Dodaj do ulubionych

Pożegnaliśmy prezydenta

19.06.09, 21:22
"Tymczasem wczoraj, właśnie w piątek, odbył się jego pogrzeb."
Kurczę, myślałam że dzisiaj jest piątek, a nie - że był wczoraj
Obserwuj wątek
    • vipunia Re: Pożegnaliśmy prezydenta 20.06.09, 12:33
      sabrossa napisała:

      > "Tymczasem wczoraj, właśnie w piątek, odbył się jego pogrzeb."
      > Kurczę, myślałam że dzisiaj jest piątek, a nie - że był wczoraj

      Stali czytelnicy się już przyzwyczaili, że artykuły ukazują się on-line
      wcześniej aniżeli w papierowym wydaniu.
    • slawek_wieczorek Solidarność Walcząca Gorzów Wlkp. żegna 22.06.09, 02:34
      „Umarł wybitny Polak i patriota. W lutym 1990 roku byłem na
      demonstracji w Poznaniu przeciw jaruzelowi i mazowerowi. ZOMO lało
      mocno, jaruzel został spalony, opera długa. Cześć pamięci
      prezydenta” - tej treści esemesa otrzymałem tuż przed północą 16
      czerwca, gdy kolegę z Gorzowa Wlkp., który w owym roku był
      licealistą, poinformowałem o nagłej śmierci Macieja Frankiewicza.
      Macieja wirtualnie poznałem jesienią 1991 r. podczas kampanii
      wyborczej Partii Wolności, zawiązanej przez ujawniających się
      działaczy Solidarności Walczącej. Zapamiętałem jego celną odpowiedź
      na pytanie telewizyjnego dziennikarza: „Kreujecie się na jedynych
      sprawiedliwych. Który z prezentowanych dotąd komitetów wyborczych
      jest wam najbliższy?” - „Najbliższy jest nam Naród Polski”.
      Wcześniej w czerwcu tegoż roku do Domu Kultury „Chemik” przy
      ul. Drzymały w Gorzowie Wlkp. wybrałem się na spotkanie z
      legendarnym założycielem tej organizacji – Kornelem Morawieckim, do
      którego jednak nie doszło. Morawiecki do Gorzowa Wlkp. dojechał z
      dwugodzinnym opóźnieniem. Odbyło się jedynie kameralne spotkanie w
      pałacyku przy ul. Chrobrego (obecnie siedziba Polskiego Związku
      Niewidomych) dla byłych działaczy podziemia i wytrwałych. Później na
      mieście otrzymałem ulotkę, w której przeczytałem, iż Kornel
      Morawiecki spotka się z Gorzowianami 2 tygodnie później, zaś jego
      absencja była spowodowana obecnością na procesie sądowym. „Moją
      obecność, na tym urągającym wszelkiej sprawiedliwości procesie,
      uznałem za konieczną”. O jaką sprawę karną chodziło? Maciej
      Frankiewicz ujawnił nazwiska poznańskich sędziów, którzy skazywali
      działaczy opozycji w stanie wojennym. Żaden z nich nie stanął jednak
      przed obliczem wymiaru sprawiedliwości Wolnej Polski, lecz organy
      ścigania zainteresowały się tym, który odważył się przypomnieć
      niechlubną przeszłość pracowników lokalnej Temidy.
      Na początku lipca 1992 r. z Poznania do Gorzowa Wlkp.
      przywiozłem jednodniówkę Solidarności Walczącej: „Wykaz posłów,
      senatorów i najwyższych urzędników państwowych, którzy w latach 1944-
      89 współpracowali z UB i SB”, znaną szerzej jako „Lista
      Macierewicza”, którą koledzy powielili w tysiącach egzemplarzy i
      kolportowaliśmy ją na mieście.
      Zabrałem również ulotkę wyborczą poznańskiego oddziału
      Partii Wolności, w której w biogramie Macieja wyczytałem, że „ma
      ładną i młodą żonę”
      Macieja widziałem następnie 4 czerwca 1993 r. podczas
      słynnego Marszu na Belweder w pierwszą rocznicę obalenia Rządu Jana
      Olszewskiego. Ze swoim wzrostem (198 cm) dał się dostrzec w
      wielotysięcznym tłumie demonstrantów.
      W 1996 r. w rozmowie telefonicznej podziękował, że w
      inauguracyjnym numerze Młodzieżowego Pisma Poza Cenzurą „OSZOŁOM”
      został wymieniony w gronie „jedynych depozytariuszy idei
      Sierpnia'80”.
      W październiku ubiegłego roku podczas współorganizowanych
      przez Instytut Pamięci Narodowej obchodów 25-lecia Poznańskiego
      Oddziału Solidarności Walczącej zapamiętałem żonę Macieja i jego
      nastoletnie córki, jak w sali posiedzeń Poznańskiego Towarzystwa
      Przyjaciół Nauk kolportowały patriotyczne wydawnictwa. Dzielnym
      dziewczynom na koniec obrad pomagałem pakować niesprzedane książki,
      zaś z Maciejem zabrałem się samochodem na obiad do stołówki
      uniwersyteckiej. Przy stole opowiadał o przełomowych latach 1989-90.
      Wyprawie samochodem do Wilna i Rygi. Sowieckich czołgach. Odżyły
      rodzinne wspomnienia – w stolicy Łotwy urodził się mój pradziadek,
      autor wielu patentów, którego zgromadzony na wynalazczości majątek
      zagrabili bolszewicy. Podziwiałem odwagę Macieja i jego pomysłowość,
      z jaką pokonywał kolejne kilometry chylącego się ku upadkowi
      imperium.
      Pod Pomnikiem Poznańskiego Czerwca 1956 żartowałem, mówiąc
      Joannie Frankiewicz, że ulotka wyborcza Partii Wolności z 1991 r.
      nie straciła nic na aktualności. W tym miejscu poznana osobiście
      dzień wcześniej Teresa Majchrzak, matka zamordowanego bestialsko
      przez ZOMO w maju 1982 r. Piotra Majchrzaka, podarowała mi książkę
      traktującą o męczeństwie syna wraz z osobistą dedykacją. Tu również
      zawiązała się znajomość z Zofią Bartoszewską – ranną sanitariuszką
      Powstania Poznańskiego z 1956 r.
      14 grudnia ubiegłego roku Teresa Majchrzak w Sali Papieskiej
      Parafii Katedralnej przekazała Gorzowianom niezwykłe świadectwo
      męczeństwa pierworodnego syna. Pochlipujące osoby, słuchające
      płynącej z matczynego serca opowieści, wychodziły na zewnątrz, by do
      reszty się wypłakać.
      Sędziwa Zofia Bartoszewska, organizująca demonstrację
      przeciwko niedawnej wizycie Wojciecha Jaruzelskiego (stopień
      wojskowy pominę, bo to ujma dla honoru polskiego oficera) uratowała
      honor Poznania.
      Zasługą Macieja było, że podczas rocznicowych obchodów
      Solidarności Walczącej z rąk Prezydenta Poznania Ryszarda
      Grobelnego, panie Teresa i Zofia, bohaterskie kobiety, otrzymały
      najwyższe lokalne odznaczenia.
      Wierzyłem, że każdą w wymienionych osób, jeszcze spotkam. W
      najczarniejszych snach nie przypuszczałem jednak, że pochylimy się
      nad trumną zmarłego nagle Wiceprezydenta Poznania. Marzę, by w
      grudniu tego roku zorganizować w Gorzowie Wlkp. spotkanie z Janiną
      Stawisińską, matką zamordowanego przez ZOMO w Kopalni „Wujek” Jana
      Stawisińskiego, połączone z projekcją filmu dokumentalnego „Prosta
      prawda”. Pragnąłem, by na to spotkanie dojechał też z rodziną
      Maciej, który w mrocznych latach 80. był jedną z nielicznych osób,
      mających odwagę nieść pomoc rodzinie zamordowanego Piotra
      Majchrzaka. „Ja i moi współpracownicy kreśliliśmy plany” - z
      ostatniego radiowego przemówienia Prezydenta Stefana Starzyńskiego
      do mieszkańców walczącej Stolicy (23.09.1939).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka