Marka Poznań: start nowej ery

08.04.09, 16:19
Dobre hasło reklamowe jak i cała kampania powinny być zrozumiałe dla
odbiorców, bez konieczności pokrętnego tłumaczenia "co autor miał na myśli",
niestety ten artykuł dowodzi, że coś jest na rzeczy.
ps.
Jaki jest cel reklamowania Poznania w Poznaniu????
    • Gość: Maciej Re: Marka Poznań: start nowej ery IP: *.icpnet.pl 08.04.09, 17:18
      Jeżeli nie rozumiesz, co autor miał na myśli bez czytania
      jakichkolwiek tłumaczeń - to już Twój problem, jest to wyraźnie jasno
      nakreślone w kampanii :-)

      Ad. PS Biorę pierwszy przykład z brzegu - studenci, którzy
      przyjeżdżają na 5 lat studiów i zmywają się stąd.

      Mam wymieniać dalej? ;-)
      • Gość: wieśniaczka Re: Marka Poznań: start nowej ery IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.09, 17:48
        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Ad. PS Biorę pierwszy przykład z brzegu - studenci, którzy
        > przyjeżdżają na 5 lat studiów i zmywają się stąd.

        Chyba nie uwzględniłeś tych co dodatkowo kiblują drugi albo i trzeci rok z rzędu?;-P


        > Mam wymieniać dalej? ;-)

        No pewnie. Nie krępuj się;-)
    • funkenschlag Re: Marka Poznań: start nowej ery 08.04.09, 17:23
      Po tym jak zapromowano nowe hasło Poznania, to musze powiedzieć, że flashowa prezentacja na stronie poznan.pl nie wygląda tak źle i jeśli to jakos sensownie rozwina to może być nienajgorzej. Mimo to nie ma nic na wersji angielskiej czy niemieckiej serwisu i używane jest tam "Miasto" - tak jakby zagraniczni turyści rozumieli...
    • garfee Marka Poznań: start nowej ery 08.04.09, 18:26
      Mam wrażenie, że "pan doktorant UEP" powinien nauczyć się podstawowej rzeczy:
      przyjmowania krytyki i odpowiadania na nią. Krytyka jest naturalna przy każdym
      przedsięwzięciu i należy się do niej odnieść a nie obrażać się "bo my wiemy
      najlepiej a inni to małpy na drzewach". Droga obrażona królewno: kampania JEST
      niezrozumiała dla każdego kto się z nią zetknął. Być może warto przeprowadzić
      ankietę wśród różnych grup w Polsce i za granicą - czy ktoś (oprócz obrażonych
      autorów) zrozumiał przekaz. Dla ułatwienia dodam, że wśród moich znajomych -
      osób z wyższym wykształceniem i średnią wieku ok 35-40 lat "gwiazdki" (rzekomo
      odnośniki, tak?) kojarzą się jedynie z logo... pogotowia ratunkowego!!
      Gratuluję takich skojarzeń - trzeba być rzeczywiście specjalistą od "marki
      terytorialnej" żeby tak zepsuć projekt logo.
      I rada na przyszłość. Jeżeli Pan Marek jest doktorantem UEP to proponuję
      zrozumieć czym jest krytyka bo przy obronie pracy bardzo się przyda. Obrażanie
      recenzentów i komisji nie wróży pozytywnego zakończenia przewodu doktorskiego
      i nie ma nic wspólnego z dobrze pojętą pracą naukową. Chyba że będzie to
      kolejny doktorat z cyklu "Produkcja cukru w Sudanie w latach 70-tych". Więcej
      pokory i przyjmowaniu osądów innych życzę.
      • Gość: pacal chyba żartujesz IP: *.centertel.pl 09.04.09, 05:06
        Nie mam nic wspólnego z kampanią, czy też jej autorami, ale wcale nie dziwię się
        ostremu tonowi odpowiedzi.

        > Droga obrażona królewno: kampania JEST
        > niezrozumiała dla każdego kto się z nią zetknął. [...]
        > Dla ułatwienia dodam, że wśród moich znajomych -
        > osób z wyższym wykształceniem i średnią wieku ok 35-40 lat
        > "gwiazdki" (rzekomo odnośniki, tak?) kojarzą się jedynie
        > z logo... pogotowia ratunkowego!!

        "rzekomo odnośniki"? Zadziwiające, że u osób mających chyba ustawiczny kontakt
        ze słowem pisanym gwiazdka na końcu słowa nie wywołuje takiego skojarzenia.

        Dla mnie - w połączeniu z konkretnymi zaobserwowanymi hasłami - intencja była
        oczywista bez wyjaśnień autora, zresztą już wcześniej domyślałem się
        mniej-więcej, co będzie zawierać hasło główne. Widać nie zaliczam się do zbioru
        pt. "każdy". I chyba wolałbym nie, choć to matematycznie niemożliwe.

        > Więcej pokory i przyjmowaniu osądów innych życzę.

        Myślę że autorzy mają dostateczną jej ilość dla głosów przeciętnych odbiorców,
        tudzież rzeczywistych autorytetów ze swojej specjalności.

        Zatem piszesz artykuły? Ciekaw jestem twojej pokornej reakcji po totalnej
        krytyce twojej publikacji, dokonanej przez specjalistów co prawda z tej samej
        szeroko pojętej dziedziny nauki, ale z zupełnie innej działki. Za pomocą
        argumentów, które choć dla całej nauki może i jakiś sens mają, nijak nie
        przystają do realiów twojego wycinka. Pyszne, nie uważasz?

        Czy pomysł jest wizjonerski, czy tylko megalomański, trafiony czy też nie,
        przekonamy się za jakiś czas.

        Natomiast dociskanie hamulca już w tym momencie, za pomocą argumentacji
        delikatnie mówiąc nietypowej ("co to jest ten POZ" - ręce opadają) i średnio
        logicznej (ach ten wygląd na ciemnym tle, podczas gdy wszędzie jest - sądzę że
        nieprzypadkowo - jasna ekspozycja), jest obrzydliwe. Nie dziwi mnie, że spotkało
        się z ciętą (choć może trochę przekraczającą przyjęte standardy) ripostą
        atakowanego.

        Ja osobiście, pardonnez le mot, rzygam już dosłownościami pokoju logotypów
        Warszawy czy Wrocławia, więc IMHO nie jest najgorzej, choć zawsze mogłoby być
        lepiej (vide zimnawy kolor).

        PS. Też mam radę na przyszłość: "Podpisywanie się obiema rękami" pod cudzymi
        wypowiedziami jest niezbyt sympatycznym zabiegiem na forach internetowych. Taki,
        pusty jeśli chodzi o treść, post jedynie niepotrzebnie zwiększa ilość tekstu
        przy czytaniu wątku.
    • ksmx Czytam i myślę, gó... w krzykliwym papierku? 08.04.09, 18:47
      Żadna promocja nic nie da jeśli promowany produkt odstaje od promowanego
      wizerunku.

      Najlepszą promocją Poznania jest w kolejności:
      -ulica Lechicka....dziury, koleiny, tiry i wieczne korki,
      -ulica Bukowska, nasze okno na świat. Z Ławicy do centrum jedziemy czymś co
      przypomina drogę, dookoła obdrapane budynki i chodniki rodem z afryki,
      -Dworzec PKP (bez komentarza),
      -Kilkanaście hektarów nieużytków w centrum miasta (zaraz obok dworca PKP),
      -Przepiękna "galeria" w samym centrum starego rynku, która pasuje jak adidasy
      do garnitury,
      - drogi z epoki lodowcowej, pofałdowane jak pojezierze Sierakowskie......
      ......i wiele innych zajebistych wizytówek naszego miasta.
      KNOW-HOW, dobry żart.
    • Gość: PRAGmatyk* Prawie jak marka... IP: *.icpnet.pl 08.04.09, 18:51
      Prawie jak marka, prawie jak logo, prawie jak strategia... Poznań.
      Miasto (pra)wie jak…

      To, że Poznań ma potencjał — nawet namacalnie weryfikowalny — jest dla
      większości tzw. oczywistą oczywistością. Problem nie w potencjale
      samego ośrodka, ale w potencji - a raczej impotencji nim
      zarządzających. Co sam Pan z kolegami raczył zauważać dużo wcześniej.

      Zmiany nastąpić powinny nie w mentalności odborcy zewnętrznego, ale w
      mentalności urzędniczej odpowiedzialnych w mieście osób, które przez
      20 lat nie potrafiły wprowadzić w czyn odważnej wizji nowoczesnego
      miasta. Od szerokiej myśli urbanistycznej po drobne zjazdy dla wózkow
      pod rondem Kaponiera. To nie tyle wieżowców nam potrzeba, co
      funkcjonalnych rozwiązań służących codziennemu życiu mieszkańców na
      każdym poziomie. Miasta tworzą żyjący w nich ludzie i to oni powinni
      być priorytetem w myśleniu o rozwoju terytorium, jakim miejscy
      decydenci wykazywać się powinni na 100% swojej codziennej urzędniczej
      służebności.

