Segregacja w szkolach

IP: *.udn.pl 07.07.04, 12:43
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2165308.html

Dla tych, ktorzy nie czytali wtorkowej Wyborczej... Warto!
A ja po raz kolejny zastanawiam sie do czego to wszystko nas doprowadzi...
(Na razie pokolenie naszych rodzicow)
    • Gość: stacho Re: Segregacja w szkolach IP: *.udn.pl 07.07.04, 21:54
      widzisz, tu taki temat mają gdzieś, belfrzy zawsze wolą komuś obrobić dupę.
      • Gość: janka Re: Segregacja w szkolach IP: *.udn.pl 07.07.04, 23:06
        To naturalne. W ten sposób odreagowują mobbing, nidowartościowanie,
        upokorzenia, głodowe pensje, użeranie z głupimi bachorami i chamskimi
        przełożonymi. Wstarczy? Pozdrawiam Stacha.
    • Gość: Kinga Re: Segregacja w szkolach IP: *.ats.pl / *.radom.pilickanet.pl 08.07.04, 00:58
      P. Janko, w radomskich szkołach pracuje wielokrotnie więcej nauczycieli niż
      tych, którzy piszą na forum. Proszę nie oceniac wszystkich jednakowo.Są
      normalni, dlaczego tylko jednostki się liczą...(?) i na ich wypowiedziach
      kształtowane są opinie? Pozdrawiam.
    • Gość: Ola Re: Segregacja w szkolach IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 08.07.04, 12:45
      Nie wydaje mi się, aby dzielono dzieci ze względu na portwel rodziców. Podział
      jest - i powinien być - ale ze względu na wyniki osiągane w nauczaniu i
      podejście do nauki. Nie rozumiem dlaczego moje dziecko, które stara się i ma
      średnią powyżej 4,75 ma być w klasie z uczniami mającymi kłopoty z nauką
      (średnia około 2,00)i do tego kłopoty z prawem, wagary itp.
      Kto powiedział, że wszyscy mają mieć po równo - chcę się uczyć, mam zdrowe
      podejście to chcę mieć warunki i możliwość.
      Jestem ciekawa, czy te wszystkie osoby wypowiadające się w w/w artykule posłały
      by swoje dzieci do klasy gdzie trzech - czterech łobuzów dezorganizuje całą
      pracę??? - Bo ja nie!!!
      I jako rodzic zawsze będę szukała szkoły, uwzględniającej możliwości mojego
      dziecka - nie myślę o szkole prywatnej - bo mnie na nią nie stać!!!
      Tak przecież robi nasz Kochanowszczak, Chałubińszczak i wiele innych liceów, a
      przyłaczają się do tego gimnazja.
      Jest to normalne zjawisko i na zachodzie - piszą zresztą o tym w artykule.
      Kraje skandynawski, są może i wyjątkiem, ale zabezpieczcie taki poziom
      bezpieczeństwa jaki jest tam - to możemy rozmawiać, co mamy robić u nas w
      szkołach.
      Matka dziecka w wieku szkolnym.
    • Gość: www Re: Segregacja w szkolach IP: 80.249.0.* 08.07.04, 14:00
    • Gość: Nina Re: Segregacja w szkolach IP: 80.249.0.* 08.07.04, 14:03
      Szanowna Olu, po pierwsze: nie powinno się utożsamiać ucznia poniżej 4,75 z
      chuliganem. To bardzo obraźliwe. Po drugie: po to wymyślono oceny, żeby był
      wyznacznik stopnia opanowania przez uczniów programu szkolnego. W szkołach
      publicznych powinien być realizowany ten sam program w przypadku wszystkich
      uczniów. To im daje równe szanse. Dzieciak z różnych powodów na jakimś etapie
      może z jakiegoś przedmiotu mieć dwójkę, trójkę czy czwórkę i nie powinien z
      tego powodu być skazany na to, że zostanie zaszeregowany do klasy z obniżonym
      poziomem. To byłoby po prostu skandalicznie antymotywacyjne. Nie wolno dziecku
      zamykać szansy na pogłębienie wiedzy i osiągnięcie lepszych wyników.
      Tzw. "nauczanie poziomowe" absolutnie kłóci nie tylko z ideą szkoły publicznej,
      ale także z pomysłem testów kompetencji, które przecież są jednakowe dla
      wszystkich uczniów w całej Polsce. Uważam, że szkoły wprowadzające
      tzw. "nauczanie poziomowe" narażają się na zaskarżenie takiego pomysłu. Bo
      przecież ich obowiązkiem jest zapewnić wszystkim uczniom jednakową możliwość
      przygotowania się do takiego testu. To, ile uczeń jest w stanie sobie z lekcji
      przyswoić, to zupełnie inna kwestia - ale właśnie od tego są oceny. Natomiast
      obowiązkiem nauczycieli i szkoły jest jednakowe traktowanie wszytkich uczniów.
      Realizowanie różnych poziomów nauczania w szkole publicznej uważam za
      działanie na szkodę uczniów.
    • Gość: Ola Re: Segregacja w szkolach IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 09.07.04, 12:16
      Droga Nino - chyba się nie zrozumiałyśmy.
      Podstawa programowa realizowana w szkołach publicznych jest taka sama - nie
      zależnie od klasy. Dziecko z niższą średnią ocen, które wykazuje się chęciami -
      ale brak mu możliwości - powinno uczęszczać do klasy z innymi.
      Ale co powiesz o uczniach mających 2-3 lata opóżnienia i to w wyniku - nie
      braku możliwości, ale wagarów, kontaktów z półświadkiem, lekceważącego
      podejścia do wszystkiego??? O uczniach mających nieraz wyroki sądowe, kuratorów
      itp. - Czy będzie w porzadku, że podczas lekcji - obojętnie z jakiego
      przedmiotu i u jakiego nauczyciela (tego wg nas lepszego lub gorszego)moje
      dziecko ma wysłuchiwać niecenzuralnych epitetów i tracić materiał z powodu
      niemożności prowadzenia zajęć? Czy zdrowo myślący rodzic nie zrobi wszystkiego,
      aby jego dziecko mogło jak najlepiej wykorzystać okres nauki.
      Szkoły w siatce godzin dla tych słabszych klas powinny zaplanować głównie
      zwiększoną ilość godzin na przedmioty podstawowe, a nie na naukę dwóch języków,
      poszerzonych programów z matematyki, czy zajęć z tzw. europeistyki - dają wtedy
      możliwość uzupełnienia w/w treści tym słabszym - pytanie - czy oni to
      wykorzystają? Uczeń, który będzie się starał powinien mieć możliwość przejścia
      do klasy o wyższym poziomie.
      Tak robi szkoła podstawowa 34 w radomiu (matematyka) - wychodzi to wszystkim na
      dobre, a uczniowie o odpowiednich predyspozycjach i umiejętnościach nie muszą
      chodzić na dodatkowe korepetycje, aby brać udział w konkursach i olimpiadach.
      Jeżeli wszyscy są obruszeni faktem takiego dzielenia - to proszę mi wyjaśnić -
      dlaczego my rodzice zwracamy na to uwagę i wręcz dopytujemy się o całościowe
      wyniki nauczania dla danej klasy. Oczywiście - rodzice którym zależy na swoich
      dzieciach i tacy, którzy rozumieją, że przyszły start ich dziecka będzie
      uwarunkowany tym - co wyniesie ono nie tylko z domu, ale i ze szkoły.
    • Gość: Nina Re: Segregacja w szkolach IP: 80.249.0.* 09.07.04, 15:32
      A więc jednak to się już dzieje... Przykre. Z Twojej wypowiedzi, Olu, wynika,
      że w szkole 34, której przykład przytaczasz, na podstawie ocen utworzono grupy
      słabsze i silniejsze z matematyki. Nie jest to przecież podział na zasadzie
      sprawiania trudności wychowawczych. W słabszych grupach w jednym kotle
      znalazły się więc - jak również wynika z Twojej wypowiedzi, zarówno ci mający
      kontakty z półświatkiem, jak i dzieci, które po prostu nie są potencjalnymi
      olimpijczykami. To znaczy, że właśnie dlatego, że nie są wybitnie uzdolnieni
      matematycznie, skazano ich na "wysłuchiwanie, jak mówisz, "niecenzuralnych
      epitetów" itp. I nikomu to już nie przeszkadza? A więc mniej zdolni są gorsi i
      nie zasługują na lekcje w normalnej atmosferze? Chyba ktoś tu coś myli... I
      dlaczegóż to mówisz, że ci, którzy się starają, "powinni" mieć możliwość
      przejścia do klasy o wyższym poziomie? Myślę, że gdyby tak było, to
      napisałabyś, że przechodzą do klasy o wyższym poziomie. Różnica między trybem
      dokonanym a przypuszczającym jest bardzo znamienna: To znaczy, że te dzieci
      zostały skazane na mierność i to bardzo skutecznie. Nie chodziło więc o
      odizolowanie dzieci mających kontakty z półświatkiem od reszty uczniów, ale o
      stworzenie elitarnej grupki, z którą się miło pracuje. A reszta, która nie
      przyniesie chluby w postaci miejsc w konkursach przedmiotowych, czyli ci mniej
      zdolni traktowana jest w szkole jak zło konieczne i w sumie tak samo, jak
      chuligani. Mnie się to nie podoba. Brak talentu do przedmiotów ścisłych to
      jeszcze nie to samo, co patologia i "kontakt z półświatkiem". Uważam, że jest
      to dyskryminacja tych mniej zdolnych.
    • Gość: Maria Re: Segregacja w szkolach IP: *.radom.pilicka.pl 16.07.04, 09:40
      Tak sie zlozylo, ze dopiero dzis, po powrocie z urlopu trafilam na forum, na
      temat segregacji w szkolach. Poniewaz jestem tez matka dziecka w wieku szkoly
      podstawowej, interesuje mnie wszystko co szkoly i nauczania dotyczy. Tak sie
      sklada, sznowna Olu, ze moje dziecko uczeszcza do wspomnianej przez ciebie psp
      34 i w minionym roku szkolnym bylo skierowane do grupy uczniow slabszych z
      matematyki. Dowiedzialam sie o tym od dziecka i bylam zdziwiona, ze nikt ze mna
      tego nie omowil. Ale milczalam i postanowilam sie przyjrzec, jakie skutki ta
      metoda przyniesie. Olu, nie przyniosla zadnych wymiernych, poza tym ze moje
      dziecko wyraznie czulo sie zdyskryminowane i odrzucone. Nie zauwazylam przez
      kilka pierwszych miesiecy, aby bylo prowokowane przez nauczyciela do wiekszego
      wysilku i aby program tej wysegregowanej grupy przewidywal wiecej czasu na
      powtorki materialu i jego utrwalanie. W lutym podjelam decyzje, aby prywatnie
      dziecku pomoc. I dopiero to dalo rezultat w postaci stabilnego dobrego stopnia
      na koniec roku. Po zakonczeniu roku szkolnego dowiedzialam sie ze nauczycielka
      matematyki, ktorej powierzono te grupe slabszych uczniow odeszla na emeryture.
      Tak wiec moze wcale nie chodzilo o interes uczniow slabszych, ale aby ,
      skadinad bardzo dobrej nauczycielce, ulzyc w wysilku przed emerytura. Zgadzam
      sie z opinia Niny, taka selekcja to brutalne potraktowanie dzieci, ktore bardzo
      czesto potrzebuja tylko wiecej czasu i uwagi. Sa przeciez sprawdzone formy
      pomocy dzieciom bardzo zdolnym / kolka zainteresowan, indywidualne prowadzenie
      do olimpiad szkolnych/ i dzieciom slabszym / zajecia wyrownawcze/. Ale
      segregowanie w ten sposob to nic innego tylko z gory zaszeregowanie dziecka do
      grupy gorszej jakosciowo. Wedlug mnie takie dziecko ma mizerne szanse na zdanie
      testu koncowego, ktory jest, jak podkreslila Nina, jednakowy dla wszystkich. Na
      forum bylo poza Waszymi wypowiedziami, wiele innych na ten temat. Jestem
      wzburzona pogarda z jaka rodzice dzieci zdolniejszych wypowiadaja sie o
      dzieciach slabszych. Zakwalifikowanie tych drugich do " leniow, tlukow,
      chuliganow itp." jest oburzajace. Wiem, ze sa dzieci zarazone patologia, ale to
      jeszcze nie znaczy ze trzeba na wszystkich polozyc krzyzyk.Tworzy sie klasy
      integracyjne - chluba niejednej radomskiej szkoly - aby dzieci niepelnosprawne
      mogly funkcjonowac wsrod rowiesnikow. I to powszechnie uwazane jest za b. dobre
      decyzje. Dlaczego wiec stosujac segregacje w zaleznosci od wynikow w nauce,
      odmawia sie dzieciom slabszym prawa do zdrowej rywalizacji, skazujac je na
      swoista banicje. Nie przesadzam, widzialam jak to przezywa moje dziecko. A co
      do grupy , nazwe ogolnie, patologicznej zachowawczo? Te dzieci tez maja prawo
      do szansy na resocjalizacje w normalnym, zdrowym otoczeniu. Nie uda ci sie Olu
      zamknac dziecka w szklanej kuli i odseparowac od zjawiska chamstwa, agresji...
      Wazne jest, aby umialo oceniac te zjawiska w kategoriach zla i dobra. Mysle, ze
      szkoly podejmujac decyzje o segregacji, swiadomie lub nie, pomagaja z jednej
      strony niektorym rodzicom wychowywac swoje dzieci na snobow i aspoleczne
      jednostki, z drugiej zas innym mowia: twoje dziecko i tak jest slabe, to szkoda
      naszego wysilku. To smutne.
      • Gość: drops Re: Segregacja w szkolach IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.07.04, 14:18
        Może i smutne, ale życie jest brutalne.
      • Gość: alek Re: Segregacja w szkolach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 10:14
        Jestem ojcem licealisty i gimnazjalisty, uczących się bardzo dobrze i nie
        prawiających kłopotów wychowawczych. Zawsze byłem zainteresowany, aby moje
        dzieci chodziły do lepszej szkoły i lepzej klasy - udawało mi się to bez
        większych problemów, bo ze względu na oceny moi synowie mieli wszystkie drzwi
        otwarte. Zdecydowanie popieram taki podział i jak na razie nie stwierdziłem w
        mojej rodzinie aspołecznych zachowań polegających m.in. na wywyższaniu się.
        Ja chodziłem do szkoły w latach 60 i 70 i wtedy byłem także zawsze w najlepszej
        szkole i w najlepszej klasie. Pomimo, że była to głęboka komuna,
        to "komunistyczni" dyrektorzy tych szkół, także prowadzili segregację. Ta
        segregacja nie była pełna, bo wciąż podsyłano nam do klasy po 2-3 osoby
        słabsze. Kończyło się to tak, że zazwyczaj część z nich nie zdawała, a
        pozostałych przenoszono do innych klas. A my dostawaliśmy w nowym roku szkolnym
        nowy desant słabszych uczniów. Segregacja była, jest i będzie. Jest ona
        korzystna dla wszystkich: każdy musi byś przecież dopasowany do środowisk, w
        którym się obraca. A te środowiska nie są przecież jednakowe. Zwróćcie uwagę,
        że nawet tam gdzie jest "prawdziwa równość" są także równi i równiejsi.
        • kan_z_oz Re: Segregacja w szkolach 17.07.04, 13:05
          Segregacja istnieje od lat w szkolach srednich na zachodzie. Podzial na klasy z
          podstawowym i zaawansowanym programem nauczania; w jezykach, matematyce
          i 'science'(Biologia, chemia i fizyka). Segregacja na szkoly dla uzdolnionych i
          przecietnych gdzie obowiazuja egzaminy wstepne. Segregacja na tych co maja
          pieniadze i tych co nie maja. Do wyboru do koloru.
          Nigdy nie odczulam by moj syn, ktory jest obecnie w 11 klasie w panstwowej
          szkolej mial mniejsze szanse w zyciu niz niz ten co placi $ 10,000 czesnego i
          jest w elitarnej. Wykazuje uzdolnienia w jednym moze dwoch przedmiotach i z
          reszty jest przecietny. Wciaz nie ma to wielkiego wplywu na jego przyszlosc.
          Mam nadzieje, ze to kierunek w ktorym zmierza Radomska oswiata.
          Pzd z Sydney
          • Gość: Teacher Re: Segregacja w szkolach IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 17.07.04, 13:27
            Zawsze będą dwa obozy rodziców: tych co mają uzdolnione dzieci i tych, których
            dzieci są mniej uzdolnione, bądź nawet ponizej przeciętnej. Interesy tych dwóch
            grup są rozbieżne. Pierwsi chcą swoistej segregacji widząc w tym szanse dla
            swoich dzieci w realizowaniu ambitnego programu, a tym samym zapewnienia
            dostania się na dobre uczelnie. Drudzy nie chcą zaraz na początku edukacji
            skazywać swoich dzieci na realizowanie mniej ambitnego programu, na gorsze
            licea i szkoły wyższe, a tym samym na gorsze perspektywy zatrudnienia.
            Taki podział widać w głosach na forum i wątpię aby obie te frakcje potrafiły
            się nawzajem przekonać.
          • cichyj Re: Segregacja w szkolach 20.07.04, 11:09
            Jeśli mają Państwo ciekawe informacje na temat organizacji szkolnictwa w innych
            krajach. Refleksje rodzicielskie lub uczniowskie o tamtejszych szkołach, to
            bardzo proszę o kontakt jcichy@rodon.neostrada.pl Uwagi Państwa mogą być bardzo
            przydatne przy formulowaniu wizji radomskiej edukacji.
            Pozdrawiam Janusz Cichy - Radomski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli
            • Gość: zdziwiona Re: Segregacja w szkolach IP: *.184.udn.pl 29.07.04, 01:37
              ...a może by tak nawiazać współpracę z osrodkami doskonalącymi nauczycieli za
              granicą? Popytać w ambasadach? Poszukac odpowiedznich stron w necie
              zagranicznym?
              • Gość: lew Re: Segregacja w szkolach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 07:56
                Najlepsze efekty mają ośrodki W Kazachstanie, Rosji i Białorusi.
      • Gość: Nauczyciel Re: Segregacja w szkolach IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 21.07.04, 09:06
        Jestem matką dziecka, które właśnie ukończyło szkołę podstawową ( średnia
        4,9 ), ale jednocześnie jestem nauczycielem. Przyglądam się zatem tej
        segregacji z dwóch stron. Poziomowe nauczanie jest faktycznie najgorszym
        pomysłem z jakim się spotkałam. Dziecko trafiające do słabszej grupy
        sporadycznie jest w stanie nadrobić zaległości i przejść o poziom wyżej. Od
        samego początku realizuje się z dziećmi wiadomości wymagane na dwa, trzy czy
        cztery ( zależnie od poziomu ), nie motywuje się ich do wysiłku i nie daje
        szansy większego rozwoju. Nikt nie bierze pod uwagę, że braki dziecka mogą
        wynikać z tego, iż uczył go słabszy nauczyciel, z powodu problemów zdrowotnych
        czy też zaniedbań rodzinnych. Zatem czy szkoła powinna jeszcze dobić takiego
        ucznia spisując go na straty? Nauczyciel powinien dostosować swoje metody i
        wymagania do indywidualnych możliwości dziecka, ale nie znaczy to, że ma je
        podzielić na grupy słabsze i lepsze. Logiczne jest, że uczeń otoczony
        zdolniejszymi, bardziej pracowitymi będzie próbował się do nich podciągnąć. A
        może trochę winy leży w tych tzw. lepszych dzieciach, które zamiast pomóc
        słabszemu widzą tylko czubek własnego nosa. Przecież to właśnie grupa, np.
        klasa szkolna ma najwiekszy wpływ na jednostkę. Zatem, my rodzice dzieci
        zdolniejszych przyjżyjmy się sobie. Może źle wychowaliśmy swoje pociechy skoro
        myślą tylko o sobie i niektórych już od najmłodszych lat spisują na straty?
        Jako nauczyciel, proponuję też, że jeśli już gdzieś to nauczanie poziomowe
        wprowadzono, to rozliczajmy nauczycieli z tego jak wielu uczniów w danym roku
        nadrobi zaległości i zdobędzie taką wiedzę, że przejdzie o poziom wyżej. Sądzę
        jednak, że wielu nauczycielom to się nie spodoba, bo robiąc taki bilans
        wyszliby na minus.
    • Gość: kik Re: Segregacja w szkolach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 07:57
      Do lepszego wykorzystania możliwości zdolniejszych i lepszego wykorzystania w
      społeczeństwie tych mniej zdolnych.
    • Gość: jaz Re: Segregacja w szkolach IP: 80.249.0.* 26.07.04, 15:31
      Nauczanie poziomowe na pewno nie ma nic wspólnego z hasłami zawartymi w
      Strategii Państwa dla Młodzieży na lata 2003 - 2012, w której m.in. zapisano:
      "Dzięki prowadzeniu różnorodnych działań na rzecz młodzieży oczekuje się w
      ciągu najbliższych 10 lat, że młodzi ludzie, którzy z racji warunków
      zdrowotnych czy społecznych muszą być otoczeni opieką państwa, będą mieli równe
      szanse na starcie w dorosłe życie. Potencjał intelektualny, zdobyte
      kwalifikacje i doświadczenia młodzieży będą mogły być należycie spożytkowane w
      społeczeństwie obywatelskim opartym na wiedzy. Wdrożenie Strategii ma pozwolić
      młodym ludziom na prowadzenie satysfakcjonującego życia zawodowego, społecznego
      i osobistego. Ma również zapewnić warunki ku temu, by każdy młody człowiek był
      samodzielny i gotowy na pokonywanie trudności bytowych. Zadaniem Strategii jest
      zwalczenie alienacji społecznych, podniesienie świadomości prozdrowotnej i
      zapobieganie marginalizacji społecznej."
      Gdzie ta równość szans, jeśli szkoła publiczna nie przekazuje dzieciakowi z
      trójką takiego samego zasobu wiedzy, co dzieciakowi z czwórką? Z tego, co tu
      zostało powiedziane,wynika, że w radomskich szkołach w najlepsze uprawia się
      wszelkie warunki do alienacji i marginalizacji dzieciaków, którym się
      przydarzyły trójki czy dwójki. Po prostu - działania szkoły realizującej
      nauczanie poziomowe wyglądają na sprzeczne z polityką państwa wobec młodzieży.
    • b4rtek Re: Segregacja w szkolach 26.07.04, 20:54
      Wiem, że pragniecie w głębi swych czerwonych serc, aby wszystkie dzieci (ludzie)
      byli równi (nawet ody o tym śpiewacie). Lecz nawet wspólnym śpiewem nie
      zmienicie prawdy. A prawda jest taka, że Bóg nie obdzielił wszystkich takimi
      samymi talentami. Za to dał każdemu jaki-taki rozum i sumienie, aby te dane mu
      talenty wykorzystywał na swój sposób.
      Dzieci mają różne zasoby pod sufitem - traktowanie ich jednakowo (a przecież
      mamy jednakowy program nauczania dla każdego dziecka) jest po prostu
      barbarzyństwem i szkodą praktycznie dla każdego z nich! Wciskacie je w ramy
      swoich ambicji posiadania pewności że dajecie im "równy" start, a tak naprawdę z
      jednych z nich produkujecie zakompleksione i pozbawione poczucia wartości ofermy
      (co często owocuje narastającą w nich agresją wobec środowiska), a drugim bez
      zastanowienia podcinacie skrzydła (jakież to łatwe w dobie "równania w dół").

      Ten artykuł udawania jedną prawdę - tylko szkoły prywatne (i tak niosące garb
      państwowego programu) dają dzieciakom szanse na wykorzystanie tych ich talentów,
      z których nie będziecie ich rozliczać Wy w całej swojej nieskromności, lecz
      twarde życie.
      • kan_z_oz Re: Segregacja w szkolach 27.07.04, 12:13
        Nie zgadzam sie, ze tylko szkoly prywatne daja szanse. Moze w chwili obecnej w
        Radomiu czy Polsce. Sa sprawdzone i wypracowane modele na swiecie, ktore
        zaprzeczaja tej tezie. Przykladem moze byc model australijski czy kanadyjski.
        'Najlepsza' pod wzgledem osiagniec akademickich w Sydney jest panstwowa szkola
        selektywna. Jest wiele innych bardzo dobrych akademicko szkol, ktore nie
        wymagaja oplat i tym samym zapewniaja 'rowny start'.
        Niebezpieczenstwo segregacji istnieje w innym punkcie; istnieje mozliwosc, ze w
        grupie mlodziezy na nizszych poziomach zostanie 'wrzucona' mlodziez, ktora ma
        problemy innej natury. Mowie tu o roznego rodzaju problemach wychowawczych, tej
        mlodziezy ktora nie ma checi do nauki. Niebezpieczenstwo to istnieje w obydwu
        systemach. Wieksze w systemie panstwowym. Sama segregacja nie ogranicza dostepu
        czy mozliwosci do nauki.
        Pzd
      • Gość: adam Re: Segregacja w szkolach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 09:30
        Od kiedy to szkoły prywatne są lepsze? Na pewno istnieją bardzo dobre szkoły
        prywatne, ale w ogólności poziom jest taki jak w szkołach państwowych. Dla
        części ludzi lepiej uposażonych ważne jest wyłącznie kupienie promocji do klasy
        wyższej. Mają świadomość tego zarówno nauczyciele, rodzice i uczniowie. Uważam,
        że najlepszym wariantem dla dzieci zdolnych jest posłanie ich do szkoły
        państwowej, gdzie istnieje zdrowa segregacja.
    • Gość: podatnik Re: Segregacja w szkolach IP: 80.249.0.* 28.07.04, 09:40
      Uważam, że sprawa w ogóle nie podlega nie podlega dyskusji. Mowa przecież o
      nauce w szkole publicznej, która utrzymywana jest z pieniędzy podatników.
      Rodzice trójkowego dziecka płacą podatki tak samo, jak rodzice dziecka
      piątkowego i mają prawo oczekiwać, że ich dziecko będzie traktowane w taki sam
      sposób, jak to piątkowe. Szanowni Państwo Nauczyciele, nie zapominajcie, że
      utrzymywani jesteście z naszych pieniędzy. I nie podsuwajcie nam wybrakowanej
      usługi. Segregacja w szkołach publicznych jest po prostu nieuczciwa i
      niemoralna. To tak, jakby lekarz w publicznej placówce służby zdrowia
      zdecydował leczyć tylko młodych i rokujących na szybki powrót do zdrowia, a
      traktował per noga starszych i poważnie schorowanych – bo i tak umrą. Nie
      ułatwiajcie sobie życia naszym kosztem.
    • Gość: miś Re: Segregacja w szkolach IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.04, 11:37
      kochanie nikt nie ułatwia sobie pracy wręcz dokłada bo przygotowuje scenariusze
      dla dzieci ktore mają wyrównywać braki słowo segregacja jest potworne i nie na
      miejscu tak jak kiedyś ocena mierna. Przykład z lekarzami chybiony bo w wielu
      przypadkach robią tak jak piszesz
      • Gość: podatnik Re: Segregacja w szkolach IP: 80.249.0.* 28.07.04, 14:25
        Misiu, po pierwsze: nie jestem dla ciebie żadnym kochaniem. Po drugie:
        potworne jest nie słowo segregacja, ale fakt występowania segregacji w
        szkołach. Po trzecie: wyrównywanie braków, o których mówisz, powinno się
        odbywać w ramach zajęć wyrównawczych. Ale wtedy może istotnie nauczyciel
        musiałby więcej popracować nad "przygotowaniem scenariuszy". Po czwarte: czy
        nauczyciele klas "poziomowanych" są rozliczani z wyrównania tych braków? Mają
        wymierne efekty w postaci znaczącej liczby dzieci, które dzięki nauczaniu
        poziomowemu poprawiły swoje wyniki w nauce? Po piąte: jeśli mój przykład z
        lekarzami twoim zdaniem znajduje potwierdzenie w rzeczywistości i mówisz o tym
        ze spokojem jako o wzorze do powielenia w szkole - to nie znajduję innego
        słowa, jak: cynizm.
        • Gość: nauczycielka Re: Segregacja w szkolach IP: *.184.udn.pl 29.07.04, 01:25
          Jestem nauczycielką i uwielbiam pracę z młodzieżą. Z perspektywy lat pracy
          wiem,że dzielenie uczniów na klasy wg ich ocen jakie zdobyli w poprzedniej
          szkole.(mówię tu o przyjęciach do gimnazjów) nie przynosi spodziewanych (przez
          niektórych) efektów. Praca z takimi klasami jest cięższa wychowawczo. Z
          tych "lepszych" wyłazi po jakimś czasie zadufanie,arogancja i czasami wręcz
          brak kultury, a w słabszych klasach zbyt duży odsetek dzieci z patologiami
          dezorganizuje pracę i zaczyna sie tzw. "równanie w dół". Pozwólmy dzieciom na
          ich inność. Pozwólmy zdolnym humanistom na słabsze oceny z przedmiotów ścisłych
          i odwrotnie.Prawdą jest również,że ocena ocenie nie jest równa. Dlatego tak
          bardzo nie przykładałabym uwagi dośredniej.Znam również politykę dyrektorów
          szkól,gdzie takie lepsze klasy są tworzone. Klasa np matematyczna dostaje
          zwykle lepszego dydaktyka.Dlaczego nie odwrotnie? Jeśli zas chodzi o szkoły
          srednie. Tam już uczniowie wybierają profil. Niby wszystko jest ok. Piszę niby,
          bo dziecko, które w gimnazjum chodziło do gorszej klasy... Sprawa zaangażowania
          niektórych nauczycieli w pracę, zmniejszona ilość godzin na poszczególne
          przedmioty przy faktycznym pozostawieniu materiału programowego sprzed lat oraz
          brak pieniędzy na koła przedmiotowe i wyrównawcze to już zupełnie inne bajki.
    • Gość: Maria Re: Segregacja w szkolach IP: *.radom.pilicka.pl 13.09.04, 09:57
      Dzis w II programie TVP o 22,45, w audycji p.n. "Warto porozmawiac" / jak
      wynika z zapowiedzi tej audycji/ bedzie mowa o segregacji w szkolach. Poniewaz,
      jak sie zorientowalam, kolejne radomskie szkoly wprowadzily od wrzesnia br.
      szkolnego segregacje uczniow do klas o roznym poziomie w zaleznosci od wynikow
      uzyskiwanych z danego przedmiotu, mysle ze warto na forum powrocic do tematu.
      Tym bardziej, ze jak wynika z glosów na forum, kontrowersji i watpliwosci co do
      stosowania segregacji szkolnej, nie brakuje.
Pełna wersja