zydo_masono_cyklista
11.04.11, 17:43
Czegoś tu nie rozumiem albo słabo znam kobiecą psychikę: pani jest gwałcona 10 stycznia i nic, następnego dnia idzie do pracy, mija kilka dni znowu jest gwałcona i znowu nic, wraca do pracy i czeka na następny "gwałt". Może niech podpowie jakaś kobieta, ile razy trzeba zostać zgwałconym żeby zgłosić sprawę na policji i poddać się obdukcji? A pani po kilku gwałtach wysyła mu jeszcze gołe fotki. I jakoś nie bardzo widzę taką scenę jak sędzia siłą wyciąga pracownicę z sądu, nie zważając na ochronę, kamery i interesantów, pakuje ją do samochodu i wywozi do lasu. Coś tu nie gra