I wszystko jasne kto spowodował katastrofę?

03.06.10, 19:25
wiadomosci.onet.pl/2179861,12,rosyjska_prasa_byla_presja_na_pilotow_byla__i_to_bezposrednio,item.html
    • Gość: 1991 Wywieś flagę 4 czerwca! IP: *.radom.vectranet.pl 03.06.10, 21:32
      Wywieś flagę 4 czerwca!
      Przyłącz się do akcji!

      4 czerwca 1989 roku odbyły się pierwsze wybory w nowej Polsce. Warto to uczcić
      wywieszając flagę. Może nawet w miejscach, gdzie jeszcze flagi nie było?
      Uwiecznij to na zdjęciach i pokaż innym.
      $ czerwca 1991 r. odwiedził Radom Jan Paweł II i to jest drugi powód aby flagi
      wywiesić. Msza rocznicowa o 18.00 w Katedrze radomskiej.
    • Gość: fritz Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.radom.vectranet.pl 03.06.10, 22:22
      wzzw.wordpress.com/2010/06/03/podroze-ksztalca/
      • Gość: z salonu Po co komuś rosyjskie śledztwo? IP: *.radom.vectranet.pl 04.06.10, 19:19

        Jak już wiemy, polski rząd miał prawne możliwości szerszego wpływu na śledztwo w
        sprawie smoleńskiej tragedii – jednakże odrzucił je wybierając ustalenia
        Konwencji Chicagowskiej. Gdy jednak ktoś próbuje zwrócić uwagę na fakt stracenia
        przez nasz kraj szansy prowadzenia tak istotnego dochodzenia, natychmiast
        zostaje zakrzyczany. Zdaniem wiadomych ekspertów oraz autorytetów, Rosjanie
        sprawniej przeprowadzą śledztwo bo przecież katastrofa wydarzyła się na terenie
        ich kraju.

        Wydawać by się mogło, że rzeczywiście: Rosjanie mogliby przecież bez uciążliwych
        procedur przesłuchać naocznych świadków, zbadać lotnisko w Smoleńsku oraz
        miejsce rozbicia się samolotu i złożyć dokładnie fragmenty tupolewa.

        Jednakże minęły siedem tygodni od rozpoczęcia rosyjskiego śledztwie i już wiemy,
        że nasi "partnerzy" nie wykonali poprawnie żadnej z wyżej wymienionych
        czynności. Zamiast przesłuchania świadków doszło do zniknięcia niektórych z
        nich, miejsca katastrofy przez długi czas nawet nie zabezpieczono (przez co
        zapewne część dowodów zaginęła lub uległa zniszczeniu), a wrak tupolewa złożono
        tylko z co większych fragmentów i zostawiano pod gołym niebem.

        Sądząc po niedawnej konferencji rosyjskiej komisji, zajęła się ona głównie
        sposobem szkolenia pilotów w Polsce oraz obroną radzieckiej technologii. Jak na
        razie największym "sukcesem" śledczych jest odcyfrowanie (części) zapisów
        czarnych skrzynek.

        Pojawia się więc pytanie: czy dochodzenie prowadzone przez Polaków byłoby
        jakościowo gorsze? Można sobie wyobrazić, iż nasi śledczy sami przeszukują
        miejsce katastrofy, składają wrak, odczytują czarne skrzynki. Czy przez siedem
        tygodni osiągnęli by oni mniej niż Rosjanie?

        Niestety, odpowiedź jest oczywista: Polacy radziliby sobie nie gorzej, a zapewne
        dużo lepiej. No chyba, iż ktoś by im pracę w Rosji bardzo mocno utrudniał.
    • Gość: mkC Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.xdsl.centertel.pl 04.06.10, 09:33
      Widzę że posiłkujesz się mediami żydowskimi. Dla równowagi poczytaj sobie coś
      polskiego.
      gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/51/3062/pilot-w-tvn24-w-tupolewie-odpadl-silnik
      gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/51/3065/skandal
      blog.rp.pl/wildstein/2010/05/26/wyskok-dziennikarki/
      ufff wystarczy bo zapomniałem że ty czytasz alfabet hebrajski.
      • Gość: AS Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.algo.radman.pl 04.06.10, 09:47
        Gratuluję logiki, a ten dziennikarz z ostatniego przez Ciebie wymienionego postu
        to kto?
        • Gość: admin Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.10, 15:55
          żebrak cytuje ruskie brukowce równie dobrze możesz zacytować fakt półgłówku i
          też w to uwierzysz bo dla takich odpornych na wiedze jak ty każdy szmatławiec
          jest autorytetem nieuku
        • Gość: Ditroit Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.31.radom.pilicka.pl 04.06.10, 15:58
          Z Żydami jest jak z Polakami.Są dobrzy i źli.Z pewnością Wildstein należy do
          tych pierwszych a Michnik do tych drugich.
      • Gość: fritz Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.radom.vectranet.pl 04.06.10, 15:57
        www.komott.net/main/michnik.htm
        • Gość: gela Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.radom.pilicka.pl 04.06.10, 17:18
          w szkole podstawowej sam kupowałem Kraj Rad dla fajnych plakatów na
          kredowym papierze, ale żeby wierzyć w te bzdety co ruscy wypisują
          nawet w tamtych czasach ciężko było o takich "karpików",
          gość rozbroił mnie na cały weekend cytując tak niezależne źródła
          jak prasa rosyjska
          • Gość: gela Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.10, 17:35
            www.tvn24.pl/12690,1658896,0,1,pulkownik-nie-przesadza-o-winie-pilotow,wiadomosc.html
            • iryda-1 Re: I wszystko jasne kto spowodował katastrofę? 04.06.10, 18:30
              Dla mnie jeszcze nie są jasne przyczyny tej katastrofy.Za dużo zabierają głosu oraz wprowadzają ferment w tej sprawie tz."spece od lotnictwa" którzy na tych sprawach znają się tak jak pewne zwierzę podobne do dzika na astronomii.
            • Gość: super ekspres Rosjanie przyznają się do winy IP: *.radom.vectranet.pl 04.06.10, 18:35
              Czy to prawdziwy przełom? W Rosji coraz głośniej mówi się o tym, że część winy
              za katastrofę ponosi kontroler z wieży smoleńskiego lotniska! Radio Echo Moskwy
              zdecydowało się przepytać kilku rosyjskich pilotów i nawigatorów latających na
              Tu-154M.

              Kogo według nich należy obwiniać za naszą narodową tragedię? Wielu wskazuje na
              kontrolera lotów! - Błąd kontrolera polegał na tym, że nie wymusił odejścia na
              drugi krąg. Widać było, że ludzie się zabiją. Zbyt długo milczał - ocenia jeden
              z rosyjskich pilotów.

              Choć do końca śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu jeszcze
              daleko, a każdy dzień przynosi kolejne wątpliwości i pytania, to coraz częściej
              słychać opinię, że to nasi piloci ponoszą winę za całą tragedię. Można wręcz
              odnieść wrażenie, że kpt. Arkadiusz Protasiuk (36 l.) i jego podkomendni zostali
              już osądzeni. Tymczasem już sami Rosjanie zwracają uwagę, że wina mogła leżeć
              też po ich stronie.

              Rosyjscy piloci, którzy anonimowo wypowiadali się w moskiewskim radiu, mówią o
              tym otwartym tekstem. Nikołaj, doświadczony pilot tupolewa, stwierdził: "Błąd
              kontrolera polegał również na tym, że nie wymusił odejścia na drugi krąg. Widać
              było, że ludzie się zabiją. Zbyt długo milczał" .Co ma na myśli? Otóż ciągle nie
              wiadomo, dlaczego nasz samolot podchodził do lądowania o wiele za nisko. Zdaniem
              Rosjan to do kontrolera należało wezwanie naszych pilotów, aby natychmiast
              podnieśli maszynę wyżej. Nawigator Aleksandr z Moskwy przekonuje jednak, że
              smoleńscy kontrolerzy nie zrobili tego, bo są... niedoświadczeni! - To
              kontrolerzy wojskowi. Zabrakło im bezczelności, by wydać komendę
              natychmiastowego odejścia na drugi krąg. Powinni byli zrobić to, gdy samolot był
              na 100 metrach - przekonuje.

              Jest też oczywiście i taka możliwość, że obsługa rosyjskiego lotniska podała
              naszym pilotom złe dane. Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiało TVP Info, kpt.
              Protasiuk miał prawo wierzyć, że dolatuje do pasa, choć tak naprawdę był jeszcze
              ponad drzewami. - To, że uderzyli w drzewo w odległości 1100 metrów, może
              sugerować, że byli przekonani, iż w tym miejscu powinien być pas lotniska.
              Pytanie, jak przebiegało naprowadzanie ze strony kontrolera rosyjskiego? I czy w
              sposób właściwy pokierował on lotem naszego samolotu? Bo wynika z tego, że tak
              jakby kilometra zabrakło - mówił w rozmowie z telewizją Krzysztof Zalewski,
              dziennikarz miesięcznika "Lotnictwo".
            • Gość: z netu Nigdy nie poznamy prawdy ! IP: *.radom.vectranet.pl 04.06.10, 18:37
              Wyniki sondażu przeprowadzonego na zlecenie "Super Expressu" nie pozostawiają
              żadnych wątpliwości: aż 70 proc. badanych uważa, że nigdy nie poznamy prawdy o
              katastrofie.

              Choć członkowie rządu Donalda Tuska (53 l.) zapewniają nas, że najlepsi eksperci
              w kraju pracują nad rozwikłaniem tajemnicy katastrofy prezydenckiego samolotu
              pod Smoleńskiem, zdecydowana większość Polaków w te zapewnienia nie wierzy.

              Wiarę w to, że śledczym uda się w pełni wyjaśnić, jak doszło do narodowej
              tragedii, podziela zaledwie 27 proc. badanych. Ale nie tylko odpowiedź na to
              pytanie przynosi bardzo gorzkie wnioski. Ponad połowa - 54 proc. - nie wierzy w
              to, że Rosjanie zrobili wszystko, aby wyjaśnić smoleńską katastrofę. Tylko co
              trzeci badany - 34 proc. - był zadowolony z działań rosyjskich władz.

              Brak zaufania do Rosjan pokazują też odpowiedzi na inne pytanie naszego sondażu.
              Aż 73 proc. badanych stwierdziło, że polski rząd powinien był walczyć o pełną
              kontrolę nad śledztwem w sprawie tragedii. Tylko 17 proc. nie miało w tej
              sprawie zastrzeżeń do ekipy Donalda Tuska.

              Za to zdecydowanie pozytywnie oceniono publikację zapisów z czarnych skrzynek
              prezydenckiego samolotu. 86 proc. Polaków oceniło to pozytywnie. Zaledwie co
              dziesiąty badany uznał, że rząd nie powinien publikować tych materiałów.

