Dodaj do ulubionych

PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych z PO

10.02.12, 07:30
PO hojna dla swoich burmistrzów

Wyniki finansowe nie są przeszkodą w otrzymaniu premii uznaniowych od prezydenta Warszawy. Ale trzeba być z Platformy.

Jak pisze "Rzeczpospolita", prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz hołubi kwartalnymi nagrodami burmistrzów z Platformy Obywatelskiej, nawet tych z fatalnymi wynikami realizacji budżetu. Z zestawienia, do którego dotarła gazeta, wynika, że najwyżej premiowani są zaufani burmistrzowie pani prezydent, najniżej - ci niewywodzący się z PO. Takich jest w stolicy czterech - wszyscy na końcu listy.

Nagrody dla burmistrzów i wiceburmistrzów warszawskich dzielnic pochłonęły w 2011 r. półtora miliona złotych. Ratusz nie chce ujawnić, jaką kwotę komu przyznała, zasłaniając się przepisami o ochronie danych osobowych. Udostępnił je tylko jednemu z radnych dopiero po jego interpelacji, zastrzegł jednak, że to dane tajne.

Najwyższą nagrodę - 36 tysięcy złotych - dostał burmistrz Pragi-Północ Piotr Zalewski. To prawie dwa razy więcej niż najniższa premia przyznana Piotrowi Guziałowi z Ursynowa. Tyle tylko, że ten drugi miał najwyższą w stolicy wykonalność budżetu - 114 proc. planowanych dochodów, a burmistrz Pragi-Północ poradził sobie z planem budżetu tylko w 80 proc., czyli najgorzej ze wszystkich.

- Bardzo źle świadczy o polityce miasta, gdy wysoko premiuje się burmistrzów, którzy najgorzej poradzili sobie z budżetem - komentuje radny miasta Marcin Rzońca (Ruch Palikota, z klubu SLD).
- To jakiś absurd. Burmistrzowie sprawują kierownicze stanowiska w administracji publicznej. Premie otrzymali z publicznych pieniędzy. Nawet ustawa o finansach publicznych nakazuje takie dane ujawniać - dodaje Krystian Legierski, również z klubu Sojuszu.

polska.newsweek.pl/po-hojna-dla-swoich-burmistrzow,88112,1,1.html
Obserwuj wątek
                • Gość: jinx Re: Oto prawda IP: *.radom.vectranet.pl 13.02.12, 20:04
                  Minister sportu Joanna Mucha wymusiła na szefie Narodowego Centrum Sportu odejście ze stanowiska - twierdzi tvn24.pl. Rafał Kapler podał się do dymisji, minister zaakceptowała jego decyzję.
                  Były już szef NCS nie dostanie odprawy, bo zatrudniony był na kontrakcie menedżerskim, ale dostanie niezłą nagrodę. Około 342 tysiące złotych za "dokonanie pełnych odbiorów stadionu" - jak wyjaśniała minister sportu. To pierwsza część nagrody. A druga to około 228 tysięcy złotych za przeprowadzenie rozgrywek na piłkarskich mistrzostwach Europy.
                  Za wybudowanie Stadionu Narodowego, którego nie udało się jeszcze otworzyć, i za organizację Euro 2012 na konto Rafała Kaplera wpłynie w sumie około 570 tysięcy złotych.
                  Polskiego prawa trzeba przestrzegać - ucięła minister Joanna Mucha, komentując wysokość premii.

                  • Gość: Rowerzysta PiSowska półprawda. IP: *.dynamic.chello.pl 13.02.12, 22:59
                    "Minister sportu Joanna Mucha wymusiła na szefie Narodowego Centrum Sportu odejście ze stanowiska - twierdzi tvn24.pl - nie wiem skad to przekopiowales, ale szkoda ze nie ogladales dzisiejszego wywiadu z odwolanym menagerem. Wszyscy pisza ze dostanie premie w wysokosci ok 500tys ale nikt nie pisze ze nikt nie chcial przyjac tego stanowiska kilka lat temu a ten Pan zgodzil sie pracowac za taka kwote. Dla wielu te ok 26tys miesiecznie to duza kasa, ale jakos nikt powazny nie chcial sie zgodzic za taka kase a ow odwolany Pan zmieniajac swoja prace, w NCS zarabial polowe tego co dotychczas. Ok poszczekac trzeba. Sprawa kolejna, budowa kosztowala o ok 300mln mniej wzgledem projektu z 2009r i to pomimo ujecia aneksem dodatkowych 18mln za prace nie ujete uprzednio w umowie. Zapraszam do lektury wywiadow z panem Kaplerem jak i samego oswiadczenia przedstawionego po ogloszeniu rezygnacji a dopiero pozniej zabieranie glosu. Chyba ze znane sa te fakty a Twoja wypowiedz miala na celu wprowadzenie w blad czytelnikow piszac jedynie półprawdę co jest ostatnio typowe dla elektoratu PiS.
                  • Gość: Robert Re: Oto prawda IP: *.radom.vectranet.pl 14.02.12, 17:46
                    Po wczorajszej dymisji prezesa spółki Narodowe Centrum Sportu Rafała Kaplera, a zwłaszcza ujawnieniu informacji, że przysługuje mu 570 tys. zł premii za dwa „sukcesy”, dochodzę do wniosku, że coraz częściej ludzie rządzącej Platformy zachowują się tak jakby państwo było ich własnością.
                    Jednym z tych sukcesów jest dokonanie „pełnych odbiorów stadionu” za co przysługuje mu 342 tys. zł, drugim będzie przeprowadzenie na stadionie meczów w ramach Euro 2012 i za ten „sukces” przysługuje mu 228 tys. zł.
                    Mimo tego, że koszt tej inwestycji sięgnął 2 mld zł i był znacząco wyższy od przewidywanego (1,2 mld zł), mimo tego że jeszcze w dniu 30 grudnia 2011 roku podpisano aneks na dodatkowe roboty na stadionie na kwotę 18,5 mln zł, mimo tego, że termin oddawania stadionu był przesuwany już 4 razy, mimo tego, że nie udało się na nim do tej pory rozegrać żadnego meczu piłkarskiego, okazuje się że zarządzającym przysługują premie za sukcesy.
                    Tego rodzaju umowy podpisywał z zarządem spółki NCS słynny minister Mirosław Drzewiecki, przyjaciel Premiera Tuska i skarbnik Platformy. Po aferze hazardowej znalazł się trochę w cieniu, nie wystartował w wyborach parlamentarnych ale coraz częściej pojawia się w mediach i ostatnio nawet komentuje stan przygotowań do Euro 2012, w stylu „są problemy ale sprawdziliśmy się”.
                    2. Ale przecież tego rodzaju zdarzenie to tylko czubek swoistej góry lodowej. Z jednej strony niekompetencji ludzi Platformy, którzy jednak są osłaniani bądź przez samego Premiera Tuska bądź przez jego najbliższych współpracowników, z drugiej strony ludzie ci bez żadnych zahamowań dalej uczestniczą we władzy zajmując kolejne stanowiska.
                    Tak przecież było z minister zdrowia Ewą Kopacz, która tylko jedną ustawą o działalności leczniczej dokonała daleko idącej dezorganizacji na rynku lekowym, skłócając lekarzy, farmaceutów i pacjentów tak, że nie pozbieramy się z tego stanu przez najbliższe miesiące. A to dopiero początek negatywnych skutków tej ustawy.
                    Gromy spadły na następcę Kopacz, ministra Arłukowicza, a Pani minister została Marszałkiem Sejmu i w sprawie skutków swojej ustawy stwierdziła prowokacyjnie „dzisiaj ministrem zdrowia jest minister Arłukowicz”.
                    3. Ministrem Skarbu nie jest już Aleksander Grad (ale dalej jest posłem) ale był nim przez pełne 4 lata nawet po tym jak najpierw przed wyborami do Parlamentu Europejskiego znalazł tajemniczego katarskiego inwestora dla stoczni w Gdyni i Szczecinie, by po wyborach stwierdzić, że go jednak nie ma.
                    Pan Premier Tusk zapowiedział, że jeżeli ta transakcja prywatyzacyjna nie dojdzie do skutku to z hukiem wyrzuci ministra Grada, po wyborach jednak przeprosił wręcz ministra za sam pomysł, że go wyrzuci, bo przecież „minister jednak się starał”.
                    Podobnie było z ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem, który co i rusz zawalał terminy oddawania kolejnych odcinków autostrad i dróg szybkiego ruchu, doprowadził do skandalu z kolejowym rozkładem jazdy w grudniu 2010 roku, a mimo tego wytrwał do końca kadencji.
                    Ba swoistym podziękowaniem za jego dotychczasowe osiągnięcia jest obecne stanowisko wicemarszałka Sejmu.
                    4. To tylko niektóre przykłady pokazujące jak można traktować rządzenie krajem. Mamy za sobą większość mediów, mamy większość w Parlamencie więc nawet jak nasi ludzie okazują się „niekompetentni” albo nawet działają w złej wierze, to dopóki rządzimy, nie pozwolimy im zrobić krzywdy.
                    Ba, jeżeli się nie sprawdzili w jednym miejscu, to ostentacyjnie ich awansujemy, a jeżeli muszą odejść, to ich sowicie wynagrodzimy aby mogli się urządzić gdzie indziej.
                    Ważni ludzie Platformy, w zasadzie bez skrępowania mówią Polakom - państwo to my, w związku z tym możemy zrobić wszystko. Tak zabrzmiały słowa nowej minister sportu Joanny Muchy, premię „za sukcesy” muszę wypłacić bo to przewiduje kontrakt. Choć sukcesów nie widać nawet przez lornetkę.
                      • Gość: Senior Re: Oto prawda IP: *.radom.vectranet.pl 25.02.12, 11:00
                        Palikot został urodzony i wychowany przez Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego.

                        Mówi, że jego zabiegi o zdjęcie krzyża w sali obrad Sejmu (który notabene został podarowany przez matkę księdza Popiełuszki) to konsekwencja decyzji prezydenta Komorowskiego, który kazał usunąć krzyż "smoleński" z Krakowskiego Przedmieścia.

                        Tusk przed 2005 r. zażądał od Zyty Gilowskiej (która była lokomotywą PO) ustapienia jedynki na liście lubelskiej dla Palikota. Nie zgodziła się, więc znalazł pretekst, upokorzył ją i zmusił do odejścia.

                        Ruch Palikota został celowo wykreowany przez media i towarzyszące im układy. Wszystko po to, aby stworzyć blokująco-kontrolującą mniejszość na wzór dawnej Samoobrony. Palikot już zapowiedział, że poprze rząd PO-PSL, nie stawiając żadnych warunków Donaldowi Tuskowi.

                        Przed wyborami mózgi PO kombinowały, jak uderzyć w opozycję, by zmniejszyć jej szanse na zwycięstwo. Najłatwiej obniżyć poparcie dla opozycji przez rozproszenie głosów, czyli przez stworzenie wiarygodnych alternatyw.

                        Najpierw wypuszczono wabik na wyborców Prawa i Sprawiedliwości przez stworzenie partii PJN. Wiadomo, że rozłam w PiS dokonał się po konsultacjach przyszłych rozłamowców z politykami PO, w tym z Palikotem.

                        Gdy sondaże nie pozostawiały złudzeń, że PJN poniesie totalną katastrofę, i ta prowokacja polityczna się nie powiodła, wypuszczono kolejny wabik
                        • Gość: fant Re: Oto prawda IP: *.radom.vectranet.pl 26.02.12, 08:48
                          A ja nie mogę się nadziwić że jeszcze kilka miesięcy temu [przed wyborami ] było tak dobrze ? . Media piały z zachwytu , a my byliśmy prymusem prawie w każdej dziedzinie . Do dzisiaj pozostały w mediach nawyki , gdy komentatorzy kmentują przegrane mecze słowami ,"przeciwnik był słaby " , i dają do zrozumienia że w zasadzie to jego wina że przegraliśmy bo był słaby .A zwykły człowiek się zastanawia dlaczego dlaczego tak kręcą , i szukają nawet w przegranych sprawach .....sukcesu ?

    • Gość: jinx Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 13.02.12, 20:06
      Mirosław G.,Słynny dr G. odciął się od świata. Z żoną, młodą i znaną skrzypaczką Julitą Sokołowską, właśnie się rozwodzi. Wedle słów swojego obrońcy, żyje skromnie, pomaga mu najbliższa rodzina. - Niech przyjedzie i zobaczy jak żyje moja schorowana mama - mówi na to Szymon Mastalerz, syn zmarłego Floriana, w którego sercu po operacji dr G. zostawił gazik. Wdowa klepie biedę. Dr Mirosław G. od kilku lat unika kontaktu z mediami.
      ZIOBRO MIAŁ RACJĘ
      • Gość: apel Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 20.02.12, 21:33
        Dotychczasowa praktyka systematycznej kradzieży i niszczenia dokumentów archiwalnych dotyczących przeszłości Lecha Wałęsy przez wysokich urzędników państwowych nakazuje mobilizację opinii publicznej w celu niedopuszczenia do kolejnego ukrycia i zniszczenia materiałów znajdujących się w Sejmie RP – piszą autorzy apelu.


        Warszawa, 20.II.2012 r.

        A p e l do opinii publicznej

        Żądamy natychmiastowego zabezpieczenia i przekazania do Instytutu Pamięci Narodowej odnalezionych w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej odnalezionych w archiwum Kancelarii Sejmu RP materiałów archiwalnych wytworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa. Z informacji ujawnionych w dniu dzisiejszym przez tygodnik „Uważam Rze” wynika, że dotyczą one Lecha Wałęsy.

        Dotychczasowa praktyka systematycznej kradzieży i niszczenia dokumentów archiwalnych dotyczących przeszłości Wałęsy przez wysokich urzędników państwowych nakazuje mobilizację opinii publicznej w celu niedopuszczenia do kolejnego ukrycia i zniszczenia materiałów znajdujących się w Sejmie RP. Zabezpieczenie tych akt powinno być jak najszybciej poddane kontroli społecznej, ponieważ obecne kierownictwo Sejmu i państwa znajduje się w tej sprawie w klasycznym konflikcie interesów. Walkę z prawdą historyczną Platforma Obywatelska uznała za swój interes polityczny , angażując po 2008 r. organy państwowe do walki z historykami, którzy prowadzili obiektywne badania naukowe na temat dziejów „Solidarności” i nie bali się ujawnienia kompromitującej przeszłości Wałęsy. Sprawa ta była również przedmiotem brutalnych ataków na IPN, zmiany ustawy o Instytucie, a w konsekwencji ograniczeniem swobody badań naukowych i wolności słowa w ogóle.

        Wzywamy opinię publiczną do aktywności w tej sprawie, zaś prezesa IPN dr. Łukasza Kamińskiego do niezwłocznego wystąpienia do marszałek Ewy Kopacz o przekazanie tej dokumentacji i publicznego jej udostępnienia.

        Henryk Jagielski
        Józef Szyler
        Krzysztof Wyszkowski

        …………………………………….

        Heryk Jagielski
        uczestnik stoczniowych protestów w grudniu 1970 roku w Gdańsku. Według dokumentów IPN, po stłumieniu protestów rozpracowywany przez SB m.in. przy pomocy agenta TW Bolek. Współtwórca Wolnych Związków Zawodowych w II połowie lat 70. i współorganizator strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. W momencie wprowadzenia stanu wojennego przebywał w RFN. W latach 80. angażował się w działalność “Solidarności” na emigracji. Od 1993 roku na emeryturze.

        Józef Szyler
        uczestnik stoczniowych protestów w grudniu 1970 roku, ówczesny kolega Lecha Wałęsy. Według dokumentów z IPN, po grudniu 1970 roku Szyler był jedną z osób, na które donosił TW Bolek

        Krzysztof Wyszkowski
        działacz opozycji w czasach PRL, od 1977 roku współpracownik KOR, współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych, uczestnik strajku w sierpniu 1980 roku w Stoczni Gdańskiej, sekretarz redakcji “Tygodnika Solidarność”, internowany stanie wojennym, po 1989 roku doradca premierów Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jana Olszewskiego.

