antrejka
28.06.09, 23:45
Niestety, ale nienawidzę straży miejskiej, która dała mi mandat za jazdę
rowerem na chodniku... ok. 7 rano w sobotę za to, że przejechałam może 20m po
chodniku. Przed Targami na Grunwaldzkiej przeprowadziłam rower przez pasy, a
potem na chwilę na niego wsiadłam, żeby zakręcić w ul. Święcickiego - zero
ruchu pieszego i ulicznego - ale prawdopodobnie całą noc tkwiąca SM, musiała
coś zrobić; żałuję, że przyjęłam i zapłaciłam mandat; bo znajomi, którzy nie
przyjęli do tej pory (lat kilka) nie mieli rozprawy sądowej... A ja przestałam
jeździć rowerem do pracy, ścieżek rowerowych nie ma, ulicami jest niefajnie
dla wszystkich uczestników ruchu (który kierowca samochodu lubi rowerzystów na
swojej trasie?!; a rowerzyści nie mogą jechać najbliżej krawężnika, bo tam
studzienki, dziury... poza tym kierowcy samochodów nie zachowują prawnie
ustalonego odstępu... a jadąc po chodniku, mimo najdalej przewidującego
bezpieczeństwa pieszych (zawsze tak mam, nawet na drogach rowerowych; piesi,
którzy się na nich snują, nie dostają mandatu, mimo, że tuż obok mają swoją
ścieżkę!!!) i tak dostanę mandat. Czuję się dyskryminowana podobnie jak
homoseksualiści... Na ulicy nie lubią mnie kierowcy samochodów, na chodnikach
piesi, a dróg rowerowych miasto mi nie zapewnia - czuję się dyskryminowana!!!