              Sondaż został przeprowadzony przez instytut badań opinii Homo Homini 1 czerwca
              na reprezentatywnej próbie 1067 Polaków.
              • Gość: ZUS-ka Re: Nigdy nie poznamy prawdy ! IP: *.31.radom.pilicka.pl 04.06.10, 18:47
                Zdrajcy z Partii Obłudników zamilczcie!
                Sprzedaliście swoich rodaków żeby tylko pozbyć się konkurencji to zostawcie
                chociaż niewinnych pilotów. Jeszcze wam mało ofiar w narodzie polskim?
              • Gość: Fakt Kontroler z wieży przepadł... IP: *.radom.vectranet.pl 04.06.10, 18:48
                Czy rosyjscy kontrolerzy ze Smoleńska mieli świadomość, że popełnili błąd? Po
                katastrofie tupolewa obsługa wieży kontrolnej wpadła w panikę. - Zapanował chaos
                - to dramatyczna relacja osoby z załogi polskiego samolotu jak, który wylądował
                w Smoleńsku krótko przed tragedią.
                Szef kontrolerów wybiegł z wieży i miotając przekleństwami, krzyczał: „Job twoju
                mać, co teraz ze mną będzie?! Boże, będę mieć kłopoty, wielkie kłopoty!”. W oka
                mgnieniu pojawili się wojskowi, którzy zabrali kontrolera, a polską załogę
                zamknęli na kilka godzin w jaku. Mogli odlecieć dopiero, gdy Rosjanie przywieźli
                nową obsługę wieży kontroli lotów.
                – Cały czas jeszcze jestem w szoku i nie mogę dojść do siebie – relacjonuje nam
                osoba z załogi polskiego jaka-40, który 10 kwietnia lądował w Smoleńsku tuż
                przed maszyną z prezydencką delegacją. Nasz rozmówca był już przesłuchany przez
                polską prokuraturę. Opowiedział śledczym, co widział i słyszał na lotnisku w
                Smoleńsku. Prawo zakazuje mu ujawniania swych zeznań, bo śledztwo trwa, ale
                zdecydował się o tym opowiedzieć Faktowi, bo nie może pogodzić się ze zrzucaniem
                winy na załogę tupolewa.
                – Ludzie muszą dowiedzieć się, jak to tam wyglądało. Bo teraz tylko wciąż
                słyszę, że winni są tylko polscy piloci. A tu, na lotnisku, z obsługą tego lotu,
                też działy się dziwne rzeczy, które trzeba wyjaśnić – tłumaczy nasz rozmówca.
                – Po wylądowaniu cześć z nas stanęła przy pasie lotniska i czekała na tupolewa –
                opowiada świadek. Piloci wrócili do samolotu i przez radio rozmawiali z załogą
                prezydenckiej maszyny. – Oni wiedzieli od nas, że jest mgła i bardzo złe
                warunki, ale nie byli spanikowani – wspomina. Po kilkunastu minutach usłyszeli
                dźwięk nadlatującego Tu–154. – Początkowo odgłos był całkowicie normalny, silnik
                pracował spokojnie. W pewnej chwili jednak dobiegł nas huk silnika, taki jak
                przy starcie, więc wiedzieliśmy od razu, że dzieje się coś złego. Po chwili
                usłyszeliśmy odgłos dwóch eksplozji, po nich jakieś głuche trzaski. I zapadła
                cisza. Byliśmy przerażeni, bo zdaliśmy sobie sprawę, że doszło do katastrofy.
                Członkowie załogi Jaka ruszyli do stojących przy płycie Rosjan z obsługi
                lotniska. – Krzyczeliśmy do nich, że jest katastrofa, machaliśmy rekami,
                pokazywaliśmy, by tam natychmiast jechali. Że samolot się rozbił! Żeby nas
                zabrali, bo może trzeba ratować rannych, pomóc w ewakuacji – opowiada świadek.
                – Rosjanie jakby niczego nie rozumieli. Dopiero gdy na nich nakrzyczeliśmy,
                wsiedli do samochodów i ruszyli w stronę, gdzie rozbił się samolot. Ale po
                chwili zawracali, bo tam było coś zagrodzone. Musieli jechać inną stroną. Gdy
                nas mijali, pytaliśmy, czy coś wiedzą, co z tupolewem? Jeden z nich przez
                otwarte drzwi auta rzucił nam: „Odlecieli”. Nic z tego nie rozumieliśmy.
                Gdy auta rosyjskiej obsługi w końcu odjechały, z wieży wybiegł kontroler, głośno
                przeklinając. – Krzyczał, że będzie miał straszne kłopoty, wielkie problemy.
                Łapał się za głowę, zakrywał rękami twarz, biegał w kółko i powtarzał, co z nim
                będzie, że takie straszne kłopoty będzie miał – opowiada nam członek załogi
                jaka. Kontrolera dobrze zapamiętał, bo wyglądał na bardzo starego człowieka, ze
                zniszczoną, nalaną, mocno czerwoną twarzą.
                – Boże, jacy ludzie tu pracują, pomyślałem – wspomina nasz rozmówca. – Po chwili
                przez okno wieży wyjrzał człowiek w zielonym mundurze. Wybiegł i zabrał tego
                kontrolera. Wojskowi zamknęli zaraz wieżę, a nam kazali wrócić do jaka. Nie było
                z nimi żadnej dyskusji. Kazali i już. Zamknęli nas na kilka godzin w samolocie –
                relacjonuje.
                Załoga jaka musiała pozostać w zamkniętej maszynie. Nie pozwolono im wyjść, nikt
                nie chciał niczego im powiedzieć o losie załogi i pasażerów prezydenckiego
                samolotu. – Rosjanie powiedzieli nam, że czekamy na nowego kontrolera, którego
                ściągają, byśmy mogli odlecieć. Dopiero jak go sprowadzili, dostaliśmy
                pozwolenie na wylot – mówi nam świadek.
                Polska prokuratura wystąpiła do Rosjan już dwukrotnie z wnioskami o pomoc
                prawną, bo nasi śledczy chcą przesłuchać kontrolerów ze Smoleńska i obsługę
                lotniska. Ale mimo ponagleń, na razie nie ma rosyjskiej odpowiedzi. Nie wiadomo
                też, gdzie jest szef zmiany kontrolerów, który zaledwie 3 dni po katastrofie
                oficjalnie odszedł na emeryturę. I zniknął...

                [Magdalena Rubaj]
    • Gość: faktycznie Czy kontroler był trzeźwy ? IP: *.radom.vectranet.pl 04.06.10, 19:04
      - To rosyjski kontroler z wieży na lotnisku w Smoleńsku utwierdzał załogę
      prezydenckiego tupolewa w przekonaniu, że maszyna jest w bezpiecznym położeniu -
      powiedział płk. Tomasz Pietrzak w rozmowie z RMF FM były dowódca 36. Pułku
      Lotnictwa Transportowego

      Płk. Tomasz Pietrzak ma olbrzymie doświadczenie lotnicze Płk. Tomasz Pietrzak
      twierdzi, że to wieża mogła wprowadzić w błąd pilotów polskiego tupolewa



      Uspokajające stwierdzenia kontrolera z rosyjskiej wieży mogły wprowadzić w błąd
      polskich pilotów. Hasło "na kursie i na ścieżce" załoga tupolewa w ostatniej
      minucie lotu słyszała trzy razy - na 4, 3 i 2 kilometry przed progiem pasa.

      – A to oznacza że według kontrolera lotu samolot podchodził zgodnie z
      prawidłowym położeniem; że tak właśnie pokazywały przyrządy i radary kontrolera.
      Czyli utrzymując ścieżkę trzystopniową schodzą do lądowania, czyli wszystko jest
      ok. - tłumaczył w RMF FM pułkownik Tomasz Pietrzak.

      – Także wysokość. Jest to taka wirtualna kreska na radarze kontrolera, który
      porównuje wysokość samolotu. On więc to widzi: jak mu się to zgadza, pokrywa mu
      się w zakresie tej kreski, tej tolerancji, to mówi ok. Jeśli byłoby coś nie tak,
      to powiedziałby: skręćcie w prawo, w lewo, nabierzcie wysokości, zniżcie – uważa
      płk. Pietrzak.
      • Gość: gela Re: Czy kontroler był trzeźwy ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.10, 19:48
        picasaweb.google.com/109573501353173523816/Kopit?feat=flashalbum#5477183972504307138

        to jest interesująca galeria
    • Gość: demotywacja Historyczna chwila IP: *.radom.vectranet.pl 04.06.10, 20:41
      picasaweb.google.com/109573501353173523816/Blog2#5471528527424947186
Pełna wersja