    • dokad.idziesz.polsko Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych 15.02.12, 09:41
      Nawet o 1,7 tys. zł wzrosły średnie zarobki w ministerstwach i urzędach wojewódzkich

      Choć rząd w ramach oszczędności od 2009 roku zamroził płace w swojej administracji, dyrektorzy generalni znaleźli sposób, by dać urzędnikom podwyżki. W 2011 roku pensje wzrosły od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Taki jest wynik sondy przeprowadzonej przez DGP w urzędach miast, marszałkowskich, wojewódzkich i ministerstwach.

      Pieniądze na podwyżki w administracji rządowej pochodziły z redukcji zatrudnienia i fikcyjnych etatów zgłaszanych przy konstruowaniu budżetu. Tak zrobił np. resort spraw wewnętrznych. W 2011 r. średnia płaca wynosiła tam 6,4 tys. zł. W porównaniu z 2010 rokiem wzrosła o blisko 800 zł. Od 2007 roku płace w MSW wzrosły aż o 1,7 tys. zł. Również w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ciągu ostatniego roku średnie płace urzędników poszły w górę o 200 zł (do ponad 7 tys. zł). Dla porównania na początku poprzedniej kadencji rządu jego pracownicy zarabiali średnio 4,6 tys. zł.

      Dodatkowe środki na płace wygospodarowały również urzędy wojewódzkie. W Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkich w 2010 roku średnia płaca wynosiła 4 tys. zł, a w ubiegłym blisko 600 zł więcej.

      Pensje urzędnikom podwyższały także samorządy. W stołecznym ratuszu w 2011 roku średnia płaca wyniosła 5,3 tys. zł. W porównaniu do 2010 roku to wzrost o 50 zł. W Urzędzie Miasta w Gdańsku w 2011 roku średnia płaca wynosiła blisko 4,4 tys. zł, o 130 zł więcej, niż rok wcześniej.

      Co więcej, mimo zapowiedzi ograniczania zatrudnienia urzędy wciąż mają oferty pracy. – Obecnie prowadzimy 43 nabory na stanowiska urzędnicze, w tym również kierownicze – mówi Ewelina Bielecka ze stołecznego ratusza. Praca czeka też w Urzędzie Miasta w Olsztynie, który obecnie poszukuje sześciu urzędników. Urząd Miasta Poznań – pięciu.

      Najwięcej ofert i dobre zarobki oferują urzędy marszałkowskie. Pięciu pracowników szuka Wielkopolski Urząd Marszałkowski. Średnia płaca wnosi tam 4,8 tys. zł. W ostatnich czterech latach (od 2008 roku) pensje w tym urzędzie wzrosły średnio o prawie 400 zł. Z kolei tylko w ostatnim roku w urzędzie marszałka województwa lubelskiego średnie płace wzrosły o 320 zł.

      Zarobki rosną też w pomorskim, zazowieckim i zachodniopomorskim urzędzie marszałkowskim. Dodatkowo ten ostatni poszukuje dziewięciu pracowników. Na pracę można liczyć też w urzędzie marszałka województwa podkarpackiego. – Do końca roku planujemy zatrudnić około 50 pracowników – mówi Wiesław Bek, z tamtejszego urzędu. Dodaje, że będą potrzebni do kontroli wykorzystania funduszy unijnych.

      Eksperci mają proste wyjaśnienie tego zjawiska: – W kryzysie ludzie zawsze tulili się do urzędów, a stworzenie etatu dla znajomego prezydenta miasta lub burmistrza to żaden problem – mówi dr Stefan Płażek, adwokat z Katedry Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

      edgp.gazetaprawna.pl/index.php?act=mprasa&sub=article&id=399122
        • Gość: lomax Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 28.02.12, 22:41
          Bolek vel Lech Wałęsa podaje coraz to kolejne wyjaśnienia zagadek z przeszłości swojej i III RP, i ciekawe jest, że im bardziej kto Wałęsie wierzy, tym bardziej stara się nie zauważać jego aktywności w tej kwestii.

          Oddane Wałęsie ośrodki zupełnie przemilczały wczorajszą sensacyjną wypowiedź na blogu ojca-współzałożyciela III RP, w której wyjaśnił on jedną z największych tajemnic naszej historii najnowszej, a mianowicie, w jaki sposób dostał się na strajk sierpniowy.

          Jak wiemy, kanoniczna wersja legendy mówi o przeskoczeniu przez mur, z tym, że nikt, z samym Wałęsą na czele nie był w stanie wskazać, w którym miejscu ten mur przeskoczył, a jak już wskazał, to okazało się, że nigdy tam żadnego muru nie było. Jest też druga wersja − że kiedy strajk wybuchł, Wałęsę w trybie pilnym dowieziono do stoczni motorówką Marynarki Wojennej. Tę drugą wersję uwiarygodniali nie tylko liczni bohaterowie historycznego wydarzenia, ze śp. Anną Walentynowicz na czele, ale też byli oficerowie służb wojskowych, których wypowiedzi przypomniano przy okazji odkrycia w sejmowym archiwum donosów TW „Bolek”.
          I stąd właśnie wczorajsze oświadczenie. Trzeba przyznać, że tym razem Wałęsa potraktował dociekliwych z niezwykła jak na niego łaskawością. Nie twierdzi, że to wszystko łajdacy, którzy ryją pod nim, bo mu zazdroszczą sławy. Wyjaśnia, że świadkowie po prostu widzieli przygotowanego przez bezpiekę sobowtóra.
          Odkrycie, że już na początku strajku, gdy nic jeszcze nie wskazywało, że mało dotąd znany elektryk odegra w nim ważną rolę, i że strajk ten przyniesie większe reperkusje niż inne protesty, od kilku tygodni wybuchające i szybko gaszone podwyżkami w różnych miejscach Polski, ba − gdy nawet nikt nie wiedział, że Wałęsa dostał się do stoczni, bo nikt go przecież podczas przeskakiwania płotu nie zauważył − bezpieka miała już przyszykowanego sobowtóra Wałęsy oraz, jak twierdzi noblista, plan zamordowania oryginału i zastąpienia go ową „matrioszką”, każe na nowo przemyśleć cała historię ostatniego trzydziestolecia.
          Przede wszystkim, pod kątem znalezienia odpowiedzi na pytanie: co z tym sobowtórem działo się dalej? Innymi słowy: który Wałęsa był który? Krótko po swym przybyciu (przywiezieniu?) do stoczni przyszły symbol narodowy gasi strajk, podpisując z dyrekcją porozumienie płacowe. Jednak zaagitowani przez kobiety na bramach stoczniowcy odmawiają, chcą strajkować dalej − i wtedy Wałęsa staje na ich czele, rozpoczynając swą drogę na szczyty. To jeszcze ten prawdziwy, czy już ten podstawiony? A który z Wałęsów, jako prezydent, oficerów zaangażowanych w akcję dowiezienia sobowtóra do stoczni (podobnie zresztą jak i tych, którzy mieli do czynienia ze sprawą „Bolka”) obsypywał awansami i zaszczytami? Wydaje się logicznie, że prawdziwy Wałęsa nie miałby powodów tego robić, podobnie, jak nie kazałaby niszczyć dokumentów w stoczni i swej byłej szkole. Więc sobowtór? Jeśli tak, gdzie był wtedy prawdziwy Wałęsa, i gdzie dzisiaj jest sobowtór?
          A może Wałęsa A zmienia się w Wałęsę B pod wpływem jakichś okoliczności − kwadry księżyca, naciśnięcia guzika na pilocie? − jak Stephensonowski doktor Jekyll w pana Hyde’a? Taka hipoteza może brzmi fantastycznie, ale znakomicie tłumaczy szereg niewyjaśnionych dotąd faktów. Na czele z tym najważniejszym, który właśnie sprawia, że legion obrońców Wałęsy tak uporczywie pozostaje głuchy na jego własne kolejne wyjaśnienia. A mianowicie z pytaniem, któremu z Wałęsów przekazali komunistyczni generałowie władzę nad Polską w roku 1989: temu „społecznemu”, czy swojej własnej „matrioszce”?
          Może przynajmniej część energii zużywanej na opluwanie szukających prawdy historyków i dziennikarzy zechcą obrońcy Wałęsy zużyć na wyjaśnienie ujawnianych przez niego sensacji − nie tylko tej wczorajszej?
          • Gość: nina Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 28.02.12, 23:48
            Kłamstwo Wałęsy było aktem założycielskim III RP, całkowicie zmieniło nasze życie i zdeterminowało nasze dzieje po 1989 roku, wiele wydarzeń nie miałoby miejsca, gdyby Lech miał odwagę powiedzieć prawdę, a wiele innych - zazwyczaj dobrych - zdarzyłoby się na pewno – napisał na swoim blogu w Onecie, Marek Migalski. Dodał, że "inaczej potoczyłaby się po prostu nasza historia". – Wiem, że byłoby to lepsze toczenie się. Wałęsa stracił szansę na to, żebyśmy zachowali go w naszej pamięci jako kogoś innego, niż krętacza i więźnia swojej przeszłości. A my straciliśmy szansę na to, by zbudować sprawiedliwą Republikę, opartą na prawdzie, solidarności i wolności. Szkoda Wałęsy i szkoda nas – napisał
      • Gość: fonek Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 20.02.12, 17:45
        Na sabacie Lewicy u tow.Aleksandra Kwaśniewskiego WCzc.Janusz Palikot (RJP, W-wa) powiedział: "Dziś przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości".
        Na co zapanowała konsternacja, tow.Kwaśniewski upomniał p.Posła, że na sali są dziennikarze - i obecni odcięli sie od tego wyskoku przed szereg. Tymczasem jest to stara teza śp.Róży Luksemburżanki . Rzeczywiście: by przekształcić się w socjalistów (euro-socjalistów, konkretnie) Polacy muszą się wyrzec swojej polskości, bo już śp.Józef Wissarionowicz Djugashvili (ksywka. " Stalin ") autorytatywnie orzekł, że " Socjalizm pasuje do Polaków jak siodło do krowy ".
    • Gość: jitter Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 23.02.12, 18:40
      w „kropce nad i” człowiek z nikąd, ni Brytyjczyk, ni Polak, profesor i nie profesor, bankowiec i nie bankowiec, właściciel kilku paszportów, niejaki Jacek Rostowski wyparł się w żywe oczy swoich słów, że, cytuję: „długość życia na emeryturze nie może być zbyt długa…
      Przez dwadzieścia minut nasz szaman od finansów zamulał, mącił i mataczył nie dopuszczając Moniki Olejnik do słowa.
      To już nie jest rządzenie, lecz próba wprowadzenia w Polsce utajonej eutanazji celem ratowania doprowadzonego do ruiny budżetu Państwa. Jeszcze jeden dowód, żerząd dogorywa.
      Od Platformy odwracają się kolejno przedsiębiorcy, rolnicy, lekarze, akademicy, rodzice, ludzie młodzi, a ostatnio również emeryci.
      Dlatego nie ma na co czekać i trzeba ten rząd jak najprędzej odsunąć od władzy, bo jak dalej będą nami rządzić, to wzorem „Greka Zorby” zrobią nam nad Wisłą taką katastrofę, jakiej świat nie widział.
      Grecy też wierzyli w cuda. Do samego końca.
    • Gość: nigdy więcej PO Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 25.02.12, 19:40
      Ktoś założył proroczy wątek. Poniżej tekst z zaznaczonymi fragmentami, które to potwierdzają.

      Jarosław Kaczyński ocenia rząd Donalda Tuska po stu dniach jego działania. Mówi też jakie cechy powinien mieć jego następca

      W rozmowie z "Super Expressem" prezes PiS tłumaczy, że rząd Tuska nie jest przygotowany merytorycznie, a ministrowie byli dobierani pod kątem wizerunkowym.

      - On i jego ekipa należą do kultury cygara, dobrego wina, rozgrywek personalnych i PR-u. To z całą pewnością nie są ludzie, którzy powinni sprawować władzę. Dzisiejsza ekipa rządząca to tacy "królowie życia" na koszt podatnika. Zamknięci w rządowych przestronnych pomieszczeniach, limuzynach, odpłynęli zupełnie od problemów Polaków - diagnozuje.

      Tłumaczy, że nie spotkał się z premierem w sprawie emerytur, bo rząd nie przedstawił ekspertyz, które miałyby potwierdzać słuszność jego planów. - Jestem głęboko przekonany, że gdybym spotkał się z premierem, relacje z tego wydarzenia ograniczyłyby się do tego, czy podałem Donaldowi Tuskowi rękę, czy się do niego uśmiechnąłem, a to nie o to chodzi - przekonuje. Wskazuje, że PiS wydelegował do tych rozmów swoich ekspertów.

      Kaczyński odniósł się też do sondaży, które wskazują, że na wpadkach ekipy Tuska zyskuje lewica, a działań PiS nie widać. - Nie widać nas nie dlatego, że nic nie robimy, ale dlatego, że taka jest decyzja mediów. Na przykład kiedy mówiliśmy o emeryturach, relacjonowano tylko pierwsze zdanie mojej wypowiedzi, a kolejnych już nie. W świat poszedł komunikat, że PiS nie ma pomysłu w sprawie emerytur - mówi.

      Prezes PiS odniósł się do informacji, które ujawniła "Rz". Według naszych informatorów partia przygotowuje się do wcześniejszych wyborów, a wiceprezes Adam Lipiński spotyka się ze środowiskami prawicowymi, m.in. z działaczami dawnego Porozumienia Centrum. - Zawsze trzeba być gotowym do wyborów. Bardzo jestem wdzięczny Adamowi za to, że spotyka się z działaczami PC i próbuje ich nakłonić do wstąpieniu do PiS - komentuje Kaczyński.

      Jego zdaniem Zbigniew Ziobro nie wróci już do PiS. - Nie ma w tej chwili żadnych przesłanek, żeby o tym mówić - wskazuje.

      Kaczyński odniósł się też do pomysłu, by na czele partii stanął ktoś, kto nie ma tak dużego negatywnego elektoratu jak on. - Tak czysto teoretycznie rola mentora zarządzającego z drugiego rzędu jest może i pociągająca dla takiego skromnego, nielubiącego rozgłosu człowieka jak ja. (...) Dajcie mi kogoś takiego. To musiałby być człowiek stosunkowo młody, ale nie zbyt młody, bardzo przystojny. Jednocześnie musiałby realizować nasz program. To jest abstrakcja. Jednak jeśli spadnie nam z nieba taki superman, który w dodatku będzie nam bliski ideowo, to może byłbym skłonny oddać mu przywództwo w partii. Na razie nie ma żadnego powodu, bym miał się wycofywać - zapewnia.

      www.rp.pl/artykul/738666,828770--Ekipa-Tuska-to-krolowie-zycia-.html
    • Gość: lomax Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 26.02.12, 12:06
      PO była starą ciotką, której już nikt nie chciał pier... i samej jej się już nie chciało pier... Teraz ta ciotka się obudziła i dostała wigoru. Skończył się ping-pong z Kaczyńskim i jazda na jałowym biegu. Skończył się podział na Polskę Kaczyńskiego i Tuska. Dzisiaj Tusk może współpracować z Palikotem i mają dużo do zrobienia - powiedział senator Kazimierz Kutz, podsumowując 100 dni rządu premiera Donalda Tuska.

    • Gość: NeVer PO milion zlotych nagrody - dla swoich IP: 194.181.137.* 02.03.12, 07:24
      wpolityce.pl/wydarzenia/24021-milionerzy-nagroda-dla-kaplera-to-nic-w-porownaniu-z-nagrodami-dla-prezesow-spolki-pl2012
      Ministerstwo Sportu opublikowało na swojej stronie internetowej kontrakty prezesa oraz członków zarządu spółki PL.2012. Z umowy z szefem spółki wynika, że Marcin Herra może liczyć nawet na blisko milion złotych brutto nagrody. Dodatkowe pieniądze mają zostać mu wypłacone za tak zwany "sukces końcowy"

      984 tys. zł nagrody za "sukces końcowy" został wyliczony jako połowa łącznej kwoty wszystkich miesięcznych wynagrodzeń i rocznych premii "za postęp". Sukcesem zaś w umowie zostało określone "zorganizowanie na terenie Polski Euro 2012". Cała kwota musi zostać wypłacona najpóźniej w terminie do 60 dni od zakończenia mistrzostw

      Marcin Herra miesięcznie zarabia 26 tys. zł brutto. Do tego za każdy rok dostaje tzw. premię za postęp w wysokości sześciu pensji, czyli maksymalnie 156 tys. złotych rocznie. O jej wysokości decyduje Rada Nadzorcza spółki PL.2012.

      Umowy pozostałych członków zarządu są niemal identyczne. Zarobki wiceprezesa PL.2012 Andrzeja Boguckiego są zaledwie o kilkaset złotych niższe. Premia za postęp oraz nagroda za sukces końcowy (964 tys. zł) naliczane są w analogiczny sposób

      Premie nie są jednak wypłacane, jak w przypadku Rafała Kaplera, bezwarunkowo. Kontrakty są skonstruowane w zdecydowanie bardziej przejrzysty sposób. W umowach szczegółowo podane są warunki, jakie muszą zostać spełnione, by prezesi dostali premię. Jeśli np. prace nie są realizowane zgodnie z harmonogramem, premia zostaje pomniejszona.

      I tak w 2008 r. z wypłaty premii za postęp zrezygnowano. Rok później, w 2009 w związku z realizacją celów, prezesi dostali tylko połowę kwoty, na którą mogli liczyć, czyli po około 80 tys. zł brutto. Stopień realizacji celów za 2010 rok to 81 proc. - czego efektem też będzie potrącenie części premii. Wyników audytu za 2011 rok, jeszcze nie znamy.

      Tuż po publikacji umów członków zarządu spółki PL.2012 skomentowała je minister sportu Joanna Mucha. W zamieszczonym komunikacie wyjaśniła, że kontrakty ujrzały światło dzienne, bo zależy jej na przejrzystości wszystkich działań.

      Zdaję sobie sprawę, że wysokość kwot zapisanych w umowach będzie budziła emocje i stanie się przedmiotem komentarzy. W trakcie dyskusji nad kontraktem Pana Rafała Kaplera wielokrotnie powtarzano jednak, że umów należy dotrzymywać. Zgadzam się z tym - o ile nie budzą one wątpliwości prawnych. Słusznie podkreślano również, że organizacja Euro 2012 jest zadaniem wymagającym zaangażowania najlepszych i najbardziej kompetentnych menedżerów. W mojej ocenie tak właśnie jest w tym przypadku

      - napisała Joanna Mucha.

      Prezesi PL.2012 wyrazili zgodę na publikację umów. Wczoraj podpisali aneksy do kontraktów, zgodnie z którymi wykreślono klauzulę tajności.

      Przypomnijmy, że wcześniej minister sportu upubliczniła umowy zarządu Narodowego Centrum Sportu. Prezes NCS Rafał Kapler miesięcznie zarabiał 39 tysięcy złotych brutto. Miał też otrzymać ponad pół miliona złotych nagrody. Premia dla byłego szefa NCS została jednak wstrzymana. Minister Mucha, powołując się na analizy prawne z dwóch niezależnych kancelarii i z Prokuratorii Generalnej, wystąpiła do Rady Nadzorczej NCS-u o niewypłacanie byłemu szefowi Centrum dodatkowego wynagrodzenia. Jednak wg innych prawników, nie ma żadnego powodu, który uprawniałby wstrzymanie wypłaty premii.

      Greg
        • Gość: by żyło się lepiej Re: PO milion zlotych nagrody - dla swoich IP: 194.181.137.* 03.03.12, 11:50

          www.rp.pl/artykul/69745,832471-Obwodnica-pelna-cudow.html
          Budowę obwodnicy Zabierzowa poprzedza seria nadużyć.
          W tle jest wielki biznes, politycy PO i straty budżetu


          Budowa 10-kilometrowej obwodnicy dla 4,5-tysięcznego Zabierzowa pod Krakowem ma kosztować budżet aż 370 mln zł. Przy mizerii finansowej państwa i cięciu inwestycji drogowych ta kwota oszołamia. Dla przykładu: najdroższa budowana obecnie droga, 7–km odcinek trasy szybkiego ruchu z Łodzi do Warszawy, kosztuje 425,5 mln zł.

          Inwestor Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad z Krakowa tłumaczy, że wzrost kosztów inwestycji to efekt „analiz prognozowanych natężeń ruchu oraz wynik wniesionych postulatów mieszkańców". Obwodnicę wydłużono z dwóch stron. Co więcej, ma być w części czteropasmowa, biec w tunelach i na estakadach.

          Rozmach przestaje dziwić, gdy dowiadujemy się, kto na niej najbardziej zyska. To m.in. Adam Ś., wpływowy biznesmen, na którym ciąży dziś ponad 300 prokuratorskich zarzutów. Jest jednak bliskim znajomym polityków PO, którzy mają decydujący głos przy tej inwestycji.

          Obwodnica do centrum

          Budowa obwodnicy jest zaplanowana w Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2011 – 2015. Realizacja ma ruszyć po 2013 r. Jak wynika z załącznika nr 3, priorytetem tej inwestycji nie jest już wyprowadzenie ruchu z miejscowości, ale „zapewnienie obsługi specjalnych stref ekonomicznych". Południową część terenów Zabierzowa obejmuje Krakowska Specjalna Strefa Ekonomiczna, do której należy krakowski Business Park (KBP), jego właścicielem jest zaś... Adam Ś.

