Brzegi Radomki. Barbarzyńska ingerencja w naturę

15.02.13, 00:39
Wzmożony proces niszczenia rzeki Radomki rozpoczął się już 2 lata temu. Już 2010r wjechała koparka między stare a nowe koryto Radomki w Jedlińsku i rozpoczęła degradację środowiska. Tereny te nie były wykorzystywane rolniczo, cieszyły się natomiast zainteresowaniem wędkarzy i przyrodników. Na wiosnę rzeka w tych rejonach wylewała lecz nie stanowiło to absolutnie żadnego zagrożenia dla domostw-zwyczajnie ich tam nie było. Rzeka tutaj była bardzo rybna, można złowić było pięknego szczupaka, jazia, leszcza czy też uciekiniera z pobliskich stawów-karpia. Rzadkich ptaków, ssaków, pięknych drzew, kwiatów i innych roślin było mnóstwo. Były bobry, które swoją obecność zaznaczały przez nadgryzanie drzewek i kopanie jam o które można złamać było nogę. I cóż?
Teraz tego wszystkiego już nie ma. Melioranci zniszczyli bezmyślnie to wszystko. Chociaż mylę się. Nie bezmyślnie bo „inwestycja” pewno zapełniła komuś kieszeń, Podobna sytuacja jak w Jedlińsku dzieje się od Gulina do Piastowa oraz od Jedlińska do Bartodziej. Bezpowrotnie niszczy się to co natura tworzyła przez lata.
Fachowcy z WZMiUW powinni chyba wrócić do nauki skoro twierdzą, że rzeka po wyrwaniu drzew, oczyszczeniu brzegów z traw itp. i wysypaniu jej koryta żwirem uchroni przed powodziami. Powyższe zabiegi przyspieszają tylko prędkość przepływu wody, a rzeka w miejscu nieuregulowanym wyleje ze zwielokrotnioną siłą. W krajach europejskich wyżej od Nas rozwiniętych np. w Niemczach zauważono powyższe zjawisko i nie melioruje się bezmyślnie brzegów a wręcz przeciwnie, stara się je przywrócić do stanu faktycznego co zwie sié renaturyzacją. Działania te są znacznie trudniejsze i droższe nić sama melioracja.
Naturalnym sposobem pozbycia się nadmiaru wód przez rzeki jest tworzenie bagien, zastoisk itp. Radomka na odcinku kilkudziesięciu km posiadała wiele podobnych miejsc, gdzie swobodnie wylewała, tworząc ostoje dla zwierząt oraz miejsca przyrodniczo ciekawe.
Pamiętajmy też, że stosując takie zabiegi jak specjaliści z WZMiUW spowodować można zjawisko „cofki”. Akurat w tym wypadku rzeka Wisła nie jest w stanie przyjąć wód Radomki, a ta do niej wpływa (bo powyżej biegu Wisły specjaliści zrobili podobnie i tez przyspieszyli nurt w innych rzeczkach). Zamiast Radomka wpływać do Wisły to dzieje się odwrotnie. Ale wtedy powódź to już problem mieszkańców Ryczywołu.
Jest jeszcze jedno zagadnienie, które winno zainteresować Nas w kontekście melioracji. Mianowicie obniżenie poziomu wód gruntowych co w następstwie przekłada się na pogorszenie własności gleb no i oczywiście na deficytach wodnych o czym coraz częściej mówi się w okresach letnich.
Podsumowując, nie dajmy się zwieść pseudonaukowcom. Melioracje nie sa korzystne ani dla ludzi ani tym bardziej dla środowiska.
Przyroda doskonale sobie sama poradzi z powodziami, a tam gdzie rzeka często wylewa proponuje się nie osiedlać. Spożytkujmy lepiej pieniadze i uczmy się od mądrzejszych byśmy za kilka lat nie sadzili drzew tam gdzie je dzisiaj wyrywamy.
Zachęcam do dyskusji.
    • Gość: Luki Re: Brzegi Radomki. Barbarzyńska ingerencja w nat IP: *.radom.vectranet.pl 15.02.13, 11:20
      Te 5 mln to są pieniądze w przenośni i dosłownie wyrzucone w błoto.
      Scenariusz wygląda tak. Rzekę swobodnie płynącą, która ma określony obszar na którym co kilka lub kilkanaście lat wylewa i nikomu nie dzieje się krzywda reguluje się i otacza wałami. Powstają atrakcyjne tereny blisko rzeki na które - jeśli to blisko miasta - wchodzą osiedla, budownictwo letniskowe,zazwyczaj rolnictwo itd. w tym czasie na konserwację wałów, odmulanie, wycinkę drzew przy korycie - żeby rzeka nie wylała - wydaje się grube miliony. Rzeka po pewnym czasie i tak wylewa - bo przychodzą rekordowe opady, zator lodowy, wały okazują się nieszczelne, koryto zarosło krzakami itd - ale przez to, że nie tylko ta rzeka, ale też te które do niej wpadają są już uregulowane i woda płynie w nich jak w rynnie, od razu po opadach jest bardzo duży przybór, nie ma już