Gość: Marcin
IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl
24.02.04, 19:00
Czasem zdarza mi się odwiedzić stację krwiodawstwa na Limanowskiego i – z
nudów – czytam ogłoszenia. Ostatnio zagłębiłem się w prawa honorowego dawcy
krwi i widzę, że w Radomiu ta grupa społeczna musi być bardzo uciążliwa dla
budżetu gminy a zwłaszcza komunikacji miejskiej.
Otóż taki dawca radomski jeździ hordami - a bezpłatnie - komunikacją miejską
i naraża MPK na straty. W Warszawie, gdzie kultura społeczeństwa jest
wyższa, otrzymuje do tego prawo po oddaniu 30 l krwi. U nas tak się już dali
we znaki budżetowi gminy, że podniesiono im poprzeczkę do 50 l. Ktoś mający
przy sobie kalkulator, po uwzględnieniu warunków brzegowych (max. 450ml, nie
częściej niż co 3 miesiące), może łatwo ustalić, że trzeba na to min. 27,8
lat a założywszy, że w praktyce nie da się tego robić częściej niż 3 razy na
rok – 37 lat.
Tacy rumiani 55-latkowie (bo rozpocząć można od 18 roku życia) mogliby
zagrozić płynności finansowej MPK ale Rada Miejska jest czujna – nie wolno im
jeździć liniami cyfrowymi poza miastem ani literowymi. Tym sprytnym
posunięciem Nasza Rada odesłała pragnących uciechy darmowych przejazdów
krwiodawców do Warszawy – tam mogą po terenia miasta jeździć choćby 30 km
(tyle byłoby wzdłuż Wisły) miast wykorzystywać budżet miasta na darmowe 15 km
(tyle +/- będzie do Wierzbicy).
A już na poważnie: droga Rado Miejska! Podobno krwiodawcom należy się
szacunek. Taka uchwała bardziej naigrawanie się przypomina niż szacunek.