          To ogromne centrum biznesu zbudowane na kształt miasteczka, które ma nawet własną stację kolejową. Kraków Business Park już dziś zachęca nowych najemców dobrym dojazdem, a jego władze przyznają, że obwodnica to „szansa na udrożnienie ruchu w obrębie KBP, gdzie pracuje około 5 tys. ludzi". – A ciągle myślimy o rozwoju centrum biznesowego – przyznaje Stanisław Krzyżak z KBP.

          Obwodnica będzie też dojazdem do kolejnego gigantycznego 20-hektarowego centrum logistycznego, jakie powstaje w okolicy Niegoszowic. To dlatego GDDKiA wylicza, że w ciągu dziesięciu lat ruch przez Zabierzów wzrośnie o 100 proc.

          Kto ma tu ziemię

          O budowie obwodnicy w Zabierzowie mówi się od końca lat 90. Jednak dopiero pięć lat temu, w 2007 r., inwestycja na wniosek miejscowych władz została wpisana do planów

          GDDKiA. Podstawą rozpoczęcia prac przygotowawczych była zgoda wydana pod koniec sierpnia 2007 r. przez ministra transportu Jerzego Polaczka.

          Dziś obwodnica jest na liście priorytetów drogowych. To zastanawiające, bo np. kilka tygodni temu posłowie nie zgodzili się na zarezerwowanie w budżecie ok. 30 mln zł na wykup gruntów pod nową zakopiankę.

          Jak szacuje GDDKiA, wykup nieruchomości w pasie drogowym obwodnicy w Zabierzowie kosztować będzie budżet nawet 76 mln zł. To ogromna suma, zważywszy że ok. 10-kilometrowa obwodnica biegnie w zdecydowanej części przez tereny zielone. One jednak do kogoś należą. I nie jest to gmina.

          28 sierpnia 2007 r., a więc dzień przed decyzją ministra Polaczka, Komisja Majątkowa zwracająca Kościołowi majątek zagrabiony w PRL, decyduje o przekazaniu 23 ha gruntów rolnych Towarzystwu dla Bezdomnych im. Brata Alberta w Krakowie. Grunty, na których ma przebiegać obwodnica, znajdują się w Niegoszowicach, a właścicielem jest Agencja Nieruchomości Rolnych. Zgromadzenie Sióstr Albertynek ma w pobliskiej Rząsce siedzibę.

          W tym samym czasie od ANR sąsiednie grunty także w Niegoszowicach kupuje Adam Ś. Jest bliskim znajomym Józefa K., wtedy wójta Zabierzowa, obecnie starosty krakowskiego. Co szczególnie bulwersujące, tereny te gmina mogła otrzymać za darmo. Tyle że o to nie wystąpiła, choć władze miały już wtedy świadomość, że zrobiłyby na tym rewelacyjny interes (urzędnicy wiedzieli, którędy pobiegnie obwodnica).

          To nie koniec cudów z gruntami. W lipcu 2010 r. w „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Zabierzów" zmieniono przeznaczenie terenów rolnych należących do albertynek na budowlane (rejon Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego). To niezgodne z programem budowy dróg krajowych, z którego ma być sfinansowana obwodnica – aby nie spekulować gruntami, tereny przyległe do obwodnicy włącza się pod ochronę przed zabudową. Władze Zabierzowa tłumaczą dziś, że nie przyjęły uchwały w sprawie zmiany przeznaczenia tej działki i w ogóle nie wiadomo, w jakiej odległości od gruntu albertynek pobiegnie obwodnica. – Będzie realizowana niezależnie od studium, w ramach tzw. specustawy drogowej – podkreśla Piotr Madej z biura prawnego gminy.
      • Gość: Jurek Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 04.03.12, 09:44
        Niestety młodzi wyborcy też zostali oszukani w 2007 roku przez propagandę Tuska. PO-szli, zagłosowali, PO-parli i co ? Dobrze by było, gdyby dzisiaj spojrzeli prawdzie w oczy i uświadomili sobie, że swoje głosy zaoferowali politycznym i medialnym hochsztaplerom, że nic nie zostało z obiecanek Tuska.... rozwiń całość Dzisiaj 10 % ogółu bezrobotnych stanowią absolwenci szkół wyższych. Wśród samych absolwentów szkół wyższych 55% nie ma pracy, nie ma ze strony PLATFORMY żadnych propozycji dla młodego pokolenia
    • Gość: PAP Re: PO hojna jak nigdy.Ale tylko dla swoich, tych IP: *.radom.vectranet.pl 01.05.12, 20:56
      Zadłużenie sektora publicznego bliskie 1 bln zł (wzrost o przeszło 200 miliardów za Tuska)
      Administracja publiczna liczy 658 tys (wzrost o 100 tys)
      Bezrobotni zarejestrowani: 13.5% (luty - mały spadek w marcu)
      W Polsce, na 16 miliony aktywnych zawodowo, prace może znaleźć tylko 8.5 miliona ludzi!
      Ale 2.2 miliony z nich to urzędasy!
      W zeszłym niesiący ubezpieczenie polskiego długu wzrosło w rekordowym stopniu!
      Zegar tyka.
      Mimo kłamliwych deklaracji Rostowskiego i Tuska.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka