miki-dwa
07.04.11, 12:48
Mieszkam na Śląsku 38 lat. Przyjechałam tu z...Radomia. Byłam chyba bardzo naiwna, dzieliłam ludzi na sympatycznych i tych niekoniecznie sympatycznych. Ale tu na Śląsku szybko nauczono mnie, że jest jeszcze podział na "nasza" i "poltuńka" czy brzydko brzmiąca "polucha" Szybko wyjaśniono mi, że przyjechałam "naszym" odebrać chleb, chłopców itd.Chciałam stąd uciec ale kiedyś jedna starsza pani - ŚLĄZACZKA powiedziała "co sie dziołcha wygupiosz, tu tyż jest Polska, mój ociec o nią walczył, mosz prawo tu być" zaparłam się i wytrzymałam, teraz już jestem u siebie. Mam u przyjaciół - prawdziwych Ślązaków ale wiem, że są również tacy, którzy nie mogą się doczekać kiedy wrócą granice z przed plebiscytów i dla nich właśnie p.Gorzelik jawi się jak zbawca. Tęsknoty za "niemieckością" Śląska nie są urojeniami Kaczyńskiego - są niestety rzeczywistością.