Warszawa z dzieckiem (oferta przewodnicka)

25.09.05, 16:04
Witam,

nazywam się Asia. Jestem licencjonowanym przewodnikiem warszawskim. Studiuję
na UW. Serdecznie zapraszam do współpracy.
Bardzo lubię kontakt z dziećmi. We wrześniu - oprowadzam każdego dnia, od
października w piątki, soboty i niedziele (ewentualnie w inne dni, do
uzgodnienia). Wycieczki standardowe i tematy na zlecenie.
Najchętniej wycieczki piesze.
Dla przedszkolaków proponuje m.in. temat: Bajki i legendy warszawskie. (2
godziny) i Warszawa - jak powstawało miasto.

Prowadzę także WYCIECZKI RODZINNE, mogę pokazać miasto i Państwu i dzieciom.
Jeździmy metrem, autobusami, chodzimy. Razem poznajemy stolicę.

Prosze o kontakt na adres: yoanas85@yahoo.pl lub przedwschodem@gazeta.pl

TANIO

    • Gość: Prawodawca Precz z przewodnickimi monopolami IP: *.nat.p-s-inter.net 11.10.05, 08:43
      Z góry przepraszam za obszerność wypowiedzi, ale problem jest bardzo poważny i
      wymaga szerokiego upublicznienia. Mało kto wie, że trudności ze strony
      organizatorów turystyki działających nie tylko w ramach jednego z
      najliczniejszych w kraju stowarzyszeń - jakim jest PTTK, przy organizowaniu
      obozów wędrownych i zanik turystyki wędrówkowej wynika niekoniecznie z niechęci
      działaczy do organizowania imprez lecz z faktu, że w myśl obowiązujących w
      Polsce nonsensownych przepisów każda grupa zorganizowana, zmierzająca do
      górskiego schroniska musi sobie obligatoryjnie wynająć zawodowego przewodnika.

      Gdyby wszyscy mieli powyższego obowiązku przestrzegać, byłaby katastrofa. Wielu
      organizatorów nie zdaje sobie bowiem jeszcze sprawy z tego, że organizując na
      terenie Polski górski obóz wędrowny bez obsługi zawodowego przewodnika
      górskiego z uprawnieniami na dane pasmo górskie gdzie ten obóz się odbywa,
      łamią w istocie obowiązujące u nas przepisy, niezależnie jak głupie i
      nieżyciowe by one nie były. Ale i tak dzięki tym przepisom zniszczono wiele
      klubów krajoznawczo-turystycznych i różnych organizacji młodzieżowych
      zajmujących się programowo turystyką, upada turystyka młodzieżowa i akademicka
      w polskich górach. Z powodu braku frekwencji zamknięte zostały tanie schroniska
      młodzieżowe dobrze kiedyś funkcjonujące na mniej popularnych górskich szlakach
      turystycznych, dające ludziom zarabiać na turystyce, a jedyną alternatywą bazy
      noclegowej stał się tam jakiś bardzo drogi pensjonat.

      Proponuję przeczytać informację => vtrip.pl/document,,id,3725.html
      (prawie identyczny tekst znajduje się również na stronie
      goryonline.com )

      "W związku z częstymi pytaniami, TOPR przypomina, że za wycieczkę zorganizowaną
      przyjmuje się wszelkie wyjścia w góry gdzie pojawia się organizator w postaci
      np. firmy turystycznej, stowarzyszenia, kościoła, zakładu pracy, szkoły, oazy,
      czy obozu młodzieżowego.

      Ilość uczestników wycieczki jest nieistotna. Poniżej przedstawiamy informacje o
      przepisach regulujących obowiązek wynajmowania przewodnika przy wycieczkach
      górskich.

      Rozporządzenie Rady Ministrów z dn. 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
      warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
      się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. 1997r Nr 57 poz. 358).

      Załącznik nr 3 do ww. rozporządzenia : SZCZEGÓŁOWE ZASADY ORGANIZOWANIA
      WYCIECZEK ORAZ ZBIOROWYCH IMPREZ TURYSTYCZNYCH I SPORTOWYCH W GÓRACH.
      § 3.1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
      obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m
      n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

      Ustawa z dn. 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych. (Dz.U. 1997r Nr 133
      p.884)
      Rozdział 4 - PRZEWODNICY TURYSTYCZNI I PILOCI WYCIECZEK:
      Art. 20.1. Przewodnikiem turystycznym lub pilotem wycieczek może być osoba,
      która posiada uprawnienia określone ustawą.

      Ustawa z dn. 20 maja 1971 r. KODEKS WYKROCZEŃ
      Art. 60 § 4 : Kto bez wymaganych uprawnień wykonuje zadania przewodnika
      turystycznego lub pilota wycieczek, podlega karze ograniczenia wolności albo
      grzywny."

      Powyższe przepisy są naprawdę całkowicie pozbawione zdrowego rozsądku, bo
      przecież nie można w żadnym razie stawiać znaku równości między wyjściem w góry
      grupy przedszkolaków a obozem wędrownym członków specjalistycznego klubu
      górskiego czy jakiegoś stowarzyszenia zajmującego się programowo górską
      turystyką wędrówkową. Niestety te przepisy są nieżyciowe, oderwane od
      rzeczywistości, nie uwzględniają praw człowieka i wolności działania
      stowarzyszeń, są tworzone nie dla społeczeństwa, a dla urzędników i wąskich
      klik powiązanych z nimi "interesem".

      Przodownicy turystyki górskiej PTTK na przykład też są szkoleni i poddawani
      egzaminom weryfikującym ich wiedzę i doświadczenie, podobnie jak przewodnicy
      zawodowi. Oczywiście mniej się od nich wymaga teoretycznej wiedzy
      krajoznawczej, ale za to kładzie nacisk na umiejętności praktyczne.

      Ja skończyłem w 1969 roku półroczny kurs przodownicki, zdałem egzaminy a
      jeszcze musiałem poprowadzić minimum siedmiodniowy górski obóz wędrowny (trwał
      faktycznie całe dwa tygodnie). Dopiero na podstawie oceny z prowadzenia tego
      obozu otrzymałem uprawnienia i stosowną legitymację. W 1995 roku przeszedłem
      pozytywnie weryfikację i otrzymałem nową legitymację.

      W klubach górskich są prowadzone szkolenia, a umiejętności weryfikuje się
      podczas wypraw klubowych. Również w harcerstwie intruktorzy są szkoleni i
      egzaminowani z umiejętności prowadzenia grupy w terenie. Organizacje
      turystyczne mają - każda własny system szkoleń, własną społeczną kadrę, a
      wszystko to w ramach wolnej działalności stowarzyszeń. I to nie jest wcale tak,
      że tylko zarejestrowana firma przewodnicka jest godna zaufania, a reszta świata
      jest chora, bo to sami samozwańcy i dyletanci, których słusznie skazano na
      płacenie haraczu za obowiązkową eskortę.

      Ja też mam płacić haracz, bo nie zrobiłem dodatkowo jakichś tam jeszcze
      uprawnień do zarabiania na pilotowaniu autokarów z wycieczkami? A może do
      prowadzenia zajęć w szkole, nauczyciel też będzie musiał "zrobić" sobie
      dodatkowy papierek? Bo dotychczasowy może nie wystarczyć...?

      Nigdy nie zniżyłem się do tego, aby pobierać pieniądze za pokazywanie gór
      ludziom ze środowiska, w którym działam społecznie. To by było dla mnie hanbą!.
      Widać, że nie wszyscy jeszcze pojmują, że ktoś może inaczej realizować własną
      pasję. Są osoby, które biorą pieniądze od swojego mniej doświadczonego partnera
      na linie za to, że przekazują mu swoje doświadczenie. Ja - nigdy!

      Ci, którym ja pokazuję góry, nie są żadnymi moimi klientami, jak to jest w
      przypadku zawodowych przewodników. Ja nie traktuję gór jak zakład pracy. Myślę,
      że to można zrozumieć.

      Nasze organizowane przez klub wycieczki prowadzą doświadczeni koledzy klubowi,
      a uczestnicy tych wycieczek nie życzą sobie żadnego obcego faceta, który by ich
      eskortował w dodatku biorąc za to pieniądze (mają to tego święte prawo!), nie
      będą nikogo wynajmować i płacić haraczu. Dlatego jeździmy m.in. w czeskie góry.
      Tak samo robią liczne stowarzysenia, kluby i przedsiębiorcy turystyczni.

      Ile grupa oszczędza? Oto prosta kalkulacja: Gdybyśmy wędrując taką 12-osobową
      grupą musieli codziennie przez 14 dni wędrówek po polskiej stronie wynajmować
      zawodowego przewodnika za powiedzmy dwie okrągłe stówki (wędrujemy często
      powyżej 8 godzin, więc by skasował na pewno więcej), 14x200=1400, co po
      podzieleniu przez 12 osób daje dodatkowo po ok 120 zł od na osobę. Z moją
      Małżonką (jeździmy najczęściej razem) byśmy musieli wydać na zbędny haracz 240
      zł. To dużo jak na nasz skromny wspólny dochód. Inni uczestnicy też nie należą
      do zamożnych. A więc są to dość spore koszty i organizowanie imprez za granicą
      naprawdę się opłaca.

      Nasze przepisy są potwornie szkodliwe jednak nie tylko dla działalności
      społecznej, ale przede wszystkim dla rozwoju krajowej turystyki w polskich
      górach, zwłasza w rejonach zaniedbanych, które jeszcze bardziej przez to
      podupadają. I to nie żadna demagogia, tylko czysta ekonomia, bo podobnie
      przecież myślą przedsiębiorcy turystyczni, którzy liczą się z każdym groszem, i
      wolą zorganizować tańsze i bardziej atrakcyjne wycieczki np. w czeskie czy
      słowackie góry.
      • Gość: Prawodawca Precz z przewodnickimi monopolami (c.d) IP: *.nat.p-s-inter.net 11.10.05, 08:44
        We Francji na przykład ustawą ograniczono obowiązek wynajmowania przewodników
        do obiektów zamkniętych typu skansen, muzeum, obiekt sakralny. Natomiast na
        drogach publicznych, w miastach i na obszarach otwartych, a więc również w
        górach, dopuszcza się prowadzenie grup turystycznych bez specjalnych
        miejscowych uprawnień (karty zawodowej). Czy ktoś nas zamyka w klatce o nazwie
        Polska, że nie widzimy co jest na zewnątrz?

        Jakie to niebezpieczeństwa grożą grupie turystów na szlakach, w zaśmieconym
        rezerwacie położonym niewiele powyżej 300 m n.p.m., gdzie obowiązuje chodzenie
        grup zorganizowanych, niezależnie od ilości uczestników, w eskorcie gościa,
        któremu za to trzeba płacić haracz? Wiadomo, że nie chodzi tu o ludzi
        uprawiających wspinaczkę wysokogórską, tylko o popularną turystykę wędrówkową.

        Jaki sens wynajmować w środku lata faceta do przeprowadzenia grupy szeroką
        drogą jezdną z Międzygórza do Schroniska na Śnieżniku czy od górnej stacji
        wyciągu na Czarnej Górze znakowanym szlakiem na Marię Śnieżną, nie wdając się w
        szczegóły, że nasze durne przepisy wymagają wynajęcia takiego gościa nawet na
        śmiesznie łatwych szlakach spacerowych na płaskich jak stół terenach i
        niewielkich wzgórzach jak np. w Górach Stołowych?

        Dla czytelności jeszcze raz ujmę w sposób zwięzły, co z moich wypowiedzi wynika
        (a'propos - doskonale znam prawodawstwo obowiązujące w Najjaśniejszej, nawet to
        najbardziej bezsensowne):

        Proponuję zmianę prawodawstwa i likwidację wątpliwego wymogu obowiązkowego
        korzystania w 10 miastach z przewodników przez grupy. Jeżeli organizator
        turystyki bedzie chciał pokazać małe co nieco to i tak skorzysta z ich
        profesjonalizmu.

        Wśród przewodników górskich - pozostawić tylko obowiązkowych przewodników
        tatrzańskich, i to tylko i wyłącznie na niektórych szczególnie eksponowanych
        szlakach. Konkretnie: uważam, że wyłącznie na szlakach np. z łańcuchami i
        klamrami, czyli takich dla taterników, wycieczki winni obsługiwać przewodnicy
        górscy - tatrzańscy.
      • przedwschodem wycieczki! 05.04.06, 00:09
        Zaczal sie nowy sezon i zapraszam na wycieczki! Szczegoly na mejlu.
        Konkurencyjne ceny (nawet 2,5 zl za dziecko za 2 godziny!). Przygotowalam nowa
        oferte uwzgledniajaca warsztaty po zajeciach ze mna :).

Pełna wersja