Za co miasto ściga mieszkańców?

07.07.09, 11:34
Nie za co a dlaczego? Dzisiaj na Armii Poznań Policja wraz ze strażą miejską
postanowiła golić. Absolutnie bezpieczny odcinek drogi, dwa pasy, nieco
większa prędkość od przepisowej (50-75 km/h)...i mobilny fotoradar. Zero
stresu ze strony Policji i straży miejskiej, praca łatwa i przyjemna. Żółty
błysk i 100 zł za friko. Dużo drzew, cień, zapewne dlatego w te upalne dni
nasi niebiescy przyjaciele, nasi pomocni stróże porządku, przenieśli się w to
miejsce. Trochę przyjemności musi być ;)
A może by tak zrobić porządek z samochodami w centrum? Chodniki wołają o
pomoc! Problem zapewne jest w blokadach, a w zasadzie w pojemności bagażnika
samochodu. Obawiam się, że straż miejska musiałaby jeździć tirem.
Tak czy inaczej, pozdrowienia dla policji!
    • Gość: 159 Re: Za co miasto ściga mieszkańców? IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 11:44
      W zadzie mam hybrydy. Autobusy na LPG są tańsze, oszczędniejsze, ekologiczniejsze.
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Za co miasto ściga mieszkańców? IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 14:01
        Tyle, że lpg jest dotowane (znacznie niższa stawka akcyzy), a eldorado nie może
        być wieczne, i jeszcze techniczne normy są znacznie mniej rygorystyczne niż w
        Holandii i Włoszech, będących innymi dużymi rynkami na lpg.
        Być może użytkowanie tego paliwa w autobusach nie kończyłoby się tym, czym w
        samochodach osobowych (w polskich warunkach, gdzie użytkownik lpg kręci silnik
        przy każdej sposobności tankując tanią "juchę", a nie jak w Holandii, gdzie lpg
        służy emeryckiej jeździe i problemów z przegrzewaniem komór spalania się
        praktycznie nie notuje), ale myślę, że wyższa temperatura spalania i tak nie
        pozostałaby bez wpływu na trwałość tych jednostek. A to w końcu o trwałość w
        silnikach autobusowych chodzi.
        • bromva Re: Za co miasto ściga mieszkańców? 07.07.09, 15:11
          Mistrzu Wlodku,
          problemy z przegrzewaniem sie komor wynikaja glownie ze niepoprawnego skladu
          mieszanki paliwowo-powietrznej. winne sa tanie instalacje (podcisnieniowe) LPG.
          przy instalacji na wtryskach wszystko smiga.

          no i czemu mniejsza akcyze na LPG nazywasz dotowaniem? na wode nie ma w ogole
          akcyzy, czy to znaczy, ze woda jest jeszcze bardziej dotowana? ;)
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Za co miasto ściga mieszkańców? IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 16:34
            To co napisałeś to wersja instalatorów LPG. Natomiast ASO twierdzą, że
            sekwencyjne wtryski poprawiły stan rzeczy, ale nie wyeliminowały problemu
            redukując jedynie jego skalę. Jako podstawową przyczynę dewastacji głowic, a
            często wskutek nieświadomości użytkowników również zacierania silników podają
            właśnie charakter użytkowania (sam zatarłem służbową dwulitrową Toyotę jeżdżoną
            bardzo często po autostradach, czyli na wysokich obrotach - po prostu taki
            scenariusz mi do głowy nie przyszedł, a mogłem się zatrzymać i silnik by się nie
            zatarł). Opel, Toyota, VW i Ford ustami sprzedawców i mechaników zalecają
            kupowanie jako samochody służbowe diesli, a nie benzynowe z instalacją gazową.
            Żadna z tych firm nie oferuje instalacji założonej fabrycznie, a przecież
            mogłyby, gdyż mają je w ofercie na rynki holenderski i włoski. Nic nie stałoby
            na przeszkodzie w dystrybucji najnowocześniejszych instalacji włoskich
            producentów. Dodatkowy zysk ze sprzedaży droższego wyposażenia, a na tym zawsze
            marże są większe. A tak namawiają bezinteresownie na inny swój produkt.
            Do tego mechanicy zauważają, że samochody kupowane do szybkiej jazdy jak Alfa
            Romeo, Audi, BMW, czy Honda na zaawansowanych instalacjach lpg wcale rzadziej
            ich nie widują. I to chyba jest jednoznaczny wskaźnik na tę parę przyczyn
            leżących u źródła. Lpg to paliwo dla emeryta - do spokojnej, oszczędnej jazdy.
            Szybka, dynamiczna jazda potrafi zabić silnik. Czy przez samą właściwość gazu,
            czy przez mało ostre polskie normy dla lpg to już wyrokować nie będę.

            Nie jestem mechanikiem, więc swoje zdanie opieram na zdaniu innych. I zdanie
            tych drugich jest dla mnie bardziej wiarygodne od tych pierwszych. To trochę jak
            słuchanie w sprawie prognoz rynku nieruchomości opinii pośredników nieruchomości
            i kredytowych w rodzaju Ekspandera.

            O dotowaniu lpg sam sobie odpowiedziałeś swym ironicznym tonem :-)
            • bromva Re: Za co miasto ściga mieszkańców? 07.07.09, 17:07
              Mistrzu Wlodku, wiesz, ze mechanicy z ASO to nie jacys swietlani geniusze, oni z
              kolei powtarzaja to, co im na szkoleniach powiedza.
              przypadek jednej Toyoty nie dowodzi reguly, ale - mozesz miec racje o tyle - ze
              nowoczesne silniki benzynowe sa niestety delikatniejsze (takie cos mi sie obilo
              o uszy) - maja bardziej wysrubowane parametry.
              samochody z lat 90-tych znacznie lepiej znosza LPG. i przebiegi 200-300 kkm na
              LPG nie powinny nikogo dziwic.
              • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Za co miasto ściga mieszkańców? IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 17:21
                Co do starych silników to ta Toyota to była ta stara, z pierwszego Avensisa.
                Silnik bez wyrafinowania (jak to mainstreamowe japońskie konstrukcje), ale nie
                do zdarcia. I ten silnik zaliczał wiele wpadek z wykrzywionymi głowicami.
                Nie piszę o opiniach mechaników, a mistrzów, a salonów i w czterech markach o
                których pisałem, w serwisach Fiata taką samą odpowiedź otrzymałem na pytanie o
                brak fabrycznych instalacji w ofercie, które przecież we Włoszech mają 10-20%
                rynku benzynowych. Po prostu niewłaściwa para użytkownik-jakość paliwa. Jedni
                twierdzą tak, inni inaczej.
      • ksmx Re: Za co miasto ściga mieszkańców? 07.07.09, 15:45
        Gón..o nie ekologiczniejsze. Tańsze i podobnie jak inne silniki spalinowe,
        emitujące gaz życia czyli CO2, najbardziej przyjazny florze.
    • Gość: beata Za co miasto ściga mieszkańców? IP: *.173.19.195.tesatnet.pl 07.07.09, 13:46
      A moze tak SM zacznie WRESZCIE scigac włascicieli psów co zatruwaja nasze miasto odchodami., Ile tam kasy jest do wziecia. A oni nic tylko auta i auta.
      • Gość: kiepski Re: Za co miasto ściga mieszkańców? IP: 95.108.25.* 07.07.09, 15:30
        Ty też zatruwasz swoimi wywodami.
        Pies cie przeleciał ?
    • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Za co miasto ściga mieszkańców? IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 14:11
      Prawie ze wszystkim się zgodzę, nie będąc legalistą. Miejsce mało kolizyjne,
      ryzyko kolizji z innymi samochodami, pieszymi, czy rowerami marginalne,
      zwiększony hałas w szybkiej jeździe w tym miejscu mało uciążliwa przez brak
      zabudowy, zwiększona emisja spalin w klinie zieleni akurat chyba mało uciążliwa.
      Do tego dramatyczna sytuacja z rozjechanymi chodnikami i trawnikami. A potem się
      dziwimy, że jest brzydko (estetyka połamanych zębów) i brudno (błoto i piach z
      pasów ziemi lądują na ulicy i trzeba w Poznaniu myć samochód trzy razy częściej
      niż np. w Berlinie), a do tego chaotycznie (to już łatwiejsze do stolerowania,
      gdyż ja lubię Włochy, a Poznaniakom daleko bliżej do Austriaków, Francuzów, czy
      Włochów, niż Niemców, czy Skandynawów).

      A ile jechałeś? Pytam, gdyż nie można nie zauważyć, że zdecydowanie zwiększoną
      skłonność do nadmiaru prędkości wykazują samochody z rejestracjami PZ, których
      kierowcy mają siłą rzeczy dalej do domu. Jeśli 70 jak piszesz to w tym miejscu
      IMO żaden problem. Jeśli 80 to granica rozsądku (ludzie jednak po Cytadeli
      spacerują i trzeba się różnych rzeczy spodziewać), ale prędkości 80+ w mieście
      wcale nie są rzadkością (np. raz na cykl świateł ktoś na Grunwaldzkiej pędzie
      100 km/h i więcej, ale to za blisko komendy na Rycerskiej więc pewnie policja
      nie dostała by kilometrów).
      • bromva Re: Za co miasto ściga mieszkańców? 07.07.09, 15:13
        Mistrzu Wlodku,
        czy moglbys udostepnic materialy z badan na temat zachowan kierowcow samochodow
        z rejestracjami PZ wzgledem samochodow z rejestracjami PO?
        bardzo mnie to zainteresowalo, i chcialbym poglebic temat.
        • kajciech Tytułem wstępu - w zastępstwie - bez upoważnienia 07.07.09, 15:49
          Na samym początku trzeba odpowiedzieć sobie skąd kierowcy w
          samochodach PZ się biorą.
          PZ to jednostki żerujące na Poznaniu od momentu kiedy wskutek
          nieracjonalnej polityki urbanistycznej miasta i związanego z tym
          gwałtownego pogłebienia róznic cenowych działek/mieszkań w PO i PZ
          postanowili zamieszkać poza administracyjną granicą swojego
          ukochanego miasta. Ich obecna działalność sprowadza się w kilku
          słowach do pasożytnictwa (oryginalny cytat z Włodka!).
          W swej beznamiętności ośmielili się wyprowadzić poza Poznań i
          odprowadzać podatki na rzecz gmin powiatu osłabiając tym samym
          wpływy budżetowe miasta. Tablica PZ = roszczenia wzgledem Poznania w
          zakresie usprawnienia komunikacji drogowej w 100%% pokrywanej przez
          miasto.
          Z nieodkrytych jeszcze przez Włodka teorii PZ to pasożyty
          zabierające tym z PO miejsca pracy. Poza tym PZ to już nie
          poznaniacy a zwykłe hieny i nalezy obłozyć ich opłatami za wjazd do
          miasta. To ich wyłączna wina, że aglomeracja nie ma ram prawnych by
          współfinansować i współprojektować przedsięwzięcia komunikacyjne. To
          nie wina złego systemu i braku inicjatywy Grobelnego. To wina PZ.

          Zapamiętaj:
          PZ = źle
          PO = dobrze
          • bromva Re: Tytułem wstępu - w zastępstwie - bez upoważni 07.07.09, 16:38
            hehe.
            dzieki.
            otworzyles mi oczy.
            przepraszam, ze sam nie mam auta z blachami PO*
          • Gość: Włodek z Grunwaldu Cieszę się, że zmusiłem Was do myślenia IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 17:15
            By poobserwować zachowania kierowców wystarczy zrobić trzy rzeczy:
            - otworzyć oczy
            - zapamiętywać rejestracje samochodów poruszających się drastycznie źle
            - uruchomić półkulę odpowiedzialną za działania matematyczne i wyliczyć proporcję
            ;-)

            kajciech napisał:
            > Na samym początku trzeba odpowiedzieć sobie skąd kierowcy w
            > samochodach PZ się biorą.
            > PZ to jednostki żerujące na Poznaniu od momentu kiedy wskutek
            > nieracjonalnej polityki urbanistycznej miasta i związanego z tym
            > gwałtownego pogłebienia róznic cenowych działek/mieszkań w PO i PZ
            > postanowili zamieszkać poza administracyjną granicą swojego
            > ukochanego miasta.

            Bardzo się cieszę, że to napisałeś! To właśnie jedno z główych przesłań jakie
            kieruję do mieszkańców aglomeracji. Można śmiało tak pompatycznie napisać, gdyż
            klepię o tej sytuacji w aglomeracji od dobrych pięciu lat.
            Do mieszkańców PZ by zauważyli, że w sposób niezawiniony przyczyniają się
            do problemów miasta za rządów Grobelnego. Można i TRZEBA krytycznie się
            wypowiadać w sprawie jego (braku) polityki, ale fakt relatywnego zmniejszania
            się kasy miasta, wskutek bezprecedensowego tempa rozlewania się aglomeracji, do
            poziomu miast o ponad o 1/3 niższym PKB jak Gdańsk, czy Kraków, jest faktem
            obiektywnym nam nie służącym i nie może pozostać niezauważona. Choćby ze względu
            na świadomość konieczności znalezienia rozwiązania. Po kilku latach wydzierania
            się na forum w tej sprawie i obserwowania sytuacji coraz bardziej jestem
            pesymistą i zaczynam myśleć, że jedynie przyłączenie tego pasa 2-3 km wokół
            miasta do Poznania pozwoli miastu odetchnąć (gminy Czerwonak, Swarzędz, Luboń,
            Komorniki, Rokietnica i Suchy Las, pół gminy Kórnik, Dopiero i Tarnowo
            Podgórne). Zastanowić by się jedynie trzeba na jakich warunkach (rozwój
            komunikacji zbiorowej np. tramwaj do Czerwonaka, kolej podmiejska do Swarzędza,
            Suchego Lasu, Lubonia i Palędzia, wewnętrzne samorządy miejskie liczące 50-70
            tys. ludzi itp.).
            Do mieszkańców PO natomiast by w 2010 wybierali świadomie, świadomi
            problemów i konieczności zaoferowania rozwiązań przez kandydatów, a nie według
            etykietek partyjnych. Na razie większość Poznaniaków głosuje na PO, więc i w
            samorządzie też na PO. A obecna sytuacja niestety jest sytuacją wytworzoną przez
            działaczy PO. Czy się komuś podoba czy nie, Grobelny jest człowiekiem tej ekipy,
            wybór Pasło-Wiśniewskiej na kontrkandydatkę był pozorny, a PO nie zaszkodził. Do
            tego "neutralna" postawa wobec Ustawy Aglomeracyjnej i pochodzenie samorządowe
            Waldego Dzikowskiego, człowieka który reprezentuje w Sejmie najbardziej
            rozproszoną aglomerację też jest znacząca. Paradoksalnie o tę ustawę najbardziej
            walczą zwalczających się Dutkiewicz i Schetyna, reprezentujący najbardziej
            skoncentrowaną aglomerację w Polsce jaką jest Wrocław.

            > Ich obecna działalność sprowadza się w kilku
            > słowach do pasożytnictwa (oryginalny cytat z Włodka!).

            Już drugi raz mi to zarzucasz. Być może nie przeczytałeś tamtej odpowiedzi, ale
            liczę, że trzeci raz tego nie przeczytam.
            Pasożytniczo rozwijają się gminy na Poznaniu. I od razu wyklaruję - żywią się
            potencjałem miasta, ściągają inwestycje, które nigdy by do nich nie spłynęły,
            jeśli by leżały nawet 50 km od Poznania. Ale to nie problem, to normalność.
            Problemem jest dzikie i na siłę dzielenie działek, gdzie popadnie. Zrozumiały
            byłby wzrost wokół swych centrów, np. wzrost zaludnienia Tarnowa Podgórnego,
            Dopiewa, Kórnika, Czerwonaka, zrozumiały jest wzrost Suchego Lasu, Swarzędza.
            Ale dzielenie działek na siłę by przejąć mieszkańców w Przeźmierowie, Batorowie,
            Dąbrówce, Plewiskach przy ogromie terenów inwestycyjnych w samym mieście, to
            absurd urbanistyczny, to zamykanie oczu na wszystko czego nauczyła się zachodnia
            Europa, to działanie na szkodę aglomeracji. A pasożytnictwem jest roszczenie
            wójta gminy Komorniki by Poznań sfinansował 75% kosztów wiaduktu na
            Grunwaldzkiej na torami świeżo grodzonych do Plewisk.
            Ktoś może powiedzieć, że wolny rynek, że to czy tamto. Ale taki ktoś będzie w
            takim razie mógłbyć dumnym z tego że Polska razem z pewnie wieloma państwami
            trzeciego świata jest w awangardzie wolnego rynku. Natomiast wszystkie państwa z
            czołówki OECD, czy czołówki państw wolności gospodarczej (taki Singapur) to
            ekstremiści państwowych regulacji. Jakiś paradoks. Czyż nie?

            > W swej beznamiętności ośmielili się wyprowadzić poza Poznań i
            > odprowadzać podatki na rzecz gmin powiatu osłabiając tym samym
            > wpływy budżetowe miasta.

            Cieszę się, że zacząłeś myśleć :-)

            > Tablica PZ = roszczenia wzgledem Poznania w
            > zakresie usprawnienia komunikacji drogowej w 100%% pokrywanej przez
            > miasto.

            Cieszę się, że zacząłeś myśleć :-)

            > Z nieodkrytych jeszcze przez Włodka teorii PZ to pasożyty
            > zabierające tym z PO miejsca pracy.

            Cieszę się, że zacząłeś myśleć :-)

            > Poza tym PZ to już nie
            > poznaniacy a zwykłe hieny i nalezy obłozyć ich opłatami za wjazd do
            > miasta.

            Cieszę się, że zacząłeś myśleć :-)
            Już wiesz, że miasta/kraje o bardzo "wolnorynkowej" niegdyś polityce
            urbanistycznej takie wprowadzają? Już nie tylko Wielka Brytania, ale któreś z
            miast w USA, czy Kanadzie. Przepraszam jeśli się pomylę.

            > To ich wyłączna wina, że aglomeracja nie ma ram prawnych by
            > współfinansować i współprojektować przedsięwzięcia komunikacyjne.

            Jeśli to ramy prawne by za to odpowiadały to zgodziłbym się z Tobą. Ale to
            odpowiadają rządzący, że nie chcą takich ram sami stworzyć. Rzecz w tym by
            dostrzec gdzie leży mój pępek. Ale mam nadzieję, że wraz ze wzrastającą
            świadomością mieszkańców PZ problem da się rozwikłać dla dobra (aglomeracji)
            Poznania. W każdym razie wypadałoby abyście przyłączyli się do mnie i rozmawiali
            ze swoją rodziną, znajomymi o tym problemie. Inaczej dystans innych miast do nas
            może dalej się nie zwiększać, choćby mógł. Szacuję, że PZ miał najszybszy wzrost
            PKB w Polsce, znacząco przekraczający wzrost PKB Wrocławia, gdyż makroregion
            poznański obejmujący stare województwo poznańskie z wyłączeniem miasta (czyli
            takie niezamożne rejony jak powiaty grodziski, śremski, gnieźnieński) miał
            wzrost PKN 11%, Wrocław 11,5%, a Poznań niespełna 8%, makroregion wrocławski
            znacznie niższy wzrost.

            To
            > nie wina złego systemu i braku inicjatywy Grobelnego. To wina PZ.

            Cieszę się, że zacząłeś myśleć :-)

            >
            > Zapamiętaj:
            > PZ = źle
            > PO = dobrze

            Wchłonąć parę km w pasie wokół miasta, a resztę PZ podzielić na dwa powiaty dla
            ułatwienia życia mieszkańcom. Co za absurd by większość funkcji powiat mający
            być blisko mieszkańców realizował w centrum Poznania. A tak gdzieś mogłyby się
            ulokować siedziby w dobrej dostępności dla mieszkańców.
            • bromva Re: Cieszę się, że zmusiłem Was do myślenia 07.07.09, 19:11
              > Do mieszkańców PZ by zauważyli, że w sposób niezawiniony przyczyniają si
              > ę
              > do problemów miasta za rządów Grobelnego. Można i TRZEBA krytycznie się
              > wypowiadać w sprawie jego (braku) polityki, ale ...

              Mistrzu Włodku,
              cały Twój wywód można skrócić do tego, że to nieudolność Grobelnego, a także
              skorumpowanych urzędników, MPU (uwaga: to nie jest moja opinia; po prostu w
              środowisku architektonicznym i prawniczym taka krąży) jest przyczyną tego, że
              miasto kompletnie kuleje w kwestii uchwalania planów zagospodarowania, czy
              jakiejkolwiek dalekosiężnej wizji planowania przestrzennego.

              jak ktoś jest dużym inwestorem, to się w tej kwestii z władzami dogada. jak ktoś
              jest inwestorem indywidualnym, to albo ma fuksa, i ma działkę z planem, albo ma
              wtyki w urzędzie miasta, bo inaczej WZ nie dostanie. nie tylko ceny działek
              powodują, że ludzie się budują w gminach. a tego, że bogatsi ludzie chcą
              mieszkać w domkach, a nie w blokach nie zatrzymasz, choćbyś nie wiem jak tupał
              nogami ;)

              dodam jeszcze - że ustawa aglomeracyjna, to by było TO, co może "uratować"
              Poznań. szkoda, że jak na razie nie przeszła...
              • Gość: Włodek z Grunwaldu zbytnie uproszczenie IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 21:28
                Czegoś w tym co napisałem nie doczytałeś, a w czymś dałeś sobie wmówić wizję
                Grobelnego i jego świty.

                że to nieudolność Grobelnego, a także
                > skorumpowanych urzędników, MPU (uwaga: to nie jest moja opinia; po prostu w
                > środowisku architektonicznym i prawniczym taka krąży) jest przyczyną tego, że
                > miasto kompletnie kuleje w kwestii uchwalania planów zagospodarowania, czy
                > jakiejkolwiek dalekosiężnej wizji planowania przestrzennego.
                > jak ktoś jest dużym inwestorem, to się w tej kwestii z władzami dogada. jak kto
                > ś
                > jest inwestorem indywidualnym, to albo ma fuksa, i ma działkę z planem, albo ma
                > wtyki w urzędzie miasta, bo inaczej WZ nie dostanie.

                No, to nie jest prawdą. Znam inną wersję. Po prostu takich działek nie ma za
                wiele na rynku, gdyż hektary gruntów pod jednorodzinne poszły do inwestorów
                "gruntowych", czyli "kasiarzy". I miasto zamiast tworzyć nowe plany na posiadane
                wciąż tereny dla rozwoju budownictwa jednorodzinnego wywala nową klasę średnią
                poza miasto, dając "kasiarzom" dobre zabezpieczenia hipoteczne pod nowe kredyty.
                W czyim interesie? Na pewno nie w interesie miasta. A do tego dorabia się
                ideologię miasta w stylu amerykańskim, miasta gdzie lubi się mieszkanie w domy z
                ogródkiem na przedmieściach i miasta_przedsiębiorstwa, którego niby_interesem
                jest sprzedaż gruntów drogo inwestorom mieszkaniowym (którzy zbudują tam osiedle
                za sto lat, gdy liczba mieszkańców samego miasta sięgnie 3 mln), a nie tanio
                inwestorom indywidualnym.

                nie tylko ceny działek
                > powodują, że ludzie się budują w gminach. a tego, że bogatsi ludzie chcą
                > mieszkać w domkach, a nie w blokach nie zatrzymasz, choćbyś nie wiem jak tupał
                > nogami ;)

                Element tego mitu. Tak było jeszcze dziesięć lat temu. Ale teraz bogatsi zostają
                w mieście, wracają do miasta budując domy nie pod miastem a w lasach, na
                pojezierzach, czy w górach. A w mieście kupują duże mieszkania i apartamenty w
                centrum czy na Grunwaldzie.

                Zaś pod miastem w ostatnich dwóch latach 80% domów oddanych do użytku nie miała
                więcej niż 110, czy 130 m2. A to oznacza, że to zwykli szaraczkowie (o ile w
                Polsce można tak powiedzieć o 5% społeczeństwa z drugiej grupy podatkowej), tacy
                co im w 2 pokojowym mieszkaniu już za ciasno i zamiast kupić 3 pokoje
                zbudowali/kupili sobie domek/szeregowiec.
      • ksmx Re: Za co miasto ściga mieszkańców? 07.07.09, 15:40
        Miałem około 70 i mówiąc szczerze wcale nie jechałem najszybciej. To jest akurat
        ten kawałek gdzie jadąc circa 50 km/h nie zdąży się na kolejne zielone światło
        na Winogradach. Jechałem w godzinach porannych, słuchając porannego WF'u na
        eskarock. Do pokonania dystans 13 km z Rataj na Piątkowo, po drodze ponad 30
        świateł, przejść dla pieszych nie liczę bo już się nie zatrzymuję.
        Niestety tamtędy jest najszybciej, mały korek od Śródki do Garbar, potem droga
        wolna, czas drogi to około 30 minut, czyli średnia prędkość to jakieś 26 km/h.
        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Za co miasto ściga mieszkańców? IP: *.icpnet.pl 07.07.09, 16:19
          ksmx napisał:

          > Miałem około 70 i mówiąc szczerze wcale nie jechałem najszybciej.

          Widać policjanci też czytują forum i wypatrzyli Twoją rejestrację PZ ;-)))

          To jest akura
          > t
          > ten kawałek gdzie jadąc circa 50 km/h nie zdąży się na kolejne zielone światło
          > na Winogradach.

          Nie tłumacz się, myślisz, że ktoś jeździ 50? I nic w tym złego jeśli
          okoliczności nie uzasadniają zwiększonej uwagi (np. przejścia dla pieszych,
          gęsta siatka ulic itd.). Dla mnie tempo 70 jest optymalne na większość ulic
          dwupasmowych. Ale też jeżdżę w pełnym skupieniu, bez pogaduszek, bez telefonu
          przy uchu.

          > eskarock. Do pokonania dystans 13 km z Rataj na Piątkowo, po drodze ponad 30
          > świateł, przejść dla pieszych nie liczę bo już się nie zatrzymuję.
          > Niestety tamtędy jest najszybciej, mały korek od Śródki do Garbar, potem droga
          > wolna, czas drogi to około 30 minut, czyli średnia prędkość to jakieś 26 km/h.

          Można powiedzieć, że to jest niezła średnia. W Warszawie zajął by Ci taki
          dystans 45 minut a zahaczając o centrum to i więcej.
Pełna wersja