVN żądając
        usunięcia pliku z Durczokiem a pozwani grzecznie to uczynili- z wyjątkiem Turka.
        To mnie tez zdumiało- że wiązanka bluzg może być przez prawo chroniona. Czy
        jeśli mnie na ulicy jakiś pijak zbluzga słownie- to muszę grzecznie wysłuchać bo
        to utwór chroniony? A może powinienem jeszcze zapłacić tantiemy za publiczne
        odtworzenie?
        • renepoznan Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 21:29
          kiks4 napisał:
          >A jak to wygląda z punktu widzenia Ustawy z dnia 4 lutego 1994 o ochronie praw
          >autorskich ( z późniejszymi zmianami)?

          Chronione prawem autorskim są takie dobra intelektualne, które spełniają cechę
          utworu w rozumieniu art. 1 ust. 1 Prawa Autorskiego, tj. mają twórczy charakter
          o indywidualnym charakterze i zostaną w jakikolwiek sposób ustalone (ujawnione
          światu). To, czy dane treści są bluzgami, są obrzydliwe, ohydne itd. nie ma
          żadnego znaczenia. Bluzgi spełniając cechy utworu w rozumieniu ustawy są
          chronione prawem autorskim.

          Nie specjalizuje się w prawie autorskim, ale zastanawiam się czy ten filmik
          spełnia cechy utworu, ujęcie kamery, nagrywanie dźwięku itd. są raczej
          mechaniczne (brak elementu twórczości). Uważam, że można mieć wątpliwości co do
          tego, czy TVN dysponuje utworem audiowizualnym w rozumieniu Pr.Aut. I w związku
          z tym, czy może domagać się zaprzestania rozpowszechniania tego filmiku przez
          internautów.

          Ale sam fakt, że może kogoś pozwać i narazić na kosztowny proces podczas którego
          istnienie bądź nieistnienie cech utworu w rozumieniu Pr.Aut. we wspomnianym
          filmie będzie przedmiotem dociekań sądu, już sam w sobie jest silnym straszakiem.
          • kiks4 Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 22:57
            renepoznan napisał:
            istnienie bądź nieistnienie cech utworu w rozumieniu Pr.Aut. we wspomnianym
            filmie będzie przedmiotem dociekań sądu, już sam w sobie jest silnym straszakiem.
            ---
            I straszak zadziałał, choć na krótko. Wczoraj w ekspresowym tempie znikał ten
            plik z portali. Potem, po konsultacjach z prawnikami- wracał.
            • lili_marleen Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 16.02.09, 00:14
              kiks4 napisał:
              " I straszak zadziałał, choć na krótko. Wczoraj w ekspresowym tempie
              znikał ten plik z portali. Potem, po konsultacjach z prawnikami-
              wracał."

              A co z wizerunkiem upowszechnionym bez zgody tego do kogo ten
              wizerunek należy? Czy gdy ktoś nagra mnie w toalecie i to wrzuci na
              youtube to po konsultacjach z prawnikami też dojdę do wniosku że w
              zasadzie nic nie mogę na to poradzić?
              • mankut400 Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 16.02.09, 12:16
                lili_marleen napisała:

                > A co z wizerunkiem upowszechnionym bez zgody tego do kogo ten
                > wizerunek należy? Czy gdy ktoś nagra mnie w toalecie i to wrzuci
                na
                > youtube to po konsultacjach z prawnikami też dojdę do wniosku że w
                > zasadzie nic nie mogę na to poradzić?

                Lili, a o rozróżnieniu osoba publiczna/osoba prywatna pamiętasz?
                No i chyba nie porównujesz studia w TVN z kiblem?
          • mankut400 Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 16.02.09, 12:14
            renepoznan napisał:

            > Nie specjalizuje się w prawie autorskim, ale zastanawiam się czy
            ten filmik
            > spełnia cechy utworu, ujęcie kamery, nagrywanie dźwięku itd. są
            raczej
            > mechaniczne (brak elementu twórczości). Uważam, że można mieć
            wątpliwości co do
            > tego, czy TVN dysponuje utworem audiowizualnym w rozumieniu
            Pr.Aut. I w związku
            > z tym, czy może domagać się zaprzestania rozpowszechniania tego
            filmiku przez
            > internautów.

            Należałoby jeszcze pamiętać o prawie do cytowania - prawnie
            umiejscowionym w tekstach drukowanych, natomiast pochłoniętym
            przez "czarną dziurę" odnośnie "utworów" audio/video
    • Gość: Gall Anonim Re: Bluzgi chronione prawem autorskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 08:41
      Przyznam, że dla mnie sprawa ma dwie płaszczyzny>

      Durczok okazał się chamem, swoboda z jaką puszczał wiąchę (nawet sie nie zająknął) świadczy że to dla niego chleb powszedni. To że kobieta właśnie robi mu makijaz, a która mogła nie być zainteresowana "łaciną" Durczoka na tym ostatnim nie robi wrażenia. Wreszcie Durczok to taki pseudoesteta, przeszkadza mu to i owo, ale sam nie zrobi w sprawie nic. Co najwyżej zachowa się jak na filmiku.

      Co do TVN:
      - okazuje się że można mieć prawa autorskie do bluzgów? To jakaś nowość w skali światowej!
      - cenzura istniała nie tylko kiedyś, TVN zmobilizowało kilkudziesięciu pracowników aby ryło w Internecie w poszukiwaniu filmiku
      - obrońcami wolności słowa w Polsce są Turek i zapewne The Pirate Bay ze Szwecji (polskie media mainstreamowe jakoś niechętnie podjęły temat, aż dziwi prawda?). Notabene córka Feriduna Erola pracuje w TVN, więc pismo po turecku zapewne poszło do tuteckiego właściciela witryny, tyle że właściciel z kraju który 40 lat nie może dopchnąc się do Europy wykazał standardy wyższe niż w Polsce czy na YouTube.
      - w "Szkle kontaktowym" tego nie zobaczymy, więc świadczy to o podwójnych standardach w tej stacji. Wyobraźmy sobie że bluzga dajmy na to Kurski...
      - nie ulega dla mnie wątpliwości, że znaczna część głosów broniących Durczoka (a także bagatelizujące sprawę) w Internecie na forach to pracownicy TVNu. Dlaczego tak sądzę? Takie głosy nie pojawiają się na forach zamkniętych albo gdzie łatwo zidentyfikować uzytkownika (domena bądź numer IP, nick, etc.) za to masowo pojawiają się tam gdzie takich ograniczeń nie ma.
      • Gość: Gall Anonim Re: Bluzgi chronione prawem autorskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 08:51
        Tym którzy mieli kłopoty ze zobaczeniem filmiku. Tutaj jest link do niego, na witrynie tureckiej: video.azbuz.com/video-izle/Durczok-klnie-na-antenie---TVN/41000000001052697
        • Gość: Gall Anonim Re: Bluzgi chronione prawem autorskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 09:13
          W razie czego plik też jest tu (zarówno w formie filmiku jak i do zrzutu): drop.io/1p3gp40
      • lili_marleen Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 09:25
        Gość portalu: Gall Anonim napisał(a):
        "...Durczok okazał się chamem..."

        Chciałabym pójść pod prąd wobec chóru potępienia dla tego pana.

        Pracowałam kiedyś w dużej korporacji i puszczanie takich wiązanek na
        tzw off-ie to norma. Ciśnienie i stres związany z odpowiedzialnością
        za plan czy program jest tak duży, że trzeba to jakoś rozładować. Ja
        byłam jedyna z tzw kierownictwa która nie topiła "wku..enia" w dymie
        papierosowym, ale za to nie żałowałam sobie ostrych słów gdy ktoś
        zawalał mi plan, spóźniał się albo przez zaniedbanie narażał cały
        zespół na utratę premii. Miałam do wyboru - albo trafi mnie w końcu
        od tego napięcia apopleksja albo spuszczę sobie powietrze wyżywając
        się na winowajcy (-ajcach) słownie.

        Przypominam sobie wywiady z Religą czy Kutzem gdzie sami rzeczeni
        luminarze przyznawali się do bluzgów w czasie pracy i to właśnie
        podobnie jak bohater tego tematu wobec nieudolności, lenistwa i
        niedbalstwa współpracowników.

        Zresztą któż z nas jest w tej kwestii dziewiczo czysty? Wszyscy
        jeździmy samochodami - czy naprawdę nikt z Was nie rzucił wiąchą w
        kierowcę, który przez swoją brawurę albo gapiostwo stworzył
        niebezpieczną sytuację na drodze, z której tylko dzięki Waszej
        przytomności umysłu, ale okupionej ogromnym stresem, udało się Wam
        wyjść bez szwanku?

        Oprócz tego - ten filmik to zemsta "opier..." podwładnych tego pana,
        albo kogoś kto z nim rywalizuje ew. kogoś kto jego poprostu nie lubi
        i chce wysadzić go z siodłą. To oni ten materiał upublicznili na
        portalach.
        Podglądanie czyjejś pracy od kuchni bez jego zgody nie jest zbyt
        eleganckie - trochę to przypomina umieszcznie mini kamer w toalecie
        i potem udostępnianie nagrań postronnym. Nie dziwię się reakcji
        pracodawców pana Durczoka - oni są wobec niego lojalni. Chyba każdy
        chciałby mieć takich szefów?
        • Gość: Gall Anonim Re: Bluzgi chronione prawem autorskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 10:16
          Nie wiem czy dziewiczo czysty, ale mnie zdarza sie jedynie czasem powiedzic pojedyncze "cholera" i to w cztery oczy z osoba której to dotyczy. Puszczać wiąchy bluzgów nie, chocby z prostego względu że nie potrafiłbym. Pisanie o ciśnieniu uważam za śmieszne - mam znajomego który pracuje jako kontroler lotów i większość jego wypowiedzi musiałoby być długimi ciągami bluzgów. Zapewniam że tak nie jest. Po prostu argument to tak trafiony jak "biorę łapówki bo zarabiam mało" - i jedno i drugie ma luźny związek z rzeczywistością.
          • lili_marleen Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 11:14
            Gallu,
            sądząc z zaciętości z jaką tropisz w necie i wklejasz tutaj kolejne
            linki ze wstydliwym "toaletowym" nagraniem Durczoka mam wątpliwości
            co do Twojej bezinteresowności w tym względzie.

            Chociaż być może należysz do ludzi, którzy czerpią chorą - i
            własnie bezintersowną - satysfakcję z faktu, że się komuś osobiście
            nieznanemu, a więc komuś, który personalnie nie wyrządził Ci żadnej
            przykrosci, powinęła w końcu noga.

            Wydawcy FAKT-u, pisma, które tak jak "SE" zawdzięcza swój nakład
            takim "zainteresowaniom" części społeczeństwa nazwaliby to w
            swojej "Muttersprache" - Schadenfreude.
            • Gość: Gall Anonim Re: Bluzgi chronione prawem autorskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 23:03
              Jakbyś trochę prześledziłabyś moje wpisy na tym forum to doskonale wiedziałbyś, że nic mnie tak nie irytuje jak ukrywanie rzeczy pod korcem.
              Skądinąd kosztowało mnie to posadę naukową na UAM, gdy ujawniłem w GW pod nazwiskiem wyprawę Jurgi (wtedy rektorem) do Rzymu dwoma samolotami, podobno po to aby wręczyć medal JP2. Poleciało 157 osób, medal wręczało 8 (słownie: osiem!), bo reszta była pijana lub rozlazła się po mieście. Oczywiście wszystko na koszt UAM. Tak więc spuszczę zasłonę miłosierdzia na Twoje insynuacje pod adresem mojej osoby.
              • lili_marleen Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 16.02.09, 00:06
                Gość portalu: Gall Anonim napisał(a):

                "... więc spuszczę zasłonę miłosierdzia na Twoje insynuacje pod
                adresem mojej osoby."

                Dziekuję za chrzescijański gest :)

                Przepraszam jeśli Cię uraziłam - to forum dyskusyjne, wiec zawsze
                mozesz się odgryźć i na to liczyłam.

                Pozdrawiam i proszę - bez urazy :)
        • Gość: Piccolo_Jr Re: Bluzgi chronione prawem autorskim IP: *.icpnet.pl 15.02.09, 10:36
          Widzę że oprócz lili_marleen sami święci się tu wypowiadają...

          Ja tam nie widzę w zachowaniu Durczoka niczego dziwnego. Nieraz spotykałem sie osobiście z podobnym zachowaniem i niejednoktrotnie osobiście tez mnier tak ponosiło jak ktoś nawalał.
          Czasem po prostu jest tak że ciśnienie podczas pracy jest wielkie, czasem ma się też gorszy dzień. Życie...
        • renepoznan Lili - chodzi o kulturę osobistą. 15.02.09, 11:25
          lili_marleen napisała:

          > Chciałabym pójść pod prąd wobec chóru potępienia dla tego pana.
          >
          > Pracowałam kiedyś w dużej korporacji i puszczanie takich wiązanek na
          > tzw off-ie to norma.

          Zdaje się Lili, że nie zrozumiałaś problemu. Nikt się nie dziwi, że Durczokowi puściły nerwy i ostro potraktował swoich pracowników. Chodzi o formę w jakiej to zrobił.
          Człowiek dobrze wychowany takich słów nie używa a jeśli mu się wyrwą to nie w takim natężeniu.
          Zrozum. Rzucanie qrwami, je...aniami, pier ...., itp w chwili napięcia jest dowodem na to, że powstrzymywanie się od ich używania w normalnych stosunkach jest sztuczne. Jest rozumowo powstrzymywane. Natomiast w chwili stresu wychodzi na jaw prawdziwa "żywa" mowa delikwenta. Jeśli w chwili stresu używa takiego języka to na 100% można powiedzieć, że to język jaki wyniósł z domu czy swego środowiska. A chyba sama przyznasz, że to nie jest język ludzi dobrze wychowanych. To język menelstwa i lumpenproletariatu i prostactwa. I można się domyślać, że to środowisko jest naturalnym środowiskiem Durczoka.
          Studia, wpływ towarzystwa w jakim się obracasz dają kostium ale w chwili stresu kostium odrzucasz i pokazujesz jakim jesteś naprawdę. To pokazał Durczok.
          Nie fakt agresji jest problemem. Problemem jest forma tej agresji.

          Uświadom sobie, że jeśli go bronisz to bronisz chamstwa a nie człowieka odreagowującego stres. Zresztą - jakim odreagowaniem było takie bluzganie w obecności kobiety?
          • lili_marleen Re: Lili - chodzi o kulturę osobistą. 15.02.09, 13:32
            renepoznan napisał:
            "...Jeśli w chwili stresu używa takiego języka to na 100% można
            powiedzieć, że to język jaki wyniósł z domu czy swego środowiska. A
            chyba sama przyznasz, że to nie jest język ludzi dobrze wychowanych.
            To język menelstwa i lumpenproletariatu i prostactwa. I można się
            domyślać, że to środowisko jest naturalnym środowiskiem Durczoka..."

            Najpierw zacznę ironicznie :)
            Jest taki odcinek "17 - stu Mgnień Wiosny", poświęcony w całosci
            przemysleniom i obawom Stirlitz'a, że bedąca w zaawansowanej ciązy
            jego radiotelegrafistka w berlińskim szpitalu podczas porodu
            zdekonspiruje się albowiem sowieccy scenarzysci kazali swojemu
            superagentowi wierzyć iż kobiety rodzac krzyczą w jezyku ojczystym.
            Czyzbyś był również zwolennikiem tej teorii?

            A teraz już powaznie.
            Każde środowisko w tym środowiska zawodowe posługują się swoistym
            wewnętrznym językiem. Język wielkich korporacji jakim posługują się
            miedzy sobą ich pracownicy daleki jest od wyobrażeń przeciętnego
            obserwatora. Powiedzenie iż jesli wpadłeś miedzy wrony... itd
            doskonale pasuje do sytuacji jaką się zajmujemy. Powszechne np. jest
            z marszu przechodzenie na ty niezaleznie od róznicy wieku czy nawet
            podległości, ale też powszechne jest używanie zwrotów dalekich od
            języka jakim w naszym wyobrażeniu powinny posługiwać się damy i
            gentlemani. Nie oznacza to jednak jakiegoś knajackiego pochodzenia
            czy też kompletnego braku wychowania tym bardziej ze wulgaryzmów
            tych nie żałują sobie tak panowie jak i panie. Równouprawnienie tu
            akurat jest pełne.
            Człowieka, który na zewnątrz musi być ucielesnieniem savoir vivre'u,
            a poza wizją pozwala sobie na odstępstwa od etykiety powinno się
            traktować jak kogos kto po wypiciu przesłodzonej herbaty rozglada
            się za czymś pikantnym by zrównoważyć zalegajacą w nim słodycz.Jeśli
            do tego dochodzi stres i tzw zły dzień to mamy efekt jaki
            widzielismy na tym małoapetycznym złosliwie upublicznionym filmiku.

            • renepoznan Re: Lili - chodzi o kulturę osobistą. 15.02.09, 14:25
              lili_marleen napisała:
              > Powiedzenie iż jesli wpadłeś miedzy wrony... itd
              > doskonale pasuje do sytuacji jaką się zajmujemy.

              "Lili,
              sądząc z zaciętości z jaką bronisz Durczoka mam wątpliwości
              co do Twojej bezinteresowności w tym względzie."
              :):):):)

              A niezależnie od tego. Nie przekonasz mnie, że czarne jest białe. :) Jakoś mnie tak fatalnie wychowano, że dostosowywanie się do rynsztoka nie jest dla mnie zaletą lecz wadą. I proszę - nie porównuj zwyczaju np przechodzenia na "Ty" z przyjęciem jako normy używania "qrwy" jako przecinka.
              • kiks4 W TVN stracili głowę 15.02.09, 14:49

                W TVN stracili głowę i to mnie zbulwersowało w tej historii. Wiadomo, że taki
                frontman jak Durczok kosztował stację ogromne kwoty i nagle, za sprawą jednego
                filmikum, który wymknął sie spod kontroli, cała ta forsa mogła iść na marne.
                I chyba tylko paniką można tłumaczyć sobie podjętą próbę wyczyszczenia
                internetu. To sie nie mogło udać bo to nie uda się nigdy i nikomu. A jakiś
                przestraszony decydent sądził, że nie dotyczy to jego.
                I w sumie dobrze że do tego doszło, bo mam nadzieję że pamięć o tym wydarzeniu
                pozostanie i długo nie będzie chętnych do powtórzenia numeru.
                Tylko żal człowieka który ten filmik "wyciekł". Po pierwsze musiał byc nieźle
                przez Durczoka i jemu podobnych gwiazdorów niszczony że poszedł na całość.
                A po drugie teraz przeżywa strach, bo z pewnością TVN sięgnęła po wszelkie
                możliwe środki dla ustalenia sprawcy. I zapewne ustali-
                • lili_marleen Re: W TVN stracili głowę 15.02.09, 16:24
                  kiks4 napisał:
                  "...Tylko żal człowieka który ten filmik "wyciekł". Po pierwsze
                  musiał byc nieźle przez Durczoka i jemu podobnych gwiazdorów
                  niszczony że poszedł na całość.
                  A po drugie teraz przeżywa strach, bo z pewnością TVN sięgnęła po
                  wszelkie możliwe środki dla ustalenia sprawcy. I zapewne ustali"

                  Żal? Wybacz, ale ujawnianie tajemnic szefa kuchni jest nie fair. Nie
                  etyczne jest publikowanie wizerunku kogoś bez pytania go o zgodę. Co
                  byś powiedział gdybym potajemnie nagrała np jakąś róznicę zdań
                  miedzy Tobą a Twoją Żoną, a potem link do strony z tym nagraniem
                  udostepniła tu na forum z odpowiednim komentarzem i dokładnym
                  wskazaniem kogo ten filmik dotyczy.

                  Ten który puscił to nagranie w świat to musi być niezły gagatek -
                  człowiek o skundlonej mentalności, który umie wbić nóz w plecy i
                  potem uciec w mrok. Dla dobra nas wszystkich i dla odstraszenia
                  innych takich gnid życzę by ten człowiek został jak najszybciej
                  wykryty.
                  • kiks4 Re: W TVN stracili głowę 15.02.09, 17:36
                    lili_marleen napisała:
                    > Ten który puscił to nagranie w świat to musi być niezły gagatek -
                    > człowiek o skundlonej mentalności, który umie wbić nóz w plecy i
                    > potem uciec w mrok.
                    ---
                    Wczuj się w sytuację człowieka, który musi współpracować na codzień z
                    gwiazdorem, obsobaczajacym go za byle co. On nie może geby otworzyć w swojej
                    obronie bo wystarczy słówko gwiazdy i robaczek leci na zbitą twarz. Jakie u
                    niego musi byc ciśnienie? No i widać ciśnienie przekroczyło wytrzymałość
                    materiału i filmik wyciekł.
                    Ja też pracowałem w wielkiej, międzynarodowej korporacji. Niewyobrażalna jest
                    dla mnie sytuacja, że szef obsobacza robola słowami uznanymi za obelżywe. Co nie
                    znaczy, że gdy podwładny nawalił- to uchodziło mu na sucho. Jeśli kulturalna
                    rozmowa nie pomogła to z dnia na dzień, po dopełnieniu kodeksowych wymagać
                    tracił prace. Bez bluzgów.
                    • lili_marleen Re: W TVN stracili głowę 15.02.09, 18:02
                      Kiksie,

                      A co kogo obchodzi jakie ów jak piszesz "robaczek" ma ciśnienie? On
                      nawalił, on nie dopilnował i to jego problem, że ma teraz cisnienie.
                      Poza tym owa gwiazda nie rzuca obelg ad personam, tylko przeklina na
                      czym świat stoi że na chwilę przed wejściem na antenę ma stół
                      ubabrany jakimś świństwem.

                      I jeszcze jedna sprawa - pani od make up jakoś spokojnie pudruje
                      naszą gwiazdę i nawet policzek jej nie zadrżał w czasie słuchania
                      tych bluzgów. Smiem przyjąc tezę, że jezyk gwiazdora nie jest dla
                      niej czymś nadzwyczajnym a tym bardziej bulwersującym - innymi słowy
                      takie teksty to dla niej chleb powszedni i pewnie sama nimi rzuca
                      gdy np ktoś nie dostarczy jej na czas tego pędzelka albo kupili jej
                      puder kiepskiej jakości.

                      Możemy utyskiwać na standardy odnoszenia się do siebie wzajemnie
                      pracowników TVN, niemniej trudno mi przyjąć za fochy reakcję
                      gwiazdora na stół, będący jego wizytówką, ubabrany ketchupem. Sama
                      byłabym zlekka zbulwersowana gdyby tuż przed występem na jakimś
                      audycie moja biała bluzka po odebraniu jej z pralni była cała w
                      tłustych plamach.

                      Dziennikarz TV pracuje nie tylko słowem ale i prezencją, to na jego
                      barkach przez te pół godziny dziennie spoczywa cały prestiż stacji
                      jaką reprezentuje.
                      • renepoznan Re: W TVN stracili głowę 15.02.09, 18:55
                        lili_marleen napisała:

                        > Kiksie,
                        >
                        > A co kogo obchodzi jakie ów jak piszesz "robaczek" ma ciśnienie? On
                        > nawalił, on nie dopilnował i to jego problem, że ma teraz cisnienie.

                        Lili.
                        Z przerażeniem zaczynam podejrzewać, że Ty nie bronisz Durczoka. Ty bronisz
                        swego własnego postępowania i zachowania. Ta pogarda dla "robaczka"!!!!
                        Chciałbym się mylić - ale boję się, że podejrzenie jest uzasadnione.
                        :(:(:(.
                      • kiks4 Re: W TVN stracili głowę 15.02.09, 19:33
                        lili_marleen napisała

                        > A co kogo obchodzi jakie ów jak piszesz "robaczek" ma ciśnienie?
                        ---
                        Widzisz, te parę lat pracy "dla Niemca" nauczyło mnie, że wynik ostateczny
                        zależy od zgodnej pracy całego zespołu. A zespół składa się na równi z "gwiazdy"
                        jak i robaczka. I tak samo jak gwiazda tak i robaczek może ostateczny efekt
                        zbudować lub rozwalić.
                        Nie pójdziesz drugi raz do restauracji, gdzie wprawdzie kucharz jest znakomity
                        ale w toaletach syf, że nos trzeba zatykać.
                        Nie ujedzie daleko zespół gdzie liczy się tylko leader a po"robaczkach" można
                        bezkarnie ujeżdżać. Te "robaczki" to też ludzie i z cała pewnością odczekają na
                        odpowiedni moment i odpłacą się z nawiązką. Tak jak ten nieznany człowiek z TVN.
                        Tak więc zapewne nie względy humanitarne a czysto pragmatyczne powody każą
                        firmom walczyć z mobbingiem.
                      • tutuna Re: W TVN stracili głowę 15.02.09, 21:09
                        > A co kogo obchodzi jakie ów jak piszesz "robaczek" ma ciśnienie?

                        Mnie obchodzi. I (przynajmniej powinno) PIP. Jeśli był to jednorazowy wyskok -
                        trudno. Ale jeśli, jest to "stały element krajobrazu", to już podpada pod
                        nękanie, a to całkiem inna para kaloszy...
                • lili_marleen Re: W TVN stracili głowę 16.02.09, 00:02
                  Tutuna, Renee, Kiksie
                  Sorry, że piszę do Was zbiorczo ale zdaje się że wszyscy zarzucacie
                  mi to samo.
                  Może coś uzgodnimy, ale przedtem może kazde z Was jeszcze raz
                  dokładnie obejrzy ten filmik tak jak ja go obejrzałam
                  ponownie "klatka po klatce". Rzeczony Durczok nie idzie "po bandzie"
                  ad personam do owego Robaczka, ale zwraca się do niego wrecz
                  pieszczotliwie zdrobniale bodaj per Jurku - by coś zrobił z tym
                  ubabranym stołem. Durczok bluzga ale bluzg ma ugodzić nie Robaczka
                  ale jego ostrze jest skierowane w sytuację w jakiej sie znalazł
                  gwiazdor. Oto ma zaraz wejść na wizję a tu klapa - stół jest
                  uwalany, wiec nasz bohater klnie na czym swiat stoi i wyraźnie acz
                  stanowczo prosi Robaczka by coś z tym zrobił tzn znalazł kogos kto
                  to posprząta i by takie coś nie powtarzało się w przyszłosci.

                  Ja faceta doskonale rozumiem - jest stół, jest plama, jest jakiś
                  Robaczek po drugiej stronie drutu i jest potrzeba by szybko coś z
                  tym zrobić.

                  Może jestem mało subtelna, może mało mam empatii ale gdzie tu jest
                  mobbing? Gdzie szansa na interwencję PIP-y?
                  Kiksie - praca zespołowa? OK - ale kto tu jest najsłabszym ogniwem w
                  tym zespole Gwiazdor czy facet z mopem i scierą którego ma znaleźć
                  nasz Robaczek po drugiej stronie drutu?
                  I jeszcze jedno Kiksie - zespół Wiadomosci pracuje na lidera ale ów
                  lider czyli redaktor wydania za wszystko odpowiada także za pracę
                  człowieka z mopem i za Robaczka, który nie może go znaleźć.

                  Renee - nie gardzę podległymi mi ludźmi, ale zdrowie mam tylko jedno
                  i dosć mam odwalania roboty za kogoś komu za jej wykonanie płacę.
                  Dotyczy to nie tylko współpracowników ale i podwykonawców. Niby
                  minęło 20 lat od upadku komuny, ale mentalność zmienia się powoli.
                  Czasem mam wrażenie, że pensja jaką płace ludziom to rodzaj podatku,
                  oni to odbierają jako cos co im się nalezy za sam fakt podpisu pod
                  umową o pracę, wykonanie natomiast konkretnych zadań to już coś
                  ekstra, zło konieczne, za które zabierać się trzeba powoli i raczej
                  z niewielką dbałością o efekt. Nie mówię, że zachowują się tak
                  wszyscy - bo pewnie umarłabym z głodu lub przepracowania, ale zawsze
                  posród ludzi znajdzie się taki rodzynek lub rodzynka.
                  Stąd potem niedomyte stoły i bluzgi nie wiedzieć czemu - przeciez to
                  tylko stół a na nim plama.
              • lili_marleen Re: Lili - chodzi o kulturę osobistą. 15.02.09, 16:07
                Nie mam osobistego interesu broniac tego dziennikarza, gdyby nie
                fakt prowadzenia przez niego wiadomości w TVN to miałabym problem by
                skojarzyć twarz z nazwiskiem.

                Sprzeciwiam się natomiast klasyfikowaniu ludzi ze wzgledu na język
                jakim się posługują. Podawałam tu przykład Religi czy Kutza, znanych
                z nieparlamentarnego języka w pracy, którym jednak osobistej kultury
                trudno odmówić.

                Miarą człowieka nie jest to jak mówi ale co ma do powiedzenia, a
                nawet jeżeli zależy nam na formie w jakiej artykułowane są mysli to
                wszystko zależy od kontekstu wypowiedzi. Co innego rzucać "miechem"
                publicznie, w sposób nieuzasadniony ozdabiać wypowiedź k...wami w
                ilości pokrywajacej się z przecinkami a co innego w zamknietym
                gronie rzucić emocjonalnie wiąchą pod adresem tego który notorycznie
                zawala nam robotę. Są ludzie na których obsypywanie kwiatami nie
                działa - czasem trzeba uzyć kija by ustawić ich do pionu.
            • Gość: Piccolo_Jr Re: Lili - chodzi o kulturę osobistą. IP: *.icpnet.pl 15.02.09, 14:45
              > renepoznan napisał:
              > "...Jeśli w chwili stresu używa takiego języka to na 100% można
              > powiedzieć, że to język jaki wyniósł z domu czy swego środowiska. A
              > chyba sama przyznasz, że to nie jest język ludzi dobrze wychowanych.
              > To język menelstwa i lumpenproletariatu i prostactwa. I można się
              > domyślać, że to środowisko jest naturalnym środowiskiem Durczoka..."

              Ha ha ha
              Rozumiem że wedlug Ciebie np w branży budowlanej to sami prostacy pracują (włącznie z inżynierami i kierownictwem budów) bo taki język jest tam na porządku dziennym.
              A już wogóle nie wiem co kolega o wojsku sądzi - tam od góry do dołu każdy się posługuje słownictwem takim że to co powiedział Durczok to przy tym jak opowiastka dla dzieci ;)
              • renepoznan Re: Lili - chodzi o kulturę osobistą. 15.02.09, 15:14
                Gość portalu: Piccolo_Jr napisał(a):

                > Ha ha ha
                > Rozumiem że wedlug Ciebie np w branży budowlanej to sami prostacy pracują (włąc
                > znie z inżynierami i kierownictwem budów) bo taki język jest tam na porządku dz
                > iennym.
                > A już wogóle nie wiem co kolega o wojsku sądzi

                Świetnie, że kolega te przykłady wskazał. O wojsku się nie wypowiem bo mało wiem ale z budownictwem mam dużo do czynienia. I diagnoza jest trafna. Tam to się bluzga a'la Durczok czy Lis. Ale znam ludzi (lojalnie przyznaję,że niewielu bo "nie bluzganie" jest tam trudne), którzy bez tych bluzgów dają sobie radę.
                Jeden z kierowników budów - najgorszym przekleństwem jakie używa to "psiakrew". Nigdy nie słyszałem by jakimkolwiek brutalnym słowem oceniał człowieka. A jego właśni pracownicy kiedyś o nim mi powiedzieli, cytuję: "Panie, qrwa, jak on nam przyje.bie, to qrwa, lepiej jak ....(pseudo innego kierownika) nas opier....oli niż gdy ten zwróci uwagę".
                Także nawet w takim środowisku można zachować dobre wychowanie i uzyskać posłuch. Tylko trzeba chcieć i potrafić. A nie dostosowywać się do środowiska. Równanie w dół jest zbyt łatwe.
                Ale też proszę zwrócić uwagę, że fakt, iż w budownictwie, wojsku czy mediach się bluzga najgorszymi słowy, nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla tego bluzgania.
        • m-dyskretna Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 12:59
          > Pracowałam kiedyś w dużej korporacji i puszczanie takich wiązanek na
          > tzw off-ie to norma. Ciśnienie i stres związany z odpowiedzialnością
          > za plan czy program jest tak duży, że trzeba to jakoś rozładować.

          Jaka firma taka norma. Tak się składa, że również przez kilka lat byłam związana
          z dużym koncernem międzynarodowym (pierwsza 3 na świecie w swojej branży).
          Miałam kilkudziesięciu podwładnych i mogę powiedzieć, że pracownik szanowany i
          doceniony (nie tylko finasowo) jest bardziej oddany swojej pracy i czuje większą
          odpowiedzialność za to co robi.

          > podobnie jak bohater tego tematu wobec nieudolności, lenistwa i
          > niedbalstwa współpracowników.

          Ale od tego jest dobry szef, żeby dobrać sobie grono współpracowników. Bluzgi
          niczego nie uczą, tylko wprowadzają jeszcze bardziej napiętą sytuację.

          > Zresztą któż z nas jest w tej kwestii dziewiczo czysty? Wszyscy
          > jeździmy samochodami - czy naprawdę nikt z Was nie rzucił wiąchą w
          > kierowcę

          Nie wyniosłam z domu umiejętności rzucania wiąchami, później też jej nie
          nabyłam. Wnoszę, że stanowię ułomną część naszego społeczeństwa:)

          > Oprócz tego - ten filmik to zemsta "opier..." podwładnych tego
          > pana, albo kogoś kto z nim rywalizuje ew. kogoś kto jego poprostu
          > nie lubi i chce wysadzić go z siodłą. To oni ten materiał
          > upublicznili na portalach.

          Może i masz rację. A może ktoś najzwyczajniej miał już dość chamstwa i
          hipokryzji osoby, która poucza innych, że zachowali się mało elegancko i bierze
          się za wyznaczanie standardów etycznych.
          • lili_marleen Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 13:49
            m-dyskretna napisała:
            "Jaka firma taka norma..."
            Zapewne są firmy w których echo słowa "k..wa" obija się o ściany
            przez wiele lat, a wyrzucony za to pracownik który śmiał je przed
            laty wypowiedzieć był wstydliwym wyjątkiem potwierdzającym panującą
            tam pałacową etykiete. Nie zaprzeczam.

            Nie zgadzam się jednak z twierdzeniem iż ten kto rzuca
            owymi "k...wami" jest pochodzacym z marginesu społecznego
            barbarzyńcą. Pewnie, że wulgaryzmy rażą, na pewno są naduzywane, ale
            bez nich życie byłoby mdłe jak przysłowiowe flaki z olejem.

            Może potraktujmy je jak chwasty w zbożu. Niby są niepożądane, ale
            jakich pozytywnych doznań dostarczają takie modre chabry albo
            czerwone maki jako swoiste dekory na równym acz monotonnym łanie
            falujacej pszenicy.



            • tutuna Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 13:59
              Wydaje mi się, ze bluzgi p. Durczoka, to w tym wypadku jednak (pomimo emocji,
              jakie wzbudza) sprawa drugorzędna - dla mnie najbardziej oburzająca jest próba
              przykrycia domniemanymi prawami autorskimi (sic!) próby ewidentnej cenzury. I tyle.
            • m-dyskretna Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 19:33
              > Może potraktujmy je jak chwasty w zbożu.

              A może raczej jak psie odchody zalegające na chodniku.
              • renepoznan Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 15.02.09, 19:38
                m-dyskretna napisała:

                > > Może potraktujmy je jak chwasty w zbożu.
                >
                > A może raczej jak psie odchody zalegające na chodniku.
                W takim razie Durczok ma zapewniona sympatię wszystkich psiarzy. :):):)
              • lili_marleen Re: Bluzgi chronione prawem autorskim 16.02.09, 00:23
                m-dyskretna napisała:

                "> Może potraktujmy je jak chwasty w zbożu.<

                A może raczej jak psie odchody zalegające na chodniku."


                Coś w tym psim porównaniu jest celnego.
                Ostatecznie postronny przechodzień nie musi być narazany na
                przypadkowe bluzgi podobnie jak nie powinien przechodzac wdeptywać
                mimo woli w psie łajno.
                Niemniej bluzgi o których tak zażarcie tu dyskutujemy brzmiały w
                gronie zamkniętym i tylko jakiś złosliwiec wywlókł je na ulicę.
                Teraz pytanie czy to że wdepnelismy w to "łajno" mamy winić autora
                bluzgów czy złosliwca?
    • Gość: Inka Re: Bluzgi chronione prawem autorskim IP: *.icpnet.pl 15.02.09, 15:07
      To by przeszło tak samo jak bluzgi Lisa. Taki folklor.
      Ale zrobiła się afera bo TVN chciało ocenzurować internet.

      Durczok po swojej chorobie kreowany jest na bohatera, autorytet. Bluzgi mogły mu
      zaszkodzić ale przez chwilę, ludzie szybko by zapomnieli, wielu by nie zauważyło.
      A tak... Przegra i stacja i Durczok.
    • mankut400 Strzał w stopę 16.02.09, 12:10
      No i przez taką próbę cenzury TVN sam sobie strzelił w stopę.
      Wiąchą w wiejskim wykonaniu nie przejał bym się na tyle, by zabierać
      głos.
      Ale ingerencja w wolność obiegu informacji (i to kuriozalne
      powoływanie się na "prawo autorskie") zmusza mnie do choćby
      symbolicznego protestu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja