succour
02.05.11, 18:21
Jak co roku wybrałem się na spacer, przedobiedni, pierwszomajowy.
Ustroiwszy się odpowiednio, wskoczyłem na rower i pognałem do Muzeum w Kosowie – pusto. Machnąłem się na Piotrówkę – pusto.
Po drodze kilka „orlików” – pusto, Stary Ogród – pusto.
Na torze Kartingowym kilku zapaleńców trochę sprzętu i jeden dorosły i dwóch siedmiolatków ostro grzali opony – chwała im za ciąg do sportu i zamiłowanie do marzeń.
Pociągnąłem przez Rondo Warszawskie na Michałów – pusto.
Zakręciłem na „Żeromkę”. Miłe zaskoczenie. W fontannach leje się woda, kilkudziesięciu piwożłopów skupionych od Placu Konstytucji do Corazziego.
Jan bacznie obserwował kilkunastu emerytów, pozostających w rozkroczu, prezentujących swoje walory, na Alei Chrapka zwyczajnie – milusińscy na spacerach. Pognałem, więc na Lotnisko, bo usłyszałem jakiegoś ptaka, co warkotał na tle nieba. Do szlabanu – pusto dalej STOP.
Dałem w pedał i pognałem na Prędocinek i Ustronie. Na pływalni bardziej pomarańczowo niż kąpielowo (na Słonecznym tłok na torach, trzech moczydupów na sześć torów) ale jest.
Przez kładkę dla pieszych na JP II pospieszyłem na DW PKP Radom gdzie Z A W Y Ł A jakaś lokomotywa – pusto. Gdy odjeżdżałem tylko echem poniosło to wycie.
Ale do puenty.
Radość i „święto” z wykonywanych codziennych czynności najlepiej zobrazował pan Karaś twierdząc, iż „nie ma sensu, bo,,,”.
Nie brakuje mi także głupawych anegdot dziennikarza określającego siebie, jako mającego ciąg na mikrofon, typu; „a dalej maszeruje kondukt”.
Nie dziwi mnie także fakt braku fanatyzmu radości z wykonywanej pracy przez Radomian.
Nie rozumiem także rzeczy ważnej; tej masy pieniędzy wydanych przez UM na wszelakiej maści kluby i stowarzyszenia czy to wzajemnej czy bezwzajemnej adoracji, na placówki, które w założeniach i paragrafach statutowych mają zapisy o kształtowaniu i organizowaniu.
Nie rozumiem także mowy o tworzeniu struktur, które jak widać, bez jakiejkolwiek twarzy promują klimat nicości.
………………………………………………………………………………………………………………………………
Ale późny wieczór należał do nas.
Małosolny wiedział jak podnieść po dwie halby i wytrzymał sztangę na płuco.
Gdyby coś mnie ominęło to będę wdzięczny za celne uwagi.