kto robi zakupy w sklepie H& M?

30.12.03, 18:53
bardzo dużo ludzi zakupy w sklepie odzieżowym H&M
w Starym Browarze, co wam się tam podoba poza ładnymi ekspedientkami?
    • Gość: anka Re: kto robi zakupy w sklepie H& M? IP: *.icpnet.pl 30.12.03, 21:54
      fajne i niedrogie są tam ciuszki dla niemowlaków i bielizna (bawełniana ze
      snoopy-m
      • Gość: alka Re: kto robi zakupy w sklepie H& M? IP: *.icpnet.pl 31.12.03, 00:20
        z pozatym dziadostwo!!!!!!!!!!!!!na zachodzie te sklepy sa lepiej
        zaopatrzone!!!!nie wiem, mysla że my kazdy szrot kupimy czy co?
        zbojkotujmy ich ,niech sie staraja tak jak w krajach zachodnich!
    • anulka112 Re: kto robi zakupy w sklepie H& M? 06.01.04, 15:07
      no to fakt, że maja tam ładne ciuszki dla dzieci, do tego są ładnie
      wyeksponowane. Podoba mi się dział z odzieżą dziewczęcą, jest dobrze
      dotowarowany i muszę przyznać, ze jast tam miła obsługa. Ale żal mi dziewczyn,
      bo byłam tam w poniedziałek rano i chyba ogrzewanie sie zepsuło, bo dziewczyny
      aż się trzęsły z zimna, ale i tak były miłe.
      • sadee Re: kto robi zakupy w sklepie H& M? 06.01.04, 15:56
        anulka112 napisała:

        i muszę przyznać, ze jast tam miła obsługa. Ale żal mi dziewczyn,
        > bo byłam tam w poniedziałek rano i chyba ogrzewanie sie zepsuło, bo
        dziewczyny
        > aż się trzęsły z zimna, ale i tak były miłe.


        Obsługa miła?????????? Chyba pomyliłaś sklepy. Nie w poznańskim H&Mie.
        Moi znajomi zrezygnowali z zakupów w tym miejscu m.in. ze względu na "olewacki"
        styl i "niewydarzoną" gębę obsługujących dziewczynek. Wolimy jeździć do
        Berlina. Poza tym już za dwa tygodnie - w Berlinie. Szał!!! Zaczyna się
        wyprzedaż.

        Przykład poznańskiego H&M: jest godz. 20.45. Uporczywie szukam na pierwszym
        piętrze, jakiegoś sprzedawcy, który mógłby mi pomóc w poszukiwaniu mniejszego
        rozmiaru marynarki. Jest! Widzę brunetkę przebiegającą między wieszakami:
        - przepraszam - wołam
        - proszę pani. Może mi pani pomóc? Kobietka spojrzała na mnie, zmierzyła z góry
        do dołu i... po prostu bez słowa odeszła.
        - Przepraszam! - krzyknęłam. Czy ja mówię do pracownicy tego skleou czy do
        słupa?
        Przystanęła, obruciła się z wielkim rozrzutem kitki i jak w filmie MIŚ, w
        scenie w barze mlecznym,, odpowiedziała:
        Proszęę?.
        Spytałam się czy są mniejsze marynarki, ale szczerze mówiąc, nie zależało mi
        już na odpowiedzi bo w tym czasie odwiesiłam ciuch i skierowałam się w stronę
        ruchomych schodów, do wyjścia.

        Kilka dni późńiej wracam do H&M w Poznaniu. Wpadł mi w oko calkiem niezły
        brązowy sweterek. Na żadnym wiszącym na wieszaku nie było jednak ceny. Ruszyłam
        na poszukiwanie OBSŁUGI. Była godz. 12, sobota. Na pierwszym piętrze, ani przy
        wieszakach, ani przy kabinach nie było NIKOGO. Stała tylko panna przy kasie i
        kasowała, kasowała, kasowała... Mówię sobie: zaryzykuję. Przeszkodzę jej w
        zbijaniu kasy, ale może się uśmiechnie i skieruje mnie do kogoś kto powie mi
        ile kosztuje ten cholerny sweterek. Podchodzę. Czekam. Skasowała jednego
        klienta, drugiego, trzeciego. Uwija się jak pszczółka. Zresztą siano zawsze
        łatwo kłada do szufladki. A ja stoję z boku i nic. Rozglądam się za jakimś
        sprzedawcą. NIC i NIKOGO. W końcu udalo mi się wcisnąc pytanie między
        klientami:
        - Przepraszam, może mi pani przejechać maszynką po kodzie kreskowym i sprawdzić
        ile kosztuje ten swetrek.
        - Nie mogę.
        Próbuję dalej: - dlaczego, to zajmie pani 3 sekundy.
        - Niech pani sobie kogoś znajdzie na sklepie.
        - Ale tu nikogo nie ma oprócz pani.
        - Niech pani sobie sama poszuka. Ja tu teraz kasuje. Nie mam na to czasu.
        Miałam ochotę wlożyć je ten sweterk do ust. Niech się porzyga tym sweterkiem i
        tą kasą, którą kasuje.

        Jeszcze się nie zraziliśmy do samej marki, ale OBSŁUGA w Poznaniu powinna
        wyjechać na jakieś szkolenia savoir-vivre. Jeżeli chce dorównać poziomowi
        zachodniemu. W takich firmach nie ma tłumaczeń, że jest przecież tyle pracy, że
        jesteśmy zmęczeni. Poza tym na zahodzie w H&M, we Francji lub we wspomnianym
        Berlinie to nie klient mówi piewrszy dzień dobry lecz sprzedawcy witają gości w
        swoich progach i pierwsi się witają. Polski H&M mógłby też prowadzić ten
        zwyczaj. To miłe. Klient czuje się dowartościowany. Może w ten sposób dać
        przykład innym sklepom???

        Czuję, że wątek został założony przez kogoś z obsługi tego sklepu, a jeśli
        pojawią się negatywne opinie pod moim adresem - być może będą to kobietki
        biegające między wieszakami z H&M i stojące za kasą.

        Acha! Mój mąż zwrócił uwagę na pana z obsługi który jest nieapetycznie....
        kobiecy. Fajnie się go naśladuję. Chociaż tyle radości z H&M.





        ----------------
        Jakieś dodatkowe pytania? Czekam na e-mail:)
Pełna wersja