miki190
18.12.09, 19:51
20 lat po rozpoczęciu reform Balcerowicza radomianie mogą się czuć
jak w jakimś równoległym świecie. Do dziś wydawało mi się, że
wolność gospodarcza oznacza, że rynek decyduje jaki biznes ktoś chce
założyć, a uzasadnieniem tego jest chęć zarabiania pieniędzy. Może
tak jest w całej Polsce. Nie w Radomiu.
U nas, o tym czym będą zajmowały się miejskie urzędy i
przedsiębiorstwa zadecydowała do niedawna prawie nikomu w naszym
mieście nieznana firma zajmująca się wcześniej m.in. promocją
materiałów do ocieplania budynków, wafelków i przypraw kulinarnych.
A wszystko żeby miasto miało markę zgodną z dokumentem
przedstawionym władzom za 400 tys. zł. Klamka zapadła. Wszytkie ręce
na pokład. Pomożecie?
Ten wywiad każe wrócić wspomnieniami do traumatycznych czasów
gospodarki centralnie sterowanej, gdzie I sekretarz decydował o tym
gdzie co się będzie produkowało i w jakich ilościach. Już były w tym
mieście czasy, gdy zakłady produkowały precyzyjne telefony, maszyny
do szycia i pisania. Nikt ich nie chciał. Zadecydował rynek i tak
bedzie również tym razem.
Panie prezydencie, a gdyby strategia powiedziała, że siła w
hutnictwie? Wybudowałby Pan w Radomiu Nową Nową Hutę? Gdyby to
działo się na poczatku kadencji, ale po trzech latach? Nie do
wiary...