tych bagienek, starorzeczy, podmokłych łąk, na które wcześniej woda się swobodnie wylewała. Teraz cała woda w krótkim czasie kumuluje się w tej dużej rzece i nie daj Boże jak pękną wały - wtedy armagedon, tereny rolnicze, niedawno pobudowane osiedla idą pod wodę, a straty rosną do setek milionów, jeśli nie więcej. Woda schodzi i co? ano odbudowujemy wały, jeszcze lepiej, będą jeszcze wyższe i teraz na pewno będzie spokój - do czasu kolejnej dużej powodzi... A w między czasie płyną niemałe pieniądze na utrzymanie walów, odmulanie, odkrzaczanie, regulowanie, wykładanie faszyną itd. Pamiętam te zapewnienia sprzed kilku lat, ze po zbudowaniu zbiornika Domaniów skończą się powodzie na Radomce:)
      Na Zachodzie nie tylko rzek się nie reguluje - przeciwnie - wydaje się spore pieniądze na renaturyzację. I to z korzyścią dla wszystkich - dla przyrody, turystów, wędkarzy, ochrony przeciwpowodziowej i pewnie też rolnictwa, bo rozwija się je tam gdzie warunki przyrodnicze temu sprzyjają, w dolinach rzek można rozwijać np. hodowlę krów lub owiec. Dla hodowcy nie ma wielkich strat jeśli przez kilka dni czy nawet tygodni na łące co kilka lat zalega woda, z kolei dla rolnika to katastrofa i strata całych plonów.
      Można ten temat ciągnąć jeszcze długo i podawać więcej argumentów, ale to jest jak bicie grochem o ścianę. W świadomości decydentów pieniądze na ochronę przeciwpowodziową i wały muszą się znaleźć. Choćby kwitło bezrobocie, zwiększały się obszary nędzy, było coraz więcej "głodnych dzieci". Pieniądze na wyrzucenie w błoto zawsze będą.
      Dlatego nikt mi nie wmówi, że jesteśmy krajem biednym, mamy mnóstwo atutów. Ale brakuje tych podstawowych, bez których ani rusz: uczciwości, chęci do ciężkiej pracy, woli zmian i przede wszystkim MYŚLENIA.
    • Gość: pesymista Re: Brzegi Radomki. Barbarzyńska ingerencja w nat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.13, 20:01
      Masz 100% rację. Nie tylko nieuki ale ignoranci w zakresie znajomości aktualności w tej dziedzinie. Na zachodzie Europy już dawno zauważyli, że tegorodzaju regulacje sprzyjają wylewom rzek czyli powodziom. Ale my musimy bezmyślnie powtarzać błędy innych. Chyba, że chodzi o kasę czyli PO-wskie "Kasa Misiu kasa". Zdewastować aby zarobić.
      • Gość: D.C. Re: Brzegi Radomki. Barbarzyńska ingerencja w nat IP: *.radom.vectranet.pl 17.02.13, 20:10
        Od dawna wiadomo że pseudo naukowcy degradują środowisko Radomki. Dziwnym jest że nikt nie oponuje.Chcą za wszelką cenę uczynić z Radomik rynsztok. Jak powidają.Głupich nie sieje wiat.Głupcy rodzą się sami.
        • Gość: Wędkarz Re: Brzegi Radomki. Barbarzyńska ingerencja w nat IP: *.radom.vectranet.pl 18.02.13, 09:30
          Dobrze że został poruszony temat.Przecież tam żyje tyle gatunków zwierząt szkoda niszczyć tą piękną i dziką przyrodę.Tam gdzie łowiłem po rybach nie ma już śladu że o takich rzeczach jak na zdjęciu to nawet nie wspomnę....



          i46.tinypic.com/2u5q7w4.jpg
          • Gość: Wędkarz Re: Brzegi Radomki. Barbarzyńska ingerencja w nat IP: *.radom.vectranet.pl 18.02.13, 09:31


            i46.tinypic.com/2u5q7w4.jpg
        • Gość: takiego wała Re: Brzegi Radomki. Barbarzyńska ingerencja w nat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.13, 10:46
          To nie są "pseudo naukowcy". To są projektanci, że tak powiem eufemistycznie, starej daty. W latach 60. nauczyli się, że trzeba prosto, szeroko i w wałach i tak robią. Tłumaczenie im, że rzeka meandrująca przyjmuje więcej wody powodziowej niż wybetonowany kanał jest działaniem zupełnie jałowym. Walory przyrodnicze są dla nich pojęciem zupełnie abstrakcyjnym. Potrzeba jakiejś spektakularnej katastrofy żeby się coś w tej materii zmieniło. Nie dotyczy to tylko naszego regionu. Przypomnę, że gmina Wilków zalana w czasie ostatniej powodzi leży w znacznej części na terenie dawnego zakola Wisły, które odcięto wałem od rzeki. Był to przez stulecie teren zalewowy. Dopóki wał trzymał wszystko było OK...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja