Radojewo: walka o drzewa i życie

11.06.09, 20:44
cyt. "drzewa to nie agresorzy" ,a ja uważam że nie potrzeba dużo
wyobraźni żeby przewidzieć co może się stać z takim przydrożnym
drzewem podczas wichury. Gdy wreszcie gałąź z takiego drzewa spadnie
na głowę jakiegoś oficjela ,to może odpowiednie służby poważniej
zaczną traktować zagrożenie
    • Gość: gość Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.09, 21:11
      tobie to na glowe chyba cegla spadla podczas dzisiejszej procesji...
      znam to skrzyzowanie i powiem jedno - kto nie daje sobie na nim
      rady, kto nie potrafi wykorzystac stojacego lustra - powinien miec
      odebrane prawo jazdy, bo nie umie jezdzic i sam stwarza zagrozeni na
      drodze !!!
      • piotras_wlkp Czytaj ze zrozumieniem ! 11.06.09, 21:23
        pisałem o przydrożnych drzewach ,a nie o lustrze. Cała reszta twojej
        wypowiedzi jest tak logiczna i oczywista jak cegły latające podczas
        procesji
        • Gość: 159 Re: Czytaj ze zrozumieniem ! IP: *.icpnet.pl 12.06.09, 09:14
          A on się odniósł do lustra i nie odpowiadał na twój post. Niestety błędem forum jest to, że traktuje pierwszy post jako nadrzędny a resztę jako odpowiedzi nań.
      • Gość: mirtha Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 21:44
        Ja też znam oba te skrzyżowania. Jestem kierowca z ponad 20-letnim
        stażem i umiem korzystać z luster ( choć nie wiem jak Ty z nich
        korzystasz zimą, gdy są zamarznięte). Z tych skrzyżowań korzystam
        codziennie. W ostatni czwartek o godzinie 8 rano przdarzyła mi sie
        taka sama sytyuacja, jak tej dziewczynie. ruszałam ze znaku STOP na
        ul. Wiesiołkowej w prawo w ul. Radojewo, ciągle patrząc w lewo czy
        nikomu nie wjezdżam przed maskę, bo w lustrze widać jedynie zarośla
        liczne. Prostuję samochód i przede mna widzę wyprzedzający na
        zakazie wyprzedzania, podwójnej ciągłej samochód. moje szczęście
        polegało na tym, że w ten Boże Ciało nie było ruchu o tej porze i on
        wyprzedzał tylko jeden samochód, więc gdy mnie zobaczył dał po
        hamulcach i sie schował za niego. ta dziewczyna nie miała tyle
        szcęścia, bo wyjeżdżała w normalny pracujacy dzień, tak jak masa
        innych kierowców.
    • Gość: zenek Masz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.09, 21:33
      Wyciąć, wybetonować, dendrologa wysłać do badania delfinów.
      "A gdyby tu było przedszkole, w przyszłości, i Pański synek przechodził, w
      przyszłości (sprawdzić czy nie xiąc)" - to tak w kwestii nadmiernie rozbuchanej
      wyobraźni.
    • Gość: Eco-Osholom Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.09, 21:35
      Koles, jak juz jestesmy wszyscy po procesji, to powiedz co
      proponujesz, bo poza pretensjami nie piszesz? Wyciac wszystkie
      przydrozne drzewa, zeby z zadnego nigdy zaden konar nie mogl spasc
      na dygnitarski łeb, ani zaden inny? W calym miescie czy poza tez?
      Temat spadajacych z drzew konarow abo galezi w tekscie sie nie
      pojawia, tylko kwestia wyciecia drzew z powodu jakoby slabej
      widocznosci, wiec ty, koles, piszesz w kontekscie wyciecia... Moze
      masz jeszcze jakies inne pomysly...?
    • kajciech Drrzewo winne, że młoda pinda nie umie jezdzić? 11.06.09, 21:46
      Łapy niech jej utną za głupotę, a od drzew wara!
      • kiks4 winna jest ewolucja 11.06.09, 22:13
        Proszę sobie wyobrazić dwie sytuacje:
        1. obok drogi niechronionej bariera jest pionowe skalne 50-cio metrowe urwisko
        2. obok drogi niechronionej barierą rośnie drzewo

        Skutki wypadku w obu przypadkach będą podobne choć spontaniczna odpowiedź zwykle jest taka, że zderzenie z drzewem jest mniej groźne.
        Nie- zderzenie z drzewem jest tak samo groźne jak upadek w przepaść. Kto nie wierzy, niech podjedzie kawałek dalej od opisywanego miejsca-
        kilka dni temu na jednokierunkowym odcinku drogi prowadzącej w stronę Poznania ktoś uderzył na łuku w drzewo. Odłupał się kawałek kory. I stoi przez cały czas płonący znicz.
        Drzewa przy samym pasie jezdni stanowią zawsze zagrożenie, niezależnie od umiejętności kierowcy.
        Obyś kajciechu nigdy się o tym nie przekonał na własnej skórze.
        • Gość: lb Re: winna jest ewolucja IP: *.echostar.pl 12.06.09, 01:43
          > kilka dni temu na jednokierunkowym odcinku drogi prowadzącej w stronę Poznania
          > ktoś uderzył na łuku w drzewo. Odłupał się kawałek kory. I stoi przez cały czas
          > płonący znicz

          No i jaki z tego morał? Żaden - gdyby nie było drzewa, wtedy zbyt
          szybko/nieostrożnie jadący kierowca pewnie wyleciałby na pobocze i
          najprawdopodobniej dachował. Znicz stałby w szczerym polu.

          > Drzewa przy samym pasie jezdni stanowią zawsze zagrożenie, niezależnie od umiej
          > ętności kierowcy.

          Równie dobrze można stwierdzić, że takie samo zagrożenie stwarzają latarnie,
          betonowe śmietniki, budynki, krawężniki czy przydrożne rowy. Niewątpliwie
          najlepszym rozwiązaniem byłby gumowe opony na każdym poboczu czy bele z sianem,
          ale chyba nie o to chodzi.
        • renepoznan Re: winna jest ewolucja 12.06.09, 07:48
          Proponuję kiksie zakazać jazdy samochodem. Bo wszystkich zagrożeń nie wyeliminujesz.
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: winna jest ewolucja IP: *.icpnet.pl 03.07.09, 20:55
            W Anglii testowany jest system ubezwłasnowolniający kierowcę sterujący ruchem
            pojazdów i kierujący się GPSem. Dramatyczna wizja!
        • kajciech drogi kiksie 12.06.09, 08:24
          Polecam Ci ponownę lekturę artykułu. To nie tak, że to drzewo
          zagraża życiu jadących drogą. To drzewo zostało oskarżone o
          zasłanianie widoczności z wyjazdu z drogi podporządkowanej. Młoda
          pinda powinna więc zachować więcej uwagi, a nie obwiniać drzewo.
          • kiks4 Re: drogi kiksie 12.06.09, 15:30
            kajciech napisał:

