Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wuefiści

09.08.12, 16:51
Tą złotą myśl wymyślili i lansują na forach ludzie Michnika i Gazety Wyborczej. A więc wszyscy wuefiści zakasać rękawy i do roboty darmozjady! Wg. prorządowych dziennikarzy PO zapewniła wszystko: są pieniądze, jest baza szkoleniowa, są obozy szkoleniowe, nie ma tylko dobrych wuefistów. To są dopiero "eksperci" Gazety Wyborczej!
www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12280057,_Porazki_olimpijczykow__To_nie_kwestia_pieniedzy_.html
    • Gość: 002 Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.12, 16:58
      i pewnie pis...
      • Gość: koniecpolski Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 09.08.12, 17:24
        W kręgach sportowych twierdzą, że pojechali ci co nie powinni. Za zasługi sportowcy ktorzy powinni być na emeryturze. Od co najmniej 2 lat całe środowisko wiedziało, że celebryci popierający miłościwie nam panujących mają olimpiadę w kieszeni. Gruchała, Kolbowicz Jędrzejczak, Małachowski to od dawna przebrzmiałe slawy których wystep groził kompromitacją i to się stało. Inni nawet nie próbowali rywalizować bo i tak by nie pojechali.
      • Gość: będzie lepiej Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.tronic.pl 10.08.12, 19:30
        Więcej religii w szkole, za to mniej WF i historii. I medale pewne)
        • Gość: klon Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 11.08.12, 19:11
          Najlepsi nauczycielw WF to Michnik i Blumsztajn
          • leming.nr1 Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue 11.08.12, 21:00
            Gość portalu: klon napisał(a):

            > Najlepsi nauczycielw WF to Michnik i Blumsztajn

            Zapomniałeś o debeściaku Jarosławie K.
            • Gość: kain Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 12.08.12, 08:51
              Twoi nauczyciele to ci z wyborczej oni prowadzili cię w zawodowce
              • leming.nr1 Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue 15.08.12, 13:54
                Po polsku proszę.
    • Gość: molo Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 09.08.12, 17:29
      W eliminacjach sztafet 4x400 m Polacy pobiegli w innym składzie, niż zakładano. Dlaczego? Bo w Londynie doszło do bójki między zawodnikami.
      Taka to atmosfera była w Londynie
      • Gość: Brytan Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.1and1.pl 09.08.12, 17:39
        Żenujące opinie wszystkowiedzących z Gazety Wyborczej. Oni nie mają zielonego pojęcia od czego są nauczyciele wf. Nie po to są stopnie trenerskie żeby czepiać się nauczycieli wf. Oni mają tyle do olimpiady co Tusk - ZERO. Oj chyba że chodzi o sukces. wtedy o nich nigdy się nie pamięta a TuskoPOdobni biegają w wypiętymi klatkami do orderów i zasług no i oczywiście do nienależnej im kasy.
        • Gość: bartek Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 12.08.12, 19:06
          A kto jest winien jak nie rząd. Przeciez PO rządzi już 4 lata a IO są co 4, więc nie ma na kogo zrzucić winy. Według ciebie ten rząd za nic nie odpowiada, to ja się pytam po co jest w tym rządzie minister sportu i cała zgraja urzędasów w ministerstwie opłacanych z naszych podatków. Jak są sukcesy ... rozwiń całośćto premier i prezydent grzeją się w blasku zwycięzców jak to było miesiac temu po wygraniu LŚ przez siatkarzy. Jak porażki to Tusk i jego ekipa niewinne?. Pomyśl klakierku PO a potem pisz.
    • Gość: jowisz Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: 194.181.137.* 10.08.12, 08:29
      Myślę że również winni są poloniści. Zbyt mało uwagi przykładali do nauki języka ojczystego.
      • Gość: Kran Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 10.08.12, 15:55
        Dziennikarze są na o wiele nizszym poziomie niz nasi sportowcy.
    • Gość: Kran Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 10.08.12, 16:02
      Polskie wTOPy w Londynie

      POZA KLASYFIKACJĄ: POZIOM POLSKIEGO DZIENNIKARSTWA SPORTOWEGO, ZWŁASZCZA "POMPOWANIE BALONIKA"

      1. Marcin Dołęga - trzykrotny mistrz świata w podnoszeniu ciężarów, żelazny faworyt swej wagi, po tym jak wycofali się mistrz i wicemistrz świata z ubiegłego roku. Złoto podano mu na tacy, a on je ze wzgardą odrzucił, paląc trzy próby w rwaniu z ciężarem, z którym radził sobie znakomicie. Kandydat do tytułu największej polskiej wpadki olimpijskiej wszech czasów.
      2. Paweł Fajdek - mocny kandydat do medalu w rzucie młotem, przez niektórych uważany za "pewniaka do złota". Spalił trzy próby w eliminacjach i już na wstępie rozwiał wszelkie złudzenia.
      3. Siatkarze – tegoroczni zwycięzcy Ligi Światowej. Sukces ten, ponad wszelką miarę pompowany przez media, miał ich uskrzydlić i przynieść olimpijskie złoto. Fachowcy zagraniczni byli ostrożniejsi w ocenie szans Polaków. W fazie grupowej Polacy przegrali z Bułgarią, następnie z Australią, co w ogóle nie było brane pod uwagę. W ćwiećfinale zostali rozbici przez Rosjan.
      4. Konrad Czerniak - wicemistrz świata w pływaniu miał w Londynie walczyć o złoto z Michaelem Phelpsem. Przegrał sam ze sobą - w finale był ostatni. Wynik zwycięzcy był gorszy od rekordu Polski Czerniaka.
      5. Piotr Siemionowski - za brak awansu do finału kajakarskich jedynek mistrza świata i Europy (pewnym usprawiedliwieniem jest przebyta kontuzja dłoni).
      6. Agnieszka Radwańska i pozostali polscy tenisiści - wimbledoński sukces Agnieszki sprzed kilku tygodni miał zostać w igrzyskach powtórzony, co więcej, niektórzy żurnaliści, a za nimi rzesze umysłowych lemingów domagali się od Polki złota. Fachowcy z USA Today nie widzieli Radwańskiej w gronie medalistów, co nie przeszkadza w niskiej ocenie startów zarówno jej, jak i pozostałych polskich reprezentantów, z reguły odpadających już w pierwszej rundzie.
      7. Szermierze wszystkich broni - za liczbę i styl porażek, nieco wyżej można postawić florecistki w turnieju drużynowym.
      8. Kamil Budziejewski i Patryk Dobek - za to, że o członkach sztafety "lisowczyków" było głośno w Londynie. Nie o taką reklamę jednak chodziło.
      9. Lekkoatletyczne rekonwalescentki Anna Rogowska i Karolina Tymińska - za zerówkę w finale skoku o tyczce i nie ukończony siedmiobój. W przeciwieństwie do Pawła Wojciechowskiego można było od nich oczekiwać dobrych wyników i miejsc.
      10. Otylia Jędrzejczak - za styl pożegnania z igrzyskami w półfinale jej koronnej konkurencji. Sukcesu jednak trudno było od niej oczekiwać.

      Poza 10: Bartosz Osewski - za ostatnie miejsce w eliminacjach konkursie oszczepników i wynik 12 m gorszy od rekordu życiowego; Żaneta Glanc (czwarta w MŚ w Daegu) i Robert Urbanek - za wielki zawód w eliminacjach rzutu dyskiem: mieli tu walczyć o wysokie pozycje; Artur Noga - za udawanie, że jest się w stanie przy kontuzji... nogi przebiec dystans 110 m przez płotki; wioślarska czwórka bez sternika wagi lekkiej - "szlachectwo zobowiązuje" - na pewno nie do takiego obciachu, jaki zafundowali kibicom w Londynie; Janusz Wojnarowicz - za przechadzki po tatami; Paweł Wojciechowski - za to, że w ogóle do Londynu pojechał.

