Brutus w schronisku

23.06.09, 08:41
Dobrze, że Pani Honorata umie tylko zlecać, komentować i krytykować :) Szkoda,
że sama, skoro jest z Fundacji nie poradziła sobie z problemem. Honorato, nie
krytykuj ludzi, którzy znają się na rzeczy i mają masę interwencji, raczej ucz
się od nich. I nie bądź za mądra, bo Ci z tyłu zabraknie. Tam nie było
znęcania się nad zwierzęciem., Toz oraz Pogotowie i Straż dla Zwierząt
przeprowadzili tam łącznie jakieś 10 interwencji. A Ty? Jeśli ten człowiek
znęcałby sie nad zwierzęciem, juz dawno byłoby ono zabrane. A nie było. Pies
nie spał na balkonie ani nie był bity. Był karmiony i nieodwodniony. Teraz
gnije w schronisku. Jestescie z siebie zadowoleni? :)
    • dena-1 Brutus w schronisku 23.06.09, 08:43
      Dobrze, że Pani Honorata umie tylko zlecać, komentować i krytykować :) Szkoda, że sama, skoro jest z Fundacji nie poradziła sobie z problemem. Honorato, nie krytykuj ludzi, którzy znają sie na rzeczy i mają masę interwencji, raczej ucz się od nich. I nie bądz za mądra, bo Ci z tyłu zabraknie. Tam nie było znęcania się nad zwierzęciem., Toz oraz Pogotowie i Straż dla Zwierząt przeprowadzili tam łącznie jakieś 10 interwencji. A Ty? Jeśli ten człowiek znęcałby sie nad zwierzęciem, juz dawno byłoby ono zabrane. A nie było. Pies nie spał na balkonie ani nie był bity. Był karmiony i nieodwodniony. Teraz gnije w schronisku. Jestescie z siebie zadowoleni? :)
      • salimis Re: Brutus w schronisku 23.06.09, 11:01
        Czyli co to jest wyssane z palca ? Czy po prostu ktoś na siłę broni teraz
        własnego tyłka.


        "Po naszym artykule sprawą zainteresowali się urzędnicy Urzędu Miasta. Dzień po
        publikacji pracownik magistratu Mikołaj Szumski sam pojechał na os.
        Rzeczypospolitej, by się przekonać, że pies mieszka na balkonie. - Siedział tam
        bez jedzenia. Napić się mógł jedynie brudnej wody z wiadra - opowiada Szumski "
    • arkadlys Brutus w schronisku 23.06.09, 11:34
      Nie wiem, jak było w rzeczywistości, ale chętnie odniosę się do
      fragmentów artykułu.

      [...]na dodatek - jak twierdzili sąsiedzi - był regularnie bity
      [...]


      To dlaczego nikt z wszystkowidzących sąsiadów nie zareagował i nie
      doniósł gdzie trzeba a teraz się popisują wiedzą?

      [...]Członkowie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i Straży dla
      Zwierząt nie potwierdzili, że pies był katowany[...]


      Jeśli dwie organizacje stwierdziły, ze nie był katowany to chyba nie
      był. A jeśli był i wykazują się taką niekompetencją należy rozwiązać
      te organizacje.

      [...]Siedział tam bez jedzenia. Napić się mógł jedynie brudnej
      wody z wiadra[...]


      Przecież pies nie może mieć cały czas jedzenia w misce, po pierwsze
      bo się zepsuje, po drugie nie tak się wychowuje psa, a woda... co
      znaczy brudna, przecież psy piją z kałuży i nic im nie jest.

      To takie krótkie spostrzeżenia, sam mam psa - owczarka i jeśli ten
      gościu jest winien katowania psa powinien ponieść jak najwyższą
      dopuszczoną kodeksem karę, ale jeśli informacje są wyssane to....
      właściwie nie wiem co...
      • salimis Re: Brutus w schronisku 23.06.09, 12:35
        arkadlys napisał:
        > [...]na dodatek - jak twierdzili sąsiedzi - był regularnie bity
        > [...]

        >
        > To dlaczego nikt z wszystkowidzących sąsiadów nie zareagował i nie
        > doniósł gdzie trzeba a teraz się popisują wiedzą?

        Gdyby sąsiedzi nie reagowali to TOZ oraz inne organizacje w ogóle nie
        wiedzieliby o istnieniu tego psa.Nie było by artykułu,nie było by sprawy.
        • Gość: arecki Re: Brutus w schronisku IP: 87.204.181.* 23.06.09, 14:41
          To czemu trwało to dwa lata? Coś słabo reagowali :-(
          • salimis Re: Brutus w schronisku 24.06.09, 09:06
            Gość portalu: arecki napisał(a):

            > To czemu trwało to dwa lata? Coś słabo reagowali :-(

            No cóż może ten fragment coś wyjaśni
            "Zaczęliśmy już przygotowywać dokumentację, by odebrać psa właścicielowi, gdy
            ten nagle się przestraszył i sam go porzucił - opowiada Szumski. Brutusa
            znaleźli przechodnie przy rondzie Przybyszewskiego. Poinformowali straż miejską,
            a ona schronisko."

            Jeśli właściciel tak dbał o psa to nie miał się czego bać.
            Rozumiem że kierowany miłością porzucił psa zamiast go odprowadzić do
            odpowiedniej instytucji.To jakaś dziwna miłość.
            Do dena-1 ( a może Weroniki ? )
            Skoro znasz wszystkie procedury to wiesz że pies zanim zostanie dalej
            wyadoptowany podlega dwutygodniowej kwarantannie.W artykule nigdzie nie ma
            wzmianki że w schronisku zostanie aż do śmierci,wręcz przeciwnie Honorata czy
            jak wolisz pani Honorata zobowiązała się znależć mu dom.
            dena-1 czyżbyś był(a) tak denna i nie umiał(a) czytać między między
            wierszami ?
    • Gość: friend Brutus w schronisku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.09, 13:48
      Powiem tak - powinna być w tym durnym kraju możliwość odbierania psa
      wlaścicielowi, który je zaniedbuje lub zneca sie nad nim, w tym powinna brać
      udział straż miejska lub policja.
      Po drugie - właściciel powinien byc ukarany przykładnie, łacznie z podaniem do
      publicznej wiadomości jego danych personalnych.
      A co do schroniska - dlaczego kierownictwo robi problemy wolontariuszom z
      różnych organizacji prozwierzęcych w prowadzeniu tzw. socjalizacji zwierzat
      schroniskowych, zwierzę, które siedzi zamkniete w klatce dziczeje, potem nie
      potrafi chodzic na smyczy, załatwia sie byle gdzie i w efekcie nie znajduje
      domu. Do tego jeszce dochodzi problem adopcji - male fundacje, pierające swa
      dzialalnośc na dobroczynności, radzą sobie z tym tematem lepiej niz moloch, w
      ktorym pracuja ludzie oplacani z kasy miejskiej - pracujacy od..do... Apeluję o
      zwiekszenie współpracy na linii schronisko-fundacje w tych kwestiach, a mniej
      bedzie dramatów psich i kocich oraz może kiedyś doczekamy się, że POZNAŃ zniknie
      z czarnej listy schronisk, w których jest największa śmiertelność (zamierzona i
      niezamierzona)zwierząt - boz.org.pl - poznań
      • dena-1 Re: Brutus w schronisku 23.06.09, 14:13
        Gość portalu: friend napisał(a):

        > Powiem tak - powinna być w tym durnym kraju możliwość odbierania psa
        > wlaścicielowi, który je zaniedbuje lub zneca sie nad nim, w tym powinna brać
        > udział straż miejska lub policja. (...)

        a skąd pomysł, że w Polsce nie ma możliwości odebrania psa włascicielowi, który
        znęca się nad psem?

        • Gość: friend Re: Brutus w schronisku IP: *.kalisz.mm.pl 25.06.09, 13:40
          z autopsji - przypadek psa z przetrąconym kręgosłupem (właściciel twierdził, że
          po wypadku), sąsiedzi zgłosili znęcanie się nad zwierzakiem, organizacja
          prozwierzęca pojechała na miejsce, weterynarz podczas obdukcji określił stan
          dobry psa, trudno określić jednoznacznie przyczynę, a dzielnicowy nie zdołał
          zebrać wystarczających "dowodów"
          a wiesz jak jest na wsi? tam nikt nie zgłasza, bo to normalka, podobnie jak
          okrucieństwo w rzeźniach czy laboratoriach lub lasach
          pytanie - dlaczego Polska nie ratyfikowała jeszcze Europejskiej Konwencji
          Ochrony Praw Zwierząt Towarzyszących, a zrobiły to już Rumunia czy Bułgaria?
          • Gość: arecki Re: Brutus w schronisku IP: 87.204.181.* 25.06.09, 14:17
            z autopsji - mój pies dostał kiedyś samochodem, operacja itd, kupa
            kasy. A przez miesiąc nie mógł chodzić (wskazanie weterynarza) i
            musiał być z tego powodu przypiety na krótki łańcuch - musiałem
            chodzić do pracy a pies miał się za bardzo nie ruszać.
            I gdyby ktoś obcy zobaczył mojego psa na tym krótkim łańcuchu,
            wygladającego naprawdę nędznie (po wypadku i operacji)to pewnie
            byłbym bohaterem takiego artykułu i ataków forumowiczów.
            Wracając do artykułu - nikt nie udowodnił niczego właścicielowi,
            opinie organizacji były OK, więc może trochę stronniczo widzicie
            problem?
Pełna wersja