            > Polecam Ci ponownę lekturę artykułu.
            ---
            Oczywiście, artykuł czytałem i nawet zrozumiałem :-)
            Mnie chodzi o sam fakt utrzymywania drzew bezpośrednio przy pasie jezdni. Nie jestem wrogiem zieleni, zawsze od urodzenia mieszkałem w domach z ogrodem lub miałem ogródek działkowy. Nasadziłem w życiu wiele drzew.
            Ale drzewa dobre są w parku a szosa parkiem nie jest!
            Powinno się systematycznie likwidować drzewa którymi obsadzone są nasze szosy. Oczywiście w zamian drzewa ( i krzewy) mogą i powinny być nasadzane za rowem oddzielającym je od jezdni lub w odległości kilku metrów od asfaltu.
            A jeśli już muszą być- niech będą oddzielone od jezdni barierą energochłonną!!!
            Życie ludzkie, nawet szaleńców drogowych jest wartością nadrzędną!
            • Gość: Eco-Osholom Re: drogi kiksie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 17:25
              w ktoryms z poprzednich mejli ktos wytlumaczyl, dlaczego drzewa sa
              dobre przy drogach... niemal wszystkie wypadki drogowe z "udzialem
              drzew" maja miejsce z winy kierowcow, niezaleznie od tego, czy
              ofiara czy sprawca wali w drzewo; stad sluszny i tu juz sfomulowany
              wniosek, ze jak nie w drzewo, to przywala w przystanek, latarnie,
              pieszego, samochod stojacy, rowerzyste, plot, mur, budynek, hydrant,
              slup od reklamy, znak drogowy, podpore mostu itd.; wiec czesto
              lepiej ze w drzewo a nie iinnego uzytkownika, chociaz szkoda
              drzewa... w miescie jets tyle rozmaitycj obiektow w ktore mozna
              rzywalic, ze atakowanie drzew jest nielogiczne;
              widzialem fote, na ktorej bylo wielkie stare drzewo, pozostawione na
              srodku asfaltowej szosy, najpierw sie smialem ale potem faktycznie
              uznalem, ze to nie jest zly pomysl na spowalniacz, bo trzeba bylo
              zwolnic, zeby objechac drzewo z prawj strony;
              takie poglady sa po prostu prymitywne, te stare drzewa obrastajace
              polskie stare drogi to ogromna wartosc, niematerialna, pomniki
              przyrody czesto, albo kandydaci; a materialnie – za jedno nalezaloby
              wybulic ok 100 tys (zalezy od wielu czynnikow) wg stawek
              oficjalnych; czyli jak juz to rezczywiscie oplaca sie odsunac droge,
              bo wychodzi taniej;
              jasen, ze na odcinkach niebezpiecznych powinny byc bariery, ale
              taniej wyrznac i miec opal... to jest moentalnosc chlopa z
              czwoarkow, co zywemu nie przepusci a zwlaszcza zielonemu - gratuluje
              kiks4
            • Gość: Ktosik Re: drogi kiksie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 19:54
              Szanowny Kiksie
              Nasadzać to można dziecko na nocnik, a drzewa się obsadza :)
              • kiks4 Re: drogi kiksie 12.06.09, 20:24
                Gość portalu: Ktosik napisał(a):
                > Nasadzać to można dziecko na nocnik,
                ---
                zgadza się ale tylko w Poznaniu. W całej reszcie Polski dziecko sadza się na
                nocnik :-))
                • kiks4 Nasadzenia 12.06.09, 23:10
                  pierwszy z brzegu anons:
                  www.zielen-poludnie.lodz.pl/list,89,Nasadzenia_drzew_i_krzew%C3%B3w.html
                  drugi z brzegu anons:
                  www.alejahandlowa.pl/tr/produkt/nasadzenia-drzew-krzewow-gdansk-gdansk_3105717.html
                  mam szukać dalej?
            • Gość: Wlodek z Grunwaldu nie jest...(organizacja ruchu) IP: *.acn.waw.pl 16.06.09, 21:35
              Nie jest wartością nadrzędną życie ludzi wobec życia starych drzew, gdy ludzie
              zachowują się irracjonalnie - widzą ryzykowne miejsce a mimo to nie chuchają na
              zimne. Drzewa to element przyrody, drogi to element cywilizacji. Nie widzę
              powodu by kiedyś nie wykupić kilku działek i poprowadzić drogę bokiem.

              A teraz na rzeczonej krzyżówce wprowadzić zasadę skrzyżowania z drogami
              równorzędnym i pierwszeństwem z prawej (wymalować wielkie znaki na jezdni
              informujące o końcu drogi głównej), wtedy każdy musiałby przed skrzyżowaniem
              zwolnić.
              • renepoznan Re: nie jest...(organizacja ruchu) 16.06.09, 21:42
                Ewentualnie przebudować układ ulic. Tam jeszcze można.
                Obawiam się tylko setek protestów bo u nas coś zmienić to zawsze problem.
                Łatwiej wyciąć drzewo.
                • Gość: Wlodek z Grunwaldu spójrz na mapę IP: *.acn.waw.pl 17.06.09, 07:46
                  Cieszę się, że myślimy w podobną stronę. To jest miejsce, gdzie samochód jedzie
                  może raz na minutę, może rzadziej. To jest miejsce oddalone od głównej ul.
                  Radojewo może o 50, może o 100 m. Czyli samochód jadący Jaśkowiaka za te 100 m
                  się zatrzymuje, a samochód jadący z Radojewo i skręcający w Jaśkowiaka dopiero
                  się rozpędza).
                  maps.google.com/maps?q=mapa+pozna%C5%84+wiesio%C5%82kowa&oe=utf-8&client=firefox-a&ie=UTF8&split=0&ei=MPU3SqiXDcWP-Aays5i4DQ&ll=52.488909,16.940703&spn=0.005488,0.013819&z=16
                  Czy JAKIMKOLWIEK problemem jest ustanowienie przy tak m a r g i n a l n y m
                  ruchu samochodowym skrętu Wiesiołkowa-Jaśkowiaka ulicą główną, by ten ruch na
                  wprost musiał zostać wyhamowany? No przecież inżynierowie ruchu mają arsenał
                  możliwości. Ale Polak o chłopskiej mentalności wpierw chwyci siekierę i wytnie
                  chwast co mu na klepisku wyrósł.
            • Gość: marek.es Re: drogi kiksie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 22:04
              Natura eliminuje elementy szkodliwe, pozbawione szans rozwoju. Do
              takich zaliczam kierowców nieumiejących czytać znaków drogowych.
              Jeżeli ktoś uważa,że po ocienionej dtzewami szosie może jechać
              szybciej niż 60 km/h to sam się prosi o nieszczęście.
              • Gość: Wlodek z Grunwaldu Re: drogi kiksie IP: *.acn.waw.pl 17.06.09, 07:56
                Gorzej gdy eliminacji poddane zostaje dziecko w samochodzie, pasażer, czy
                kierowca samochodu poszkodowanego przez nieumiejącego czytać sytuację. Co
                oczywiście nie zmienia nic w kwestii praw drzew do rośnięcia gdzie im się już
                tyle przetrwało. Inwestycja może być podstawą wycięcia drzewa. Ale w żadnym
                razie nie nieuwaga kierowców.
      • Gość: mirtha Re: Drrzewo winne, że młoda pinda nie umie jezdzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 20:20
        Moja córka nie jechała ulicą tylko wyjeżdżała z osiedla, ruszajac ze
        znaku STOP. To jak baranie myślusz, jaką miała prędkość. Udzerzył w
        nią właśnie taki kretyn jadący ulicą Radojewo z prędkością wyższą
        niż dopuszczalna i wyprzedzajac [rzed skrzyżowaniemna zakazie
        wyprzedazania. Nadal uważasz, że to jej wina?
        • kajciech Re: Drrzewo winne, że młoda pinda nie umie jezdzi 15.06.09, 14:54
          > Moja córka nie jechała ulicą tylko wyjeżdżała z osiedla, ruszajac
          ze
          > znaku STOP. To jak baranie myślusz, jaką miała prędkość. Udzerzył
          w
          > nią właśnie taki kretyn jadący ulicą Radojewo z prędkością wyższą
          > niż dopuszczalna i wyprzedzajac [rzed skrzyżowaniemna zakazie
          > wyprzedazania. Nadal uważasz, że to jej wina?


          To się fachowo nazywa wymuszenie pierwszeństwa lub nieustąpienie
          pierwszeństwa! Nadal jest winna i to w 100%. Nie zastosowała
          należytej ostrożności i takie tego efekty. A poza tym - byłaś tam
          czy tylko słuchałaś relacji córki która chciała się wybielić?


          PS
          Kwestie kultury osobistej (vide "baran") pomijam przez wzgląd na
          emocjonalny aspekt sprawy
          • Gość: mirtha Re: Drrzewo winne, że młoda pinda nie umie jezdzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 19:26
            Baran był za pindę. To uwaga do Twojej kultury osobistej. Co do
            dalszej wypowiedzi, to ,czytałam protokół policyjny. Właśnie z
            powodu drzewa zasłaniajacego całkowicie widoczność nie miała
            najmniejszych szans zauważyć kierowcy łamiącego przepisy, któremu
            zresztą policja zabrała prawo jazdy. Na przyszłość najpierw zapytaj,
            jak było, a potem oceniaj. I nie obrażaj mojego dziecka, jeśli go
            nie znasz i nic o nim nie wiesz.
            • kajciech Re: O gwarze słów kilka 15.06.09, 22:37
              > Baran był za pindę. To uwaga do Twojej kultury osobistej. (...)
              > I nie obrażaj mojego dziecka, jeśli go nie znasz i nic o nim nie
              wiesz.

              Droga Pani. To, że z powodzeniem udało się Pani rodzinie osiedlić w
              Poznaniu przywędrowawszy tu za chlebem nie oznacza, że będzie Pani
              traktowana jak hrabianka z całym bagażem przyrodzonych Pani nawyków
              i wychowania - takze tego w mowie i piśmie.
              Jeżeli łaskawa była Pani zaszczycić nasze miasto swoją obecnością i
              obecnością swojej rodziny to polecam naukę choćby kilku podstawowych
              słówek gwary miejskiej Poznania.
              Otóż rzeczona "pinda" nie jest słowem obraźliwym. Pinda po poznańsku
              oznacza młodą dziewczynę. Jakiekolwiek pejoratywne skojarzenia to
              efekt wyłacznie Pani negatywnego nastawienia do rozmówców.
              Na potwierdzenie mych słów odsyłam do nie tak odległej czasowo
              publikacji gwarowej "Szczuny i pindy od Chwaliszewa do Wildy".
              Literatura i czytelnictwo pomaga... zwłaszcza okiełznać nieco
              toporny język i zamknięte myślenie.
              • Gość: mirtha Re: O gwarze słów kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 17:37
                Rzeczywiście nie pochodzę z Poznania, w przeciwieństwie do mojego
                męża i całej jego rodziny, mieszkajacej w Poznaniu od wieków. Jednak
                w moich stronach nikt nie odnosi sie w ten sposób do przyjezdnych.
                Bierzesz przykład z Warszawy? Używając okreslenia "młoda pinda"
                obraziłeś moje dziecko, bo w moich stronach to okreslenie ma
                pejoratywny wydźwięk. Nie jesteś pepkiem świata, a na dodatek
                pierwszym "poznaniakiem", który na przestrzeni kilkudziesięciu lat
                mojego mieszkania w tym mieście, tak się wobec mnie zachował ( wiem,
                że w artykule napisali, że na tym osiedlu mieszkam od 12 lat, w
                Poznaniu jestem jednak dużo dłużej - widzisz jak ty nic nie wiesz?).
                Zawsze uważałam, że tu znalazłam swoje miejsce i Twoje obraźliwe
                sformułowania tego nie zmienią, bo wiem, że prawdziwi POZNANIACY
                szanują ludzi z innych stron kraju, ich nawyki, uczucia i emocje.
                Nie będę więc więcej komentować Twoich słów, bo moja kultura
                osobista i dobre wychowanie nie pozwalają mi powiedzieć tego, co w
                takiej sytuacji powinnam. Pozdrawiam.
                • Gość: Włodek z Grunwaldu o gwarze, ruchu ulicznym i drzewach IP: *.icpnet.pl 21.06.09, 23:08
                  www.zgapa.pl/zgapedia/Gwara_lwowska.html
                  www.zgapa.pl/zgapedia/Gwara_pozna%C5%84ska.html
                  Pinda zdaje się być słowem z gwary lwowskiej, do tego pochodzenia hebrajskiego,
                  i rzeczywiście nie ma konotacji wulgarnej. Chociaż w gwarze młodzieżowej taką
                  konotację teraz przyjęło. I coż z Wami zrobić (z Państwem, ale jestem
                  człowiekiem wychowanym przez Solidarność, więc w internecie ze wszystkimi na
                  "Ty")...? Ku Twojej uwadze Kajciechu już tylko po liczbach sądząc z 900
                  tysięcznej aglomeracji poznańskiej przyjezdnych po Drugiej Wojnie jest 50-60%
                  ludności z piszącym te słowa (a jeśli uwzględnić emigrację i wymordowanych, to
                  pewnie pod 70% byśmy dociągnęli), z czego większość wywodzi się z Wielkopolski,
                  30% z Wileńszczyzny, ale dziesiątki procent z innych miejsc w kraju. Bycie
                  Poznaniakiem nie oznacza pochodzenie, tak jak bycie Polakiem tego nigdy nie
                  oznaczało i nie oznacza, a jest to reprezentowanie wartości i lojalność wobec
                  tej ojczyzny.