      Co do naszych przodków to były też małpy, które zeszły z drzewa i
      grzmocąc się w bebechy — tudzież strosząc grzywkę na ciemiączku —
      oznajmiły światu, że mają wizję i teraz ten świat je POZna. Niestety
      sama wizja nie starczyła – większość z nich została od razu zeżarta,
      inne wykończyło słabe DNA lub streptokoki, jeszcze inne zagonione
      zostały w ślepą uliczkę ewolucyjną.

      Sukcesem nie jest zejście z drzewa, ale posiadanie w tym czasie
      odpowiednich narzędzi do przetrwania. Na razie można odnieść wrażenie,
      że tymi narzędziami jest chciejstwo i zaklinanie rzeczywistości.

      Panie Bańczak, to co było zaprezentowane w styczniu jako strategia
      marki (!) wołało o pomstę do nieba. Racz Pan nie blubrać o jakiś
      kosultacjach — smażyliści opracowanie przez rok po cichu we własnym
      gronku sami. Co więcej — przesuwano wam terminy. Wszelkie pytania
      odbijane były o mur tajemnicy i piersi dzielnych urzędników, których
      jedynym zadaniem było wybranie was i odejście w glorii. A dzieło jakie
      jest, każdy widzi.

      I tak na zakończenie - nie mielibyście szans na samorealizację bez
      JUST i bez wspomagania ręcznego w urzędzie. Kiedyś to wyście
      szczekali, a karawana jechała dalej. Teraz wskoczyliście do tego
      pociągu, ale choć wydaje się wam, że siedzicie w lokomotywie to
      jesteście tylko w 1 klasie. A to, że jedziecie coraz szybciej nie
      oznacza, że wysiądziecie na przystanku Sukces. Dlaczego? Bo siedząc w
      1 klasie może się okazać, że macie w ręku bilet na 2, więc wywalą Was
      w biegu. Trochę więcej pokory, mniej nadęcia...
    • Gość: gogo Re: Marka Poznań: start nowej ery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.09, 20:18
      Kurcze szkoda, ze tyle złośliwiści w tym tekscie, odpowiedź
      merytoryczna by chyba wystarczyła. A tak autor odciąga dyskusję na
      inne tory. Szkoda, mało profesjonalnie.
    • Gość: poznane już Re: Marka Poznań: start nowej ery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.09, 20:59
      z tymi małpami i odkrywaniem nowego lekko przesadził...logo mi się
      podoba, ale bez przesady z tą oryginalnością. wystarczy spojrzeć na
      wallpaper.com
      • Gość: fioł plagiat?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.09, 23:58
        faktycznie podobne!
    • nex999 Marek Banczyk - sylwetka doktoranta 08.04.09, 21:14
      *poznaniak, wspolautor strategii marki Poznan, doktorant UEP,
      czlonek zalozyciel think-tanku Konsorcjum METROPOLIA POZNAN,
      zalozyciel IKER, panelista d/s kultury i sektorow kreatywnych przy
      OECD (Paryz) i UNCTAD (ONZ, Genewa) oraz Instytutu Statystyki przy
      UNESCO, czlonek Association of Cultural Economics International
      (ACEI, Wieden, Boston), wspolpracownik i autor publilkacji dla sieci
      naukowej Globalization and World Cities (GaWC, Loughborough),
      wspolautor Pierwszego Rankingu Metropolitalnosci Miast Polskich
      NORDEA METROX.PL 2008, konsultant koncepcji programowej uczestnictwa
      Polski w EXPO 2010 w Szanghaju (PARP/PAIIZ), autor wystapien na
      licznych konferencjach marketingowych i urbanistycznych (m.in.
      EUROREG przy UW), publikowal m.in. w Gazecie Wyborczej, Dzienniku
      POLSKA Glos Wielkopolski, DZIENNIKU, magazynie Forbes, magazynie
      METROPOLIA.

      To tyle na temat SUDANU.
      • garfee Re: Marek Banczyk - sylwetka doktoranta 08.04.09, 21:54
        Nie chwaląc się: też jestem panelistą, członkiem towarzystw, autorem artykułów w
        czasopismach (w tym listy filadelfijskiej) i artykułów na konferencjach.
        Zapewniam że mógłbym przedstawić dłuższą listę. W swojej dziedzinie.
        I WIEM (w przeciwieństwie do 'doktoranta') że nie wiem wszystkiego i nie jestem
        pępkiem świata. I jak ktoś krytykuje mnie to wysłuchuję grzecznie uwag,
        poprawiam to co wytknięto lub uzasadniam swoje podejście. A nie wyzywam
        krytykujących od małp i nie umieszczam ich wiedzy w cudzysłowach. Bo nie jestem
        zadufanym w sobie bufonem który epatuje innych elokwencją i nazwami miast tam
        gdzie WIEDZY brak.
        No może nie publikowałem w Głosie Wielkopolskim za co przepraszam.

        Więc powtórzę dla tych co nie rozumieją: mniej bufonady i obrażania, więcej
        dyskusji merytorycznej i skromności.

        PS. Małpy śmiejące się na drzewach miały rację, bo ci co zeszli z drzew zostali
        w większości zeżarci przez drapieżniki. Najpierw jak ktoś to już zauważył trzeba
        przygotować się do zejścia.
        • Gość: jendrek Re: Marek Banczyk - sylwetka doktoranta IP: *.adsl.inetia.pl 08.04.09, 23:00
          Strategia kreowania marki pn. DOKTORANT BANCZYK jest zaiste
          innowacyjna: ten kto nie rozumie głebokiego sensu produkcji
          DOKTORANTA - ten jest głupek a ten kto ośmieli się krytykować
          dostanie w ryj (dżentelmen bo lojalnie wcześniej ostrzega).
      • afro-beat Re: Marek Banczyk - sylwetka doktoranta 08.04.09, 23:19
        Marek,

        Wiele rzeczy z tego co napisałeś się zgadza. Zostały przegapione jakiekolwiek
        deadliny wprowadzania marki Poznań, itd, itp. Mamy impotencję w urzędzie -
        doskonale to wiemy. Czy jest szansa na zmiany? Przecież to też od Agencji
        zależy. Jest cały nowy - wręcz - sztab ludzi w magistracie!

        Doskonale wiemy, że JUST w wielu aspektach pomaga koncepcyjnie, kreacyjnie i
        realizacyjnie - to padło gdzieś powyżej. Przecież to jedna z lepszych Agencji,
        wykorzystajmy to! Zarządza nią Poznaniak z krwi i kości, gotowy zabić, byle
        Legia była dalej w tabeli niż my!

        Wiemy, że sporo publikujesz, piszesz tu, tam, w Głosie, GW, występujesz na
        forach, prowadzisz panele... no ok. Tylko ile zacząłeś projektów na raz? Nursea
        skończona? Po co ładujesz się wszędzie? Doby nie rozciągniesz! Podziel się
        zadaniami, nie wydoisz do Torunia i z powrotem na 15 spotkań na raz. Wszędzie
        spóźniony, cztery numery telefonów, żaden nie odpowiada, bo baterie rozładowane.

        Po co obrażasz ludzi? Rozpocząłeś doktorat? Fajnie, razem z Tobą jakieś 10
        tysięcy innych, powodzenia! Znajdziesz czas, żeby go skończyć?

        Siedzę tak jak Ty w marketingu, nieco krócej, ale już trochę jest. Gwiazdkę z
        pogotowia - co też padło gdzieś powyżej - sorry, nic odkrywczego. Hasło know-how
        akurat mi nie wadzi, ale MUSISZ przyjmować krytykę. Nie obrażaj ludzi. Walka
        bezpardonowa? ok - jak najbardziej, ale nie poniżej pasa. Graj fair. Alfą i
        omegą nie jesteś, nie byłeś i nie będziesz.
        • garfee Re: Marek Banczyk - sylwetka doktoranta 08.04.09, 23:37
          Obiema rękami pod przedmówcą. Szacunek. Pozdrawiam.
    • pandemonium_5 Marka Poznań: start nowej ery 08.04.09, 23:44
      Ale się Pan rozpisał....
      Pański tekst jest świetnym dowodem jakości promocji czegokolwiek. Celna promocja ma to do siebie, że nie wymaga usprawiedliwień w formie elaboratów. Polemika, którą Pan podjął z tzw. Ekspertami oraz wszystkimi do których należą słowa krytyki jest na poziomie politykierskim w formie, którą jeśli nie wymyślił to rozbudował do monstrualnych rozmiarów poprzedni rząd RP. Można się nie zgodzić z krytyką, ale porównywanie krytykujących do małp to gruba przesada. Od dzisiaj jako promotor nie tylko mnie będzie się Pan kojarzył jako ten od małp. Jeśli dobrze Pan zna system strategii promocji, łatwo się Pan domyśli, że sformułowanie, którego Pan użył będzie procentować Panu w przyszłości.
      Ubliżając innym pomylił Pan pewne fundamentalne założenia, używa Pan topornego języka technokraty pozbawionego cech humanistycznych, Logo-typ nie jest tworem nadającym się tylko do oceny specjalistów, jak najbardziej mają prawo wypowiadać się osoby tylko częściowo obcujące ze zjawiskiem a nawet każdy z mieszkańców Poznania. Atmosfera, jaką promocja w skład której wchodzi logo musi być istotna nie tylko dla zewnętrznych inwestorów, ale i dla samych mieszkańców metropolii. Pańskie perspektywy rozwoju miasta trącają arogancją, która objawia się w tezach przez Pana głoszonych, że nie nasza sprawa jak wygląda logo, bo to nie my jesteśmy adresatami promocji. Skoro tak, to dlaczego nie zorganizowano odsłony logo-typu na rynku we Wrocławiu tylko w Poznaniu na placu Wolności?
      Czytając pański wywód odniosłem wrażenie, że tego miasta nie stać na dobrych menadżerów, doradców, promotorów, poważne funkcje powierza się ludziom, którzy pokończyli szkoły, kursy, mają tytuły, liznęli trochę doświadczenia i już uchodzą za ekspertów. Promocją w swojej firmie zajmuję się przy okazji, mam inne wykształcenie, nie pobierałem nauk w żadnej z dumnie brzmiących uczelni kształcących i kształconych przez ekspertów ale u mnie pracy by Pan nie znalazł. Z prostego powodu, to nie eksperci tacy jak Pan kreują promocję np. miast, robią to ludzie, którzy w nich mieszkają, żyją, są twarzami swoich miejsc.
      Dwa słowa o designie, Poznań nie ma nic wspólnego z Designem, kilka obiektów, w tym czołowy stary browar i to wszystko, mogli byśmy mówić o zjawisku designerstwa w Poznaniu, gdyby już dziś działały Stara gazowania, Rzeźna, Drukarnia i miasto posiadało jasną strategię zagospodarowania przestrzeni. Niczym się nie wyróżniamy designersko na tle Gdyni czy Wrocławia, mamy takie same szanse zostać ośrodkami designu jak one.
      Jedno słowo o haśle ,,Know-How”, gdzie jest brzmienie tego wyrazu, trudne do wymówienia nie tylko w formie fonetycznej, Noł hoł nie ma w sobie melodii, którą powinna posiadać wizytówka miasta, które szczyci się harmonią we wszelkim działaniu. Know – How nie brzmi jak ktoś błędnie skojarzył, hau-hau, tylko Go Home, zwrot w języku angielskim mało przyjazny jednoznaczny a także dobrze rozumiany w Polsce. Bośnia Go Home!?!
      Marzy mi się, że kiedyś przeczytam sensowne wypowiedzi na temat promocji tego miasta ale czytając Pański zaściankowy tekst pełen tzw. ,,pojechanek” po Gazecie , dziennikarzach i ekspertach jestem pesymistą.



      • Gość: 007 Re: Marka Poznań: start nowej ery IP: *.icpnet.pl 09.04.09, 00:26
        Ludzie tworzą wspólnotę MIASTA...

        Wnoszą oni nie tylko swój udzia w postaci ukształtowanej osobowości
        ale większe lub mniejsze doświadczenie praktyki życiowej. Często
        jest to nie tylko ich własne doświadczenie, ale zbiorowe,
        najmniejszej komórki tej wspólnoty, czyli rodziny.

        29 lat temu, Mieszkańcy tego Miasta, przeżyli euforię, zresztą
        podobnie jak i Mieszkańcy całej RP. Po roku zostali przywołani do
        >porządku< przez ludzi systemu zniewolenia.

        Po dziewięciu latach system zdołał przygotować sobie >miękkie
        lądowanie< i postanowił oddać odpowiedzialność za losy organizmu
        jakim jest Rzeczpospolita, a więc za losy Ludzi i Ziemi. Ludzie
        systemu mający znakomite rozeznania, a więc pracujący w wywiadzie,
        wywiadzie gospodarczym, w wydziałach zwalczania przestępstw
        gospodarczych, zdołali zabezpieczyć sobie odpowiednie miejsca
        osiągania legalnych dochodów w nowych warunkach ekonomicznych
        doktryn.

        A ponieważ taka okazja zdarza się raz na kilkaset lat, wszelkie
        zasady przyzwoitości zostały przegonione z życia wspólnoty.
        Partyjniactwo oparte o doświadczenie poprzedniego systemu, pod nową
        nazwą >demokracji< zaczęło realizować interesy grup, zawiązując
        kolejne alianse, bez względu na różnice programowe szyldów, pod
        jakimi się ujawnili zdezorientowanemu, zmęczonemu stanem wojennym,
        społeczeństwu.

        To co, trzymało ich nadzieję, wyrażane słowem SOLIDARNOŚĆ, bardzo
        szybko okazało się kolejnym historycznym pustosłowiem, skrzętnie
        wykorzystywanym przez ludzi i systemu i nowych rozdawaczy kart.

        Gdy po bez mała dwudziestu latach zaistniała szansa na zmianę, gdy
        dzięki wielkiej mobilizacji Narodu (kolejki wielogodzinne do
        głosowania w konsulatach wzbudzały zdziwienie na całym świecie), gdy
        wspólnota Polaków wierząc, że w końcu nie jest istotne czy odda głos
        na PO czy PiS, to i tak będą RAZEM tworzyli pierwszy po 1980 r. Rząd
        Polaków wiedzinych duchem ETOSU SOLIDARNOŚCI 1980, wszystko runęło.

        Jak to się ma do POZnan? To przykład działania wynikającego, z tej
        przywołanej wyżej, sytuacji.

        Chore ambicje nie pozwoliły po 1989 roku przywrócić tradycyjnej
        symboliki Wspólnoty Mieszkańców Poznania. W imię >nowoczesności<
        czołowi bojownicy podziemia, w aureolach solidarnościowych
        przywódców, woleli znaczyć poznańskie tramwaje >spinaczem<,
        przetworzonym logo koleji portugalskich, niż Herbem Miasta, o
        tradycji 750 lat, który przez ostatnie 50 lat był skrzętnie
        wymazywany z obiegu. W zestawieniu z uroczystymi mszami św.
        otwierającymi każde ważniejsze zgromadzenie przedstawicieli
        wspólnoty, było to działanie nad wyraz cyniczne. Wpisywało się w
        przygotowania do wejścia w uklad firmowany gwiazdkami, których
        korzenie także zostały wypaczone...

        Budowanie wspólnoty w konwencji >wyścigu szczurów< jest skazane na
        porażkę, zwłaszcza dla społeczeństwa mającego 30 lat do odrobienia w
        stosunku do stanu na dziś...

        Śmiem wątpić, że pomysł POZnan jest GWIAZDĄ, prowadzącą do
        pobudzenia WIELKIEJ AKTYWNOŚCI...

      • Gość: ksmx Bomba! IP: *.icpnet.pl 09.04.09, 00:27
        Świetny tekst.
      • Gość: M Re: Marka Poznań: start nowej ery IP: *.echostar.pl 11.04.09, 01:28
        w kwestii fonetycznej: "how" nie czytamy "hou" - jak home, tylko wlasnie "hau";
        know-how czytamy "noł- hau", nie da się tego nagiąć do "go home" ;)
    • Gość: Kasparow Re: Marka Poznań: start nowej ery IP: *.icpnet.pl 09.04.09, 14:39
      "spróbujmy posłużyć się tym razem słowem liczonym. 574 (pięćset siedemdziesiąt cztery). Co najmniej tyle razy w ciągu ostatnich lat w tekstach "Gazety Wyborczej" używano terminu "know-how"."

      Skoro pokusił się Pan o podanie aż tak dokładnych danych to może z łaski swojej napisze Pan też dokładne ramy czasowe tych wyliczeń. W ciągu ilu ostatnich lat w tekstach GW padło takie słowo? Dwóch, trzech, a może pięciu lub sześciu? To ewidentna manipulacja mająca przekonać czytelników o popularności tego mało zrozumiałego wśród poznaniaków hasła.
    • lmblmb Przekaz do mnie dociera, ale... 10.04.09, 09:06
      Panie Bańczyk, ciekawy artykuł, ale muszę powiedzieć to samo, co poprzednicy:
      jeśli przekaz wymaga trzech stron maszynopisu, to jest do bani.
    • martwicamoozgu Marka Poznań: start nowej ery 12.04.09, 12:08
      "Co ciekawe, żadna z firm, z którymi promuje się Poznań, nie dołożyła się do
      kampanii reklamowej"
      Dla mnie to nie jest ciekawe!!!
      to się nadaje do sądu!
      ta kampania jest finansowana z naszych pieniędzy i za ansze pieniądze
      reklamują się darmowo korporacje!
      halo!
    • red.kris Marka Poznań: start nowej ery LOL, takiego słowo- 12.04.09, 18:09
      toku nie odbierałem od lat. "Od imprez lednickich Ojca Góry, po fenomen
      społeczny "Kolejorza", o gospodarce nie wspominając. Po prostu z jakichś
      powodów to tutaj się udaje. Od wielu wieków". No zajebisty tekst. Jakiś ojciec
      bezdzietny, Lednogóra, mieszana nie wiedzieć czemu z początkami jakiejś
      religii, jakiś klubik sportowy zmalwersowany i zaprzedany po stokroć,
      rozpadające się zakłady pracy, co trwa "od wielu wieków" LOL. Nie wiem, kto
      pisał ten artykuł, chyba nawet nie chcę wiedzieć, ale dumam, ze gość żyje w
      strefie budżetowej, z podatków naszych zatem...
      Kto durny - przyklaskiwać, niech all the world wie co za zadupie ten Poznań
      :):):):):):)
    • Gość: Józef Krupa Marka Poznań: start nowej ery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.09, 19:07
      Spóźniony refleks

      Mnie też zastanowiła niebieska rozgwiazda ustawiona na balkonie
      hotelu Bazar. W pierwszej chwili pomyślałem, ze rozpoczął się
      tydzień ratownictwa medycznego, jednak nie mogłem znaleźć
      uzasadnienia, dlaczego dla zaanonsowania tego wydarzenia akurat
      wybrano Bazar. Choć potem znak ten zobaczyłem w innych miejscach, to
      jednak nie wpadłem na to, że właśnie rozpoczęła się nowa promocja
      miasta i niebieska rozgwiazda (laska nebeska) jest uwertura do tego
      wielkiego wydarzenia, którego za 7 mln zł z kasy miejskiej, wszyscy
      wkrótce będziemy świadkami. Pomysł jest świetny, myślę że
      rewelacyjny. Przecież nikt w Polsce ani na świecie nie wpadł na coś
      takiego. Miasto potrzebuje nowe logo i nowego hasła. Stare już się
      przeżyło, jako że wszędzie warto jest żyć (tj. nie tylko tu), a
      jeśli już umrzeć, to tylko w Neapolu, oczywiście zobaczywszy miasto
      przedtem. Dobrze, że mamy znakomitych fachowców od takich spraw, że
      jest firma Just oraz znany w świecie Instytut (chyba
      międzyuczelniany) Konkurencyjnej Ekonomii Regionów (i chyba wysoce
      innowacyjny). Innowacyjny, bowiem w literaturze nie występuje
      pojęcie ekonomii konkurencyjnej. Kiedyś była taka ekonomia, nazywana
      ekonomią polityczną socjalizmu, o której dziś nie pamiętają (lub nie
      chcą pamiętać) nawet najstarsze komuchy, jako że za sprawą
      niekonkurencyjnej ekonomii (kapitalizmu), stali się biznesmenami.
      Ale jeśli jesteśmy przy Instytucie, to jednak chyba jednak ekonomiki
      regionalnej, ale ja tego instytutu zakładałem, podobnie jak i
      wszystkich innych działających w mieście. Ale pomysł mi się podoba.
      Rozgwiazda – super. Nie gwiazda, bo to można mieć różne złe
      skojarzenia, nawet jeśli kolor jej nie jest czerwony. Gwiazda koloru
      niebieskiego też wywoływać może różne skojarzenia, choć nie taki jej
      kształt (rozgwiazda) i pełne wypełnienie kolorem. Nie jest to też
      niebieski krzyż, który kojarzyć się może z GOPR – em i nie daj Boże,
      z naruszeniem świeckości życia publicznego. A więc wszystko jest
      poprawne politycznie. A do tego patriotyczne i mobilizujące, jako
      że „w gwiazdę polski orzeł biały patrząc, lot swój w niebo wzbił”. W
      niebo, a wiec nie do nieba, a zatem także poprawnie politycznie. No
      i rozwojowo, konkurencyjnie, gdyż nie gwiazda a roz (wój) – gwiazda.
      Czy jednak niebieska rozgwiazda ma w sobie cos poznańskiego? A jak!
      Niebieskie jest tło herbu miasta. Niebieski, to także „kolejarski”
      (KKS Lech) kolor. A w ogóle niebieski kolor jest także „po linii i
      na bazie”, gdyż to kolor platformy (nie kolejarskiej, a raczej
      kolejowej tylko obywatelskiej), więc wszystko jest OK. Może nie
      wszystko. Niebieski kolor nie każdemu dobrze się kojarzy np.
      niebieska (błękitna) krew - przeżytek burżuazyjny czy „niebieski
      ptaszek”. Ale to się nie liczy. Więcej jest nawet za niźli przeciw
      (tu drobne przestawienie wyrazów). Mamy zatem prawdopodobnie nowe
      logo miasta Poznania, niebieską rozgwiazdę, choć logo to podobno
      strasznie tajna tajemnica. Nie zdradza się strategii marketingowej,
      gdyż wróg nie śpi, a rewolucyjna czujność jest zadaniem nie tylko
      dla bolszewików i enkawudzistów. Tajne jest także hasło
      marketingowe, choć być może brzmi ono „Just to Poznań”- po
      europejsku. Dwa w jednym: i doradcy miejscy (nie mylić z Rajcami) i
      droga do Poznania (drogowskaz dla inwestorów, najlepiej jubilerów od
      designu).
      Ale na bok żarty, choć to co się czyta i słyszy zakrawa na żart, jak
      na nieszczęście kosztowny (wszystkie informacje w tej sprawie
      pochodzą ze źródeł prasowych i audycji lokalnych stacji TV). Choć
      wiek mój podeszły, a zatem już nie ten wzrok i nie słuch, to jednak
      czasami coś przeczytam, coś zobaczę i usłyszę. Może to efekt
      starości, ale naprawdę nie wiem, jakie jest logo i jakie hasło
      strategii marketingowej: Paryża, Londynu, Wiednia, Barcelony i wielu
      innych miast, które wyrosły na europejskie metropolie. Zapewne nie
      słowa piosenki „kocham Paryż dniem i nocą”, nie „tu mówi Londyn…”
      lub „poznasz Tam-Izę”, nie „Wiedeń miasto moich marzeń” ani
      też „uliczka, która znam w Barcelonie”. Także nie gwiazdy,
      rozgwiazdy, krzyżyki i kółka. Jeśli już coś, to wieża Eifla, Tower
      Bridge, Opera Wiedeńska czy budynki Antonio Gaudiego, jednak przede
      wszystkim atrakcyjność miasta dla inwestorów i osób przyjezdnych.
      Chyba co nieco wiem o tym, co decyduje o rozwoju współczesnego
      miasta i co promuje miasta, jako miejsca centra rozwoju. To
      wykwalifikowane kadry, zróżnicowana branżowo, innowacyjna
      gospodarka, wysokich lotów nauka oraz tzw. milieu miasta. Niestety,
      odsetek osób z wyższym wykształceniem w mieście jest niższy od tego,
      który charakteryzuje inne duże miasta. Do pozostanie w mieście nie
      zachęcają oferowane płace, niższe od tych, jakie można osiągnąć w
      Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Gdyni, a nawet w Łodzi.
      Drogie są także mieszkania, a o działaniach władz miejskich celem
      zatrzymania w mieście najlepszych absolwentów nikt nie słyszał (jest
      jakiś program Akademicki Poznań i dobrze że jest). Jest wprawdzie
      dobrze funkcjonująca gospodarka, ale wiele zakładów, ikon
      poznańskiej dobrej roboty, nie mogło się odnaleźć w nowych warunkach
      ustrojowych i upadło bądź wegetuje. Może też nie uzyskało potrzebnej
      pomocy ze strony władz miejskich. Czy jednak w tym zakresie
      wykorzystano istniejące możliwości? Poznań jest ważnym ośrodkiem
      akademickim w kraju, ale stawia się na sport a nie na
      naukę. „Informatyczna dolina Warty” jest ciągle tylko nic nie
      znaczącym hasłem. Sławni poznańscy informatycy się starzeją
      (przepraszam szanownych Profesorów), natomiast ich uczniowie
      znajdują zatrudnienie w innych miastach kraju i całego świata, gdzie
      im lepiej zapłacą. Chyba nie ma takiego drugiego uniwersytetu w
      Europie, którego ciągle budowany kampus (Morasko) byłby tak
      niedostępny komunikacyjnie - i robi się wszystko, aby sytuacja ta
      pozostała bez zmian. A jakie jest milieu miasta. Wyludnione
      (wieczorem) i brudne (zwłaszcza w niedziela rano) ulice, słabe
      poczucie bezpieczeństwa, wegetujące instytucje kulturalne bez
      dyrektorów artystycznych (Filharmonia) lub z dyrektorami walczącymi
      o przetrwanie. Instytucje bez premier (opera), znanych solistów, z
      nieciekawym czy nietrafionym repertuarem, udziwnionymi
      inscenizacjami itp. Nie można się przeto dziwić, że wynajmowanie
      widowni jest najbardziej pewnym źródłem dochodów. Gdzie ci dawni
      poznańscy poeci (ostatni R. Krynicki), malarze, kompozytorzy,
      aktorzy. Jakie jest życie kulturalne? Kto w Poznaniu występuje?
      Konferencja klimatyczna i związane z nią imprezy artystyczne to
      trochę za mało. Przysłowiowym kwiatkiem do kożucha są występy
      bardziej znanych jazzmanów, muzyków barokowych i
      orkiestry „Amadeusz”. Jak miasto ma walczyć o Kulturalną Stolice
      Europy. Włodarze miasta nie lubią porównania z Wrocławiem, ale w tym
      mieście coś się dzieje. Być może też mają tajną strategię, nowe logo
      i nowe hasło - i może właśnie „ich kiełbasa wyprzedziła naszą”
      (poznańską), by nawiązać do strategii marketingowej pewnego banku.
      Miasto to nie kiełbasa, to nawet nie sklep mięsny, to złożony
      organizm, o którego dalszym rozwoju na pewno nie zadecyduje ani nowe
      logo, ani hasło ani kryjąca się za tym strategia marketingowa.
      Poznań ma naprawdę grono świetnych uczonych, którzy znają się na tym
      o co idzie w rozwoju miasta. Jest Uniwersytet Ekonomiczny, pełen
      fachowców, także i od marketingu (choć w mniejszym stopniu
      miejskiego). Podobnie jest z Uniwersytetem (A. Mickiewicza) i
      Uniwersytetem Technologicznym (Politechniką), których to placówek
      pracownicy od dawna badają jakość życia i zajmują się problemami
      rozwoju urbanistycznego i przestrzennego miasta, choć specjalistów
      od różnych aspektów rozwoju miasta jest tam (także i w
    • Gość: Józef Krupa Marka Poznań: start nowej ery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.09, 19:13
      pełen tekst, który poprazednio nie został przersłany
      Spóźniony refleks

      Mnie też zastanowiła niebieska rozgwiazda ustawiona na balkonie
      hotelu Bazar. W pierwszej chwili pomyślałem, ze rozpoczął się
      tydzień ratownictwa medycznego, jednak nie mogłem znaleźć
      uzasadnienia, dlaczego dla zaanonsowania tego wydarzenia akurat
      wybrano Bazar. Choć potem znak ten zobaczyłem w innych miejscach, to
      jednak nie wpadłem na to, że wła-śnie rozpoczęła się nowa promocja
      miasta i niebieska rozgwiazda (laska nebeska) jest uwertu-ra do tego
      wielkiego wydarzenia, którego za 7 mln zł z kasy miejskiej, wszyscy
      wkrótce bę-dziemy świadkami. Pomysł jest świetny, myślę, że
      rewelacyjny. Przecież nikt w Polsce ani na świecie nie wpadł na coś
      takiego. Miasto potrzebuje nowe logo i nowego hasła. Stare już się
      przeżyło, jako że wszędzie warto jest żyć (tj. nie tylko tu), a
      jeśli już umrzeć, to tylko w Ne-apolu, oczywiście zobaczywszy miasto
      przedtem. Dobrze, że mamy znakomitych fachowców od takich spraw, że
      jest firma Just oraz znany w świecie Instytut (chyba
      międzyuczelniany) Konkurencyjnej Ekonomii Regionów (i chyba wysoce
      innowacyjny). Innowacyjny, bowiem w literaturze nie występuje
      pojęcie ekonomii konkurencyjnej. Kiedyś była taka ekonomia, nazywana
      ekonomią polityczną socjalizmu, o której dziś nie pamiętają (lub nie
      chcą pamię-tać) nawet najstarsze komuchy, jako że za sprawą
      niekonkurencyjnej ekonomii (kapitalizmu), stali się biznesmenami.
      Ale jeśli jesteśmy przy Instytucie, to jednak chyba jednak ekonomiki
      regionalnej, ale ja tego instytutu zakładałem, podobnie jak i
      wszystkich innych działających w mieście. Ale pomysł mi się podoba.
      Rozgwiazda – super. Nie gwiazda, bo to można mieć różne złe
      skojarzenia, nawet jeśli kolor jej nie jest czerwony. Gwiazda koloru
      niebieskiego też wywoływać może różne skojarzenia, choć nie taki jej
      kształt (rozgwiazda) i pełne wypełnie-nie kolorem. Nie jest to też
      niebieski krzyż, który kojarzyć się może z GOPR – em i nie daj Boże,
      z naruszeniem świeckości życia publicznego. A więc wszystko jest
      poprawne politycz-nie. A do tego patriotyczne i mobilizujące, jako
      że „w gwiazdę polski orzeł biały patrząc, lot swój w niebo wzbił”. W
      niebo, a wiec nie do nieba, a zatem także poprawnie politycznie. No
      i rozwojowo, konkurencyjnie, gdyż nie gwiazda a roz (wój) – gwiazda.
      Czy jednak niebieska rozgwiazda ma w sobie cos poznańskiego? A jak!
      Niebieskie jest tło herbu miasta. Niebieski, to także „kolejarski”
      (KKS Lech) kolor. A w ogóle niebieski kolor jest także „po linii i
      na ba-zie”, gdyż to kolor platformy (nie kolejarskiej, a raczej
      kolejowej tylko obywatelskiej), więc wszystko jest OK. Może nie
      wszystko. Niebieski kolor nie każdemu dobrze się kojarzy np.
      niebieska (błękitna) krew - przeżytek burżuazyjny czy „niebieski
      ptaszek”. Ale to się nie li-czy. Więcej jest nawet za niźli przeciw
      (tu drobne przestawienie wyrazów). Mamy zatem prawdopodobnie nowe
      logo miasta Poznania, niebieską rozgwiazdę, choć logo to podobno
      strasznie tajna tajemnica. Nie zdradza się strategii marketingowej,
      gdyż wróg nie śpi, a rewo-lucyjna czujność jest zadaniem nie tylko
      dla bolszewików i enkawudzistów. Tajne jest także hasło
      marketingowe, choć być może brzmi ono „Just to Poznań”- po
      europejsku. Dwa w jed-nym: i doradcy miejscy (nie mylić z Rajcami) i
      droga do Poznania (drogowskaz dla inwesto-rów, najlepiej jubilerów
      od designu).
      Ale na bok żarty, choć to co się czyta i słyszy zakrawa na żart, jak
      na nieszczęście kosztowny (wszystkie informacje w tej sprawie
      pochodzą ze źródeł prasowych i audycji lokalnych stacji TV). Choć
      wiek mój podeszły, a zatem już nie ten wzrok i nie słuch, to jednak
      czasami coś przeczytam, coś zobaczę i usłyszę. Może to efekt
      starości, ale naprawdę nie wiem, jakie jest logo i jakie hasło
      strategii marketingowej: Paryża, Londynu, Wiednia, Barcelony i wielu
      in-nych miast, które wyrosły na europejskie metropolie. Zapewne nie
      słowa piosenki „kocham Paryż dniem i nocą”, nie „tu mówi Londyn…”
      lub „poznasz Tam-Izę”, nie „Wiedeń miasto moich marzeń” ani
      też „uliczka, która znam w Barcelonie”. Także nie gwiazdy,
      rozgwiazdy, krzyżyki i kółka. Jeśli już coś, to wieża Eiffla, Tower
      Bridge, Opera Wiedeńska czy budynki Antonio Gaudiego, jednak przede
      wszystkim atrakcyjność miasta dla inwestorów i osób przy-jezdnych.
      Chyba co nieco wiem o tym, co decyduje o rozwoju współczesnego
      miasta i co promuje miasta, jako miejsca centra rozwoju. To
      wykwalifikowane kadry, zróżnicowana branżowo, innowacyjna
      gospodarka, wysokich lotów nauka oraz tzw. milieu miasta. Niestety,
      odsetek osób z wyższym wykształceniem w mieście jest niższy od tego,
      który charakteryzuje inne duże miasta. Do pozostanie w mieście nie
      zachęcają oferowane płace, niższe od tych, jakie można osiągnąć w
      Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku, Gdyni, a nawet w Ło-dzi.
      Drogie są także mieszkania, a o działaniach władz miejskich celem
      zatrzymania w mie-ście najlepszych absolwentów nikt nie słyszał
      (jest jakiś program Akademicki Poznań i do-brze że jest). Jest
      wprawdzie dobrze funkcjonująca gospodarka, ale wiele zakładów, ikon
      po-znańskiej dobrej roboty, nie mogło się odnaleźć w nowych
      warunkach ustrojowych i upadło bądź wegetuje. Może też nie uzyskało
      potrzebnej pomocy ze strony władz miejskich. Czy jednak w tym
      zakresie wykorzystano istniejące możliwości? Poznań jest ważnym
      ośrodkiem akademickim w kraju, ale stawia się na sport a nie na
      naukę. „Informatyczna dolina Warty” jest ciągle tylko nic nie
      znaczącym hasłem. Sławni poznańscy informatycy się starzeją (prze-
      praszam szanownych Profesorów), natomiast ich uczniowie znajdują
      zatrudnienie w innych miastach kraju i całego świata, gdzie im
      lepiej zapłacą. Chyba nie ma takiego drugiego uni-wersytetu w
      Europie, którego ciągle budowany kampus (Morasko) byłby tak
      niedostępny komunikacyjnie - i robi się wszystko, aby sytuacja ta
      pozostała bez zmian. A jakie jest milieu miasta. Wyludnione
      (wieczorem) i brudne (zwłaszcza w niedziela rano) ulice, słabe
      poczucie bezpieczeństwa, wegetujące instytucje kulturalne bez
      dyrektorów artystycznych (Filharmo-nia) lub z dyrektorami walczącymi
      o przetrwanie. Instytucje bez premier (opera), znanych solistów, z
      nieciekawym czy nietrafionym repertuarem, udziwnionymi
      inscenizacjami itp. Nie można się przeto dziwić, że wynajmowanie
      widowni jest najbardziej pewnym źródłem do-chodów. Gdzie ci dawni
      poznańscy poeci (ostatni R. Krynicki), malarze, kompozytorzy, akto-
      rzy. Jakie jest życie kulturalne? Kto w Poznaniu występuje?
      Konferencja klimatyczna i zwią-zane z nią imprezy artystyczne to
      trochę za mało. Przysłowiowym kwiatkiem do kożucha są występy
      bardziej znanych jazzmanów, muzyków barokowych i
      orkiestry „Amadeusz”. Jak miasto ma walczyć o Kulturalną Stolice
      Europy. Włodarze miasta nie lubią porównania z Wrocławiem, ale w tym
      mieście coś się dzieje. Być może też mają tajną strategię, nowe logo
      i nowe hasło - i może właśnie „ich kiełbasa wyprzedziła naszą”
      (poznańską), by nawiązać do strategii marketingowej pewnego banku.
      Miasto to nie kiełbasa, to nawet nie sklep mięsny, to złożony
      organizm, o którego dalszym rozwoju na pewno nie zadecyduje ani nowe
      logo, ani hasło ani kryjąca się za tym strategia marketingowa.
      Poznań ma naprawdę grono świetnych uczonych, którzy znają się na tym
      o co idzie w rozwoju miasta. Jest Uniwersytet Ekonomicz-ny, pełen
      fachowców, także i od marketingu (choć w mniejszym stopniu
      miejskiego). Podob-nie jest z Uniwersytetem (A. Mickiewicza) i
      Uniwersytetem Technologicznym (Politechniką), których to placówek
      pracownicy od dawna badają jakość życia i zajmują się problemami
      rozwoju urbanistycznego i przestrzennego
    • Gość: Józef Krupa (dok.) Marka Poznań: start nowej ery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.09, 19:21
      dokonczenie tekstu Spóźniony refleks

      Jest Uniwersytet Ekonomiczny, pełen fachowców, także i od marketingu
      (choć w mniejszym stopniu miejskiego). Podobnie jest z Uniwersytetem
      (A. Mickiewicza) i Uniwersytetem Technologicznym (Politechniką),
      których to placówek pracownicy od dawna badają jakość życia i
      zajmują się problemami rozwoju urbanistycznego i przestrzennego
      miasta, choć specjalistów od różnych aspektów rozwoju miasta jest
      tam (także i w innych uczelniach i instytutach) z pewnością więcej.
      Rajcy miejscy, Panie Prezydencie i ty psie….. (nie znam
      imienia), „nie idźcie tą drogą”. Drogą która prowadzi w przysłowiowe
      maliny. Macie niezłą strategię i dobry plan rozwoju miasta na
      najbliższe lata. Trzymajcie się tego, weryfikujcie założenia i
      dążcie do pełnej realizacji przyjętych celów. Nie dajcie się uwodzić
      specjalistom od marketingu, nie miejskiego ale marketingu własnych
      firm. Jedna z definicji marketingu głosi, ze jest to zbiór technik
      prowadzących do wciskania ludziom kitu i w to wierzę. Dobry towar
      nie potrzebuje marketingu gdyż sprzedaje się sam. Poznań może być
      takim towarem i to bez rozgwiazdy, ale ze stołeczna przeszłością,
      nekropolią pierwszych władców, położeniem, wspaniałym ratuszem i nie
      mniej pięknymi kościołami, palmiarnia i zielenią w mieście oraz na
      jego obrzeżach, gospodarnymi i pracowitymi, choć kiepsko opłacanymi
      kadrami, niezłym potencjałem gospodarczym oraz naukowym, znakomitą
      infrastrukturą wystawienniczą i przyzwoitą komunikacyjną. Także
      ze „Starym Browarem”, festiwalem „Malta”, „idącym na mistrza
      Kolejorzem”, maratonem, nawet mistrzostwami świata „łodzi smoczych”.
      Jednak przede wszystkim z ponownie czystymi i bezpiecznymi ulicami,
      koncertami znanych zespołów i solistów, atrakcyjnymi spektaklami w
      operze i teatrach, festiwalami, muzeami, galeriami i wystawami,
      przystępnymi cenowo lokalami z wielkopolską i polską kuchnią (choć
      nie tylko), kafejkami na kieszeń studencką, imprezami sportowymi i
      rozrywkowymi, spokojnymi i dobrze utrzymanymi błoniami (Łęgi),
      parkami, trawnikami, klombami, czystymi tramwajami, atrakcyjnymi
      sklepami itp. Miasto dysponuje wieloma czynnikami rozwoju. Trzeba je
      znaleźć, ocenić, przygotować, uwierzyć w to, że są - i wykorzystać
      dla rozwoju, a nie tylko patrzeć w gwiazdy, a raczej rozgwiazdy,
      nawet jeśli są niebieskie i nie dawać sobie narzucać strategii
      marketingowej (czytaj wciskać kitu).

    • Gość: rtp 16 Marka Poznań: start nowej ery IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.09, 14:38

      Nie dajmy się nabijać w butelkę bufonowatym cwaniakom
      Być może młodzi tego już nie pamiętają albo o tym nie wiedzą, ale
      był kiedyś taki odważny poseł, który rozszyfrował
      skrót „kierowniczej siły narodu polskiego”. Wydaje mi się, że i ja
      rozszyfrowałem, co oznacza niebieska rozgwiazda. Otóż oznacza
      wołanie o pomoc zespołu ratunkowego i dla miasta, które chlubi się
      taką strategia, jaką proponuje Marek Bańczyk (nomen omen – miasto
      zapewne zbańczy) i dla jej autora, na potrzebę czego wskazują
      produkowane przez niego teksty.
      No choćby pierwsze z brzegu, które powinny wejść do skarbnicy myśli
      wielkich Polaków: (1) Witamy sześciowymiarowy model marki
      terytorialnej, (2) Metropolia musi być całością, a nie zapleczem
      magazynowym, transportowym, handlowym czy nawet kulturalnym innego
      miasta, (3) Zależy nam na przejęciu głównego nurtu dziania się,
      central firm, siedzib organizacji społecznych, organizacji
      kluczowych imprez, (4) Zależy nam na uwypukleniu różnych
      specjalizacji, ale zawsze wysokiego rzędu, (5) To myślenie jest
      niemal oczywiste, jeśli jest się na bieżąco z teorią i badaniami
      rozwoju miast w erze globalnej. To myślenie budzi też zrozumiałe
      zakłopotanie, jeśli się nie jest na bieżąco, (6) Nasza strategia
      zakłada jeszcze wiele kampanii: zagraniczna, funkcjonalna i przede
      wszystkim - eskalacje szczególnych wątków narracyjnych poprzez
      projekty kluczowe.
      To są prawdopodobnie tylko niektóre sformułowania tajnej strategii
      marketingowej marki Poznań. Dla mnie jest to jednak zbiór przykładów
      z słownika języka polskiego wyjaśniających termin bełkot lub stan
      przemęczenia umysłowego, wyrażając się oględnie.
      Może się jednak mylę. Nie jestem doktorantem ani konsultantem
      międzynarodowych zespołów eksperckich (promotorowi radzę się
      zastanowić na wypełnianiem tej funkcji) i pewnie się na tym nie
      znam. Może jednak wreszcie władze miejskie sięgnęły po młodego,
      zdolnego, bezkompromisowego, radykalnego i cywilizowanego autora
      strategii, który za 300 tys. złotych (chyba w pierwszej racie),
      wymyślił strategię „głęboko przemyslaną”,. Strategię nabijania władz
      miejskich w butelkę i narażania budżetu miejskiego na 25 mln straty.
      Strategię zakładająca jeszcze wiele kampanii. Może era profesorów:
      R. Domańskiego, R. Gruchmana, L. Wojtasiewicz, W. Gaczek przeminęła
      lub się nie mieści w sześciu wymiarach rozumowania pana Bańczyka.
      Kto to jest Pan Bańczyk. Jak sam o sobie pisze, to Ekonomista,
      doktorant AE Poznań. Członek Association of Cultural Economics
      International (ACEI). Konsultant zespołów eksperckich przy OECD
      (Culture and Creative Industries Statistics), UNESCO (Institute for
      Statistics) i ONZ (UNCTAD High panel on Culture and Creative
      Industries). Współpracownik sieci badawczej Globalization and World
      Cities (GaWC). Członek redakcji miesięcznika METROPOLIA. Obszary
      specjalizacji: marketing terytorialny, ekonomia sektorów kreatywnych.
      Należy zatem założyć, ze jest autorem poważnych artykułów naukowych
      dotyczących problemów globalizacji, urbanizacji, metropolizacji,
      funkcjonowania i rozwoju metropolii, przemian postmodernistycznych,
      nowych koncepcji rozwojowych miast takich jak smart growth, New
      urbanizm, MILU i innych, funkcjonowania miasta, zarządzania miastem,
      publikowanych w czasopismach z tzw. „listy filadelfijskiej”. Gdzie
      jednak publikuje swoje mądrości Pan Bańczyk. A no w gazetach, takich
      jak „Gazeta Wyborcza”, „Głos Wielkopolski”, „Dziennik” i inne, choć
      to jest tylko prasa codzienna. Jak sam o sobie mówi: Szanuję cudze
      poglądy, nie szanuję cudzej niewiedzy udającej wiedzę. Kto stanie w
      szranki nieprzygotowany - sam sobie winien .Szanuje za to własna
      niewiedzą by nie powiesić ignorancję. Takie bowiem wrażenie można
      odnieść czytając przelewane na papier brednie. Teksty te nie nadają
      się do żadnej polemiki, gdyż jak to mawiał Stefan Kisielewski
      są „pomieszaniem z poplątaniem”. Może zatem znowu kilka przykładów ”
      Marka miasta i jego mechanizm rozwoju są ze sobą nierozerwalnie
      złączone. Cały system jest dość skomplikowany i przypomina raczej
      układ scalony niż pisankę”…,. ”Ocena esencji marki miasta czy jego
      hasła promocyjnego wg pytania "Czy to się Panu/Pani podoba", ma
      mniej więcej tyle samo sensu, co referendum na temat mikroprocesora,
      dźwigu czy elektromagnesu. Procesor ma przetwarzać dane, dźwig -
      unosić ciężary, elektromagnes - przyciągać metale. W żadnym
      przypadku funkcją nie jest enigmatyczne i intuicyjne "podobanie
      się"…, . ”Tak samo jest z hasłem promocyjnym, które ma akcentować
      strategiczną narrację marki. Marka miasta ma działać, to znaczy
      prowadzić do określonych zachowań i decyzji głównie na zewnątrz
      miasta, które są ostatecznie korzystne dla miasta. Korzyści można
      przyciągać tylko przez oferowanie jakiejś użyteczności dla odbiorcy,
      czegoś, czego sam nie ma, a czego potrzebuje. Dopiero w takim
      kontekście można myśleć o tworzeniu esencji przekazu, a potem -
      sloganu. A to początek, przekaz musi spełniać jeszcze wiele innych
      warunków, i wszystkie - jednocześnie. Hasło "Poznań. Miasto know-
      how" jako jedno z bardzo niewielu spełnia te wymagania”. „Jestem
      współautorem strategii marki Poznań, wierzę w nią i wiem, jak
      głęboko jest przemyślana. Czuję się za nią odpowiedzialny, jak
      architekt i inżynier” Dobrze jest mieć dobre samopoczucie.
      Kiedy dyskutować nie ma o czym i w ogóle szkoda czasu na czytanie
      takich bredni, może tylko przysłowiowy „Kwiatek do kożucha”.
      Czytając hasło marketingowe „POZnań miasto know – how” można
      zapytać, używając znanego pytanie ”kto za tym stoi i czemu to
      służy”, a w ogóle co to ma oznaczać. POZ ma się podobno kojarzyć z
      oznaczeniem miasta w katalogach portów lotniczych. Kto jednak o tym
      wie, w Polsce i na świecie, że POZ to Poznań i do tego miasto i to
      know – how. Sam pan Bańczyk w to wątpi i tak pisze:” W percepcji
      anglosaskiej Poznań praktycznie nie istnieje, nie ma zaczepienia,
      jest pustym słowem” . Po co więc te planowane spoty w kilku kanałach
      TV polskich i obcych? A może POZ to po prostu Poznań (tak jak wielka
      wyprz), od wielu lat ugruntowany w takich nazwach jak POZ – bet, POZ-
      bruk, POZ – meat i innych, skrót, który ma sugerować poznańskość
      (choć to może komunikat niezbyt wiarygodny na poziomie leksykalnym,
      jak mawia pan Bańczyk). Jaki to ma jednak związek z „know – how”? i
      jaki z promocją marki miasta? (chyba jednak miasta). Pan Bańczyk
      przyjmuje jednak dosłowne tłumaczenie „know – how” tj. „wie
      jak”. „Know – how”, jako czynnik rozwoju oznacza jednak wiedzę, nie
      potoczną, a naukową, techniczną i technologiczną, kwalifikacje
      zawodowe, doświadczenie. Jak się to ma do Allegro, który to termin
      osoby nie dokonującej zakupów internetowych kojarzyć będą z tempem
      muzycznym, co do wiedzy ma KKS Lech, market delikatesowy „Piotr i
      Paweł”, Malta (wyspa na M. Śródziemnym?, jezioro?, festiwal
      teatralny?, tor regatowy?), wynaleziony grubo przed wojną w
      Niemczech krem „Nicea”, lotnisko bez samolotów, auta „Volkswagena”
      (wolfsburgskie „know” i poznańskie „how”), nawet „Stary Browar” (z
      groźnie brzmiącym skrótem SB). A może to właśnie są odpowiedzi na
      wyszydzane pytanie, co się Pani/Panu podoba?. Idąc dalej tym tropem
      można z „know – how” kojarzyć „Biedronkę”, „Rogale
      świętomarcińskie”, Starego Marycha, „poznańską pyrę:” i wiele
      innych. A może to jest wszystko jakiś design (design to wszystko),
      do którego albo nie dorośliśmy albo żyjemy jeszcze w 4 wymiarach.
      Drogi Panie, „know – how”, to nie w
      • Gość: 007 Marka Poznań? pic i fotomontaż... IP: *.icpnet.pl 14.04.09, 23:24
        a prawda ujawnia sie w codzienności.

        >>Orkiestra Amadeus może zostać bez dachu nad głową. Zarząd
        Polskiego Radia unieważnił przetarg na modernizację siedziby
        orkiestry i zabrał przyznane na ten cel 7,6 mln zł. Agnieszka
        Duczmal prosi o pomoc, ale władze Poznania bezradnie rozkładają
        ręce./.../

        Orkiestra rozsławia Poznań na całym świecie, tymczasem jej -
        formalnie należąca do Polskiego Radia - siedziba na al.
        Marcinkowskiego wygląda jak lokum powiatowego zespołu ludowego i
        wymaga natychmiastowego remontu. Muzycy pod wodzą Agnieszki Duczmal
        mają próby w dekoracjach jak z tragikomicznych fars Stanisława
        Barei: zimą w pomieszczeniach orkiestry jest zimno, latem nie dają
        spokojnie ćwiczyć upał i okropna duchota. - Przecieka woda, nawala
        instalacja elektryczna - mówi Agnieszka Duczmal. - Widać gołym
        okiem, że budynek się sypie. Poza tym nie spełnia norm
        przeciwpożarowych i BHP - dodaje Piotr Łużny, zastępca dyrektora
        orkiestry.

        <<miasta.gazeta.pl/poznan/1,36037,6498565,Agnieszka_Duczmal_prosi_miasto_o_pomoc.html


        • Gość: E Re: Marka Poznań? pic i fotomontaż... IP: *.ultra-dns.org 18.04.09, 13:52
          1. Logo jest słabe i nadaje się na reklamę lodówki POLAR i to takiej utrzymanej
          w stylu retro.
          2. Sam spot jest chałą i w porównaniu ze spotami innych miast z europy wygląda
          żenująco słabo - gdyby to była prezentacja nowej mini galerii handlowej
          powiedziałbym - idą po taniości - w przypadku promocji miasta to jest po prostu
          żenada.
          3. Promocja marek za publiczne pieniądze to sprawa której powinny się przyjrzeć
          odpowiednie służby ponieważ to moim zdaniem może być postrzegane jako co
          najmniej nie etyczne.

          Uważam ,że Poznańskie kolesiostwo jest przyczyną żenująco rozwijającego się
          miasta - kolejne nieudolne próby "wkręcania" kolesi jak poprzednie promocje
          (pączki) są żenujące są niewypałami i moim zdaniem osobę która to zatwierdziła
          jak i wykonawcę powinni po 50 % obciążyć kosztami tego żenującego spektaklu
          kiczu i chałtury.

          Polecam film Czeski Sen czy dzieła Kotlera tam można dowiedzieć się na czym
          polega marketing - na pewno nie na kolesiostwie i wzajemnym lizaniu tyłków przez
          wafli...

          Wzajemne dupowlaztwo poznańskiej sitwy powoduje ,że staliśmy się zaściankiem -
          zadupiem Polski i europy i nic się nie zmienia...

          Targi - ledwo dychają, Turystów 0 chyba ,że uwzględnić nieliczne grupki Starych
          wermachtowców podążających na wycieczki - tu byłem w 41... Wstyd mi ,że mieszkam
          w Poznaniu i muszę płacić podatki na nierobów i grupkę "swoich" którzy zabijają
          to miasto i wmawiają ,że jest super.

          Oczywiście ogromny wpływ na stan obecnej sytuacji mają nasze media - między
          innymi GW która przykłada się do takiego stanu rzeczy - może opublikujecie jaką
          ma skuteczność ta reklama - ilu turystów odwiedziło nasze miasto a ile Kraków,
          Warszawę, Wrocław?

          Reasumując - znakomita większość ludzi uważa ,że ta reklama to chłam, logo kicz
          - ale znajdą się debile którzy to sfinansują i się będą poklepywać po plecach
          jacy są doskonali - pytanie brzmi - po co się promuje miasto np Kraków - Kraków
          się promuje po to ,żeby do miasta zjechali turyści ,żeby przybyło inwestorów a
          koniec końców kasy w mieście którą się przeznaczy na uatrakcyjnienie miasta i
          tym samym jeszcze więcej turystów i kasy....

          Po co się promuje Poznań? Żeby grupa wafli się mogła wypromować i swoich
          znajomków za publiczne pieniądze w żenujący sposób bo takie są efekty zabijania
          wolnego rynku - a jaki jest cel takiego zabiegu? żeby ludzie z sitwy się za
          darmo mogła pokazać i żeby mogli zarobić parę grosików ale inwestorów oni nie
          chcą bo im kasa ucieknie - przecież podzielili tort między siebie i nie chcą
          tutaj wolnego rynku - przecież wtedy trzeba będzie konkurować ulepszać itd...

          VW. Niemiecka Marka, Piotr i Paweł - właścicielem są Francuzi, Allegro -
          właściciel z RPA, itd.
    • Gość: profesor Pan Bańczyk nie został doktorem IP: *.icpnet.pl 12.03.10, 19:37
      Dziś Rada Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu podjęła
      uchwałę o NIENADANIU stopnia naukowego doktora Panu Markowi Bańczykowi. Praca
      słaba, przegadana, chaotyczna a w dodatku obfitująca w literówki, błędy
      ortograficzne, gramatyczne i stylistyczne. Pan Bańczyk zapisze się w historii
      Wydziału, bo już od lat takiej sytuacji nie było, by po pozytywnej obronie nie
      doszło do nadania stopnia.
      • Gość: POZnan* Re: Pan Bańczyk nie został doktorem IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 00:00
        Witam Profesorze jesteś źle poinformowany, ponieważ praca dostała
        bardzo wysoką ocenę jak również jej obrona. W radzie wydziału
        zasiedli ludzie którzy mają kompleksy względem Pana Marka Bańczyka a
        co za tym idzie zbłaźniła się ponieważ sam rektor ma teraz przez ów
        radę nie lada kłopoty ponieważ teraz musi odkrecac całą sytuację i
        tytuł zostanie nadany ponieważ tak wynika z ustawy że nie można
        podjąc negatywnej uchwały po dopuszczeniu pracy i pozytywnej
        obronie. Czyżbyś też miał jakiś kompleks?
        • Gość: prof. Re: Pan Bańczyk nie został doktorem IP: *.icpnet.pl 18.06.10, 01:22
          Ciekawe, bo na majowej Radzie uznano zarzuty MB za bezzasadne. Z ustawy wcale
          nie wynika, że rada wydziału ma za zadanie "klepnąć" decyzję komisji doktorskiej.

          A o wysokiej ocenie można mówić wtedy, gdy cała komisja głosuje ZA :)

          Jeśli mowa o zbłaźnieniu, to chyba bardziej to pasuje do osoby, która na kilku
          stronach ważnego dokumentu, jakim jest autoreferat, robi 80 literówek, bo nie
          potrafi (nie chce?) zadać sobie trudu sprawdzenia pisowni. I robi to osoba,
          która nota bene zajmuje się marketingiem i kreowaniem wizerunku ;-)
          • Gość: anton Bańczyk obronił doktorat, kwestia czasu IP: *.icpnet.pl 28.06.10, 01:16
            Doktorat był edycyjnie słaby ale merytorycznie - bardzo dobry.
            Wypowiedzi i prace 'profesora' - odwrotnie. Czy tego chcemy, czy nie -
            prędzej czy później ktoś to zauważy i ogłosi. Jak nie Bańczyk, to ktoś
            inny. A Rada nie mogła uznać argumentów Bańczyka, bo wówczas uznałaby
            bezzasadność własnych decyzji. Żadna Rada nie uznała nigdy swojego
            błędu. Liczenie literówek to bez wątpienia zadanie godne profesora i
            argument przeważający. Bez komentarza.
          • Gość: mx Centralna Komisja uznała argumenty Bańczyka IP: *.icpnet.pl 17.11.10, 20:31
            Po pierwsze, jak ktoś z nicka 'prof' - pisze na publicznym forum źle o nazywanej z imienia i nazwiska osobie to takiemu 'prof.' można tylko pogratulować odwagi osobistej i klasy.

            Po drugie, Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów w Warszawie UZNAŁA odwołanie Bańczyka i unieważniła decyzję Rady Wydziału o nienadaniu stopnia.

            Po trzecie, decyzja Centralnej Komisji w Warszawie, która uznała argumenty Bańczyka przeciw Radzie Wydziału zapadła JEDNOGŁOŚNIE. Jednogłośnie to znaczy, że wszyscy głosowali ZA.
            • Gość: mrg Re: Centralna Komisja uznała argumenty Bańczyka IP: *.ue.poznan.pl 13.03.11, 14:40
              Praca jest dostępna w formie elektronicznej, każdy (przynajmniej z terenu UE w Poznaniu) może w ramach pokuty, umartwienia, automasochizmu ją przeczytać i spróbować cokolwiek zrozumieć. Jeszcze trudniej będzie zrozumieć, dlaczego w ponownym głosowaniu przeszła
              • Gość: (-) Rada nadała tytuł doktora IP: *.icpnet.pl 23.03.11, 22:36
                Komisja Doktorska: ZA,
                recenzje: ZA,
                Centralna Komisja w Warszawie, sekcja ekonomiczna: jednogłośnie ZA,
                Centralna Komisja w Warszawie, prezydium: jednogłośnie ZA
                kilku zagranicznych profesorów o randze światowej: ZA,
                cytowania w zagranicznych pracach naukowych: SĄ

                ale: jeden pan profesor, na świecie znany głównie samemu sobie: nie rozumie
                sam przyznał, że pracy nie przeczytał, i: nie rozumie
                nie rozumie dlaczego to te wszystkie grona merytoryczne mogą czasem mieć rację, a on - nie

                rzeczywiście - trudno zrozumieć skąd w człowieku, teoretycznie - w randze profesora, może się zrodzić nagle tyle absurdalnego zacietrzewienia, małego i bezcelowego

                niech Pan nie wyłazi zza tego pseudonimu, Panie Kazimierzu,

                wywołać wojnę z doktorantem,
                przegrać ją
                i odgrażać się jeszcze po wszystkim w internecie

                to już nie wstyd, to błazenada

                a praca lub jej obszerne fragmenty była dostępna również po angielsku od lat
                właśnie dlatego przeszła i dlatego jest cytowana
Pełna wersja