absurdalnoscradomia
03.06.11, 07:13
Dla mnie jest to jeden z ostatnich reliktów PRL-u. Najlepsze pozycje zawsze zarezerwowane są dla swoich i prawie nigdy nie wracają do ponownego obiegu, bo panie, nawet przez telefon, przedłużają okres wypożyczenia. Na nic zapisywanie się, na nic komputeryzacja, na nic ciągłe dowiadywanie się, bo non stop brakuje odpowiedniej ilości pozycji.
W związku z tym mam parę pytań:
Czy jest sens utrzymywać tą bibliotekę finansowaną z naszych pieniędzy?
Ile osób zatrudnia ta biblioteka?
Czy w związku z komputeryzacją dokonano ograniczenia zatrudnienia?
Komu podlega ten twór PRL-u?