      I wielu innych...
    • Gość: kawał Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 10.08.12, 19:42
      - Cześć Michał, co tam u Was w Polsce słychać?
      - Mam dwie wiadomości, dobrą i złą.
      - Zacznij od złej.
      - Mama chora, dom zajął komornik, mój zakład upadł, babcia umarła, bo nie miała na leki, sąsiad się powiesił po stracie pracy, zamknęli szkołę .
      Ania więc nie chodzi do szkoły bo nie mają pieniędzy na dojazdy, Wojtkowi odmówili chemioterapii wiec szykuje się kolejny pogrzeb...
      - A dobra!?
      - Na szczęście to PO jest u władzy nie PiS

    • Gość: KLAWO JAK CHOLERA Re: Żenujący poziom olimpijczyków??? IP: *.radom.vectranet.pl 10.08.12, 20:29
      Kilka lat temu Słonce Peru i jego zausznicy rozpoczęli (nie) kształtowanie umysłów większości Polaków. Dzisiaj już w formie kpiarskiej podejmują próbę zdeprecjonowania tego co sami dokonali. Obecnie zwracają się w stronę inteligencji burząc tradycjonalizm i twierdząc, że wf-iści to kmioty.
      Jest to jawna groźba dla społeczeństwa idąca w stronę likwidacji niektórych kierunków w edukacji.
      Brońmy się jak możemy przed takimi szubrawcami.

      Przypominam sobie jak kilka lat temu na czwartki lekkoaletyczne nie zostały przydzielone żadne pieniądze według zasady "jak se chceta to se róbta". Teraz tą zapaścią obarcza się innych ludzi.

      Natomiast ciekawi minie jeszcze jedna rzecz: czy sprowadzani do zespołu koszykarskiego ROSY obcokrajowcy też będą wyciągali ręce po stypendia z Urzędu.

    • Gość: olimpijczyk Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 11.08.12, 19:58
      Jaki kucharz - taki tort !
      Jaki premier - taki sport !
    • Gość: historyk Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 11.08.12, 20:15
      Za Gomółki : Rzym 1960 21 medali 4---6---11
      Tokio 1964 23 medale 7---6---10
      Meksyk 1968 18 medali 5---2---11
      Za Gierka: Monachium 1972 21 med 7--5---9
      MONTREAL 1976 26 med 7--6---13
      Pomijam Moskwę 1980 32 medale 3--14---15 nie było np.USA
    • Gość: Miro Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 12.08.12, 11:18
      10 medali , prawda jest taka , że od 2004 tkwimy w tym samym gó.... Tak to jest wybierać ludzi niedorozwiniętych. Tkwimy w tym marazmie nie tylko w sporcie ,lecz na co dzień , tak samo i będziemy tkwili , bo nic się nie zmieni. Odejdzie Tusk przyjdzie Michał Tuski będzie tak samo. Cały czas będzie PZPN , te same partie i bida ,która będzie zżerała wszystko. Jednak będą media , będą nas bawić tańcami i talentami. Morderczyni dziecka , będzie celebrytką a oszust , Amber Gold będzie przedstawiany jako miły człowiek , będą pochody pod krzyżem zorganizowanej sekty , a syn premiera będzie lody kręcił.
      Będą poranki , będzie Owsiak , będzie licytacja medalu Klepackiej w fundacji TVN oczywiście. I tak struktury mafijne się kręcą a Polacy nabierają się nabierają.
    • Gość: hirek Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 12.08.12, 19:02
      Za nami najgorsze IO od 1956 roku. Świadczą o tym nie tylko cyfry (liczba zdobytych medali). Mydleniem oczu jest ględzenie o "tej samej liczbie medali co w Atenach i Pekinie". Primo: wtedy były po trzy złote medale i w zw. z tym odpowiednio wyższe miejsce w tabeli; secundo: no jeśli tamte występy kogoś satysfakcjonowały i one miałyby być teraz miarodajne - no ja bardzo proszę.
      Teraz mamy prawie same brązowe medale, które prawdę mówiąc są takimi nagrodami pocieszenia. W tabeli liczą się wyłącznie złote medale, pozostałe służą do porządkowania krajów w sytuacji gdy kilka ma zdobytych taką samą ilość medali złotych.
      No i w tejże tabeli przed nami są nie tylko Korea Pn., Iran, Kazachstan, ale także kraje zdobywające medale w jednej tylko dyscyplinie (Jamajka, Kenia), prawie wszystkie kraje naszego regionu (Niemcy, Ukraina, Białoruś, Czechy i Węgry), a z sąsiadów wyprzedzamy tylko malutką Litwę i Słowację, choć przy przeliczeniu medali na milion mieszkańców z nimi także z kretesem przegrywamy. Przed nami są zarówno kraje zamożne lecz dużo mniejsze (Dania, Holandia), jaki i uboższe (Rumunia) lub zgoła bardzo biedne (wymieniałem już). Są także kraje na podobnym poziomie lecz przechodzące głębszy kryzys (Hiszpania, Węgry). W zasadzie nie sposób znaleźć więc kryterium, które racjonalnie uzasadniałoby nasze miejsce ok. 30 (bo dziś z pewnością ktoś nas jeszcze wyprzedzi, stawiam na Azerbejdżan).
      Ponieważ po fatalnych IO w Atenach i Pekinie nie zauważyłem istotnych działań mających zapobiec kolejnym tego rodzaju popisom, pragnę zapytać: co musi się wydarzyć, by pchnąć polski sport na drogę reform? Powrót z letnich Igrzysk z zerowym dorobkiem medalowym? No to szansa będzie już za 4 lata, bo się coraz bardziej na to zanosi.
      A nie jest taki scenariusz wcale niemożliwy - proszę spojrzeć na Bułgarię, pierwszy medal zdobyła 3 dni przed końcem Igrzysk. W sumie ma 2. A jest to kraj, który w swoim czasie był większą potęgą sportową niż Polska kiedykolwiek. Czyli można spaść aż do takiego stanu. Wszystko przed nami
      • Gość: jerry Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.radom.vectranet.pl 12.08.12, 19:03
        ~stanley:
        ~stanley Użytkownik anonimowy dzisiaj, 11:22 użytkownik ~stanley napisał: niestety to wstyd aby kraj 40 milionowy nie miał swoich sportowców którzy potrafili by walczyć dzielnie w rywalizacji sportowej igrzysk olimpijskich prawie 1/2 miliona złotówek wydatkowano na jednego olimpijczyka w kraju bieda i bezrobocie wstyd w połącze przejdź do komentarza »
        Do Londynu wysłaliśmy 236 reprezentantów którzy zdobyli 10 medali, czyli z medalem wrócił co 24 z wysłanych sportowców. Węgrzy wysłali do Londynu 159 zawodników którzy zdobyli 17 medali ( 8 złotych, 4 srebrne i 5 brązowych) co oznacza że prawie co 9 Węgier wrócił z medalem. Odnoszę wrażenie, że ... rozwiń całośćPKOl wysyłał na Olimpiadę wszystkich którzy chcieli i nie chcieli tam jechać, z formą i bez formy, zdrowych i kontuzjowanych, chyba jedynym warunkiem było posiadanie adidasów
    • Gość: teks Kosa Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: *.xdsl.centertel.pl 14.08.12, 19:24
      wpolityce.pl/artykuly/34011-najwieksza-powojenna-kleske-sportowcow-na-igrzyskach-olimpijskich-w-londynie-sfinansowali-podatnicy
      Igrzyska Olimpijskie w Londynie to największy blamaż polskiego sportu po wojnie. Przy jakiejś trzykrotnie większej liczbie dyscyplin nasi sportowcy przywieźli tyle samo medali, co z Igrzysk w Melbourne w 1956 roku. Tymczasem przez cztery lata większość polskich reprezentantów żyła i trenowała za nasze, podatników pieniądze. Na dziesięć medali z Londynu 2012 Polacy wydali coś ok. 1,5 miliarda złotych.

      Cztery lata temu redakcja tygodnika „Najwyższy CZAS!” zleciła mi zbadanie, ile kosztowała nas, czyli podatników, klęska na olimpiadzie w Pekinie (też 10 medali) i jak to w ogóle jest z finansowaniem olimpijskiego sportu. Dość dokładnie wgryzłem się w temat. Przeczytałem ustawy, rozporządzenia. Wgłębiłem się w finanse państwa, samorządów, związków sportowych. Wyszło mi, że co najmniej miliard złotych wydaliśmy na sportowców, przygotowujących się do igrzysk w Państwie Środka.

      Po tamtej katastrofie, ówczesny minister sportu z PO, Drzewiecki zapowiedział podwojenie środków na sport i zmianę systemu jego finansowania. Słowa dotrzymał. Pieniądze na sport popłynęły, system nie tyle zmieniono, co zmodyfikowano tak, że większy strumień kasy płynął do medalowych pewniaków. Na trenerów, sztaby szkoleniowe, przygotowania, siłownie i całe zaplecze. Spokojnie można przyjąć więc, że na treningi sportowców przygotowujących się do Londynu 2012 wydaliśmy jako podatnicy przez cztery ostatnie lata co najmniej 1,5 miliarda złotych. Jak nie więcej. Te 130 mln, którym szermują dziennikarze to jedynie samych stypendiów, czyli pensji zawodników i ich sztabów trenerskich i do nich nie wlicza się m.in. kosztów utrzymania ośrodków sportowych, w których trenują sportowcy, stadionów i całej infrastruktury sportowej, z której korzystali ci, co pojechali na IO.

      Polscy olimpijczycy mają specjalne stypendia wypłacane prosto z budżetu państwa. To po prostu urzędowa pensja zwana dla niepoznaki stypendium. Do tego dochodzą jeszcze stypendia z samorządów: wojewódzkich, miejskich, powiatowych za to, że „olimpijczycy” przygotowują się właśnie w ich miastach, województwach, powiatach. Całe zaplecze też opłacane z podatków: siłownie, treningi, korzystanie z infrastruktury sportowej, dojazdy na zgrupowania, noclegi na zgrupowaniach, wyżywienie, ubiór, przyrządy sportowe, wszystko co potrzebne do treningów sportowcy dostają z pieniędzy podatników. Z własnej kasy niewiele kupują lub wcale.

      Mamy więc prawo pytać: dlaczego nie zdobywacie medali? Dlaczego swoje klęski przyjmujecie z uśmiechem na ustach? Tym bardziej, że między jednym zgrupowaniem, a drugim, finansowanym przez nas, podatników, sportowcy występują na prywatnych mitingach, memoriałach, zawodach pokazowych, biorąc pieniądze od organizatorów już za sam start na takim „evencie”. Przed olimpiadą w Pekinie, stawki polskich lekkoatletów wynosiły ok. 10-15 tys. złotych za „udział”.

      Sylwia Gruchała, której ostatnim sukcesem sportowym był występ w teledysku kapeli Feel, po odpadnięciu z rywalizacji w Londynie już po pierwszym pojedynku bezczelnie mówiła z uśmiechem na ustach, że jest zadowolona bo dała z siebie wszystko. Ja nie jestem zadowolony z siebie, że moje podatki poszły na taką reprezentantkę. Lecz mam niewielki wpływ na to jak wydają moje podatki, za to pani Gruchała ma większy wpływ na to jak walczy i pali się ze wstydu za swój występ.

      Rozbrajająco szczera, jak na zawodowców była para naszych siatkarzy plażowych. Po tym jak poznali z kim będą walczyć w ćwierćfinale odpowiadali dziennikarzowi TVP na pytanie, czy oglądali pojedynek swoich najbliższych rywali? „Na początku. Potem zgłodnieliśmy i poszliśmy na miasto coś zjeść” - padła odpowiedź „zawodowców”. Cytuję dosłownie. Nic nie przekręcam. Oczywiście napełnili brzuchy za nasze pieniądze i odpadli, przegrywając z kretesem ćwierćfinał.

      Największym przykładem wyłudzenia pieniędzy na igrzyskach jest płotkarz Noga. Pojechał sobie do Londynu, pozwiedzał, zawieziono go w końcu na stadion, włożył stopy w bloki startowe. Padł strzał, wstał, chwycił się za udo, powiedział: aałłaaa i zszedł z bieżni. Ale w dokonania sportowe ma już wpisane „Olimpiada”. Jest już „olimpijczykiem”. Może więc śmiało słać do samorządów wojewódzkich, miejskich, powiatowych pisma z prośbą o kasę na przygotowania. Przecież jest olimpijczykiem! Śmiałby ktoś nie dać mu kasy, będzie robił raban, że olimpijczykowi nie pozwalają trenować. A to przecież zwykły naciągacz. Wiedział, że ma kontuzję, że jest nie przygotowany, że nic z tego nie będzie, że nie wystartuje. Wolał jednak kłamać, oszukiwać. Czy to sportowiec, reprezentant Polski?

      Najbardziej zawiedli jednak faworyci, medalowi pewniacy. I to już obarcza rządy PO, bowiem to właśnie pod nich minister Drzewiecki, a potem minister Giersz stworzyli system finansowania przygotowań pod igrzyska olimpijskie. „Klub Polska”, czyli pewniacy do medali, którzy już wcześniej zdobyli laury na mistrzostwach świata, czy Europy dostają dodatkowe pieniądze nie tylko w ramach stypendiów, będących po prostu pensją, ale na zbudowanie całego sztabu szkoleniowego i profesjonalne przygotowania. Mają wszystko co zechcą. Finansuje ich rząd PO z naszych pieniędzy. Na żywo, więc oglądaliśmy, jak owi pewniacy dostają baty od konkurencji, marnując wydane na nich pieniądze. Jedynie Tomasz Majewski i Anita Włodarczyk nie zawiedli. Zresztą nasz złoty kulomiot przyznał, że nie tylko niczego mu nie brakowało, ale jeszcze czasami miał nawet ponad miarę środków. Reszta z osławionego „Klubu Polska”, stworzonego przez rząd Platformy nie miała na tyle honoru by przeprosić swoich kibiców-podatników, od których brali co miesiąc pieniądze. Nasze tyczkarki były pewniaczkami do blamażu, po tym co pokazały w Pekinie. W międzyczasie udało się im coś tam ugrać na jakiś mistrzostwach, dostać od rządu kasę na sprzęt, sztab jako „medalowe nadzieje”, od samorządów wydębić drugą pensję i darmowe wejścia na stadion, siłownie itd., po czym kasować do swojej kieszeni po kilkanaście tysięcy złotych za starty na prywatnych zawodach. Byle dotrwać do Londynu. „Dałyśmy z siebie wszystko, ale nie wyszło, kontuzja, rywalki”. A co z kasą z prywatnych zawodów? Oddacie?

      Nasza „Isia”, przynajmniej była szczera, że dla niej nic się nie stało, po przegranej już pierwszego meczu i wyjeździe z Igrzysk, bo jest przecież US Open i większa kasa do zgarnięcia. Jeśli jednak dostała od podatników jakieś pieniądze to niech oddaje.

      Trzeba, bowiem sobie jasno powiedzieć: już nie liczy się sam udział w IO. Odkąd Komitet Olimpijski spieniężył ideę i kasuje niemałe pieniądze za swoje pięć kółek, liczy się sukces, a nie rewia mody dresowej. Jeśli londyński rzeźnik dostał słony mandat do zapłaty za kradzież własności, bo ze swoich kiełbas zrobił na witrynie sklepowej pięć olimpijskich kółek, to przestańmy płacić sportowcom za to, że się na IO tylko pokażą. Żądajmy od nich sukcesów, a jeśli nie to walki do upadłego, do wyczerpania organizmu. Żądajmy tego co pokazał nasz maratończyk – przybiegł dopiero dziewiąty, ale tylko on z europejczyków podjął walkę z afrykańską koalicją i był ze Starego Kontynentu najlepszy. On pokazał walkę. Nasza kajakowa sprinterka też walczyła do wyczerpania sił. Sportowcy, którzy odpadają po pierwszym pojedynku, po pierwszym starciu, nie zaliczają wysokości, przybiegają ostatni albo wprost schodzą z bieżni i z uśmiechem mówią o daniu z siebie wszystkiego, nie są godni by stanąć w jednym szeregu z naszym maratończykiem.

      Żądajmy rozliczenia się z pieniędzy wydanych przez budżetu samorządowe i państwową kasę na tych, którzy pojechal
    • Gość: Mnich Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue IP: 194.181.137.* 15.08.12, 08:52

      Minister Mucha o igrzyskach: Właściwy kierunek zmian. A my przypominamy pewną konferencję z 2006 roku

      W cieniu show premiera Tuska, który robił, co mógł, by zakończyć aferę niejasnych powiązań swojego syna, konferencję prasową zwołała minister sportu Joanna Mucha. Szefowa resortu sportu twardo poinformowała:

      Po Londynie nie możemy powiedzieć „nic się nie stało”

      - po czym zapowiedziała powstanie specjalnego zespołu, który ma zmienić polskie związki sportowe i środowisko zawodników w prężnie działającą instytucję, która raz po raz będzie przywozić medale z wielkich imprez.

      W tym momencie, sport powszechny jest priorytetem, bez niego nic dobrego się nie zdarzy. (...) Po występie naszych sportowców podczas Igrzysk XXX Olimpiady w Londynie, możemy stwierdzić, iż założenia projektu Klub Polska Londyn należy uznać za właściwy kierunek zmian, a zarządzanie projektowe w przygotowaniach do imprez międzynarodowych jest obecnie stosowane przez sportowe potęgi

      - mówiła pani minister.

      "Właściwy kierunek zmian" - no tak, dziesięć medali cztery lata temu, dziesięć teraz. Miejsce w klasyfikacji medalowej - trzydzieste, ex aequo ze "sportową potęgą" (to o niej mówiła pani minister?), Azerbejdżanem.


      Ktoś mógłby jednak stwierdzić: zaraz, zaraz, takich zmian nie da się zrealizować w lat pięć, a tyle władzę sprawuje koalicja PO-PSL. Na efekty trzeba poczekać. I w zasadzie nie sposób się nie zgodzić. Z tym, że nasz redakcyjny wehikuł czasu cofnął nas do lutego 2006 roku, gdy trwały igrzyska olimpijskie w Turynie.

      Odbyła się wtedy bardzo interesująca konferencja prasowa, na której politycy PO, z Mirosławem Drzewieckim na czele, ogłosili, że za kiepski wynik polskich sportowców w Turynie odpowiedzialny jest rząd Prawa i Sprawiedliwości, powołany niespełna pięć miesięcy wcześniej. Pięć miesięcy wystarczyło, by zrzucić odpowiedzialność na PiS. Dziś dowiadujemy się, że pięć lat nie wystarcza, by cokolwiek w tej sprawie zarzucić Platformie Obywatelskiej.

      Minister Drzewiecki po chwilowym okresie kwarantanny wraca na salony, a w programach telewizji informacyjnych robi za dyżurnego eksperta w sprawach sportu. Szkoda tylko, że minister Mucha nie zaprosiła go do zespołu, który ma współpracować z resortem w sprawie zmian w polskim sporcie. Doświadczenie i umiejętności ma przecież bezcenne.

      Trzymamy kciuki za nowo powstałe ciało i minister Muchę, której trochę - tak po ludzku - współczujemy, bo nie dość, że sprawuje pieczę nad resortem, który średnio leży w orbicie jej zainteresowań ("Kto wybrał te drużyny do Superpucharu?"), to na dodatek za jej kadencji przytrafiły się dwie największe kompromitacje polskiego sportu ostatnich lat: Euro 2012 i niedawno skończone igrzyska.

      Mamy tylko nadzieję, że los zespołu będzie lepszy od tego, który miał monitorować realizację Paktu dla kultury.

      Pakt jest triumfem kultury nad władzą

      - mówił premier, podpisując w światłach reflektorów, co tylko ludzie kultury sobie zażyczyli.

      Czy dziś sport zatriumfował nad władzą?

      lw

      wpolityce.pl/wydarzenia/34042-minister-mucha-o-igrzyskach-wlasciwy-kierunek-zmian-a-my-przypominamy-pewna-konferencje-z-2006-roku
    • succour Re: Za żenujący poziom olimpijczyków winni są wue 18.08.12, 21:45
      usmialem-sie-po-pachy napisał(a):

      "Tą złotą myśl wymyślili i lansują na forach ludzie Michnika i Gazety Wyborczej".
      Tu bym polemizował.
      ----------------------------------------------------

      Sztukę w osiągnięciu poklasku za nieróbstwo i rozdawnictwo osiągnęła pani minister od sportu.
      Otóż dowiedziałem się, iż teraz będzie inaczej. Damy tym, co mamy dać a reszta niech się buja.
      Zmyślnie założyła pani minister, że "Klub Londyn" jest wykwitem którego nie wolno rozebrać na części bo inaczej nie osiągniemy podobnych sukcesów za parę lat.
      Inaczej mówiąc postawimy na unihokeja (pat w edukacji) i będziemy najlepsi na naszej planecie.
      Jest "dobra" patologia po co ją zmieniać.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja