Dodaj do ulubionych

Matura. Jak wypadliśmy na tle kraju i Mazowsza

05.07.11, 19:43
W mieście muszą być szkoły dla zdolnych, dla tych mniej zdolnych i dla tych, którzy sobie nie radzą. Matura, zdany egzamin jest tylko jedną z wielu możliwych dróg kariery życiowej. Różne szkoły, różni uczniowie i różni nauczyciele. Dlatego wyniki matury nie mogą służyć do dzielenia szkół na lepsze lub gorsze. Każda jest inna i tak być powinno.
Dobiega końca rekrutacja do szkół średnich. Do jednych przyjmują kandydatów mających powyżej 140 punktów, w innej większość ma nie więcej niż 90, a w innej prawie wszyscy mają poniżej 50. Uczniowie pochodzą z różnych środowisk, mają różne aspiracje, różne potrzeby i możliwości. Każda ma swoją, inną, właściwą miarę sukcesu. W jednej klęską może byś 95 % zdawalności, w innej sukcesem 50%. W takiej sytuacji nie można uczciwie robić rankingu ze zdawalności egzaminów.
Obserwuj wątek
    • Gość: Stary belfer Re: Matura. Jak wypadliśmy na tle kraju i Mazowsz IP: *.radom.vectranet.pl 06.07.11, 12:02
      Święta prawda. Wielokrotnie wypracowanie z uczniem oceny pozytywnej i doprowadzenie go do tego, że może zaliczyć minimum jest większym osiągnięciem niż w innym przypadku olimpijczyk z dwóch przedmiotów. Przyznawanie dodatków dyrektorom w oparciu o zdawalność egzaminów jest wielką krzywdą dla tych, którzy robią wszystko aby osiągnąć jakiś przyzwoity wynik ze słabymi uczniami. Do oceny szkoły i dyrektora potrzeba także oprócz wielu czynników, jak chociażby poziom uczniów ich zaangażowanie w dodatkowe zajęcia, także pozaszkolne, praca wychowawcza, udział szkoły w życiu lokalnej społeczności, itd. uwzględnić także możliwości finansowe rodziców. W większości szkół z tzw. czołówki zdecydowana większość dzieciaków chodzi na prywatne lekcje z przedmiotów zdawanych na maturze. Są także szkoły, gdzie większości rodziców nie stać na taki luksus a ich dzieci zdają egzaminy w oparciu o wiedzę zdobytą w szkole, pewnie więc zdają ze słabszym wynikiem niż w tych pierwszych, tym bardziej, że od początku były to dzieciaki nieco słabsze. Czy więc to może rzutować na ocenę szkoły, dyrektora, nauczycieli oraz miejsce w jakimś tam rankingu ustalanym na podstawie niejasnych i nieobiektywnych kryteriów?
    • nierado-mianka Matura. Jak wypadliśmy na tle kraju i Mazowsza 06.07.11, 15:33
      Szanowni Panowie, rozumiem wasze argumenty - trudno myśleć inaczej gdy jest się nauczycielem. A gdyby tak potraktować sprawę nauki w polskich szkołach tak, jak się traktuje szkolenia w prywatnych firmach? Co wy na to? Nie wiecie o co chodzi? :)
      A więc:
      - przychodzi nowy pracownik do firmy, zajmującej się czystą sprzedażą (produktu, usługi itp.). Takich firm jest obecnie najwięcej - poszukujących sprzedawców. Nowy nie zna jeszcze produktu (usługi, itp.), który sprzedaje firma. W firmie jest ktoś, kto zarabia na życie ucząc nowych pracowników. Odbywa się proces szkoleniowy. I tu panowie i panie nauczyciele czeka was niespodzianka. Nowy pracownik przechodzi egzamin (to jeszcze nie nowość dla was - uczniowie też go przechodzą). Jeśli "nowy" nie zda, to nie dostaje się do pracy, ale szkoleniowiec nie idzie spokojnie do domu jak nauczyciel. SZKOLENIOWIEC, KTÓREMU MASOWO PRZESZKOLONE OSOBY NIE ZDAŁY EGZAMINU (i nie rozpoczęły pracy) JEST ODPOWIEDZIALNY PRZED SZEFAMI!!!!!! TO MUSI BYĆ WSTRZĄSAJĄCE DLA WAS NAUCZYCIELE, PRAWDA??? NIESPODZIANKA???? Łatwiej zrzucić odpowiedzialność na dzieci.

      Pytanie: skoro uczniowie tak słabo sobie radzą w szkołach z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi, to dlaczego nie zastosować takiej odpowiedzialności wobec nauczycieli matematyki??? Dlaczego nie ma systemu oceny dla nauczycieli, w którym musieliby się wykazać umiejętnościami przekazania wiedzy, a wyniki ich pracy oceniano by również po ocenach uczniów.

      Gdyby tak nauczyciele pracujący w szkołach byli prawdziwymi pasjonatami swojego zawodu (a po ocenach zostaliby tylko tacy). Gdyby musieli się dokształcać w czasie wakacji, ferii i innego czasu wolnego, za który płacimy podatkami (my wyszarpujemy urlopy, bo firm normalnie nie stać na braki kadrowe).

      Nauczyciele się oburzą, ale myślę, że większość z nas - rodziców, pracowników firm prywatnych będzie myślało w ten sam sposób. Ilu rodziców musi tłumaczyć dziecku po godzinach pracy coś, czego nie wytłumaczył nauczyciel?? Jeśli ktoś nie ma umiejętności z danej dziedziny, to musi posłać dziecko na płatne korepetycje (często do tegoż nauczyciela).

      Acha, no i nie dziwi mnie zadowolenie naszych władz samorządowych z wyników matur. Po Radomiu krąży plotka, że "trzeba mieć tradycje rodzinne w zawodzie nauczyciela, żeby pracować w radomskich szkołach". Ja tam w to nie wierzę :) myślę, że wystarczą znajomości :)

      P.S. Panowie i Panie redaktorzy, czy moglibyście stworzyć artykuł, w którym zrobicie porównanie obowiązków, zagrożeń i przywilejów (oraz pensji) pracowników oświaty, wojska, urzędników państwowych (może być szczebel gminny), oraz przykładowo jakiejś dużej grupy pracowniczej z firmy prywatnej? Może to trochę ostudzi protesty dużych grup zawodowych, bo myślę, że ci co naprawdę ciężko i za niewielkie pieniądze pracują w tym kraju mają już dosyć ich wygórowanych żądań.
      • panta_rhei_only @ nieradomianka 06.07.11, 15:53
        Twój ostatni akapit spowoduje zdjęcie z nauczycieli nadmiaru odpowiedzialności. Czy słusznie?
        1. Trzyletnie etapy kształcenia - w każdym inny nauczyciel
        2. Zaległości zwłaszcza z matematyki trudno nadrobić w późniejszych etapach podchodząc indywidualnie do każdego (ok. 30) ucznia i jednocześnie realizować tzw. narzucony program
        3. Nauczyciele - pasjonaci rzeczywiście są nieliczni
        4. Uczniowie w małej liczbie uzdolnieni i zainteresowani są wszechstronnie
        5. Przyszli pracownicy mają bardzo silną motywację - chcą otrzymać pracę
        Co z tym zrobić - kierunek dotychczasowych reform - likwidacja szkół, zwiększenie liczby uczniów w klasach, redukcja etatów, zmniejszenie liczby godzin przedmiotów wiodących, itd...
      • Gość: ehhh Re: Matura. Jak wypadliśmy na tle kraju i Mazowsz IP: *.radom.vectranet.pl 06.07.11, 23:36
        nierado-mianka napisała:
        ...."SZKOLENIOWIEC, KTÓREMU MASOWO PRZESZK
        > OLONE OSOBY NIE ZDAŁY EGZAMINU (i nie rozpoczęły pracy) JEST ODPOWIEDZIALNY PRZ
        > ED SZEFAMI!!!!!! TO MUSI BYĆ WSTRZĄSAJĄCE DLA WAS NAUCZYCIELE, PRAWDA??? NIE
        > SPODZIANKA???? Łatwiej zrzucić odpowiedzialność na dzieci..."
        Oczywiście czasami jest to wina nauczycieli, ale niestety w większości przypadków za niepowodzenia dzieci odpowiedzialni są rodzice, którzy są niewydolni wychowawczo i generalnie nie interesują się swoimi dziećmi i ich wynikami w nauce, nie pilnują w domu i oczekują potem cudu.Jeśli brak sukcesu- zganiają winę na nauczycieli.
        nierado-mianka napisała:
        Może to trochę ostudzi
        > protesty dużych grup zawodowych, bo myślę, że ci co naprawdę ciężko i za niewi
        > elkie pieniądze pracują w tym kraju mają już dosyć ich wygórowanych żądań.

        Jeśli ludziom się wydaje że nauczyciel pracuje 18 godzin tygodniowo to niech wreszcie oprzytomnieje.Jakiś czas temu mówiono w prasie że przeciętnie nauczyciel pracuje 41h, a jednak nadal są głupcy którzy uważają inaczej.Jeśli ktoś nie zna się na specyfice tego zawodu to niech się nie w prostacki sposób nie wypowiada.I zakładam się że pani siedząca w prywatnej firmie za biurkiem na taką posadę, gdzie niewychowani uczniowie notorycznie zatruwają życie innym uczniom i nauczycielom, nigdy by się nie zamieniła.Plus rodzice , którzy prezentują często poziom swoich dzieci....no i dziwić się dzieciom.


      • Gość: stacho Re: Matura. Jak wypadliśmy na tle kraju i Mazowsz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.11, 11:13
        Panie Januszu, pójdźmy dalej:
        1) czy nie wydaje się panu, że z wyników wynika (he he), że ok. 1/3 młodzieży nie powinna w ogóle po gimnazjach trafiać do szkół maturalnych? Czy nie należałoby podjąć odważnej decyzji - zmniejszyć np. ok. tysiąc w mieście liczbę miejsc, szczególnie w liceach? To wymaga od władz tylko odwagi i systemu przeliczania punktów z egz. gimnazjalnego. Licea od 1 do 6 załatwiają zasadniczo problem młodzieży nadającej się do kształcenia ogólnego, rokującej niezłą maturą i niezłymi studiami. Absolwenci kilku liceów (ten bełkot o klasach mundurowych...) zasilą szeregi bezrobotnych i zasilą także quasi uczelnie,
        2) czy nie jest to kolejny argument za rozwojem szkolnictwa zawodowego, szczególnie opcji zasadnicza szkoła zawodowa + ew. technikum uzupełniające (cześć uczniów "łapie wiatr w żagle" parę lat później) lub kształcenie modułowe,
        3) oraz LLL - uczenia sie przez całe życie - rozwoju szkół maturalnych, ale dla dorosłych czynnych zawodowo, np. brakujących na rynku pracy mechaników , budowlańców etc., którzy np. koło trzydziestki podnosiliby swój poziom wykształcenia - matura, ew. studia zawodowe
        4) czy nie należałoby skupić się bardziej i rozwijać prace nad EWD - przyjąć to jako kryterium oceny pracy szkół i nauczycieli? (więcej tu: ewd.edu.pl/ )

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka