l.i.l.a.b.a.j.ona 12.01.13, 22:20 Pamiętajmy, że każda przewaga liczebna podczas takich zajść to swoista premedytacja czynu. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
l.i.l.a.b.a.j.ona Proces ws. śmiertelnego pobicia Maćka. Mowy koń... 12.01.13, 22:24 Nawet jeśli Maciek wszczął konflikt, dwaj panowie powinni to załatwić wyłącznie pomiędzy sobą. Zdecydowanie za niskie te wyroki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Proces ws. śmiertelnego pobicia Maćka. Mowy k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.13, 20:36 Masz rację. Alw w Konstytucji RP nie znajdziesz prawa do sprawiedliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 17.01.13, 12:15 Myślę, że owo prawo do sprawiedliwości wyznaczane jest przez wiele czynników. Konstytucja to jedynie punkt zaczepny, punkt wyjścia. Tak naprawdę o wszystkim decydują dowody w sprawie, właściwe argumenty w trakcie procesu tudzież podobne wyroki z lat poprzednich, a także czysto techniczna bezstronność organu orzekającego. Pomijając więc przypadki skrajnie absurdalnych wyroków, nie wińmy sędziów jeśli orzekają tak a nie inaczej. Każdemu laikowi wydaje się, że sędziowie to alfa i omega w każdej dziedzinie na sali sądowej, zawsze po stronie potencjalnie pokrzywdzonego. No, nie do końca... Ilość spraw na wokandzie sprawia też, że nie zawsze mają czas zastanowić się głębiej nad skomplikowaną sprawą, nie zawsze też dysponują wiedzą z zakresu psychologii (zawsze uważałam, że to "zabójcze" połączenie w sprawach sądowych - rozumieć motywy zachowania na gruncie psychologicznym po to, by przenieść tę wiedzę na grunt prawny, który, de facto, na motywach strony opiera swe wyroki). Podczas rozpawy nieczęsto panuje też tak ciężka atmosfera jeśli chodzi o ogólne emocje, że pomimo oczywistych dowodów strony wygrywają dzięki grze w przekonywanie słowem. Sama byłam świadkiem gdy prawnicy jednej ze stron zwyczajnie otumanili sędziego swoim bełkotem na niekorzyść drugiej strony - tylko dlatego, że reprezentowali potężny międzynarodowy koncern, a powód albo reprezentował przed sądem się, albo przez mało znanego prawnika operującego na zasadach pro bono lub no-win-no-fee. Najczęściej bywa więc tak, że w obliczu braku tego właściwego argumentu/wskazania dowodu ze strony powoda/powódki sądy orzekają na podstawie tych, które zostały im dotychczas przedstawione. Polecam film Chicago z 2002 roku. Ten film to już zupełnie farsa sprawiedliwości na sali sądowej... :) Odpowiedz Link Zgłoś