succour
07.03.13, 21:48
Po spotkaniu w UM odnośnie „problematyki” sportowej, (o czym poniżej) przejrzałem szybciutko archiwa „Dami” i z przyjemnością odtworzyłem pewien program. W programie „na temat” pojawił się pan Wiceprezydent Fałek i zaprezentował publicznie swoje sportowe wizje (to samo pojawiło się na spotkaniu w Urzędzie lecz już z poparciem szerszego gremium bo patronem okazał się sam Prezydent Kosztowniak).
Pierwsze słowa i pełna kultura. Im zaś dalej tym bardziej nasuwała mi się myśl, że coś tu mi umyka.
Ono umyka, bo po pierwsze; likwidują szkoły gdzie winowajcą jest ustawodawca i nic w tym zakresie nie można zrobić (tak twierdzi wice, choć demografia w Radomiu nakaże za 2 lata otwierać pozamykane szkoły, ale pewnie już innemu wice a co panu Fałkowi dzisiaj umyka), po drugie; algorytm podziału kasy na sport jest uznaniowy (mój projekt tak spryciarz zagadnął) i nic nie wnosi do szeroko rozumianego sportu wyczynowego a szczególnie masowego (obowiązuje powierzenie i punktacja, że się odbyło) przypomnieć tu wypada, że to właśnie od kilku lat i tak, jak co roku trwa nieustanny „podział” a młodzi zawodnicy za uczestnictwo w określonych zawodach i tak wnoszą opłaty z kieszonkowego, po trzecie; prezentowany podział środków i podnoszenie, że to Komisja tak ustaliła, Rada klepnęła a „biorcy” to zaakceptowali jest kuriozalne (mówcy umyka wskazanie profesjonalnych klubów, które za 1,8 mln robią sport profesjonalny przy ponoszeniu wszelkich opłat), po czwarte; stypendia są wyłączone spod kwalifikacji sportu profesjonalnego, co stoi w sprzeczności z misją samorządowej edukacji i sportu, po piąte; płacenie zawodnikom z prywatnych klubów sportowych takiej kasy i twierdzenie, że jest to sport medialny jest zwykłą kpiną z uzdolnionych innych zawodników (medialne są także studniówki), po piąte; gadka szmatka o ucieczce zdolnych trenerów jak im się nie zapłaci jest nadużyciem zaś tłumaczenie podziału środków w klubie jest zwykłym bezprawiem (klub podaje do urzędu, że utrzymuje darmozjadów po 2,5 tys. na rękę i ja, jako Urząd płacę oczywiście w widełkach do prawie 15 tys.), po szóste; panie Prezydencie – uśmiechu chochlika dostał kolega, który usłyszał, iż musiałby wpłacać do kasy Urzędu jakieś 2,5 tyś. tylko, dlatego, że jego córka jest juniorką i może grać z jakiś tam „mistrzem”, po siódme; gradacja punktacji i wizja sportu, na której opiera się mówca została już zmieniona przez panią Minister od sportu (w Ministerstwie zmiany nadal trwają), lecz powziętego na ten rok podziału się nie zmienia i jak zapewnie wiemy zapasy nie będą już dyscypliną olimpijską, choć otrzymały sporo grantów, po ósme; w żadnym sprawozdaniu ośrodka MOSiR w Radomiu nie ma rubryczki – przychód z najmu – lecąc po kontach księgowych za najem (chyba, że potrąceń dokonuje się przy wpłacie na konta klubów z tytułu szkolenia młodzieży bądź wypłaty stypendiów), po dziewiąte; podśmiewajka z publicznych pieniążków na zasadzie delegacji, o której to „JA” decyduję, dyskredytuje podatników radomskich, po dziesiąte; uśmiech „JOCKERA” jest wyblakły przy milionach za widowiskowość, promocję, pokazywanie się, jak i tłumaczenie krowie, że jest na rowie, bo musi tak jeść jak jej damy. A jak już nie będzie tyle kasy i nie damy się doić to stracimy widowiskowość, promocję czy coś innego?, po jedenaste; zaczęło mi wszystko umykać, kiedy pan prezydent nie odgadnął jak przebiega „demografia” uczniowska na terenie miasta i powiatu, jakie są tendencje i innowacyjność w edukacji w tym także sportowej (brak analityków?) z uwzględnieniem struktury społecznej miasta gdzie praktycznie nie funkcjonuje żaden przemysł wytwórczy i za chwilę mówi o potrzebie likwidacji 6-7 klas w szkołach, po dwunaste; głoszenie tezy o 15/18 etatu czy zwalnianiu młodych nauczycieli w celu utrzymania pozostałych etatów w szkołach jest jakby szkolną linią byłej minister od edukacji, która likwiduje historię w szkołach, choć na różne programy szkolne wydatkowano dodatkowo na przestrzeni kilku lat wstecz, ponad 50 mln złotych. Jest nad czym się zamyślić.
Teraz słowo o spotkaniu.
Zaproszenie na spotkanie do Urzędu było sprytnym zabiegiem pijarowskim, bo nikt nie odważy się na tym spotkaniu prezentować swoich racji, bo nie taki jest cel spotkania. Oczywiście było napięcie na linii dwóch „komórek” zajmujących się tylko swoim sportem. Wszyscy adwersarze wypowiedzieli zgodną formułę, iż jest po herbacie, patrząc na siebie jak na przeciwników na macie, bo nie można narazić się darczyńcy i sędziemu.
Pan wiceprezydent Fałek, jako nieczynny instruktor pozapominał o teorii sportu, która wręcz nakazuje po pierwsze prognozowanie i planowanie, po drugie szkolenie, po trzecie badanie (zwykłą szkolną ewaluację). Chytrze nazwałbym to spotkanie walidacją, która nic nie wnosi, bo kasę i tak rozdamy, bo jest w ujęta w budżecie.
Pan wiceprezydent Fałek zaprezentował tu stanowisko dobroczyńcy, który daje jak coś zobaczy jednocześnie ubierając sprytnie to wszystko we wskaźniki. Dołączył do niego pan Kotwicki i kilku innych radnych, którzy przygodę ze sportem pamiętają ze szkolnej ławki, na której to pewnie długo siedzieli a teraz chcą, co tydzień oglądać coś, co jest widowiskowe. Na spotkaniu tym można było zaobserwować jak coraz bardziej siwieją włosy Prezesa Zygmunta Malinowskiego na wygłaszane w podobnym tonie takie dyrdymały.
Mnie przybyło kilka siwych włosów jak zobaczyłem zajęcia na pływalni dla pierwszoklasistów prowadzone przez najętych „nauczycieli” przez Szkolny Związek Sportowy. Z rozmowy z rodzicami dowiaduje się (a otrzymują takie informacje z Wydziału Edukacji, którym kieruje pan Pożyczka), iż prowadzą te zajęcia najlepsi ratownicy-instruktorzy, choć Prezes WOPR pan Grzegorz Skura o niczym nie wie. Szybko sięgam, jako rodzic po ściągawkę z Polskiego Związku Pływackiego i do innych przepisów uprawniających do nauczania pływania takich latorośli a tu pustka. Jeżeli w takim systemie prowadzone jest szkolenie w pozostałych jednostkach sportowych to wcale się nie dziwię, że to działa a podział pieniędzy na sport następuje wyłącznie poprzez delegację.
Na koniec przytoczę fraszka Andrzeja Waligórskiego
Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała
Stąd brak światła i węgla, ale SYSTEM DZIAŁA!