the_dzidka
21.11.03, 08:12
Piesi próbujący przejść przez jezdnię nie mają w Poznaniu łatwego życia.
Kultowe jest zwłaszcza skrzyżowanie Serbska - Połabska, gdzie naciskanie
zielonego guzika powoduje zapalanie się zielonego, ale dla samochodów :-/
Ostatnio przejście dwóch pasów na Połabskiej i dwóch na Serbskiej zajęło mi
sześć i pół minuty! Mimo że istnieje tam co najmniej kilka sposobności, kiedy
można puścić pieszych (np. czerwone na Serbskiej, zielone na Połabskiej -
można wtedy pozwolic pieszym na przejście choć jednego pasa), najczęściej
stoją i oni, i samochody. Mało kto ma tam tyle cierpliwości, żeby czekać.
Poczekajmy więc na jakiś wypadek, może wtedy coś się zmieni :-////
W drodze do pracy mam za to sytuacje dokładnie odwrotną. Oto na krzyżówce
Grunwaldzka - Grochowska zamontowano słupek z "zielonym" przyciskiem. Tam z
kolei występuje idiotyzm dokładnie odwrotny. Na Grochowskiej zapala się
zielone światło, ruszam, skręcam w prawo i zatrzymuję się przed pasami, no bo
w tej sytuacji również piesi mają zielone. Do tego miejsca wszystko gra.
Światło dla pieszych zmienia się na czerwone, a zatem powoli ruszam. W tym
samym momencie jakiś pieszy dopada słupka i naciska przycisk. Zielone światło
zapala się natychmiast! Zatrzymuję się po przejechaniu pół metra, bo pieszy
oczywiście rusza biegiem przed siebie (bo tramwaj, bo autobus) nie patrząc na
samochody. Znów czerwone. Znów ruszam, znów następny pieszy i znów
natychmiast zielone, zatrzymuję się i przepuszczam, znów czerwone... I tak po
kilka razy w ciągu jednego cyklu, póki nie zapali się zielone dla samochodów
jadących Grunwaldzką, kładąc tym samym kres temu kadrylowi na pasach. Dzisiaj
przerobiłam pięć takich cykli, bo ludzie biegli na tramwaj z autobusu.
Nikt mi nie powie, że to nie jest równie kłopotliwe co sytuacja na Serbskiej.
Dla kierowcy, to raz, dla pieszego - bo może nagle wylądować na masce auta.
Wprawdzie nic mu się zapewne nie stanie przy prędkości auta zbliżonej do
zera, no ale...