                  Zastanowiło mnie stwierdzenie z protokołu policji. Jeśli nie miała szansy
                  widzieć, to znaczy, że to skrzyżowanie nie powinno być dopuszczone do ruchu.
                  Niezależnie od tego możliwości są 3:
                  - przebudowa albo przesunięcie skrzyżowania
                  - czynny fotoradar
                  - zmiana organizacji ruchu (obie ulice do ruchliwych nie należą, więc niech ta
                  podporządkowana będzie główną, by jadący prosto musieli zwolnić przy drzewie,
                  które im mniej zasłania).
                  Proponuję kontakt z ZDM, np. mailem z do wiadomości dziennikarza, który był
                  autorem tekstu i zaproponowanie zmian organizacji ruchu. Wielki kłopot by był
                  zwyjazdem na główną, ruchliwą ulicę. Ale z taką peryferyjną...
                  Ale wycinka drzewa nie jest żadnym rozwiązaniem.
      • Gość: mirtha Re: Drrzewo winne, że młoda pinda nie umie jezdzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 22:04
        A dlaczego maja jej uciąć łapy? Może za to, że jakis baran łamiąc
        wszelkie mozliwe w tym miejscu przepisy uderzył w jej samochód? Ona
        wyjeżdżała w prawo. To on był na niewłaściwym pasie jezdni. To on
        jechał w tym miejscy pod prąd. to on przekroczył dozwoloną prędkość
        o 50 km. To jemu policja zabrała prawo jazdy. Więc czemu chcesz jej
        uciąc łapy? za to, że z powodu całkowicie zasłaniającego widoczność
        drzewa nie mogła ustrzec się przed idiotą. Ż to drzewo o 2m obwodzie
        nie dało jej szansy na uniknięcie spotkania z kretynem łamiącym
        prawo. Uważasz nadal, że to jej wina?
      • Gość: Wladek Drrzewo winne, że młoda pinda nie umie jezdzić? IP: 83.238.194.* 17.06.09, 11:10
        Racja!!!Popieram w 100%
    • india.wr.only Radojewo: wyciąć wszystkie drzew, do żywej ziemi 12.06.09, 09:55
      jasne, 50 lat temu też tak robiono w starej unii. Dzisiaj wszyscy
      wiedzą, że to człowiek musi umieć jeździć samochodem a nie drzewa
      wiedzieć gdzie rosnąć. Wstydźcie się Wy z Radojewa
      • Gość: ~hiena Re: Radojewo: wyciąć wszystkie drzew, do żywej zi IP: *.adsl.inetia.pl 12.06.09, 10:15
        I znowu brednie. Co z tego, że ja umiem jeździć samochodem, skoro ktoś INNY,
        nieumiejący jeździć mnie zepchnie z drogi prosto na drzewo?

        Co za problem ściąć drzewa i posadzić nowe kawałek dalej ?
        • Gość: Eco-Osholom Re: Radojewo: wyciąć wszystkie drzew, do żywej zi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 18:06
          Problem polega na tym, ze na takie drzewa trzeba czekac 100-200 lat,
          wiec dopiero za 3-6 pokolen bedzie taki pozytek z tych nasadzen,
          jaki my (oprocz Ciebie) mamy obecnie..
          • Gość: ~hiena Re: Radojewo: wyciąć wszystkie drzew, do żywej zi IP: *.192.109.111.psi.de 15.06.09, 14:46
            a jaki to pozytek macie z tych drzew?
            bliska mi osoba o malo co nie zginela po zderzeniu z drzewem - i to by najmniej
            nie ze swojej winy, tylko zostala zepchnieta z drogi wlasnie.
            • Gość: Eco-Osholom Re: Radojewo: wyciąć wszystkie drzew, do żywej zi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 23:43
              KOles ponizej trzy dni temu z grubsza objasnil pozytek z drzew,
              fachow, bo zawodowo zna temat (architekt krajobrazu). Sobie
              przeczytaj. NIezaleznie od pozniejszych polemik, facet ma racje co
              do podstawowych informacji.
              Ale istnieje podgatunek ludzi, ktorych to nie przekona. Tak jak tego
              osla dalej, ktory proponuje 200 letni jesion przerobic na meble i z
              tego sfinansowac nasadzenia kompensacyjne. Pewnie tego podgatunku
              nie przekona tez informacja ile takie drzewo jest warte... Otoz za
              wyciecie takiego jesiona oplata (jakby zadoscuczynienie za straty
              tym spowodowane) wedlug oficjalnych stawek moze siegac cwierc
              miliona PLN. Jak masz zamiar wycinac szpaler takich drzewek, to
              lepiej przesun droge.
              Wartosc duzych dorodnych drzew, poza walorami czysto uzytkowo-
              zdrowotnymi ma sens taki jak wartosc sztuki, architektury, piekna,
              krajobrazu. Nie chodzi w nich o korzysc ale o wartosc, za ktora bywa
              ze placi sie ogromne pieniadze. Dla kogos, kto tego nie kuma (ze
              slepym gadac o malarstwie) to zadna roznica, wiec zaproponuje zeby
              wyciac i cos gdzie indziej w zamian posadzic. Tak jakby proponowal
              zburzyc ratusz albo katedre i postawic cos innego, bardziej
              pozytecznego a tamte obiekty ew. zrekonstruowal np na Podolanach.
              Stare dorodne drzewa maja wiec wartosc, nawet wyrazona w duzym
              pieniadzu (mozesz miec to dupie, ale jakbys takie chcial wyciac na
              swojej dzialce to tez zaplacisz, a jaka wytniesz bez zgody to
              wielokrotnosc jako kare). Jesli zagrazaja im kierowcy, to taniej
              jest inaczej niz przez wycinanie drzew zneutralizowac
              niebezpiecznych kierowcow, np. przez barierki albo oznakowanie.
    • Gość: ArchitektKrajobraz Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 12:21
      Słuchajcie
      z drzewami przy drodze jest duży problem, ale nie jest on tak
      prosty, żeby zawrzeć odpowiedź w jednym poście. Zgadzam się że
      drzewo jest niebezpieczne, jeśli KTOŚ w nie wjedzie, powtarzam KTOŚ,
      z jego lub z winy innego człowieka.
      Ale zastanówmy się nad innymi aspektami co daje drzewo: po pierwsze
      produkuje TLEN, chroni przed nawiewaniem śniegu na drogę, przed
      wiatrem, poprawia cały mikroklimat(chroni przed lokalnymi
      przymrozkami). Proszę się więc zastanowić czy czasem jeśli usuniemy
      drzewa przy drodze to zimą nie nawieje śniegu i zamiast 1 ofiary i
      jednego znicza nie będzie więcej...
      Ktość z Państwa wspomniał o wyłamaniu drzewa podczas burzy - dlatego
      poproszono dendrologa (tak dla uściślenia debdrolog zajmuję się
      tylko drzewami i krzewami, więc wysłanie go do delfinów świadczy
      tylko o marnej wiedzy) o ocenienie stanu zdrowia drzew, żeby być
      pewnym że nic w przyszłości komuś nie spadnie na głowę.
      Jeśli nawet zgodzą się wyciąć drzewa będą musieli posadzić kilka
      nowych, więc postaram się wszystkich uspokoić nie ma takiej opcji,
      żeby w pobliżu tej drogi nie było drzew - jak nie będzie tych będą
      inne i dobrze bo ja sobie jednak nie wyobrażam krajobrazu polskiego
      bez pięknych drzew.....
      • piotras_wlkp Nareszcie jakaś kompetentna wypowiedź 12.06.09, 18:50
        Szanowny Architekcie Krajobrazu
        całkowicie zgadzam się z tym że drzewa spełniają ważne
        funkcje ,produkują tlen ,zmieniaja lokalny mikroklimat i
        niewątpliwie poprawiaja walory estetyczne drogi. Nie jestem wrogiem
        drzew jako takich ,tylko ich bezmyślnego sadzenia zbyt blisko drogi
        i następnie traktowania ich jak święte krowy ,których nie można
        usunąć. Droga gęsto obsadzona drzewami z grubymi konarami na pewno
        nie jest bezpieczna również dla dobrego kierowcy. Nie sposób
        przewidzieć różnych sytuacji w wyniku których samochód wypadnie z
        drogi ,może to być oczywiście szaleńcza jazda ,ale takża plama
        oleju , lokalne oblodzenie ,wbiegnięcie zwierzyny na drogę itp. W
        razie takiego zdarzenia pechowy kierowca normalnie wjechałby do
        rowu ,albo zarył w polu ,ale tu musi walnąć w gruby konar. Wypadki
        to w większości wina kierowców a nie drzew ,ale czy tą samą logikę
        stosuje się przy budowaniu barierek na mostach ? Czy ktoś normalny
        mógłby zaproponować że barierki na mostach są niepotrzebne ,bo jak
        kierowca wypadnie to jego wina ,a nie wina mostu? Ludzkość jak widać
        dojrzała już do tego żeby wszystkie mosty miały barierki ,niestety
        świadomość potrzeby zabezpieczeń przed drzewami nie jest jeszcze tak
        powszechna. Kolejna sprawa - łamliwość podczas burzy i wichur ,jak
        sam przyznajesz drzewa czasem łamią się i spadają na głowę.
        Uspokajasz że drzewem zajmie się dendrolog więc będzie dobrze ,ale
        czy każdym przydrożnym drzewem w Polsce zajmuje się dendrolog ? Czy
        nie byłoby lepiej gdyby były sadzone 20m od drogi i wówczas ich
        ewentuale połamanie nie stwarzałoby dużego zagrożenia. Podajesz też
        ważny argument z kórym się całkowicie zgadzam - chodzi o ochronę
        przed zawiewaniem śniegu. Z moich obserwacji wynika że skutecznosć
        takiej ochrony jest średnia ,dużo lepiej w tej roli spisują się
        krzewy ,kórych gęste ugałęzienie skutecznie powstrzymuje śnieg. I
        tym spostrzeżeniem zakończę moją wypowiedź - zamiast obsadzać drogi
        grubokonarowymi drzewami ,należy sadzić krzewy lub drzewa krzewiaste
        w odległości nie mniejszej niż 10m od drogi. Nie słyszałem żeby ktoś
        roztrzaskał się samochodem na krzewach ,a jeśli już to grozi to co
        najwyżej pognieceniem i podrapaniem karoserii. Z przydrożnego krzewu
        na pewno nie odłamie się konar i nie spadnie na przejeżdżający
        samochód. Krzewy doskonale
        chronią przed nawiewaniem śniegu z pól ,a ich walory przyrodnicze
        też nie są małe.
        Pozdrawiam i owocnych przemyśleń życzę

        • kiks4 Re: Nareszcie jakaś kompetentna wypowiedź 12.06.09, 19:14
          piotras_wlkp napisał:
          Ludzkość jak widać
          dojrzała już do tego żeby wszystkie mosty miały barierki ,niestety
          świadomość potrzeby zabezpieczeń przed drzewami nie jest jeszcze tak
          powszechna.
          ------
          To proste. W toku ewolucji człowiek "docenił" niebezpieczeństwo upadku spadając z drzew czy skał. Niezliczone tysięce takich wydarzeń w długim łańcuchu pokoleń wyrobiły w końcu w nas większy lub mniejszy lęk wysokości. I dlatego gdy szosa biegnie skrajem przepaści bez barierek- jedziemy bardzo ostrożnie . Natomiast z dużymi prędkościami żyjemy na dobrą sprawę od kilkudziesięciu lat. Jakieś cztery- pięć pokoleń. To za mało, żeby poznać i wbudować w mechanizm naturalnych odruchów lęk przed prędkością. I dlatego codziennie czytamy o młodych kierowcach rozbijających się i zabijających się na drzewach.
          I powtarzam: w konflikcie interesów- życie drzewa czy życie człowieka to drugie musi być zawsze uznane za ważniejsze. Obrońcom drzew radzę poważnie się nad tym zastanowić.
        • Gość: ArchitektKrajobraz Re: Nareszcie jakaś kompetentna wypowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 19:35
          Witam
          Zgadzam się, że drzewa przy drodze są niebezpieczne - tylko lepiej
          powiedzieć, że niebezpieczni są kierowcy poruszający się po drogach.
          Piszesz o krzewach, zgadzam się częściowo, ponieważ nie same krzewy
          ale drzewa + krzewy ( a przed śniegiem najlepiej byłoby posadzić
          gatunki iglaste). W takich przypadkach byłoby najlepiej, bo krzewy
          zwolnią prędkość i będzie bardziej bezpiecznie, choć nie całkowicie
          (zresztą jeśli by nie było drzew również byłyby wypadki).
          Piszesz, że powinniśmy sadzić drzewa 20 m od drogi, i tu jest
          problem, gdyż drzewa sadzimy w pasie drogowym, a przecież taki pas
          nie jest aż tak szeroki - gdybyśmy mieli tak zrobić to musielibyśmy
          zabrać jakiś pas ziemi prywatnemu właścicielowi, ciekawe czy ktoś by
          się zgodził?? I jaka by rozpętała się wojna gdyby np w miejscowym
          planie pojawił się tak szeroki pas drogowy.
          Oczywiście drzewa dziś byłyby sadzone zgodnie z rozporządzeniem
          ministra transportu w sprawie warunków jakie powinny spełniać drogi
          publiczne, które mówi że odległość pnia od drogi powinno wynosić 3m.
          Niestety te drzewa były sadzone w innych czasach i o takim
          rozporządzeniu nikt jeszcze nie słyszał. Niestety to nie jest powód
          aby usunąć stare drzewa... Nowe drzewa na 100% będą sadzone min 3 m
          od drogi.
    • Gość: kierowca Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 12:26
      a jaka jest tam szerokość tej drogi, czy jest chodnik, ścieżka rowerowa - tej
      informacji brakuje.
      • Gość: mirtha Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 20:31
        Droga jest dwukierunkowa sześciometrowa, bez chodników, poboczy,
        ścieżek rowerowych, a wspomniane dzrewa rosną dosłownie przy samych
        skrzyżowaniach obu wyjazdów z osiedla. Innych możliwości wyjechania
        stąd nie mamy.
        • Gość: kierowca Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 07:45
          w sytuacji kiedy duże drzewa zasłaniają widoczność zarówno wyjeżdżającym z
          osiedlowej uliczki mieszkańcom, jak i pędzącym nierzadko z nadmierną prędkością
          (ulicą wyższej rangi) autom oczywistym wydaje się wycięcie kolizyjnych drzew.
          Zdrowy jesion może być wykorzystany np. w meblarstwie, a miasto zyska ze
          sprzedaży pieniądze na uzupełnienie zieleni w tym miejscu.
        • Gość: fanga Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: 91.198.179.* 17.06.09, 13:44
          Osiedle ma kilkanaście lat i jakoś do tej pory nikomu to nie
          przeszkadzało! Doprawdy prywata niektórych nie zna granic. Byleby
          usprawiedliwić nieudolność.
    • woland7 Radojewo: walka o drzewa i życie 12.06.09, 14:58
      Trochę przesadzają z tymi drzewami....czasem tam jeżdżę i nia
      pamiętam, żeby mi przeszkadzał. Ale...przedwczoraj jechałem
      tam...miałem 70 na liczniku a z tyłu podpięła się jakaś paniusia w
      srebrnym seicento, która nie dośc ze sie trzymała z 5 m od mojego
      zderzaka to jeszcze mi mrugała cały czas...W końcu mnie wyprzedziła
      i poleciała jeszcze szybciej. Może to była ta młoda co się tam
      rozwaliła...Panna miała na oko ze 22 lata. Jeśli tam tak wszyscy
      jeżdżą to się nie dziwię, że są wypadki. Mi jakoś, majac niecałe 150
      km pod maską wolna jazda w mieście nie przeszkadza, no ale są
      inni.... Nie rozumiem tylko dlaczego za ludzką głupotę ma odpowiadać
      przyroda??? W weekend majowy jechałem do Kołoberzegu, po drodze
      widziałem wypadek - na prostej jak strzała drodze, od 4-5 m od
      pobocza rosło drzewo a w nim....calibra. Oczywiście kierowca pewnie
      jej nie zauważył... wina drzewa... Polacy są niezłymi kierowcami ale
      trzeba jeździć z głową.
      • Gość: Paco Wyciąć wszystko i zabetonować, żeby były drogi! IP: *.icpnet.pl 12.06.09, 23:49
        Najlepiej cały świat zalać betonem, żeby było bezpiecznie dla
        jeżdżących samochodem! I w ch u j z tymi debilnymi rowerzystami,
        staruszkami i dziećmi jeżdżącymi komunikacją miejską, pieszymi i do
        niczego nam niepotrzebnymi zwierzętami: ptakami, jeżami, żabami. Na
        cholerę nam one w mieście! Wybić je razem z tymi durnymi ekologami,
        którzy o najmniejsze drzewo walczą jak uparte osły. Wytnijmy
        wszystkie drzewa w Poznaniu, a najpierw te 100 i 200 letnie, bo są
        najgrubsze i niebezpieczne dla kierowców! Precz z zielenią - miast
        dla samochodów! Cały budżet Poznania na drogi.
        • Gość: ktosik żadnych dróg, najlepiej wszędzie sasadzić drzewa IP: *.adsl.inetia.pl 13.06.09, 08:29
          Gość portalu: Paco napisał(a):
          > Najlepiej cały świat zalać betonem,

          Odpowiem ci takimi samymi argumentami:

          Najlepiej zlikwidować na całym świecie drogi, żeby było bezpiecznie dla roślin i
          zwierząt! I w ch u j z tymi debilnymi rowerzystami,
          staruszkami i dziećmi jeżdżącymi komunikacją miejską, pieszymi i do
          niczego nam niepotrzebnymi środkami lokomocji: samochodami, rowerami. Na
          cholerę nam one w mieście! Zezłomować je razem z tymi durnymi ludźmi, którzy
          przez wieki tworzyli postęp. Zasadźmy
          wszędzie drzewa w Poznaniu, a najpierw te 100 i 200 letnie, bo są
          najpiękniejsze! Precz z cywilizacją- miasta
          dla zwierząt! Cały budżet Poznania na zalesianie!.

          I co? Mądre?
          Nie, tak samo głupie jak twój emocjonalny tekst. Warto przed napisaniem czy
          wypowiedzeniem się przez chwilę się zastanowić. A nade wszystko opanować emocje.
          Amen.
          • Gość: Eco-Osholom Re: żadnych dróg, najlepiej wszędzie sasadzić drz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.09, 14:10
            Co sie dziwisz dobry czlowieku wybuchowi emocji... Poznan ma
            najwyzszy w POlsce udzial samochodow w przemieszczaniu sie (na
            poziomie 60% - reszta to komunikacja publiczna ok.30%, rowery 2% i
            piechota sobie wylicz). Ten udzial stale rosnie a wladze nic robia
            zeby to zatrzymac, wrecz przeciwnie. W efekcie wszedzie jest nadmiar
            samochodow a inni uzytkownicy, zwlaszcza piesi na ulicach, nie moga
            z nich korzystac kiedy z 2,5 metrowego chodnika zostaje 0,5 metra
            zeby przejsc, bo reszta zastawiona. I to na kilometrach ulic. Wiec
            czlowiek wywalil z siebie co go boli, bo taki chaos, scisk, halas,
            syf, smrod wywoluje agresje komunikacyjna. Takze u kierowcow
            stojacych godzinami w korkach w bryce za 100 patoli a obok wesolek
            posuwa rowerem za 200 zl, a nie stoi jak kretyn...
            Nie chodzi o postep ale o sposob jego aplikacji. Jesli postep
            oznaczac ma ze kazdy, wszedzie i zawsze, do tego szybko i komfortowo
            ma w granicach miasta dostac sie samochodem, to efektem bedzie jedno
            wielkie zatkanie miasta. Nawet jak wytniecie wszystkie drzewa,
            pieszych, rowerzystow i tramwaje zlikwidujecie a parki, skwery i
            inne tereny zieleni przeznaczycie na parkingi... To wynika z
            geometrii: jak jest duzo ludzi na ograniczonej przestrzeni miejskiej
            i kazdy z nich ma samochod bo jest obiecane, ze wszedzie nim
            najszybciej dojedzie, zawsze i wszedzie, to przestrzen ta musi sie
            zapchac. Cierpia na takiej polityce i kierowcy (ale to ich wybor) i
            inni uzytkownicy, a narazone na zniszczenie sa takze drzewa. Zreszta
            stale gina, jest mnostwo ulic zwlaszcza w centrum, gdzie nie ma juz
            ani jednego drzewa, bo obumarly z powodu soli sypanej pod kola bryk,
            zabetonowywania czego sie da wokol (!!!) i nadgorliwosci sluzb oraz
            mieszkancow, ktorzy "nie maja gdzie parkowac".... Jeden samochod w
            ruchu miejskim potrzebuje pk. 65 m kw powierchni drogi plus co
            najmniej dwa mejsca parkowania: "nocne" i "dzienne". Eazem ok. 100 m
            kw powierzchni. To z piec razy wiekszej niz przypada powierzchni
            mieszkalnej na kazdego poznaniaka. Przestrzen nie jest z gumy, wiec
            dajcie spokoj drzewom to nic nie pomoze. Trzeba przestac jezdzic
            samochodami...
      • Gość: mirtha Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 20:39
        Jeśli miałeś 70 na liczniku to przekroczyłeś dozwolona tam prędkość.
        Skoro znasz ten rejon to powinienes wiedzieć, że tam jest
        ograniczenie do 50, a czasem nawet do 40. Niestety z powodu
        całkowitego zasłoniecia widoku przez drzewo rosnące przy samym
        skrzyżowaniu ul. Wiesiołkowej i Radojewo nie widać idiotów gnajacych
        tam pod prąd na zakazie wyprzedzania i na ograniczeniu prędkości. A
        gadanie o tym, że trzeba bardziej uważać mozna włożyć między bajki.
        Chyba, że zawsze jeździsz z pasażerem, który po zatrzymaniu się na
        znaku STOP na osiedlu wysiadzie, wychyli się ,żeby dojrzeć czy żaden
        idiota właśnie nie korzysta ze swojej wolności i fantazji ułańskiej.
        Jak da Ci znak możesz ruszać, ale też nie masz pewności, że Ci się
        uda bezpiecznie wyjechać z powodu pobliskiego zakrętu, spadku terenu
        itp., zza których w ciągu sekundy może wyskoczyć ułański kierowca i
        w Ciebie przywalić. A wtedy wszyscy powiedzą Ci, że nier umiesz
        wyjeżdżać z drogi podporządkowanej. Co z tego, że tam nic nie widać.
        To nie ma znaczenia.
        • Gość: Poznaniak Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 23:23
          Rozumiejac twoja frustracje z powodu wypadku corki (kto nie ma
          dzieci ten nie pojmie), odnosze jednak wrazenie, ze cokolwiek
          rozmijasz sie z prawda. O ile pamietam to skrzyzowanie, to duze
          drzewa tam rosna, przy samym Radojewie, ale w pewnej odleglosci od
          Wiesiolkowej. Natomiast jest tam pelno wysokich krzajow, na 3-5
          metrow, z lewej i z prawej i to one moga utrudniac widocznosc. Jest
          jednak kolosalna roznica, czy wnosi sie o wyciecie dwustuletnich
          drzew, szlachetnych gatunkow, o parametrah pomnikow przyrody czy tez
          o wyciecie dzikich krzajow. Zaslaniaja widok krzaki a ty piszesz, ze
          trzeba wyciac drzewa... To naduzycie.
          • Gość: mirtha Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 17:46
            Oprócz krzaków, o których piszesz, po prawej stronie ul. Wiesiołowej
            przy skrzyżownaiu z ul. Radojewo jest duże drzewo ( na odcinku
            między ul. Wiesiołkową i przystankiem autobusowym), rosnące
            dosłownie przy samym brzegu asfaltowej drogi. Nie wiem ile ma lat,
            bo się na tym nie znam. Ma gruby pień, który naprawdę zasłania
            wszystko, co dzieje się od strony miasta. Właśnie stamtąd jechał
            kierowca, który uderzył w samochód mojej córki czołowo. W ostatni
            czwartek, razem z mężem mielismy dokładnie taka samą sytuację. Dla
            nas jednak skończyła się ona sczęśliwie, bo był to wczesny ranek
            Bożego Ciała i kierowca wyprzedzający w tym miejscu (na zakazie)
            jeden sam,ochód, zdążył się schować i nic się nie stało. Jak
            będziesz w pobliżu wjedź na nasze osiedla i spróbuj wyjechać w ul.
            Radojewo, obojętne w prawo czy w lewo.
    • rogalozerca Radojewo: walka o drzewa i życie 16.06.09, 11:02
      Niestety dla wzburzonej mieszkanki sprawa przedstawia sietak, że gdy
      siesiada za kółkiem to trzeba liczyć się ze wszystkim, a nie
      emocjonalnie szukać winnych i wyżywać się na drzewach!
    • Gość: pasażerMPK Re: Radojewo: walka o drzewa i życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.09, 07:33
      ustawić tam sygnalizację świetlną i fotoradar.
      • Gość: Wlodek z Grunwaldu sygnalizacja i fotoradar IP: *.acn.waw.pl 17.06.09, 07:58
        forum.gazeta.pl/forum/w,67,96523061,96714043,nie_jest_organizacja_ruchu_.html
        • kiks4 Re: sygnalizacja i fotoradar 17.06.09, 09:58
          Właśnie wczoraj przeczytałem, że w ubiegłym roku na polskich drogach zginęło 800
          osób wskutek zderzenia samochodu z drzewem.
          Sądzę, że ze 30% na własne życzenie- jazda pod wpływem, wyścigi, nieumiejętne
          wyprzedzanie.
          Ale reszta to zwykle niewinne osoby, pasażerowie lub ludzie, których do ucieczki
          na pobocze zmusił pojazd jadący z przeciwka.
          Jestem zdecydowanym zwolennikiem sadzenia drzew w lesie i parku. I wycinania na
          poboczach dróg. Życie ludzkie jak wiadomo jest wartością nadrzędną, to znaczy-
          jeśli ktoś tego słowa nie rozumie- że nie ma żadnej innej rzeczy wartej ochrony,
          gdy w grę wchodzi ochrona życia ludzkiego. Myślę, że katolikom tego tłumaczyć
          nie trzeba. Chyba, że są mądrzejsi od kościelnych autorytetów.
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: sygnalizacja i fotoradar IP: *.icpnet.pl 19.06.09, 22:06
            Argument religijny jest najgorszym jaki mogłeś wybrać. Najmniej dla połowy
            Polaków niewiele to znaczy.

            Życie drzew można poświęcić jeśli dzięki temu zyskamy, czy ochronimy jakąś
            wartość. Ale metod zapobiegania jest tak dużo, że najpierw trzeba się nad nimi
            zastanowić. Zamiast odwoływać się tu do absolutu, odwołaj się do umysłu i chwilę
            zastanów nad banalnymi propozycjami, które spisałem. Pewnie żadna nie jest
            dobra, ale każda pokazuje, że po chwili zastanowienia łatwo znaleźć lepsze
            wyjście z tej sytuacji niż cięcie starego drzewa. Czekam na Twoją odpowiedź.
            • kiks4 Re: sygnalizacja i fotoradar 20.06.09, 19:27
              Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a):
              Czekam na Twoją odpowiedź.
              ---
              odpowiedź przynosi samo życie. Dwie godziny temu nie mogłem dojechać do domu-
              szosa zakorkowana. Od kierowców wychowujących się z zablokowanego miejsca
              dowiaduję sie, że znów ciężki wypadek- Honda "owinęła" się wokół drzewa.
              Helikopter, karetki, straż pożarna....Tak jest kilka razy w roku.
              Mieszkam tu od wielu lat i wiem, że niemal każde drzewo ma swoją tragedię.
              Drzewa przeżywają, ludzie - nie. Ofiarami poległymi na kilkukilometrowym odcinku
              tej szosy można wypełnić mały wiejski cmentarz.
              Bardzo się obawiam, że głosy obrońców drzew pochodzą od ludzi, którzy znają te
              problemy tylko od strony emocjonalnej.
              • kiks4 Re: sygnalizacja i fotoradar 20.06.09, 19:28
                wycofujących - nie wychowujących
              • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: sygnalizacja i fotoradar IP: *.icpnet.pl 20.06.09, 19:51
                Ale co to zmienia? Jeśli jest jak pisałeś - 800 ludzi rocznie ginie od uderzenia
                w drzewo - to jest to 1/7 wszystkich wypadków śmiertelnych. Czyli...nie mało.
                Zatem jeśli znów człowiek teraz zginął, to co z tego wynika? Toż to statystyczna
                norma. Jeszcze gorzej, to prócz oczywistości jak tragedie, także ogromne koszty
                społeczne, koszty pogorszenia poziomu życia rodzin, koszty depresji, koszty
                gorszego rozwoju dzieci, koszty zmniejszenia wpływów do systemów emerytalnych,
                koszty akcji ratunkowych, koszty pogarszania rentowności ubezpieczalni itd.
                Mnóstwo kwestii powiązanych. I co odkrywamy? Wypadki samochodowe to potężny
                problem społeczny. Ale czy to nowość? Czy wycinka drzew to remedium? Do czego
                zmierzasz? Nikt nie sadzi już niestety drzew przy drogach. Więc co? Chcesz je
                masowo wycinać? Temu mówię nie, takie barbarzyństwo panowało za komuny i już
                dość tym czasom. Widzisz gdzieś drzewo niebezpiecznie położone, walcz o
                ustawienie barier. Na szczęście cywilizowane normy jakimi się Polska związała
                uniemożliwiają pójście za wolą ludzi myślących jak Ty i chcących na przykład na
                Mazurach wycinać całe setki kilometrów porastających pobocza krętych dróg.
                Niegdyś w dziewiętnastym wieku Pomorze Zachodnie słynęło w całych Niemczech z
                tysięcy kilometrów alei wzdłuż traktów. A w zachodnich częściach z szybko
                przyrastającą ludnością wycinano je na opał. Teraz w Polsce takich alei zostało
                już równie niewiele jak tam. Tyle że pobudowano drogi główne, krajowe z boku
                starych traktów, a my mamy problemy z inwestycjami i prawem własności i w Polsce
                tak drogi nie powstają. Ale to ŻADEN argument za wycinką drzew. Równie dobrze
                brak autostrad miałby być argumentem usprawiedliwiającym pędzenie 100 km/h przez
                wsie. Mam nadzieję, że dostrzeżesz tę ...(brzydki przymiotnik) paralelę.
                • kiks4 Re: sygnalizacja i fotoradar 21.06.09, 15:55
                  Gość portalu: Włodek z Grunwaldu napisał(a): eśli jest jak pisałeś - 800 ludzi rocznie ginie od uderzenia w drzewo - to jest to 1/7 wszystkich wypadków śmiertelnych.. ..
                  ---
                  Najtrudniej zmienić sposób myślenia. Proszę pomyśleć- samochód jest produkowany od ponad 100 lat a dopiero jakieś dwadzieścia lat temu zaczęto masowo wprowadzać rozwiązania podnoszące bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów: pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, ABS itp. Wcześniej nikt nie pomyślał że samochód może zapewniać coś jeszcze prócz przemieszczenia człowieka z punktu A do punktu B. Nikt nie pomyślał że można także ograniczać skutki wypadków. Gdy przełamano tę barierę ludzkiej wyobraźni wynalazki posypały się jak z rogu obfitości.
                  Tak samo jest z drogami. Przyzwyczailiśmy się, że droga to pas asfaltu z rowami i drzewami po obu stronach. Taka droga zabija w razie najmniejszej nawet kolizji.
                  I takie drogi już nie powinny byc budowane. Droga też powinna chronić kierowcę i pasażera, tak jak już robi to samochód.
                  I takie drogi już są. Na pewno każdy, kto przejeżdżał przez alpejskie przełęcze widział pasy ratunkowe czyli przedłużenie długiego zjazdu wysypane grubo żwirem lub tłuczniem. Na takim pasie samochód, który utracił z jakiegoś powodu zdolność hamowania po prostu grzęźnie i bez udziału kierowcy zatrzymuje się.
                  To rozwiązanie pokazuje, że o drodze można myśleć nie tylko jako o podłożu ułatwiającym jazdę.
                  Eliminacja drzew na poboczach wpisuje się także w ten nowoczesny sposób myślenia o drodze.
                  Niestety- w Polsce jeszcze nie widać nawet zalążka myślenia o drodze która także ratuje.
                  Nawiasem mówiąc zabrakło takiego pasa także pod Grenoble. Mógłby uratować 26 naszych turystów w nieszczęsnym autobusie w 2007 roku..
                  • Gość: Włodek z Grunwaldu ? IP: *.icpnet.pl 21.06.09, 17:50
                    kiks4 napisał:
                    > Najtrudniej zmienić sposób myślenia.

                    W tym masz bez wątpienia rację.

                    > twa, poduszki powietrzne, ABS itp. Wcześniej nikt nie pomyślał że samochód może
                    > zapewniać coś jeszcze prócz przemieszczenia człowieka z punktu A do punktu B.

                    Juz w latach 60-tych producenci jak Alfa Romeo i BMW reklamowali swoje produkty
                    bezpieczeństwem aktywnym zapewniając kierowcy dobrą kontrolę nad samochodem. Ale
                    to na marginesie, gdyż to oczywiście zupełnie inna kwestia.

                    > I takie drogi już nie powinny byc budowane. Droga też powinna chronić kierowcę

                    ?
                    A są budowane?

                    > Eliminacja drzew na poboczach wpisuje się także w ten nowoczesny sposób myśleni
                    > a o drodze.

                    ???
                    Doprawdy? A gdzie w nowoczesnych krajach (wymień kilka, które tak oceniasz)
                    usuwa się przydrożne drzewa dla poprawy bezpieczeństwa podczas modernizacji
                    ulic? Widziałem za to podczas moich paru ładnych lat na Zachodzie dziesiątki
                    przykładów przebudowywania drogi
                    z omijaniem dużych drzew, z taką przebudową ulicy, by przestawały one być
                    przyczyną śmierci w razie wypadku albo by trafienie w nie wiązało się z wybitnym
                    wyczynem w klasyfikacji do Nagrody Darwina. Ale nie usuwa się w takich
                    przypadkach drzew!

                    Ja wiem, że istnieje takie myślenie o bezpieczeństwie. Nie od dziś. Od zawsze
                    się ludzie zabijali na drzewach i za PRL też było to powodem wycinki. Ale z
                    nowoczesnością takie myślenie nie może być utożsamiane.

                    > Niestety- w Polsce jeszcze nie widać nawet zalążka myślenia o drodze która takż
                    > e ratuje.

                    ?
                    Naprawdę? Nie jestem inżynierem budownictwa, ale radzę przed powtórzeniem tej
                    tezy byś wybrał się na nową ul. Głogowską, na S-11 do Kórnika, a także na
                    zmodyfikowane drogi jak DK-92, czy DK-5 i spójrz na pobocza, na rowy, na bariery.

                    > Nawiasem mówiąc zabrakło takiego pasa także pod Grenoble. Mógłby uratować 26 na
                    > szych turystów w nieszczęsnym autobusie w 2007 roku..

                    Mam obawę, że żaden taki pas (z tych co widziałem, a przełęcze to mój żywioł)
                    autobusu by nie zatrzymał.

                    Wróćmy do tej drogi. To jest ULICA w mieście, na której notorycznie nie
                    przestrzega się przepisów ruchu drogowego. I Twoim zdanie uzasadnione jest
                    wycięcie drzewa? A co sądzisz o dwóch moich propozycjach zmiany organizacji ruchu?

                    Na koniec proszę - nie apeluj o nowoczesność w myśleniu propagując coś co
                    eufemistycznie nazwę, by Cię nie urazić, barbarzyństwem klasycznym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja