Proces o błąd lekarski. Lekarz: bo pacjent miał...

07.01.11, 00:46
- przecie każdy polak zna się na medycynie, a dziennikarze to już na pewno... i każdy wie że usunięcie woreczka - nie kamieni z woreczka! to prosty zabieg w przeciwieństwie np. do użądlenia pszczoły, które grozi śmiercią! Nikt oczywiście nie będzie pamiętać że był informowany o ryzyku operacyjnym - które istnieje ZAWSZE!- a przebicie jelita zdarza się.
Zupełnie odrębny problem to porozumiewanie się - cóż z tego że ktoś coś powie - jak ten drugi i tak nic z tego nie rozumie, albo wie swoje!
Ale najlepiej wypadają i robią wrażenie teksty : spuchł jak balon, łóżko całe we krwi, nie mają pompy ssącej... konowały jedne!
    • Gość: pacjetka Re: Proces o błąd lekarski. Lekarz: bo pacjent mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.11, 08:29
      W2009 w lutym byłam operowana na oddziale chirurgi w Iłzy.Zapewniam wszystkich ze takiej wspaniałej opieki lekarsko-pielegniarskiej nie znajdziecie.Tak ordynator jak i inni lekarze byli zawsze dostepni i mili jesli chodzi o info.Byłam tam tydzien i nie słyszałam o zadnych komplikacjach u pacjetów.(i nikt nie ogląda sie na zadnie "dowody wdzięcznosci")pozdrawiam wdzięczna pacjętka z Radomia.
      • Gość: jack bardzo dobry szpital IP: *.radom.vectranet.pl 07.01.11, 09:10
        moja żona rodziła w Iłży nie chciała w Radomiu..dlatego że tam dbaja o kobietę co odczuła będac tam wczesniej super opieka personel lekarze wspaniali!!!!chirurgia bardzo dobra ordynator super fachowiec moja siostra robiła tam woreczek u niego wyszła b.zadowolona po tygodniu poleciała do Szkocji samolotem ROZUMIEM ŻE W RADOMIU WSZYSCY PRZEŻYWAJA ALE PO CO PISAC O RADOMSKICH SZPITALACH?
        jakieś naciski by pisać źle ale ludzie wymieniaja uwagi między sobą i wiedzą gdzie sie leczyc i nie wiem dlaczego! wybierają Iłżę!!!!
    • Gość: Pancio Pinczera Re: Proces o błąd lekarski. Lekarz: bo pacjent mi IP: unknown 07.01.11, 10:52
      Droga Piguło

      Twój wpis obrazuje nastawienie środowiska medycznego do pacjentów - uważacie że ludzie są idiotami i tylko tacy wielcy "fachofcy" mogą objąć rozumem co się z pacjentem dzieje. Przyjmij do wiadomości, że bardzo wiele osób (powiedziałbym: większość) ma wystarczającą wiedzę i inteligencję aby zrozumieć co się do niego mówi.
      Prawda jest taka, że lekarze ani pielęgniarki nie mają nawyku, chęci ani umiejętności komunikacji z pacjentem. Czasem wręcz trzezba niemal siłą "wyrywać" podstawowe informację na temat tego co lekarze robią z najbliższymi! Zwiększa to stres pacjentów i ich rodzin. Dopóki nie zrozumiecie, że waszym psim obowiązkiem jest gruntowne wyjaśnienie pacjentowi jakie jest rozpoznanie choroby, co to oznacza, jakie macie propozycje, i WSPÓLNE PODJĘCIE DECYZJI CO DO LECZENIA - tak długo lekarze w tym kraju będą konowałami a pielęgniarki wrednymi pigułami.
      Trochę miałem do czynienia z lekarzami. Ostatni przykład: Wycięcie woreczka laparoskopem. Zrobiłem sobie (prywatnie) kilka prześwietleń, usg, innych badań. Dostałem skierowanie od internisty z zaleceniem usunięcia woreczka (PODEJRZENIE!!). W szpitalu przyjeto mnie bez badań. Nie zrobiono usg. pobrano krew, ale (jak się potem dowiedziałem) nie zrobiono badań typu alat aspat etc. Lekarz nie oglądał tez moich - prywatnie zrobionych - wyników badań, chociaż miałem je ze sobą w szpitalu. Przed operacją rozmawiał ze mną raz. Krótko, zadał mi może 4-5 pytań.
      Wniosek: chirurg uwierzył mi na słowo, że mam kamienie w woreczku. Szczęsliwie (dla niego) trafił na pacjenta "który się świetnie zna" i "wie lepiej" - i w trakcie operacji znalazł te kamienie. Ciekawe co by powiedział jakby ich nie było?!?
      Więc nie chrzań o podłych pacjentach, którzy nie mają pojęcia a się wymądrzają. Bo krew zalewa jak sie to czyta. Bowiem ze swoich - niestety dość rozległych - doświadczeń wiem, że takie traktowanie jest standardem, a chlubne wyjątki od tej reguły są rzadkie.
      • lew-35 Re: Proces o błąd lekarski. Lekarz: bo pacjent mi 07.01.11, 13:11
        Operacja się udała tylko pacjent nie wytrzymał .
Pełna wersja